Gość: poprostu
IP: 78.8.25.*
09.08.09, 19:21
Wyobraźcie sobie taką sytuacje: noc godzina może po 24tej. Niedaleko, na
osiedlu znowu, krzyki, wrzaski, wyzywania i odgłosy,,jakby jakiś facet
ewidentnie lał kobietę. Piski, płacze i takie: ŁUP! Pisk, o kurde nie chciałem
żebyś tak zaj@@@@a! No to co? jako że nie dzieje się to już pierwszy raz
(wcześniej policja odmówiła interwencji) dzwonimy znów. A tu niespodzianka
policjant nawet nie chciał wysłuchać adresu (widać obudzony z drzemki w czasie
dyżuru) Krzykiem: NIE MA TAM NIC SPRAWDZALIŚMY, NIC SIĘ NIE POTWIERDZIŁO DO
WIDZENIA!!!
PS: nawet nie wiedział gdzie nic niema...
Tylko potem jak coś się stanie, to nie mówcie że sąsiedzi nie chcieli reagować.