urszk
22.01.04, 20:52
Straciłam dziś kompletnie zaufanie do lekarki mojej córeczki. Juleczka miała
temperaturę (40 stopni!), ja zresztą też, a lekarka powiedziała przez
telefon, że tak daleko ona nie pojedzie. Cóż to za powód? Przecież piechotą
nie chodzą, wożą się karetkami, a ja nie mieszkam na drugim końcu Polski,
tylko 3-4km od przychodni! Moje dziecko już drugi raz w tym roku przechodzi
grypę (którą zresztą zaraziła się w przychodni przy szczepieniu), była ledwie
tydzień zdrowa, a lekarka ma to w nosie! Przez telefon poleciła jedynie
podawać leki obniżające gorączkę, a przyjedzie najwyżej wtedy, gdy mała
dostanie biegunki, bądź zacznie wymiotować. Nie pogodzić tego faktu z etyką
lekarską...