Dodaj do ulubionych

pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypianiu

27.01.04, 03:13
Czytam od dłuższego czasu wątek o usypianiu małej Alicji, o poradniku
dotyczącym usypiania i coraz bardziej mam ochotę podzielić się z innymi moimi
myślami na ten temat. Stąd podejmuję na nowo temat zasypiania naszych
pociech, myślę, że od innej strony. Szkoda mi, szczerze mówiąc, i tych
maleńkich dzieci płaczących rozdzierająco godzinami, i ich wymęczonych
rodziców słuchających głupich książek (zauważcie, że oceniłam w tym momencie
książkę, a nie rodziców). Jak się poczyta klasykę psychologii, tudzież
współczesną psychologię rozwojową, to można zauważyć, że przynajmniej przez
pierwsze 1,5 roku najważniejsze jest dla dziecka, aby zapewnić mu poczucie
przynależności i bezpieczeństwa. Nie zauważyłam, żeby ktokolwiek ze speców
uważał, żeby dziecko w tym wieku miało potrzebę samotności, bycia
pozostawionym samemu. Tym bardziej, że dopiero około roku ZACZYNA rozumieć,
że jak czegoś nie widzi, to to coś nadal jest, nie znika(dlatego tak lubią
zabawę w "a kuku"). Tzn. że jak nie widzi mamy, to dla niego ta mama
przestaje istnieć. Rozumiejąc to, trudno się dziwić rozdzierającej serce
rozpaczy naszych niemowlątek, gdy tracą nas z oczu (myślą, że zginęliśmy im
bezpowrotnie). Postanowiłam trochę zebrać nas do kupy (zachęcam do
wypowiedzi): rodziców, którzy chcą pomagać swoim dzieciom w spokojnym
zasypianiu, a nie zmuszać je do samodzielnego zasypiania z powodu
wycieńczenia własnym płaczem. Mam dwójeczkę maluchów. Oj, ta moja kochana
starsza córcia gdzieś tak od 9 miesiąca życia, to przestała chcieć usypiać,
tak ją fascynował ten świat (teraz ma 4 latka). Przez ten czas trochę jej
przeszkadzaliśmy, a trochę pomagaliśmy w tym zasypianiu. O tym jak rodzice
przeszkadzają swoim dzieciom spokojnie zasypiać można poczytać sobie w w\w
wątkach (też mieliśmy w tym udział). Z grubsza można to podsumować jako:
pozbawianie poczucia bezpieczeństwa, wprowadzanie gwałtownych zmian w
dotychczasowych zwyczajach dzieci, wywoływanie u dziecka silnych emocji,
własne zniecierpliwienie, agresja itd. Teraz natomiast zbiorę to, co pomagało
naszej córci w zasypianiu. A nuż pomoże to komuś (mi pomoże zastanowić się,
jak będę mogła współpracować z moją młodszą pociechą, aby lubiła usypianie:
na razie lubi surprised)). Pierwszą pomocą w usypianiu jest własna obserwacja: o
której dziecko zaczyna robić się przemęczone, nieznośne, ziewające, itd.
Warto wykorzystać tą obserwację kładąc dziecko spać (chociaż trudno trzymać
się tego sztywno, bo każdy dzień jest inny, maluch rośnie i raz potrzebuje
więcej snu, innym razem mniej). Druga sprawa to zatroszczenie się o pokój
malucha. Naszej córci łatwiej się zasypia jak ma przewietrzony pokój. Okrywam
ją całą kołdrą (tylko buźka na wierzchu) i otwieram okno na kilka minut (jak
nie jest po kąpieli). Leżymy sobie wtedy przytulone, chwilę spokojnie
rozmawiamy, buziaczki, głaskanko. Co drugi dzień kąpiemy ją i wtedy odpada
gruntowne wietrzenie. Wiele razy pomocą w usypianiu jej(też w tym trudnym do
usypiania wieku 1-2 lata) był też dla mnie masaż. Lidunia jest bardzo żywym
dzieckiem i wieczorem, jak się przemęczy, to staje się coraz
bardziej "nakręcona". Masaż pomaga jej się rozluźnić i uspokoić, wyciszyć.
Nie chodzi tu o profesjonalny masaż, bo takiego nie umiemy, ale o takie
głaskanie, ugniatanie, które będzie się podobać dziecku. Jak była malutka, to
nie miała cierpliwości do samego masowania, więc bawiłam się z nią w most
(masowanie +opowiadadanie). Plecy to był most, po którym chodziły rózne
istoty: słonie (mocny nacisk), mróweczki (b.delikatny), jeździły samochody,
chodzili rózni ludzie,wiał wiatr (dmuchanie) itp. Moja sąsiadka do takiej
cierpliwości doszła w tym masowaniu, że jej dzieci zasypiały podczas masażu
(stopniowo staje się on coraz delikatniejszy, coraz mniej bodźców). Ja się
zazwyczaj ograniczam do masowania plecków i brzuszka.
Acha, powinnam chyba zacząć od tego, że skoro uczyliśmy nasze dzieci od
pierwszych dni, że usypiają przy nas, to nie można gwałtownie tego ucinać.
One po prostu liczą na nas, na naszą obecność, skoro zostały tego nauczone,że
mają do tego prawo. Co innego dzieci, które zostały nauczone od pierwszych
dni, że zasypiają pozostawiane same sobie (nie wiem nic na ich temat).
Lidunia potrzebowała przez długi czas usypiać po prostu przytulona do mnie
(dopóki była karmiona piersią, to było naturalne). Po prostu musiała do tego
sama dojrzeć, by w 3 roku życia powiedzić w końcu do mnie w czasie
usypiania: "mamusiu, wyjdź już". A w tym dojrzewaniu na pewno przeszkadzało
jej nakłanianie, zmuszanie, by sama zasnęła. Pomagały natomiast obecność i
zapewnienia o niej, że "nawet jak mama wyjdzie, to myśli o tobie, ma cię cały
czas w sercu, bo cię kocha, w każdym momencie może przyjść mama albo tatuś
itd". Podsumowując na pewno w spokojnym zasypianiu maleńkiej Lidzi pomagał
nam bliski kontakt fizyczny: karmienie piersią, tulenie, rodzinne
pieszczotki, głaskanie, masowanie, trzymanie za rączkę itd., a przeszkadzało
wzbudzające lęk osamotnienie dziecka, oddalenie, zaniepokojenie,
zdenerwowanie czymś przed snem. W drugim i trzecim roku życia nasza Lidzia
czuła przemożną niechęć przed usypianiem, tak ją wszystko ciekawiło. Pomocne
w tym było to, że w porę przyzwyczailiśmy ją do tego (od końca 1 roku życia),
że przed snem czytamy. Czasem gdy wołałam ją: idziemy spać, a ona na to w
krzyk: nie! Wtedy trzeba było trochę podstępu: Lidziu, chodź poczytam ci (a
ona to uwielbiała). A po czytaniu oczywiście spanie, hihi. Tak myślę, że dla
każdego malucha można znaleźć jakąś lubianą przez niego czynność, która
jednocześnie go wycisza, nad którą się bardzo skupia, a przez to przygotowuje
do snu. Dobry jest taki rytuał. Potem maluch już sam pamięta, co po czym ma
być. Jak dla mnie to takie ceregiele nie mogą być zbyt długie (bo sama nie
będę miała cierpliwości dla dziecka). Gdzieś przeczytałam, że ktoś usypiał
swoje dziecko ponad 3 godziny: bez przesady! Chyba takiemu delikwentowi już
po pół godzinie należałyby się porządne łaskotki, kilka godzin intensywnej
zabawy, żeby rzeczywiście zachciało mu się spać.
Mamy też swoją ulubioną książeczkę do zasypiania razem z płytą. Bardzo proste
teksty, pełne czułych stonowanych słów (których często brakuje zmęczonym
rodzicom) +płyta z pięknymi klasycznymi kołysankami. To moje duże szczęście
(czyt. córcia) lubi przy tym usypiać, choćby codziennie. Piękne są też
popularne teraz "Kołysanki-utulanki".
Jak mi się coś przypomni, co nam pomagało w zasypianiu, to jeszcze napiszę,
jeśli będzie jakieś zainteresowanie tematem. Chętnie natomiast przeczytam, co
pomaga waszym dzieciom. Chętnie też przyjmę rady, jak zwiększyć zakres
własnej cierpliwości i odporności psychicznej przy usypianiu dzieci ;o)))
Bywajcie zdrowi!
Iza
Obserwuj wątek
    • pysia-2 Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 27.01.04, 09:26
      Nareszcie watek o zasypianiu, pod ktoorym mam ochote sie podpisac.
      Ja tez uleglam chwilowo modzie (naciskom?) na samodzielne usypianie mojego
      dziecka. Bidulek mial wtedy ledwie kilka miesiecy, a ja juz chcialam, zeby
      ladnie odwracal sie na boczek i zasypial, kiedy mama wychodzi z pokoju. Do tego
      mial przesypiac cal;a noc, bo kto to widzial, zeby takie duze niemowle ssalo
      piers tyle razy w ciagu nocy??
      Na szczescie szybko przekonalam sie, ze nie dla nas te metody. Moze sa dzieci,
      ktoore latwo przestawic na takie samodzielne usypianie. Moje do nich nie nalezy
      i nie bede tego zmieniac. Teraz ma 20 miesiecy i kazde usypianie go to radosc
      dla nas dwojga. Troche czytamy, opowiadam bajeczki, rozmawiamy (hi, hi,
      najlepsze ze on nie moowi). A potem daje mi buziaka, odwraca sie na boczek i
      zasypia spokojnie, bez nerwoow. Czasami obydwoje czytamy ksiazki - ja swoja, on
      swoja. Niestety, rzadko pozwala mi na ten luksus, zazwyczaj domaga sie, zebysmy
      czytali jego.
      Dzieci same dorastaja do pewnych zachowan - to moja opinia, poparta
      obserwacjami.
      Po co kierowac sie moda na sile i za wszelka cene? Bo jakis pseudopsycholog
      napisal ksiazke i stala sie modna? A jak beda modne kapelusze z foki to ja tez
      bede musiala je nosic? I nie daj boze ubierac w nie moje dziecko?
      • malgosia87 Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym rozwoju 27.01.04, 11:42
        Zgadzam się Izą, sama to zreszta wypisuje przy okazji różnych wątkow o zasypianiu, odpieluszaniu, itd. Dajmy dziecku czas, stwórzmy warunki a ono samo do pewnych rzeczy dojrzeje. Najgorsze co moga zrobic rodzice i tu też się z Tobą zgodzę, to raptownie zażądać od dziecka zmian dotychczasowych przyzwyczajeń. Swoje posty kieruję przede wszystkim do mam, które mają obawy że jak dziecka wcześnie, czyli najlepiej do ukończenia roku, nie odzwyczają od czegoś (piersi, pieluchy, swojej permanentnej obecności) to potem będzie coraz gorzej : pierś i nocnik do matury, niesamodzielnośc, zależnośc od mamy itd. Te posty piszę po to , żeby pokazac iz tak być nie musi, jesli tylko wytrwamy w swoim postanowieniu, gorzej jesli w pewnym momencie nie zwazając na opór dziecka, zechcemy zmian, bo inne dzieci już dawno korzystają z nocnika, bo śpią we własnych łóżkach, bo .... itd.

        Jest tylko jedno ALE (jakże istotne), dać dziecku czas nie oznacza czekać aż samo zażada własnego łóżka, nocnika, cvzy wysłania do przedszkola. Chodzi raczej o metodę tzw. małych kroczków, obserwowania reakcji dziecka i w zależności od tego dalszego postępownia. Dzieci przecież dorastają i choć to truizm wielu rodzicom trudno w to uwierzyć.

        Nie będe ukrywać, że jestem BYŁĄ mama-kangurzycą, tj,. dziecko w pierwszych m-cach było ze mna 24 godz. ; pierwsze dłuższe wyjście bez dziecka kiedy skończyła 10 m-cy (została z tatą i nawet specjalnie nie marudziła), spanie do 3 lat w jednym łóżku, kilkumiesieczna edukacja przedszkolna wraz z Julką (czyli wydłuzony okres adaptacyjny).
        Ciężko było czasami, to prawda, mieć takiego kangurka, ale teraz spijam śmietankę, dziecko radosne, pogodne, nie zrażające sie (zbytnio) niepowodzeniami i nie szukjące akceptacji u wszystkich dzieci, to było dla mnie bardzo ważne dac jej to betonowe poczucie bezpieczeństwa i wiarę we własne siły, bo tego, tak podpowiadała mi moja matczyna intuicjasmile) potrzebowała najbardziej.

        Amko napisała, a co by było gdyby ..... terapia wstrząsowa, tak niestety, w zyciu może spotkać nas wiele rzeczy, jedyne co możemy zrobić to strać się zminimalizowac zagrożenie. Był kiedyś taki wątek o zostawianiu malych dzieci na kilka minut samych w domu; jedne mamy pisały, ale przecież można wyjść, bo i tak pewne sytuacje moga się zdarzyć, np.bedąc 24 godz. z dzieckiem w domu na kilka minut stracę przytomnośc a w tym czasie dziecko zostaje bez opieki i np. ulega wypadkowi, a inne (i z tymi się zgadzam) pisały; tak, to prawda, stało się nieszczęście, ale zrobiłam wszystko, żeby do tego nie dopuścić.

        Pozdrawiam,
        Małgosia, mama 4,5 letniej Julki
    • amko Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 27.01.04, 10:14
      Witaj,
      bardzo ladnie opisujesz swoje doswiadczenia z corka i nie brak Ci na pewno
      cierpliwosci i milosci dla niej. Jednak odnosze nieodparte wrazenie, ze jak
      wiele z osob, ktore podejmuja dyskusje na temat nauki samodzielnego zasypiania
      i sa tej metodzie przeciwni - NIE PRZECZYTALAS wcale ksiazki!
      Byc moze sie myle, ale osoba, ktora przeczytala poradnik, wiedzialaby na czym
      ta metoda polega a nie brala swoich o niej wyobrazen z postow na forum, ktore
      sila rzeczy nie opisuja jej dokladnie (trudno byloby zacytowac w 1 poscie cala
      ksiazke). Otoz mdz. innymi autorzy pisza w niej o rytuale przed zasypianiem,
      ktory Ty bardzo ladnie opisujesz i jest on wrecz idealny - kapiel, wspolne
      przytulanie, czytanie (choc juz z tym wietrzeniem raz tak a raz nie, ktore ma
      pomagac w zasypianiu a jest dostarczane co druga noc, to nie za bardzo
      rozumiem). Rytual ten ma za zadanie wyciszyc dziecko, przygotowac do spania i
      dac dziecku w 100% czas rodzicow przed snem, aby czulo sie one kochane i
      bezpieczne.
      Metoda nie ma za zadanie wycienczenia placzem dziecka, aby samo usnelo. Jedno
      dziecko placze, nie zgadzajac sie na nowa sytaucje godzine, drugie 5 minut, a
      kolejnej nocy wcale. To zalezy od dziecka, tak samo jak to, ze kazde jest inne
      i potrzebuje indywidualnego dostosowania. Jednak dziecko tak szybko sie
      zmienia, ze nawet wnikliwa obserwacja (kiedy zaczyna robic sie senne itp) moze
      okazac sie bardzo trudna. Mysle, ze bez wzgledu na metode usypiania, pora snu
      powinna byc stala. Nie chodzi o to, ze dziecko nie ma w tym wzgledzie nic do
      powiedzenia (choc dzieki wprowadzeniu jakis norm przez rodzicow uczy sie, ze
      rodzice o nie dbaja, chca jego dobra i trzeba ich sluchac, dzieki wytyczonym
      granicom czuje sie bezpieczne). Jednak czekanie az dziecko bedzie senne, moze
      skonczyc sie tym, ze bedzie "hasac" do polnocy a potem zmeczone skrajnie nie
      bedzie moglo sobie poradzic ze zmeczeniem. Zupelnie inna sytuacja ma miejsce,
      kiedy dziecko jest malenkie (ok. 0-6 msc) i rytm jego dnia nie jest jeszcze
      unormowany. Ale my mowimy o dzieciach starszych.
      Jesli rodzic jest pewny co do przeprowadzania swojej ("swojej" podkreslam,
      czyli uwazanej przez siebie za jedyna i sluszna, jakakolwiek by nie byla)
      metody nauki zasypiania, jest jej pewny i stanowczy, nie zdradza swojej
      niepewnosci, nie waha sie, nie boi (co natychmiast odbiera dziecko), jego
      pewnosc i spokoj udzielaja sie dziecku. Sama, kiedy kladlam do lozeczka swoja
      coreczke i bylo mi smutno, ze sama bedzie zasypiac (moje przyzwyczajenie tylko,
      bo ona juz zasypiala sama), ona od razu to wyczuwala i robila podkowke. Od razu
      mowilam do niej cieplo i spokojnie, ze ja kocham a ona idzie z przytulanka
      spac - uspokajala sie, przytulala z usmiechem do poduszki i zasypiala.
      Nie jest moim celem prowadzenie dyskusji za i przeciw. Chce jedynie podkreslic,
      ze dyskusja i ocenianie metody, nie zapoznawszy sie z nia ze zrodel (czytaj:
      nie przeczytawszy calej ksiazki) jest bezsensowne. Fragmentaryczne informacje
      na temat metody, wybiorczo zebrane przez przeciwnikow metody, nie sa podstawa
      do oceny.
      Mam jeszcze jedna uwage co do Twojego postu, otoz spotkalam sie kilkakrotnie z
      opiniami "specow", ze dziecko (niemowle), rowniez potrzebuje chwil samotnosci.
      Nie chodzi o to, zeby pozostawiac je placzace i nieszczesliwe, ale wyczuc
      chwile, kiedy mozna go zostawic na chwile, zeby zajelo sie soba, ponudzilo
      chwilke. Nie potrzebuje non stop uwagi i obecnosci rodzicow, powinno takze samo
      podziwiac i odkrywac swiat. Zdaje sobie sprawe z tego, ze dzieci sa rozne i sa
      tez takie, ktore na chwile nie zgodza sie zostac same, chca byc ciagle noszone
      i zabawiane. Ciesze sie, ze moja corka potrafila czasem pofikac sama nozkami
      przez piec minut, ze nauczyla sie, ze czasem ja musze cos innego zrobic, ze
      nauczyla sie sama bawic. Pomagalam jej w tym, bedac stanowcza, ale spokojna i
      kochajaca i wybierajac odpowiednie momenty na nauke. I znow klania sie tu
      wiedza z ksiazki - dziecko nie jest pozostawiane, zeby bylo same, nie ma czuc
      sie opuszczone! Rodizc wchodzi, przypomina, ze jest obok, ze zawsze moze
      przyjsc i pocieszyc. Dziecko sie tego uczy i wie, ze nie jest samo. UCZY SIE i
      WIE, poniewaz nie mowimy o noworodku (ktoremu mama znika i jej nie ma), tylko o
      dziecku nieco starszym (powyzej 6 msc), ktore uczy sie swiata i potrafi pewne
      rzeczy zrozumiec.
      I jeszcze jedna uwaga ode mnie. Biorac pod uwage stan, kiedy dziecko ma
      zapewnione poczucie bezpieczenstwa poprzez bezgraniczne poswiecenie i obecnosc
      mamy przy nim, zwlaszcza podczas usypiania, najstraszniejsza wizja dla mnie
      byla sytuacja, gdyby mnie cos sie stalo (zlamana noga, pobyt w szpitalu itp.)
      Co wtedy z poczuciem bezpieczenstwa i upypianiem przez mame, przy cycusiu itp. ?
      Nagla terapia wstrzasowa! To glownie przemawialo mi do rozsadku, kiedy
      odzwyczajalam corke usypiania przy piersi i przy mnie.

