Dodaj do ulubionych

Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym?

21.01.10, 22:03
Zastanawiam się, co myślicie o porozumiewaniu sie w języku obcym z
własnym dzieckiem, w celach czysto edukacyjnych.

Od kilku dni staram się mówić do mojej 2,5 letniej córeczki w języku
angielskim. Także czytam jej książeczki w tym języku i puszczam
bajeczki... Zastanawiam sie, czy nie przyniesie to efektu
odwrotnego? (moja coreczka b. ladnie mowi po polsku i denerwuje ja
czasami, kiedy zaczynam mowic w niezrozumiałym dla niej jezyku)
Takze mam watpliwosci, czy jest to postępowanie "spójne" - oboje z
Meżem jesteśmy Polakami...

Proszę dajcie znać co o tym myślicie.
Obserwuj wątek
    • duzeq Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 21.01.10, 22:08
      Jest jeden watek o nauce jezykow obcych umieszczony zaraz pod
      Twoim...
      Jak mieszkacie w Polsce i jestescie Polakami, to mowienie do dziecka
      po angielsku jest raczej nie na miejscu - jak chcesz ja czegos
      nauczyc, to pusc jej jakies nagrania dla malych dzieci albo
      zatrudnij kogos. Ty jestes jej matka, nauczylas ja polskiego i tego
      powinnas sie trzymac.
      W rodzinach wielojezycznych tez obowiazuje metoda OPOL - one parent,
      one language.
      • margotka1980 Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 21.01.10, 22:17
        Dziekuje za odpowiedz. Tak zauwazylam watek poprzedni, mam jednak
        wrazenie, ze dotyczy on bardziej rodzin, które mieszkaja za granica/
        malzenstw mieszanych.
        Tak jak pisalam wczesniej, mieszkamy w Polsce i jestesmy Polakami...
        i wlasnie z tego powodu mam watpliwosci. Co sadzisz o 1-2 godzinach
        angielskiego dziennie, a nie porozumiewianie sie w tym jez. non-
        stop? Oczywiscie, nosze sie z zamiarem zatrudnienia nauczyciela, ale
        poki to sie nie stanie... Moja Corka chlonie teraz wiedze jak
        gabka... Po polsku mowi b. ladnie.
    • hamerykanka Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 21.01.10, 22:29
      Jesli angielski nie jest twoim ojczystym jezykiem, odpusc sobie.
      Jest bardzo prawdopodobne ze nauczysz ja mowic po angielsku z
      polskim akcentem, wiec lepiej zatrudnic nauczyciela obcokrajowca.
      Moj maz jest Amerykaninem, mowi do naszej corki po angielsku, ja po
      polsku, mala zaczyna powtarzac (20 mies). Poszukaj zreszta forum
      wielojezycznosc w rodzinie i tam sie doiesz wszystkiegosmile
    • giddygiraffe Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 21.01.10, 22:38
      Jestem po filologii angielskiej, a córeczka ma 13 msc. Nie zamierzam mówić do
      niej po angielsku. Uważam jednak, że warto, aby dziecko osłuchało się z obcym
      językiem: warto puszczać np. piosenki angielskie. A jak przyjdzie czas na naukę
      to wtedy jej po prostu pomogę. Być może jak zauważę, że będzie się interesowała
      i sama np. podpytywała jak daną rzecz nazwać po angielsku to pewnie będę ją
      uczyć. Jeśli Twoja córeczka się denerwuje – nie nalegaj. Możesz ją zniechęcić.
      Spróbuj za jakiś czas. Ewentualnie spróbuj zapisać ją na jakieś kursy typu Helen
      Doron – nauka połączona z zabawą może jej się bardzo spodobać.
      • margotka1980 Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 21.01.10, 22:45
        Dziekuje Wam za Wasze opinie smile Rzeczywiscie chyba poprzestanę na
        piosenkach i bajeczkach w tym jezyku i przyjrze sie kursom dla
        dzieci/ ofercie nauczycieli prywatnych.

        A co myslicie o przedszkolu obcojezycznym? czy to nie jest stuczne w
        sytuacji, gdy, tak jak pisalam wczesniej, nie jestesmy
        obcokrajowcami...
    • mw144 Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 21.01.10, 23:06
      Nie mówię do dzieci (takich do 3 r.ż.) w innych językach, żeby im nie mieszać w
      głowach. Jak jesteśmy za granicą to starają się dogadać po angielsku, bo innego
      obcego nie znająwink A, no i jak rodzinka jakaś przyjdzie do nas, to też po
      angielsku można pogadać, co z lubością wykorzystują.
      • phantomka Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 21.01.10, 23:22
        Niestety to jakas nowa moda wsrod rodzicow. Spotkalam sie z tym
        kilkukrotnie i naprawde nie rozumiem tej gonitwy. Przeciez dziecko
        ma jeszcze mase czasu na nauke jezyka. Ja rozumiem nauke przez
        zabawe, ale jezeli sama piszesz, ze ja to irytuje, to w ogole nie ma
        co pytac kogokolwiek o sens takiego zabiegu, bo skoro dziecko
        mowi "nie" uszanuj to.
    • ga-ti Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 22.01.10, 00:29
      Znam dzieci, które są dwujęzyczne (rodzice Polka + Anglik) i bez żadnych problemów porozumiewają się płynnie w 2 językach. Często w jednej rozmowie przeplatają 2 języki, płynnie przechodząc z jednego w drugi. Do mamy po polsku, do taty po angielsku to dla nich naturalne. Nie ocenię ich angielskiego, ale polski jak najbardziej poprawny.
      Poznałam też rodzinę, w której tata mówił do dzieci (4 lat i kilkumiesięczniak) po włosku. Nawet początkowo myślałam, że jest Włochem, ale z żoną mówił po polsku i to zupełnie poprawnie smile
      Starsze dziecko mówiło w 2 językach tylko z tatą.
      Nie wiem, może to nie takie złe...
      Ja niestety nie mam takiej możliwości sad
      I uważaj na oferty angielskiego dla maluszków. Niestety, zdarza się, że lektor nie ma pojęcia o pracy z tak małym dzieckiem. A pieniążki bierze wink
      • duzeq Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 22.01.10, 14:35
        Ale to przeciez sa nieadekwatne przyklady.

        Dziecko wychowywane przez "roznojezycznych" rodzicow (o ile mowia do
        niego w swoich jezykach) ZAWSZE bedzie dwu-albo trojezyczne (to
        ostatnie, o ile rodzice sa roznych narodowosci i na dodatek
        mieszkaja w kraju nie bedacym krajem ich pochodzenia).

        A tutaj jest Polka z Polakiem mieszkajacy w Polsce. Mama nie moze
        nagle mowic do dziecka w obcym jezyku, bo te nie bedzie kumalo o co
        chodzi. Moze podsuwac piosneki, nagrania, jakies bajki
        angielskojezyczne, podpowiadac jak dziecko zacznie cokolwiek
        powtarzac. Ale mowic do niego w jezyku, z ktorym i tak nie bedzie
        mialo szybko stycznosci (bo dzieci w przedszkolu po polsku, babcia
        po polsku, znajomi po polsku...) jest tylko mieszaniem mu w glowie.

    • lacitadelle Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 22.01.10, 14:48
      o jeżu! proponuję jeszcze robić jej wykład o całkach, może przy okazji po
      francusku, żeby się dziecko i trzeciego języka poduczyło.

      Tyle już było wątków o dziecięcym wyścigu szczurów, napędzanym głównie przez
      marketing, no bo przecież ktoś na tym angielskim dla najmłodszych nieźle zarabia.

      Poczytaj sobie:
      dzikiedzieci.pl/index.php?strona=377
      • duzeq Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 22.01.10, 22:31
        Enooo, nie przesadzaj.
        Dziewczyna sie zapytala i juz sama do wniosku doszla, ze nie warto.
      • emi.czm Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 22.01.10, 22:37
        Rozmawiam z młodszym dzieckiem w języku polskim żeby nie osłuchało się
        "fałszywego" akcentu a w przedszkolu ma normalnie niemiecki.Starsza córka
        czasami z własnej inicjatywy rozmawia ze mną po niemiecku(traktuję to jako
        ćwiczenie akcentu)Jak syn bawi się ze starszą córą to mieszają polski i
        niemiecki albo np. jak coś dostanie to mówi raz dziękuje a raz danke.Moim
        zdaniem najlepiej puszczać dziecku bajki i piosenki w obcym języku a rozmawiać w
        ojczystym.
    • ziut_ka Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 25.01.10, 13:04
      Moim zdaniem im bardziej przyzwyczai się do obcego języka tym będzie dla niej
      przystępniejszy. Nie zrażaj się niepowodzeniami. Mów do niej dużo w obcym
      języku, zobaczysz.... wyjdzie jej to tylko na zdrowie.
      • dzoaann Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 25.01.10, 18:20
        mieszkam za granica, wiec moze patrzę z innej perspektywy. Ale wiem,że nauka
        taka jak Ty to probujesz robic raczej mija sie z celem Zw laszcza jesli dziecko
        protestuje. Obserwuje to na dzieciach znajomych i swoich. Ja swoich angielskiego
        nie uczyłam. Nauczyły sie po pójściu do szkoły. Znajomi (różni) uczyli. Ich
        dzieci miały metlik w głowach, złe nastawienie do tego języka i teraz mówa
        angielsku, ale mniej płynnie i mniej chetnie. Tak jak dziewczyny pisały- zabawa,
        książeczki, piosenki plus jakies lekcje, ale mówi się do dziecka w swoim języku.
    • yoggi87 Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 25.01.10, 21:39
      Mieszkamy w UK i rozmawialam tu z psychologiem dzieciecym. Chcialam
      ulatwic corce start w przedszkolu i rozmawiac z nia w obu jezykach.
      Pani psycholog powiedziala, ze odpowiedz jest logiczna... Nie mam
      uprawnien aby uczyc jezyka obcego, wiec nie mam pojecia jak to robic.
      I nie chodzi tylko o slowa, zwroty, ale o akcent.
      Ze jedyne co moge zrobic by jej ulatwic, to poslac ja przed
      obowiazkowym programem nauczania, na zajecia w jezyku angielskim 2-3
      razy w tygodniu. Tak wiec chodzilysmy na play group's, gdzie uczyla
      sie spiewac, teraz chodzi 3 razy w tygodniu do nursery, poniewaz od
      kwietnia zaczyna juz przedszkole codziennie.
      Idac do przedszkola musiala umiec tylko jedno slowo "siusiu".
    • alpepe Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 26.01.10, 00:05
      jak dla mnie, to za późno zaczęłaś, ale nieważne, jaka jest reakcja dziecka,
      kiedy się młoda osłucha, to szybciej będzie łapać język. Generalnie: nie oczekuj
      od dziecka nic, niech angielski będzie naturalną rzeczą w waszym domu, jakieś
      ładne angielskie bajki, kreskówki, mam na myśli, proste książeczki. Zawsze
      wersja polska i angielska i jakoś pójdzie.
      • duzeq Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 26.01.10, 10:24
        Za pozno? W morde jeza, nie robcie z dzieci cyborgow...!

        Mozna puszczac jakies materialy w obcym jezyku ale nie wszytskie
        dzieci beda tym zainteresowane. Zdolnosci jezykowe tez w jakis
        sposob sie dziedziczy i jezeli dziecko bedzie beztalenciem
        jezykowym, to puszczanie mu malego einstaina od 5 miesiacy ciazy nic
        nie da...
        • alpepe Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 26.01.10, 18:17
          do córki mąż mówił od początku po niemiecku. Mieszkaliśmy wtedy w Polsce. Nie
          mieliśmy też polskiej telewizji, tylko córka oglądała niemieckie bajki z
          satelity. To była bierna znajomość języka, bo ona i tak odpowiadała po polsku. W
          wieku sześciu lat poszła do niemieckiej szkoły i po miesiącu pobytu w Niemczech
          (a przeprowadziliśmy się na początku września, szkoła zaczęła się w drugim
          tygodniu września dla pierwszoklasistów), mówiła po niemiecku płynnie.
          Ja i mąż jesteśmy germanistami. Nie mamy pochodzenia niemieckiego, ale
          uznaliśmy, że jeśli znamy obcy język, to możemy bezboleśnie naszą córkę go
          nauczyć. Przeprowadzka do Niemiec nie była planowana.
          • duzeq Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 26.01.10, 19:36
            Ale to nie taka sama sytuacja. Twoj maz sie zachowywal jak Niemiec,
            nie jak Polak, nie kazdy by to strawil, nie kazdy zna na tyle
            niemiecki. Gdyby nie przeprowadzka do Niemiec, wasze dziecko nadal
            znaloby jezyk biernie.
            Autorka watku nie mysli o przeprowadzce, nikt sie nie zachowuje jak
            rasowy Anglik w ich rodzinie, wiec nie ma sensu wprowadzanie nagle
            angielskiego. I to nie tyle kwestia poznego wieku ile sytuacji
            zyciowej.
            • alpepe Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 26.01.10, 19:55
              Nie zgadzam się. Córka miała sześć lat, kiedy poszła do szkoły niemieckiej. Nie
              da się mówić płynnie po niemiecku po miesiącu aktywizacji. Córka nie chciała
              mówić w tym języku, bo jej tata przecież rozumiał po polsku, a nikt z otoczenie
              nie był niemieckojęzyczny. Gdybyśmy nadal byli w Polsce, rozpoczęłabym regularne
              lekcje z nią.
              • duzeq Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 27.01.10, 10:25
                Ja tez jestem filologiem wiec znam ten sposob myslenia.

                Niemniej jednak, skoro jedziemy z dowodami anegdotycznymi, to na
                przykladzie mojej rodziny podam inny przyklad. Moja siotra ma meza
                Rosjanina. Mieszkaja w Polsce. W domu prawie caly czas mowi sie po
                polsku (moja siostra nie cierpi rosyjskiego); maz mowi plynnie po
                polsku. Jak byl sam, do dzieci jednak mowil po rosyjsku, a te
                odpowiadaly mu po polsku. Kiedy z pierwszym synem pojechali pierwszy
                raz do Petersburga to mlody mial 5 lat i posiadal bierna znajomosc
                rosyjskiego.
                Byli tam 1,5 miesiaca. Mlody po miesiacu swietnie dawal sobie rade z
                cala rosyjskojezyczna rodzina. Mowil calymi zdaniami, bardzo rzadko
                wtracal polskie wyrazy.
                Da sie.
                • alpepe Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 28.01.10, 11:06
                  jak widać, czytam, co chcę wyczytać. Dla mnie to taka sama historia.
                  Inna sprawa, że ja jestem zdania, iż każda umiejętność to dar. Ostatnio
                  przymierzam się do nauczenia młodej szydełkowania, choć sama zrobiłam raptem ze
                  dwie sukienki dla lalek i jedną serwetkę. No, ale, tfu, tfu, taka umiejętność
                  może jej kiedyś życie uratować.
      • kanga_roo Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 26.01.10, 10:47
        moje dziecko też patrzyło na mnie ze zdumieniem, kiedy próbowałam
        zagadać po angielsku. dałam spokój mówieniu bardzo szybko (z wszystkich
        wymienianych powyżej powodów). piosenki angielskie (znalezione w necie,
        z prostymi animacjami) uwielbiało i uwielbia, ale pomimo świetnej
        pamięci do tekstów polskich jeszzce niedawno nie było w stanie
        powtórzyć nic kompletnie.
        teraz ma cztery lata, angielski w przedszkolu 3x w tygodniu i zaczyna
        podpytywać o różne słowa. słowa piosenki zapamięta i zaśpiewa poprawnie.
        dodatkową motywacją do nauki może być fakt, że my z mężem mówimy po
        angielsku, kiedy musimy pilnie obgadać przy dzieciach coś, co nie jest
        przeznaczoene dla ich uszu smile))
    • mrs.solis Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 26.01.10, 16:28
      Puszczaj jej bajki i programy edukacyjne dla dzieci w j. angieskim
      takie jak ulica sezamkowa czy muzzy. Moja mimo,ze rozmawiamy w domu
      tylko po polsku z tv lapie angielski i niestety zaczela mieszac
      jezyki, np. zamiast pilka powie ball bo tak jej latwiej (ma 2 lata).
      • fogito Re: Dlaczego nie? 26.01.10, 20:30
        Wejdź na forum wielojęzycznośc w rodzinie. Był wątek na
        temat 'sztucznej' dwujęzyczności. Osobiście znam jedno dziecko,
        którego rodzice zdecydowali się na taki krok, czyli jedno z rodziców
        stale mówi do dziecka w języku obcym pomimo, że oboje sa Polakami i
        mieszkają w Polsce. Może czasami brak im było konsekwencji, ale
        dziewczynka po dwóch latach przedszkola angielskiego i mówieniu po
        angielsku z mamą jest w stanie porozumieć się z moim amerykańskim
        mężem i moim synem, któremu dwujęzyczność przyszła łatwiej ze
        względu na tatę.
        W każdym razie jak już zdecydujesz się na taki krok, to trzymaj się
        tego konsekwentnie. Wtedy masz szansę, że za kilka lat dziecko
        będzie mówić płynnie po angielsku. I wszystko zależy też od twojej
        znajomości języka. No nie mieszajcie, bo to jest najgorsze i
        wprowadza zamęt w głowie dziecka.
        • fantastic.mama Re: Dlaczego nie? 26.01.10, 23:18
          Powiem tak, jestesmy za granicą, do mojej 14 miesięcznej córki
          mówimy tylko po polsku. Kontakt z językiem obcym ma w żłobku i
          myślę, że to wystarczy. Dziecko i tak ma mętlik w głowie, bo tu
          język polski a w żłobku język obcy. Gdybysmy zaczęli mówić do niej
          na przemian w polskim i obcym języku, naruszylibyśmy taką
          jakby "granicę" i harmonogram, do którego już przywykła.
          I aby tego harmonogramu nie naruszać i nie stresować dziecka u nas w
          domu zawsze będzie używany jezyk polski.

          I tak jak napisała poprzedniczka (popieram w 100%)- jesli już się
          zacznie używać język obcy w domu, to trzymać się tego konsekwentnie.
          • fogito Re: Dlaczego nie? 27.01.10, 09:04
            W przypadku mieszkania za granicą problem się sam rozwiązuje, bo
            dziecko łapie obcy język na ulicy, w żłobku, przedszkolu a potem
            szkole. I naturalnie wtedy rodzice powinni mówić do dziecka po
            polsku jeśłi oboje są Polakami.

            W przypadku polskich rodziców w Polsce bezcenna jest szkoła z
            wykładowym angielskim np. i konsekwencja jednego z rodziców czyli
            rezygnacja z porozumiewania się w języku ojczystym na stałe.
            Znam takie przypadki z forum wielojęzyczność i jeden z życia.
            Owszem wygląda to trochę dziwnie i sztucznie, ale zapewne w tym
            wypadku cel uświęca środki.
            Ja osobiście nie wyobrażam sobie rezygnacji z porozumiewania się z
            dzieckiem w języku ojczystym, ale nie każdy jest taki
            sentymentalny wink
            • lacitadelle Re: Dlaczego nie? 27.01.10, 11:05
              > Znam takie przypadki z forum wielojęzyczność i jeden z życia.
              > Owszem wygląda to trochę dziwnie i sztucznie, ale zapewne w tym
              > wypadku cel uświęca środki.

              Ale jaki cel, bo ja chyba nie rozumiem? Czytam te Wasze opisy i zaczynam mieć
              wrażenie, że mówienie do dziecka od urodzenia w języku obcym to jedyny sposób
              nauki tego języka. Chyba zapominacie, że naprawdę można się nauczyć języka też
              na inne sposoby, choćby na lekcjach! I to zupełnie płynnie. Robią tak codziennie
              miliony osób i całkiem nieźle im to wychodzi.
              • fogito Re: Dlaczego nie? 27.01.10, 13:36
                lacitadelle napisała:

                >
                > Ale jaki cel, bo ja chyba nie rozumiem?

                Celem jest dwujęzyczność dziecka. To chyba jasne.

                Czytam te Wasze opisy i zaczynam mieć
                > wrażenie, że mówienie do dziecka od urodzenia w języku obcym to
                jedyny sposób
                > nauki tego języka.

                Nie jedyny, ale najłatwiejszy dla dziecka, najszybszy i najbardziej
                efektywny. W ciągu dwóch lat dziecko może już spokojnie rozmawiać z
                obcokrajowcem.

                Chyba zapominacie, że naprawdę można się nauczyć języka też
                > na inne sposoby, choćby na lekcjach! I to zupełnie płynnie.

                Też się uczyłam od 9 roku życia. Mówię płynnie, ale brak kontaktu
                z 'żywym' językiem bardzo utrudnia i opóźnia naukę. I koszty są
                niewspółmiernie wysokie, bo dobre szkoły językowe kosztują sporo.
                Nie wspominając już o prywatnych lektorach.


                Robią tak codzienni
                > e
                > miliony osób i całkiem nieźle im to wychodzi.


                Zapewne nieżle, ale można jeszcze lepiej wink O ile rodzic mówi w
                danym języku naprawdę dobrze.
                • lacitadelle Re: Dlaczego nie? 27.01.10, 14:47
                  Wszystko fajnie, ale to, co napisałaś tyczy się naturalnej dwujęzyczności.

                  Kiedy rodzic ma mówić całe życie do dziecka w języku, który dla niego jest
                  językiem obcym, przestaje to być takie proste i bilans zysków/strat nie jest już
                  taki oczywisty. I nie jest to moim zdaniem kontakt z żywym językiem.
                  • fogito Re: Dlaczego nie? 27.01.10, 18:06
                    lacitadelle napisała:

                    > Wszystko fajnie, ale to, co napisałaś tyczy się naturalnej
                    dwujęzyczności.

                    Niekoniecznie. Poczytajcie forum o wielojęzyczności.


                    > Kiedy rodzic ma mówić całe życie do dziecka w języku, który dla
                    niego jest
                    > językiem obcym, przestaje to być takie proste i bilans
                    zysków/strat nie jest ju
                    > ż
                    > taki oczywisty.

                    A kto powiedział, że to jest proste. Wiem natomiast, że niektórzy
                    tak robią i ich dzieci w wieku kilku lat mówią w dwóch językach
                    płynnie.

                    >I nie jest to moim zdaniem kontakt z żywym językiem.

                    Jak to nie? Jak najbardziej żywym. Rodzic nie musi być native, żeby
                    płynnie mówić w jakimś języku.
                • duzeq Re: Dlaczego nie? 27.01.10, 15:26
                  > Robią tak codzienni
                  > > e
                  > > miliony osób i całkiem nieźle im to wychodzi.
                  >
                  >
                  > Zapewne nieżle, ale można jeszcze lepiej wink O ile rodzic mówi w
                  > danym języku naprawdę dobrze.

                  Poniewaz jestem filologiem, to smiem zaprotestowac. Rodzic swietnie
                  mowiacy danym jezykiem, ale zyjacy w Polsce nigdy nie bedzie
                  prawdziwym "zywym" kontaktem. Mozna czytac, mozna gadac z
                  przyjaciolmi, mozna miec jakastamjezyczna telewizje, ale nie
                  mieszkajac w kraju, w ktorym sie jakimstam jezykiem mowi, traci sie
                  swiezosc. Dziecko nigdy tak naprawde nie bedzie dwujezyczne. Bedzie
                  lepsze od rowiesnikow, ale nie nie dwujezyczne.
                  • kobieta1985 Re: Dlaczego nie? 27.01.10, 17:52
                    mi wystarczy że moje dziecko jak pójdzie do szkoły będzie umiało liczyć i pozna
                    literki, nie widzę potrzeby uczenia jej języków.
                    • fogito Re: Dlaczego nie? 27.01.10, 18:15
                      kobieta1985 napisała:

                      > mi wystarczy że moje dziecko jak pójdzie do szkoły będzie umiało
                      liczyć i pozna
                      > literki, nie widzę potrzeby uczenia jej języków.

                      No i super. Niech każdy robi tak jak mu wygodniej.
                  • fogito Re: Dlaczego nie? 27.01.10, 18:13
                    duzeq napisała:

                    >
                    > Poniewaz jestem filologiem, to smiem zaprotestowac.

                    A co to ma do żeczy wink

                    Rodzic swietnie
                    > mowiacy danym jezykiem, ale zyjacy w Polsce nigdy nie bedzie
                    > prawdziwym "zywym" kontaktem.

                    Rodzic mówiący w danym języku to jak najbardziej żywy kontakt smile Jak
                    jeszcze dojdzie do tego szkoła z wykładowym obcym językiem + filmy w
                    owym języku to efekt można osiągnąc szybko i przyjemnie.

                    Mozna czytac, mozna gadac z
                    > przyjaciolmi, mozna miec jakastamjezyczna telewizje, ale nie
                    > mieszkajac w kraju, w ktorym sie jakimstam jezykiem mowi, traci
                    sie
                    > swiezosc.

                    Nie wiem o co chodzi z tą świeżością, ale brzmi magicznie smile

                    Dziecko nigdy tak naprawde nie bedzie dwujezyczne. Bedzie
                    > lepsze od rowiesnikow, ale nie nie dwujezyczne.

                    Dziecko będzie w stanie porozumieć się w dwóch językach na tym samym
                    poziomie. Ilu pięciolatków jest w stanie porozmawiać z
                    obcokrajowcem? Nie licząc naturalnie dwujęzycznych dzieci o
                    odpowiedź jest - ŻADEN.
                    Mam taki przykład wśród znajomych i dlatego o tym piszę. Trochę
                    poświęcenia i mamy kilkulatka, który mówi lepiej niż wielu ludzi w
                    tym kraju po studiach wyższych.
                    • fogito Re: ooops 27.01.10, 18:14
                      fogito napisała:

                      > A co to ma do żeczy wink
                      >

                      Ooops aż się przestraszyłam jak to zobaczyłam. Oczywiście miało być
                      RZECZY. Chyba za dużo angielskiego w domu ostatnio uncertain
                    • duzeq Re: Dlaczego nie? 27.01.10, 20:33
                      > > Poniewaz jestem filologiem, to smiem zaprotestowac.
                      >
                      > A co to ma do żeczy wink

                      Chociazby to, ze sie wiecej otarlam o jezykoznawstwo niz Ty.

                      > Rodzic mówiący w danym języku to jak najbardziej żywy kontakt smile
                      Jak jeszcze dojdzie do tego szkoła z wykładowym obcym językiem +
                      filmy w owym języku to efekt można osiągnąc szybko i przyjemnie.

                      Rodzic mowiacy obcym jezykiem mowi "sztucznym" jezykiem. Moze byc
                      alfa i omega i mega tlumaczem, pewne rzeczy powie superpoprawnie,
                      niemniej beda brzmialy sztucznie. I taki jezyk zlapie dziecko. Nie
                      mowiac o akcencie.

                      > Nie wiem o co chodzi z tą świeżością, ale brzmi magicznie smile

                      O to, ze kazdy zywy jezyk jest tworem, ktory nieustannie sie
                      rozwija. I na ktorego oddzialowuje rowniez kultura danego kraju, co
                      juz wymyka sie spod kontroli rodzica mieszkajacego w Polsce.
                      Pojawiaja sie nowe wyrazy, stare zanikaja. Jak sie juz wyjdzie poza
                      poziom "I am Rysiek, I live in Poland, can you help me, please?"
                      (jezyk dzieci nie jest jakos specjalnie skomplikowany), to moze sie
                      okazac, ze rodzic jest w stanie rozwinac dziecko tylko do pewnego
                      poziomu. Ale czy to jest dwujezycznosc? Na pewno nie.
                      Z racji posiadania firmy w innym kraju, musze tam jezdzic co 2
                      miesiace. I to niewazne, ze mowie plynnie w jezyku tego kraju. Za
                      kazdym razem jak pojade, znajomi przekazuja mi nowe slowka, nowe
                      powiedzenia. I za kazdym razem zajmuje mi chwile przestawienie sie.
                      Nie wierze zatem, ze Polacy mieszkajacy w Polsce, jakkolwiek dobrze
                      by danym jezykiem mowili, mowia naturalnym, "swiezym" jezykiem.


                      > Dziecko będzie w stanie porozumieć się w dwóch językach na tym
                      samym
                      > poziomie. Ilu pięciolatków jest w stanie porozmawiać z
                      > obcokrajowcem? Nie licząc naturalnie dwujęzycznych dzieci o
                      > odpowiedź jest - ŻADEN.
                      > Mam taki przykład wśród znajomych i dlatego o tym piszę. Trochę
                      > poświęcenia i mamy kilkulatka, który mówi lepiej niż wielu ludzi w
                      > tym kraju po studiach wyższych.

                      No wybacz. Jeden przyklad u znajomych jest dowodem anegdotycznym, a
                      tych za powaznie nie mozna traktowac.Nie mowiac o tym, ze dzieci
                      komunikuja sie inaczej i ze zapewne owe dziecko znajomych o
                      problemach fizyki kwantowej z Twoim mezem nie rozmawialo.
                      Ponadto "troche" poswiecenia oznacza mowienie do dziecka caly czas w
                      danym jezyku, na co musi przystac dwoch rodzicow. No a juz
                      kilkulatek mowiacy lepiej niz wielu ludzi po studiach wyzszych to
                      juz wiesz, wishful thinking. Zaden kilkulatek nie opowie Ci o
                      problemie ze szczepieniami, zaden tez nie wytluamczy skad pojawil
                      sie kryzys ekonomiczny. Ludzie po studiach to potrafia.
                      • fogito Re: Dlaczego nie? 27.01.10, 21:21
                        duzeq napisała:

                        > Chociazby to, ze sie wiecej otarlam o jezykoznawstwo niz Ty.

                        A ja się ocieram codziennie (jak to brzmi!) o praktykę i widzę, że
                        sztuczna dwujęzyczność działa.

                        > > Rodzic mowiacy obcym jezykiem mowi "sztucznym" jezykiem. Moze
                        byc
                        > alfa i omega i mega tlumaczem, pewne rzeczy powie superpoprawnie,
                        > niemniej beda brzmialy sztucznie.

                        Jak powie poprawnie bez akcentu, to będą brzmiały tak samo jak z ust
                        nativa. Chyba za mało przebywasz w mieszanym środowisku skoro
                        piszesz takie rzeczy.


                        I taki jezyk zlapie dziecko. Nie
                        > mowiac o akcencie.

                        W przypadku biegłej znajomości języka tylko akcent może być
                        czynnikiem rozpoznawalnym. Ale akcent może byc też różny w obrębie
                        tego samego kraju. Mój maz wychowany w bazach wojskowych nie mówi z
                        żadnym charakterystycznym amerykańskim akcentem i dlatego łatwo go
                        zrozumieć.

                        > O to, ze kazdy zywy jezyk jest tworem, ktory nieustannie sie
                        > rozwija. I na ktorego oddzialowuje rowniez kultura danego kraju,
                        co
                        > juz wymyka sie spod kontroli rodzica mieszkajacego w Polsce.
                        > Pojawiaja sie nowe wyrazy, stare zanikaja.

                        Owszem tak, ale w naszym zglobalizowanym świecie wcale nietrudno
                        updatejtować (!) się z języka angielskiego, bo włazi do nas drzwiami
                        i oknami.

                        Jak sie juz wyjdzie poza
                        > poziom "I am Rysiek, I live in Poland, can you help me, please?"
                        > (jezyk dzieci nie jest jakos specjalnie skomplikowany),

                        To chyba byłabyś zdziwiona jakbys posłuchała tekstów mojego syna i
                        jego koleżanki. Często dorośli nie używają słów które padają z ich
                        ust, bo ich po prostu nie znają. Ja sama mam problemy z określeniem
                        nazw niektórych zwierząt i mąż musi pomagać.
                        Zapewne nie masz dzieci, ale te dzisiejsze sa bardziej do przodu niż
                        my kiedyś. Mój 6 letni syn przerobił już z ojcem Biblie kilka razy,
                        historię świata wałkuje ze mną już drugi raz w tym roku. A z ojcem
                        czyta historię Ameryki i naukę o kosmosie. A za tym jak się
                        domyślasz idzie bardzo skomplikowane słownictwo.



                        to moze sie
                        > okazac, ze rodzic jest w stanie rozwinac dziecko tylko do pewnego
                        > poziomu. Ale czy to jest dwujezycznosc? Na pewno nie.

                        Jeśli dziecko jest w stanie wypowiadać się płynnie w dwóch językach,
                        to według mnie jest dwujęzyczne.

                        > Z racji posiadania firmy w innym kraju, musze tam jezdzic co 2
                        > miesiace. I to niewazne, ze mowie plynnie w jezyku tego kraju. Za
                        > kazdym razem jak pojade, znajomi przekazuja mi nowe slowka, nowe
                        > powiedzenia. I za kazdym razem zajmuje mi chwile przestawienie sie.


                        Ja od 10 lat mówię w domu po angielsku. Wyjeżdżając nie muszę się
                        przestawiać. Oczywiście nie jestem dwujęzyczna, ale to dlatego, że
                        języka zaczęłam uczyć się późno czyli w wieku 8 lat.

                        > Nie wierze zatem, ze Polacy mieszkajacy w Polsce, jakkolwiek
                        dobrze
                        > by danym jezykiem mowili, mowia naturalnym, "swiezym" jezykiem.

                        Tego nie jesteś w stanie sprawdzić, ale chyba najważniejsze jest, że
                        ich dziecko mówi płynnie po angielsku i przestwia się automatycznie
                        bez zastanawiania.

                        >> > tym kraju po studiach wyższych.


                        > No wybacz. Jeden przyklad u znajomych jest dowodem anegdotycznym,
                        a
                        > tych za powaznie nie mozna traktowac.

                        A dlaczego nie? To ludzie poznani w przedszkolu angielskim syna, do
                        którego dzieci uczęszczały razem przez dwa lata. Teraz również
                        czasami bawią się razem i moge obserwować na bieżąco postępy małej.
                        Więcej takich przykładów znajdziesz na forum wielojęzyczność. Mnie
                        wierzyć nie musisz. Dla mnie jest to sztuczna dwujęzyczność, ale
                        mimo wszystko dwujęzyczność.


                        Nie mowiac o tym, ze dzieci
                        > komunikuja sie inaczej i ze zapewne owe dziecko znajomych o
                        > problemach fizyki kwantowej z Twoim mezem nie rozmawialo.

                        O fizyce jeszcze nie, ale czy pięciolatka gdziekolwiek mówi o fizyce
                        kwantowej? Nie ma tego w programie przedszkoli. Jako filolog
                        powinnaś wiedzieć, że słownictwo poszerzamy przez całe życie i na
                        tak skomplikowane słowa przyjdzie czas w szkole podstawowej.


                        > Ponadto "troche" poswiecenia oznacza mowienie do dziecka caly czas
                        w
                        > danym jezyku, na co musi przystac dwoch rodzicow.

                        Ale to wybór rodziców a nie sąsiadów wink

                        No a juz
                        > kilkulatek mowiacy lepiej niz wielu ludzi po studiach wyzszych to
                        > juz wiesz, wishful thinking.

                        Tak? Znam wielu wykształconych ludzi - szczególnie lekarzy, których
                        angielski jest na gorszym poziomie niż mojego dziecka w wieku 3 lat.
                        To jest Polska właśnie.


                        Zaden kilkulatek nie opowie Ci o
                        > problemie ze szczepieniami, zaden tez nie wytluamczy skad pojawil
                        > sie kryzys ekonomiczny. Ludzie po studiach to potrafia.

                        Jak się czyta fora gazetowe, to stwierdzić można, że nie potrafią.
                        Poza tym nie wiem dlaczego uważasz, że pięciolatek powinien
                        konkurować w słownictwie z dorosłym. To niemożliwe - pomijając
                        geniuszy - bo dziecko poszerza słownictwo z roku na rok a nie zjada
                        słownik w jedną noc.
                        Porównywać to możesz pięciolatka z Polski mówiącego po angielsku i
                        pięcioletniego Brytyjczyka np. Jeśli będą rozmawiać płynnie znaczy
                        się, że jest ok.
                        A wspomniane przeze mnie dziecko dogaduje się bez problemów z moim
                        synem, który jest dwujęzyczny naturalnie. Poza tym to dziewczynka
                        więc jest nawet bardziej wygadana po angielsku i po polsku wink
                        • duzeq Re: Dlaczego nie? 27.01.10, 22:50
                          > Jak powie poprawnie bez akcentu, to będą brzmiały tak samo jak z
                          ust
                          > nativa. Chyba za mało przebywasz w mieszanym środowisku skoro
                          > piszesz takie rzeczy.
                          >
                          Tak. Za malo. Mieszkam w Holandii, musze poslugiwac sie na codzien
                          czterema jezykami.

                          > W przypadku biegłej znajomości języka tylko akcent może być
                          > czynnikiem rozpoznawalnym. Ale akcent może byc też różny w obrębie
                          > tego samego kraju. Mój maz wychowany w bazach wojskowych nie mówi
                          z
                          > żadnym charakterystycznym amerykańskim akcentem i dlatego łatwo go
                          > zrozumieć.

                          Litosci! Twoj maz jest Amerykaninem! MI chodzi o polski akcent przy
                          mowieniu po angielsku!

                          > Owszem tak, ale w naszym zglobalizowanym świecie wcale nietrudno
                          > updatejtować (!) się z języka angielskiego, bo włazi do nas
                          drzwiami
                          > i oknami.

                          Ale my rozmawiamy ogolnie o jezykach, a nie o angielskim. I nie
                          updejtujesz sie tak szybko, nie ludz sie. Masz meza Amerykanina,
                          inaczej to widzisz.

                          Ja sama mam problemy z określeniem
                          > nazw niektórych zwierząt i mąż musi pomagać.

                          A Twoj syn zna, tak? Bo on ma ojca Amerykanina... Ktory zna
                          wszystkie nazwy zwierzat, nie to co Ty - swietnie mowiaca po
                          angielsku, ale nauczonym angielskim.

                          > Zapewne nie masz dzieci, ale te dzisiejsze sa bardziej do przodu
                          niż
                          > my kiedyś. Mój 6 letni syn przerobił już z ojcem Biblie kilka
                          razy,
                          > historię świata wałkuje ze mną już drugi raz w tym roku. A z ojcem
                          > czyta historię Ameryki i naukę o kosmosie. A za tym jak się
                          > domyślasz idzie bardzo skomplikowane słownictwo.

                          Mam dziecko. I once again - Twoj syn jest dwujezyczny. Bo Twoj maz
                          jest nativem. Wiec tutaj kosmos to zaden argument.


                          > Ja od 10 lat mówię w domu po angielsku. Wyjeżdżając nie muszę się
                          > przestawiać. Oczywiście nie jestem dwujęzyczna, ale to dlatego, że
                          > języka zaczęłam uczyć się późno czyli w wieku 8 lat.

                          Ty mowisz tylko dwoma jezykami na codzien. Ja, jak juz pisalam,
                          czteroma. Nie wszytskie da sie utrzymac na tym samym poziomie.


                          > Tego nie jesteś w stanie sprawdzić, ale chyba najważniejsze jest,
                          że
                          > ich dziecko mówi płynnie po angielsku i przestwia się
                          automatycznie
                          > bez zastanawiania.

                          Nie jestem w stanie sprawdzic, ale to logiczne. I once again -
                          dzieci sie inaczej komunikuja, wiec nie maja problemu z
                          przestawianiem sie.


                          > Tak? Znam wielu wykształconych ludzi - szczególnie lekarzy,
                          których
                          > angielski jest na gorszym poziomie niż mojego dziecka w wieku 3
                          lat.
                          > To jest Polska właśnie.

                          Ty masz dwujezyczne dziecko bo Twoj maz jest nativem. I tak w
                          kolko...


                          > A wspomniane przeze mnie dziecko dogaduje się bez problemów z moim
                          > synem, który jest dwujęzyczny naturalnie. Poza tym to dziewczynka
                          > więc jest nawet bardziej wygadana po angielsku i po polsku wink

                          No i wrocilysmy jak bumerang do przykladu jednej dziewczynki, ktora
                          dogaduje sie z Twoim dwujezycznym synem. Podeslij moze jakas
                          konwersacje na youtube, moze wtedy bedzie wiadomo o co chodzi.
                          • fogito Re: Dlaczego nie? 28.01.10, 07:01
                            duzeq napisała:
                            > Tak. Za malo. Mieszkam w Holandii, musze poslugiwac sie na
                            codzien
                            > czterema jezykami.

                            No to chyba powinnaś wiedzieć, że nie wszyscy mówią w obcym języku z
                            akcentem.

                            > Litosci! Twoj maz jest Amerykaninem! MI chodzi o polski akcent
                            przy
                            > mowieniu po angielsku!

                            No ale czy polski akcent to coś złego przy mówieniu np. po
                            angielsku? Zwłaszcza jeśli mówi się poprawnie. Ja nie mam ciężkiego
                            polskiego akcentu i niewielu Amerykanów rozpoznaje, że jestem z
                            Polski/Europy.

                            >
                            > Ale my rozmawiamy ogolnie o jezykach, a nie o angielskim. I nie
                            > updejtujesz sie tak szybko, nie ludz sie. Masz meza Amerykanina,
                            > inaczej to widzisz.

                            Nie łudzę się. Akurat rozmawiamy o angielskim. Mąż mieszka w Polsce
                            już 10 lat i jakoś nie cofa się w rozwoju w kwestii własnego języka,
                            bo bez problemu dogaduje się z krajanami. Ale może dlatego, że on
                            ciągle CNN ogląda.

                            >
                            > A Twoj syn zna, tak? Bo on ma ojca Amerykanina...

                            Nie zna jeszcze wszystkich, bo dopiero skończył 6 lat. Uczy się
                            słownictwa jak każde dziecko w każdym języku.

                            Ktory zna
                            > wszystkie nazwy zwierzat, nie to co Ty - swietnie mowiaca po
                            > angielsku, ale nauczonym angielskim.

                            Tu cię zaskoczę. Nawet mąż nie zna wszystkich nazw zwierząt po
                            angielsku, bo nie jest zoologiem. I musi sprawdzać w słowniku. Nie
                            zdarza ci się sprawdzać czegoś w języku polskim? Mnie się zdarza np
                            z fizyki czy medycyny.



                            >
                            > Mam dziecko. I once again - Twoj syn jest dwujezyczny. Bo Twoj maz
                            > jest nativem. Wiec tutaj kosmos to zaden argument.

                            Tak, nam jest łatwiej, bo mąż odwala czarną robotę wink Ale wspomniana
                            koleżanka syna ma też badzo bogate słownictwo pomimo, że jej rodzice
                            są Polakami urodzonymi w Polsce. Ja nie zauważam różnicy.




                            > Ty mowisz tylko dwoma jezykami na codzien. Ja, jak juz pisalam,
                            > czteroma. Nie wszytskie da sie utrzymac na tym samym poziomie.

                            Owszem, i dlatego warto mówić na codzień do dziecka w jednym obcym
                            języku, żeby mogło się łatwioej na niego przestawić w razie
                            konieczności.

                            >
                            > Nie jestem w stanie sprawdzic, ale to logiczne. I once again -
                            > dzieci sie inaczej komunikuja, wiec nie maja problemu z
                            > przestawianiem sie.

                            Super, że to piszesz. Właśnie dlatego należy dziecko naczyć języka
                            obcego jak najszybciej, bo zostanie on zakodowany w tych samych
                            partiach mózgu co język ojczysty. Wdrukowany na zawsze. To jest
                            bezcenne u dzieci do 5/6 roku życia. Potem jest już za późno.




                            > Ty masz dwujezyczne dziecko bo Twoj maz jest nativem. I tak w
                            > kolko...

                            Nie, ja większość o dziecku dwujęzycznym dwóch POlaków, ale ty
                            uwierzyć nie chcesz i dlatego musiałam porównać. Nie ma różnicy póki
                            co wink


                            > No i wrocilysmy jak bumerang do przykladu jednej dziewczynki,
                            ktora
                            > dogaduje sie z Twoim dwujezycznym synem. Podeslij moze jakas
                            > konwersacje na youtube, moze wtedy bedzie wiadomo o co chodzi.


                            A sądzisz, że powinnam zrobić badania uniwersyteckie w tej kwestii?
                            Dzieciaki dogadują się świetnie, bo mają za sobą dwa lata
                            przedszkola angielskiego (w POlsce) i rodziców, którzy mówią do nich
                            po angielsku. Jak się widzą to z automatu przestawiają się na
                            angielski w czasie zabawy, pomimo, że oboje mówią świetnie po polsku
                            a dziewczynka chodzi już teraz do polskiej szkoły.



                            Reasumując. Warto spróbować wychować dziecko w dwujęzyczności
                            sztucznej, ale wymaga to sporo wysiłku i konsekwencji. Myślę, że Ty
                            sama żałujesz, że nie zrobiłaś tego w stosunku do własnego dziecka,
                            chociaż na pewno świetnie mogłaś przekazać mu jeden z obcych
                            języków, które znasz.
                            A do autorki wątku. Jak masz dużo samozaparcia to mów do dziecka po
                            angielsku. Tylko nie mieszaj, bo to jest najgorsze. A po dwóch
                            latach twoje dziecko będzie mówić w obcym języku.
                            • duzeq Re: Dlaczego nie? 29.01.10, 12:18
                              > No to chyba powinnaś wiedzieć, że nie wszyscy mówią w obcym języku
                              z akcentem.

                              Tak, do 16 lat mozna sie nauczyc jezyka bez akcentu. Tylko nie o to
                              mi chodzilo. Chodzilo mi o "sztuczny" jezyk obcy Polakow. Jezeli
                              ktos nie ma do czynienia z angieslkim non-stop, to po pewnym czasie
                              mysli juz po polsku i tlumaczy to na angielski. Moze to robic
                              plynnie. Ale to nie jest naturalny angieslki.


                              Nie łudzę się. Akurat rozmawiamy o angielskim. Mąż mieszka w Polsce
                              > już 10 lat i jakoś nie cofa się w rozwoju w kwestii własnego
                              języka,
                              > bo bez problemu dogaduje się z krajanami. Ale może dlatego, że on
                              > ciągle CNN ogląda.

                              Litosci, kobieto... Przestan mowic o swoim mezu - on mnie zupelnie
                              nie interesuje w tej kwestii. Jest Amrykancem, angieslki jest jego
                              ojczystym jezykiem i kropka. Jezeli mowie o akcencie i o ciezkim
                              updejtowaniu, to mam na mysli Polakow. Polakow, ktorzy nie maja
                              mezow amerykanskich, ktorzy nie rozmawiaja w pracy po angielsku i
                              nie maja znajomych angielskojeczynych.

                              > Ktory zna
                              > > wszystkie nazwy zwierzat, nie to co Ty - swietnie mowiaca po
                              > > angielsku, ale nauczonym angielskim.
                              >
                              > Tu cię zaskoczę. Nawet mąż nie zna wszystkich nazw zwierząt po
                              > angielsku, bo nie jest zoologiem. I musi sprawdzać w słowniku. Nie
                              > zdarza ci się sprawdzać czegoś w języku polskim? Mnie się zdarza
                              np z fizyki czy medycyny.

                              Niesamowite odkrycie. Mi jednak chodzilo o to, ze kazdy native
                              posiada ilesdziesiat razy bogatsze slownictwo od "swietnie
                              mowiacych" i on nigdy nie zapomni jak sie mowi biedronka w jego
                              ojczystym jezyku. Pisalas, ze Twoj syn zna juz tyle zwierzat, ze Ty
                              prawie nie znasz ich nazw i jest to naturalne, bo syn Twoj sie uczy
                              od meza, ktory co prawda nie jest zoologiem, ale zna wiecej zwierzat
                              po angieslku niz Ty i Twoimi znajomi razem wzieci. I tak w kolko.


                              > > Mam dziecko. I once again - Twoj syn jest dwujezyczny. Bo Twoj
                              maz
                              > > jest nativem. Wiec tutaj kosmos to zaden argument.
                              >
                              > Tak, nam jest łatwiej, bo mąż odwala czarną robotę wink Ale
                              wspomniana koleżanka syna ma też badzo bogate słownictwo pomimo, że
                              jej rodzice są Polakami urodzonymi w Polsce. Ja nie zauważam różnicy.


                              Ma slownictwo na poziomie dzieci z nia sie bawiacych. Jezeli bawi
                              sie z Twoim naturalnie dwujezycznym synem, to sie moze podciagnac.
                              Tyle, ze gdyby to byla normalna dziewczynka chodzaca do
                              angieslkojezycznego przedszkola, bez rodzicow mowiacych do niej po
                              angielsku w domu, to najprawdopodobniej byloby tak samo. Bo skoro
                              obrzucamy sie tak dowodami anegdotycznymi, to ja znalam parke
                              dzieci, ktore nie mowily zadnym wspolnym jezykiem i po parugodzinnej
                              zabawie zaczely uzywac jakiegos pidginga. Dzieci komunikuja sie
                              inaczej.


                              > Owszem, i dlatego warto mówić na codzień do dziecka w jednym obcym
                              > języku, żeby mogło się łatwioej na niego przestawić w razie
                              > konieczności. Myślę, że Ty sama żałujesz, że nie zrobiłaś tego w
                              stosunku do własnego dziecka, chociaż na pewno świetnie mogłaś
                              przekazać mu jeden z obcych języków, które znasz.

                              Bardzo prosze o nierobienie osobistych wycieczek, bo jak na razie
                              strzelasz kula w plot. Po raz kolejny. Bo nie czaisz, ze jak sie
                              meiszka za granica, to do dziecka trzeba mowic po polsku.
                              Moje dziecko, jak zle pojdzie, bedzie trojjezyczne.

                              >Jak się widzą to z automatu przestawiają się na
                              angielski w czasie zabawy, pomimo, że oboje mówią świetnie po
                              polsku a dziewczynka chodzi już teraz do polskiej szkoły.

                              Bo chodzili do angielskojezycznego przedszkola i jezykiem zabaw byl
                              angielski. Ale do tego nie trzeba byc dwujezycznym. Ja znam wiele
                              par mieszancyh, ktorych dzieci mowia najprzerozniejszymi jezykami.
                              Jak zaczynaja sie bawic ze soba, to przechodza na jezyk kraju, w
                              ktorym mieszkaja. Chociazby w domu ani slowa w tym jezyku nie
                              mowili.

                              Właśnie dlatego należy dziecko naczyć języka
                              > obcego jak najszybciej, bo zostanie on zakodowany w tych samych
                              > partiach mózgu co język ojczysty. Wdrukowany na zawsze. To jest
                              > bezcenne u dzieci do 5/6 roku życia. Potem jest już za późno.

                              To, ze jezyk obcy moze byc wdrukowany w tych partiach, to prawda.
                              Tyle, ze jezeli nie ma sie ochoty na rozmawianie z dzieckiem w obcym
                              jezyku od urodzenia (OPOL), jezeli nie ma sie szans na poslanie
                              dziecka do angieslkojezycznego przedszkola i nie ma sie znajomych
                              angieslkojezyczncych, to mozna spokojnie sobie odpuscic i zachecic
                              dziecko ewentualnie do sluchania materialow w danym jezyku.
                              Jezeli dojdzie do wyjazdu do danego kraju, to dziecko, ktore pojdzie
                              do szkoly i tam zlapie jezyk do 16 roku zycia, bedzie pozniej
                              dwujezyczne. Tak czy owak.


                              > A do autorki wątku. Jak masz dużo samozaparcia to mów do dziecka
                              po angielsku. Tylko nie mieszaj, bo to jest najgorsze. A po dwóch
                              latach twoje dziecko będzie mówić w obcym języku.

                              Reasumujac: autorka watku nie chciala mowic caly dzien po angielsku.
                              Moze nie chce, moze nie ma jak, moze jej angielski nie jest az taki
                              swietny. Ponadto, mowila do tej pory do dziecka po polsku, wiec
                              przejscie na 24-godzinny angieslki jest absurdem. Dziecko warto
                              wychowac w nazwijmy to, dwujezycznosci sztucznej, o ile rodzicow
                              rajcuje fakt, ze jedno z nich bedzie musialo mowic w obcym jezyku
                              przez iles tam lat.
                              • fogito Re: Dlaczego nie? 29.01.10, 14:21
                                duzeq napisała:
                                >
                                Chodzilo mi o "sztuczny" jezyk obcy Polakow.

                                Czy twoje języki obce też są sztuczne? Zapewne tak. Ale zakładam, że
                                nie przeszkadza ci to posługiwać się nimi biegle.

                                Jezeli
                                > ktos nie ma do czynienia z angieslkim non-stop, to po pewnym
                                czasie
                                > mysli juz po polsku i tlumaczy to na angielski. Moze to robic
                                > plynnie. Ale to nie jest naturalny angieslki.

                                No ale co z tego ma niby wyniknąć. Mówimy o sztucznej dwujęzyczności
                                i wszyscy chyba zdają sobie z tego sprawę.


                                >>
                                > Litosci, kobieto... Przestan mowic o swoim mezu

                                Ale dlaczego? Odgórny zakaz? surprised

                                - on mnie zupelnie
                                > nie interesuje w tej kwestii. Jest Amrykancem, angieslki jest jego
                                > ojczystym jezykiem i kropka.

                                Jeśli już to Amerykaninem - z całym szacunkiem pani filolog.

                                Jezeli mowie o akcencie i o ciezkim
                                > updejtowaniu, to mam na mysli Polakow. Polakow, ktorzy nie maja
                                > mezow amerykanskich, ktorzy nie rozmawiaja w pracy po angielsku i
                                > nie maja znajomych angielskojeczynych.

                                Może nie mają mężów/żony obcokrajowców, ale dlaczego zakładasz, że
                                nie rozmawiają po angielsku w pracy i dlaczego niby nie mieliby mieć
                                abglojęzycznych znajomych. Mój mąż (znowu!) jest przecież ich
                                znajomym. Nie jedynym 'obcym' zresztą.


                                > Niesamowite odkrycie. Mi jednak chodzilo o to, ze kazdy native
                                > posiada ilesdziesiat razy bogatsze slownictwo od "swietnie
                                > mowiacych" i on nigdy nie zapomni jak sie mowi biedronka w jego
                                > ojczystym jezyku.

                                O to mój mąż (po raz kolejny!!) zapomniał ostatnio nazwy jakiegoś
                                zwierzaka i stwierdził, że chyba zapomina mówić w swoim ojczystym
                                języku tongue_out

                                meza, ktory co prawda nie jest zoologiem, ale zna wiecej zwierzat
                                > po angieslku niz Ty i Twoimi znajomi razem wzieci.

                                To niestety nie jest zgodne z prawdą. Ale myśl co chcesz.

                                > I tak w kolko.

                                no właśnie i po co?

                                > Ma slownictwo na poziomie dzieci z nia sie bawiacych.

                                Nie prawda. Ma bogatsze słownictwo niż wielu dwujęzycznych
                                rówieśników, bo mama dużo jej czyta po angielsku i ogląda wyłącznie
                                angielskie bajki.

                                Jezeli bawi
                                > sie z Twoim naturalnie dwujezycznym synem, to sie moze podciagnac.

                                Też nieprawda. Jako dziewczynka całkiem wygadana mówi więcej i bez
                                przerwy. Syn jest bardzoiej powściągliwy. Nie sądzę, żeby na tym
                                etapie był dobrym nauczycielem. Może później da się zauważyć
                                różnice, bo syn chodzi do angielskiej szkoły a dziewczynka do
                                polskiej. Ale póki co różnic nie ma.



                                > Tyle, ze gdyby to byla normalna dziewczynka chodzaca do
                                > angieslkojezycznego przedszkola, bez rodzicow mowiacych do niej po
                                > angielsku w domu, to najprawdopodobniej byloby tak samo.

                                Nieprawda. Wielu polskich z kolegów z angielskiego przedskzola nie
                                mówi prawie wcale po angielsku po dwóch latach, bo w domu mówi sie
                                tylko po polsku. Rozumieją może, ale nie mówią płynnie.

                                Bo skoro
                                > obrzucamy sie tak dowodami anegdotycznymi, to ja znalam parke
                                > dzieci, ktore nie mowily zadnym wspolnym jezykiem i po
                                parugodzinnej
                                > zabawie zaczely uzywac jakiegos pidginga.

                                To możliwe, ale chgyba raczej u młodszych dzieci.

                                Dzieci komunikuja sie
                                > inaczej.

                                Nie zauważyłam.


                                >
                                > Bardzo prosze o nierobienie osobistych wycieczek, bo jak na razie
                                > strzelasz kula w plot. Po raz kolejny. Bo nie czaisz, ze jak sie
                                > meiszka za granica, to do dziecka trzeba mowic po polsku.
                                > Moje dziecko, jak zle pojdzie, bedzie trojjezyczne.

                                Skoro mieszkasz za granicą to masz sprawę ułatwioną i nie musisz się
                                martwić.
                                Nie wiem w takim razie czemu tak cię irytuje fakt, że Polacy w
                                POlsce też chcieli by mieć dwujęzyczne dzieci nawet jeśli
                                oznaczałoby to rezygnację z języka ojczystego przez jednego z nich.

                                Twoja postawa przypomina psa ogrodnika, co to sam nie weźmie a
                                innemu nie da.
                                Taka sztuczna dwujęzyczność też działa pomimo, że jest trudniejsza
                                do wykonania i jeśli ktoś czuje się na siiłach to dlaczego nie dać
                                dziecku takiej szansy. Nie widzę przeciwskazań.
                                Poczytaj sobie forum o wielojęzyczności. Tam jest więcej takich
                                rodzin, które na dodatek oburzają się jak ktoś nazwie tę
                                dwujęzycznośc sztuczną. Nota bene ja tak zrobiłam.
                                W każdym razie szkoda, że autorka wątku się nie odezwie, ale pewnie
                                się przestraszyła, bo wszyscy tak na Nia naskoczyli.




                                >
                                > >Jak się widzą to z automatu przestawiają się na
                                > angielski w czasie zabawy, pomimo, że oboje mówią świetnie po
                                > polsku a dziewczynka chodzi już teraz do polskiej szkoły.
                                >
                                > Bo chodzili do angielskojezycznego przedszkola i jezykiem zabaw
                                byl
                                > angielski. Ale do tego nie trzeba byc dwujezycznym. Ja znam wiele
                                > par mieszancyh, ktorych dzieci mowia najprzerozniejszymi jezykami.
                                > Jak zaczynaja sie bawic ze soba, to przechodza na jezyk kraju, w
                                > ktorym mieszkaja. Chociazby w domu ani slowa w tym jezyku nie
                                > mowili.
                                >
                                > Właśnie dlatego należy dziecko naczyć języka
                                > > obcego jak najszybciej, bo zostanie on zakodowany w tych samych
                                > > partiach mózgu co język ojczysty. Wdrukowany na zawsze. To jest
                                > > bezcenne u dzieci do 5/6 roku życia. Potem jest już za późno.
                                >
                                > To, ze jezyk obcy moze byc wdrukowany w tych partiach, to prawda.
                                > Tyle, ze jezeli nie ma sie ochoty na rozmawianie z dzieckiem w
                                obcym
                                > jezyku od urodzenia (OPOL), jezeli nie ma sie szans na poslanie
                                > dziecka do angieslkojezycznego przedszkola i nie ma sie znajomych
                                > angieslkojezyczncych, to mozna spokojnie sobie odpuscic i zachecic
                                > dziecko ewentualnie do sluchania materialow w danym jezyku.
                                > Jezeli dojdzie do wyjazdu do danego kraju, to dziecko, ktore
                                pojdzie
                                > do szkoly i tam zlapie jezyk do 16 roku zycia, bedzie pozniej
                                > dwujezyczne. Tak czy owak.
                                >
                                >
                                > > A do autorki wątku. Jak masz dużo samozaparcia to mów do dziecka
                                > po angielsku. Tylko nie mieszaj, bo to jest najgorsze. A po dwóch
                                > latach twoje dziecko będzie mówić w obcym języku.
                                >
                                > Reasumujac: autorka watku nie chciala mowic caly dzien po
                                angielsku.
                                > Moze nie chce, moze nie ma jak, moze jej angielski nie jest az
                                taki
                                > swietny. Ponadto, mowila do tej pory do dziecka po polsku, wiec
                                > przejscie na 24-godzinny angieslki jest absurdem. Dziecko warto
                                > wychowac w nazwijmy to, dwujezycznosci sztucznej, o ile rodzicow
                                > rajcuje fakt, ze jedno z nich bedzie musialo mowic w obcym jezyku
                                > przez iles tam lat.
                                • donkaczka Re: Dlaczego nie? 30.01.10, 11:35
                                  fogito ale cos sie uparla z perspektywy dwujezycznego malzenstwa bronic
                                  sztucznej dwujezycznosci??
                                  ja tez jestem zdania ze to przynosi tez szkody, zwlaszcza jesli to jezyk wyuczony

                                  moja siostra znala plynnie niemiecki, byla na germanistyce gdy przeprowadzila
                                  sie do nas
                                  ja bylam tylko z jezykiem osluchana mieszkajac w niemczech, znalam go slabo, ale
                                  to ja rozumialam co do nas powiedzial pan, ktory wsiadl do windy czy o co pytala
                                  kobieta w aptece

                                  mozna slowek nauczyc, ale zawsze sprzeda sie tez dziecku swoje bledy, swoj
                                  akcent, walka z tym moze byc duzo ciezsza niz zyski ze znajmosci slowek
                                  tutaj odradza sie rozmawianie po niemiecku nawet jesli znaja dobrze ten jezyk,
                                  bo potem ciezej jest bledy wyrugowac


                                  inna sprawa, ze poprawna polszczyzna staje sie coraz rzadziej spotykana,
                                  zabawne, ze rodzice nie skupiaja sie na nauczeniu dziecka wlasnego jezyka, a
                                  zanim mowic zacznie juz mysla o jezyku obcym
                                  • fogito Re: Dlaczego nie? 30.01.10, 17:39
                                    donkaczka napisała:

                                    > fogito ale cos sie uparla z perspektywy dwujezycznego malzenstwa
                                    bronic
                                    > sztucznej dwujezycznosci??

                                    Bronię z perpektywy obserwatora. Dwujęzyczne małżeństwo pomaga mi
                                    lepiej porównać obie sytuacje.
                                    Uważasz, że powinnam krytykować, bo większość krytykuje?

                                    > ja tez jestem zdania ze to przynosi tez szkody, zwlaszcza jesli to
                                    jezyk wyuczo
                                    > ny

                                    No i ok. To twoje zdanie i masz do niego święte prawo. Ja w tym
                                    żadnej szkody nie widzę. Jedynie zysk.

                                    > moja siostra znala plynnie niemiecki, byla na germanistyce gdy
                                    przeprowadzila
                                    > sie do nas
                                    > ja bylam tylko z jezykiem osluchana mieszkajac w niemczech, znalam
                                    go slabo, al
                                    > e
                                    > to ja rozumialam co do nas powiedzial pan, ktory wsiadl do windy
                                    czy o co pytal
                                    > a
                                    > kobieta w aptece

                                    Czyli jak sama widzisz skończenie germanistyki nie stanowi o płynnej
                                    znajomości Niemieckiego.

                                    >
                                    > mozna slowek nauczyc, ale zawsze sprzeda sie tez dziecku swoje
                                    bledy, swoj
                                    > akcent, walka z tym moze byc duzo ciezsza niz zyski ze znajmosci
                                    slowek

                                    Tu nie chodzi o nauczenie słówek, tylko o "wdrukowanie" dziecku kodu
                                    językowego, który jest odmienny od polskiego. Nauczenie podstaw
                                    porozumiewania w języku obcym przez dziecko zostanie zapamiętany na
                                    zawsze. Liczba znanych słówek to już tylko kwestia czasu.
                                    A sam akcent to nic złego, więc nie wiem gdzie jest problem.

                                    > inna sprawa, ze poprawna polszczyzna staje sie coraz rzadziej
                                    spotykana,
                                    > zabawne, ze rodzice nie skupiaja sie na nauczeniu dziecka wlasnego
                                    jezyka, a
                                    > zanim mowic zacznie juz mysla o jezyku obcym
                                    >

                                    Otóż ci rodzice skupiaja się na nauce zarówno polskiego jak i
                                    angielskiego. Nie sadzają dziecka do komputera na kilka godzin tylko
                                    inwestują w jego edukację. To procentuje, ale wymaga czasu i
                                    samozaparcie. I dlatego taka opcja nie jest dla każdego.

                                    • donkaczka Re: Dlaczego nie? 30.01.10, 18:06
                                      matko, nie wiem kto jest w stanie przebrnac przez takie cytowanie, ja waszej
                                      dyskusji nie bylam w stanie z sensem przeczytac

                                      przeczysz sama sobie, z jednej strony przyznajesz, ze studiowanie jezyka nie
                                      stanowi o jego znajomosci (to nie do konca tak, znajomosc jest, tylko do zywego
                                      jezyka bywa ze slabo przystaje) z drugiej uwazasz, ze uczenie kogos wyuczonego
                                      jezyka szkod nie przynosi

                                      rzeczywistosc jest taka, ze nauczenie dziecka dobrze dwoch jezykow to ciezka
                                      praca, a sposobow na rozwoj dziecka jest tyle, ze nie muszac dzieciaka w
                                      wielojezycznosci wychowywac, porywanie sie na to to duzy wysilek
                                      jaki sens ma po prostu zapoznawanie z kodem jezykowym? jakie to daje wymierne
                                      korzysci w porownaniu z nauka jezyka pozniej? bo jaka jest roznica miedzy
                                      wychowywaniem przez zanurzenie w jezyku to wiem

                                      marnuje sie w ten sposob czesci energii, ktora mozna spozytkowac na cos bardziej
                                      efektywnego, coz, jak ktos sie uprze to jego wybor, ale to nie jest czesto to,
                                      na co rodzice licza, czyli uzytkowa znajomosc jezyka przez kilkulatka, jak u
                                      dzieci wielojezycznych

                                      sama padlam ofiara ambicji rodzicow i bylam uczona angielskiego od malego, w
                                      wieku 10 lat mialam za soba kilka lat nauki i w zasadzie niewiele umialam i
                                      jeszcze mniej rozumialam
                                      jezyka nauczylam sie plynnie pozniej, a czas poswiecony na angielski uwazam za
                                      zmarnowany i nienawidzilam tych zajec plomiennie
                                      • fogito Re: Dlaczego nie? 30.01.10, 19:56
                                        donkaczka napisała:

                                        > matko, nie wiem kto jest w stanie przebrnac przez takie cytowanie,
                                        ja waszej
                                        > dyskusji nie bylam w stanie z sensem przeczytac

                                        Ja nie mam z tym problemu tongue_out

                                        > przeczysz sama sobie, z jednej strony przyznajesz, ze studiowanie
                                        jezyka nie
                                        > stanowi o jego znajomosci (to nie do konca tak, znajomosc jest,
                                        tylko do zywego
                                        > jezyka bywa ze slabo przystaje) z drugiej uwazasz, ze uczenie
                                        kogos wyuczonego
                                        > jezyka szkod nie przynosi

                                        Nie przeczę. Po prostu trzeba mieć świadomość, że nie każdy może się
                                        nauczyć języka obcego pomimo studiowania go przez 4 lata. Niektórzy
                                        nie studiują filologii a mówią perfekt, bo podróżują, czytają,
                                        oglądają, mają znajomych z różnych krajów etc.

                                        Nie wiem o co chodzi ci z wyuczonym językiem. Każdy jest wyuczony,
                                        bo każdego trzeba się w pewnym momencie życia nauczyć. Nawet
                                        ojczystego.


                                        > rzeczywistosc jest taka, ze nauczenie dziecka dobrze dwoch jezykow
                                        to ciezka
                                        > praca,

                                        Łatwe nie jest, ale tez nie aż tak ciężkie jakby się mogło wydawać smile

                                        a sposobow na rozwoj dziecka jest tyle, ze nie muszac dzieciaka w
                                        > wielojezycznosci wychowywac,

                                        Ale tu nie chodzi o rozwój dziecka jako taki, tylko o 'wdrukowanie'
                                        kodu językowego, który zostanie przyswojony w sposób naturalny i bez
                                        żadnego wysiłku ze strony dziecka - zero zmuszania. Późniejsza nauka
                                        języków to już zawsze jest wysiłek i niesety zawsze zmuszanie.

                                        >porywanie sie na to to duzy wysilek

                                        ale tylko ze strony rodzica


                                        > jaki sens ma po prostu zapoznawanie z kodem jezykowym? jakie to
                                        daje wymierne
                                        > korzysci w porownaniu z nauka jezyka pozniej?

                                        Jak już wyżej napisałam. Dziecko do pewnego wieku uczy się języka w
                                        sposób naturalny i bez wysiłku. Jeżeli słyszy dwa języki od dwóch
                                        osób to przyswoi oba na mniej więcej tym samym poziomie. Początkowo
                                        będzie mieszać a później około 3 roku życia będzie doskonale je
                                        odróżniało. Tak to jest właśnie u dzieci dwujęzycznych. Tu nie ma
                                        różnicy.

                                        Niestety dzieci uczą się w ten naturalny sposób tylko do pewnego
                                        wieku. Późniejsza nauka w szkole, czyli kilka godzin języka dziennie
                                        lub nawet mniej nigdy nie będzie tak łatwa i tak szybka.

                                        > marnuje sie w ten sposob czesci energii, ktora mozna spozytkowac
                                        na cos bardzie
                                        > j
                                        > efektywnego,

                                        Hmm nie zauważyłam, żeby dochodziło do jakiegokolwiek marnowania
                                        energii, ale zapytam przy okazji wink

                                        >coz, jak ktos sie uprze to jego wybor,

                                        I to jest kwintesencja całej dyskusji.

                                        ale to nie jest czesto to,
                                        > na co rodzice licza, czyli uzytkowa znajomosc jezyka przez
                                        kilkulatka, jak u
                                        > dzieci wielojezycznych

                                        I tu się nie zgodzę. Ale to musiałabyś pewnie zobaczyć, żeby
                                        uwierzyć.

                                        > sama padlam ofiara ambicji rodzicow i bylam uczona angielskiego od
                                        malego, w
                                        > wieku 10 lat mialam za soba kilka lat nauki i w zasadzie niewiele
                                        umialam i
                                        > jeszcze mniej rozumialam

                                        Bo byłaś uczona w sposób tradycyjny. Ja zresztą podobnie. Nawet
                                        kilka godzin dziennie nie przyniesie tego samego efektu co mówienie
                                        do dziecka po angielsku od urodzenia. A czas na taką naukę kończy
                                        się około 5/6 roku życia.

                                        > jezyka nauczylam sie plynnie pozniej, a czas poswiecony na
                                        angielski uwazam za
                                        > zmarnowany i nienawidzilam tych zajec plomiennie

                                        No właśnie. Gdybyś jedno z rodziców mówiło do ciebie po angielsku od
                                        urodzenia bez przerwy, to nauczyłabys się angielskiego mimochodem
                                        tak jak każde dziecko uczy się języka ojczystego. Bez wysiłku, bez
                                        płacenia za lekcje. Zaledwie w ciągu 2/3 lat. Gra warta świeczki
                                        moim zdaniem.
    • croyance Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 27.01.10, 19:19
      Kiedy bylismy - ja i brat - dziecmi, w naszym domu byl przez jakis czas
      taki zwyczaj, ze w kazdy wtorek mowilismy po angielsku. Rodzice miedzy
      soba, my z rodzicami etc. Czasami dawalo sie to wyegzekwowac bardziej,
      czasem mniej, niemniej jednak milo wspominam.
    • pitu_finka Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 30.01.10, 18:06
      Fogito, kojarzysz może nicki jakichś "sztucznie" dwujęzycznych z forum?
      • fogito Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 30.01.10, 19:59
        pitu_finka napisała:

        > Fogito, kojarzysz może nicki jakichś "sztucznie" dwujęzycznych z
        forum?

        Kojarzę, ale nie czuję się upoważniona do publikowania wink Znajdziesz
        takie osoby na forum wielojęzyczność w rodzinie w dyskusji o
        sztucznej dwujęzyczności, w której ja też barałam udział. Szukaj
        właśnie poprzez 'sztuczna dwujęzyczność'. Ja tam zostałam
        zakrzyczana o ile pamiętam, bo nazwałam taką dwujęzyczność
        sztuczną surprised Osoby stosujące tę metodę uważają, że to naturalna
        dwujęzyczność i może mają rację.
        • pitu_finka Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 30.01.10, 22:37
          Dziękuję, już znalazłam wszystko co chciałam, i nawet sporo dobrych stron, nawet
          o zaczynaniu z dziećmi starszymi. Żałuję że na to wcześniej nie wpadłamsad Teraz
          mam ponad trzylatkę i 11to miesięczniaka i chyba zacznę, mimo że późno. Ale moja
          córa od kilku miesięcy chodzi do językowego przedszkola i efekty jeśli chodzi o
          bierną (na razie) znajomość są zdumiewające, muszę ją jakoś wspomóc.
          • fogito Re: pitu_finka 31.01.10, 08:10
            Tamto forum to kopalnia wiedzy, więc na pewno coś Ci poradzą.
            Jeśli zrobisz to 'z głową', to za dwa lata dziecko będzie mówić
            śpiewająco. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
            p.s. niektórzy rodzice wybierają opcję - w domu mówimy po angielsku
            a na zewnątrz po polsku.
            Oczywiście dotyczy to każdego innego języka.
    • imbirimbi Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 20.06.10, 21:23
      A czy w takim razie mozna oprzeć pierwszą naukę języka angielskiego
      trzyletniego dziecka na książeczkach edukacyjnych tj. "Angielski z
      Maksem"?. Są bardzo ciekawe dla takiego malucha, zabwiaja go a przy
      okazji uczą. czy to na początek wystarczy?
    • camel_3d Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 21.06.10, 08:31
      mysle, ze mozesz jej czytac itd..ale chyba rozmawiac powinnas w jezyku
      ojczystym. Nie chodzi mi o jakies patriotyzmy, tylko o to, ze we wlasnym jezyku
      lepiej jestes w stanie oddac swoj "stan ducha" smile niz po angielsku. Pewnei nauka
      pierwszych slowek jej nie zaszkodzi...
      • kasiaczek1887 Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 21.06.10, 09:33
        ja nie rozumiem tego parcia na naukę języka obcego. Puszczaj jej bajki po
        angielsku, piosenki, pokazuj obrazki ale nie mów uncertain Sama widzisz,ze musiałaś
        przesadzić skoro dziecko to denerwuje. Daj sobie na luz...Pójdzie do przedszkola
        to tam ewentaulnie zaapisz ją na angielski, gdzie będą ,,uczyć" dziecko przez
        zabawę w sposób profesjonalny
    • mozyna Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 21.06.10, 19:27
      margotka1980 napisała:

      > Zastanawiam się, co myślicie o porozumiewaniu sie w języku obcym z
      > własnym dzieckiem, w celach czysto edukacyjnych.


      Mam znajomych mieszkających w Polsce. Od czasu urodzenia się ich dzieci rozmawiają z nimi tylko po angielsku (rodzice po studiach w Cambridge, ich znajomość angielskiego na bardzo wysokim poziomie). Dzieciaki świetnie porozumiewają się teraz w dwóch językach. Ponadto ich córka w wieku 6 lat miała styczność z j.niemieckim. Spodobał jej się i uczy się go jako dodatkowego języka w szkole, bo rodzice niemieckiego nie znają smile Nikt nikogo do niczego nie zmuszał i nauka języków była w ich przypadku czymś naturalnym (jak w rodzinach dwujęzycznych).
    • astomi25 Re: Czy rozmawiać z dzieckiem w języku obcym? 21.06.10, 20:12
      n/t
      Bron Cie Panie Boze!
      Zostaw to kompetentnym osobom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka