Dodaj do ulubionych

Zwierzęta nie potrzebują pomocy?

    • Gość: nika Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? IP: 80.51.222.* 07.08.06, 13:23
      to dziwne, że schronisko w Częstochowie działające od lat nie posiada jeszcze
      strony internetowej i z tego, co tu zapisano - takiej chęci nie wyraża. W dobie
      internetu i allegro - to aż się o to prosi. Inne tego typu placówki np.
      niedawno powstała w gm. Kłomnice posiada stronę, na której zamieszone są m.in.
      zdjęcia zwierzat przeznaczonych do adopcji. Wprawdzie GW zamieszcza na swoich
      łamach zdjęcia, ale dzieje się to sporadycznie.
      ps. brawa dla młodych, którym się coś chce!
    • Gość: magda Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 07.08.06, 14:41
      Sprawa jest już załatwiana w siedzibie głównej TOZ w Warszawie, sprawą jest też
      zainteresowana pewna gazeta - ale póki nie ma konkretów, nie będę więcej pisać.
      Mam nadzieję, że uda się nam!
      Pare osób się zgłosiło i są to osoby poważnie zainteresowane, więc są szanse!!
      Jeszcze paru dobrych duszyczek nam brakuje.. i będzie wolontariat - wierzę w to!
      Jeżeli tylko sprawy się jakoś wyklarują, to dam znać kiedy zorganizujemy spotkanie.
      Dziękuje wszystkim!!
    • Gość: magda Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 07.08.06, 15:51
      Sprawa z ostatniej chwili...przed chwilką się dowiedziałam - krew mnie zalewa!!
      Cała (prawie) Polska szuka kota, który pewnej pani z Częstochowy zaginął w
      pociągu (trasa Częstochowa-Wrocław). Właścicielka jest zrozpaczona i szuka tego
      kota nawet w Częstochowie (niestety nic nie wiadomo) ale do sedna:
      Była w naszym schronisku, żeby się dowiedzieć czy ktoś nie przyniósł takiego
      kota...ale nie została wpuszczona do kotów!!!!!!!! a pracownik nie potrafił jej
      odpowiedzieć czy jest taki kot!! Co ciekawsze pokazał jej psy.....i kazał
      przyjść ze zdjęciem kota, jak będzie kierowniczka....(o ile wiem p. Adela nie
      posiada zdjęcia kota...więc nie ma szans sprawdzić czy nie ma tam jej zguby....??)
      No i co o tym sądzicie?? Bo mnie ręce opadły..
      • kinita Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? 07.08.06, 18:37
        Pozostawię to bez komentarza...Wniosek z tego że możliwe jest, że nie prowadzi
        się tam żadnej, bądź tylko śladową ewidencję zwierząt... Dobrze, że chociaż nie
        chcieli jej na siłe dać innego kota... Ręce opadają, faktycznie:(
    • Gość: PAweł Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? IP: *.barracudanetworks.com / 70.129.12.* 07.08.06, 23:38
      Up :)
    • Gość: PiotrekG Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? IP: *.man.czest.pl 08.08.06, 19:02
      Kilka faktów co do wolontariatu w Schronisku.
      1. Otóż nie każdy zdaje sobie sprawę, że w myśl polskiego prawa każdy
      wolontariusz musi być ubezpieczony? A kto ma zapłacić za ubezpieczenie? Ano
      Schronisko! Z czego??? Wszystko pięknie do momentu kiedy panią "na siłę lubiącą
      pieski" (później wytłumaczę dlaczego "na siłę") piesek jednak ugryzie (np. w
      policzek)! Założę się, że jej podejście do wolontariatu diametralnie się zmieni
      z dającego pomoc na potrzebujące pomocy (patrz odszkodowania)!
      2. Pies przebywający w klatce z innymi psami w momencie wyprowadzenia na spacer
      poza jego klatkę i schronisko, tulony do ramion człowieka i po godzinie
      odstawiony na miejsce do klatki raz, że jest w szoku, że jednak nie znalazł
      nowego właściciela i wrócił do schroniska, dwa - nie spotka się z „miłym”
      powitaniem przez inne psy z klatki, gdyż jest przesiąknięty innym zapachem i
      nieraz się to kończy niestety potraktowaniem go jako psa obcego - o skutkach
      czegoś takiego już chyba nie muszę pisać, bo każdy kto ma trochę pojęcia o psach
      wie o czym mówię…
      3. Psy są pod opieką osób które na pewno znają się na tym co robią i znają psy i
      ich charakter. Wbrew oczekiwaniom ludzi przychodzących do Schroniska, nie
      wszystkie psy są miłe i łagodne. Są tam również psy agresywne - co oczywiście
      nie jest ich winą, tylko winą ich poprzednich właścicieli. Do takich zwierząt
      trzeba mieć odpowiednie podejście.
      4. Wolontariusze muszą wykonywać polecenia pracowników schroniska i robić tylko
      to na co im się pozwoli i z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa! Czy do
      Szpitala dla ludzi wpuszcza się wolontariuszy, którzy myją zęby chorym, obcinają
      im paznokcie itd.? Przecież jest to niedopuszczalne. A przecież chory pacjent
      nawet nie ugryzie takiego wolontariusza! A pies może… W Szpitalu od tego są
      wykwalifikowane służby medyczne. Podobnie jest ze zwierzętami - od takich spraw
      są weterynarze!

      Piszę to wszystko bo wkurzyłem się po przeczytaniu artykułu i kilku postów na
      forum… Jakaś paniusia została doprowadzona do pionu, to jej się to nie spodobało
      i teraz będzie robić awanturę! Dramat!
      Jeżeli ta pani „na siłę lubiąca pieski” tak bardzo chce pomóc to niech biega po
      firmach, marketach i szuka sponsorów! Niech organizuje festyny i robi zbiórki!
      Niech propaguje ideę adopcji! Niech propaguje ideę sterylizacji zwierząt! Ale
      gdzieżby tam! Za dużo zachodu? Głaskanie piesków to jest to! Szkoda słów…
      I jeszcze jedno! Jeżeli inne schroniska pozwalają na wszystko czego zażyczyła
      sobie ta paniusia to znaczy, że ich kierownicy są nie poważni…
      • Gość: magda Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 08.08.06, 21:58
        Ja cały czas nie mogę uwierzyć, że anonimowość internetowa pozwala ludziom na
        brak kultury wobec innych...
        Drogi Piotrze G. ta "Paniusia" jest inspektorem TOZ i jej zamiarem nie jest
        głaskanie psów...szkoda, że nie zrozumiałeś intencji...
        Piotrze najpierw przeczytaj, potem pomyśl a na koniec odpisuj.
        Ale każda wypowiedź jest poważnie traktowana, więc jutro p.Renata odpisze na
        Twoje pytania(ja nie czuję sie kompetentna bo nigdy nie organizowałam
        wolontariatu, w przeciwieństwie do p.Renaty)
        Tylko na marginiesie dodam, że ludzie, którzy zgłaszaja się do wolontariatu
        mają większe pojęcie na temat opieki nad zwierzętami niz Ty...poszukaj (zanim
        wyrazisz Swoje zdanie) w internecie, jak wygląda ich praca i ile dobrego robią..
        Pomyśl...panie Piotrze...
        • Gość: Ola Klajn Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 11:52
          Jeśli pani Renata będzie odpowiadć Piotrowi G. na post, to czy mogłaby zamieścic
          listę akcji, które Ona i Jej wolontariusze organizowali na rzecz schroniska w
          Częstochowie? Lubię konkrety, a nie tylko wypowiedzi nacechowane w duzej mierze
          emocjami. Dziekuję z góry i pozdrawiam!
          • florida_blue Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? 09.08.06, 14:06
            droga Olu... Przeczytaj proszę DOKŁADNIE cały artykuł jeszcze raz - i pózniej
            nasze wypowiedzi na ten temat.
            Pozdrawiam
            • Gość: Ola Klajn Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 14:32
              Droga Pani Renato! Przeczytałam i dlatego proszę o konkretne informacje nt.
              działań Pani i Pani towarzyszy w Częstochowie i dla częstochowskiego schroniska:
              nie wiem, zbiórka karam, kocy, akcje adopcyjne, ile częstochowskich psów
              znalazło dzięki Wam dom. Nie obchodzą mnie emocje, one zawsze w tym temacie są,
              ale konkrety. Pozdrawiam!
              • florida_blue do Oli Klajn // co zrobiliśmy już w Częstochowie 09.08.06, 22:45
                Droga Olu... chcesz konkretów..

                Otóż Magda odpisała kilka postów niżej, że pani Renata mieszka w Częstochowie od
                niedawna. Dopiero teraz jest w miarę zorganizowana grupa wolontariuszy (tzn.
                dokładnie osób chętnych do pomocy) do tej pory działaliśmy sami, na własną rękę.
                Magda dokarmia bezdomne koty u siebie, sterylizuje je, kastruje i leczy za swoje
                pieniądze. Wykastrowała i leczyła też kota sąsiadów - ludzi, którzy o niego nie
                dbali - kotu groziła amputacja łapy, ona leczyła go za własne pieniądze - łapa
                jest uratowana. Nasze schronisko, wyobraź sobie, nie jest zainteresowane, żeby w
                tym uczestniczyć. Ja zajęłam sie w koncu kotami spod swojego bloku. Znalazłam
                fundusze (jest Stowarzyszenie, które zdecydowało się nam pomóc, niestety spoza
                Częstochowy) na sterylizacje okolicznych kotek - 3 są w tej chwili już po
                zabiegu - jedna bedzie wkrótce. Mam tu masę małych dzikich kociaków - tylko 2 z
                nich znalazły domy. Częsć miała świerzba skórnego i były leczone.
                Kociaki, które wydaję są odrobaczone i odpchlone . Dostają też książeczki.

                Dodatkowo domki mają:
                - dorosła dzika kotka Magdy (Żyrardów)- wysterylizowana,
                - dorosły kocurek (Stalowa Wola)wykastrowany,
                - dorosły czarny kot Pumak (u rodziny w okolicach Częstochowy)wykastrowany przez
                poprzednich włascicieli, którzy byli zdecydowani oddać go do schroniska,
                - przesliczna szylkretowa kotka zostawiona w transporterze w krzakach... (na
                razie dom tymczasowy, stały dom zapewniony,
                - mała koteczka Magdy (z tych dzikich ale oswojona zupełnie przez dzieciaki -
                bez szans na przezycie na ulicy),
                - mała czarna koteczka znaleziona jeszcze zimą w śniegu, też Magdy (Częstochowa)
                - maleńki kotek bez jednej łapki (nawet dwa domki miał - jeden w Warszawie)

                Na domy czekają obecnie 4 roczne kocurki, wykastrowane (przyniesione do
                weterynarza do uśpienia), biało czarna dorosła kotka (wysterylizowana) no i
                banda maluchów.

                Zorganizowałyśmy też zbiórkę pieniędzy i kupiłyśmy klatke wystawową dla kotów,
                żeby przetrzymywać te dzikie po zabiegu. Klatka będzie dostepna na terenie
                Częstochowy, jest składana i w razie potrzeby można ją przewieźć.

                To zrobiłyśmy do tej pory ja i Magda. Wiesz od kiedy? Od wiosny. Uważam, że to
                dużo - ja wczesniej nie miałam zadnego doświadczenia. Nie miałyśmy żadnego
                wsparcia ze strony schroniska - jedyna pomoc - od ludzi, którzy zgłosili się tu
                do nas na forum, od dwóch weterynarzy i jednej osoby zza granicy. I DZIĘKUJEMY
                in wszystkim za pomoc.

                zbiórka karm i kocy, pieniążków???? takie rzeczy to organizuje się ciągle w
                szkołach i przedszkolach.

                akcje adopcyjne ze schroniska??? JAKIE?? Jak sobie wyobrażasz zorganizowanie
                takiej akcji??? Że pójdę do schroniska, zrobie zdjęcia kilku psom czy kotom,
                wydrukuję i powieszę na słupie??? I co ? I zbiegnie się gromada ludzi żeby je
                adoptować ? A kto o nich coś napisze? No moge napisać - chyba jesli coś
                zmyslę... bo pracownicy schroniska nie bedą w stanie mi opowiedziec o tych
                zwierzetach nic. Byłam po psa i wiem jakie informacje mi sie udało wyciągnąć...
                Pisałam wczesniej - ja sie na psa nie zdecydowałam (i wczesniej podałam powody
                dlaczego nie)

                I szczerze mówiąc... zastanawiałam się dzisiaj czy to wszystko napisać. Bo nie
                piszę tego po to, żeby się policytować kto więcej. Piszę, bo o to pytasz. Nie
                mówię co inni zrobili, tylko to czego udało sie dokonać mnie i Magdzie. Jesteśmy
                dorosłe, pracujemy, mamy rodziny... I dla nas doba też ma 24 godziny... To co
                zrobiłysmy to kropla w morzu - ale się staramy nie siedzieć bezczynnie i
                narzekać - tylko działać.

                Pozdrawiam

                florida_blue
                • Gość: Ola Klajn Re: do Oli Klajn // co zrobiliśmy już w Częstochow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.06, 14:11
                  Drogie Panie! Przede wszystkim gratuluję znalezienia domków dla małych kotków,
                  to zawsze trudna sprawa i jakos wg mnie trudniejsza, niż jeśli chodzi o psy.
                  Współpraca z organizacjami charytatywnymi i lekarzami wet, którzy pomagaja
                  Paniomw waszej akcji, jest również godna podziwu i pochwał. Dziękuję za odpowiedź.
                  Teraz postanowiły Panie zająć się częstochowskim schroniskiem. Życzę, aby ta
                  współpraca doszła do skutku, natomaist nie sądzę, że "oswoicie" Panie tę bestię
                  za pomocą ataku na łamach prasy. Czy to tak ciężko pójśc do schroniska i TOZu,
                  przedstwic się i zaproponować konkretną pomoc? Wiem, że Panie tam były i nie
                  dogadały się z władzami na Waszych warunkach. Postanowiły Panie zatem nie
                  spocząć i artykułem w GW osiągnąć swój cel. A ja zapytam tak: kogo prędzej
                  wpuszczą Panie do swojego domu: kogoś, kogo Panie znają i cenią, czy
                  przypadkowego przychodnia, który chce Was odwiedzic w celu przestawiania Wam
                  mebli? Myslę, że odpowiedź jest jasna.
                  Z kolei rozumiem, że akcje zbierania karm nie maja sensu, bo w szkołach i
                  przedszkolach takie akcje są organizowane (z różnym skutkiem) i tym Panie się
                  zajmować nie będą. Pomysłu na akcje adopcyjne też na razie (jak mniemam) nie
                  macie. Takie podejście do sprawy nie przekonuje mnie do Pań, dla mnie to
                  ważniejsze niz głaskanie i pomoc psychologiczna dla zwierząt (przy czym nie
                  twierdzę, że nie jest kontakt z ludźmi zwierzeto w schroniskach nie jest
                  potrzebny). Życzę powodzenia na wyboistej ścieżce pomocy zwierzakom i dogadania
                  się z tymi osobami, których Panie do tej pory nie przekonały do siebie. Pozdrawiam!
                  • florida_blue Re: do Oli Klajn // co zrobiliśmy już w Częstocho 11.08.06, 23:10
                    Gość portalu: Ola Klajn napisał(a):

                    > Czy to tak ciężko pójśc do schroniska i TOZu,
                    > przedstwic się i zaproponować konkretną pomoc? Wiem, że Panie tam były i nie
                    > dogadały się z władzami na Waszych warunkach.

                    Pomoc (strona www i pomoc przy psach) była proponowana wielokrotnie - zawsze
                    odrzucana. I proponowana nie tylko przeze mnie, takze przez Magdę, wtedy jeszcze
                    się nie znałyśmy nawet, wczesniej jeszcze przez jedną osobę, i jeszcze tu ktoś
                    pisał na forum - też proponował zrobienie strony... Malutkie schronisko w
                    Kłomnicach, na wsi ma strone - ale nasze lokalne częstochowskie - NIE!!!
                    Wolontariat... dlaczego jest mozliwy w innych miastach a u nas NIE ?
                    szkoda gadać...
    • Gość: D... Empatia CZ-wa IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.06, 20:14
      Obchodzi obchodzi...
      Tylko niekiedy jest trudno:/ cięzko:(
      Działamy jak możemy... niekiedy jest to walka z wiatrakami:(
      Jesli ktoś chce dołączyć i pomóc częstochowskiemu oddziałowi Empatii to czekamy
      na odzew. Jest nas niewielu... i każda pomoc Nam sie przyda:)

      wege_czwa@yahoo.com bądź czestochowa@empatia.pl
    • Gość: tt Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? IP: 212.160.86.* 09.08.06, 13:58
      Nie będę się wypowiadać na temat wolontariatu, bo niewiele wiem o jego
      rzeczywistym wymiarze, ale za to mam swoje zdanie na temat częstochowskiego
      schroniska dla zwierząt, a raczej na temat jego pracowników. Kiedyś
      potrzebowałam ich interwencji, bo po podwórku między wieżowcami biegał duży,
      bezdomny pies i skakał na dzieci. Najpierw nie było komu przyjechać, po kilku
      godzinach po kolejnym telefonie złoszenie przyjęto, ale Pan, który przyjechał
      po pieska miał do mnie wielkie pretensje, że ściągnęli go z domu a ja nie
      złapałam/zamknęłam psa sama.
      Pozostaje mieć tylko nadzieję, że do zwierząt w schronisku mają życzliwsze
      podejście.
    • Gość: magda Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 09.08.06, 20:04
      Przepraszam, że odpowiadam w imieniu p. Renaty, ale miała dziś tylko godzine na
      dostęp do internetu (u mnie w domu) i zdążyła tylko odpisać osobom chętnym do
      pomocy....Naprawdę nie mogła osobiście odpowiedzieć na pytania na forum.
      Odpowiadam za p. Renatę - tylko tyle ile szybko zdołała mi przekazać ustnie:
      Do Piotrek G.:
      1)Każdy wolontariusz ubezpiecza się sam - koszt ok. 25 zł rocznie
      2)Jest możliwe organizowanie spacerów dla psów z jednego kojca - wtedy ten ew.
      problem odpada. Z doswiadczenia p. Renaty wynika, że pies po powrocie był tylko
      obwąchiwany przez współtowarzyszy niedoli. Nie zna przypadku, kiedy pies
      zostałby pogryziony z tego powodu.
      Inna sprawa, że wolontariusz, który takim psem się zajmuje szuka dla niego
      adopcji - poznaje jego charakter i socjalizuje go.
      3)Psy agresywne- przynajmniej w Opolu są zaprowadzane na szkolenia, które
      starają się tę agresję uspokoić. - to też dzięki wolontariatowi.
      4)Zabiegi pielęgnacyjne typu obcinanie pazurów i czyszczenie zębów - jasna
      sprawa, że to należy do weterynarza. Przecież własne zwierzęta też sie zabiera
      na takie zabiegi do lekarza.

      Do Oli Klajn:
      P. Renata mieszka w Czestochowie od miesiąca - i od tego czasu probuje pomoc w
      sytuacji zwierząt w naszym mieście i ma wiedzę jak to zrobić.
      Wolontariuszy teraz zbieramy - bo ludzie, którzy do tej pory chcieli pomóc
      zostali odesłani z kwitkiem - próbujemy ich na nowo zmobilizować!! Bo do tej
      pory ich dobre intencje spotkały się tylko z niechęcią.
      Co do działań p. Renaty do tej pory - pomijając kwestie jej krótkiego pobytu w
      naszym mieście, jak sobie droga Olu wyobrażasz pomoc dla schroniska, które tego
      nie chce?
      Zbiórki pieniędzy, karmy?? sama ma stanąc na ulicy i prosić? Przecież do tego
      są potrzebni ludzie!! Tu są potrzebni wolontariusze!!
      Adopcje?? jak to widzisz bez udziału schroniska, które nie chce strony
      internetowej?? Wolontariusze poznają zwierzęta, które są w schronisku i mogą je
      opisać "od serca" w internecie. Zwierzę przestaje być anonimowe - ma swoją
      historie, wiemy jakiego trzeba mu opiekuna itd..
      Proszę zobaczcie jak to wygląda w innych schroniskach i jakie daje rezultaty

    • Gość: PiotrekG Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? IP: *.man.czest.pl 09.08.06, 23:55
      Zazwyczaj nie zapuszczam się w tego typu dyskusje na forach z jednego prostego
      powodu - nie lubię pyskówek i bezsensownego podgrzewania atmosfery.
      Jednakże źle by było postąpić w ten sposób tym razem… Szczególnie, że najpierw
      pani Magda zbrukała mnie za pisanie bez wcześniejszego przemyślenia tego co
      MIAŁEM DO POWIEDZENIA. Oczywiście zrobiła to w obronie innej pani, pani Renaty,
      która jest guru całej akcji i namawia do walki z wrogiem - złym Schroniskiem w
      Częstochowie. Przy czym Pani Magda przyznała, że brak jej kompetencji w tym
      temacie… szkoda, bo jak ja się za coś biorę to lubię widzieć o co chodzi, a nie
      najpierw robić awanturę w celu zwrócenia na siebie uwagi. Już cała ta sytuacja
      trochę przyprawia mnie o śmiech, szkoda że przez łzy…
      Jednakże nie chcę tu pisać o burdach, które niektórzy chcą tutaj wszczynać. Nie.
      Jak chcę napisać o faktach, bo tylko i wyłącznie to mnie interesuje.
      Każdy wolontariusz ubezpiecza się sam? Polecam lekturę Ustawy z dnia 24 kwietnia
      2003r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie. Tam w art.46 ust.3
      jest napisane, że Wolontariuszowi, który wykonuje świadczenia, Korzystający
      zobowiązany jest zapewnić ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków.
      Korzystający to Schronisko. No to jak z tym, że ubezpiecza się sam??? Pierwsza
      bzdura.
      Z doświadczenia Pani Renaty wynika, że pies po powrocie ze spaceru jest tylko
      obwąchiwany przez inne psy i nie zna przypadków, żeby inne go zaatakowały. To,
      że ona się z tym nie spotkała, nie znaczy że tak się nie dzieje. I że się dziać
      tak nie będzie… Mam wrażenie, że chyba za mało widziała i za mało wie o
      zwierzętach… papierek Inspektora TOZu w tym przypadku nic nie da.
      Następne. Psy agresywne są zaprowadzane na szkolenia (w Opolu). OK… Gdzie, przez
      kogo są zaprowadzane, do kogo, kto płaci? Chodzi mi oczywiście o Częstochowę.
      Nie Opole, bo nie znam Opola - tak jak chyba Pani Renata Częstochowy… Tylko
      proszę mi nie pisać, że wolontariusz bierze agresywnego psa na smycz i
      zaprowadza gdzieś spacerkiem na szkolenie.
      O zabiegach pielęgnacyjnych pani Magda napisała dokładnie to co ja we
      wcześniejszym poście, więc nie rozumiem co próbuje mi wyjaśnić.

      Powiem tak. Wolontariat oczywiście jest potrzebny. To nie ulega najmniejszej
      wątpliwości. Ale nie jest potrzebne pieniactwo, którego nie znoszę. Aż za bardzo
      cała ta sytuacja kojarzy mi się z obecną sytuacją w polityce. Krzyczymy i
      zwracamy na siebie uwagę. A właśnie nie tędy droga! Pamiętam, że około rok temu
      pod M1 była akcja zorganizowana przez Gimnazjalistki z udziałem Schroniska w
      celu propagowania adopcji. Dziewczyny zrobiły fajną imprezę nie mając złamanego
      grosza na nią. A teraz zacytuję panią Magdę: „Zbiórki pieniędzy, karmy?? sama ma
      stanąć na ulicy i prosić? Przecież do tego
      są potrzebni ludzie!! Tu są potrzebni wolontariusze!!”. Samemu nie wypada, czy
      jak…??? Bo pojąć nie mogę… A do czego tu Schronisko potrzebne??? Kto tego
      zabrania? Kto zabrania zbiórek pieniędzy? Organizacji imprez? Kto zabrania np.
      zapisania się do TOZu (którego przecież pani Renata jest Inspektorem) i
      aktywnego działania? Ale działania przemyślanego, rozsądnego, niosącego
      pozytywy, a nie działania opartego na emocjach rodzących burdy i konflikty.
      Pokażcie jak sprawnie umiecie działać. Jakie macie efekty. Jak Wam wspaniale
      wychodzi działalność charytatywna. A Schronisko samo zrozumie, że Was
      potrzebuje! Samo Was poprosi o pomoc! Z TOZem sam ma już kilkuletnie
      doświadczenie i takich co to tylko krzyczą poznałem setki. Im głośniej krzyczeli
      tym szybciej znikali. Bez wyjątku. Ze stroną internetową było podobnie.
      Oferowali się, projekty robili. I znikali bez słowa. Na szczęście wyciągnąłem z
      tego wnioski. Strona Schroniska jest właśnie w trakcie tworzenia przez
      profesjonalną firmę. I wiecie na jakiej zasadzie? Na zasadzie Wolontariatu! Bez
      afiszowania się!
      • Gość: Doświadczona Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 14:08
        Ja znam sytuację schroniska i wolontariatu od środka. Wiem, czemu schronisko nie
        chce wolontariuszy i wcale im się nie dziwię. Pracownicy boją się wpuszczać
        kogoś z zewnątrz, ale wcale nie dlatego, że robią szwindle, tylko dlatego że
        banda gó..arzy potrafi tak namieszać, że głowa boli, a cierpią potem zwierzęta.
        Jak chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na temat pracy wolontariuszy w
        schroniskach to wejdźcie na www.dogomania.pl. Większość wolontariuszek to
        jeszcze dzieci,zero pojęcia o tym za co się biorą, zero poczucia realizmu, zero
        doświadczenia. A praca w schronisku jest wbrew pozorom niebezpieczna. Do tego
        zwierzęta są zazdrosne, a chyba nie wyobrażacie sobie że schronisko wpuści 90
        wolontariuszy dziennie, żeby każdy piesek mógł zostać wyprowadzony. A kilku tego
        nie zrobi. Zanim się o czymś napisze, trzeba cos na ten temat wiedzieć. Fajnie
        że są ludzie którzy chcą pomóc, tylko szkoda że jeszcze nie zaczna a już
        wywołują afery, więcej smrodu z tego niż pożytku. A poczytajcie sobie forum
        dogomanii to dopiero zobaczycie jak to wygląda.
        • Gość: ela Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 19:01
          popieram. Pani Renata jest w Częstochowie od niedawna podobno od
          miesiąca ?!!!!! A już panoszy się jakby całe miasto do niej należało.
          Oczywiście pochwalam chęc niesienia pomocy zwierzętom ale wszystko ma swoje
          granice.Niech robi to co dotychczas ...na swoim podwórku. Może tak Pani Renata
          zainteresuje się historią schroniska w Częstochowie, może przestanie oczerniać
          i na siłe wszystko zmieniać według własnego widzimisię. To schronisko to
          jeszcze kilka lat temu była bieda z nędzą . Kilka boksów i stare rozlatujące
          się baraki które służyły za biuro ,gabinet lekarski, kuchnię i pomieszczenia
          dla zwierząt. Może dotrze do niej że tam też się ciężko pracuje aby polepszyć
          los podopiecznych. Ile pracy i wysiłku kosztowało to aby schronisko wyglądało
          tak jak teraz. Jak bardzo poprawiły się warunki zwierząt tam przebywających.
          Może tak przestać obrzucać błotem ale naprawdę konkretnie pomóc. Psów jest tak
          dużo że brakuje dla nich już miejsca. Samo się nic nie zrobiło , nie poprawiło.
          Rzeczywiście ręce opadają ale chyba z Pani powodu. Siebie przedstawia Pani jako
          wielką miłośniczkę zwierząt ...czy aby napewno?????? Inni też kochają zwierzęta
          i robią bardzo dużo , tylko nie afiszują się z tym tak jak Pani. Robi Pani
          zamieszanie aby zwrócić na siebie uwagę??? W jakim celu.?Zwierzęta na tym
          napewno nie skorzystają.Urażona duma że nie chcą Pani w schronisku? A po co ?
          . Wolontariat to nie przede wszystkim czesanie i wyprowadzanie piesków na
          spacery!!! Wszystko napewno rozbija się o pieniądze a ściślej o ich brak.
          Pewnie nawet brakuje im niejednokrotnie na benzynę bo samochód mają ..pożal się
          Boże ..stary rupieć .Dziwne że jeszcze wogóle może jeździć.Czy to do kogoś
          dociera???? Szkoda że niektórym "wielkim miłośnikom "zwierząt brakuje rozumu.
          Uważam że schronisko w Częstochowie jest dobrym schroniskiem.Sama mam psa od
          nich i nie podzielam tych złych opini .Z racji moich obowiązków bywałam tam i
          bywam co jakiś czas.Widziałam jak było i jak jest teraz.Oni potrzebują pomocy ,
          wymiernej, rozsądnej i konkretnej. Pozdrawiam.
          • czaterxx Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? 10.08.06, 23:18
            Ludzie czemu wy sie tak kłucie, przeciez wiadomo ze z kłutni nic dobrego nie
            wyniknie, moze co niektorzy zamiast komentowac tych mlodych ludzi ktorzy chca
            pomoc dadza im przykład i pokaza jak to robic ??? Chyba ze tylko potrafią
            komentowac na forum po tych ktorzy probuja cos zmienic na lepsze, mam nadzieje
            ze tak nie jest... Czemu zawsze jest łatwiej komentowac innych niz samemu dac
            przyklad ? Macie odwage i chec pokazania jak profesjonalnie pomogac zwierzetom
            to zrobicie to.
          • Gość: magda Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 11.08.06, 22:51
            Ech........postaram się odpisać na wypowiedzi ile mogę...dziś po prosty brak
            sił...faktem jest, że nie mam doświadczenia w organziowaniu wolontariatu i
            słuszne są wobec mnie zarzuty, że mówię o tych sprawach bez osobistego
            obeznania w tej sprawie. Opieram się tylko na wypowiedziach ludzi, którzy taki
            wolontariat organizowali i mają doświadczenie w innych miastach - to oczywiste,
            bo wszelkie takie próby w Czewie spełzły na niczym...Więc proszę o wybaczenie
            wszystkich, których moje wypowiedzi doprowadziły do wyprowadzenia z równowagi :-
            ) - moim celem nie było "pieniactwo" tylko zainteresowanie problemem ludzi,
            którzy interesują się sytuacją zwierząt w naszym mieście.

            "Pani Renata jest w Częstochowie od niedawna podobno od
            > miesiąca ?!!!!! A już panoszy się jakby całe miasto do niej należało.
            > Oczywiście pochwalam chęc niesienia pomocy zwierzętom ale wszystko ma swoje
            > granice.Niech robi to co dotychczas ...na swoim podwórku." .............
            - czy tu nie pachnie ksenofobią?? Nasze podwórko sami sprzątamy....no pięknie...

            Nie chcemy atakować schronisko - tylko mu pomóc.

            " Inni też kochają zwierzęta
            >
            > i robią bardzo dużo , tylko nie afiszują się z tym tak jak Pani."

            Droga pani Elu - nie afiszuje się z pomocą jaka niosę zwierzętom - skąd taki
            pomysł??
            W ogóle pomysł, że chcę robić wokół siebie jakąś afere jest dla mnie tak
            niedorzeczny, że nie potrafie sobie wyobrazic w jak chorej glowie mógł sie
            urodzić.
            Acha - Piotrze G. cieszę się, że robisz strone dla schroniska!! - mnie się to
            nie udało..:-(
    • florida_blue Re: Zwierzęta... bardzo potrzebna pomoc finansowa 12.08.06, 00:57
      Pojawił się problem z kotką z transportera. Kotkę zostawił ktoś w zamkniętym
      transporterku w krzakach koło bloku. Była przerażona, siedziała wcisnięta w
      samym koncu kontenerka. Pan dokarmiający okoliczne koty otworzył drzwiczki,
      postawił jedzenie i wode.... Kotka nie wyszła cały dzien... Była bardzo
      zestresowana, nie dała sie dotknąć, drapała, cudem udało sie znaleźć dla niej
      opiekunów, którzy zgodzili się ją przetrzymać... W tym momencie jest w domu
      tymczasowym, minęło już troche czasu, kotka oswoiła się na tyle, że sama pakuje
      się na kolana i domaga pieszczot. To wszystko dzięki cierpliwości opiekunów. Ale
      pojawił się problem - kotka dostała rujki. Miauczy całymi dniami i ogólnie jest
      ... hmmmm.. kłopotliwa. Tymczasowi opiekunowie nie dają sobie z nią rady, a my
      nie mamy gdzie jej przechować. Dostała już blokadę hormonalną, ale nie pomogło.
      Konieczny będzie zabieg sterylizacji - teraz, w tym momencie, nie później - bo
      opiekunowie mają jej dość i chcą, zeby ją natychmiast zabrać.

      I tu mamy pytanie - czy mozemy liczyć na Waszą pomoc w sfinansowaniu jej zabiegu ?
      Jesli nie - zaproponujcie nam do kogo mozemy zwrócić sie w tym wypadku?

      To dla nas naprawdę ważne - tyle wysiłku było włożone w znalezienie dla niej
      opieki, w oswojenie jej..
      • Gość: Ola Klajn Re: Zwierzęta... bardzo potrzebna pomoc finansowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.06, 13:30
        Witam! Co z kotką? le pieniędzy potrzeba? Gdzie mozna je przekazać?
        • florida_blue Re: bardzo potrzebna pomoc finansowa 17.08.06, 09:02
          Droga Olu - dziękuję bardzo za chęć pomocy, szczerze mówiąc zwątpiłam, czy
          ktokolwiek nam odpowie. Okazało się, że kotka ma już 15 lat*... raczej nie
          nadaje się juz na tak poważny zabieg... Tymczasowi opiekunowie powiedzieli, że
          jakoś z nią wytrzymają... Jeszcze raz - DZIĘKUJĘ!!!


          *zgłosiła się jej włascicielka, jednak nie chce (nie może!!!) jej odebrać,
          martwiła się o nią. Kotka nie została porzucona bezpośrednio przez nią, nie
          czuję się upoważniona do pisania na forum dlaczego tak się stało. W każdym razie
          jest teraz bezpieczna - i SZUKA DOMU!!!
          • Gość: Ola Klajn Re: bardzo potrzebna pomoc finansowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.06, 09:52
            To może Provera? Wychodzi mniej wiecej 1 zł tygodniowo za tabletkę,
            Antykoncepcja by była, ale dość niebezpieczna dla zdrowia, szczególnie u takiej
            starszej kotki (ropomacicze).
    • Gość: zły miłośnik Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.06, 09:14
      co za imbecyle pracują w tym schronisku??
      wsumie to ja tez kiedys dzwonilem i pytalem czy nie potrzebują
      pomocy,powiedzieli ,ze nie,nie rozumiem takich ludzi,to sie nadaje do kryminału!!!
    • florida_blue Re: Zwierzęta nie potrzebują pomocy? 21.08.06, 22:30
      jak zwykle ... złe wiadomości.... dzisiaj późnym wieczorem koleżanka zgarnęła z
      ulicy prześliczną maleńką trikolorową koteczkę : biało- czarno - rudą. Po prostu
      cud miód i orzeszki. Rozmruczaną i kochaną... Kotka ma złamaną przednią łapkę i
      jest bardzo obolała - prawdopodobnie ma też połamane żebra.. Jutro zobaczy ją
      weterynarz.. Według relacji - kotka była w tym miejscu już od trzech dni...
      Jutro napiszę jaka jest diagnoza pana weterynarza.

      Bardzo potrzebujemy chociaż domku tymczasowego - na czas leczenia koteczki. Mała
      nie bedzie sprawiała problemów, potrzebuje cichego kącika żeby dojść do siebie i
      trochę miłości. Bylibyśmy wdzięczni za choćby drobne wsparcie finansowe...
      • florida_blue kolejne małe kocię.... trikolorka - zdjęcia 23.08.06, 00:49
        delikatny offtop ;) - ale związany z tematem

        www.kami.psi.imn.pl/kitki/kociak1.jpg
        www.kami.psi.imn.pl/kitki/kociak4.jpg
        to własnie maleńka trikolorka, ma dopiero 8 tygodni a już tyle przeszła w życiu
        - złamanie jest stare (ok 2 tyg) i nieprawidłowo zrośnięte... Mała chwilowo ma
        domek, Iwona dwoi się i troi, żeby zapewnić koteczce należytą opiekę... Wsparcie
        finansowe bardzo by się nam przydało - no i oczywiście szukamy domku dla
        prześlicznej kici ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka