mieszczuch80
26.03.15, 18:59
Rano. 6:30.
Z naszych blokowisk chmara mężczyzn i kobiet z piesiem na "spacer".
Południe. To samo. Lecz zmieniają się proporcje. Teraz jest więcej starszych pań, dla których piesio to sens istnienia. Dalej.
Południe , wychodzą leniwce śpiochy co to ich piesie z łóżek pozrzucali za potrzebą będąc niesamowitą - więc dalej go na "spacer", na "spacer chał chał czas",
Popołudnie, znowu , przyszło się z pracy a tam piesio po ujadaniu cały dzień znów gotów na co, zgadnijcie - brawo , na "spacer".
Przychodzi wieczór, oj to prawdziwa pora - raj dla piesiów wszelkiej maści , właściciele dzielnie szukają miejsc na wypróżnienia swych piesiów - oczywiście większa ich część nie sprząta po tej czynności - i to do nich piję:).
I tak się powtarza rytuał co dzień.
słownik:
"spacer" - wypróżnianie psa byle gdzie i nie sprząta się byle g..., kto by się g.... zajmował,
przecież nie Pan i Pani piesia , a fuj kupa psia jest fe . Piesio cacy. Pan i Pani sprytni, bo to znowu się udało.