      Nikt nikogo nie zmusza do stosowania swoich metod, kazde dziecko jest inne i to
      rodzice decyduja co dla niego najlepsze. Nie ma sensu oceniac innych, warto
      dzielic sie swoimi doswiadczeniami, nie narzucajac ich nikomu.

      Mam nadzieje, ze dyskusja w tym watku bedzie rownie wywazona jak w watku Sylwi
      oraz, ze podejma ja osoby majace rzetelna wiedze na temat metod.

      pozdr. serdecznie
      Asia (i Zosia 31.10.2002)
      • fizula Re: do amko i nie tylko 27.01.04, 17:54
        No i wcale nie mówię, że przeczytałam tę książkę. Przeczytałam za to liczne
        posty o jej wdrażaniu. I najbardziej uderzające jest w tym, że ta "metoda"
        książkowa wprowadza przede wszystkim rytuał wieczornego wypłakiwania się
        dzieci, a więc uczy maleństwa wieczornego zdenerwowania, a nie uspokojenia. I
        to coraz dłuższego (coraz dłuższe przerwy w przychodzeniu do dziecka).
        Maleństwo się po prostu uczy, że nie może liczyć na wsparcie rodzica, który dla
        takiego maluszka staje się nieprzewidywalny, bo raz jest, a raz go nie ma.
        Jeszcze raz podkreślę, że dopiero roczne (a nie 6-miesięczne) dziecko zaczyna
        rozumieć, że gdy rodzic wychodzi, to nadal jest, pomimo że go nie widać. A gdy
        jest zmęczone, to jego emocje i mały rozumek funkcjonują na jeszcze
        wcześniejszym poziomie. Ja też cieszę się, gdy moje 7-miesięczne maleństwo
        wypoczęte i radosne pofika sobie nóżkami samo, rónież bez mojej obecności. Ale
        gdy woła mnie swoim płaczem, to oczekuje ode mnie, że go zrozumiem i pomogę, a
        nie będę przeczekiwać aż skończy, aż zrozumie, że nie powinno na mnie liczyć.
        Przecież ono jest bezradne i, według mnie, ma prawo na mnie liczyć. No ale w
        tym się właśnie różnimy.
        Prosiłam o dzielenie się, jak pomagacie maluszkom w SPOKOJNYM zasypianiu.
        Spokojnym dla dzieci i dla rodziców, bo takie łażenie co minuta, dwie, pięć z
        pokoju do płaczącego wniebogłosy dziecka i z powrotem jest raczej okropnie
        nerwowym sposobem działania dla obu stron. Miło jest czytać, że można inaczej.
        Dzięki za wszystkie głosy w dyskusji.
    • 1tuta Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 27.01.04, 10:15
      Bardzo ciekawy watek. Moja corcia ma teraz prawie 6 miesiecy i z tym spaniem
      nie jest najlepiej. Przed snem karmie ja piersia. Usypia bez problemow, ale
      kiedy odkladam ja do lozeczka, zaczyna sie tragedia. Pomaga tylko podanie
      piersi juz w lozeczku. Ale mam pytanie a propos masazu, bo Karolina, gdy tylko
      zaczynam ja dotykac, mysli, ze to zabawa i o relaksie nie ma mowy. Od czego
      zaczynasz taki masaz? Pozdrawiam serdecznie. Dorota
    • ginger_77 Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 27.01.04, 10:34
      Czesc,
      Zgadzam sie w pelni z tym do napisala fizula. Nigdy nie chcialam sie skusic na
      ta mode, bo mi po prostu jakos nie "lezala". Moja coreczka ma 22 miesiace i
      jescze karmie ja piersia, juz powoli chce ja odzwyczajac, ale wiadomo, ze
      dopoki ssie cyca to nie ma co. Zawsze usypiala przy cycu, teraz sama z siebie
      zaczyna usypiac sama, tzn. possie troszke i potem odwraca sie na boczek,
      chwilke wierci i zasypia, czasami tuli sie do mnie mocno i wtedy zasypia z
      buzka wtulona w mojasmile Oczywiscie caly czas jestem z nia w pokoju, jeszcze nie
      probowalam wychodzic i zostawiac jej samej, bo nie jest na to gotowa. Czasami
      wychodze np. po wode do picia jak zapomne zabrac od razu i Madzia wtedy
      wypatruje mnie z powrotem z niecierpliwoscia.
      Nie powiem, ze nieraz nie mam dosyc. Pracuje i jak to usypianie zajmuje nam za
      duzo czasu, bo czasam Madzia bardzo dlugo sie wierci, ssie cycusie na zmiane
      itp. to wtedy jestem juz zmeczona, zasypiam z nia i potem nie mam czasu na nic.
      Robi sie pozno a wiadomo, ze najwiecej moge zrobic jak Mala spi. Mimo wszystko
      nie zdecyduje sie zostawianie jej samej, bo wiem, ze niedlugo (czas leci tak
      strasznie szybko) bedzie mi bardzo brakowalo tego tulenia, przewalanie po
      lozku, kopniaczkow malych pietekwink)) i wiem, ze ona potrzebuje tej bliskosci,
      tym bardziej, ze pracuje. To tak krotkosmile moje zdanie. A jesli chodzi o to co
      nam pomaga w zasypianiu to jest to codziennie ten sam schemat: kapiel, kolacja
      (czasami odwrotna kolejnosc) potem Madzia juz sama daje tacie buziaka i mowi,
      ze chce aaasmile ide wiec z nia do pokoiku i czytamy. Czasami ja mowie, ze juz
      konczymy czytac i idziemy spac, a czasami Madzia sama zabiera mi ksiazeczke i
      chce gasic swiatlo. Nam tez lepiej sie spi w wywietrzonym pokoju i zawsze
      otwieramy okno przed snem, ostatnio jak skonczyla sie woda w kamionce na
      kaloryferze i bylo duszno w nocy Madzia budzila sie i wiercila cala noc.
      Nie probowalam jeszcze kolysanek przed snem (sama cos jej podspiewuje, wiec
      moze kolysanki sie przyjma)
      Pozdrowionka
      PS. Z doswiadczen przyjaciolki: ma dwoch synkow 4 i 6 lat. Starszy do dzis
      najbardziej lubi zasypiac z nimi w pokoju, potem przenosza go do pokoju dzieci
      i jescze zdarza mu sie budzic w nocy i przychodzic do rodzicow. Mlodszy
      natomiast pieknie zasypia sam w swoim pokoju. Obydwaj byli dosc dlugo karmieni
      piersia i obydwaj do czasu karmienia spali z rodzicami, potem bez stosowania
      metod na usypianie sami sie nauczyli, ale jak widac starszy chyba po prostu juz
      tak masmile ze najbezpieczniej mu przytulic sie do mamy czy taty i zasnac.
      Pa, pa
      • magda0 Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 27.01.04, 10:59
        Amko Fizula jak sama napisala nie ocenilala nikogo ale metode, mimo tego zxe
        jej dokladnie nie zna nie przeczytala calej ksiazki jak napisalas, mysle ze jej
        wypowiedz dobrze trafia w temat, jaksama zreszta piszesz kaze dziecko jest
        indywidualnoscia i faktycznie duzo tez zalezy od nas rodzicow. A ja bardziej
        opowiadam sie za usypianiem razem, sama zasypialam z moja mama i do dzisiaj
        kocham ja za to, za niektoore inne rzeczy nie ale to nie temat na ten watek.
        Dzieci usypiam ja maz w tym czasie sprzata , zmywa, ogarnia dom, a ja bardzo
        sie ciesze ze moge [pospiewac dzieciom , poczytac itp. Trzymamy sie tez pewnych
        regul, bez tego zreszta swiat by nie funkcjonowal, zasypianie tez, pozdrawiam,
        Magda.
        • zivona Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 27.01.04, 11:28
          Hej
          Dobrze trafiłam, bo od 3 dni mam same problemy w tej kwestii wink
          Kubulek dzisiaj kończy 9 mies, karmiony jest od 2 mies butelką, więc może mamy
          inne nawyki co do zasypiania. Jak miał ze 3 mies, byliśmy na wakacjach w górach
          z babcią, i babcia przychodziła wieczorem po kąpieli opowiadać kubusiowi
          bajeczki. Kubuś w łózeczku, babcia na krzesełku, głaskała go , pokazywała
          zabawki, a ja nie mogłam uwierzyć, że potrafi sam zasnąć bez noszenia na rękach
          i bujania. Po 2 tyg wakacji, po powrocie do domu, kubulek położony do łożeczka,
          po buziakach i głaskaniu przez chwilkę, leżał sobie, opowiadał cosik, bawił
          rączkami i takie tam, po czym pięknie sam zasypiał. Wszysy znajomi nie mogli
          się nadziwić, jak my to mamy dobrze,a nie powiem, było to dla nas bardzo na
          rękę. Niestety, teraz kubulek był 2 tyg znowu w górach, z babcią, nie było
          żadnych problemów, natomiast od powrotu, mamy histerie przy zasypianiu. Nie
          mówię już o zasypianiu w dzień, bo to zawsze było różnie, najczęsiej na
          spacerze, ale wieczorne zasypianie to teraz ryczki straszne sad
          Bardzo się martwię, bo nie pomaga noszenie na rączkach, głaskanie, leżenie
          razem, opowiadanie, chce bardzo zasnąć, ale nie może, budzi się co kilknanaście
          sekund. I w nocy parę razy to samo smile
          Odpadają ząbki, choroby i inne, chyba stawiam na jakieś nerwowe zmiany,moze cos
          odreagowywuje? Oj , ale się rozpisałam, ale nie ma sytuacji prostych, wszystko
          jest zmienne. Czytam sobie inne wątki, może któraś mama przez to też
          przechodziła? Na pewno nie zostawiłabym go teraz samego do zasypiania, bo nawet
          przy nas płacze przeraźliwie, i jak mu pomóc w zasypianiu??
          Pozdrawiam cieplutko i po cichu liczę, że cierpliwością i miłością, a także
          pewną rutyną, znowu przyzwyczai się do spokojnego, bez płaczu zasypiania.
          Iwona i Kubulek
        • grzalka Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 27.01.04, 12:09
          Ja tez nie czytałam ksiązki.....moja córeczka jako niemowle nie miała klopotow
          z zasypianiem, a ja któregos dnia zachęcona opisami na forum odłozyłam ją po
          nocnym karmieniu do łóżeczka, a ona po 2 minutach płaczu usnęła snem kamiennym.
          I tak sobie zasypiała sama az do czasu, kiedy poszłam do pracy- jakos mi źle
          było wtedy, że ona śpi osobno, a zwłaszcza, ze zasypia osobno....No i jak tylko
          nadarzyła sie okazja (tzn nastapił kolejny etap rozwojowy i córeczka chciała
          byc jak najwiecej z mamą) wprowadziłam rytuał z kapiela z tatusiem i potem
          najpierw wygłupami w łóżku a potem stopniowym wyciszaniem i czytaniem
          książeczek, a na końcu bajki i rozmowy . Niestety, jak włączam kołysanki moje
          dziecko mówi "wyłącz to" i wcale nie robi sie bardziej senna gdy nie wyłączam.
          Obecnie jest tak (na wniosek mężawink), ze Ania zasypia ze mna, po czym jak my
          sie kładziemy, to mąż przenosi ja do łóżeczka. Jeśli w nocy czy nad ranem sie
          obudzi, to przychodzi do nas (śpimy w tym samym pokoju, my z mężem na podłodze
          na materacu 160x200).Ale ja wybrałam ten styl usypiania pod swoim katem, bo ja
          lubie z nia zasypiac, lubie sie do niej przytulac, lubie jej czytac wieczorami
          i naprawdę szkoda by mi było tego czasu i tak okrojonego przez moja pracę. I
          lubie patrzec na nią jak spi. Niemniej jednak gdy nania usypia ja w dzien, to
          Ania zawsze zasypia w swoim łózeczku, najpierw czytanie książeczek, a potem
          zasypia sama- wiec ona chyba jest po prostu łatwym w tym aspekcie dzieckiemsmile.
          Robie tak tez dlatego, ze sama dobrze pamietam jakie ważne dla mnie było
          wieczorne "leżenie " ze mna w dzieciństwie Mamy czy Taty i rozmowy i bajki, i
          przytulanki i głaskanie. Czyli tak naprawde robie to dla siebie, a mam
          nadzieje, ze moja córeczka na tym korzysta....
    • madzikowa Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 27.01.04, 12:32
      Cześć,

      a co Wy doświadczone mamy na taki oto problem:

      mamy kawalerke (jeden pokój). Jak Maluś nie miał roku, spał grzecznie w
      łóżeczku z kilkoma pobutkami na cyca. Usypiał też przy cycu ale potem zaraz
      lądował w swoim lóżeczku. Aż zachorował albo nie pamiętam już co się stało, w
      każdym razie wzięliśmy go do łóżka, bo płakusiał, i tak zostało (już chyba z
      pół roku). Delikatne odkładanie niestety nic nie daje, Mały się natychmiast
      budzi i ryczy, w naszym łóżku usypia od razu i śpi spokojnie z przerwami na
      cyca (2-3 razy na noc).
      Chciałabym bardzo oduczyć go spania z nami(łóżko ma wymiary odpowiednie do
      rozmiarów mieszkania, czyli małe) no i zasypiania o rozsąnej porze (teraz
      zasypia ok. 21.30 - 22.00), ale jak to zrobić w kawalerce?
      • beata660 Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 30.01.04, 20:29
        witam !!!
        Mam coreczke Gabrysie ,ma juz 9 miesiecy ,nauczylam nawet nie wiem kiedy i jak
        spac ze mna .Tak od narodzin do 4 miesiaca spala w lozeczku ,ale pozniej jakos
        to sie stalo ze juz nie chciala .Nie chcialam ,a moze bylo mi tak wygodnie nie
        wstawac do niej w nocy tylko miec ja blisko siebie zeby sie az tak strasznie
        nie wybudzac po meczacym dniu .Pomyslalam ze wezme ja na jedna noc ,pozniej na
        druga itd .Az w koncu maz stwierdzil ze lozeczko Gabrysi jest po to by w nim
        spala . No tak ,ale .........
        Wiec rozpoczelam oduczanie spania ze mna ,ale nie metoda ksiazakowa .Nie
        mialabym sily na tak drastyczne zachowania wobec malej bezbronnej
        Gabrysi .Kupilam plyte z kolysankami oraz druga mala poduszeczke .Kolysalam
        dziecko na kolanach az usnelo potem powolutku razem z poduszka kladlam ja do
        lozeczka ,czasami sie wybudzala wiec od nowa .....,jak sie obudzila naprzyklad
        po 15 min spania znowu ja kolysalam i kladalam .robilam tak przez jakies 2-3
        godz ,a pozniej bralam ja znowu do lozka swojego .Pozniej juz probowalam takze
        w dzien i udawalo sie .A do zasypiania o godz 20 przyzwyczailam tak ze kapalam
        ja o 19 i jeszcze te pol godzinki sie z nia bawilam (takze sie
        wymeczyla ).Dzis Gabrysia spi w lozeczku ,kapie ja codziennie bo bez kapieli
        staje sie rozkojarzona i zamiast isc spac mysli ze dalej jest dzien .Powiem
        szczerze ze duzo wysilku nie musialam wlozyc w oduczanie mojego
        dziecka ,wlozylam za to duzo serca ,duzo spiewania ,czulosci ,cierpliwosci .
        serdecznie pozdrawiam beata660
    • delta.x przesada 27.01.04, 13:54
      Zgadzam się, że każdy może mieć własne poglądy na temat usypiania dzieci (nikt
      nikogo nie zmusza do stosowania tej metody), ale dlaczego od razu "głupia
      książka" i książka napisana przez "pseudopsychologów"? Uwierzcie, że niektórym
      ta właśnie "głupia" książka pomogła odmienić codzienność na o wiele wiele
      lepszą - dla wszystkich (również dla dziecka). A może przydałoby się ją
      najpierw przeczytać?
      • guska3 Re: przesada 27.01.04, 21:30
        czytałam te książki ale sama nie mam serca pozostawic Małej płaczącej żeby sama
        usnęła, wolę ją ponosić popieścić poprzytulać (chociaż to już niezły kluseczek -
        9kg) przecież mamy naszym dzieciaczkom dać miłość i bezpieczeństwo
    • jagienka.harrison Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 27.01.04, 19:15
      Ja już się wcześniej wypowiadałam,ale dopiszę jeszcze kilka uwag.
      Ja przeczytałam tę książkę i chociaż trochę mnie przeraziło właśnie to
      płakanie, to jednak argumenty za (i nie chodziło tylko o płakanie, tylko w
      ogóle o rutynę itp) mnie do niej przekonały. Przecież dzieci wiedzą czego nie
      lubią, i gdyby im było tak okropnie ciężko zasypiać bez mamy to by płakały
      codziennie przed snem, jednak z tego co mówią mamy to dzieci po 2-3 dniach
      przestały płakać zupełnie. Więc jednak nie było to dla nich przykre? w książce
      też jest napisane że jeśli dziecko źle reaguje to żeby przestać uczyć. I wiem
      że żadna normalna mama nie zmuszałaby swojego dziecka do płakania przez
      tydzień jeśli nie byłoby żadnych efektów.
      Poza tym to dzieci i mamy są różne. Dziecko 4 letnie jest inne niż roczne! I
      łatwo się mówi o rutynie u 4 latka, podczas gdy taki roczniak zaczyna się
      drzeć wkładany do łóżka i koniec. Nie da mu się nic wytłumaczyć.
      Inaczej reaguje też mama, która musi usypiać dziecko przez godzinę i to w
      późnych porach np 22 i na nic nie ma czasu, potem jeszcze w łóżku z tym
      dzieckiem śpi. Gdyby mój Dominik zasypiał o 19 i miałabym wielkie łóżko to też
      pewnie nie torturowałabym siebie ani jego żeby sam się uczył spać.
      Ja uważam że należy szanować wybory innych mam, w końcu każda mama ma w głowie
      przede wszystkim dobro dziecka, niektóre mamy karmią dzieci piersią do 22 m-
      ca, niektóre wcale, niektóre dają banany w 4 m-cu niektóre w 10. I po co
      krytykować? A dzieci w ogóle się rodzą już genetycznie 'zapisane' i bardzo
      często nie zależy to od rodziców jakie będą w przyszłości i naprawdę uważam że
      przesadą jest mówienie że dziecko które spędziło 3 dni na płakaniu przed snem
      wyrośnie na Hitlera czy coś w tym rodzaju!
      Z pozdrowieniami
      Jagienka & Dominik (29.11.02)styczniowe zdjęcia:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7662007&a=10302262
      • pesteczka5 Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 27.01.04, 23:37
        Witam serdecznie!
        Ja książkę przeczytałam parę miesięcy temu w pokorze, kiedy nasz młodszy synek
        po prostu przestał spać. Nie dał sie uśpić, a potem budził się co pół godziny,
        godzinę i do wyboru: albo tylko jadł, albo się śmiał, albo marudził, albo darł
        się tak, że na pewno wiedzieli o tym sąsiedzi (na szczeście z zasady skreślam
        to, na co nie mam wpływu wiec ich zdanie o nas też mało mnie zaprzątało).

        Przeczytałam książkę, bo nocny marek Kubuś tak zdezorganizował życie naszej
        rodziny, że zaczęłam rozpatrywać te metody jako mniejsze zło. Budził się
        starszy, niespełna trzyletni synek, usypiało się go, jak Kuba pozwolił, a
        nasze wspólne życie we dwoje z mężem... szkoda gadać. Plus funkcjonowanie
        dzienne matki poddanej deprywacji snu...

        No i co... przeczytałam i wiedziałam, ze to nie dla nas no i już. Chcę dawać
        naszym dzieciom poczucie bezpieczeństwa i pewności, że w naszym bezpiecznym
        domu mama i tata są tuż tuż, a do krainy Senka i Drzemoty prowadzi najpierw
        kochający i wesoły tata podczas kąpieli, a potem ciepła, łagodna i bliska mama
        czytająca bajeczki, rozmawiająca sobie z synkiem o mijającym dniu, śpiewająca
        kolędy i kołysanki. I trzymająca za łapkę. Tata daje buziaczka, pies włazi na
        łóżko i kładzie sie w nogach itp. A za oknem pada i pada śnieg. Zresztą takie
        sugestywne obrazki odmalowuję w opowiadaniach przed zaśnieciem celowo i
        świadomie.

        Po przeczytaniu książki odprężyłam się i uspokoiłam, że sa jakieś
        metody "jakby co"... i zyskałam wiecej spokoju i wiary w siebie. Przypomniałam
        sobie, że starszy synek jako jedynak miał po prostu spokojniejszych rodziców.
        Dostosowywałam się idealnie do jego nastroju i formy, wyczuwałam, kiedy jest
        jeszcze żwawy, a kiedy jego werwa to już przedsenna "głupawka' wynikająca ze
        zmeczenia... Wyhamowywałam go umiejętnie coraz spokojniejszymi zabawami,
        umiejętnie wkraczałam w jego rozbawienie i przechwytywałam go dla wieczornych
        rytuałów.

        A Kubuś? Wieczorne godziny spędzał w chaosie, my byliśmy często zmęczeni i
        marzyliśmy o jak najszybszym zapuszkowaniu dzieci do łóżek, często dzieci
        były "nierównomiernie " zmęczone, przekazywane z rąk do rąk - niania, pełna
        wyrzutów sumienia mama, stęskniony lecz rozbiegany tata itp. No i w tym
        wszystkim mały niemowlaczek miał się sam wyciszyć!

        Kiedy to zrozumiałam, zaczęłam wyłączać się z życia i być bardziej dla niego.
        Być całą duszą z nim, gdy go usypiam. Czasem usypia go tata po karmieniu
        przeze mnie i wtedy po prostu rozmawia z nim po cichutku, coraz ciszej, a
        potem w ciemnym pokoju kładzie się z nim (rozkładamy celowo dwa wyrka, jedno
        duże rodzinne a drugie awaryjne do usypiania i nocnych lądowań któregoś z nas
        z bardziej rozfikanym nieśpiałkiem w nocy)i... śpiewa mu... Mój mąż i
        śpiewanie... taktownie udaję że nie słyszę...

        I... było lepiej już pierwszego dnia, no w granicy rozsądnych oczekiwań. Aż w
        końcu zrobiło sie zupełnie normalnie, z przerwami na ząbkowanie i choroby. W
        nocy założyłam, że spać długo jeszcze nie będę no i już, w końcu matką oseska
        nie jest się wiecznie. Teraz Kuba ma 15 mcy i usypia w kilka minut zawsze
        wtulony w jedno z rodziców, Bartek natomiast po uwielbionym rytuale czytania i
        rozmów około półgodzinnym, przy czym sam ubiera piżamkę i biegnie do łóżeczka
        wybierać ksiażeczki. Bywało, że nie chciał, więc do sypialni odbywał się
        konkurs biegów i ja zawsze przegrywałamsmile)Czasem nawet z efektowną wywrotką.
        po czym obejmowałam go czule i umiejętnie przejmowałam stery smile))

        Reasumując, jeśli mocno wierzymy w to, co robimy i kochamy nasze dzieci,
        znajdziemy do nich dobrą drogę. Dla mnie tamta z książki była po prostu nie do
        przyjęcia, wiec idę swoją, ze świetnym skutkiem. Ale przypuszczam, że
        entuzjastki tej metody też niekoniecznie robią dzieciom wyrwę w psychice.
        Jeśli pamietają, żeby dzieci czuły ich miłość i robią to z przekonaniem, to
        kto wie... ja nie zdecydowałabym się na to nawet jako ostatnia na ziemi, i to
        jest chyba klucz sukcesu - róbmy swoje.

        Smacznych snów!
        • pesteczka5 Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 27.01.04, 23:46
          P.S. Chciałam jeszcze dodać, że Kuba budzi się do jedzenia już tylko raz!!!
          Chociaż jest karmiony piersią. I że idac spać przenosimy dzieci do ich
          łóżeczek, co nie zmienia faktu, że rzadko budzimy sie we dwojesmile)

          I jeszcze dziękuję Fizuli za ten wątek, pełen ciepła i mądrości post. Oraz
          Małgosi i Pysi, tak ładnie piszecie. Reszta mi się pomieszała... wszystkich
          ciep[ło pozdrawiam, pesteczka
      • ginger_77 Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 28.01.04, 11:18
        Hej Jagienka,
        napisalas:

        > Poza tym to dzieci i mamy są różne. Dziecko 4 letnie jest inne niż roczne! I
        > łatwo się mówi o rutynie u 4 latka, podczas gdy taki roczniak zaczyna się
        > drzeć wkładany do łóżka i koniec. Nie da mu się nic wytłumaczyć.
        > Inaczej reaguje też mama, która musi usypiać dziecko przez godzinę i to w
        > późnych porach np 22 i na nic nie ma czasu, potem jeszcze w łóżku z tym
        > dzieckiem śpi. Gdyby mój Dominik zasypiał o 19 i miałabym wielkie łóżko to
        też
        > pewnie nie torturowałabym siebie ani jego żeby sam się uczył spać.
        > Ja uważam że należy szanować wybory innych mam, w końcu każda mama ma w
        głowie
        > przede wszystkim dobro dziecka, niektóre mamy karmią dzieci piersią do 22 m-
        > ca, niektóre wcale, niektóre dają banany w 4 m-cu niektóre w 10. I po co
        > krytykować? A dzieci w ogóle się rodzą już genetycznie 'zapisane' i bardzo
        > często nie zależy to od rodziców jakie będą w przyszłości i naprawdę uważam
        że
        > przesadą jest mówienie że dziecko które spędziło 3 dni na płakaniu przed snem
        > wyrośnie na Hitlera czy coś w tym rodzaju!

        Masz oczywiscie racje, kazde dziecko jest inne, kazda mama inna. Laczy nas
        jedno: dobro dla dziecka. I krytykowac czyichs wyborow nie mozna. Jednak w tym
        postach nikt ich nie krytykuje przeciez. Po prostu dyskutujemy dlaczego
        niektore mamy nie decyduja sie na taka metode uspypiania, dlaczego spanie z
        maluszkiem jest dla nas wazne itp. Ja np. tak jak pisalam od razu
        nie "poczulam" tej metody i dlatego nawet nie chcialam czytac ksiazki, chociaz
        rozumiem, ze stosujac ja nikt nie porzuca biednego dziecka na dlugie godziny
        placzu. Dziewczyny dosc dokladnie opisuja na czym to polega i ja (mysle, ze
        inne osoby tez) to rozumiem. Rozumiem, ze ktos sie na to decyduje z roznych,
        dla siebie i dziecka wzgledow, a tu wymieniamy sie zdaniem i doswiadczeniami na
        temat innego sposobu usypiania dzieci - tak ja sa posty opisujace tamta metode
        i doswiadczenia.
        Pozdrawiam Was wszystkie i zycze sukcesow w usypianiu - niezaleznie od sposobu -
        wierze, ze kazdy mozna przeprowadzic z odpowiednia dawka milosci.
    • ulkapolla Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 28.01.04, 10:37
      Witam serdecznie,
      Ja kilkakrotnie probowalam przetrzymac moja corke (05.04.03)w nocy. Niestety po
      dwoch godzinach sie poddawalam. Teraz wiem, ze najwazniejsza jest matczyna
      intuicja. Mala spi ze mna bo tego potrzebuje.Zasypia sama w lozeczku ale jak
      sie obudzi to juz jej nie odkladam bo nie chce walki.
      Eliminujemy nocne karmienia i idzie nam calkiem niezle (zeszlysmy z ok 10 do
      dwoch). Nocne przebudzenia sie tez zmniejszyly. Mam nadzieje, ze przyjdzie czas
      i na samodzielne przesypianie calej nocy. Musi sie tylko poczuc bezpieczenie.
      Ja pamietam ze swojego dziecinstwa paniczny lek przed ciemnoscia. Nie chce,
      zeby moje dziecko przezywalo to samo. Dlatego nic na sile. A ksiazke czytalam i
      bardzo mi sie podobala, niestety moja corka nie uspokaja sie po dwoch
      godzinach, dlatego na razie poki moje metody jakos skutkuja zostane przy nich.
      • lukasia1 Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 28.01.04, 11:04
        Witam !
        No cóż, ja też dziękuję fizuli za ten wątek - chociaż ja z tych "trochę
        wyrodnych" matek, które pomagały dziecku w samodzielnym zasypianiu. Ale po
        przeczytaniu waszych postów pewnie jeszcze się zastanowię zanim drugą córkę
        zacznę przekonywać żeby trochę więcej spała wink)
        Niestety obie moje córki z tych co moga nie spać, a ja i mój mąż owszem -
        czasem przydałoby się kilka godzin snu wink)
        Ja się absolutnie zgadzam z pesteczką ( za każdym razem gdy czytam Twoje posty
        robi mi się cieplutko wokół serca, pozdrawiam ) że dziecko wczuwa się w nastrój
        rodiców i uwierzcie naprawdę się staram być spokojna i w dobrym nastroju.
        Ale..... no własnie ... co tu dużo gadać ciężko jest. Kocham swoje dzieci i
        naprawdę chciałabym zeby były w życiu szczęśliwe, otwarte i miały świdomość że
        zawsze mogą na mnie liczyć itd, naprawdę. Ale czy jestem totalnie skreślona
        jako matka,za to, ze jedyne o czym marzę o 22.00 to żeby one wreszcie poszły
        spać wink???
        Poza tym uwierzcie mi,że Oleńka ( dwulatka ) naprawdę potrafi po 40 minutach
        wyciszających czytanek, przytulanek i kołysanek stanowczo odmówić pójścia spać
        (o 22.30 !) a z drugiego pokoju, po 20 minutach od zaśnięcia na cycka wzywa
        młoda !!
        No ale jak pisze pesteczka, przy dwójce też się da zrobić to na spokojnie, więc
        spróbuję. Zresztą staram się po widzę że przynosi to rezultaty. Tylko czasem
        tak bardzo brakuje sił...
        Dziekuję wszystkim mądrym mamom, które podejmują trudne tematy. Wiele się od
        Was uczę, często dajecie mi do myślenia i bardzo często najzwyczajniej w
        świecie jest mi dzięki Wam lżej.
        Pozdrawiam grzałkę - listopadziątka 2001 smile) i wszystkie mamy

        Asia
        • grzalka cieplutko:)) 28.01.04, 11:21
          Mnie tez sie robi cieplutko w sercu (bez ironii) jak czytam posty Pesteczkismile))
          Fajnie chłopakom, ze maja taka mamę.
          A co do watku, to chyba nie jest on załozony po to, zeby krytykowac mamy, które
          usypiają inaczej, tylko po to, żeby podzielić się swoimi metodami i odczuciami
          przy usypianiu w takim własnie stylu i fajnie, że taki wątek powstał.
          pozdrawiamsmile
          • fizula Re: cieplutko:)) 28.01.04, 15:14
            Dzięki za wsparcie i dobre zrozumienie mojej intencji, może dzięki temu mam
            ochotę dopisać jeszcze o naszym usypianiu rocznej, 1,5 i 2-letniej Lidusi (bo
            po przeczytaniu agresywnego postu Jagienki, to trochę odeszła mi chęć do
            dalszych wynurzeń). Dla mnie to był najtrudniejszy czas jej zasypiania. No
            właśnie jak dzisiaj stoi mi przed oczami to czytanie godzinami przed snem małej
            Lidusi, a ona powtarzała bez końca: "jeszcze". Jakiś czas musiały potrwać te
            nasze męczarnie niedoświadczonych rodziców, żebyśmy mogli zrozumieć, że
            czytanie czy masaż, czy lulanie nie mogą trwać nie wiadomo jak długo (dla nas
            to 15-20 minut, góra 30 minut). Ma to służyć głównie po to, by dziecko się
            wyciszyło przed snem. Jak czytaliśmy jej nie wiadomo jak długo licząc, że
            zaśnie podczas czytania (hihi, ale naiwni byliśmy), to ona w tym czasie sobie
            wypoczywała i miała jeszcze więcej sił i chęci do brykania niż wcześniej. Także
            stwierdziliśmy z mężem, że to uspokajanie przed zaśnieęciem nie może trwać zbyt
            długo. Jakoś tak około roku przestawało działać na mojego malucha to co
            wcześniej go usypiało: pierś, lulanie. Dopiero po wielu wieczornych męczarniach
            odkryliśmy, że owszem niech po tym się przytula i kręci przytulona, ale do
            zaśnięcia musi mieć zgaszone światło (albo bardzo malutkie światełko),
            wyłączone inne bodźce (przestałam czytać, śpiewać, opowiadać). Wczoraj
            zadzwoniłam do mojej kochanej położnej, która była na kursie masażu dla
            niemowląt, zapytać się, jaki ten masaż uspokajający powinien być (bo my to
            trochę robiliśmy według własnej intuicji). Oczywiście trudno to opisać,
            stwierdziła, że może mi pokazać. Mniej więcej opowiedziała mi coś takiego:
            najlepiej zaczynać od stópek, stopniowo idąc w górę. Trzeba mieć ciepłe ręce,
            można masować z oliwką (wtedy jest przyjemmniejszy dotyk). Uspokajający masaż
            dla maleństwa to bardzo delikatne dotykanie, muskanie niemal. Nie moze to być
            głęboki masaż (jak np. przy kolce). Masujemy opuszkami palców bądź wierzchem
            dłoni. Ruchy mogą być koliste (np. przy klatce piersiowej). Najwięcej uwagi
            poświęcamy pleckom. Może nic nie pomyliłam, w każdym bądź razie najważniejsze,
            żeby sprawiało to przyjemność dziecku i rodzicom.
            Przypomniał mi się też sposób masowania- relaksu dla nieco starszych dzieci
            (pewnie gdzieś od roku). Nauczyła mnie tego moja przyjaciółka, z zawodu
            psycholog. Czule dotykamy, głaskamy poszczególne części ciała i mówimy: "Jaka
            śliczna rączka. Sprawdźmy czy mięciutka. O, mięciutka już, spać jej się chce.
            A teraz co sprawdzimy? Tą śliczną stópkę. Pogłaskam, żeby zobaczyć czy już
            mięciutka. O, jeszcze twarda? To pogłaskamy aż stanie się całkiem
            mięciutka."Itd. Po takim masażu-głaskaniu dopiero przytulałam i spanko. O
            matko, ile musiałam się nagłaskać. Tutaj też mała Lidzia zawsze była
            żądna:jeszcze. A jak sobie radzicie z gaszeniem światła?
            Ja w pewnym momencie zorientowałam się, że nie mogę sobie pozwolić na pytania:
            zgasimy już światło? (trzeba być pewnym siebie w kontakcie z dzieckiem). Bo
            wiązało się to z buntem: nie!!! Więc zaczęłam trochę podstępnie: "Żeby
            zobaczyć jak świeci ta gwiazdka i aniołek (fluorescencyjne), gaszę światło!"
            Wtedy Lidunia chętnie przyłączała się do takiej obserwacji.
            Jestem przekonana w odróżnieniu do Jagienki, że jak maleńkie dziecko płacze, to
            jednak dlatego, że jest mu przykro, wręcz jest zrozpaczone (bo jest bezradne).
            A przestaje płakać po 2, 3 dniach, bo jest zrezygnowane, nauczyło się, że w tej
            sytuacji nie może liczyć na obecność rodzica. Także nie wiem, co z takiego
            sposobu usypiania wyniknie, jak dla mnie nic dobrego (nerwica?). Ale oczywiście
            każdy ma prawo usypiać swoje dziecko, jak chce, nie kwestionowałam tego. Wątek
            założyłam dla rodziców, którzy chcą uczyć się łagodnie usypiać swoje dzieci
            (czyli dla mnie też), bez nerwowego chodzenia w tą i z powrotem i bezradnego
            wsłuchiwania się w płacz dziecka.
          • fizula Re: cieplutko:)) 28.01.04, 15:14
            Dzięki za wsparcie i dobre zrozumienie mojej intencji, może dzięki temu mam
            ochotę dopisać jeszcze o naszym usypianiu rocznej, 1,5 i 2-letniej Lidusi (bo
            po przeczytaniu agresywnego postu Jagienki, to trochę odeszła mi chęć do
            dalszych wynurzeń). Dla mnie to był najtrudniejszy czas jej zasypiania. No
            właśnie jak dzisiaj stoi mi przed oczami to czytanie godzinami przed snem małej
            Lidusi, a ona powtarzała bez końca: "jeszcze". Jakiś czas musiały potrwać te
            nasze męczarnie niedoświadczonych rodziców, żebyśmy mogli zrozumieć, że
            czytanie czy masaż, czy lulanie nie mogą trwać nie wiadomo jak długo (dla nas
            to 15-20 minut, góra 30 minut). Ma to służyć głównie po to, by dziecko się
            wyciszyło przed snem. Jak czytaliśmy jej nie wiadomo jak długo licząc, że
            zaśnie podczas czytania (hihi, ale naiwni byliśmy), to ona w tym czasie sobie
            wypoczywała i miała jeszcze więcej sił i chęci do brykania niż wcześniej. Także
            stwierdziliśmy z mężem, że to uspokajanie przed zaśnieęciem nie może trwać zbyt
            długo. Jakoś tak około roku przestawało działać na mojego malucha to co
            wcześniej go usypiało: pierś, lulanie. Dopiero po wielu wieczornych męczarniach
            odkryliśmy, że owszem niech po tym się przytula i kręci przytulona, ale do
            zaśnięcia musi mieć zgaszone światło (albo bardzo malutkie światełko),
            wyłączone inne bodźce (przestałam czytać, śpiewać, opowiadać). Wczoraj
            zadzwoniłam do mojej kochanej położnej, która była na kursie masażu dla
            niemowląt, zapytać się, jaki ten masaż uspokajający powinien być (bo my to
            trochę robiliśmy według własnej intuicji). Oczywiście trudno to opisać,
            stwierdziła, że może mi pokazać. Mniej więcej opowiedziała mi coś takiego:
            najlepiej zaczynać od stópek, stopniowo idąc w górę. Trzeba mieć ciepłe ręce,
            można masować z oliwką (wtedy jest przyjemmniejszy dotyk). Uspokajający masaż
            dla maleństwa to bardzo delikatne dotykanie, muskanie niemal. Nie moze to być
            głęboki masaż (jak np. przy kolce). Masujemy opuszkami palców bądź wierzchem
            dłoni. Ruchy mogą być koliste (np. przy klatce piersiowej). Najwięcej uwagi
            poświęcamy pleckom. Może nic nie pomyliłam, w każdym bądź razie najważniejsze,
            żeby sprawiało to przyjemność dziecku i rodzicom.
            Przypomniał mi się też sposób masowania- relaksu dla nieco starszych dzieci
            (pewnie gdzieś od roku). Nauczyła mnie tego moja przyjaciółka, z zawodu
            psycholog. Czule dotykamy, głaskamy poszczególne części ciała i mówimy: "Jaka
            śliczna rączka. Sprawdźmy czy mięciutka. O, mięciutka już, spać jej się chce.
            A teraz co sprawdzimy? Tą śliczną stópkę. Pogłaskam, żeby zobaczyć czy już
            mięciutka. O, jeszcze twarda? To pogłaskamy aż stanie się całkiem
            mięciutka."Itd. Po takim masażu-głaskaniu dopiero przytulałam i spanko. O
            matko, ile musiałam się nagłaskać. Tutaj też mała Lidzia zawsze była
            żądna:jeszcze. A jak sobie radzicie z gaszeniem światła?
            Ja w pewnym momencie zorientowałam się, że nie mogę sobie pozwolić na pytania:
            zgasimy już światło? (trzeba być pewnym siebie w kontakcie z dzieckiem). Bo
            wiązało się to z buntem: nie!!! Więc zaczęłam trochę podstępnie: "Żeby
            zobaczyć jak świeci ta gwiazdka i aniołek (fluorescencyjne), gaszę światło!"
            Wtedy Lidunia chętnie przyłączała się do takiej obserwacji.
            Jestem przekonana w odróżnieniu do Jagienki, że jak maleńkie dziecko płacze, to
            jednak dlatego, że jest mu przykro, wręcz jest zrozpaczone (bo jest bezradne).
            A przestaje płakać po 2, 3 dniach, bo jest zrezygnowane, nauczyło się, że w tej
            sytuacji nie może liczyć na obecność rodzica. Także nie wiem, co z takiego
            sposobu usypiania wyniknie, jak dla mnie nic dobrego (nerwica?). Ale oczywiście
            każdy ma prawo usypiać swoje dziecko, jak chce, nie kwestionowałam tego. Wątek
            założyłam dla rodziców, którzy chcą uczyć się łagodnie usypiać swoje dzieci
            (czyli dla mnie też), bez nerwowego chodzenia w tą i z powrotem i bezradnego
            wsłuchiwania się w płacz dziecka.
    • judytak Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 28.01.04, 12:50
      u moich dzieci pomocne bywały następujące rzeczy (u każdego inne, różne też w
      różnych okresach):

      monotonnie i w miare cicho grające radio lub telewizor (np. wiadomości, rozmowa
      w studiu itp.), którego dziecko nie ogląda, ale które słychać

      otwarte drzwi i naturalne odgłosy życia domowego (zmywanie, pralka, itp.)
      (mi się wydaje, że jak dziecko słyszy, że rodzice są w domu i są zajęci, to
      wystarczy do zapewnienia poczucia bezpieczeństwa, i nie zachęca do zabawy

      mała lampeczka albo światło w korytarzu, żeby nie było całkiem ciemno

      rytualne układanie do snu razem z dzieckiem kilku pluszaków

      przykrywanie kołderka

      nieprzykrywanie kołderką ani niczym i usuwanie wszystkiego z łóżeczka, włącznie
      z poduszką

      rytmiczne poklepywanie po plecach leżącego na brzuchu dziecka

      zapowiadanie, że przyjdę za pięć minut i sprawdzę, czy już śpi

      to, że dziecko się rozpłacze (dotyczy to dziecka zbyt
      zmęczonego, "nakręconego", które nie może zasnąć mimo ewidentnego zmęczenia, i
      powód płaczu jest obojętny - np. że nie dam cukierka - i powoduje
      natychmiastowe zaśnięcie)

      czytanie bajki starszemu dziecku, na której bajce młodsze, które jeszcze mało z
      tej bajki rozumie, słodko zasypia

      kładzenie się obok łóżeczka na podłodze na 10 minut, może być też siedzenie i
      czytanie sobie, tylko trochę niewygodnie przy tak słabym świetle

      ale warunkiem sine qua non spokojnego zasypiania jest odpowiednia (duża!) ilość
      ruchu na świżym powietrzu, dobrze działają też inne "przeżycia" wymagające
      wysiłku intelektualno-emocjonalnego (jak np. cały dzień w przedszkolu)

      pozdrawiam
      Judyta
    • mamaiwo Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 28.01.04, 13:32
      Jestem z tych mam, ktore ucza samodzielnego zasypiania a jednoczesnie jestem
      zauroczona postepowaniem Pesteczki. Mozna to uznac za sprzecznosc, ale mozna
      spojrzec na to tak:
      Ja zdecydowalam sie na swoja metode, bo chcialam pomoc swojemu malenstwu (i
      sobie tez smile lepiej spac w nocy. Dla mnie nie bylo problemem wieczorne
      zasypianie, bo wystarczylo malucha przystawic do piersi, a juz po 5 min slodko
      spal. Natomiast synek czesto wybudzal sie w srodku nocy i mial duze problemy z
      ponownym zasnieciem. Wymyslilam, ze jak naucze go samodzielnie zasypiac (co
      jednoczesnie wiaze sie nauka opanowywania wlasnych emocji u dziecka)to latwiej
      mu bedzie usnac kiedy przebudzi sie w nocy. A ja bede wiedziec, ze kiedy
      rzeczywiscie nie bedzie chcial sam zasnac w nocy to bedzie glodny, albo bedzie
      to objawem jakiejs dolegliwosci (np. zabkowania), a nie bedzie to marudzenie
      po prostu z nudow czy z braku umiejetnosci usniecia samemu. I naprawde to sie
      udalo. Malutki budzi sie juz teraz rzadko (2 razy) i po nakarmieniu slodko
      zasypia. Natomiast kiedy bedzie troche starszy tez zamierzam wieczorami czytac
      mu ksiazeczki czy opowiadac bajki. Nie odmowilabym sobie tej przyjemnosci. smile)
      Teraz jednak jest na to za wczesnie, malutki nie umie tak zasnac. Czytanie
      ksiazeczek konczy sie ich wyrywaniem i proba zjedzenia, a ze sluchaniem
      bajeczek jest jeszcze gorzej. W ten sposob kaze mi postepowac moje serce i nie
      sadze aby to byla milosc zla... Tak jak juz pisalyscie wczesniej trzeba
      wierzyc w to co sie robi. Czasem nie jest to latwe, bo wychowanie dziecka nie
      jest latwa sprawa i wciaz czlowiek sie zastanawia czy robi slusznie. Nikt z
      nas nie ma monopolu na "jedyna, sluszna PRAWDE", dlatego troche przykro mi sie
      robi kiedy ktos pisze o pseudopsychologach i pseudoporadnikach, bo ja stosujac
      sie do nich powinnam sie czuc pseudomatka ze swoja pseudomiloscia... A
      przeciez kocham swoje dziecko ogromnie...
      • fizula Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 28.01.04, 16:11
        Nikt z
        > nas nie ma monopolu na "jedyna, sluszna PRAWDE", dlatego troche przykro mi
        sie
        > robi kiedy ktos pisze o pseudopsychologach i pseudoporadnikach, bo ja
        stosujac
        > sie do nich powinnam sie czuc pseudomatka ze swoja pseudomiloscia... A
        > przeciez kocham swoje dziecko ogromnie...
        Mam wrażenie, że niektóre mamy poczuły się personalnie dotknięte tym, co
        napisałam. A ja raczej pozwoliłam się nie zgodzić na pewien styl usypiania
        dzieci niż poddawałam w wątpliwość czyjąkolwiek miłość rodzicielską. Gwoli
        wyjaśnienia: Otóż droga mamo Iwa, Jagienko, itd. uważam, że bardzo kochacie
        swoje dzieci, skoro macie taką determinację, by stosować tą "metodę".
        Pozwoliłam ponadto sobie użyć określenia "pseudopsycholog", bo w swoim czasie
        czytałam trochę z tej dziedziny i dla mnie prawdziwy psycholog musi uwzględniać
        informacje z dziedziny psychologii rozwojowej.
        • amko Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 28.01.04, 17:54
          Czesc Iza,
          ciesze sie, ze watek przyciagnal mamy, ktore chca sie dzielic doswiadczeniami,
          to bardzo wazne i cenne. I bardzo mile wink.
          Ustosunkowujac sie do twojego powyzszego postu, chcialabym napisac, co moim
          zdaniem jest powodem tego jak napisalas, ze

          "Mam wrażenie, że niektóre mamy poczuły się personalnie dotknięte tym, co
          napisałam. A ja raczej pozwoliłam się nie zgodzić na pewien styl usypiania
          dzieci niż poddawałam w wątpliwość czyjąkolwiek miłość rodzicielską. "

          Otoz, ponawiam swoje zdanie wyrazone juz wczesniej - nie przeczytalas ksiazki,
          tak jak wiele innych mam, i stad niezrozumienie i zal matek, ktore poczuly, ze
          sa gorsze. Oceniasz postepowanie wg nieznanej ci do konca metody jako mogace
          spowodowac u dzieci nerwice i jako skutek stosowania "glupiej metody z glupiej
          ksiazki".
          Ja nie poczulam sie dotknieta tym personalnie, poniewaz mam glebokie
          przekonanie co do tego, ze postapilam slusznie, ze przynioslo to swietne efekty
          bez uszczerbku dla nikogo. Jednak inne mamy moga tej pewnosci nie miec, moga
          sie wahac. I dlatego moga blednie, personalnie odbierac slowo pisane, ktoremu
          daleko do doskonalosci jesli chodzi o kontakty i dyskusje mdz. ludzkie.

          Niemniej jednak podkreslam jeszcze raz, ze podstawa do rzetelnej dyskusji i
          oceniania metod jest dokladna wiedza na ich temat.
          Ksiazka nie rowna sie " jedyna metoda na wszelkie klopoty z zasypianiem ". To
          mnostwo informacji rowniez z tak waznej dla Ciebie psychologi rozwojowej.
          Oczywiscie tak duzo, jak udalo sie pomiescic w tej publikacji i ile bylo
          potrzebne do wyjasnienia pewnych zagadnien. To nie jest metoda pt. "zostaw samo
          dziecko, ktore musi plakac przed zasnieciem zeby usnelo". To jest
          metoda "wycisz dziecko, pokaz jak bardzo go kochasz, spraw by czulo sie
          bezpieczne i potrafilo samo zasnac". Autorzy (psycholog i terapeuta oraz
          pediatra, ze doswiadczeniami z bostonskiego Centrum Badania Snu Dziecka)
          opisuja sposoby, ktore mozna wykorzystac dla roznych dzieci, zarowno jesli
          chodzi o charakter, reakcje jak i wiek (od niemowlecia po kilkuletnie 7-8
          dzieci). Robia to podobnie jak mamy tutaj. Dzieki ich radom jak i radom mam na
          e-dziecku wielu rodzicow nie bedzie tracic czasu na poszukiwanie metod, na
          popelnianie bledow. Bedzie im latwiej. Dzieki takim watkom jak Twoj.

          Dlatego nie oceniaj negatywnie metody, ksiazki, autorow, jesli Twoja wiedza
          jest niepelna. Mam nadzieje, ze nie odbierzesz tego co pisze jako atak, chce
          jedynie uswiadomic, nie tylko Tobie, ale i innym mamom, jak bledne jest pojecie
          o zasadach tej metody. Obie metody sa prawie identyczne. Wszystko w nich sie
          pokrywa, rozni je tylko chwila przed snem.

          Nie twierdze, ze nie masz racji w swoich opiniach na temat ksiazki, autorow,
          metody. Bardzo chetnie podjelabym dyskusje na ten temat, jednak dopiero po
          zapoznaniu sie przez uczestnikow dyskucji z lektura ksiazki. Moznaby bylo wtedy
          omowic punkt po punkcie, co jest ok, a co nie. Co sie podoba, co jak mozna
          wykorzystac, zmodyfikowac, co sie sprawdzilo a co jest do bani.

          Moze kiedys sie uda wink.

          Zycze Tobie i wszystkim e-mamom samych radosnych chwil ze swoimi dziecmi raz
          tego zeby zawsze postepowaly zgodnie ze swoimi przekonaniami, kierujac sie
          intuicja i miloscia

          pozdrawiam serdecznie
          Asia
        • jagienka.harrison Ja akurat wcale tej metody nie musiałam stosować 28.01.04, 18:30
          A więc przyznam się że byłam o krok (a właściwie 4 tygodnie, bo wtedy się
          przeprowadzamy i chciałam metodę wprowadzić w nowym domu) od zastosowania rad
          z książki, z ciężkim sercem, ale nie musiałam.
          Mój Dominik ma 14 m-cy, od zawsze z różnych tam powodów miał tylko łóżeczko
          turystyczne, w którym nie chciał spać, chociaż jeszcze z początku go
          odkładałam do niego, ale od kiedy Dominio skończył 7 m-c zaczął spać z nami.
          Na początku mi to nie przeszkadzało, ale w miarę jak mały rósł musiałam
          spędzać coraz więcej czasu na usypianie go (czasem nawet 1,5godz!) a poza tym
          on zasypia dopiero o 23. Ale już gdzieś tak od 2 m-cy było nam coraz
          niewygodniej, ani mąż ani ja nie mogliśmy się wyspać i spędzałam na usypianiu
          dziecka czasem nawet 4 godziny dziennie!!!Kupiłam książkę, przeczytałam i
          zaczęłam się nastawiać.
          Tydzień temu kupiliśmy Dominikowi prawdziwe drewniane łóżeczko,wkładam go do
          niego, mały się pokręci i teraz usypianie go zajmuje mi ok 30 min, śpi do 6-7
          bez przerwy.
          Miałam szczęście, może Dominik po prostu dorósł do spania sam? Nigdy natomiast
          nie czułam się jakąś złą matką bo myślałam o wprowadzeniu metody z książki
          (która pomogła tylu matkom i dzieciom, a czy napisana przez psychologa czy nie
          to dla mnie nie było ważne!), czułam się złą matką gdy po godzinie leżenia z
          dzieckiem miałam go tak dość że płakałam z bezsilności i modliłam się żeby już
          zasnął.
          Dziękuję Izo za votum zaufania i przyznanie że kocham swoje dziecko. Inaczej
          chyba nigdy bym o tym nie wiedziaławink
          Z pseudopozdrowieniami
          Jagienka & Dominik (29.11.02)styczniowe zdjęcia:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7662007&a=10302262
      • fizula a dzieciaczki słodko śpią uśmiechnięte 29.01.04, 01:23
        No dobrze, przepraszam, że ośmieliłam się krytykować coś, czego nie znam.
        Możecie to złożyć na karb nieprzyzwoicie późnej pory, o której to pisałam.
        Powinnam była pominąć milczeniem to, co myślę na ów temat. (Ale tu zaszalałam
        pisząc o pseudopsychologach: chyba za dużo się naczytałam psychologów
        humanistycznych, że innych tak nieładnie nazwałam -dziękuję za zwrócenie mi
        uwagi). Naprawię jednak swój błąd i w ciągu tygodnia podejmuję się jednak nabyć
        i przeczytać ten poradnik (pomimo mojego żalu, że tyle ciekawych książek czeka
        na mnie na mojej półce w kolejce). Ale dyskusje na jego temat wolałabym
        przenieść do wątku, który już istnieje i jest temu poświęcony lub, jak ktoś
        chce ze mną dyskutować, to na mój priv. Wolałabym, zeby tu się wypowiadały
        mamy, które nie zamierzają według niego usypiać dzieci i są gotowe podzielić
        się swoimi doświadczeniami łagodnego usypiania (jak wiele sympatycznych postów
        powyżej). Chociaż cieszę się też z osiągnięć tych mam, które zastosowały z
        powodzeniem i obopólnym zadowoleniem rady poradnikowe.
        Najskuteczniejsze nasze usypianie jest dla mojego męża ;0))Zawsze pierwszy
        usypia. Dzieci oczywiście wolą się bawić.
        Dzięki za te prawdziwe pozdrowienia i te pseudo! Załączam sedeczne pozdrowienia
        ode mnie i od mojego męża! (Tak bardzo się dzisiaj przejął tokiem tej dyskusji,
        że aż sam usiłował oba maluchy uśpić. Oby tak dalej!)
        --
        "Cicho się skradają nocne snu godziny. Oczka zamykają góry i doliny. Ja czuwam
        nad mego życia miłością całą noc."
        Iza
        • urszk Re: a dzieciaczki słodko śpią uśmiechnięte 29.01.04, 13:41
          Izo, chciałabym się podpisać pod Twoimi postami i zapewnić Cię, że masz 100%
          rację. Zawsze uważałam się za mamę bez matczynej intuicji, do tej pory na
          wiele pytań szukam odpowiedzi w książkach. Ową książkę o zasypianiu kupiłam
          rok temu, moja córka często się budziła w nocy, mało spała,a w dzień
          marudziła. Uważałam, że powinnam zastosować metodę sprawdzoną, naukową. Pisano
          tam także, że dziecko w dzień staje się bardziej pogodne. Jednak do tej pory
          książka stoi na półce i pokrywa się kurzem. Myślałam, że brak mi odwagi, żeby
          słuchać płaczu dziecka. Ale teraz wiem, że chyba trochę zostało mi tej
          matczynej intuicji, a dziecko staje się bardziej pogodne tylko z pozoru,
          rozluźnia się więź emocjonalna pomiędzy matką i dzieckiem, dziecko zdaje sobie
          sprawę, że nie może, jak do tej pory liczyć na matkę i usamodzielnia się, ale
          niestety, przedwcześnie, co nie zostaje bez wpływu na jego psychikę. Podobnie
          jest w szpitalach, gdzie nie wolno rodzicom przebywać z dzieckiem. Dziecko na
          początku rozpacza, jest smutne. Ale po paru dniach uśmiecha się do
          pielęgniarek, bawi z innymi dziećmi. Wydaje się, że się po prostu
          przyzwyczaiło, ale ono straciło część swoich uczuć...
          Cieszę się, że nie wykorzystałam tej książki.
          • zarra Re:ech...szkoda słów 29.01.04, 23:59
            Obiecałam sobie jakis czas temu,czytając posty w temacie zasypainia i "tej"
            kssiązki, ze nie będę brała udziału w tych dyskusjach.
            A że jednak się udzielę spróbuje krótko i nie agresywnie wink
            Fizula,piszesz o agresywnych postach. Mi tez "gula skoczyła"
            jak skomentowałaś metody,których nie poznałaś,
            autorów,których nie przeczytałas.
            I długo jeszcze będą sie te dyskusje ciągnąć,bo najwięcej do powiedzenia mają
            te co najmniej wiedzą (o ksiażce) i to naprawde wkurza.

            Książkę przeczytasz już uprzedzona i pewnie wyczytasz w niej to co chcesz,
            a szkoda,bo to bardzo ciekawa książka,nawet dla tych mam,których dzieci nie
            maja kłopotów ze snem.

            Przykład z porównaniem dzieci w szpitalach ,
            z dziećmi które spokojnie same zasypiają
            jest bzdurą i nie życze autorce żeby musiała sie o tym przekonać.
            Jak mozesz pisac, że dzieci które same zasypiają wiedza ze nie moga liczyć na
            rodziców? To w dzien też powinny same się bawić i nie potrzebowac mam.

            A ty fizula piszesz,ze jak dziecko nie widzi matki (do 6 m-ca) to tak jakby
            nei żyło(swoją droga też to czytałam).
            Co więc powiesz setkom pracujących mam?

            A teraz wracam do watku głównego:

            moja córeczka (11 m-cy) zasypia bez problemów,bo:
            w dzien przesypia tyle ile trzeba i nie dłuzej,
            chodzi spac zawsze o tej samej porze i nie zasypia przy jedzeniu,
            przed spankiem szepcze jej czułe słowka kołysząc ja w ramionach,
            jest przez całą rodzinkę obcałowywana (ale już bez pobudzających
            zabaw,gilgotek itp.),
            wszyscy(mąz i starsza córka) spokojnie,
            pocichutku mówią jej dobranoc i inne czułości.


            Po czym kłade Gabi do łóżeczka,nakrywam,głaszcze chwilę po główce,buźce,a
            kiedy
            widze ze juz jej "przeszkadzam" wychodzę, a ona zasypia.
            A jak wychodzę,a ona nie zasypia,czyli wstaje i mnie nawołuje,
            (ale nie płaczem rozpaczliwym,
            raczej się śmieje domagając sie kontynuacji dnia wink,
            wtedy przychodzę,kładę ją,znów trochę pogłaszczę i wychodzę.
            Gabi w końcu zasypia najpóźniej po moim trzecim przyjściu.
            Jesli zapłacze w nocy,jestem przy niej.


            Czy to jest "hitlerowska" metoda ?
            Czy moje dziecko jest pozbawione wiary w opiekę matki i czułości?

            Rozpisałam się, a miałam krótko.

            Dziewczyny kochane,dajcie już spokój z atakowaniem tej ksiązki.
            Ksiażka jest dobra,o czym świadczą tysiące wreszcie wyspanych..dzieci!
            Tak,przede wszystkim dzieci! Mających zdrową noc w pełni przespaną i
            spokojnych rodziców uświadomionych czemu dziecko może nie chciec spać.

            Jeśli nie chcecie,nie korzystajcie z tych metod.
            Ale nie atakujcie mam,które je z powodzeniem stosują opowiadając jakieś bzdury
            o barku czułości itp.

            A jesli chcecie jednak o tych metodach podyskutować,nie ma sprawy,
            ja chętnie podyskutuje,ale zapoznajcie sie proszę z tematem sporu (książką).

            pozdrawiam





    • zarra Re: jeszcze p.s 30.01.04, 00:30
      Wątku o Alicji nie śledziłam,żeby się nie udzielać wink
      Tu mi nie wyszło.
      I przepraszam,że nie cieplutko się wypowiedziałam.

      pozdrawiam szczerze i serdecznie smile



      • pesteczka5 Re: wróćmy do tematu... 30.01.04, 10:52
        ... a temat brzmi - jak pomagamy dzieciaczkom w łagodnym usypianiu?

        Strasznie spodobało mi się sprawdzanie, czy stópeczki i rączki już
        mięciutkie. Uśmiałam się! Wypróbuję! Już widzę, jak moje dzieci bedą
        zafascynowane i święcie przekonane...

        Czytam i czytam, i myślę, ze rację mają dziewczyny piszące, że przyzwyczajenie
        dziecka do samotności przy zasypianiu n i e j e d n o k r o t n i e jest z
        gatunku przyzwyczajenia do bycia samemu w szpitalu, w domu dziecka itp. (te
        dzieciaki robią się nieraz wręcz pogodne, pozornie, i super "łatwe
        pielęgnacyjnie"). Piszę niejednokrotnie, bo pewnie są dzieci, które do tego d
        o j r z a ł y. Jaskrawy przykład skądinąd - dzieci nieudolnych wychowawczo
        rodziców, alkoholików itp. stają się nieraz nadmiernie odpowiedzialne,
        opiekuńcze wobec nich - to sama w sobie też dobra cecha, ale czy pożądana i
        korzystna psychologicznie dla rozwoju dziecka? Można wykształcić pewne cechy,
        ale to nie zawsze korzystne.
        Przepraszam za tak odległe paralele. Chciałam tylko pokazać, że
        dzieci 'chowane w chłodzie' nieraz pozornie łatwiej radzą sobie w życiu - ale
        ich świat emocjonalny jest ubogi, stąd te nieprzytulane żony i nieczuli
        meżowie...
        A może nadmiernie 'emocjonalne' dziecko rzeczywiście ma trudniej?

        Zastanawiam się.

        Jeszcze chcę zauważyć, że niektóre mamy zwolenniczki 'uśnij wreszcie' opisują
        swoje poczynania jako tak ciepłe, łagodne i konsekwentne, lecz z miłością, że
        spokojnie mogłaby to być odpowiedż na "jak pomagacie dzieciom w spokojnym...',
        choć szyld inny.

        Ja to rozumiem tak, że najważniejsza jest miłość, i póki ona nam przyświeca,
        to - z grubsza - co byśmy nie robili, powinno być dobrze.

        Pozdrawiam wszystkie mamy, uważam, że tu akurat nie ma się co zacietrzewiać.
    • madzia.b2 fizula! dziekuję 30.01.04, 11:15
      wprawdzie, nie moge pochwalić się wielkimi osiągnięciami w kwestii usypiania
      dzidzismile, ale na pewno baardzo pomaga obserwacja dziecka. Jak widzę, że nie
      chce jej się spać, chociaz o tej porze już zazwyczaj usypia, to po prostu
      bawimy się, śmiejemy i w koncu dziecko pada. trze oczy, ziewa i czas spaćsmile
      Dziękuje fizula za spokojne podejście do tematu i wyrażenie moich myśli i
      odczuć no i za sensowne porady.
      POzdrawiam bardzo serdecznie.
    • kicia_edziecko Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 30.01.04, 12:36
      Fizula, ja też rękami i nogami podpisuję się pod Twoim podejściem.
      Postępuję podobnie do Ciebie i nie wyobrażam sobie, abym zostawiła płaczące
      niemowle "dla jego dobra".
      Nie znam osób, które napisały ten poradnik, ale dla mnie oni też są
      pseudopsychologami. Jednym z moich autorytetów jes W. Eichelbierger i on ma
      odmienne poglądy na te sprawy, całkowicie zgodne z moją matczyną intuicją.

      Niektóre z Was piszą o tysiącach dzieci i rodziców, którym ten poradnik pomógł
      (moim zdaniem tylko doraźnie bo pozostawianie niemowlęcia przez matkę, kiedy
      ono płacze i domaga się kontaktu z nią jest niewłaściwe i MUSI wywrzeć
      negatywny wpływ na poczucie bezpieczeństwa i nie tylko dziecka). Są to napewno
      jednak na tyle subtelne zmiany, że tylko psycholog mógłby to swierdzić. Pomijam
      tu dzieci, które bez problemu godzą się na taki układ.

      A co z tysiącami dzieci, które bezpowrotnie zostały skrzywodzone przez ukazanie
      tej książki? "Jak dziecko płacze dłużej niż godzinę to znaczy, że nie nadaje
      się do tej metody" Zdaje się, że takie zalecenia są w książce.
      Jak wyobrażam sobie matki, które uległy tej swoistej modzie pozwalające przez
      godzinę z przerwami płakać niemowlęciu to szlag mnie trafia.
      Nie czytałam jej, ale wszystkie zalecenia relacjonowała mi euforycznie
      nastawiona koleżanka - ona na tak, ja zdecydowanie na nie, dyskutowałyśmy o tym
      przez dobre dwa tygodnie, więc nie piszcie mi proszę, że nie jestem upoważniona
      do wypowiadania się bo nie czytałam.

      Wiecie jak skończyła się przygoda z tą książką mojej kolezanki? Kiedy
      zadzwoniłam do niej po kilkudniowym wyjeżdzie, w czasie którego miała
      przeprowadzić eksperyment, zwróciła sie do mnie słowami: "Anita, modliłam się
      żebyś jeszcze długo nie zadzwoniła..." Jej 10 miesięczny syn przez godzinę
      (zgodnie z zaleceniami poradnikasad) wył, potem odpuścili. Rozmawiałyśmy krótko,
      przyznała, że jest jej wstyd, jak mogła być taka okrutna...
      Prze tą głupią książkę, co zgodnie za Fizulą powtarzam, został skrzywodzony
      malutki człowiek, podobnie jak wiele innych maluszków, przez własnych,
      kochających, niepatologicznych rodzicówsad Fajne, prawda?

      Były przeprowadzane eksperymenty przez psychologów, bardzo spektakularne, w
      których za namową autorytetu (a za takich są uważani autorzy tych poradników)
      ludzie (to byli chyba studenci, żadni degeneraci) traktowali prądem innych (za
      to chyba, że się mylili w czytaniu), aplikując im coraz większą dawkę porażenia
      prądem, póżniej co najmniej połowa bez większych oporów nawet dawkę śmiertelną
      prądu (wiedzieli o tym). Oczywiście płacz, krzyki, błaganie o zaprzestanie, że
      boli, że już nie wytrzymają były ignorowane przez wymierzającego karę. Krzyki z
      drugiego pokoju były rzecz jasna udawane, ale wymierzający karę za błędy w
      czytaniu o tym nie wiedział.
      Widzicie analogię?
      Ja widzę, widzę wyraźnie jak wiele matek ulega autorytetowi, w naszym
      przypadku "psychologom", którzy zachęcają do "samodzielnego usypiania".
      Właśnie pod namową autorytetu niektóre matki pozwalają rozpaczliwie płakać
      swoim maluszkom, wierząc, że do przyniesie wszystkim korzyści.
      Każdy w miarę inteligentny świr może dostać się na psychologię i ją ukończyć,
      to jeszcze nic nie oznacza, nie jest dla mnie żadnym autorytetem. Mamy w Polsce
      wielu "lekarzy" i co? Często smutno z powodu ich postawy, prawda? To dlaczego
      ślepo wierzycie komuś, tylko dlatego, że skończył psychologię ???(o ile się to
      stało)
      Poza tym, żyjemy w czasach, kiedy każdy świr, zgromadziwszy odpowiednią ilość
      gotówki, moze wydać książkę. Nikt mu w tym nie przeszkodzi. Co widać zarówno na
      tym, jak i na innych przykładach.
      Wiem, że wyrażam swoje zdanie ostro, nie palnuję jednak nikogo urazić. To są
      moje poglądy i jakkolwiek nie do zaakcepotwania mogą sie Wam wydawać,
      przyłożyłam się aby je wypracować. Pozdrawiam
      • delta.x Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 30.01.04, 14:00
        Jednak pewne fragmenty twojego postu sugerują, że nie przeczytałaś tej
        książki. Mamy, które ją przeczytały wiedzą o co mi chodzi. Pozdrawiam.
        • kicia_edziecko Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 30.01.04, 14:09
          Ależ ja to napisałam wprost w moim poście. Pozdrawiam
          • delta.x Re: Dziękuję za zwrócenie uwagi. 30.01.04, 15:21
            Moja wypowiedź miała brzmieć: niektóre fragmenty twojego postu sugerują, że
            jednak nie znasz na tyle dobrze treści książki żeby być upoważnioną do
            dyskutowania na temat metod w niej zawartych. Reszta wypowiedzi pozostaje bez
            zmian. Teraz chyba jest ok smile
            • kicia_edziecko Re: Dziękuję za zwrócenie uwagi. 30.01.04, 15:47
              Które to fragmenty Twoim zdaniem sprawiają, że nie jestem upoważniona do
              wypowiadania się? Pozdrawiam
              • delta.x Re: Dziękuję za zwrócenie uwagi. 30.01.04, 16:44
                Sam fakt nieprzeczytania książki jest wystarczający. Informacja pochodząca z
                drugiej ręki (w twoim przypadku są to opowieści koleżanki)jest zawsze
                zniekształcona i niekompletna. A jeśli chodzi o fragmenty, o które pytasz to
                powiem tylko tyle, że osoby zaznajomione z tematem wiedzą które to fragmenty
                mam na myśli. Polecam przeczytanie książki (nie po to aby stosować metodę
                tylko po to żeby dogłębnie poznać temat) a moje wyjaśnienia z pewnoscią nie
                będą potrzebne.
                A teraz wrócę do głównego tematu tej dyskusji. Uważam, że fizula rozpoczęła
                bardzo pomysłowy wątek. Wszystkie mamy mogą się podzielić własnymi
                sprawdzonymi sposobami na usypianie dzieci. I naprawdę zazdroszczę tym, którym
                udało się znaleźć "dobry sposób na swoje dziecko" intuicyjnie, bez sięgania po
                wszelkie poradniki. Ale - jak to już wiele osób wyżej wspomniało - każde
                dziecko jest inne. I w związku z tym czasem trzeba spróbować sięgnąć po radę
                np. psychologów i lekarzy (np. książka "Każde dziecko..."). Napisałam
                SPRÓBOWAĆ czyli nie na siłę stosować aż do osiągnięcia sukcesu. A może się
                uda? Może dla tego dziecka ta metoda będzie najlepsza? Więc uszanujmy KAZDĄ
                metodę KAŻDEJ z wypowiadających się tutaj mam. I nie używajmy określeń
                typu: "głupia metoda, książka czy psycholog". Bo każda metoda jest dobra
                jeżeli jest skuteczna w konkretnej sytuacji i jeżeli nie krzywdzi dziecka a
                rodzice są pewni tego co chcą osiągnąć i biorą pod uwagę w szczególności dobro
                dziecka. Dlatego fajnie by było gdyby reszta wypowiedzi dotyczyła tematu czyli
                innych, nie książkowych sposobów usypiania dzieci. I żeby w tych wypowiedziach
                nikt nikogo nie krytykował za to, że stosował tę a nie inną matodę bo to nie o
                to chodzi. Na koniec życzę wszystkim miłego i owocnego usypiania swoich
                dzieciaczków (jakąkolwiek metodą) i żeby po takim przyjemnym usypianiu wasze
                pociechy słodko i spokojnie spały aż do ranka.
                Okrutna mama skrzywdzonego dziecka wink
                • kasiage Re: Dziękuję za zwrócenie uwagi. 30.01.04, 16:55
                  Dajcie już spokój tej głupiej ksiażce - którą przeczytałam - i podtrzymuję toco
                  jest na początku zdania. Mamy mogą robić tak jak chcą bo same najlepiej wiedzą
                  co jest dobre dla ich dziecka. Ja natomiast z chęcią przeczytałabym ksiązkę o
                  ustpianiu dzieci ale kogos o takim podejściu do tematu jak fizula smile I popieram
                  Jej metody i osób podobnie myślących co nie oznacza że potępiam inne mamy.
                  Gratuluję im że udało im sie nauczyć dzieci spać - my może dłużej to potrwa ale
                  za to spokojniej a też nauczymy swoje dzieci spać smile

                  Pozdrowionka
                  Kasia i Piotruś

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8933164&a=10454985
                • kicia_edziecko Re: Dziękuję za zwrócenie uwagi. 30.01.04, 20:06
                  Do przeczytania nie dam się nawówić. Jest wiele wartościowszych pozycji. Już
                  sam tytuł wskazuje na daleko posuniętą ingorancję. Pozdrawiam
                  • kasiage Re: Dziękuję za zwrócenie uwagi. 30.01.04, 21:09
                    Ja przeczytałam z czystej ciekawosci. Kicia a czy czytałaś może "dobra miłość,
                    co robić żeby nasze dzieci miały udane zycie"? Jeśli nie to polecam. Jest
                    przeciwieństwem książki o której tu cały czas jest mowa i z pewnością Ci się
                    sopodoba smileW tej książce można się utwierdzić w przekonaniu że są lepsze
                    sposoby usypiania dziecka niż te podczas których dziecko płacze.


                    Pozdrowionka
                    Kasia i Piotruś

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8933164&a=10454985
      • jagienka.harrison Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 30.01.04, 18:30
        Wiesz Kicia masz dużo racji w tym co piszesz, ale ja mam następujące pytanie:
        czy gdy Twoje dziecko np podniesie brudną zabawkę z podłogi i gdy mu ją
        zabierzesz, ono zaczyna płakać to co robisz? Dajesz brudną zabawkę żeby
        przestało płakać czy nie dajesz i czekasz aż skończy płakać (nawet jeśli
        musisz odwrócić dziecka uwagę)?
        Drugie pytanie: czy myślisz, że 2-3 dni płakania takiego rocznego malucha
        nawet przez 10 minut naprawdę bedzie miało na niego wpływ za 10, 15 lat? Że
        takie dziecko zapamięta? A jak się np uderzy, albo nawet Ty (przez przypadek,
        nie z wyboru!!!) to zrobisz, albo choćby dostanie szczepionkę i dziecko przez
        15 minut się nie może uspokoić to czy przez to dziecko będzie Cie mniej kochać
        albo bardziej bać świata?...
        Ja już wcześniej mówiłam, że uważam że metoda jest dość drastyczna i szczerze
        mówiąc naprawdę odetchnęłam z podwójną ulgą, gdy Dominik zaczął nagle sam spać
        (od tygodnia faktycznie zasypia w pół godziny). Uważam też że niektóre dzieci
        są na to za małe jeszcze. I chociaż rozumiem mamy którym ta metoda wydaje się
        zbyt brutalną i nie mogłyby wytrzymać 5 minut słuchania płaczu dziecka, to
        jednak myślę że mówienie o tym jak to dziecko może potem mieć kłopoty z tego
        powodu w życiu dorosłym to jest przesada.
        Z pozdrowieniami
        Jagienka & Dominik (29.11.02)styczniowe zdjęcia:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7662007&a=10302262
        • kicia_edziecko Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 31.01.04, 14:44
          Witaj,
          jagienka.harrison napisała:

          > Wiesz Kicia masz dużo racji w tym co piszesz, ale ja mam następujące
          pytanie:
          > czy gdy Twoje dziecko np podniesie brudną zabawkę z podłogi i gdy mu ją
          > zabierzesz, ono zaczyna płakać to co robisz? Dajesz brudną zabawkę żeby
          > przestało płakać czy nie dajesz i czekasz aż skończy płakać (nawet jeśli
          > musisz odwrócić dziecka uwagę)?
          Jeżeli jest taka sytuacja jw. i faktycznie nie mogę umyć czy wytrzeć mokrą
          chusteczką zabawki to mówię: Wiem, że jest Ci przykro, że ją zabrałam. ?Wiem,
          że bardzo chciałbyś się tym bawić, ale jest brudna i....." Tak to mniej więcej
          leciwink Wierz mi, że nawet dzieci poniżej roku rozumieją bo są to werbalne i
          pozawerbalne sygnały zrozumienia ich uczuć.
          > Drugie pytanie: czy myślisz, że 2-3 dni płakania takiego rocznego malucha
          > nawet przez 10 minut naprawdę bedzie miało na niego wpływ za 10, 15 lat? Że
          > takie dziecko zapamięta? A jak się np uderzy, albo nawet Ty (przez
          przypadek,
          > nie z wyboru!!!) to zrobisz, albo choćby dostanie szczepionkę i dziecko
          przez
          > 15 minut się nie może uspokoić to czy przez to dziecko będzie Cie mniej
          kochać
          > albo bardziej bać świata?...
          Dziecko do 1,5 roku powinno mieć zaspokajane wszystkie potrzeby przez
          rodziców, chęć pobawienia się czymś (z przykładu powyżej nie jest w kręgu tyh
          kilku kluczowych potrzeb), wtedy ma szanse do prawidłowego rozwoju (podobnie
          jak z dorosłymi - zaspokojenie potrzeb niższego rzędu (jedzenie, sen) jest
          niezbędne do rozwinięcia się potrzeb wyższego rzędu (np. potrzeba
          samorealizacji). Współcześnie żyjący, szanowani przeze mnie psychologowie
          takie mają właśnie zdanie na temat zaspokajania potrzeb dziecka. Kiedy ma ono
          kilka miesięcy, potrzeba bliskości rodzica, która daje mu poczucie
          bezpieczeństwa jest tą jedną z kilku podstawowych potrzeb. Uważam, że nie
          powinno się tego lekceważyć. Przecież dziecko czuje, jego podświadomość cały
          czas rejestruje. Gdzieś kiedyś przeczytałam bardzo mądrą rzecz - jak nie wiesz
          jak zachować się w stosunku do dziecka to wyobraź sobie, że jesteś nim. No i
          kiedy ja sobie wyobrażam, że jestem półrocznym niewiele kumającym szkrabem,
          którego mama odkłada do łózeczka, który chce się przytulić, poczuć jej ciepło,
          oddech, bicie serca - co może czuć takie dziecko - smutek, odrzucenie, być
          może strach. Nie chcę aby w podświadomości mojego dziecka zapisały się one
          jako jedne z pierwszych doświadczeń.
          Wiem, że większość z Was nie musiała słuchać godzinnego płaczu, ale i takie
          przypadki pewnie są, nadal uważam, że dziecku dzieje się wtedy wielka krzywda,
          bo im bardziej ono płacze, tym uczucie odrzucenia u dziecka jest silniejsze.
          Nadal uważam też, że nie pozostaje to bez wpływu na jego dalsze życie, co nie
          znaczy, że zaraz będzie wylęknionym i zakompleksionym dzikusem.
          > Ja już wcześniej mówiłam, że uważam że metoda jest dość drastyczna i
          szczerze
          > mówiąc naprawdę odetchnęłam z podwójną ulgą, gdy Dominik zaczął nagle sam
          spać
          > (od tygodnia faktycznie zasypia w pół godziny). Uważam też że niektóre
          dzieci
          > są na to za małe jeszcze. I chociaż rozumiem mamy którym ta metoda wydaje
          się
          > zbyt brutalną i nie mogłyby wytrzymać 5 minut słuchania płaczu dziecka, to
          > jednak myślę że mówienie o tym jak to dziecko może potem mieć kłopoty z tego
          > powodu w życiu dorosłym to jest przesada.
          > Z pozdrowieniami

          Z jednym macie niewątpliwie wszystkie rację - zupełnie niepotrzebnie odgrzałam
          tego kotleta bo on jest już nieświeżywink
          Następny post będzie w temacie, pozdrawiam
    • kasiage Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 30.01.04, 16:43
      Fizula dziekuję Ci za ten super post (innym nie popierajacym metody usypiania
      wg książki "Każde dziecko może nauczyć siespać" również) bo ja też sięz nią nie
      zgadzam a niedawno na forum niemowle strasznie mi sieza to dostało i już
      zaczęłam myśleć że to może ze mnąjest coś nie tak, ze wybieram moje zmeczenie i
      wycieńczenie a nie płacz dziecka. Jakoś nie mogę słuchać jak Piotruś płacze - i
      myśle że to dobrze i uważam ze jest to prawidłowy odruch.
      Bardzo mnie ucieszył i dodał otuchy ten post


      Bardzo gorąco pozdrawiam i życzę udanych i spokojnych nocy (i dni) smile
      Kasia i Piotruś

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8933164&a=10454985
      • zarra Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 31.01.04, 01:03
        A mi ta książka pomogła poznać psychologię snu dziecka.
        Dzięki niej dowiedziałam się czemu moje dziecko harcowało w nocy
        -za dużo spała w dzień,miała nie regularny tryb dnia.
        Odkąd wszystko uregulowałam Gabi przesypia ładnie całą noc.
        Dowiedziałam się też, że lepiej żeby nie jadła tuż przed zasnięciem,
        organizm pracuje z przetworzeniem pokarmu
        (logiczne,dorosli tez nie jedza na noc)
        i niektórym dzieciom cięzko jest wtedy zasnąć.
        Teraz je kaszkę pół godzinki przed kąpielą.
        Dosyć drastyczne, prawda?

        Co do usypiania.Pomogła mi i w tym.
        Bez żadnych drastycznych metod godzinnego płaczu!
        Autorzy tej ksiażki są przeciwni zostawianiu dziecka-niech się wypłacze!!!
        Mamy,które czytały,ale mają wyrzuty sumienia
        posądzam o niezrozumienie książki.
        Moja Gabi,owszem potrafiła płakac godzinę,ale u mnie na rękach
        lub gdy wisiałam nad nią w łózeczku.
        Sama w płaczu (płaczu który ZROZUMIAŁAM)zostawała najwyżej 3 minuty.
        Opisane w książce 7 minut byłu u nas nie do zastosowania.
        Właśnie, i o to chodzi. Książka plus intuicja.
        Podana jest metoda,a ty matko juz wiesz najlepiej jak ja zastosowac.
        Jest poradnikiem,który pomaga zrozumieć problemy ze snem naszego dziecka.
        Ja zrozumiałam, książka mi pomogła.
        .
        Wiecie jak dobrze jest dziecku jak spi slodko całą noc?
        Jak nie męczy się przy zasypianiu,
        jak słodko gaworzy przed snem,zamiast płakać.

        I,litości,nie dlatego,ze wie ze jest samo. Bo nie jest samo.
        Jestem przy niej "pojawiam sie i znikam".
        Dziecko WIE ze mama jest i zaraz przyjdzie,bo zawsze przychodzi.
        Nie porównujcie tego do samotnych dzieci,pliiiisss,
        to tylko świadczy o waszym niezrozumieniu lub nieprzeczytaniu tej ksiazki.


        A skoro pomogła nam ta ksiazka to moje dziecko jest chłodno chowane? Hm...
        No straszne wypisujecie bzdury,przepraszam,ale naprawdę nie potrafię tego
        przemilczeć.Szczególnie jak padają takie stwierdzenia.
        (bądż co bądź pod moim adresem).

        Chłodny wychów,nieszczęsliwe dzieci,trauma na całe życie
        ..ranyyyy juleeek !!!!
        Przepraszam,ale tu już nie "gula skacze",to kupa śmiechu.
        Że to krzywda dla dziecka?
        Matko Boska,dziewczyny zastanówcie się co wypisujecie!

        Mozecie sie nie zgadzać z jej metodami.
        Moze wam to nie pasowac.Moim znajomym np.bardzo nie pasuje.
        Nie potrafią wyjść gdy dziecko się buntuje.Dziecko nie chce spac w
        lóżeczku,oni chcieli to zmienić,ale dziecko nie dało,
        (a ja uwazam ze nie dali dziecku szansy zrozumiec wogóle o co z tym łózeczkiem
        chodzi).
        W efekcie 8 m-czne dziecko spi z nimi, budząc się z płaczem(na cyca) co
        godzinę.Cudem był jednorazowy 3 godzinny sen dziecka.
        Dla was to rozczulajace lub normalne,
        a mi jest zal dziecka i rodziców.
        Taka jest miedzy nami różnica.

        I "róbta co chceta",
        ale nie oskarżajcie nas o złe wychowanie,
        bo to strasznie proste,
        a pozatym ogromnie niesprawiedliwe.




    • bazylea1 pomagajmy od urodzenia, to potem nie ma kłopotu 31.01.04, 15:05
      tak sobie czytam te dyskusje o usypianiu i zastanawiam się dlaczego nikt nie
      wpadł na taki pomysł jak mój... od pierwszego dnia po urodzeniu uczyłam synka
      zasypiać bez "wspomagaczy" typu cyc, kołysanie itp. to naprawdę nie jest takie
      trudne. po nakarmieniu kładłam dziecko do łózeczka. jeśli płakał, NIGDY nie
      zostawiałam go samego. głaskałam po głowie, cichutko śpiewałam, dawałam palec
      do ssania. na początku trwało to dość długo i zmieniałam się z mężem. po kilku
      tygodniach po nakarmieniu i odłożeniu do łózeczka natychmiast zasypiał.
      później przestałam go karmić po kąpieli (tylko przed), więc po kąpieli
      potrzebował dodatkowego uspokajacza - smoczka. i tak jest do dziś. po kąpieli
      przytulam go, śpiewam kołysankę kładę do łóżeczka ze smoczkiem i wychodzę. i
      on zasypia w kilka minut. jest szczęśliwy i wyspany. ma 10 m-cy i śpi w nocy
      11-12 godzin, czasem tylko zapłacze jak nie może znaleźć smoczka. nigdy nie
      było problemu z płaczem który trzeba wytrzymywać bo dziecko inaczej się nie
      oduczy no bujania do snu, bo nigdy nie przyszło mi do głowy bujać go do snu.

      naprawdę dziwię się że np w szkołach rodzenia nie mówią o takich rzeczach. a
      może młodzi rodzice mają taką ograniczoną wyobraźnie że nie pomyślą ze słodki
      noworodek za parę miesięcy będzie ważył 10 kg i będzie wrzeszczał i wyrywał
      sie bujany a usypianie przerodzi się w koszmar.
      • umargos Re: pomagajmy od urodzenia, to potem nie ma kłopo 31.01.04, 17:56
        Eee...no żeby nikt nie wpadł to przesada. Ja wpadłam na to w drugim miesiącu
        życia kiedy dziecko zaczęło gorzej spać, gorzej zasypiać, no i w ogóle nie
        zasypiało przy jedzeniu...i choć na początku to czasem długo trwało i wiele
        razy musiałam koić smutki, głaskać, śpiewać to teraz po wieczorenj porcji
        przytulania i śpiewania po odłożeniu do łóżeczka dziecko spokojnie zasypia i
        śpi zazwyczaj po 13,5 h przez całą noc.
        Pozdrawiam
        Ula
        • bazylea1 Re: pomagajmy od urodzenia, to potem nie ma kłopo 31.01.04, 19:54
          no tak Ula zwracam honor, czytałam juz jak nauczyłaś córeczkę zasypiać. ale
          nadal widzę że jest to wyjątek a nie zasada. większosc dzieci ma problemy z
          zasypianiem przez rodziców którzy wpajają im złe nawyki.
      • judytak Re: pomagajmy od urodzenia, to potem nie ma kłopo 02.02.04, 10:11
        moi rodzice tak mnie kładli
        i było wszystko super ekstra
        aż dopóki nie skończyłam 8 miesięcy, kiedy to zrozumiałam, że ja idę spać sama,
        a oni razem, i co wieczór wstawałam w łóżeczku, trzęsłam szczebelkami i
        wrzeszczałam, i nie mieli na mnie kompletnie żadnego sposobu
        aż dopóki się nie poddali
        od tego czasu to ja szłam spać z mamą, a tata na kanapie, i dalej nie było
        problemu z usypianiem mnie ;o)

        pozdrawiam
        Judyta
    • sylvieska Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 31.01.04, 17:18
      Fizula...wielkie ogromne dzięki za temat. Marzył mi się własnie taki
      wątek.Rady o zasypianiu płynące z serca mamsmile))...i marzy mi się jeszcze
      coś...ZERO...abslotune ZERO dyskusji o mądrej książce o zasypianiu. Na litość
      boską ludzką i jakaś tam inną. Drogie mamy wielbicielki książki o zasypianiu
      nie wpisujcie się tutaj (pozwolę się zaszarogęsic fizulasmile))...i nie
      przekonujcie nieprzekonanych do wyższości i wielkosci książki. Wątki o tym sa
      gdzie indziej a wszelkie Wasze pisania oddalają nas od głownej mysli
      fizuli..tj.."co pomaga naszym dzieciom w zasypianiu- z zycia a nie z ksiązki
      wzięte"...a teraz drogie mamy niewielbicieli,nieznające i niechcące czytać
      madrej kasiązki o zasypianiu...Nie dajmy się wciagnąć w dyskusje mam
      wielbicielek mądrej książki. FIZULA ...jeszcze raz dzięki za temat i nie daj
      się wciągac w dyskusje o wyższości świat bożego narodzenia nad
      wielkanocą...pisz i radź ...a reszta słuchać Cię bedzie...smile))
      • mamafrania Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 31.01.04, 18:25
        Sylvieska masz calkowita racje. Nie dajmy sie sprowokowac i wciagac w chora
        dyskusje na tak cieplym watku.
        Dlatego nie bede komentowac wiadomej ksiazi mimo,ze bardzo mnie to korci..

        Moj synek ma 22 m-ce i przeszlismy juz kilka metod usypiania,ktore byly
        modifikowane w zaleznosci od jego wieku,dojrzalosci i poziomu rozwoju.
        NA poczatku oczywiscie zasypial przy cycusiu i byl odkladany do lozeczka.
        Budzil sie kilkakrotnie w ciagu nocy na karmienie a ja za kazdym razem
        wstawalam,karmilam go na fotelu a pozniej odkladalam do lozeczka...
        Jak skonczyl 7 m-cy wrocilam do pracy. Bylam tak steskniona (zwalszcza ,ze
        zdarzaja mi sie 2-3 dniowe wyjazdy sluzbowe),ze z wlasnej i nie przymuszonej
        woli zaczelam usypiac go w naszym (duuuzym) lozku.Przytulalismy sie,myzialismy
        az Franek zasypial. Pozniej zaczela sie epoka ksiazeczek,ktora trwa do dzisiaj
        i ktora oboje bardzo lubimy. Jest tylko jedna roznica: od 10 dni po codziennej
        kapieli,przytulaniu z Tata Franek kladzie sie spac do wlasnego "doroslego"
        lozka (lozeczko , krore rosnie z dzieckiem ,ma barierke pzreciwupadkowa). Nie
        kladzie sie absolutnie sam tylko z mama cyt "z moja mamunia". Przez kilka minut
        czytamy ksiazeczki, tata musi sie jeszcze pojawic na malego buziaka i pozniej
        gasimy swiatlo ,zeby pooglac latajace krowy i spiacy ksiezyc (fluorescencyjne
        przylkejanki na sufice)wink))-taki maly podstep. Pozniej Franek przytula sie do
        mnie i zasypia.
        Nigdy nie kladziemy go na sile.Najczesciej usypia ok 21.30-22 ale nam to nie
        przeszkadza. Pozno wracamy z pracy, czesto wyjezdzamy i bardzo do niego
        tesknimy. Chcemy mu okazac jak najwiecej czulosci. Wyciszyc go.
        Bardzo czesta tanczymy przed snem tance-przytulance.tzn wlaczamy kolysanki i
        bujamy sie w rytm muzyki przez kilka minut przy zgaszony swietle (ale tojuz w
        sytuacjach extremalnych ,kiedy synek mial ciezki lub przeladowany emocjami
        dzien).Taniec trwa do momentu az Franek mowi :mamuniu kladziemy sie (nie trwa
        to dluzej niz 3-4 min) i wtedy expresowo zasypia.
        Pozdrawiam cieplutko,Monika
        • pesteczka5 Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 31.01.04, 20:21
          Bazylea, brawoo (bez ironii). To ieał, zazdroszczę.

          Tylko że nie wszystkie dzieci sie tak dadzą... Mój synek wrzeszczał jak
          oparzony przy każdej próbie położenia go od noworodztwa, ze tak powiem (chyba
          że już spał, wtedy nie wrzeszczałsmile)

          Dawno odkryłam, ze rodzice dzielą się na dumnych wspaniałych, bardzo
          skutecznych i co to se nie dadzą po głowie chodzić ---

          oraz tych nieszczesnych co se dadzą - --

          a to wszystko zależy od dzieciarów, jakie komu bociek w komin spuści, hehe

          No moze nie wszywtko, bo 1 proc, kształtujemy sami w trudzie i znoju za pomocą
          potu, znoju, Eichelbergerów i dyskusji na edzieckusmile

          Buziaki, p.
          • fizula Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 01.02.04, 02:14
            Wczoraj mojemu młodszemu (8 m-c)maluszkowi w spokojnym zaśnięciu pomogła
            karetka pogotowia (tak, tak). Baaardzo byłam zadowolona z działań służby
            zdrowia, która skutecznie obniżyła mu gorączkę wahającą się między 40 a 41 st.
            (po czopku i zimnych okładach) i wykryła, że powodem tego "ciepełka" była nasza
            znajoma angina. Także dzisiaj śpimy o niebo lepiej (bagatelka 39 st.). Znowu
            mogę wrócić na łono naszego wątku (którego fanem jest mój mąż). Mój kochany
            małżonek zamiast samemu podzielić się swoimi "innowacyjnymi" metodami usypiania
            dzieci zasugerował mi, że mogłabym go w tym wyręczyć. Mianowicie, gdy nasze
            starsze dziecię przechodziło okres "niezasypiania", po wieczornym czytaniu
            kontynuował swoją opowieść (bo dziecię było namolne: tata jeszcze i jeszcze).
            Powoli opowiadanie zmieniało się w grę "państwa-miasta", która to opowieść
            (Albania, Belgia, Czechy, Dania itd.)szybciej wprowadzała lube dziecię w krainę
            marzeń sennych. Drugim niegodnym polecenia sposobem z tegoż samego okresu były
            przejażdżki samochodowe, które przyczyniały się do płynnego wkroczenia w stan
            snu.
            Niektóre uczestniczki forum mile połechtały moją próżność, więc może coś
            jeszcze zdołam z siebie wydusić a propos łagodnego usypiania. Dla fanów
            książeczek fajną pomocą może być np. książeczka "Mysia idzie spać" czy inna
            tego typu (Kamyczek). Miałam kiedyś pomysł, żeby samej zrobić książeczkę na
            dobranoc dla mojego dziecka, równie prostą jak powyższe. Tyle że ze zdjęciami
            malucha i prostym komentarzem: Lidzia je kolację, Lidzia myje się, Lidzia czyta
            książeczkę, Lidzia zamyka oczka Itp. Dla rocznego, półtorarocznego malucha,
            który lubi książeczki (albo zdjęcia) to super pomoc. Można zafoliować, żeby nie
            uległa zniszczeniu po jednym dniu. Moja córcia jest bardzo ruchliwym
            stworzeniem, nawet śpi łażąc po łóżku. Gdy miała fazę, że musiała zasypiać
            wtulona we mnie, nierzadko ciężko było mi znieść to usypianie. Mi się bardzo
            chciało spać (albo skończyć usypianie), a ten maluch wiercił się okropnie.
            Czasem pomagało, jak usypiał wtedy z nami miś. Można było wtedy powiedzieć:
            Twojemu misiowi tak się chce spać, bądźmy cichutko, żeby go nie obudzić. Przed
            pójściem do łóżka niekiedy układałyśmy zabawki do snu na ich łóżeczka
            (półkę), "żeby następnego dnia miały siłę bawić się z dziećmi".
            Jak sobie przeczytałam o tym, jak niektóre z Was pomagają maluszkom w
            zasypianiu, to znowu uświadomiłam sobie, że ja często też skutecznie
            przeszkadzałam w zasypianiu. I pewnie dlatego tyle sposobów radzenia sobie z
            tym wymyśliliśmy ;o). Wasze posty dają mi dużo do myślenia, dzięki!
            • zarra Re:do sylvieska 01.02.04, 23:43
              Ej,ej bez takichwink
              To nie my (zwolenniczki) rozpoczęłyśmy tu dyskusję o tej książce.
              Ksiażkę na dzieńdobry błotem obrzuciła fizula i tu się zaczeło.
              My się naturalnie bronimy.Ot co.
              Również nie znoszę dyskusji o tej ksiażce i choć widze je od dawna nigdy w
              nich nie uczestniczyłam.Bo to nie ma raczej sensu.
              Ale tu nie wytrzymałam.Tu to chyba za daleko zaszło.
              Jak moze mama "x" nazywac moje dziecko chłodno chowane,nieszczęśliwe itp.?

              Jak padają bzdury to muszę zaprotestować.

              Tyle wyjaśnień.

              podrawiam

              ps.i dajcie dzieciom spać wink
              • sylvieska Re:do sylvieska 02.02.04, 22:41
                Zarra...co powiedziane to powiedziane co zaatakowane to zaatakowane( choć
                dyskutowac by mozna czy to atak czy raczej sądu wyrażenia było-to jesli chodzi
                o fizule)...odcinamy to grubą kreską i HOWGHwink)))...radźmy..radźmy po
                matczynemu nie po książkowemu co robić by dziecka nam spałysmile))...ale nie
                dyskutujmy o wyższości rad domowych matczynych nad radami poradnikowymi ( badź
                też odwrotnie) bo nie o tym ten wątek...HOWGHwink))...się powtarzam więc
                kończęsmile))...Pozdrawiam niewielbicielki i wielbicielki znające i nieznajace
                mądrą książkę o zasypianiusmile)))
              • fizula Re:do zarra i nie tylko 03.02.04, 01:44
                > To nie my (zwolenniczki) rozpoczęłyśmy tu dyskusję o tej książce.
                > Ksiażkę na dzieńdobry błotem obrzuciła fizula i tu się zaczeło.
                > My się naturalnie bronimy.Ot co.
                Nie wiem, czy zauważyłaś, że już kilka postów temu zaprzestałam obrzucania
                błotem Twojej ulubinej książki. Nawet pożałowałam, że poruszyłam ten temat.
                Powinnam była sprytnie go ominąć udając, że nie ma go na forum, po czym przejść
                do mojej prośby o opis, jak Wy pomagacie Waszym dzieciom polubić zasypianie.
                Szczególnie interesuje mnie, jak mając dwójeczkę lub więcej dzieciaczków
                ułatwiacie im spokojne zaśnięcie. Jak Danielek był maluśkim niemowlątkiem (i
                dużo spał), to Lidunia uwielbiała zasypiać przytulona do niego. Teraz to ona
                chodzi wcześniej spać, więc usypianie mamy podwójne: najpierw ją, potem jego.
                Nie korzystam przy tym z poradników, że dziecko ma w tym wieku tyle spać, a w
                innym znowu tyle. Dla mnie każde dziecko jest inne i trudno mi je porównywać ze
                średnią statystyczną, jaką można znaleźć w książkach. Przykładowo: córcia jest
                dużo bardziej ruchliwym dzieckiem i o wiele więcej spała w dzień niż mój
                powolny synio ( bardzo mało śpi w dzień). Wydaje mi się ponadto, że każdy z
                moich maluchów potrzebuje czego innego. Jedno wymaga radykalnego zajęcia się
                nim, drugiemu wystarczy delikatne, czułe zapewnienie o obecności. Przed
                chwileczką wystarczyło syniowi, który się wyrwał ze snu, że delikatnie go
                pogłaskałam, objęłam, popatrzyłam na niego dopóki nie zasnął. Przypomina mi
                się, jakie miałam awantury, gdy próbowałam takiego "delikatnego" usypiania w
                stosunku do córci, gdy była w podobnym wieku. Dla niej niezbędnikiem była
                pierś, która dla malucha jest przede wszystkim sposobem najedzenia się,
                napicia. Myślę, że ile dzieci, tyle sposobów zasypiania. Przeczytałam niedawno
                piękną książkę o Piotrusiu adoptowanym w wieku 2 lat, napisaną przez jego mamę
                ("Wieża z klocków" Katarzyna Kotowska). W zachwyt wprawiła mnie mądrość tej
                matki, która uczyła swojego syneczka w czasie zasypiania tego, czego mu bardzo
                brakowało dotychczas, a więc bliskości i poczucia bezpieczeństwa. Po kilku
                miesiącach "przedspaniowych" czułości dzieciątko przestało się konwulsyjnie
                szamotać przed snem, impulsywanie ssać palec (tak zasypiają dzieci w domu
                dziecka). Kobieta ta ma według mnie genialną mamusiną intuicję kochania dziecka
                i zapewniania go o tym nawet wtedy, gdy on jej daje popalić.
                Ostatnio mojej kochanej 4-latce, która często twierdzi, że nie może zasnąć (tak
                pełna jest wrażeń) pomaga wymyślona przeze mnie bajeczka o tym, jak to sen
                siedzi cichutko pod łóżeczkiem i obserwuje czy zamknięte już ma oczka, czy
                przykryta jest już kołderką. I okazuje się, że jest bardzo płochliwym stworem.
                Mamy taki ulubiony wierszyk o usypianiu, znacie go?
                "Gdy dziecko usypia,
                na brzegu poduszki
                siadają srebrzyste
                Aniołki-Maluszki..." Dalej jest jeszcze ładniejszy.
                • zarra Re:do zarra i nie tylko 03.02.04, 15:06
                  Fizula,zauwazyłam,ale odpowiedz dotyczyła postu Sylvieski.
                  A ulubionych książek mam kilka i akurat "ta" do nich nie należy.wink
                  Była mi po prostu pomocna. I ciesze sie ,że ją przeczytałam.
                  A wasze posty opiniujące te metody i te nasze "biedne dzieci"
                  są bardzo nieprawdziwe więc nie mogłam nie zareagować.
                  Gabrysia otrzymuje dużą porcje czułości i na dobranoc i na dzieńdobry
                  i przez caluśki dzień.A jak mi ktoś zarzuca,ze napewno tak nie jest i pewnie
                  wrzucam do łózeczka i znikam,to jak ja mogę to spokojnie przemilczeć?

                  Chociaż pewnie powinnam...najlepiej wogóle nie czytac tego watku.
                  Mam naukę na przyszłość wink

                  Fizula, chociaż pisać o tym przestałaś,ale ten temat się rozwinął
                  i jakby nie było ty go rozpoczęłaś.
                  A mogłaś innaczej....
                  Wtedy pewnie chętnie wzięłabym w nim udział
                  bez słowa na temat ksiażki.

                  pozdrawiam

                • mamaiwo Re:do zarra i nie tylko 03.02.04, 22:14
                  Fizula - przepiekny jest poczatek tego wiersza o zasypianiu. Moj synek
                  uwielbia kiedy mu recytuje takie rozne wierszyki a tego nie znam. Baaardzo
                  prosze o ciag dalszy smile
                  • fizula wierszyk Doroty Gellner 04.02.04, 00:54
                    "Aniołki-Maluszki"
                    Gdy dziecko usypia,
                    na brzegu poduszki
                    siadają srebrzyste
                    Aniołki-Maluszki.
                    Siadają cichutko
                    wśród sennych falbanek,
                    wyciągają ręce pełne kołysnek.
                    I sny rozwijają
                    z kłębuszków świetlistych.
                    Patrzcie! Już je kładą
                    na brzegu kołyski!
                    A potem śpią sobie
                    na białych falbankach
                    w błyszczących koszulkach,
                    w błyszczących piżamkach.
                    (Wierszyk jak dla mnie piękny, aż się robi ciepło na sercu surprised))
    • ewa_zaor Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 03.02.04, 17:39
      Witam Was wszystkie, choc widze ze watek sie powli zbliza ku koncowi.

      Tez mialam notoryczne problemy z niewyspaniem i gdy uslyszalam, ze jest metoda,
      ktora moze mi pomoc, bylam zachwycona. Ale potem uswiadomilam sobie, ze wyglada
      na zbyt latwa i ze nie bedzie zupelnie "bezkosztowa". Jeden raz przemeczylam
      siebie i dziecko (ktore przy okazji z placzu zatarlo sobie oczko, spuchlo mu a
      ja mialam straszne wyrzuty sumienia) i wiecej do tego nie wracalam.

      Teraz synek ma 21 m-cy i od kiedy wrocilam do pracy (sierpien ubieglego roku)
      spi z nami w duzym lozku (paradoksalnie - jak byl maly spal sam w lozeczku a
      teraz z nami...). Usypianie go jest dla mnie DUZA przyjemnoscia, zwlaszcza po
      pracy - kiedy znow moge poczuc jego zapach, przytulic, posluchac co chce mi
      powiedziec (a chce duzo). Kiedy czuje jak on rowniez tego pragnie to chocbym
      byla bardzo zmeczona i miala w perspektywie siedzenie do 1 w nocy, robiac obiad
      na dzien nastepny - jest warto. Moj czas jest rowniez jedna z wielkich wartosci
      jaka moge i chce dziecku dac.

      Ale to dobrze, ze wszystkie mamy watpliwosci, wszystkie poszukujemy.
      Najwazniejsze jest wsparcie i wymiana pogladow jaka tutaj sobie nawzajem
      przekazujemy (choc ja pisze od niedawna ale czytam od miesiecy)

      Pozdrawiam serdecznie
      Ewa
      • pesteczka5 Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 03.02.04, 21:47
        Fizula,
        dzięki za bajkę o senku pod łóżeczkiem - pożyczam, można?

        Ja usypiam dwójkę z reguły osobno - choć próbuję powoli choćby zaczynać
        czytanie obydwojgu, co zrobić, kiedy Kubuś potrzebuje innych rytmów i z reguły
        fika po spokojnie leżącym Bartusiu.
        Ale mam znajomą, która jest z dzieciakami cały dzień sama i spokojnie
        pracowała od początku na to, żeby dwójkę usypiać razem i to już o siódmej -
        trzyma jedno na rekach, kołysze i na kolanach śpiewając, głaszcze drugiego po
        łebku. I tak 5-10 minut. czyli da się...
    • ligia76 Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 03.02.04, 23:20
      Zgadzam się z fizulą.

      Mnie osobiście dziwi fakt, że w dzisiejszych czasach żeby być dobrym rodzicem
      podobno trzeba przeczytać parę książek, oczywiscie super mądrych. Ci co ich
      nie czytają, a kierują się instynktem, nazywani bywają ludźmi prostymi (nie
      mylić z prostakami). Dziecko w dzisiejszych czasach traktuje się jak np.
      pralkę automatyczną z instrukcją obsługi.
      Dlaczego mamy wychodzić z założenia, że nasz instynkt się myli ?
      Wychowana zostałam bez książek, bez poradników, nie byłam traktowana ja rzecz,
      nie byłam "klapiona". Tak samo staram się wychowywać moje dzieci. Nie muszę
      przeczytać w książce że np. dzieci się bić nie powinno, że uczucia dziecka
      należy szanować (nawet bardzo małego dziecka), i jak mam mówić żeby dzieci
      mnie słuchały. Dla mnie wszystkie te rzeczy są jasne i to nie dlatego że
      jestem wyjątkowa i lepsza od innych, ale dlatego że jestem poprostu - mamą.
      Mój post nie jest atakiem na osoby czytające i korzystajace z rad
      zamieszczonych w książkach lub poradnikach, ale proszę nie piszcie że ktoś kto
      nie czyta takich pozycji jest prosty, bez horyzontów, bije dzieci, nie
      szanuje ich i napewno źle wychowuje.
      Każda z nas chce być dobrym rodzicem, a sposób realizacji niech pozostanie
      wolnym wyborem.

      Pozdrowienia
      Ligia
      • zarra Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 04.02.04, 01:20
        ligia76 napisała:

        >
        > Mój post nie jest atakiem na osoby czytające i korzystajace z rad
        > zamieszczonych w książkach lub poradnikach, ale proszę nie piszcie że ktoś
        kto
        > nie czyta takich pozycji jest prosty, bez horyzontów, bije dzieci, nie
        > szanuje ich i napewno źle wychowuje.
        >
        • zarra Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 04.02.04, 01:30
          ligia76 napisała:

          >
          > Mój post nie jest atakiem na osoby czytające i korzystajace z rad
          > zamieszczonych w książkach lub poradnikach, ale proszę nie piszcie że ktoś
          kto
          > nie czyta takich pozycji jest prosty, bez horyzontów, bije dzieci, nie
          > szanuje ich i napewno źle wychowuje.
          >
          Nikt nie napisał,że ten kto nie czyta jest prosty!!!
          Ja napisałam,ze proste są stwierdzenia,ze jesli mama stosuje metody
          z książki to dzieci sa chłodno chowane,z brakiem poczucia bezpieczeństwa
          i inne steki bzdur.


          Wogóle wydawało mi się,ze moje posty sa jasne,czytelne i zrozumiałe,
          ale po waszych odpowiedziach już sama niewiem...
          Czytam te swoje posty i nie widzę ,
          żebym pisała to co wy z nich wyczytujecie..


          Po co ja się w to wciagnęłam ?

          Do widzenia

        • ligia76 Re: pomagajmy naszym dzieciom w ... do zarry 04.02.04, 16:12
          zarra ja nie pisałam o Tobie. Mój post rzeczywiście był bardzo ogólnikowy, ale pisząc o nazywaniu mam nieczytających książek dot. wychowania dzieci - prostymi itp. posiłkowałam się wiedzą smile wyczytaną w innych wątkach "kręcących" się wokół tematu wychowania.
          Przepraszam Cię że wyszło tak jakbym pisała do Ciebie.

          Pozdrowienia
          Ligia
    • madzia.b2 do bazylea 04.02.04, 09:51
      gdyby to uzypianie maluszków było takie proste to nie byłoby teraz problemu i
      tematusmile
      nie wzięłaś pod uwagę dzieci innych niż słodkie grzeczniutkie niemowlaki.
      moje dziecko przepłakało dokładnie trzy miesiące swojego zycia. nikomu nie
      życze podobnych doswiadczeń chociaż wiem, że takie dzidiusie jak mój się
      zdarzają. Nie dało się położyc dziecka i czekać aż usnie, bo było ciągle sine
      od płaczu.
      No, ale dobrze że niektóre mamy początki macierzyństwa wspominają z
      przyjemnością.
      pozdrawiam
      • lukasia1 Re: do bazylea 04.02.04, 11:58
        Iza ! Ja też pożyczam śliiiiczny wierszyk - mogę ?
        Wypróbowałam metodę masowania rązek i nóżek w celu sprawdzenia czy są śpiące ;-
        )) Moja Ola przyglądała mi się z zaciekawieniem smile))
        Czytając Wasze posty czuję się trochę winna, że o 22.30 po półgodzinnym
        mizianiu się z Olą, a przed półgodzinnym karmieniem Martusi mam już ochotę
        wyjść od Oli i chwilę posiedzieć sama, w ciszy.... No i przyznaję się, że
        czasem w stosunku do dwulatki Oli stosuję podstęp wink))
        Otóż jak już widzę,że Ola jest już tak śpiąca, że nie ma siły się ruszać smile),
        ale nie na tyle,żeby nie usłyszec że wychodzę, to wstaję i mówię,że idę się
        napić herbatki. Zastosowałam tę "wymówkę" jakiś czas temu, kiedy po
        przeczytaniu stu bajek i zaśpiewaniu dwustu kołysanek naprawdę zaschło mi w
        gardle. Ola łaskawie się zgodziła i .... zasnęła. A ze dwa razy się zdarzyło,ze
        sama poprosiła żebym poszła "napić się herbatki" smile))
        Szczerze i ciepło Was pozdrawiam.
        • jagienka.harrison Re: Może faktycznie założyć osobny wątek? 04.02.04, 12:15
          Bez żadnych poradników, lepszych czy gorszych, po prostu jak mamy (i taty)
          usypiają swoje dzieci?
          Ja muszę przyznać że już prawie trzeci tydzień mija gdy mój Dominio zasypia w
          pół godziny w swoim łóżeczku.
          Z pozdrowieniami
          Jagienka & Dominik (29.11.02)styczniowe zdjęcia:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7662007&a=10302262
      • bazylea1 do Madzia.b2 04.02.04, 13:09
        hm, czuje sie w obowiązku odpowiedziec... mój mały nie był słodkim
        grzeczniutkim niemowlakiem, ani wtedy ani teraz. położony do łózeczka płakał
        ale jak napisałam uspokajałam go leżącego w łózeczku na wszelkie mozliwe
        sposoby, na początku trwało to długo. fakt, nie siniał od płaczu, raczej
        marudził. ale sądzę że większosc noworodków raczej nie siniałaby tylko
        usypiała - oczywiscie są niespokojne wyjątki, może Twoj do takich należał.
        dalej twierdzę że łatwiej jest nauczyć samodzielnego zasypiania noworodka
        który w końcu ma ogromną potrzebę spania i mniej jest wrażliwy na bodzce
        zewnętrzne niż półroczne czy roczne dziecko które ma już mocno utrwalone
        nawyki związane z zasypianiem typu bujanie, piers, butelka itp.

        no i nie wspominam początków macierzynstwa z przyjemnoscią, to raczej był
        horror ale to temat na odrębną dyskusję, a zasypianie to taki jasny punkt w
        tej całej historii. teraz mój mały ma 10 m-cy i po całym dniu z nim ledwo
        trzymam się na nogach, za to wieczorem mogę odpocząć po położeniu go do
        łóżeczka - wiem ze on spokojnie zaśnie.
    • lukasia1 Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 04.02.04, 12:40
      Przepraszam, mój poprzedni post był do wszystkich ( a podziękowania dla fizuli )
    • fizula Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 06.02.04, 22:46
      Dzięki za słowa wsparcia i zrozumienia od tak wielu mam. (Naprawdę bardzo było
      mi to potrzebne, bo miałam okropnie ciężki :o(( tydzień ). Bardzo mi się
      spodobało to, co wiele z Was pisze ze swojego doświadczenia. Sama esencja
      spokojnego usypiania. M.in. Grzalka pisze: "Tak naprawdę robię to dla siebie, a
      mam nadzieję, że moja córeczka na tym skorzysta". Beata 660: "Dużo wysiłku nie
      musiałam włożyć w oduczanie mojego dziecka, włożyłam za to dużo serca, dużo
      śpiewania, czułości, cierpliwości". Ewa_zaor: "Usypianie jest dla mnie dużą
      przyjemnością. Kiedy czuję, jak on również tego pragnie (...)-jest warto. Aż
      sobie przepisałam odręcznie te fragmety, tak mi się spodobały. Ja niestety
      często więcej mam wątpliwości niż gotowych pomysłów, w wypadku usypiania
      również. Np. z tym rytuałem wieczornym. Dopiero wtedy zaczęliśmy wprowadzać
      jego elementy, gdy pojawiły się trudności w zasypianiu. Wcześniej nasze starsze
      dziecię zasypiało w niemal każdym czasie, miejscu, różnych okolicznościach (co
      było dla nas na rękę, bo mieliśmy dużo różnych wyjść, podróży). Ale w miarę
      upływu czasu było to coraz trudniejsze, więc troszkę bardziej zaczęliśmy
      zwracać uwagę, że może potrzebować więcej stałości. A to dawał nam ten schemat
      wieczornego usypiania. Ale na to trzeba czasu, nie od razu dziecko chce się na
      to zgadzać. Padł tu przytoczony jeszcze jeden pomysł (kasiage) na spokojne
      usypianie: jedzenie 30 minut przed spaniem. Mam pytanie: ale to chyba ma
      pomagać 3,4-latkom? Może są młodsze dzieci, które się godzą na takie coś, ale
      moje starsze dzieciątko potrzebowało jednak mieć pełny brzuszek, żeby czuć się
      gotowe udać w krainę marzeń sennych. Zresztą małe dzieci raczej same wiedzą,
      ile i jak często potrzebują jeść, stąd trudno tak ingerować. Przypomniał mi się
      antyprzykład spokojnego usypiania: znam mamę straszącą swoje dzieci sowami,
      żeby uciszyły się i wreszcie zasnęły. Rozumiem doskonale jej zmęczenie i to, że
      potrzebuje odpczynku od rozbrykanych maluchów, ale na dłuższą metę to
      rozwiązanie jest jakieś koszmarne (wyobrażam sobie potem dzieciaki, które mają
      koszmary senne: sowy). Starsze dzieciaki same mają skłonność wymyślać sobie w
      ciągu dnia różne bajki-straszydła. Np. u nas w domu w łazience mieszkają smoki
      i straszą mi dziecko. Mamy na szczęście jeszcze inny wierszyk, który jest
      niezastąpiony w takich sytuacjach.
      "Gdy potwór się śni-
      nie ma rady.
      Wyłazi z najgłębszej szuflady
      i nie ma co płakać
      i szlochać,
      lecz trzeba potwora pokochać!(...)"
      Mam wrażenie, że dla większości dzieci koniec dnia jest szczególnie trudnym
      czasem. Wtedy tym bardziej potrzeba im, żebyśmy wczuwali się w ich sytuację.
      Czasem przychodzi mi wtedy do głowy pytanie: Czy ja bym chciała być tak
      usypiana?
    • steffa Re: pomagajmy naszym dzieciom w spokojnym zasypia 10.02.04, 22:09
      Przeczytałam ten wątek przypadkiem i trochę żałuję, mimo wielu słusznych tez,
      ale... To niesamowite ile agresji mogą mieć „ciepłe mamy”: „nie wpisujcie się
      wielbicielki książki!” – dużo ciężkich słów tu już padło, aż nie chce mi się
      cytować. Przecież wątek brzmi „Pomagajmy dzieciom w spokojnym zasypianiu”.
      Dzieci „książkowych rodziców” zasypiają spokojnie. Najgorsze w dyskusjach – i
      to wychodzi w takich miejscach jak fora – jest brak kultury tejże dyskusji
      charakterystyczny dla polskiej kultury. I też z reguły nie zabieram głosu w
      podobnych dyskusjach, właśnie dlatego, że do niczego ona nie prowadzi, ale tym
      razem – tak jak Zara – nie wytrzymałam. Dla mnie głosy Jagienki, Zary, Delty.x
      czy Amko – to nie głosy wrogiego obozu, tylko rzeczowe wypowiedzi w dyskusji.
      Bo świat nie składa się tylko z matek krojonych na jedną miarę, prawda? Matki –
      tak jak dzieci, mężczyźni czy ludzie ogólnie są różne. Może ich wypowiedzi
      też kogoś zainspirują? Nie ma co dzielić się na dwa wrogie obozy. No i zaraz
      ktoś mnie tu obrzuci błotem... Powiem tylko coś, co pewnie nie będzie tu
      popularne. To, czego potrzebuje matka też jest ważne!
      • fizula Re: do steffi: pomysły na usypianie? 13.02.04, 03:04
        steffa napisała:
        > Przeczytałam ten wątek przypadkiem i trochę żałuję, mimo wielu słusznych tez,
        > ale... To niesamowite ile agresji mogą mieć „ciepłe mamy”: „
        No to znowu ja, ta agresywna mama, co nie lubi wieczorem zmuszać maleńkiego
        dziecka do samotnego usypiania, skoro płacze, żeby być z nim. Wybaczcie, drogie
        emamy z "wrogiego obozu", że mam śmiałość mieć własne pomysły i używam do tego
        ciężkich słów.
        >To, czego potrzebuje matka też jest ważne!<
        Jak najbardziej się z tym zgadzam. Ja na przykład potrzebuję, żeby moje
        maluszki bez histerycznych płaczów szczęśliwe zasypiały sobie. Tak się składa,
        że bardzo mnie to relaksuje surprised). Ponadto prawda w moim przypadku jest taka, że
        zazwyczaj w ciągu dnia znajduję też czas na własne potrzeby, stąd spędzenie
        trochę czasu wieczorem z maluchami nie jest pogrzebaniem własnych potrzeb (no,
        ale pewnie piszesz o sobie, więc nie będę dłużej dyskutować).
        > Dzieci „książkowych rodziców” zasypiają spokojnie.<
        Tak się składa, że moje dzieci też mają "książkowych rodziców", tyle że każdy
        wybiera inne książki jako wartościowe. Moje maluchy nie zawsze spokojnie
        zasypiają stąd szukam dobrych, łagodnych sposobów, aby im pomagać. Sama kiepska
        jestem, jeśli chodzi o matczyną intuicję, więc przynajmniej nagłowić się
        musiałam.
        Może jeszcze raz zaryzykuję podzielenie się naszymi domowymi sposobami
        usypiania. Moje lube dziecię mianowicie od 1,5 do 3 lat twierdziło zazwyczaj,
        że ono nigdy nie jest zmęczone, ani śpiące. Na stwierdzenie: "Idziemy spać!"
        odpowiedź była przecząca. Któregoś więc razu wiedziona bardziej moją
        pomysłowością niż intuicją sama zaproponowałam, gdy dziecko było zmęczone: "no
        to tak jak chciałaś, dzisiaj nie śpimy". Po takiej lekcji opór przed
        zasypianiem jakby zmalał. Jakby wreszcie moje dziecię zaczęło się domyślać, że
        spanie nie jest wyłącznie potrzebne rodzicom.
        Swego czasu Lidzia uwielbiała zasypiać w namiocie (taki dziecięcy namiocik
        rozkładany w domu). Przekonałam się tu jak bardzo taka "niepozorna" rzecz może
        ułatwiać wyciszenie się dziecku. A sedno tkwi nie w tej akurat rzeczy, tylko
        raczej, że dzieciak czuje się trochę jak w brzuszku u mamy, a może po prostu w
        jakiś inny sposób zapewnia mu to poczucie bezpieczeństwa. Wieczorne Bozi "papa"
        też oczywiście było i przytulanki, i czytanki, ale nie przedłużające się w
        nieskończoność. Jak maluch lubi słuchać opowiadań (a rodzic opowiadać), to
        można tworzyć takie własne >prawdziwe-bajki< uczące spać (ogólny pomysł z
        książki "Opowiadania dla twojego dziecka")-tyle że to raczej dla starszego
        dziecka. Układa się opowiadanie o dziecku, które źle zasypiało, a potem powoli
        nauczyło się spokojnie zaspiać. "Dziwnym" zbiegiem okoliczności to dziecko z
        bajki ma wiele cech przypominających nasze własne dziecko (podobne imię,
        podobny pokój, podobnych rodziców itd). Układając bajeczkę trzeba się
        maksymalnie wczuć w uczucia dziecka (co na prawdę odczuwa, że nie chce iść
        spać). Trzeba wymyślić jakieś szczęśliwe prawdopodobne rozwiązanie, z którym
        dziecko mogłoby się identyfikować.
        • steffa Re: do steffi: pomysły na usypianie? 15.02.04, 00:29
          Super. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka