Gość: XKX
IP: *.org / *.org
20.09.04, 22:07
Ciekawe a właściwie tragiczne. Popatrzmy dośc spore wydawało by sie miast
dośc duzy powiat i co mamy? Jeden patrol drogówki uprawninej do zajecia sie
wypadkami na spore miasto i powiat - paranoja. To w zasadzie po co kilka
komisariatów jak w żadnym niema funkcjonariuszy uprawnionych do zajeca sie
sprawami wypadków drogowych? Rozumiem jesli jest jeden patrol policji to sie
nie rozdwoją ciekawe tylko co by było gdyby np. pierwszy wypadek zarzył sie
np. Koniecpolu? Godzina w jedną powiedzmy 30 min na miejscu (w najlepszym
przypadku) godzina z powrotem. Czyli w idealnych warunkach do nastepnego
wypadku o ile zdarzy sie w Cz-wie a nie na 2 koncu powiatu mozna dotrzec za 2
godziny. To jest po prostu kpina ze zdrowego rozsadku. Mam pytanie to gdzie
sa pozostali funcjonariusze drogówki? Stoja z radarmi? Owszem nie przecze
moze to i potrzebne ale nie w sytuacji kiedy nima kogo do wypadku wysłać.
Teraz 2 sprawa - pogotowie - taka sama sytuacja na 250 tys miasto w zasadzie
póltorej bazy pogotowia ratunkowego. Czyli jak zajscie zdarzy sie np. na
Błesznie to karetka jedzie przez całe miasto - to tez smieszne zwaszcza w
sytuacji kiedy licza sie minuty. Z tym tez moze przydało by sie cos zrobic bo
półtorej bazy pogotowia to nieco mało jak na 250 tys miasto (za połówke bazy
licze stacje karetek na parkitce).