Dodaj do ulubionych

Czy w szpitalu okradziono pacjentkę?

IP: proxy / *.reverse.qsc.de 07.12.02, 12:24
Pomijajac juz fakt czy do tej kradziezy doszlo, to uwazam
argumenty rzeczniczki szpitala, pani Walarowskiej, za zwyczajny
objaw chamstwa. Otoz najpierw personel szpitala odradza
pacjentce zgloszenie kradziezy na policje, by potem rzecznik
tego szpitala mogl uzyc faktu nie zgloszenia kradziezy na
policje jako argumentu sugerujacego nieucziwosc pacjetki. Cytuje

"Najbardziej jednak w całej sprawie dziwi fakt, że pacjentka do
tej pory nie zdecydowała się o rzekomej kradzieży zawiadomić
policję"

Wyobrazam sobie jakiej presji psychicznej poddana byla ta 78-
letnia, starsza pani, by nie zglaszala tego faktu na policje.
Inna sprawa czy policja moglaby pomoc...? Watpliwe. Jednak
jestem pewien ze personel odradzajac zgloszenia kradziezy nie to
mial na uwadze, tylko ewentualny szum i skandal wokol tej sprawy.

Potem chamski rzecznik szpitala smie robic wszystkim wode z
mozgu. W imie czego? Czy pani rzecznik chociaz byla w tym
pokoju, czy chociaz rozmawiala z chora o tej kradziezy....

To smutne, ale szczegolnie w Polsce ludzi starszych, biednych,
nie doinformowanych robi sie w konia manipulujac nimi,
wmawiajac, sugerujac, radzac lub odradzajac w sposob nierzetelny
wbrew prawu i na szkode poszkodowanych.

Zaimponowal mi dyrektor szpitala, chociaz wspolczul i nie zdobyl
sie na takie chamstwo jak rzecznik szpitala, pani Walarowska.

Sebar

Obserwuj wątek
    • Gość: s Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: *.as27.nwbl1.wi.voyager.net 07.12.02, 13:23
      Zeby jescze podali w jakim miescie
    • Gość: Doki Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: *.61-136-217.adsl.skynet.be 07.12.02, 13:41
      Sorry, ale nie moge zgodzic sie z Twoja argumentacja. Nijakiego chamstwa ze strony szpitala nie sposob sie dopatrzyc. Przypuszczam, ze w rozmowach z dyrekcja po chamsku zachowywala sie rodzina, jak to zwykle bywa.
      Starsza pani zostawila swoje rzeczy na parapecie: rownie dobrze mogla je polozyc na lawce w parku. Sala w szpitalu to nie jest prywatne miejsce i wielu ludzi ma don dostep. Szpital poinformowal pacjentke, ze jest depozyt, do ktorego mozna zlozyc wartosciowe przedmioty i pacjentka czesciowo z tego skorzystala. Reszty wolala pilnowac sama i nie upilnowala. Jej strata.
      W moim szpitalu kradzieze tez sie zdarzaja. Okradani sa nie tylko pacjenci, ale tez i personel (czasem, niestety, kradna i Polacy). Wszyscy o tym wiedza, wszystkim przypomina sie co rusz, zeby pilnowali swoich gratow. Jak to tylko mozliwe, oddajemy wszystko rodzinie, zeby nie lezaly w szpitalu klucze, dokumenty itp- bo i po co?
      Przykro, ze okradziono starsza pania, tym bardziej przykro, ze szansa na odzyskanie straty niewielka. Ale zwalanie winy na szpital jest niepowazne. Szpital jest miejscem publicznym. Czy gdyby babci ukradli portfel w autobusie, to winna bylaby dyrekcja komunikacji miejskiej?
      • Gość: N.C. Widać, że DOKI jest pracownikiem szpitala IP: *.satkabel.com.pl 07.12.02, 17:52
        Z wypowiedzi DOKI wynika dość prosty wniosek. Skoro ona pracuje
        w szpitalu i nie jest chamska, to w tym konktretnym przypadku
        chamska była (jak zazwyczaj - godny podkreślenia komentarz Doki -
        rodzina pacjenta). Jasne, pacjent powinien w pokorze lizać
        podłogę po której personel szpitalny stąpa. Nie chodzi tu już o
        ustalanie kto był winny kradzieży, czy staruszka przerażona
        operacją, czy personel często (lecz nie zawsze - bywają
        chwalebne wyjątki) "olewający" mienie pacjentów. jeżeli
        pacjentka nie dopilnowała torby i nie oddała jej do depozytu,
        moim zdanienie obowiązkiem pielęgniarki zajmującej się tą
        konkretną salą było przypilnowanie by cały, podkreślam cały -
        również ten nie oddany do depozytu - dobytek pacjentki był
        zabezpieczony.
        Argumenty typu, że szpital ma leczyć a nie dbać o majątek
        chorych - nie trafiają mi do przekonania. Idąc do szpitala
        narażeni jesteśmy już na duży stres, szczególnie przy
        dzisiejszym poziomie służby zdrowia. Zdaję sobie sprawę, że
        zarabiające kilkaset złotych pielęgniarki mogą mieć dosyć pracy.
        Ale podobno jest tak wielkie bezrobocie, że nie powinno być
        problemów ze znalezieniem następnych, które za te same pieniądze
        zadbają i o zdrowie i o samopoczucie i o torebki chorych. A pani
        rzecznik się nie popisała grzecznością. Oj, nie popisała!
        • Gość: Doki Widać, że DOKI pracuje w szpitalu IP: *.61-136-217.adsl.skynet.be 07.12.02, 18:51
          Gość portalu: N.C. napisał(a):

          > Z wypowiedzi DOKI wynika dość prosty wniosek. Skoro ona pracuje
          > w szpitalu i nie jest chamska, to w tym konktretnym przypadku
          > chamska była (jak zazwyczaj - godny podkreślenia komentarz Doki -
          > rodzina pacjenta).

          Nie, takiego wniosku nie mozna wyciagnac z mojej wypowiedzi. Patrz nizej.
          Z rodzinami pacjentow zachowujacymi sie po chamsku Doki ma do czynienia regularnie, wiec zaklada, ze i tak bylo w tym przypadku. Skad w ogole o calym wydarzeniu wie prasa? Czy przypadkiem nie od rodziny? Get real...

          Nie chodzi tu już o
          > ustalanie kto był winny kradzieży, czy staruszka przerażona
          > operacją, czy personel często (lecz nie zawsze - bywają
          > chwalebne wyjątki) "olewający" mienie pacjentów.

          Zwracam uwage, ze winny kradziezy byl nieznany z nazwiska ZLODZIEJ, a nie personel. Prosze o tym pamietac. Jesli personel nie zabezpieczyl majatku pacjentki, a dal mozliwosc zabezpieczenia, z ktorej pacjentka nie skorzystala, to nawet trudno mowic o wspolwinie.

          jeżeli
          > pacjentka nie dopilnowała torby i nie oddała jej do depozytu,
          > moim zdanienie obowiązkiem pielęgniarki zajmującej się tą
          > konkretną salą było przypilnowanie by cały, podkreślam cały -
          > również ten nie oddany do depozytu - dobytek pacjentki był
          > zabezpieczony.

          Nic podobnego. Obowiazki pielegniarki moga dotyczyc zabiegow, dogladania chorej, a nie zajmowania sie jej torebka. Prywatnych rzeczy kazdy pilnuje sam. Natomiast bylo ze strony personelu niemadre zalozyc, ze pacjentka zadba o to kiedys tam i pozostawienie torebki na parapecie. JEDNAKOWOZ, zalozmy, ze pielegniarki schowalyby torebke. gdyby rodzina zaczela jej szukac i torebka znalazlaby sie np w szafce w dyzurce pielegniarek, w gazecie staloby, ze to pielegniarki probowaly ukrasc torebke- moze nie???

          > Argumenty typu, że szpital ma leczyć a nie dbać o majątek
          > chorych - nie trafiają mi do przekonania.

          A powinny.

          Idąc do szpitala
          > narażeni jesteśmy już na duży stres, szczególnie przy
          > dzisiejszym poziomie służby zdrowia. Zdaję sobie sprawę, że
          > zarabiające kilkaset złotych pielęgniarki mogą mieć dosyć pracy.

          Zarobki nie maja tu nic do rzeczy.

          > Ale podobno jest tak wielkie bezrobocie, że nie powinno być
          > problemów ze znalezieniem następnych, które za te same pieniądze
          > zadbają i o zdrowie i o samopoczucie i o torebki chorych.

          I wytrzymaja w pracy gora kilka miesiecy, bo komus przyjdzie do glowy, ze pielegniarki maja odtad zajmowac sie dobytkiem pacjentow, a nie pacjentem.

          A pani
          > rzecznik się nie popisała grzecznością. Oj, nie popisała!

          Z tego, co stalo w gazecie, zachowala sie poprawnie.

          PS Doki nie jest pracownikiem szpitala. To szpital kontraktuje jego uslugi.
          • Gość: N.C. Dla DOKI-ego IP: *.satkabel.com.pl 07.12.02, 19:17
            Witaj DOKI
            Mój adres e-mail selenara@wp.pl
            Możemy podyskutować. I nie chodzi tylko o to, czy pracujesz w
            szpitalu, czy też szpital kontraktuje Twoje usługi. Prawda
            zazwyczaj leży po środku. Chamscy bywają pacjenci, chamscy
            bywają pracownicy szpitali, również Ci kontraktowi.
            Personel najczęściej nie robi nic więcej, poza tym, do czego
            bywa zmuszany, często przez przełożonych. i niestety, owe małe
            peiniądze mają tu wielkie znaczenie.
            Pozdrawiam, z nadzieją, ża do tego konkretnego szpitala nie
            trafię
            • Gość: Anna M Re: Dla DOKI-ego IP: proxy / *.chello.pl 07.12.02, 19:49
              Nie zamierzam wtrącac się do waszej dyskusji, mogę się jednak wypowiedzieć jako
              osoba, która w szpitalu niedawno spędziła prawie dwa tygodnie (na wszelki
              wypadek nie powiem, w którym, zresztą nie sądzę, by miało to znaczenie).
              I owszem, zdarzały się kradzieże. Nawet dokładnie wtedy, kiedy tam byłam.
              Jednak domaganie się, by zapobiegał im personel szpitalny, to abstrakcja. I nie
              ze względu na płace w służbie zdrowia, dobre maniery czy fakt, że personelowi
              nie zależy.

              Może da się upilnować wszystkiego w małym wiejskim szpitaliku na pietnaście
              łóżek. Jednak w dużym szpitalu pielęgniarka ma pod opieką nie jedną, ale kilka
              czy kilkanaście sal, a na każdej lezy kilku pacjentów. I to często się
              zmieniających. Do prawie każdego przychodza ludzie w odwiedziny. Chodzą po
              korytarzu, szukają łazienki, zaglądają do kazdej sali, bo nie moga znaleźć
              osoby, do której przyszły itp. Zresztą co bardziej sprawni chorzy też się
              przeciez przemieszczają. Jak w takich warunkach kilka osób może miec\ć na
              wszystko oko, nieustannie sprawdzać, czy rzeczy leżą tam, gdzie leżały, czy
              jakas kobieta nie wychodzi z cudzą torebką, albo ktoś z nadmiernie wypchanymi
              kieszeniami? A przecież pielęgniarki mają też swoje (może i ważniejsze)
              obowiązki - jak choćby podawanie leków, pilnowanie ludzi w ciężkim stanie czy
              po operacji... Odrobinę realizmu.

              Pielęgniarki, które opiekowały się moim oddziałem, były wszystkim życzliwe i
              chętne do pomocy. Ciężko pracowały i nie mogły dodatkowo pełnić funkcji
              cerberów.

              A tobie, N.C. życzę, żebyś długo jeszcze nie trafiał do żadnego szpitala. Bo
              nawet przy najlepszych lekarzach, pielęgniarkach i opiece nie jest to najmilsze
              przeżycie.
              • Gość: N.C. Re: Dla Anny M IP: *.satkabel.com.pl 07.12.02, 22:41
                Nie zrozumiałaś mnie. Nie wymagam, by pielęgniarki pilnowały przez cały czas
                czyjegoś dobytku. Nie ich sprawa, mają się faktycznie zająć chorymi, a nie ich
                rzeczami. Ale tu chodziło o osobę przewożoną na operację. Niezależnie od
                wielkości szpitala, nie uwierzę, by w jednej chwili ktoś postanowił operować
                wszystkie osoby z jednej sali, a może i koytarza. Niewykonalne, nie byłoby tylu
                sal operacyjnych w szpitalu, a i anestezjologów by pewnie zabrakło, co przy
                obecnych środkach od Kas Chorych nie powinno dziwić. Nic więc złego się nie
                stałoby, gdyby pielęgniarka przewożąca chorą so sali operacyjnej raczyła w
                międzyczasie zajrzeć do jej szafki itd., jak to się zdarza w wielu innych
                szpitalach, często mających kilkanaście razy więcej niż owe 15 łóżeczek. Wiem,
                bo bywałam w różnych szpitalach i podchodząc do sprawy realnie, wiem że
                pielęgniarki mają na to czas, ale niestety, nie zawsze chęci. Nie uogólniam,
                nie wszystkie. Bo są i takie, które wiele zrobią dla innych bez oczekiwania na
                dowody wdzięczności.
                Wiem, bo bywałam częściej niż tylko raz przez dwa tygodnie. Pozdrawiam
            • Gość: Doki Re: Dla N.C. IP: *.61-136-217.adsl.skynet.be 07.12.02, 20:08
              Dzieki za odzew. Dla mnie mialo znaczenie, czy jestem pracownikiem, czy na kontrakcie. Wobec dyrekcji szpitala nie jestem w stosunku podleglosci sluzbowej. Mam wolna reke, oczywiscie w ramach obowiazujacego prawa, ale jak sie dyrekcji nie podobam, to moga sobie poszukac kogos innego, chociaz moze byc z tym ciezko, bo jestem specjalista i tacy z mojej branzy nie stoja na rogu z kartka "przyjme kazda prace".
              Uwazam, ze zarobki personelu nie powinny miec wplywu na wykonywanie obowiazkow: za zle wykonywanie obowiazkow powinno sie wywalac z roboty. Ale wszystko, co jest poza i ponad "job description" to sa extrasy, ktore personel moze robic, ale nie musi. Do tego nalezy pilnowanie cudzego dobytku.
              Na dyskusje to ja zawsze jestem lasy, chociaz nie wiem, czy akurat ten temat jest dosc nosny: ot, mala lokalna sensacyjka (dlaczgo wszyscy pisza, ze nie wiadomo gdzie to bylo, przeciez jestesmy na forum Czestochowa?) rozdmuchana do niebywalych rozmiarow.

              Pozdrawiam

              doktorek@skynet.be
          • Gość: biorytm Re: Widać, że DOKI pracuje w szpitalu ...i co dalej. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.12.02, 07:59
            Przy decyzjach wielkich inwestycji wszyscy sie znaja na drogach,
            toaletach, parkingach itp.
            W tym przypadku "torebka" wyzwala taką wirtualna reakcję przez
            analogię.
            Ale w kraju grozi utrata pracy setkom tysiecy ludzi i kto za to
            ma "odpowiadać" ?? Czy oni tylko mają "ruki po szwach" ???
            Gdzie jest sedno zła - jak to zmienić ? ten problem oddaje sie
            amatorom do "bezpłatnej samoobsługowej dyskusj" która NIC nie
            wniesie dla dobra społeczeństw. Myśle po każdej dyskusji coś
            powinno się dziać lub od nowa zaczynamy "w koło Macieju". Pa....
    • Gość: bank co za chamski rzecznik szpitala, niewiarygodne ! IP: *.ght.iadfw.net 07.12.02, 13:46
      • Gość: Alec Re: co za chamski rzecznik szpitala, niewiarygodn IP: 65.82.110.* 07.12.02, 15:12
        Jezeli przypadek zdarzy sie,ze bede musial byc w szpitalu
        to chory -jako niepelnosprawny nie ma mozliwosci dbac o swoje
        mienie i obowiazkie kazdego uczciwego czlowieka i instytucji
        zabezpieczyc chorego przed mozliwoscia kradziezy.
        Wszystko co chory mial przy wejsciu do szpitala-musi mu
        byc zwrocone.
        • Gość: aaaa Re: co za chamski rzecznik szpitala, niewiarygodn IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.02, 16:08
          Nie znajduje żadnego potwierdzenia w faktach iż pacjentki nie
          poinformowano o możliwości złożenia do depozytu wartościowych
          rzeczy skoro część złożyła. Obarczanie winą w tej sytuacji
          personelu szpitala za to zdarzenie jest NIEPOROZUMIENIEM.
          Trafnie zauważono że personel ma przede wszystkim zajmować się
          ratowaniem pacjenta, a nie pilnowaniem jego mienia. Upór ludzi
          starszych jest często silniejszy jak rozsądek. A, czy przy
          okazji przekonywania starszej pani do oddania do depozytu
          jeszcze innych rzeczy pani by się zdenerwowała i zasłabła, to
          jak znam życie, miano by pretensje do personelu, że za nadto
          przejmował się mieniem i też byłoby źle.
        • Gość: bbb Re: co za chamski rzecznik szpitala, niewiarygodn IP: *.dialup.tiscali.it 07.12.02, 17:17
          Zaczne od tego ze jestem lekarzem. Dotychczas nie uzalalem sie
          specjalnie na tzw. nagonke na sluzbe zdrowia. Ale ten artykul
          uwazam za przegiecie. Moj Boze - komus skradziono torebke.
          Przykre to, ale czy to jest naprawde wiadomosc do prasy
          ogolnopolskiej? Czy gdyby ta torebke skradziono w hotelu, szkole
          (co zdarza sie nagminnie) , autobusie (jak juz ktos pisal) czy
          gdziekolwiek indziej to tez Sz.P. Redaktor zamiescilby o tym
          informacje. Kradzieze zdarzaja sie wszedzie, nawet na policji. A
          w tym przypadku nawet nie mozna mowic o zaniedbaniu szpitala.
          Moze GW stac na zatrudnienie ochroniarzy pilnujacych kazdego
          pokoju w redakcji ale przecietny szpital musi zadowolic sie
          portierem. Wiec zajmijcie sie moze czyms innym niz szukanie
          sensacji na poziomie "Super Expresu".
          • Gość: Adam jest źle, będzie gorzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.02, 17:29
            jeżeli jest jakaś nagonka, to nic nie dzieje się przez
            przypadek, choć nie znaczy to, że nagonka to coś słusznego

            ktoś powie, że niski poziom opieki zdrowotnej, to wina panśtwa,
            pieniędzy i płac - i to jest usprawiedliwienie - obniżonych
            morale służby medycznej w Polsce, w sumie ma racje

            ktoś inny powie, że praca w służbie zdrowia to taka sama praca
            jak gdzie indziej, no to dla 2 strony (pacjentów) sprawa co
            najmniej dyskusyjna,

            ale w odczuciu większości osób to nie wystarczający powód do
            obecnego stanu morale w służbie zdrowia, i co więcej nawet
            pieniądze tego stanu nie zmienią, a w dodatku ich raczej nigdy
            nie będzie w "powszechnej" służbie zdrowia,

            ps. mnie nie dziwi ten artykuł, zachowanie rzeczniczki jest
            wystarczające do tego,

            sytuacja jest podobna do tej gdy policjant tłumaczy, żeby nie
            zgłaszać kradzieźy, bo on tylko będzie miał robotę, a i tak nikt
            nie znajdzie złodzieja,
          • Gość: Lunochod2 Re: co za chamski rzecznik szpitala, niewiarygodn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.02, 18:10
            Szanowny Panie Lekarzu (bbb)
            Ostatnio miałem rzadką (na szczęście) okazję do wizyty w jednym
            z warszawskich szpitali. Potrzebowałem pomocy po rozległym
            urazie (pobicie). Chamstwo i znieczulica, z jakim się tam
            zetknąłem poraziło mnie. I niech Pan nie chrzani (za
            przeproszeniem). że nie ma pieniędzy, ludzi itp.
            To jest kwestia podejścia do swych obowiązków, a nie wysokości
            pensji.
            • Gość: |v|rowa Re: co za chamski rzecznik szpitala, niewiarygodn IP: *.block1.tc1.rnktel.net 07.12.02, 18:48
              Gość portalu: Lunochod2 napisał(a):

              > Szanowny Panie Lekarzu (bbb)
              > Ostatnio miałem rzadką (na szczęście) okazję do wizyty w jednym
              > z warszawskich szpitali. Potrzebowałem pomocy po rozległym
              > urazie (pobicie). Chamstwo i znieczulica, z jakim się tam
              > zetknąłem poraziło mnie. I niech Pan nie chrzani (za
              > przeproszeniem). że nie ma pieniędzy, ludzi itp.
              > To jest kwestia podejścia do swych obowiązków, a nie wysokości
              > pensji.

              To chyba do mnie bylo. Nie chrzanie - to raczej pan g... wie co oznacza nie moc
              wyzywic 4 osobowej rodziny za 16-godzin pracy dziennie na 3 etatach (nie
              przesadzam), tylko dlatego, ze ja jestem internista, a moja zona pielegniarka.
              Wie pan moze co to znaczy 18-20 nocnych dyzurow NA MIESIAC???????????????????
              Bo ja wiem. Ile czasu PAN tak wytrzyma do pierwszego zawalu albo do pierszego
              wziecia "w lape"? A mimo to nigdy nie wzialem grosza od pacjenta (serio). Po
              prostu przy pierszej nadarzajacej sie okazji spakowalem manele i wypiawszy
              odwlok na kraj, w ktorym slowa "jestem lekarzem" mowi sie czesto z
              zazenowaniem, przenioslem sie do kraju, gdzie mozna mowic to po prostu
              normalnie. Czego sobie i panstwu szczerze zycze.

              Nie kazdy jednak tak moze - stad dziki rozwoj lapowkarstwa, szarej strefy,
              handlu lekami, a nawet zwyklego zlodziejstwa. Ale nagonka na lekarzy w takich
              poczytnych brukowcach jak GW to zawracanie Wisly kotem. Nagonke trzeba zrobic
              na tych balwanow, ktorzy sluzbe zdrowia w tym stanie pielegnuja, nie pozwalajac
              na:
              1. ustalenie jednoznacznych LIMITOW finansowania procedur medycznych przez
              PANSTWO.
              2. na wejscie spolecznych/niepublicznych/prywatnych ubezpieczalni - w ktorych
              skladki zapewnialyby PONADLIMITOWE procedury medyczne.
              3. indywidualizacje skladek zdrowotnych - dlaczego osoba majaca jednego
              partnera seksualnego, niepalaca, pijaca umiarkowanie alkohol ma placic TYLE
              SAMO ze swej pensji co palacy paczke dziennie i pijacy "litra" co weekend
              dziwkarz????????????

              Wsrod wszystkich zawodow swiata sa ludzie i ludziska, ale baaaaaardzo czesto
              opryskliwosc, chamstwo lub zwykle kurewstwo czlowieka wynika z biedy, skrajnego
              zmeczenia i beznadziei. To tak jakby wymagac od szubienicznika, zeby sie
              usmiechal, bo ludziom dookola jest przykro, kiedy ma taka skwaszona mine.
              • Gość: |v|rowa Male sprostowanie IP: *.block1.tc1.rnktel.net 07.12.02, 18:50
                Przepraszam, zle odczytalem adresata poprzedniej wypowiedzi. Nie zmienia to
                jednak faktu, ze nadal podpisuje sie OBURACZ pod wszystkim co napisalem w
                swojej.
              • Gość: |v|rowa *pierwszego & *pierwszej (ort) - :) - nt IP: *.block1.tc1.rnktel.net 07.12.02, 18:57
              • Gość: lunochod2 Re: co za chamski rzecznik szpitala, niewiarygodn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.02, 08:27
                Do Pana Doktora:
                Pracuję w tzw. mediach.Jest kryzys. Ostatni rok przeżywałem za
                ok. 1500zł misięcznie. Dorobić praktycznie nie ma jak -
                podpisaliśmy swego czasu tzw. lojalki - zakaz pracy w innych
                firmach tej branży. Mam 56 lat, na emigrację trochę późno. A
                składki na Służbę Zdrowia płacę słuszne. Więc to Pan chyba
                chrzani...(za przeproszeniem).
                • Gość: |v|rowa 1500 powiadasz? IP: *.block1.tc1.rnktel.net 09.12.02, 01:38
                  Gość portalu: lunochod2 napisał(a):

                  > Do Pana Doktora:
                  > Pracuję w tzw. mediach.Jest kryzys. Ostatni rok przeżywałem za
                  > ok. 1500zł misięcznie.

                  Hahah, no to sobie Pan wyobraz, ze ja majac specjalizacje 1 stopnia z interny i
                  doktorat (z nagroda Premiera RP - nie zartuje) zarabialem 900 PLN miesiecznie -
                  dziewiatka i dwa zera. Dorobic moglem, owszem, 70 PLN za dyzur w tygodniu, 140
                  za tenze w weekend albo swieta. A przy okazji za te 900 PLN prowadzilem
                  seminaria i wyklady dla studentow medycyny po polsku i po angielsku,
                  prowadzilem badania naukowe z medycyny eksperymentalnej (doktorat mam z
                  immunologii i dwadziescia kilka publikacji w literaturze swiatowej) i
                  przyjmowalem pacjentow w przyinstytutowej przychodni - powtarzam sume - 900
                  PLN. Moja zona zarabiala 700 PLN, razem z dyzurami - wiadomo: pielegniarka, nie
                  nalezy jej sie. Dla uproszczenia rachynku: za kawalerke w W-wie placilismy 1200
                  PLN miesiecznie.
                  Jakies pytania????????????????????????
            • Gość: bbb Re: co za chamski rzecznik szpitala, niewiarygodn IP: *.dialup.tiscali.it 07.12.02, 20:01
              Nie przecze, ze chamstwa jest sporo, rowniez w szpitalach, i
              tego nie usprawiedliwiam. Ale chodzi o to, ze do obowiazkow
              lekarza czy pielegniarki nie nalezy pilnowanie wlasnosci
              pacjenta, zwlaszcza jesli ten pacjent ma mozliwosc skorzystania
              z depozytu. Nie mozna tlumaczyc wszystkiego brakiem pieniedzy
              ale sam przyznasz, ze wydawanie kasy na ochroniarza w kazdej
              sali chyba nie byloby najmadrzejsze w sytuacji kiedy brakuje na
              leki.
      • Gość: Lunochod Re: co za chamski rzecznik szpitala, niewiarygodn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.02, 18:05
        Ta kobieta (rzeczniczka) chyba nie zna swego "zakresu
        obowiązków".Jeśli tak pojmuje Public relations to chyba
        najwyższy czas na zmianę pracy, Panie Dyrektorze!!!
    • Gość: grzewal Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: *.barbara.ds.polsl.gliwice.pl 07.12.02, 17:35
      Czy pacjentka zgłoscila to na Policji?? i w tym jest problem - nie tak dawno została okradziona szatnia na sali sportowej , w tym ja stracilem kurtke , telefon , dokumenty , porfel (calosc w sumie ok 1000 zl :(( ) Zgłoscilem to na Policje i.....
      wszyscy mi tam doradzali UTRATE a nie kradziesz , poniewaz musza za duzo papierkow wypisywac , musi zostac wszczete sledźctwo i tym podobne . Nie uleglem namowa i namowilem znajomych do skladania zeznac . Oczywiscie mozliwosc odzyskanie skradzionych rzeczy = 0.001% ale panowie Policjanci nie mozna tego olewac , probowac jakos dzialac , moze w ten sposob kolejna osobe nie straci juz rzeczy......
      PS troche nie na temat , ale .......
    • Gość: N.C. Tym razem raczej szpital przyczynił się do straty IP: *.satkabel.com.pl 07.12.02, 18:02
      • Gość: zzz Re: Tym razem raczej szpital przyczynił się do st IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.12.02, 19:57
        I co jeszcze?! Moze pielegniarki maja oddac?
    • Gość: maja Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: zachod:* / 10.0.3.* 07.12.02, 18:03
      idąc tokiem myślenia redaktorów Gazety, to na pewno lekarze
      ukradli torebkę, wzięli co się da,a samą torebką dadzą zapewne
      pacjentce w "łeb", bo przecież to banda morderców i złodziei
      najgorszych w kraju, po co szukać winnych, wystarczy spytać
      redaktorów...
    • Gość: |v|rowa Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: *.block1.tc1.rnktel.net 07.12.02, 18:07
      Jestem lekarzem, ktory niejednokrotnie przygotowywal pacjentow do powaznych
      operacji. ZAWSZE informowano ich o mozliwosci zlozenia wartosciowych rzeczy w
      depozycie. I jeszcze nigdy nie zdarzylo sie, by z depozytu cos zginelo.
      Natomiast na terenie oddzialu okradano mniej wiecej raz na miesiac jakas osobe -
      zarowno z personelu jak i pacjentow. Przypuszczalismy, ze robi to jedna z
      salowych, jednak nikt jej za reke nie zlapal. Nestety nasza oddzialowa
      kompletnie nie miala wyczucia do ludzi i m.in. jedna z naszych salowych miala w
      swoim dorobku zabojstwo w afekcie wlasnego meza (idealne referencje,
      nieprawdaz?).

      Zmierzam jednak to dwoch stwierdzen:

      1. 50 lat komunizmu z sukcesem przerodzilo nasz narod w nacje zlodziei. Obecnie
      mieszkam w USA. Niejednokrotnie zostawialem w pracy portfel na wierzchu i
      zastawalem go po powrocie. Na ulicach widac nie raz torebki damskie lezace za
      szyba NIE ZAMKNIETEGO samochodu. Nie mowiac, ze czesto taki samochod stoi z
      kluczykami w stacyjce. Nie znaczy to, ze nie ma tu kradziezy - tylko ze kradna
      tu zlodzieje - a nie wiekszosc spoleczenstwa (krotki test - kto z was NIGDY nie
      wzial z miejsca pracy jakiegos przedmiotu o wartosci powiedzmy ᡂ PLN, na
      uzytek osobisty?).

      2. Sluzba zdrowia robi finansowo bokami - za pelna pensje pielegniarki nie
      mozna oplacic wynajecia kawalerki w Warszawie. Mam opisac jak wygladaja zarobki
      pielegniarek w "cywilizowanych" krajach? To naprawde cud, ze sluzba zdrowia nie
      okrada co drugiego pacjenta, aby tylko przezyc do pierwszego.

      A tak a propos... Czemu akurat ta domniemana kradziez zaowocowala artykulem w
      GW????? Niech redaktor zostawi radio w samochodzie zaparkowanym na ul.
      Chalubinskiego w Warszawie w odleglosci do 500 metrow od dworca centralnego -
      ma 100% szanse, ze po godzinie bedzie mogl szukac go na stadionie 10-lecia.
      Czyzby redakcja po "Lowcach Skor" znalazla sobie kolejny temat do najezdzania
      na nasza rodzima parodie Sluzby Zdrowia??????
      • Gość: wiarus Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 07.12.02, 18:16
        Kradna wszedzie.W szpitalach tez.Kradnie personel,chorzy i
        odwiedzający.Nie wiem gdzie tu ma być sensacja.Pewne jest tylko
        że rzecznika prasowego należy szybko wymienić.
    • Gość: N.C. Kto zawinił? Raczej szpital IP: *.satkabel.com.pl 07.12.02, 18:33
      Ma rację Pani rzecznik szpitala, że podstawowym obowiązkiem
      personelu szpitalnego jest dbanie o zdrowie chorych. Sama
      zaznaczyła - podstawowym. Podobnie strażak ma zgasić pożar,
      policjant złapać złodzieja, a pani na poczcie przyjąć list
      polecony. To są faktycznie ich podstawowe obowiązki. Ale w
      międzyczasie strażak nie może zapruszyć kolejnego pożaru i
      jeżeli trzeba to uratuje zabłąkanego kotka na dachu, z którego
      zwierzaczek zejść nie może. Policjant poszuka zaginionego
      dziecka i pomorze opatrzyć rany zranionemu, a pani na poczcie
      wypełni też druk niedowidzącej staruszce.
      A pielęgniarka w szpitalu, przewożąca pacjntkę ( czy też
      pacjenta, bo nie o płeć przecież tu chodzi), powinna sprawdzić
      przy tym przewożeniu, czy wszelkie rzeczy pacjenta zostały
      zabezpieczone. I to nie tylko te oddane do depozytu. Moim
      zdaniem sam pobyt w szpitalu, szczególnie dla osób starszych,
      przerażonych koniecznością zabiegu, jest stresujący. Starsze
      osoby mogą zapomnieć, że tłumaczono ( o ile tak było, zdarza
      się, że personl szpitalny jest przeświadczony o tym, "że
      przecież wszyscy o tym wiedzą..." i sami już pomijają to
      milczeniem, jako rzecz oczywistą. Tymczasem nie każdy pacjent
      wie, a nawet jeżeli wie, to w zamieszaniu przedoperacyjnym o tym
      zapomina. I moim zdaniem, to personel powinien sprawdzić, czy
      rzeczy pacjenta faktycznie zostały zabezpieczone. Co innego, gdy
      pacjent leży w swojej sali i wychodzi do toalety. Nikt wtedy nie
      będzie wymagał od pielęgniarki, by ta sprawdzała szafki chorego.
      Ale w przypadku przewożenia pacjenta na operację, to już całkiem
      inna sprawa, szczególnie, że później będzie przecież już w innej
      sali. Jeżeli więc ktoś zawinił, czy raczej nie dopilnował tych
      spraw, to właśnie personel szpitalny. i tłumaczenia Pani
      rzecznik świadczą o jej potrzebie znalezienia winnych, innych
      niż Ona sama i Jej przełożeni. A czy po to są potrzebni
      rzecznicy? Wolałabym, żeby zajęła się wytłumaczeniem, co szpital
      zamierza zrobić w tej sprawie. I czy Ona ma zamiar pomóc
      starszej osobie, poszkodowanej w tym konkretnym szpitalu - w
      zawiadomieniu policji. Bo przecież szukanie winy w pacjencie -
      na podstawie tego, że jeszcze nie zgłosił sprawy policji - jesty
      ze strony Pani rzecznik niepoważne i trąci niegrzecznością
      (tylko takiego słowa użyję, chociaż moi poprzednicy użyli
      mocniejszych, bardziej adekwatnych do sytuacji słów).
      • Gość: Doki Re: Kto zawinił? Raczej szpital IP: *.61-136-217.adsl.skynet.be 07.12.02, 18:56
        Ratowanie kotkow istotnie mozna robic przy okazji i nie mozna miec strazakowi, ze w obliczu innych obowiazkow akurat tego nie zrobi. To tyle a propos tego, czy personel mial obowiazek zabezpieczyc torebke. otoz nie mial takiego obowiazku, jesli pacjentka byla przytomna.
        Pani rzecznik, powtarzam, odpowiedziala poprawnie i grzecznie. Zarzuty o chamstwo biora sie stad, ze nie odpowiedziala po mysli "biednej" pacjentki.
      • Gość: zzz Re: Kto zawinił? Raczej szpital IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.12.02, 20:05
        SLusznie, niech pielegniarki oddadza pieniadze.
        I wyplaca jeszcza zadoscuczynienie!
        A w ogole proponuje zwolnic ich z pracy.
        A oddzialowa niech sie poda do dymisji!
        Ich wina.
        • Gość: zzz Re: Kto zawinił? Raczej szpital IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.12.02, 20:07
          Zapomnialem dopisac:
          Zlikwidowac szpital, bo i tak lozek jest w Polsce za duzo
          • Gość: N.C. Re: Kto zawinił? Raczej szpital - do zzz IP: *.satkabel.com.pl 07.12.02, 20:41
            ZZZ, wpadłeś w skrajność. Ponoć Polacy to lubią. Zostawmy ten szpital, może
            nawet na tydzień. Na tyle pewnieśrodków z przyszłego roku od kasy chorych
            wystarczy. Ale słowa przepraszam ze strony pani rzecznik to by się tu pewnie
            przydały. Nie sądzisz?
    • Gość: AL Wyrazy podziwu dla autora doniesienia IP: *.katowice.tpsa.pl 07.12.02, 18:58
      Cóż za gejzer typowego dla GW dziennikarskiego profesjonalizmu!
      Przepraszam bardzo, a miało to wszystko miejsce w Białymstoku,
      Paryżu czy Nairobi? Akurat takiej informacji w notatce znaleźć
      nie sposób.

      Jak to się mówi - "Cały pogrzeb na nic!"
    • Gość: cki Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: *.ipt.aol.com 07.12.02, 19:41
      gdyby ta biedna staruszka wiedziala, jaka burze rozpeta, pewnie
      zabronilaby rodzinie wszczynanie tej calej awantury. ale moze to
      jednak bylo potrzebne... calkowicie nie zgadzam sie z osobami,
      ktore twierdza, ze szpital nie ponosi odpowiedzialnosci za
      rzeczy pacjentow. to powinna byc jasno postawione tuz po
      przyjeciu pacjenta na oddzial, oczywiscie o ile ten pacjent jest
      przytomny. w przeciwnym razie nie wyobrazam sobie, zeby czyjes
      portffele z dokumentami, kartami kredytowymi i gotowka
      zostawiane byly na parapetach okien. zreszta, nawet jesli jest
      tam tylko zdjecie bliskiej osoby to obowiazkiem szpitala jest
      umiescic ten portfek w bezpiecznym miejscu. zupelnie nie
      rozumiem tez, co do jasnej cholery ma tu do rzeczy wysokosc
      pensji pobieranych przez lekarzy, pielegniarki, salowe itd.
      ludzie, odrobina zdrowego rozsadku zanim napiszecie cos
      idiotycznego nastepnym razem nie zaszkodzi. jak to mowia, pomysl
      zanim napiszesz. a z rzecznikiem na stos ....
      • Gość: zzz Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.12.02, 20:10
        Jasne, a przedmioty podroznego w autobusie przechodza w
        odpowiedzialnosc kierowcy i calego przedsiebiorstwa
        komunikacyjnego!
        Durniu, Szpital jest miejscem publicznym tak samo
        • Gość: cki Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: *.ipt.aol.com 07.12.02, 22:01
          drogi zzz, jak ktos jest zlodziejem, to wykorzysta kazda sytuacje i nie pomoga
          na to zadne normy prawne. jesli kierowca bedzie uczciwym czlowiekiem to
          zaniesie zgube do biura rzeczy znalezionych. to tak na marginesie i dla twojej
          informacji, ze istnieja takie instytucje. a swoja droga, co ty bys zrobil
          kretynie?
          • Gość: yyy Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: *.tip.CSIRO.AU 08.12.02, 02:43
            Gość portalu: cki napisał(a):

            > drogi zzz, jak ktos jest zlodziejem, to wykorzysta kazda
            sytuacje i nie pomoga na to zadne normy prawne. jesli kierowca
            bedzie uczciwym czlowiekiem to zaniesie zgube do biura rzeczy
            znalezionych. to tak na marginesie i dla twojej

            Yes. ale jesli ktos te zgube w miedzyczasie z tego autobusu
            ukradnie, to nikt normalny nie powinien miec do kierowcy o to
            pretensji, jasne?

            Jakby pielegniarki W WOLNEJ CHWILI, PRZYPADKIEM zobaczyly
            jeszcze te torebke na parapecie, to by pewnie ja jakos
            zabezpieczyly/oddaly do tego twojego biura rzeczy znalezionych.
            Ale zlodziej byl szybszy, i to nie jest ich wina.
            Babcia doskonale wiedziala, ze jest w szpitalu depozyt (oddala
            tam przeciez bizuterie). Juz samo klamstwo babci i rodziny, ze
            nie zostali poinformowani, podwaza wszystkie ich pozostale
            wypowiedzi. Rzeczniczka szpitala zachowala sie poprawnie i miala
            calkowita racje. Babcia byla przytomna, nie byla
            ubezwlasnowolniona, i sama decydowala, czy cos daje do depozytu,
            czy nie.

            > informacji, ze istnieja takie instytucje. a swoja droga, co ty
            bys zrobil
            > kretynie?

            nie jestem zzz; a na miejscu tych pielegniarek zajalbym sie
            zdrowiem babci, a nie jej rzeczami, ktore chlapnela byle gdzie.
            Przebieralnie szpitalne maja poleczki, wieszaczki itp.
            specjalnie w tym celu. Latwo potem sprawdzic, czy cos zostalo,
            czy nie. A jak babcia sobie po X godz. przypomniala, ze
            chlapnela torebke na parapet - no sorry Winnetou. Jest w koncu
            dorosla.
            • Gość: cki Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: *.ipt.aol.com 08.12.02, 04:48
              "dear" yyy, mikolaj rej juz kilka wiekow temu wytlumaczyl polakom, ze nie musza
              gegac, aby sie porozumiewac. pewnie wagarowales, jak to przerabialiscie na
              polskim. po 2gie - do kierowcy autobusu nikt nie bedzie mial pretensji, jesli
              pasazer okradnie pasazera. nic podobnego nie napisalem. po 3cie - masz racje,
              ze babcia powinna byla oddac wszystko, co cenne do depozytu, kiedy miala
              okazje. bye bye
        • Gość: pacjent Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: 203.36.162.* 08.12.02, 04:18
          bylem pacjentem tego szpitala i musze stwierdzic , ze lekarze i personel jest
          bardzo dobry .dbaja o pacjenta .pozdrawiam caly personel i zycze- WESOLYCH I
          ZDROWCH SWIAT BOZEGO NARODZENIA -!!!-pacjent-
    • Gość: abc Kradną nie tylko w szpitalach, nie tu problem! IP: *.satkabel.com.pl 07.12.02, 19:48
      Kradną wszędzie, w szpitalach szkołach, a nawet w komisariatach.
      Nie znam statystyk, ale wielu tzw. porządnych jest drobnymi
      złodziejaszkami. Nie w tym rzecz, chodzi o rzeczniczkę, która
      zamiast szukać elegasnckiego wyjścia z sytuacji, zwala winę na
      pacjenta. Nawet przytomny, dorosły człowiek, tuż przed operacją
      może zapomnieć o konieczności "depozytowania" własnych rzeczy. A
      pielęgniarce korona z głowy nie spadnie, jeżeli spojrzy, czy
      rzeczy pacjenta przewożonego na operację są zabezpieczone.
      Chyba, że sama ma zamiar "zatroszczyć się" o nie.
    • Gość: m. Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: *.columbus.rr.com 08.12.02, 05:13
      Ciekawa jestem czy pielegniarka zostawilaby swoja torebke na
      parapecie szpitalnego okna.Trudno winic staruszke, mlodzi przed
      operacja sa zestresowani.Wypadalo by zrobic skladke, wymienic
      zamki w drzwiach zanim zlodziej ogoloci pacjentce
      mieszkanie.Szpital moglby pomyslec o ustawieniu malutkich kamer
      w korytarzach. Niestety torebka i bucik tez jest czescia pacjenta
      Pani rzecznik za jej wypowiedzi, zycze zeby zlodziej zaopiekowal
      sie jej torebka zaraz po wyplacie!:))
      • Gość: Doki Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: *.61-136-217.adsl.skynet.be 08.12.02, 09:58
        Kamer byle gdzie ustawiac nie wolno, to pogwalcenie prywatnosci innych. A babcia powinna pilnowac swoich rzeczy, jak starosc oslabila jej zdolnosc kontaktu z rzeczywistoscia na tyle, ze nie jest w stanie tego robic, to dlaczego jeszcze mieszka sama?

        I wreszcie po raz nie wiem juz ktory:
        Prosze o zacytowanie ktora wypowiedz rzeczniczki byla nie na miejscu. Bo ja takowej nie znalazlem.
    • Gość: forumowicz Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: *.zydowce.sdi.tpnet.pl 08.12.02, 10:15
      Przeczytalem opinie. Matko Boska! Wyzwiska,jakie tam
      padaja, to jak przy budce z piwem. Chociaz bardziej
      urozmaicone. Wiadomo co wyksztalcenie to wyksztalcenie...


      Argumenty tez takie bardziej na poziomie;
      swiatopogladowe, egzyscencjonalne i takie rozne inne,


      najbardziej ubawil mnie ten gosc ktory twierdzi, ze trzy
      etaty w ciagu 16 godzin zalatwia, magik taki. Co szkola
      to szkola, ja prostaczek, potrzebowalbym 24 godzin.


      A co do tej nieszczesnej torebki, to wystarczyloby gdyby
      salowa po zabraniu tej oszlomionej przedoperacyjnymi
      lekami pacjentki, zamknela na kluczyk szafke. Takie
      szafki sa przy kazdym lozku i maja zamek.To naprawde jest
      wykonalne, przy minimium dobrej woli i przy odrobinie
      mniejszym balaganie. Bez nakladow finansowych.


      W niektorych szpitalach tak jest, zazwyczaj w tych gdzie
      kazdy wie co ma robic...
      • Gość: lunochod3 Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.02, 10:36
        Bohaterscy lekarze, pielęgniarki...
        Jeszcze raz mówię głośno - cała służba zdrowia (ta społeczna)
        dąży ku samozagładzie. Jeżeli kiedyś ludzie będą mieli dość
        pieniędzy - pójdą do prywtnych lecznic i przychodni. Za co
        płacimy spore składki przy miesięcznych wypłatach? By być
        traktowanymi jako niepotrzebni intruzi w szpitalach???
        • Gość: zdrowy! Re.WESOLCH -ZDROWYCH-SWIAT-BOZEGO NARODZENIA IP: 203.36.162.* 08.12.02, 12:23
          ZBIZAJA SIE SWIETA BOZEGO NARODZENIA 2002 r. ,WIEC ZYCZE WESOLYCH I ZDROWYCH
          SWIAT BOZEGO NARODZENIA 2002r. - ZDROWY -
        • Gość: Doki nie calkiem na temat IP: *.61-136-217.adsl.skynet.be 08.12.02, 14:07
          Gość portalu: lunochod3 napisał(a):

          > Bohaterscy lekarze, pielęgniarki...
          > Jeszcze raz mówię głośno - cała służba zdrowia (ta społeczna)
          > dąży ku samozagładzie. Jeżeli kiedyś ludzie będą mieli dość
          > pieniędzy - pójdą do prywtnych lecznic i przychodni.

          Ludzie juz teraz maja dosc pieniedzy, by korzystac z prywatnej opieki zdrowotnej. Zwroc uwage, ze ci sami ludzie, ktorzy wyrzekaja, ze na prywatne ich nie stac, jednak kupuja papierosy, maja samochod i video w domu. Hierarchia potrzeb sie klania. To nie brak pieniedzy, tylko przekonanie, ze zdrowie nie moze nic kosztowac, odpedza ludzi od prywatnego lecznictwa.

          A poza tym im predzej prywatnie finansowana sluzba zdrowia rozwinie sie, tym lepiej. Czesc finansowana z podatkow powinna zostac dla tych naprawde potrzebujacych: ofiar pozarow, klesk zywiolowych, kalek... Nie dla bezrobotnych, nie dla "rencistow".
    • Gość: Jacek M Re: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę? IP: *.mim.pcz.czest.pl 08.12.02, 13:31
      Pani Walarowska niech nie bedzie taka mądra teraz broni słuzby
      zdrowia a jak pracowała w gazecie to suchej nitki na dyrektorach
      szpitali nie zostawiała. Mają bałagan i lekceważą pacjętów.
      J,M
      • Gość: grzeczny Re:POZDROWIENIA DLA P>WALAROWSKIEJ!!! IP: 203.36.162.* 08.12.02, 13:59
        MOCNO POZDRAWIAM I ZYCZE WESOLYCH SW> BOZEGO NARODZENIA !!
        _ GRZECZNY !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka