Gość: gal_anonim
IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
31.01.06, 13:25
Dziś, tj 31.01.06 pojechalem z najstarszym członkiem mojej rodziny do Poradni
chirurgi naczyniowej w szpitalu (nie pamietam imienia) w dzielnicy Parkitka.
Wcześniej uzyskałem skierowanie do owej poradni od lekarza rodzinnego, aby
załtwić wszystkie formalne sprawy.
Na internetowej stronie tegoż szpitala odnalazłem godziny przyjęć porządanej
poradni i numer telefonu na rejestrację.
Zadzwoniłem rano aby zapytać, czy mogę zarejestrować do lekarza, który dziś
przyjmuje swoją babcię. Otrzymałem odpowiedź, że moge... po wniesieniu pewnej
opłaty na Marzec mogę zarejestrować kogokolwiek.
Wyjaśniłem kobiecie, że moja babcia ma "zapalenie żył" i do marca to może nie
przeżyć. W tym wypadku kobieta po drugiej stronie słuchawki poinformowała
mnie, że jeśli jest tak źle moge z tą osobą zgłosić się na izbę przyjęć tegoż
szpitala.
Tak też zrobiłem, ale na izbie przyjęć pielęgniarka poinformowała mnie, iż nie
mam tam czego szukać, ponieważ skierowanie mam do Poradni chirurgi
naczyniowej, a ja znajduję się w izbie przyjęć. Była jednak tak miła, że
zadzwoniła do poradni, gdzie poinformował ją lekarz, który wtedy przyjmował,
żebym przyszedł do niego i jeśli to będzie naprawdę ciężki przypadek przyjmie
tą osobę.
Czym prędzej więc udałem się do pokoju 215 na pierwszym piętrze szpitala,
gdzie mieści się owa poradnia. Wszedłem do pokoju i zapytałem, czy mógłby pan
doktor przyjąć moją babcię, wyjaśniłem, że jestem tą osobą, w sprawie której
dzwoniono z izby przyjęć i czy mógłby obejrzeć moją babcię.
On mi odpowiedział, że nic na ten temat nie słyszał i jeśli chce to "tak
normalnie" może obejrzeć tą osobę w MAJU. A za chwilę z uśmieszkiem spomiędzy
jego ryżawej brody dodał: "Chyba, że..." i urwał. Ponieważ nie miałem przy
sobie większej kwoty, wiedziałem, że nie mam tam czego szukać. A z babcią
jutro z samego rana jadę do prywatnej poradni i powiedziałem, że więcej nie
chce mieć z tymi złodziejami do czynienia.