Dodaj do ulubionych

Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorączką!

22.01.04, 20:52
Straciłam dziś kompletnie zaufanie do lekarki mojej córeczki. Juleczka miała
temperaturę (40 stopni!), ja zresztą też, a lekarka powiedziała przez
telefon, że tak daleko ona nie pojedzie. Cóż to za powód? Przecież piechotą
nie chodzą, wożą się karetkami, a ja nie mieszkam na drugim końcu Polski,
tylko 3-4km od przychodni! Moje dziecko już drugi raz w tym roku przechodzi
grypę (którą zresztą zaraziła się w przychodni przy szczepieniu), była ledwie
tydzień zdrowa, a lekarka ma to w nosie! Przez telefon poleciła jedynie
podawać leki obniżające gorączkę, a przyjedzie najwyżej wtedy, gdy mała
dostanie biegunki, bądź zacznie wymiotować. Nie pogodzić tego faktu z etyką
lekarską...
Obserwuj wątek
    • aga173 Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 22.01.04, 21:12
      Na temat naszej służby zdrowia szkoda gadać!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • aga_rn Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 22.01.04, 21:30
      Urszk, co ma do tego etyka lekarska ? Jakie warunki musza byc spelnione zeby
      lekarka do dziecka przyjechala ? Na pewno przychodnia ma jakies kryteria
      wedlug ktorych lekarke z karetka wysyla. Jezeli sama goraczka "nie wystarczy"
      to raczej nie mozesz miec pretensji - mozesz sobie chyba wyobrazic ile w tym
      samym czasie jest dzieci z goraczka, szczegolnie ze to sezon grypowy.
      Czytam sobie te watki w ktorych narzeka sie na polska sluzbe zdrowia i mysle
      sobie - siedze w takiej bogatej wink Kanadzie, i takich problemow nie mam - bo to
      tutaj nierealne ! Lekarz by do mnie nie przyjechal nawet gdyby dziecko mialo i
      goraczke, i wymioty, i biegunke. No, karetke moglabym wezwac i pojechac do
      szpitala na izbe przyjec - a tam spedzic kilka ladnych godzin zanim dziecko
      zbada lekarz. To moze w Polsce nie jest jeszcze tak najgorzej ? smile
      Urszk, etyka lekarska nakazuje zeby pomoc tym potrzebujacym, ale jak jest za
      duzo potrzebujacych, a za malo pomagajacych, to selekcja musi byc sad Moze
      lekarka musi najpierw odwiedzic te dzieci ktore maja i goraczke, i
      wymioty/biegunke, itp.
      Pozdrowienia,
      AgaRN
      • lili111 Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 22.01.04, 21:51
        Ja jestem zdziwiona, że lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z tak wysoką
        gorączką. Mnie się jeszcze nigdy nic takiego nie zdażyło, a przy bliźniętach
        już niejednokrotnie wzywałam lekarke rodzinną do wizyty domowej. W kontrakcie
        ma ona zawarte wizyty domowe i jeśli ktoś dzwoni do ośrodka i prosi o wizyte
        domową, pani doktor przyjeżdza. Ma nawet specjalnie przeznaczone godziny tylko
        do wizyt domowych od 11-15 i po 18.
    • misiowa5 Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 22.01.04, 21:43
      Chciałabym tylko dodać, że na wizyty domowe lekarze jeżdżą własnymi środkami
      transportu, no chyba, że masz na mysli Pogotowie.
      • pesteczka5 Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 22.01.04, 22:06
        Weź pod uwagę, że w poczekalni tej lekarki czekało byc może z 30 dzieci z
        gorączką, które mamy wyciagneły z łóżka. A jeśli lekarka była jedna,
        problematyczne jest zostawienie pełnej poczekalni i jechanie na godzinę do
        dziecka na wizytę.
        Sama goraczka bez innych objawów jest niesłychanie stresująca dla mamy i
        malucha (moje dzieci z reguły bardzo wysoko gorączkują), ale sama w sobie
        niestety dla wiekszosci zakładów opieki zdrowotnej nie jest powodem do wizyty
        domowej. Inna rzecz, że rodzic ma prawo przecież nie zauważyć innych objawów i
        dlatego najlepiej byłoby, żeby każde dziecko goraczkujace było obejrzane przez
        lekarza... ale nawet lekarze prywatni zaprzyjaźneini z rodziną polecają
        najpierw goraczkę obniżyć.

        Każda mama powinna mieć w domu leki pgorączkowe z aktualnym dawkowaniem
        ustalonym przez lekarza dziecka na wypadek gorączki i umieć je podawać,
        polecam jakiś preparat paracetamolu i to w postaci doustnej i doodbytniczej,
        droga podania w zależności od stanu dziecka, ewntualnych wymiotów, biegunki
        itp oraz jako drugi np. ibufen albo naproksen.
        A do nagłych przypadków (gdyby coś nie daj Boże sie działo dodatkowo) zawsze
        można wezwać pogotowie.
        Osobiście polecam mieć w domu także relanium doodbytnicze - tak na wszelki
        wypadek drgawek gorączkowych - i oby sie przeterminowało.

        Życzę dużo zdrowia maluszkowi i Tobie, pozdrawiam ciepło
        • grzalka Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 23.01.04, 08:39
          Lekarz na wizyty domowe jeździ własnym środkiem transportu, a nie karetka. Jak
          nie ma samochodu, to jedzie autobusem. Często jest tak, ze takich telefonow w
          sezonie grypowym jest kilka- kilkanaście i nierealne jest zbadanie wszystkich w
          domu. Lekarz najpierw powinien dokładnie wypytac jakie sa objawy towarzyszące
          goraczce i wtedy podjąć decyzje czy jechac czy nie, a jesli jechac to kiedy. Ja
          wiem, ze dla ciebie twoje dziecko jest najważniejsze, i że goraczka 40 stopni u
          malucha i mamy to sytuacja dramatyczna, ale lekarz musi myslec troche innymi
          kryteriami. Etyka nie ma tu nic do rzeczy, niestety. Słuzba zdrowia w Polsce
          jest jaka jest, na pewno niedoinwestowana i nie idealna, ale nie zakładajcie z
          góry zawsze złej woli lekarza
    • judytak Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 23.01.04, 10:23
      jak dziecko ma grypę, to żaden lekarz ci na początek nie da nic innego, jak
      witaminy, wapno, środek na gorączkę i ewentualnie homeopatycznych środków na
      grypę

      a to możesz sama zrobić, bez pomocy lekarza

      jak już wiesz, czy robiło się lepiej, czy gorzej, czy doszły inne objawy itp.,
      to możesz zadzwonić do lekarza i spokojnie umówić, żeby może przyjechał, ale
      nie na gwałt, tylko na przykład jak skończy przyjmować pacjentów w przychodni

      w przychodniach są reguły, w jakich przypadkach lekarz jedzie na wizytę domową,
      może warto się z tymi regułami zapoznać (wśród warunków z reguły jest wiek
      dziecka, rodzaj choroby czy objawów, i zawsze jest tak, że kiedy lekarz ma
      przyjmować dzieci w przychodni, w tym czasie nie wyjeżdża nigdzie)

      pozdrawiam
      Judyta
      • urszk Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 23.01.04, 13:42
        W tej przychodni nie ma wyznaczonych godzin na wizyty domowe, lekarki jeżdżą w
        godzinach przyjmowania pacjentów. I właśnie karetką z KTS, bo nieraz przy mnie
        lekarka ją zamawiała. Dziś znów dzwoniłam, bo Juleczka dostała biegunki, ale
        teraz także pediatra powiedziała, że nie przyjedzie, bo akurat jest tylko ona
        jedna a do mnie jest daleko. No tak, przychodnia jest na innym osiedlu, a ja
        mieszkam w domu jedorodzinnym, nie ma bliżej takiej przychodni, więc co mam
        robić? Aha, powiedziała też, że teraz w kontrakcie nie ma punktu, który każe
        lekarzom wyjeżdżać na wizyty domowe. Nie miałam wyjścia i zgodziłam się na
        wizytę w przychodni pełnej chorych dzieci. Może to i system jest chory, ale mam
        nieodparte wrażenie, że lekarze mają wciąż dawne nastawienie do pacjentów. Po
        prostu rozczarowałam się, nie spodziewałam się takiego nastawienia, myślę, że
        cokolwiek by się nie działo, to i tak ona by nie przyjechała. No cóż, będę
        składać pieniążki na "czarną godzinę" i następnym razem zadzwonię po
        prywatnego.
        • e.beata Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 23.01.04, 14:06
          To moze zmień lekarza na mniej obciążonego?
          A jak byś się czuła, gdybyś mieszkała bliżej, siedziała w przychodni z chorą
          córeczką wśród chorych dzieci, a tutaj lekarka wychodzi i stwierdza że wraca za
          godzinę, bo jedzie do innego chorego dziecka, które mieszka 4 km dalej?? Ja bym
          się wściekła a ty?? A takich wyjazdów mogłoby być kilka.
          Lekarz nie może pracować 24 godz. na dobę. W tej przychodni widocznie ma duże
          obłożenie, a jeszcze w sezonie grypowym.... Gdyby miala czas to by przyjechała.
          Pretensji to raczej nie powinnaś mieć do lekarki, tylko do władz naszych
          dbających o dobro narodu.
          • urszk Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 23.01.04, 21:51
            > A jak byś się czuła, gdybyś mieszkała bliżej, siedziała w przychodni z chorą
            > córeczką wśród chorych dzieci, a tutaj lekarka wychodzi i stwierdza że wraca
            za
            >
            > godzinę, bo jedzie do innego chorego dziecka, które mieszka 4 km dalej?? Ja
            bym
            >
            > się wściekła a ty??
            Ale beato, cóż poradzę, że tak jest w tej przychodni, że nie ma wyznaczonych
            godzin na wizyty domowe i tak właśnie jest, że lekarka wychodzi i jedzie do
            pacjentów w domach, a ludzie w poczekalni siedzą sobie, jedni się wściekają,
            inni nie, też byłam nieraz w takiej sytuacji. W tej przychodni przyjmują tylko
            dwie lekarki i rzeczywiście dziś była tylko jedna. Ale wczoraj były dwie i też
            odmówiła przyjazdu. Zaznaczę, że jeszcze nigdy nie była u mnie na wizycie, więc
            nie wiadomo, ile by to zajęło, może pół godziny. Myslę, że zabrakło tu odrobiny
            dobrej woli. A zresztą sytuacja zawsze wygląda inaczej, zależy po której
            stronie się stoi. Wg mnie sytuacja matki i dziecka z gorączkami po 40 stopni,
            która nie daje się zbić, to bardzo poważny problem i dziecko bezwzględnie
            wymagało oględzin lekarza.
    • i2h2 Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 24.01.04, 16:40
      Po podobnej sytuacji zmieniłam natychmiast najpierw lekarza, a jak już było
      można, to i przychodnię! Teraz jeździmy na drugi koniec Warszawy, ale jestem
      spokojna o mój kontakt z Panią Doktor( jak syn miał anginę z bardzo wysoką
      gorączką, to sama dzwoniła, żeby się dowiedzieć, czy sie polepsza, a do córki
      na pierwszą wizytę po urodzeniu przyjechała komunikacją miejską z Kabat na
      Bemowo!)No i jest to lekarz rodzinny i zajmuje się nami wszystkimi.
      Poszukaj, może jest jakaś przychodnia oddalona bardziej od Was, ale za to
      lepiej zorganizowana.
      Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
      Iwona
    • redorek Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 26.01.04, 14:22
      A co to za fajna lekarka??
      Mieszkam tuz przy Kabatach i chetnie bym korzystała z jej usług.
      Mogłabys podac namiary?/
      Redorek
      • madeyowa Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 26.01.04, 16:05
        Ja niestety miałam taki sam problem latem zeszłego roku. Był to akurat sobotni
        wieczór. Synek(niespełna 3 letni) miał bardzo wysoką gorączkę i nie mogłam jej
        niczym zbić. Nie tylko jego pani doktor nie chciała przyjechać, ale także
        żaden pediatra w okolicy. Obdzwoniłam wszystkich.W końcu mąż owinął go kocem,
        w piżamce zapakował do samochodu i zawiózł do lekarza.Nawet teraz jestem
        wkurzona jak sobie o tym przypomnę. Dodam, że tego dnia nic nie zapowiadało,
        że synek jest czy będzie chory, bo bym się z nim udała do przychodni.
    • agawa3 Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 27.01.04, 01:23
      Zmień lekarza. Ja tak zrobiłam bo po identycznej historii nie ufałam już
      pediatrze mojego synka. Zmieniłam też przychodnię i wyszło nam to tylko na
      dobre. Teraz, w podobnej sytuacji nie muszę się już obawiać, że pani doktor nie
      będzie się chciało ruszyć z przychodni. Jakoś nie trafiają do mnie argumenty,
      że lekarka ma w tym czasie 30 innych chorych dzieci w przychodni. Po pierwsze
      jeżeli tam są to chyba nie wszystkie na raz (w mojej przychodni umawia się na
      konkretną godzinę) a po drugie widocznie ich stan pozwolił na przyjście
      samodzielne. Po trzecie wreszcie pani doktor nie musi przychodzić natychmiast,
      ważne żeby obejrzała dziecko w danym dniu. A tak już na koniec to nie życzę
      żadnej z mam, które się tu tak "mądrze" wypowiadają przeciw, żeby musiały
      wyciągać półroczne dziecko z 40-stopniową gorączką na kilkunastostopniowy mróz.
      Ciebie Urszk pozdrawiam i życzę zdrowia.
      • amj02 Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 27.01.04, 05:29
        Powiem wam ,ze przesadzacie. Ja mieszkam w USA. Nie raz zdazylo mi sie ,ze
        moje dziewczynki mialy tak wysoka goraczke i to wszystkie 3 na raz a sa w
        jednym wieku (trojaczki).U nas nie ma wizyt domowych. Jesli jest to poza
        godzinami otwarcia przychodni to zawsze jest jakis lekarz dyzurny pod
        telefonem i on udziela porady przez telefon lub odsyla na pogotowie. W ciagu 5
        lat nie zdazylo mi sie aby lekarz nie przyjal(w przychodni) mi chorych dzieci
        tego samego dnia.
        Tak poza tym gdybym ja znalazla sie na twoim miejscu to zabralabym dziecko na
        pogotowie lub do przychodni.
        • aga_rn Re: Lekarka odmówiła przyjazdu - do amj02 27.01.04, 15:15
          Amj, ja tez czytam te wypowiedzi i nie chce mi sie wierzyc jak nierealne sa
          oczekiwania pacjentow w kraju w ktorym sluzba zdrowia juz dawno lezy w
          gruzach.
          Wizyta domowa u kazdego dziecka ktore ma wysoka goraczke, i to w ramach
          panstwowej sluzby zdrowia - przeciez to nie jest realne. Niestety, problem
          jest taki ze ludzie nie chca spojrzec poza czubek wlasnego nosa. Moje jest
          najwazniejsze i tyle. Moze takie mamy odczucia bo w normalnym kraju taka
          wizyta kosztuje i to sporo, i nikt nie wprowadzi takiego standardu bo na inne,
          wazniejsze rzeczy, pieniedzy by zabraklo.
          Inny argument - jak mozna dziecko na mroz, itp. Czy wzywajac karetke, czy
          taksowke, czy wreszcie biorac wlasny samochod - to jedno i to samo - z domu
          trzeba wyjsc. Ja mieszkam w Kanadzie, w okolicy ktora nazywaja "snow belt" -
          snieg pada prawie non stop, temp. -10 odczuwana jako -27 to normalka (bo zimny
          wiatr) - wizyt domowych lekarzy nie ma, a dzieci i owszem, sporo. Nie wiem jak
          to sie dzieje ze dzieci nie wymieraja masowo tutaj wink
          Tak czytam te wypowiedzi i tylko glowa krece z niedowierzaniem ...
          • burza4 Re: do amj02 i agi 28.01.04, 15:05
            Dziewczyny - z ciekawości - powiedzcie mi ile wynosi składka na ubezpieczenie
            zdrowotne tam u was? Tzn. jaki jest to % w stosunku do pensji netto, tej
            wypłacanej na rekę?

