Dodaj do ulubionych

do mężatek- czy nie żałujecie...?

IP: 87.239.176.* 20.06.06, 21:48
od wszystkich moich znajomych ktorzy sie hajtneli slysze ze malzenstwo to totalny niewypal...zycie pomimo zadnych zmian w zwiazku oprocz papierka jednak sie strasznie zmienia...nie ma juz starania,niespodzianek,tej cudownej chemii jaka jest przed slubem...co jest grane?czy nie zalujecie ze wyszlyscie za maz?przede mna ta decyzja niedlugo ale zastanawiam sie czy nie zostac w konkubinacie!(oczywiscie wiem ze istnieja wspaniale pary ale ja sie z takimi osobiscie nie spotkalam)
Obserwuj wątek
    • Gość: do carmen Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.06, 21:51
      żałujemy i to bardzo drugi raz tego błędu nie powtórzę a fundamentaliz
      katolicki i traktowanie żony przez katolika to gorsze niz w islamie arbawie
      przynajmniej dbaja o swoje żony a nasi faceci ech szkoda gadać i jeszcze
      śmierdzą
    • Gość: Żaba Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: 80.51.57.* 20.06.06, 22:01
      Ja jestem już dobrych parę lat po ślubie,niby męża kocham ale drugi raz za mąż
      bym nie wyszła.Wogóle bym nie wyszła.Jeżeli to właśnie mieszkałam bym w takim
      lużnym związku .Zdecydowanie przed ślubem jest inaczej a po ślubie wraz z
      mijającymi latami mija wszystko to co nas fascynowało przed zawarciem
      związku.Zostaje jakąś mała cząstka czegoś co można nazwać wspólnymi
      zainteresowaniami,sex też zaczyna być mało podniecający i wogóle jest jak jest
      to znaczy samo życie.Zaznaczam że ja nie należę do kobiet których celem życia
      są tylko dzieci i życie mija na zasadzie praca,dom ,mąż dzieci.Doradzam
      zdecydowanie choćby na początek wolny związek ,bo nieraz ta wielka miłość
      okazuje się wielkim niewypałem.
      • Gość: carmen Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: 87.239.176.* 20.06.06, 22:11
        no i po raz kolejny slysze ta sama opinie...tego sie wlasnie boje,ze minie fascynacja i przede wszystkim staranie sie ,
        • Gość: mess Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.06, 22:14
          nikt ci nie odpowie na pytanie, czy masz wychodzic za maz czy nie. To twoj
          zwiazek, nie szukaj odpowiedzi na forum skoro masz jakies watpliwosci. Ja ich
          nigdy nie mialam. Teraz jestem kilka lat po slubie i jestem bardzo szczesliwa,
          zrobilabym to na pewno jeszcze raz i kolejny:) I u mnie jest lepiej niz przed
          slubem, jest super. A twojego zwiazku nie znam, nie moge ocenic i nie moge ci
          poradzic, sama musisz sie zastanowic...
          • Gość: Madzia Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.echostar.pl 21.06.06, 13:25
            jesteś niedojrzała poprostu, ze w opinii innych szukasz poparcia swoich
            watpliwości.W takim razie nie wychodx za mąż.A małżeństwo jak wszystko w zyciu-
            ryzyko.
      • Gość: kinomaniak Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 08:26
        a co jesli slubu czy czegokolwiek nie ma nawet w planach a juz nic nie ma z
        fascynacji ,starania sie i chemii?co byscie mysleli o przyszlosci takiego zwiazku?
        • Gość: lunch Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.06.06, 11:14
          Powiedziałbym, że to jest najlepszy moment na decyzję. Bo takie małżeństwo
          zostałoby (lub nie) zawarte świadomie, przez ludzi którzy doskonale wiedzą,
          czym to "pachnie", a nie żółtodziobów, którzy hajtają się w okresie pierwszej
          fascynacji, a potem kończy się tragicznie.
    • Gość: zzz Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.gre.pl / 212.160.86.* 20.06.06, 22:13
      i dlatego ja sie nie chce zenic, a moja dziewczyna tego nie rozumie, a mnie
      dobze jest tak jak jest :) i nie zamierzam tego zmieniac :D
      • Gość: m Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.06, 22:15
        no wlasnie u kazdego jest inaczej
        • Gość: carmen Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: 87.239.176.* 20.06.06, 22:22
          ale ja nie pytam czy mam wychodzic za maz czy nie,po prostu ta decyzja przede mna,a wiele par naprawde wspanialych przed slubem,zero klotni,po prostu idealy najchetniej by sie rozwiedli a na pewno nie wychodzili za maz jeszcze raz...o to mi chodzi?ze czemu malzenstwo jest takie przereklamowane,ze jest tak cudownie jak (z tego co slysze od znajomych) nie jest...nie chce tak zyc ze teraz jest super a potem bedzie zle
        • Gość: x Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.06, 22:24
          każdy kto zadaje takie pytanie na pewno nie powinien brać ślubu!!!!!!!!!!!!!!!
          widocznie do czegoś takiego nie dojżałaś!!
          • Gość: carmen Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: 87.239.176.* 20.06.06, 22:33
            być moze masz racje...ale pytalam czy nie zalujecie?a nie czy dojrzalam czy nie
          • Gość: A Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.ny325.east.verizon.net 21.06.06, 01:47
            > każdy kto zadaje takie pytanie na pewno nie powinien brać ślubu!!!!!!!!!!!!!!!
            > widocznie do czegoś takiego nie dojżałaś!!

            hmm, interesujace sformulowanie sugerujace pewna wbudowana domyslna doskonalosc
            i ostatecznosc takiego rozwiazania...(slubu)
            Co zrobic z rozwodnikami zatem, ubic i gleboko zakopac?
          • Gość: Irka Do X-a i do Carmen IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 17:43
            NiedojRZała to by była, gdyby sobie takich pytań nie zadawała.
            Jeśli jest świadoma tego, że związek po ślubie może nie wyglądać jak szalone czasy narzeczeństwa, to uważam, że będzie umiała mądrze dbać o związek, by jak najdłużej zachował "żar".
            Do autorki wątku:
            miłość w związkach przez lata nie musi wygasać - ona się po prostu zmienia. I te zmiany można polubić. Jestem cztery lata po ślubie (ślub po czterech latach związku). Pewnie niewiele. Ale już widać te zmiany i to bardzo. Się przestajemy starać - hmmm, coś by się przydało z tym zrobić. W zamian za to - zaczynamy czytać sobie w myślach ;)). Nie żałuję ślubu. Nawet jak mi czasem po kłótni coś takiego przyjdzie do głowy, to dochodzę do wniosku, że zwyczajnie tęsknię za wolnością, młodością i nieograniczonymi możliwościami. A tak do życia nie można podchodzić, bo sobie można zafundować regularną frustrację.
            Jako całkiem z życia zadowolona mężatka nie jestem pewnie obiektywna ;))
            A tak na marginesie - uważam ślub za sprawę wyłącznie regulującą pewne sprawy pod względem prawnym. Nie sądzę, by związki małżeńskie i konkubinaty pod względem emocjonalnym jakoś szalenie się różniły (oczywiście - pomijając aspekt wiary i aprobaty ciocio-babciów). W konkubinacie też można zaangażować się na całe życie albo kiedyś powiedzieć "żałuję, że go spotkałam na swojej drodze", "żałuję, że zamieszkaliśmy razem", "teraz to on chrapie, skarpety rozrzuca, a kiedyś to mi kwiatki przynosił". Więc nie rozumiem po co demonizować ślub i czemuż ma on być takim kamieniem milowym w dzisiejszych związkach? Przecież zarezerwowane na "po" było już "przed" ;)), pomieszkiwanie razem też niejednokrotnie. Cóż to niby zmienia?
            O cholera, o teściowej zapomniałam... A to już zupełnie inna para kaloszy ;)))
    • Gość: mężatka Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 08:10
      To trudne pytanie. Z jednej strony to cieszę sie ze jestem w związku małżeńskim,
      z drugiej to prawda, że nie jest tak jak przed. Faktycznie przed jak
      przebywaliśmy razem to było to przebywanie wspólne teraz często mimo że
      mieszkamy we wspólnym mieszkaniu czasu i ochoty na rozmowy i rozważania jest
      dużo mniej (pomijając wątki typu jak rozdzielić kasę, kiedy z dzieckiem do
      lekarza itp.). Ale z kolei trzeba sobie uświadomić że nic nie trwa wiecznie i
      nawet nie biorąc ślubu a żyjac pod wspólnym dachem nie uniknie się "szarej
      codzienności". Nie chcę żeby ktośpomyślał że moje życie jest szare i nudne jak
      flaki z olejem. Oczywiście są sytuacje wesołe, miłe, szlone itp. Chodzi mi
      głównie o to, że (tak jak w każdej dziedzinie życia) nasza egzystencja nie
      polega tylko na balowaniu. Zauważmu że wszystkie bajki kończą się na ceremoniach
      ślubnych i dalszego ciągu niet. Pewnie dlatego własnie ze nie jest aż tak
      fascynujący. Ale nie przekreśla to faktu, ze życie po ślubie, choć inne nie może
      być satysfakcjonujące!!!!
      • Gość: Anna Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 08:57
        Ja tam nie żałuję, jesli dałoby rade to powtórzyłabym całą ceremionię no może z
        wyjątkiem opłaty za ślub;) Jestem teraz najszczęśliwszą kobietą pod słońcem i
        tego też życzę każdej przyszłej mężatce. Wystarczy być pewną że to WŁAŚNIE TEN
        reszta sama idzie jak po maśle. Rób to co dyktuje Ci serduszko, ono się nie
        myli!!!
        Pozdrawiam i życzę podejmowania trafnych decyzji!!!
        Myśl o sobie nie o innych!
    • Gość: out Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.czest.enion.pl 21.06.06, 08:58
      Cały problem nie polega na tym czy jest ślub czy go nie ma. Teraz spotykacie się
      raz na jakiś czas przez powiedzmy kilka godzin i jest pięknie. Potem jak
      zamieszkacie razem (wszystko jedno bez ślubu czy z ślubem) to zaczyna się proza
      życia: trzeba się utrzymać, zrobić zakupy, posprzątać. Przebywasz razem z
      partnerem cały czas, widzisz jak ładnie wygląda i wtedy gdy wygląda źle,
      zauważasz wady których nie było ale może i inne zalety. Potem przychodzi
      wychowanie dziecka. Bardzo upraszczając to właśnie tu kończy się owa magia
      'chodzenia'. I dalej to już od was zależy czy będziecie potrafili sobie z tym
      poradzić i znaleźć zalety których jest wiele, szczęsliwe chwile i pozytywy
      stałego związku. Wprawdzie pytanie było do kobiet ale ja też odpowiem: nie
      żałuje że się ożeniłem, bo wszystko zależy od dwojga ludzi, albo umiecie
      stworzyć stały związek albo nie, papierek nie ma tu nic do rzeczy.
      • Gość: Anka Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 09:55
        zgadzam sie z przedmowca moim, tylko od Was zalezy czy stworzycie udany zwiazek, ja jestem mezatka od lat pieciu, trafilam na wspanialego faceta, ktory dba o mnie i wiem ze zawsze moge na niego liczyc, nigdy (!) nie powiedzial mi zlego slowa, nigdy nie uslyszalam nawet "jestes glupia" nawet w powazniejszych klotniach, to on uczy mnie bym traktowala go tak jak sama chcialabym byc traktowana przez niego. I tak tworzy sie wspanialy zwiazek, moze juz nie jest tak jak przed slubem, czyli kwiatki, chemia itp. jest inaczej, ale to inaczej podoba mi sie, a najwazniejsze, ze nasza dwuletnia cora widzi jak sie kochamy, calujemy, ja nigdy nie widzialam tego u swoich rodzicow:/ podsumowujac ja nie zaluje i powtarzam wszystko zalezy od Was. Powodzenia i daj sobie spokoj z wolnym zwiázkiem:/ pozdrawiam
        • Gość: lunch Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.06.06, 11:16
          > ze nasza dwuletnia cora widzi jak sie kochamy

          Przy dziecku?
        • Gość: ola Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.kl / 80.50.214.* 21.06.06, 12:53
          Zależy czego ludzie oczekują po ślubie, jeśli myślicie że po ślubie będzie bajka
          to od razu wam mówię nie wychodzcie za mąż. Wychodząc za mąż trzeba sie liczyc z
          tym że wtedy zaczyna się życie, prawdziwe życie, a w życiu jest różnie trochę
          kłótni, nie może byc cały czas pięknie bo to by było zbyt nudne, jest dokładnie
          tak jak słowa piosenki że ,, w życiu piękne są tylko chwile''.Ważne żyby to
          zycie tutaj na Ziemi przeżyc jak najlepiej potrafimy przy osobie którą naprawdę
          Kochamy. Prawdziwa Miłość wszystko zwycięży.
    • Gość: Facet Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 10:03
      Kobiety ale właśnie tak wygląda życie społeczne człowieka. Nie oczekujcie
      rzeczy niemożliwych. Pomyślcie jakie życie miały nasze babki - często tylko
      gary i dzieci. Teraz chociaż można jechać na wczasy, iść do kina, czy do knajpy
      itd. Po prostu tak jest skonstruowany świat.

      Ja też się nie chciałem żenić i powiem wam, że mnie się po ślubie spodobało .
      Takie widywanie się przed ślubem po parę godzin codziennie lub co drugi dzień
      zaczyna być uciązliwe jak się już ma nieco więcej latek. Ślub to zmienił ... w
      moim przypadku na plus
      • Gość: lunch Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.06.06, 11:19
        A kto powiedział, że przed ślubem masz się widywać z tą osobą jedynie po parę
        godzin lub co drugi dzień? Przecież w takiej sytuacji bierzesz ślub z osobą,
        której praktycznie nie znasz.
    • Gość: margh do carmen IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 11:09
      No dobra, a co jesli sie nie hajtne i zajde w ciąże ,co z dziećmi?tego
      najbardziej sie boje:(
      • Gość: męzatka mezatka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 11:58
        ja jestem meżatką od 6 lat i zgadzam się z tym. Przed slubem jest zupełnie
        inaczej, chemia , te starania się o siebie, po slubie mija juz ta fascynacja,
        nie ma juz tego och, ech, tych motylków. Jest ta szara codziennosc, obowiazki,
        gary, sprzątanie, gotowanie, pieluchy, ryki dzieciaków, wydatki pt. czynsze-
        srynsze itd. i rozwiazywanie tych problemow w czterech scianach, a nie jak sie
        chodzi i kazdy walnie drzwiami idzie do swojemu domu i sa ciche dni. Mozna
        chodzic nawet 10 lat i mozna drugiego człowieka nie poznac, bo mozna sie niezle
        kamuflowac. Ja tez polecam mieszkanie ze soba przed slubem zeby sie lepiej
        poznac. Ale z drugiej strony powiem ze nie chciała bym byc w tej chwili singlem
        w wieku 30lat. Mam tez kolezanki ktore sa singlami w podobnym wieku, maja
        prace, własne M, samochod i nie sa chyba tak do konca szczesliwe. Jedna z nich
        powiedziała kiedys: "no widzisz bo Ty masz juz swoja rodzine". A prawdwa jest
        taka ze z biegiem lat wymagania rosną. Sory ze sie tak rozpisałam i trochę
        odbiegłam od tematu, ale takie jest moje zdanie.
        Pozdrawiam
    • Gość: na topie Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: *.man.czest.pl 21.06.06, 18:45
      jestem wolna :) mam swoją pracę , dobre pieniądze, samochód i mieszkanie. Nie
      mam żadnych obowiązków, spotykam się tylko z ludźmi z którymi spotkać się
      zwyczajnie warto. Nie chcę mieć dzieci - fujjj! małe rozkrzyczane zwierzaki :(
      Wiąże się na krótko bo tylko wtedy jest ,,chemia":) Życie to czas zabawy i
      pięknych przeżyć a nie pracy w domu wokół chłopa i dzieciorów. takie jest moje
      zdanie i jeśli ktoś się z nim nie zgadza to jego sprawa.
      • Gość: Żaba Re: do mężatek- czy nie żałujecie...? IP: 80.51.57.* 21.06.06, 19:04
        Do ,,na topie,,!!
        Zgadzam sie z Tobą w każdym zdaniu i popieram.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka