Dodaj do ulubionych

mohery i kaszkiety

IP: 212.160.86.* 06.11.06, 17:16
a to już w niedzielę okaże się ile nowych, a ile starych osób zasiądzie w
Radzie naszego miasta. Wszyscy pójdą do urn. I te babcie w mocherowych,
wyczesanych beretach, głosujące na tych, którzy swoje portrety wyborcze w
okolicy kościołów rozwiesili. I czerwononosi kaszkietowcy, dla których kiedyś
to były czasy...

Ano dla niektórych były. ORMO i specjalna legitymacja, upoważniająca do
zakupów w sklepach, w których niekoniecznie żądano kartek, przekręty na każdym
kroku, opijane tanią Vistulą i kryte przez kolegów z Podstawowej Organizacji.
Tylko kaszkiet, jak na głowie wodza rewolucji, taki sam jak dawniej, dalej
służy i odróżnia. Od tych kapeluszowych, co to niby studia pokończyli, a
rozumu nie mieli tyle, żeby choćby do miodowiczowych związków się zapisać i
korzystać z okazji urządzenia się w nowej rzeczywistości, ale i od tych w
czapkach futrzanych i kożusznych, co majątki na wieprzkach sprzedawanych poza
oficjalnymi kanałami dystrybucji i na dolarach, potrzebnych każdemu, który
chciał kupić choćby wódkę na wesele, porobili. Te kaszkiety, symbole
przynależności do określonej klasy, zawsze pokazywały, że może nie bogaty,
może nie kształcony, ale przecie urządzić się umie ich skromny nosiciel.

Babinki przygarbione, z rękami pomarszczonymi założą te swoje bereciki i pójdą
postawić znak święty - krzyżyk przy nazwisku tego, co to go eminencja uważa za
odpowiedniego człowieka. Łysawi bohaterowie pracy socjalistycznej naciągną
swoje kaszkiety i pójdą zamaszystym iksem wysłać do władzy tych, którzy nie
odwracają się od sztandarów czerwonych i popisów żadnych nie chcą. Co z tego
wyjdzie, jaka przyszłość dla naszego miasta, jakie, czasem bardzo kolorowe i
niezrozumiałe koalicje, dziś jeszcze nie wiadomo.

Ale wiadomo, ze znowu będą wszyscy narzekać. Jeśli wygrają mocherowi, że
następuje dalsza klerykalizacja Częstochowy, jeśli ich przeciwnicy, że władza
centralna, aby nauczyć nas respektu przycięła fundusze na rozwój naszego
regionu, bo nie będzie taki koalicjant z LPR głosował za przyznaniem pieniędzy
na inwestycje dla miasta, w którym rządzą różowi czy czerwoni. Jeszcze
zdobycie takich pieniędzy uznają za swój sukces, a to wyjątkowo nie na rękę
tym, którzy na państwowej portmonetce trzymają łapę. Tak źle i tak nie dobrze.
A przecież wybrać jakoś trzeba.

Bo że trzeba na wybory pójść - co do tego nie mam wątpliwości. A że znowu
będzie jak zawsze, to przynajmniej do samych siebie będziemy mieć pretensje.
Może tak uczciwiej - jestem niezadowolony, ale to też moja wina, że właśnie
niezadowolony jestem! Mogłem przecież wybrać inaczej!

Tylko jakie inaczej jest lepiej? Któż, oglądając mocno poprawione w
Photoshopie wizerunki nowych i starych kandydatów do władzy, może dzisiaj to
wiedzieć?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka