Dodaj do ulubionych

Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy

16.06.05, 01:42
KATALOG FORUM > CZĘSTOCHOWA



odpowiedz na list
odpowiedz cytując
Re: Czy pamietacie Jozefa Jarmule?
Autor: Gość portalu: storima
Data: 28-05-2002 03:21 adres: *.156.229.226.Dial1.SanFrancisco1.Level3.net


--------------------------------------------------------------------------------
..pamietaMy i legenda Czarnego


pasa wloknem bialym siatka w Gore!!!

czerwonym KASK rozwiewa

maszyna Rumakiem Go ciagnie

Tlum z Przednich Rzedow Zkrywa Twarze Gazetami Grudki XZuzla
Sypia sie Smuga Rozpychajac Zawodnikow Druzyny Innym Bo Przeciwnej w Prawo
dalszym torem sklon do Partnera i On Wchodzi Domyka Swym KloneM Luku w LewO!
zgi-e-ciem kolan--em-t-o-r-e-m-kolE-M-m-mmmm w Prawo ze SkloN-U- na
P R O S T A
Druzynowe Mistrzostwo Brawurowo Jak Zawsze WiElbicieleM Sta-d-ionU
JozefJarmula!!!WlokniarCzest-o-ch-o-V V-A


---
tamTymCzestochowy Zuzla CzaSEm


--------------------------------------------------------------------------------


poprzedni pokaż treść wszystkich wiadomości


• Czy pamietacie Jozefa Jarmule? Gość portalu: Mat, 26-04-2002 17:28
• Re: Czy pamietacie Jozefa Jarmule? Gość portalu: szcz, 26-04-2002
20:33
• Re: Czy pamietacie Jozefa Jarmule? Gość portalu: Mat, 28-04-
2002 18:37


forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=55&w=1592897&a=1592897
PozdrawiaM
Obserwuj wątek
    • Gość: Wlodek Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.vf.shawcable.net 16.06.05, 04:02

      > Re: Czy pamietacie Jozefa Jarmule?
      > Autor: Gość portalu: storima
      Storimo! Czy Jozek byl NAJLEPSZYM zuzlowcem, to dosc dyskusyjna kwestia.
      Niewatpliwie byl najbardziej widowiskowym zawodnikiem i najbardziej szalonym.
      Pierwszy raz Jozek rzucil mi sie w oczy na jakims kasku chyba, a w kazdym razie
      na jakims turnieju indywidualnym, kiedy malo nie sprawil lania
      podprowadzajacemu Tadziowi Rakowi za to, ze go tak podprowadzal, ze zostal na
      starcie, a byl jeszcze wtedy w Slasku Swietochlowice i zarl sie setnie z
      Walochami, Mucha i Brabainskim... Smiszny to byl dla niego turniej, bo w trzech
      pierwszych wyscigach raz mial defekt, potem scysje z Rakiem i sedzia, znowu
      jakis defekt, a w koncu startowal z cala czolowka tego turnieju i tak sie
      wsciekl, ze objechal tuzow po duuuzym i wygral. W tym jednym biegu pokazal
      klase jaka potem podziwialismy kiedy byl w barwach Wlokniarza.
      Pamietam jak Urbancowi mowil" Z toba, to ja na kazdym torze, na kazdym motorze
      i ...o kazdej porze".
      I Lala raz sprobowal ...jak Jozek, dociazyc tylne kolo przy starcie. Reszta
      pojechala a Urbaniec odlecial w jedna, a maszyna w druga:)))
      A fama za nim szla taka, ze jak pojechalismy do Zielonej Gory, to tamtejsze sie
      pytali "ktory to Jozek, bo jest Jarmulow DWOCH!!!"

      Storimo! nie wywoluj duchow!
      A odpowiedz na pytanie jest krotka: Marek Cieslak, a po nim Drabik, ktoremu
      kiedys wrozylem, ze jak przestanie chlac wineczka m-ki wino z Prokopiukiem, to
      ma szanse byc conajmniej Jastrzebskim:)))
      I widac ze posluchal:))
      • Gość: SIWY Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.05, 08:42
        Fajny wątek - gratuluje pomysłu...

        Dla mnie jednak Drabik i zaraz potem Joe Screen. Pamiętam taki mecz o
        mistrzostwo Polski z apatorem w 1996 gdzie tych dwóch asów objeżdżało
        wszystkich. Jeździli ekstremalnie i fantastycznie, Drabik zresztą wtedy zdobył
        tytuł IMP i naprawdę był to piękny rok dla Włókniarzy.
        • Gość: Wlodek Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.vf.shawcable.net 17.06.05, 05:41
          Gość portalu: SIWY napisał(a):

          > Fajny wątek - gratuluje pomysłu...
          >
          > Dla mnie jednak Drabik i zaraz potem Joe Screen. Pamiętam taki mecz o
          > mistrzostwo Polski z apatorem w 1996 gdzie tych dwóch asów objeżdżało
          > wszystkich. Jeździli ekstremalnie i fantastycznie, Drabik zresztą wtedy
          zdobył tytuł IMP i naprawdę był to piękny rok dla Włókniarzy.

          Nie ujmujac nic Drabikowi, wez pod uwage pare medali Cieslaka z mistrzostw
          swiata...
          Trudno troche licytowac sie kiedy mowimy o dwoch roznych epokach.
          Nie wspominajac juz o tym, ze i Cieslak i Drabik to wychowankowie klubu...
          Obaj w roznym czasie dostarczali niesamowitych wrazen kibicom...
        • Gość: lunch Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.06.05, 10:44
          Jakoś nie pamietam, żeby Screen kiedykolwiek pokazał coś wielkiego. Robili z
          niego gwiazdę, a właściwie to był dupek. Najlepszym obcokrajowcem był Loram (z
          którego wówczas zrezygnowano), bijący sobie od niechcenia rekordy naszego toru
          tuż po ujrzeniu tegoż toru po raz pierwszy na oczy...
      • Gość: lunch Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.06.05, 10:41
        Zgadzam się z Tobą - Cieślak, Drabik i tyle. To gwiazdy pierwszej wody.

        Tyle, że moim zdaniem Sławek miał szanse stać się kimś wielkim, gdyby nie miał
        takiego pieprzonego pecha (1992, 1997 itd.) i to bez odstawiania winka.Zresztą
        może by tak szanowne towarzystwo się odchrzaniło od jego stylu życia. To są
        chłopaki z Grabówki - wychowani w specyficznej mentalności, według
        specyficznych norm. To że oni na treningach na crossie leją się z Ułamkiem po
        mordach, to taka sama sprawa, jak to, że ja w sobotę rano idę po chlebek. A
        dziennikarze w kraju zrobili z tego wielką aferę.
        Inna sprawa to świnie, jakie mafia Ułamków podkładała Sławkowi (i innym) we
        Włókniarzu. A sprzyjali temu ludzie, których Szanowałem - p.p. Wróbel i Cieślak.
    • Gość: okija Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: 217.97.165.* 17.06.05, 08:23
      Oj oj znowu o moim dawnym żużelku.
      Co do najlepszych częstochowian: chyba na równi i
      Cieślak i Drabik. Jeden wspaniały żużlowiec, dobrze ułożony,
      świetny taktyk, duże osiągnięcia i drugi wspaniały
      żużlowiec, szatan :P i te jego szrże na starym naszym torze i
      oczywiście również duże osiągnięcia.
      A na marginesie to mnie obecnie Hampel jakby przypominał dawnego
      Cieślaka.
      A czy SIWY to ktoś nowy czy to Siwy, który kiedyś był bardzo
      widoczny w dawnym Fan klubie, gdzie na meczach wszedzie go było
      pełno z flagami klubowymi itp.
      • Gość: SIWY Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.05, 08:51
        To nie jest ten siwy :). Co do kwestii Cieślak vs. Drabik to zapewne pan Marek
        ma więcej osiągnięć - to świetny żużlowiec chociaż jestem za młody żeby
        pamiętać jego akcje. W tej chwili świetnie jeździ też Walasek - i pomyśleć że
        jeszcze 2 lata temu wszyscy prawie spisywali go na straty... Widać u gościa
        wielką determinację, wolę walki i sportową (choć nie zawsze) złość. Czy wzorem
        Cieślaka przetrwa w świetnej formie przez lata? Zobaczym...
        • Gość: lunch Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.06.05, 10:53
          Nie ujmując chłopakowi, ale to zielonogórzanin.

          Pamiętam, jak któregoś roku wybrałem się do Łodzi na finał krajowy MIMŚ
          kibicować Osumkowi.

          W pociągu sąsiad postawił wielkie oczy widząc mój program, bo nie wiedział, że
          w Łodzi mają stadion.
          Potem komentowaliśmy zawody, na których Walasek wypadł blado, a on na to "A bo
          on taki jakiś jest".

          I teraz drugie skojarzenie - w roku 1992 wybrałem się w Częstochowie na zawody
          MDMP (to takie słynne czwórmecze, w których do wyścigu stawało nieraz po dwóch
          dzieciaków i fuksem docierali do mety). Morawski Zielona Góra wystawił czterech
          młodych chłopców, którzy bez problemu zdobyli prawie komplet 48 punktów (kilka
          im chyba zabrakło), więc raczej trudno ich było odróżnić (nasze
          początkujące "Orły" Osumek i Suchecki uzbierali razem 6).
          Z Zielonogórzan dość znany był już Andrzej Zarzecki, ale wkrótce uległ
          śmiertelnemu wypadkowi. Rolę największego talentu przejął Artur Pawlak i... też
          się zabił. Palmę pierwszeństwa przypadła zatem Protasiewiczowi (z tych zawodów
          zapamiętałem go, bo w jednym z wyścigów zgubił but, ale i tak wygrał, bo jechał
          sam), a jak odszedł do Wrocławia, to pojawił się Walasek. I teraz widać, że
          zielonogórska kuźnia talentów naprawdę miała moc. Walasek to dziś klasa,
          Protasa nie trzeba reklamować (choć zapowiadał się dużo lepiej), a gdyby tamci
          dwaj żyli...
          • Gość: Wlodek Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.vf.shawcable.net 18.06.05, 05:12
            Gość portalu: lunch napisał(a):

            > Nie ujmując chłopakowi, ale to zielonogórzanin.

            - No wiec mam takie dosyc mieszane uczucia zuzlowe. Dawniej nabytek sciagniety
            do klubu to byl wyjatek, ktory stawal sie "swoim" w druzynie, tak jak Rurarz,
            czy Jarmula.
            Klub bazowal na wychowankach. Dzis sklad to ....NBA, CZY NHL, gdzie sklad
            zalezy od zasobnosci kasy klubu...
            Cieszy, ze mistrzow swiata mozna ogladac na codzien w Polsce...
            Kiedys trzeba bylo czekac na taka okazje na Mistrzostwa Swiata, albo eliminacje.
            I te dokladki do nazw klubu.... brrrr!
            Dupex-Polonia, Pimpex - Wlokniarz itp
            Nazwa klubu powinna byc NIETYKALNA. Na plastronach moga wypisywac kazdego kto
            zaplaci, ale od nazwy klubu won!!!!
            • Gość: SIWY Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 10:55
              Racja Włodku z tymi nazwami - wogóle jak to brzmi "Złomrex", jakkolwiek chwała
              firmie że wyłożyła niemałą kasę w tej mizerii finansowej jaka w polskim.
              sporcie panuje. Odbiegając trochę od tematu powiem że niestety w Polsce robi
              się wszystko żeby żużel zniszczyć. Mogliśmy mieć zdecydowanie najlepszą ligę na
              świecie (vide 2003r. finał Częstochowa-Toruń gdzie udział brało 5 uczestników
              Grand Prix) to w tej chwili mamy biegi juniorskie, TRAGICZNE sędziowanie i
              wogóle coraz więcej smrodu... TRudno, takie czasy. Ja jednak wierzę że to się
              zmieni niedługo na lepsze bowiem żużel w Polsce to juz wielka tradycja.
              • Gość: lunch Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.06.05, 11:10
                Biegi juniorskie w czasach gdy były to wyścigi VII (o dzisiejszych nie mogę się
                wypowiadać) to był bardzo dobry pomysł. Gdyby nie to, już wtedy żużel upadł, bo
                panowie działacze w ogóle mieli gdzieś szkolenie młodzieży. A zrzucanie
                szlifowania talentów wyłącznie na kluby z - nie ubliżając - Krosna czy Opola
                mistrzów świata nam nie przysporzy.

                I z tym mi się kojarzy dzisiejszy żużel ligowy. Kiedy zaczynałem się tym
                interesować (1992) to było tak: jest 20 klubów, dzielą się wg uzyskiwanych
                wyników na dwie ligi, przy czym po awansie warto jest drużynę nieco wzmocnić.
                Dzisiaj jest tak, że najsłabsze drużyny mogą sobie bawić się w ligę podwórkową
                z chłopcami ze szkółki. Jak ktoś umie jeździć, to przechodzi do ekstraklasy.
                A kluby ekstraklasy mają gdzieś szkolenie, inne rozgrywki (pary, młodzieżowe,
                pucharowe - jeśli jeszcze są), które kiedyś ubarwiały ten sport. Odwalcie się o
                nas, bo my tu biznes robimy. I na cholerę nam te wszystkie gwiazdy, o których
                piszesz? Jeden stranieri w drużynie - owszem, nadawało to smaczek meczom. Ale
                oglądanie meczów, w których są sami obcokrajowcy (co się w Anglii zdarzało) to
                chyba nie dla nas.
            • Gość: lunch Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.06.05, 10:06
              Dlatego właśnie ostatni raz na żużlu w Częstochowie byłem w 1997 roku... To
              naprawdę boli. Teraz się trochę "nawróciłem", bo wrócił Drabski. No i Osa.
              Ale zaległości są. Starych zawodników dobrze kojarzę, ale juniorów w ogóle nie
              kumam.
              Co oni z tej ligi robią? Oglądam mecz "Włókniarza" w telewizji i się
              zastanawiam w trakcie wyścigu, którzy nasi. Jak byłem kiedyś w Warszawie na
              jakimś turnieju indywidualnym, to w programie rubrykę "klub" zostawiłem wolną,
              bo nie wiem. Jakbym miał wpisać klub macierzysty albo datę urodzenia, to co
              innego - wtedy to o 3:00 nad ranem z pamięci...
              • Gość: lunch Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.06.05, 10:19
                Zaraz mi ktoś odpowie, że jestem zgorzkniałym wapniakiem (a i przy okazji
                Storimie się może dostać).

                Chodzi mi tylko o to, że w tamtych latach to był sport, a nie biznes. Jak się
                znało zawodnika od czasów szkółki, to mu się kibicowało całym sercem. No i
                wiadomo było, że zawodnik się angażuje na torze, bo klub i jego wyniki to było
                jego życie - tak samo jak kibica. Teraz się chrzani o profesjonaliźmie. To jest
                bezuczuciowe świadczenie usług sportowych przez zawodników. Będziemy mieć tak
                jak Angole, którzy twierdzą że są koneserami i na mecz przychodzą oglądać
                widowisko, a nasze emocje są dla nich niezrozumiałe.
                • Gość: lunch Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.06.05, 11:12
                  A co do najsilniejszej ligi - same gwiazdy nie tworzą potęgi ligi. Nigdy nie
                  oglądam Grand Prix, bo jest tak cholernie nudne. Z perspektywy czasu mogę
                  powiedzieć, że dla mnie wraz z jednodniowym finałem umarł międzynarodowy żużel.
                  To nie skoki narciarskie, gdzie się miło ogląda Puchar Świata.
                  • Gość: SIWY Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 14:28
                    To jednak gwiazdy przyciągają tłumy! Prawda że kluby mają gdzieś szkolenie ale
                    co może byc emocjonującego gdy na starcie stoją średniego formatu zawodnicy
                    krajowi bez woli walki i udowodnienia kto tu rządzi. Co innego jak jest kilku
                    mistrzów. Grand Prix nudne?? No to już trochę przesadziłeś lunch.
                    • Gość: lunch Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 17:57
                      Dla mnie Grand Prix jest bardzo nudne i to moja subiektywna opinia. Natomiast
                      gwiazdy owszem, przyciągały, ale najbardziej właśnie wtedy, gdy było po jednej
                      w drużynie - ach, te mecze z Nielsenem (Motor) itd. Jak są same gwiazdy to się
                      robi nudno i naprawdę nie ma komu kibicować.
                      Krajowi bez woli walki? Ciekawe...
                      A gwiazdorzy którzy potrafili przyjeżdżać dzień po podium w Grand Prix i nie
                      dało się nie zauważyć, że nasza liga ich g... obchodzi. To już przeszłość,
                      ale...
                • Gość: Wlodek Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.vf.shawcable.net 25.06.05, 05:22
                  Gość portalu: lunch napisał(a):
                  > Chodzi mi tylko o to, że w tamtych latach to był sport, a nie biznes.
                  - Zuzel to byl jedyny sport w PRL-u gdzie sie placilo za punkty i startowe...

                  Jak się
                  > znało zawodnika od czasów szkółki, to mu się kibicowało całym sercem. No i
                  > wiadomo było, że zawodnik się angażuje na torze,....
                  - Roznie to bywalo, ale w zasadzie masz racje. 99% to byli wychowankowie klubu.
                  Wyjatkami byli Jarmula i Rurarz ktorzy przyszli ze Swietochlowic, bo sie
                  Walochami dogadac nie mogli.

                  To jest bezuczuciowe świadczenie usług sportowych przez zawodników.
                  • Gość: lunch Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 17:46
                    > Gość portalu: lunch napisał(a):
                    > - Zuzel to byl jedyny sport w PRL-u gdzie sie placilo za punkty i startowe...

                    Tak, ale nie było takich paranoi regulaminowych, że zawodnik który uszkodził
                    sprzęt z winy rywala jest traktowany na równi z zawodnikiem kontuzjowanym z
                    winy rywala i może w powtórce być zastąpiony rezerwą. Ja wiem, że
                    profesjonalizm, tajniki sprzętowe, indywidualni mechanicy itd. Ale to są zawody
                    DRUŻYNOWE. To tak, jakby każdy piłkarz mógł wykopać z autu tylko własną piłkę!
    • Gość: SIWY Joe Screen był naprawdę niezły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 18:02
      Polecam link:
      www.ckmwlokniarz.inds.pl/download/pafiledb.php?action=file&
      • Gość: lunch Re: Joe Screen był naprawdę niezły IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.06.05, 09:34
        Masz na myśli okres, kiedy był tłusty, powolny, a kilka godzin po meczu Andzia
        Puczyński przywoził go żukiem na pace z knajpy?

        Ja tam nic do chłopa nie mam, ale nie mogłem zboleć robienia z niego gwiazdy w
        chwili gdy jednocześnie zrezygnowano z dużo lepszego Lorama, a przede wszystkim
        niezauważano znakomitości, jaką jest Drabik.
        • Gość: Kuban Re: Joe Screen był naprawdę niezły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 09:52
          A ja najbardziej z obcokrajowcow lubilem Jana Steachmana

          Marcel Maliński, Karol Malecha - To takie nieporozumienia, które mi przyszły do
          głowy.
          • Gość: m nieporozumienia cd. IP: *.prenet.pl / *.prenet.pl 24.06.05, 16:31
            Stanislawski - gosc ktory objechal chyba 1 mecz w barwach CKM i zakonczyl kariere, a jakis czas temu w roli eksperta na Polshicie wystepowal - heheheh - taki z niego mial byc gigant, z drugim szczepaniakiem (michalem) mieli nas na wyzyny wzniesc.
        • Gość: SIWY Re: Joe Screen był naprawdę niezły IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 10:37
          O tej stronie medalu nie wiedziałem... To niezły był z niego herbatnik ale
          akcja z meczu z Gorzowem jak i wiele wiele innych świadczy że facio miał swój
          czas.

          • Gość: lunch Re: Joe Screen był naprawdę niezły IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.06.05, 10:51
            Znaczy talent. Nie przeczę. Zwłaszcza, że na tym meczu z Gorzowem ludziom wokół
            mnie powypadały papierosy z ust, a mnie to właściwie nie ruszyło, bo jakby nie
            było to w poprzedniej kolejce w Gdańsku zrobił praktycznie to samo.
    • Gość: Darek Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.05, 11:19
      Niedzielny poranek 1977 albo 1978
      w bramach w I Alei wystawiano stoliki z plakatami klubowymi
      sprzedawano na nich bilety i programy
      trudno było się wcisnąć do autobusu na Zawodzie
      wiele osób i tak szła pieszo
      zresztą nie osób - rodzin!
      to było wielkie święto w mieście
      na równi z pójściem do kościoła
      albo i większe
      były mecze, jak np. ze Stalą Gorzów - mistrzem Polski
      na które nawet brakowało biletów
      30-tysięczny doping na stadione
      zapach żużla, który zawsze przywołuje dziecięce wspomnienia
      (miałem wtedy 6-7 lat)
      Jurczyński
      Jarmuła skracający sobie drogę przez trawnik
      iON
      WIELKI BOHATER
      MAREK CIEŚLAK
      MAREK CIEŚLAK
      MAREK CIEŚLAK
      prawie zawsze komplet punktów
      Prawdziwy idol
      ulicy, szkoły
      integrował nas
      Częstochowian

      Panie Marku,

      dziękuję za dziecięce wzruszenia

      i za obecność w moich dziecięcych wspomnieniach!
      • Gość: Wlodek Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.vf.shawcable.net 25.06.05, 19:32
        Gość portalu: Darek napisał(a):

        > Niedzielny poranek 1977 albo 1978
        > w bramach w I Alei wystawiano stoliki z plakatami klubowymi....

        To jeszcze polbidy...
        Zdarzylo sie, ze wybralismy sie z przyjacielem na sobote i niedziele do
        znajomych do Wisly. Nagle w niedziele rano ok 11 przypomnialo sie nam, ze
        wlasnie Wlokniarz jezdzi ze Stala Gorzow...
        Zostawilismy zaprzyjaznione panienki i na dol.
        Stopem do Katowic, a potem w pociag i do Cz-wy.
        Z pociagu w okolicach Czestochowianki widze ze stadion jest pelniutki.
        Juz nawet torby nie zostawialem w domu, tylko klusem na stadion.
        STalem w trzecim rzedzie na koronie:)))
        Ale mecz obejrzalem. Zbyszek tez, ale sie spoznil.
        Ale to byl Wlokniarz w niesamowitym skladzie z Cieslakiem, Jurczynskim,
        Jarmula, Urbancem [u nas bywal swietny, gorzej z nim bylo na wyjazdach] Jurkiem
        Kowalczykiem i Nabialkiem, a w Gorzowie jezdzili praktycznie sami mistrzowie
        Polski.
        Z tym Nabialkiem to byl kiedys cyrk. Jezdzil w parze z Jarmula.
        W jednym z biegow Jozek byl ostatni na starcie i bylo 5;1 dla gosci na
        pierwszym kolku, potem objechal Nabialka i dopadl pierwszego z gosci, objechal
        i przyblokowal tak, ze zrobilo sie 3;3. Na nastepnym objechal prowadzacego i
        tak namodzil, ze Nabialek wyszedl na druga pozycje. Jarmula zwolnil i go
        przepuscil, a sam z tylu asekurowal jak kwoka kurcze. W pewnym momencie na luku
        zaczal Nabialka reka poganiac, zeby ten sie pospieszyl...
        I w koncu wygralismy to 5:1.
        Smiechu bylo co niemiara na trybunach..
        Cieslak najczesciej startowal jak z katapulty i konczyl zawody w czystym
        plastronie. Wykorzystujac do maximum maszyne i owal toru..
        Marek to byla elegancja i szybkosc... Jozek artyzm, a Jurczynski od ...mokrej
        roboty:)) Kiedys przekonal sie o tym Slabon -stary. Dwa razy podjechal Ruskiego
        na pierwszym luku... Ruski sie w koncu zdenerwowal i ... przedluzyl
        mu prosta. Slabon nie mial szans. Z tumanow kurzu do wyskosciz pieciu metrow
        najpierw pokazaly sie nogi Slabonia, potem z klebow szarosci wyleciala maszyna
        i w koncu zebrano Slabonia na mary... Nie na dlugo. Otrzepal kurz i w calosci
        pojachal do Wroclawia.
    • Gość: c12h22o11 Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.realestate.net.pl 25.06.05, 21:20
      egon skupien/...i robert jucha..heheheh
      • Gość: lunch Re: Najlepszy żużlowiec Częstochowy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.06.05, 08:05
        Nie zapominaj o Matysiaku i Owiżycu.

        Ale nam wtedy działacze wycięli numer - wydawało się, że żużlowe tradycje tego
        miasta praktycznie się rozsypały. Pamiętam, jak pod koniec roku 1992 czytałem
        w "Tygodniku Żużlowym" czyjś felieton, że to koniec żużla w Częstochowie - w
        klubie dno, drużyna dno i takie sformułowanie "Czasy, kiedy przez Częstochowę
        chodziły pielgrzymki w kierunku odwrotnym do Jasnej Góry dawno minęły". Łezka
        się zakręciła, bo raptem rok wcześniej te pielgrzymki szły i takie były
        nadzieje, taka feta po awansie.

        Ale jedno trzeba przyznać - szybko to odbudowali. Już w 1994 roku wróciła
        zajebista atmosfera. Każde zawody były świętem. Szkoda, że nie ma już żużla z
        tamtych lat...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka