Gość: ds
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.12.06, 20:12
Zaczęło się od problemów z miejscem do siedzenia. Wszystkie duże stoliki były
zajęte. Przy jednym z takich stolików dla 6 osób, siedział chłopak z
dziewczyną i czekał na realizację swojego zamówienia (stolik był pusty).
Spytaliśmy grzecznie czy nie byłoby wielkim problemem, aby zamienili się z
nami na miejsca, albowiem jest nas 6 osób, a siedziby przy stoliku dla 3 osób.
Niestety okazało się to być zbyt wielkim problemem dla tych ludzi. (Teraz
rozumiem dlaczego np. w SFINXIE zawsze jest kartka w ruchliwe dni przy
stolikach wieloosobowych). Złożyliśmy zamówienie. Udało się zając miejsce
wygodne i odpowiednie. Radośni i pełni satysfakcji czekamy na pizze .... 20
min 30 min kelnerka, przynosi pierwszą pizze, czekamy dalej 40 min ..... 50
min .... Ludzie, którzy złożyli zamówienie po nas kończą już jeść. Grzecznie
pytam czy coś się stało, bo już jesteśmy bardzo głodni, jako odpowiedź
usłyszałem od pani cyt:"że ja tu jestem tylko kelnerką i nie wiem ..."
Zamurowało mnie, ale po chwili słyszę odpowiedź że jeszcze 2 góra 3 min. PO
jakimś czasie zjawia się kelnerka stawiając "pizze" na stole i pyta, czy
lubimy przypalone brzegi. Kolejny szok albowiem pizza była cała spalona od
spodu tj. czarna. Podziękowałem i poprosiłem o kolejną na wynos. Dodatkowo
okropnym przejawem braku zachowania było to, że do osób siedzących przy
stoliku obok non stop nowi klienci widząc, że przy 2 osobowym stoliku siedzi 3
osób (małe dziecko) przepychali się na siłę, pomimo tego, że po przeciwnej
stronie jest zupełnie swobodne przejście.
BYŁEM W DA GRASSO DWA RAZY ....
PIERWSZY ... I .... OSTATNI RAZ