dyziek_o
23.10.12, 12:36
.........by Wasi bliscy żyli w trzeźwości........nawoływał z ambony wielebny Jarecki -
biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej,- po czym przypier....lił w latarnię
wracając z imprezy na której to zaaplikował sobie 2,5 promila !
Doskonały przykład dla "owieczek" jak należy podchodzić do nawoływań z ambon i słów które z nich płyną
W liście do przełożonych / przecież z nim pili / - przeprosił naczalstwo oraz wszystkich, którzy byli zbulwersowani po czym zamiast iść do do izby wytrzeźwień, - oddał się do dyspozycji
swojego szefa.
Przesympatyczni policjanci zaś, tłumaczyli swoje postępowania / brak konsekwencji /
Iż klecha "był grzeczny i się zachowywał........!" Więc go podwieźli do domu.
Ciekawe podejście do sprawy ponieważ w 99,9% podobnych przypadków z udziałem zwykłego pijusa / ta 1:10 procenta to dla znajomych królika / - choć by takiego pana władzę po rękach całowała - ląduje w izbie lub na "dołku".
Ja nawet nie dziwię się "zwykłym" policjantom z patrolu, - im zależy na robocie a z takim purpurowym bykiem zaczynać - strach. Był już w prasie podany przykład policjanta który stracił robotę bo jakiegoś purpurata zatrzymał.
Ale do żenujących należy tłumaczenie się rzecznika policji w środkach masowego przekazu
z poczynań swoich podwładnych.
Chociaż..........zastanawiam się czy zatrzymanie wielebnego pijaka do czynów bohaterskich nie zaliczyć. A chłopaków z patrolu po cichu udekorować Virtuti Militari albo i Orłem białym.
I biorąc przykład z postępowania kościelnych - przenieść ich do innego miasta by w oczy nie kłuli miejscową kurię.
Co pod rozwagę ichniemu szefowi poddaję,
Dyzio.
p.s
Poza tym obiecuję śledzić dalsze losy wielebnego w kontekście poniesienia odpowiedzialności karnej za spowodowanie zagrożenia w ruchu.
Tak mi dopomóż buk.