            Wiem, że część takich oczekiwań jest niestety nierealna, i na pierwszy rzut oka
            wydaje się wygórowana ale.. wy nie macie tez do końca pełnego obrazu sytuacji.
            Tzn. o ile się orientuję i w Stanach (nie wiem, jak w Kanadzie) służba zdrowia
            aż tak nie działa na zasadzie solidaryzmu społecznego, jak u nas. Opłacasz
            składkę - towarzystwo ubezpieczeniowe refunduje ci pewien zakres usług
            medycznych w zalezności od tego, który wariant wybierzesz. A u nas ostatnio
            podniesiono składki na Kasę Chorych z wielkim krzykiem, że to dla dobra
            pacjentów i że to poprawi jakość usług w służbie zdrowia. Jednocześnie obniżono
            stawkę wypłacaną lekarzom za leczenie pacjentów. Jeśli czytacie wiadomości,
            wiecie, jaki był bałagan na początku roku.... Ja wiem - solidaryzm społeczny.
            Tylko dlaczego ja wiecznie mam robić za jakiegoś przymusowego filantropa??? Był
            projekt wprowadzenia prywatnych Kas Chorych na rynek - wycofano się z tego
            chyłkiem. A ja chciałabym wiedzieć za co płacę...

            I dla porównania - składka, która muszę zapłacić na państwową służbę zdrowia
            stanowi ok. 10% moich zarobków netto. Uczciwie powiem - nie mam zdrowia się
            leczyć państwowo - czekać po 3 miesiące na wizytę u dermatologa, kiedy moje
            dziecko TERAZ ma wysypkę, ani wstawać o 5 rano, żeby dostać numerek do
            okulisty. Za te pieniądze państwowej służbie zdrowia podobno nie opłaca się
            mnie leczyć. Tymczasem prywatna klinika za kwotę o 60% mniejszą oferuje
            leczenie DLA CAŁEJ RODZINY i badania u wszelkich specjalistów (wyłączone
            są "luksusy" - zabiegi operacyjne, opieka stomatologiczna, zabiegi kosmetyczne
            itp), i lekarze w razie potrzeby przyjeżdżają o kazdej porze dnia i nocy w
            ciągu 20 minut. I za mniejszą składkę im się "opłaca" mieć dyżurnego lekarza
            do wizyt domowych. Ja po prostu chciałabym mieć możliwość wyboru bardziej
            konkurencyjnej oferty

            Ja wiem - to jest trochę roszczeniowe. Ale z drugiej strony - jesli "za pół
            ceny" panstwowej prywatny lekarz przyjeżdża w środku nocy i to z pieśnią na
            ustach, to dlaczego nie mogę oczekiwać, że za dwukrotnie wyższą składkę też
            powinien? weźcie pod uwagę, że my płacimy bardzo dużo a bardzo mało dostajemy.
            • amj02 Re: do amj02 i agi 28.01.04, 17:14
              Tak czytam wiadomosci i mniej wiecej wiem co sie dzieje. Moja siostra i
              szfagier sa lekarzami tak ,ze jestem doinformowana na biezaco. Co do naszych
              ubezpieczen. To prawda ,ze masz mozliwosc wybrania ubezpieczenia. To tez
              kosztuje duzo,przynajmniej dla mnie.Nie wiem ile to jest % gdyz to jest
              potracane z meza poborow. Stawki ciagle sa podnoszone i nie masz nic do
              gadania. Chcesz ubezpieczenie albo nie.Sa tez takie sytuacje gdzie
              ubezpieczenie odmawia ci pokrycia kosztow za badania ,wizyty u specjalistow
              itd. Jesli nie masz ubezpieczenia to ratuj sie jak mozesz jesli zachorujesz.To
              sa zawrotne sumy a juz nie daj Boze jesli musisz zrobic jakies badania czy
              pojsc na operacje.Przed wizyta z lekarzem musisz uiscic oplate inaczej nie
              wpuszcza cie do gabinetu. Jesli bedziesz miala zaleglosci w oplatach tez
              przewanie lekarz nie bedzie chcial cie przyjac do momentu uiszczenia
              zaleglosci. Czasami nawet masz problemy z umowieniem wizyty (taka mialam
              wlasnie ostatnio sytuacje z moim tata , ktory jest tutaj i nie ma
              ubezpieczenia). Powiem ci sytuacje z zycia wzieta abys nie myslala ,ze u nas
              majac ubezpieczenie masz to co ci sie nalezy.
              Zachorowalam , to byl piatek, poniedzialek swieto. Dzwonie we wtorek i chce
              umowic sie na wizyte. Panienka z okienka mowi mi,ze dla pacjentow z moim
              ubezpieczeniem nie ma dzisiaj wolnego miejsca. Pierwszy raz mi sie cos takiego
              przytrafilo, bylam zszokowana. Dzwonie drugi raz i prosze aby lekarz
              powiedzial mi co mam zrobic. Pochwili oddzwaniaja mi i prosza abym przyjechala.
              Pozniej wjasnialam cala sytuacje z lekarzem nawiasem mowiac Polak z
              Bialegostoku. Bylam pod opieka tego lekarza 7 lat, mialam pelne zaufanie i
              b.go lubilam, nigdy zadnych problemow az do tego dnia.Powiedzial mi ,ze nie
              mozliwe ,ze jego sekretarka tak powiedziala a po drugie to on ma tylko $8 z
              takiej wizyty itd. To byl szok to co uslyszalam.Odchorowalam ta rozmowe , nie
              moglam uwierzyc jak zachowal sie moj lekarz.Gdzie etyka lekarska?Dla wielu to
              jest czysty biznes, praca jak kazda. Pewnego razu wystawil mi rachunek za
              rozmowe telefoniczna (nie ma prawa) gdzie skierowal mnie na pogotowie. Z tym
              nigdy nie spotkalam sie u amerykanski lekarzy.Dla ciekawostki powiem ci ,ze
              wizyta u moich specjalistow (zalezy od lekarza )kosztuje od $500-$2000 za
              wizyte!!!!!!!!! gdzie widzisz lekarza czasami 5-15 min. I teraz wyobraz sobie
              jesli nie masz ubezpieczenia. Tutaj tez nie mozna chorowac jak nie masz
              pieniedzy.Kiedys mielismy przyjaciela domu , ktory byl lekarzem. Wtedy jeszcze
              nie orjetowalm sie jak to wszystko dziala i zapytalam sie jego aby mi doradzil
              w wybraniu ubezpieczenia. Wiesz co mi powiedzial "przyjdz do mnie do gabinetu".
              Nie wiem jak jest w Kanadzie . O tym moze opisac AgaRN ona w tym pracuje i
              chyba jest nie zle poinformowana. Nie wiem ale z tygo co slyszalam nasze
              sluzby zdrowia troszke sie roznia.
              • burza4 Re: do amj02 i agi 28.01.04, 21:42
                Dzięki za obszerne informacje, to w dużej części pokrywa się z tym, co już
                wiem. Natomiast nurtuje mnie właśnie ta kwestia %, bo nam się tu z jednej
                strony wmawia, że tak strasznie mało płacimy, z drugiej strony niektóre gazety
                publikowały kiedyś porównania z różnymi krajami i wychodziło, że wcale niemało,
                ale te pieniądze po prostu są źle zarządzane. Szkoda, ze nie wiesz ile to mniej
                więcej wychodzi.

                Ja wiem, że nigdzie nie jest malinowo (kolezanka ze Stanów przyjeżdzając tu na
                wakacje oblatywała wszystkich lekarzy). Ale wiem również, że prywatna klinika
                świadczy od ręki, na zawołanie usługi podstawowe na o niebo wyższym poziomie.
                Wliczając w to także specjalistyczne badania, jak tomografia komputerowa i
                oferując dostęp do każdego specjalisty. To nie działa co prawda jak wasze
                ubezpieczenia, jest to po prostu abonament opłacany comiesięcznie (jak na
                siłownię na przykład). A kosztuje to za mniej więcej połowę tego, co "za nic"
                płacę na państwową Kasę chorych. Więc nie dziw się też że niektórzy są
                rozgoryczeni, bo po prostu płacąc te same pieniądze prywatnie w razie potrzeby
                mieli by u siebie lekarza o każdej porze dnia i nocy (przynajmniej w dużych
                miastach). Gdybyśmy choć mogli część tej obowiązkowej składki zainwestować po
                swojemu, byłoby o wiele lepiej. Pozdrawiam.
                • amj02 Re: do amj02 i agi 29.01.04, 01:55
                  U nas do panstwowych (wiem ,ze takie istnieja) nie chcialays trafic.Dopiero
                  powiedzialbyscie ,ze macie luksus. Nawet o nich zapomnialam.Tam trafiaja
                  ludzie ,ktorzy nie maja ubezpieczenia i nie maja pieniedzy ale to jest
                  b.obwarunkowane np .nie mozesz miec jakich kolwiek pieniedzy na koncie
                  bankowym , byc wlascicielem nieruchomosci np. mieszkania.
                  U nas sa ubezpieczenia ,ktore pokrywaja 100% , 80% , plany ktore pokrywaja
                  tylko pobyty szpitalne, ubezpieczenie dentystyczne , okulistyczne placisz
                  oddzielnie. Nawet w tych 100% i 80% sa rozne plany. Wszystko zalezy od twojej
                  firmy w ktorej pracujesz. Czasami dostajesz mozliwosc wyboru czasami
                  nie.Powiem Ci ,ze nie wszystkie firmy maja ubezpieczenie medyczne dla
                  pracownikow. Z reguly nigdy nie dostajesz od pierwszego dnia po zatrudnieniu,
                  czasami po 3 cz 6 miesiacach a czasami wcale. W kazdym rodzaju ubezpieczenia
                  zawsze masz stala oplate (np.$20) za wizyte lekarska czy pogotowie np.$50 itp.
                  Jedynie w ubezpieczeniu ,ktore pokrywa 80% masz mozliwosc manewrowania
                  lekarzami specjalistami. Mozesz bez zgody ubezpieczenia i lekarza rodzinnego
                  pojsc bezposrednio do specjalisty. Jednak na wszystkie zabiegi, badania musisz
                  miec zgode ubezpieczenia gdyz inaczej ci nie pokryja.Chyba ,ze placisz
                  wszystko z wlasnej kieszeni ale wtedy w gre wchodza tysiace $$. Sa tez limity
                  np .po przekroczeniu 1000$ na osobe placisz tylko stala oplate. Glowy nie
                  dam, nie jestem pewna ale u nas nie pacisz za ubezpieczenie w zaleznosci od
                  zarobkow. To jest kontrakt miedzy pracodawca a ubepieczniem. Jest jeszcze
                  mozliwosc wykupienia prywatnie miesiecznie ale to tez sa zawrotnie sumy.
                • amj02 Re: do amj02 i agi 29.01.04, 01:57
                  Zapomnialam dodac,ze tez placisz miesiecznie. Nie jest to oplata roczna
                  jednorazowa.
                • aga_rn Re: do amj02 i agi 29.01.04, 02:47
                  U mnie jest latwo i prosto (Kanada) - sluzba zdrowia jest panstwowa. w Ontario
                  gdzie mieszkam, jest ona darmowa dla kazego ktory przebywa tutaj legalnie
                  (czyli obywateli i rezydentow-osob na stalym pobycie) - mozna byc bez pracy.
                  Prywatnej opieki nie ma - NIE ISTNIEJE. Nie mozna np. isc do prywatnej kliniki
                  i zalatwic sobie wykonanie testu na ktory panstwowo czeka sie pare miesiecy -
                  dlatego np. Kanadyjczycy jezdza do USA aby za pieniazki wykonac sobie MRI (np.
                  w Buffalo, NY).
                  Lekarze rodzinni czy pediatrzy maja swoje gabinety - najczesciej sa tak
                  przepelnione ze czesto lekarz rodzinny nie moze przyjac chorego dziecka w danym
                  dniu (oczywiscie nie urzadza mnie wizyta za dzien czy dwa jezeli niemowlak ma
                  np. goraczke czy kaszel TERAZ). Istnieja tez tzw. walk-in clinics czyli
                  przychodnie gdzie mozna sie pojawic bez umowionej wizyty, odsiedziec swoje i
                  zostac przyjetym przez lekarza (ktorego nie znamy i o ktorym nic nie wiemy
                  sad ). Natomiast po 20-21 pozostaje tylko i wylacznie izba przyjec najblizszego
                  szpitala - i wtedy good luck, "tylko goraczka" to pare ladnych godzin czekania
                  bo tam istnieje tzw. triage czyli lekarz oglada najpierw tych ktorzy wymagaja
                  pomocy bardziej niz my).
                  Tak wiec widzisz Burza dlaczego pisze ze te oczekiwania sa dla mnie nierealne -
                  bo chodzi o te same warunki (panstwowa sluzba zdrowia). A mieszkam w kraju
                  ktory ogolnie uwazany jest za wysoko rozwiniety, bogaty, itp. Jak to mozliwe
                  ze w kraju ktory wciaz probuje przebic sie na powierzchnie, gdzie nie ma
                  pieniedzy na leki, badania, czy drugie danie na obiad dla pacjentow w
                  szpitalach - oczekuje sie ze lekarz przyjedzie do domu i zbada dziecko ktore ma
                  goraczke (bez innych objawow). Dla mnie to jest naprawde szczyt luksusu.
                  Nie wiem jaki procent moich poborow idzie na sluzbe zdrowia. Ogolnie uwaza sie
                  tutaj ze Kanadyjczycy naleza do najbardziej opodatkowanych ludzi na swiecie -
                  co zapewne jest prawda w porownaniu do np. Amerykanow. Podam Ci pewne liczby z
                  mojego "paska" i sama ocen:
                  brutto: $2744.75
                  skladka na emeryture: $161.14
                  druga skladka na emeryture (panstwowa): $130.87
                  skladka na tzw. employment insurance czyli fundusz z ktorego placiliby mi
                  zasilek dla bezrobotnych (w razie potrzeby): $57.64 (acha, nie grozi mi to bo w
                  moim zawodzie pracy nie zabraknie przez najblizszych kilkadziesiat lat, ale
                  placic trzeba, no tyle ze skorzystalam z niego w czasie urlopow macierzynskich)
                  skladka na zwiazki zawodowe: $55.25
                  Parking: $10.15
                  Tax (podatek): $652.99
                  Total: $1068.04
                  Netto (na reke): $1676.71
                  Dodac musze jeszcze ze z podatku za nieruchomosc (dom - ok. $2270 rocznie)
                  place podatek na szkole. W Ontario istnieja rowniez dwa podatki (7+8=15 %)
                  ktore doliczane sa do wiekszosci cen towarow (przy kasie, czyli jak sie wejdzie
                  do sklepu i widzi sie np. buty za $20 to przy kasie trzeba zaplacic $23). I
                  tak dalej ...
                  Jestesmy w sumie w tej samej sytuacji - chociaz my nawet nie mamy mozliwosci
                  zaplacenia tych pieniedzy bezposrednio do kieszeni lekarza za prywatna wizyte -
                  a jednak w tym "bogatym" kraju wizyta lekarza w domu jest utopia.
                  Pozdrowienia,
                  AgaRN
          • madeyowa Re: Lekarka odmówiła przyjazdu - do amj02 29.01.04, 12:31
            Dziewczyny, ale ja mówiłam w swoim poście o wizycie prywatnej, a nie
            finansowanej przez NFZ.
            • amj02 Re: Lekarka odmówiła przyjazdu - do amj02 29.01.04, 15:07
              Madeyowa, te nasze wypowiedzi nie byly skierowane pod twoim adresem.A jesli
              chodzi o twoja sytuacjeto powiem Ci ,ze nasi prywatni lekarze jesli by cie
              nie przyjeli w przychodni (w sobote jest otwarta od 9-12) to odeslalibu cie na
              pogotowie. Tez kiedys mialam taka sytuacje. Dziecko nie mialo temp. a
              zachowywalo sie dziwnie. Byla b.podenerwowana, wrzesszczala i na sekunde nie
              schodzila z rak. Pierwsze co zrobilam to zadzwonilam do lekarza , byla to
              sobota. Kazano mi ja obserwowac. Popoludniu nie dalo sie wytrzymac,dzwonie
              znowu. Tym razem lekarz odsyla mnie na pogotowie. Do szpitala mam jakies 40
              min autostrada. Musialam zabrac ze soba cale moje towarzystwo 3-e rocznych
              dzieci. Nie jestes wstanie wyobrazic sobie co sie dzialo na
              pogotowiu.Spedzilismy tam kilka ladnych godz, dzieciaki malo nie rozniosly
              pogotowia ,nie chcialy siedziec w wozku a wogole wozek to byl ich wrog od
              momentu jak zaczely chodzic, nikt sie nie przejmowal.Wreszcie jak lekarz sie
              pojawil stwierdzil obustronne zapalenie uszu. Do domu trafilismy przed
              polnoca.Mozesz sobie wyobrazic jaka bylam wsciekla,przeciez dzwonilam rano do
              lekarza.Mozna bylo uniknac tej sytuacji gdyby lekarz zobaczyl ja rano.
              U nas nie mozesz tak zrobic ,ze jesli lekarz (a jest ich 6, w sobote ma tylko
              2 dyzur) z twojej przychodni nie chce czy nie moze przyjac dziecka to idziesz
              do innej przychodni. Zawsze musisz byc w ich systemie bez wzgledu czy masz
              czy nie ubezpieczenie inaczej odsylaja cie na pogotowie. Jedynie na polskiej
              dzielnicy (a to swiat drogi dla mnie) sa przychodnie gdzie kazdy moze przyjsc
              z ulicy i czekac na przyjecie przez lekarza.
    • ariana1 Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 27.01.04, 14:55
      Ja byłam w podobnej sytuacji, ale pediatra okazała sie jeszcze bardziej leniwa
      i wręcz bezczelna! Moja córka nie miała jeszcze roku , kiedy dostała wysokiej
      gorączki. O godzinie 18.40 zadzwoniłam do przychodni z pytaniem czy mogę teraz
      z nią przyjechać ( przychodnia czynna do 19.00). Pani doktor odparła ,że już
      zamykają, kazała podać panadol i zgłosić się do przychodni całodobowej w razie
      czego.
      Na drugi dzień pojechałam tam sam i zabrałam dokumentację dziecka do innej
      przychodni. Pani doktor nawet słowem się nie odezwała do mnie.
      • barbin Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 27.01.04, 17:44
        Moja droga!
        Jeżeli dzwoniłaś do poradni o 18,40 to pewnie dotarłabyś tam po 19-tej.
        Lekarki też maja swoje dzieci, małe dzieci, chore dzieci i czas po pracy
        należy do nich.
        • ariana1 Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 27.01.04, 21:51
          Mylisz się , moja droga. Dotarłabym w niecałe 10 minut. A poza tym trzeba być
          trochę ludzkim a nie tylko przepisowym. Pediatra powinien być taki szczególnie,
          bo chodzi o malutkie nieraz dzieci. A ponadto TA akurat lekarka ma dorosłe już
          dzieci, zresztą nigdy nie przykładała się do pracy, bo znam ją jeszcze gdy
          przyjeżdżała do mnie do pracy ( pracuję z dziećmi).
          • barbin Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 27.01.04, 22:08
            Cześć!
            Skoro wiedziałaś już wcześniej o tym, że jest niesolidna, dziwię się szczerze,
            że własne dzieci do niej zapisałaś. Masz prawo wybrać sama poradnię.
      • amj02 Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 28.01.04, 05:22
        Mysle ,ze nie odmowila by ci pomocy gdybys tam znalazla sie na miejscu o 18:40
        a nie dzwonila. Przeciez to logiczne,ze jezeli dzwonisz o tej porze to powiedz
        mi jak ten lekarz ma cie przyjac. Lekarze to tez ludzie i maja swoje zycie
        prywatne.Dlaczego ma pozostawac po godz ? Wiedzac ,ze dziecko jest takie chore
        dlaczego czekasz do ostatniej minuty a pozniej masz pretensje ,ze ci
        odmowila.Tak samo jak kazdy z nas koncza prace o okreslonej godz i chca sie
        znalesc np. jak najszybciej w domu.Wychodza i zamykaja za soba drzwi jak kazdy
        z nas. Chyba to cos zupelnie normalnego. Takich pacjetow o godz 18:45 ma
        napewno nie jednego. A z drugiej strony czy chcialabys aby lekarz poswiecil
        przyslowiowe 5 min kiedy dziecko jest chore.Druga sprawa ,uwazam ,ze nie
        istotne jest czy ma dorosle dzieci czy male . To jest jej osobista sprawa.
        Zastanow sie.
    • ariana1 Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 28.01.04, 14:24
      A można wiedzieć nad czym mam się zastanowić?! Dziecko miało 11 m-cy, obudziło
      się i stwierdziłam gorączkę. Spanikowałam i zadzwoniłam najpierw , bo nie
      wiedziałam czy mnie przyjmą. Jadąc w ciemno mogłam zaryzykować pocałowanie
      klamki. Faktycznie trudne do zrozumienia....
      Do poprzedniczki - nie zapisywałam swojego dziecka do TEJ lekarki , lecz do
      innej. Tej innej nie było, podali mi do telefonu tę niesolidną.
      • amj02 Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 28.01.04, 17:20
        Nasi lekarze by postapili tak samo jak Twoja "niesolidna" lekarka.
        • izai Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 07.03.04, 17:01
          CZytam , czytam , czytam i ..oczom nie wierzę...
          Więc nie jestesmy najgorsza "służba " na świecie...
          Kazdy pacjent na prawo i bedzie egoistą i zadne słowa tego nie zmienią ,ale
          tak mało myslimy o tej "drugiej stronie"
          Moja mam jest pediatrą na wsi , leczy trzecie pokolenie dzieciaków i ich
          rodziców..Nie będe mówić o przerwanych wigiliach , rodzinnych imprezkach ,o
          wywoływaniu z kościoła w czasie mojej pierwszej komunii..., nocach z telefonem..
          Wiem ,że chore dziecko to najwieksze nieszczęśie , ale częsti
          mamy "wyczekują " ,albo leczą po swojemu i dopiero jak po trzech dniach
          terapii "tym co pomogło dziecku GożdzikoweJ" wioza dziecko do specjalisty ,a
          że jest to sobota wieczór...
          Dalej myslimy o lekarzach jako o połaczeniu cyborga z niewolnikiem...
          PS. Slub brałam w odległym mieście ,żeby nikt mi mamy w czasie przysiegi nie
          zabrał...
          Wszystkim mamom życze wyłącznie kontaktów z lekarzem w trakcie bilansów i
          szczepień...
          • barbin Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 07.03.04, 20:38
            Nawiązując do postów o lekarkach, którym się nie chce zostac po godzinach...
            Osobiście zostaję codziennie od 1 do 3 godzin po pracy, zeby zadowolić swoich
            pacjentów. Pomijam fakt, że pracuję wtedy gratis, a opiekunka, cóż- jej muszę
            za każdą nadliczbową godzinę zapłacić. To nie jest najistotniejsze.
            Najważniejszy jest czas, z którego okradam swoją rodzinę. I zastawnawiam się,
            czy przez te dobre uczynki jestem lepszym człowiekiem niż lekarka, która
            wychodzi punktualnie do domu, bo wie ,że najważniejszym powołaniem dla każdej
            kobiety jest wychowanie dzieci.
    • reszka2 Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 07.03.04, 22:55
      Aga_rn, amj, fajnie że napisałyście jak to wygląda z waszej strony.
      Chyba już nadszedł czas żeby uświadomić ludziom w Polsce że na takie warunki
      jakie są – maja zupełnie niezłą opiekę zdrowotną (z lekarzami jest gorzej).
      Że w bogatych państwach zachodnich dysponenci pieniędzy na leczenie liczą się z
      kasą jeszcze bardziej niż tu. Że leczenie kosztuje, a oksymoronem jest
      twierdzenie o bezpłatnej opiece zdrowotnej.
      Że znienawidzone limity przyjęć to nie tylko cecha polska, ale rzecz dość
      powszechnie spotykana. Że jeśli czekasz na termin do kardiologa 3 miesiące, to
      się ciesz – w Wielkiej Brytanii poczekałabyś 6 miesięcy. Że jeśli twoja planowa
      operacja pęcherzyka żółciowego została wyznaczona za 4 miesiące, to jeszcze nie
      tak źle – w Anglii czeka się na to samo około roku. Że jeśli na izbie przyjęć
      spędzisz 2 godziny i masz zrobione badanie moczu, leukocytozę i usg jamy
      brzusznej, a wychodzisz z receptą w garści– nie narzekaj, mogłabyś spędzić tam
      8 godzin i wyjść z tabletka paracetamolu (też GB).
      Że super-ekstra opiekuńcza Szwecja wprowadziła limit leczeń do tego stopnia,
      że powstała lista chorób, których w Szwecji leczyć się nie będzie.
      Że owa słynna składka zusowska na leczenie nie idzie na twoje prywatne konto,
      ale razem ze składkami innych ciułaczy, relatywnie niewielkimi - nie oszukujmy
      się - idzie na finansowanie bardzo drogich procedur medycznych dla niewielkiej
      ilości potrzebujących.
      Że wreszcie – z tej składki twój lekarz rodzinny dostaje na pacjenta 6 zł na
      miesiąc. Tak, wepchnij te oczy z powrotem do głowy, drogi czytelniku. 6 zł.
      Mniej niż paczka papierosów.

      Tak więc nie wszystkiego można wymagać – z próżnego i Salomon nie naleje.
      Możesz wymagać od doktora żeby był miły, zaangażowany, kompetentny (tu już
      niektórzy dyskutują), uprzejmy, i co tam jeszcze wymyślisz –coś co nie wymaga
      nakładów pieniężnych. Natomiast na utrzymanie transportu, podwójnych dyżurów
      umożliwiających wizyty domowe wedle zapotrzebowania – to już nie zawsze.

      Powyższe przykłady są autentyczne i pochodzą z praktyki moich kolegów w
      Wielkiej Brytanii z ostatniego półrocza lub z doświadczeń własnych.
      Uprzejmie proszę tez darować mi opis najnowszej willi pana ordynatora z waszej
      ginekologii/chirurgii. To akurat w dziedzinie podziału środków publicznych w
      poz nie ma większego związku.
      • mrufkaa Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 07.03.04, 23:51
        Ach, dopisze sie jeszcze na koncu, glownie, zeby wesprzec Reszke. Mieszkam w
        Londynie i glowa recze, ze wszystko, co o GB napisala poprzedniczka, to
        najszczersza prawda. Moj lekarz rodzinny na dodatek wydaje sie byc wyjatkowo
        niedouczony w chorobach i profilaktyce dzieciecej, co dlugo spedzalo mi sen z
        oczu, jak kazdej matce niemowlaka w takiej sytuacji...

        Tydzien temu Mala zagoraczkowala do 39, byl piatek rano, wiec ja za telefon,
        dzwonie i mowie pani w recepcji, ze przychodze. Pani grzecznie przelaczyla mnie
        do pana doktora, ktory zadal tylko jedno pytanie: Zadnych wiecej objawow? (
        jest 9 rano, dziecko wieczorem mialo 37,2, ile ja mialam czasu na obserwowanie
        objawow???)i zalecil podawac paracetamol przez 3 dni, a potem sie zobaczy.
        Krew mnie zalala, jak kazda matke chyba w tej sytuacji, zwlaszcza, ze ostatnia
        infekcja ucha tez dokladnie tak wygladala. Ja nie oczekiwalam wizyty domowej,
        ja chcialam POJSC DO LEKARZA. Uwazam, ze roczniaka z taka goraczka NALEZY
        zobaczyc, wlasnie po to, zeby wykluczyc zapalenie ucha, angine i cale stado
        innych chorob, ktore innych objawow dawac nie musza... A potem pakowac ten
        paracetamol i spokojnie zbijac goraczke, wiedzac, ze to tylko grypa...
        Tyle, ze moje uwazanie moge sobie zachowac dla siebie, pan doktor postapil
        zgodnie z zaleceniami NHS i zgodnie z nimi to on mial racje, a ja jestem matka
        panikara. Z kilkuletniego juz doswiadczenia w tym kraju widze, ze jednym z
        celow naszych GP jest przekonanie pacjenta, aby trzymal sie jak najdalej od
        gabinetu, czemu niestety ja sama dalam sie omamic. W poniedzialek obudzialam
        sie z wysoka goraczka i bolem gardla i sama juz sobie przetlumaczylam, ze z
        pewnoscia zlapalam Julkowa grype. Do gardla zajrzalam sobie dopiero wieczorem,
        po oporzadzeniu chudoby i zaklelam szpetnie. Wizyte zdobylam na wtorek, godz.17
        i mialam juz taki krater w gardle, ze doktorek zalatwil mnie doslownie w 10
        sekund i wystawil za drzwi. A antybiotyk zaczal dzialac wczoraj...juz bylam
        prawie pewna, ze bedzie trzeba zmienic, bo jak dotad reagowalam na antybiotyki
        znaczna poprawa po 2 dawkach. a gdybym poszla do lekarza w poniedzialek rano
        pewnie nie musialabym przez kilka dni oddychac za pomoca widelca...smile
        Kobiety, uwierzcie, polska sluzba zdrowia w porownaniu z angielska to przybytek
        rozkoszy. Fakt, aparatura w szpitalach jest lepsza, ale co nam po tym, kiedy do
        tej aparatury czeka sie w 5 czy 6-cio miesiecznej kolejce? Lekarze pierwszego
        kontaktu sa zwykle tak niekompetetentni, ze pacjent sam sugeruje co mu jest...
        i jeszcze czesto musi o to powalczyc, bo p.dr nic takiego nie widzi! Do
        specjalisty ogony do roku ( ostatni znany mi kwiatek: endokrynolog "zamowiony"
        w styczniu po walce z GP, ktora nie widziala pottrzeby, wizyta na 26 maja)
        I regularnie wychodze od lekarza, ktoremu mimo wszystko zdecydowalam sie zadac
        wszystkie nurtujace mnie pytania, i czuje sie jak ostatnia idiotka,
        hipochondryczka i dziwo znad Wisly...
        My tutaj moglybysmy tak dlugo... Jesli ktos chce poczytac o beznadziejnosci
        sluzby zdrowia w Anglii, to polecam forum Swiat, wrzuccie NHS w wyszukiwarke,
        tam bylo mnostwo postow na ten temat...
    • adria1977 Re: Lekarka odmówiła przyjazdu do dziecka z gorąc 08.03.04, 02:32
      A ja ciagle sie zastanawiam, dlaczego lekarz nalegal, bym przyszla do przychodni
      z dzieckiem z podejrzeniem ospy... Sama wyprawa do przychodni to dla mnie zaden
      problem, ale przeciez po drodze moja Malutka zarazila pewnie wiele osob... I o ile
      innym dzieciom to specjalnie nie zaszkodzi, dla starszych pewnie bedzie bardzo
      uciazliwe, to np. dla kobiet ciezarnych moze okazac sie wielkim problemem... Z
      ospa zetknelam sie po raz pierwszy, sadzilam, ze sa na nia jakies leki, tymczasem
      lekarz przepisal nam tylko puder w plynie... Naprawde mogl o tym specyfiku
      powiedziec przez telefon, w zupelnosci by wystarczylo. A on upieral sie, bym
      koniecznie z dzieckiem przyszla... Powiem szczerze, ze nie chcialabym spotkac
      maluszka z taka choroba, gdybym sama byla w ciazy... (ospa moze byc wtedy
      niebezpieczna). Nie wiem, moze przesadzam? Pozdrawiam cieplutko smile.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka