Dodaj do ulubionych

O co chodzi z tym wołaniem???

31.01.10, 08:32
Dlaczego uczycie dzieci "wołać [że chcą] na nocnik" zamiast korzystać z niego,
gdy mają potrzebę? Czytam i czytam i nie mogę się nadziwić...
Obserwuj wątek
    • bast3 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 08:41
      Pewnie dlatego,że małe dziecko może miecproblem aby sobie samemu
      poradzić, np. nie trafi do nocniczka czy ubikacji a potem Ty masz
      masę sprzątania po takich wypadkach.
    • buszynska Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 08:58
      Taka wlasnie jest logiczna kolej rzeczy.
      Przeciez dziecko samo sie nie "obsluzy" przynajmniej na poczatku, szybciej
      nie zdazy i tyle.
      Jak kolezanka napisala sprzatanie gotowe.

      A Ty jakie masz doswiadczenia w tej kwesti, Twoje dziecko juz na samym
      pocztku kariery nocnikowej umialo sie rozpiac, usiasc, wstac, wtrzec,
      ubrac i wylac do toalety, jezeli tak to ciekawi mnie jakim sposobem?????
      • mabel20 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 10:40
        > ubrac i wylac do toalety, jezeli tak to ciekawi mnie jakim sposobem?????
        Przez wytłumaczenie i prezentację - do skutku. Pokazałam, że jego ulubione
        maskotki biegną do łazienki, gdy chcą siku, pokazałam, że ja też biegnę do
        łazienki, gdy chcę siku, ściągam spodnie itd. Wytłumaczyłam, że ja tak robię,
        jego tata tak robi, babcia tak robi, dziadek tak robi, ciocia tak robi itd. A
        małe dzieci lubią naśladować dorosłych. Powiedziałam, że tylko dzidziusie robią
        siku do pieluchy, a duże dzieci, mama, tata itd. noszą majtki. Wymieniłam
        wszystkie znajome starsze dzieci i powiedziałam, że one noszą majtki i robią
        siku do nocnika albo na sedes. Po każdej z początkowych wpadek przypominałam, co
        należało zrobić i demonstrowałam, jak trzeba szybko biec do łazienki itd. W
        czasach, gdy korzystał z nocnika, wolałam od czasu do czasu zetrzeć rozlany
        wokół sedesu mocz (efekt wylewania z entuzjazmem zawartości nocnika do sedesu)
        niż uczyć "wołania". Takie brzdące lubią samodzielność i naśladowanie dorosłych,
        więc czemu tego nie wykorzystać?
        • betty842 mabel20 03.02.10, 12:13
          mabel20 napisała:
          > Przez wytłumaczenie i prezentację - do skutku

          Tak to możesz tłumaczyć dziecku ponad dwuletniemu.
          Ja mojego małego odpieluchowałam w 1 dzień jak miał 22m,gdybym
          miała stosować Twój sposób napewno zajęłoby nam to więcej czasu.A
          tak zdjęłam małemu pieluchę,wytłumaczyłam że jak będzie chciał siku
          to ma zawołać.Nie zawołał tylko złapał się w
          kroku.Podbiegłam,zdjęłam mu spodenki i zrobił siku (na
          trawkę).Dopiero po kilku dniach zaczął wołać.Jak już wiedziałam na
          bank,że mały umie powstrzymać siku na dłużej (choćby minutę czy
          dwie) to wtedy uczyłam go samodzielności.Tak więc jako dwulatek
          potrafił zdjąć sobie spodenki,majtki i sie wysikać.Gorzej było z
          ubieraniem bo zazwyczaj podnosił tylko spodenki a majtki zostawały w
          kolanach,dlatego musiałam mu pomagać i tłumaczyć (a czasem ubierałam
          mu same spodenki bez majtek).Teraz ma 2,5 roku i moja pomoc
          ogranicza się do zapalenia mu światła w ubikacji.Resztę robi sam
          (rozbiera się,sika,ubiera i spłukuje). No i co? Przez to że uczyłam
          małego najpierw wołać "siku" stał się niesamodzielny? Dla mnie to
          normalna kolej rzeczy.
          A jak jest z jedzeniem? Też od razu uczysz dziecko samoobsługi? Jak
          chce zjeść sobie serek homo to otwiera lodówkę,wyjmuje serek,wyjmuje
          łyżeczkę,otwiera serek i je??? Czy informuje cię że chce zjeść serek?
          Albo jak chce mu się pić to samo sobie odkręca butelkę z wodą i
          nalewa do kubka? Piszę o dziecku powiedzmy dwuletnim.
      • mama_kotula Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 19:30
        CytatTwoje dziecko juz na samym pocztku kariery nocnikowej umialo sie rozpiac (...) ?????

        Znaczy co niby miało to dziecko rozpinać? smile

        Mój syn na początku kariery nocnikowej po prostu "szedł i robił". Konkretnie stawał na stopniu przy kibelku, otwierał kibelek, wyjmował penisa z majtek i sikał. Informował mnie już PO fakcie i po wytarciu się metrem papieru toaletowego tongue_out, najczęściej gromkim krzykiem z łazienki, że chce umyć ręce.
        Ale miał wtedy 2 lata i trochę. A z tego co kojarzę, najczęściej "wołania na nocnik" uczone są forumowe dzieci gdy mają około 12-15 miesięcy.
        • tylna.szyba Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 05.02.10, 20:57
          W niektorych krajach chlopcy sikaja na siedzaco i musza wtedy
          "odpiac".
          • mama_kotula Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 05.02.10, 22:23
            tylna.szyba napisała:

            > W niektorych krajach chlopcy sikaja na siedzaco i musza wtedy
            > "odpiac".

            Chryste, co odpiąć? Dresy? Majtki? Jeszcze raz napiszę: wg mnie idiotyzmem jest
            zakładanie dziecku które właśnie zrezygnowało z pieluch czegokolwiek, co się
            zapina, a nie ściąga/wciąga.

            Mój syn też sika na siedząco, btw, to nie jest domena "niektórych krajów" tongue_out
            • dzoaann odnośnie bodów 06.02.10, 12:30
              Kotulasmile
              to nie zart, nie sarkazm, tylko taki lajf. Znam 5 latka, który ma zakladane body.
              Wiem o tym, bo często go widuję, jak po zalatwieniu potrzeby (odpiąc daje radę)
              z takim zwisającym ogonkiem z kibelka wychodzi i do mamy, żeby zapięła...
              Raz się spytalam, po co tak, a mamusia na to, że nie lubi jak dziecie ma gołe
              plecysad
              • mama_kotula Re: odnośnie bodów 06.02.10, 12:56
                Dzoaann, ale to jest jeden pięciolatek w body - na 20 pięciolatków, które body nie noszą wink
                I ok, niech sobie nosi - ja znam i sześciolatkę, która body nosi, ale sobie świetnie sama radzi z zapinaniem.
                Zresztą ja też, na litość, czasem noszę body.
                Tylko ja nie jestem dzieckiem, które dopiero co się nauczyło panować nad pęcherzem i nie muszę na czas lecieć do nocnika wink
                • betty842 Re: odnośnie bodów 06.02.10, 13:43
                  Niedawno był wątek,w którym autorka wątku napisała że nigdy nie
                  założyłaby dziecku dresu.Jedne ją wyśmiały,inne przytaknęły.Skoro
                  nie spodnie dresowe to "na guzik" (bo "nie dresowe" i na gumce to
                  się rzadko spotyka).Ja osobiście nie mam nic przeciwko spodniom
                  dresowym.Mały ma też sporo spodni na guzik (i gumka na plecach) ale
                  mały jest taką chudziną że bez odpinania guzika ściągnie i wciągnie
                  z powrotem.
                  • mama_kotula Re: odnośnie bodów 06.02.10, 14:04
                    Cytat"nie dresowe" i na gumce to się rzadko spotyka

                    Śmie pani żartować smile
                    Moje dzieci nie mają niemal żadnych spodni na guzik - syn ma prawie wszystkie
                    dżinsy i sztruksy na gumie, bo jest za gruby, a córka ma prawie wszystkie dżinsy
                    i sztruksy na gumie, bo jest za chuda wink
                    • betty842 Re: odnośnie bodów 06.02.10, 16:41
                      Jedyne spodnie na gumce jakie ma mój syn (poza dresowymi) to 3 pary
                      sztruksów,które uszyła moja mama.Reszta jest na guzik.Fakt,może
                      gdybym kupowała w sklepach dziecięcych to może bym na spodnie na
                      gumce trafiła ale przeważnie kupuję na allegro "mega paki" używane.
                      • dzoaann Re: odnośnie bodów 06.02.10, 22:40
                        może cięzko komus w miare rozsadnie myslącemu uwierzyc, ale odsetek dzieci w
                        trakcie odpieluchowania i zaraz po, ubranych nieodpowiednio ( body, spodnie
                        zapinane, paski itp.) jest spory. Z wiekiem maleja, ale jeden 5 latek na 20 w
                        body i nie potrafiący się pozapinać, to jak dla mnie i tak za dużo.
    • mw144 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 09:08
      Bo niektóre matki mają taki zwyczaj, że muszą wszystko robić za dzieci
      przynajmniej do 18-tki, a najchętniej jeszcze dłużej. Ja swoich dzieci tego nie
      uczyłam i żadne o nic nie wołało, pokazałam kilka razy co i jak, a potem jak
      miało potrzebę to szło do ubikacji i robiło, co trzeba. Ale znam takich co w
      wieku 16 lat wołają: mamo, zrób mi herbatę...
      • bweiher Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 10:01
        Bo małe dzieci na początku kariery nocnikowej raczej nie umieją
        szybko się rozebrać.A jak wiesz,takie np 2latki(są i młodsze dzieci)
        na początku jak chcą siku to tu i teraz.A nie za chwilę.Takie
        dziecko nie poczeka,nie wstrzyma się.Niektóre matki sadzaja np
        roczne dzieci.Czy jest na sali matka roczniaka który umie się sam
        rozebrać na czas do nocnika?
        A więc ja,jako rodzic uczyłam moje dzieci żeby wołały ze chca na
        nocnik.a wtedy ja raz dwa,gacie,spodnie w dół i już.Jak się młodzież
        nauczy to potem sama będzie siadać.
      • buszynska Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 10:19
        Bo niektóre matki mają taki zwyczaj, że muszą ....


        musza usamodzielnic roczne dziecko, zeby samo zalatwialo potrzeby
        fizjologiczne na wypadek tego, zeby bron Boze majac 16 lat nie poprosilo
        mame o herbate o zgrozo......
        • mabel20 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 10:47
          No ja akurat nigdy nie wymagałam od rocznego dziecka, żeby robiło coś, czego nie
          było w stanie zrobić ani pojąć wink.
        • mama_kotula Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 19:32
          buszynska napisała:

          > Bo niektóre matki mają taki zwyczaj, że muszą ....
          > musza usamodzielnic roczne dziecko, zeby samo zalatwialo potrzeby
          > fizjologiczne na wypadek tego, zeby bron Boze majac 16 lat nie poprosilo
          > mame o herbate o zgrozo......

          Skąd założenie, że Mw usamodzielniała roczne dziecko?
          Usamodzielnia się dzieci, które są do tego dojrzałe. I wtedy faktycznie przeważnie nie trzeba UCZYĆ wołania na nocnik, bo dziecko jest w stanie zakumać logistykę nocnikową w kilku podejściach. Matka służy wtedy głównie do ustawienia odpowiedniej temperatury wody przy myciu rąk.
          • mw144 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 01.02.10, 09:43
            mama_kotula napisała:


            > Skąd założenie, że Mw usamodzielniała roczne dziecko?
            > Usamodzielnia się dzieci, które są do tego dojrzałe.
            >

            Tak też zrobiłam, poczekałam, aż samo zechce załatwiać się do ubikacji (nocnik
            po 2-3 próbach służył głównie do zabawy, po czym wyleciał na śmietnik). Ja nie z
            tych nawiedzonych, co mają przyjemność ze straty swego czasu i męczenia rocznego
            dziecka zmuszaniem do rzeczy, której i tak nie pojmie.
            • lupa_87 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 01.02.10, 14:56
              Zachęcam do dokładnego czytania ze zrozumieniem, ponieważ matki
              zaczynają odpieluchowywać na przykład 1,5 roczne dzieci. Wasze
              piękne przykłady samodzielności dotyczą dzieci starszych. Ja o
              chlebie Wy o niebie. Pytanie na wstępie dotyczyło nauki wołania w
              ogóle, więc miemam, iż uczy się wołać dzieci małe na pocztąku
              odpieluchowywania ,a co za tym idzie takie małe dzieci nie są
              jeszcze tak samodzielne jak obrazowane tu błędne przykłady dzieci 3
              czy 4 letnich.
              • mama_kotula Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 01.02.10, 15:14
                CytatJa o
                chlebie Wy o niebie.


                A nie nie, moja droga, pisałaś o dwulatkach, teraz piszesz o 1,5-rocznych dzieciach - zdecyduj się.
                Generalnie uważam, że żadnego dziecka nie trzeba uczyć WOŁAĆ NA NOCNIK - jeśli trzeba tego uczyć, znaczy to, że dziecko nie dojrzało do załatwiania potrzeb. I jeszcze raz: średnio inteligentny dwulatek umie zdjąć majtki i spodnie tudzież usiąść na nocnik. Chyba, że mało inteligentna mamusia odziewa go w rozpinane body i dżinsy z paskiem.


                Podając przykład mojej córki, która jest dzieckiem starszym, podałam przykład czynności założmy ekstremalnej, czyli obierania ziemniaków (to tak w kwestii przygotowania sobie posiłku, o którym wspomniałaś ty) - jakbym była, moja droga, matką leniwą co jej się nie chce, do tej pory moje dziecięta nie potrafiłyby sobie zrobić kanapki/nalać soku, ponieważ matki leniwe co im się nie chce paradoksalnie z reguły charakteryzują się tym, że wyręczają dziecko (bo szybciej, bo mniej sprzątania potem, bo nie trzeba pilnować, bo dziecko się wg nich mniej frustruje tongue_outtongue_out).
                A ja jestem matką leniwą z tej drugiej kategorii, co własne lenistwo obraca na własną korzyść. I bardzo podle się cieszę, kiedy podczas wizyty u koleżanki rzeczona koleżanka co dwie minuty musi dupę podrywać, bo jej pięciolatek nie umie sobie nalać soku do kubka i wytrzeć tyłka, zatem krzyczy "mamoooooooooooooo" i mama lecii!!! jak na skrzydełkach.


                Jednocześnie napisałam, co zacytuję:

                "uważam, że średnio inteligentny 2-2,5-latek jest w stanie sam się wysikać i ubrać, średnio inteligentny trzylatek jest w stanie sam się umyc (pod nadzorem, aby się nie utopił)"

                - co w twojej tezie o leniwych matkach co im się nie chce (i chciałyby aby dwulatek sam szedł siku i sam podciągał majty) się nie mieści - i zdania nie zmienię, nadal uważam, że dwulatek jest w stanie się wysikać i podciągnąć majty i warto dać mu szansę do tego. A jeśli nie jest w stanie tego zrobić, to wtedy ewentualnie trzeba uczyć. Ale nie, nie "wołania na nocnik". Tylko samodzielnego ściagania gatek i używania papieru.
    • alpepe Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 14:31
      ja nigdy nie uczyła i nie mam pojęcia, jak to jest. Ja tylko mówiłam: Zrób siusiu.
      Młoda ma dwa lata dwa miesiące i niestety, woła, że chce jej sie siusiu, lub
      kupkę i nie usiądzie na nocnik, dopóki ja tego nie przyjmę do wiadomości. A
      nocnik jest zawsze pod ręką.
    • alin9 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 19:43
      Moim zdaniem pytanie autorki jest interesujące.Też nigdy nie uczyłam dzieci
      wołać(odpieluchowane do 18 m.ż.)Żadne geniusze.Po prostu widziały to potem
      siadały po ściągnięciu spodenek i załatwiały potrzebę.Chyba nikt nie ubiera
      takiego brzdąca w skórzany pasek na 4 dziurki,przewleczony przez 12 szlówek?smile
    • asiula1306 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 20:08
      no to moje dziecko okazało się mądrzejsze ode mnie wink ja go uczyłam że ma wołać
      a on po kilku dniach nie wołał tylko przebiegając koło mnie krzyczał "mama
      siusiu" i biegł do łazienki a czasem nawet nie powiedział przed tylko już po
      • lupa_87 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 20:32
        Moim zdaniem dziecko powinno najpierw opanować dobrze panowanie nad
        potrzebą - czyli trzymanie, a dopiero potem jak już chwilkę wytrzyma
        to powoli nauczy się rozbierać samemu. A z tym wczesnym
        odpieluchowaneim to też przesada, jak jakiś durny wyścig szczurów.
        Tylu lekarzy się już wypowiadało na ten temat, a to jak grochem o
        ścianę. Szkoda mi tych biednych dzieci, których matkom nawet nie
        chce się dupy ruszyć, żeby dziecku pomóc. Najlepiej to żeby dwulatek
        sam sikał, ubierał się, kąpał i posiłki sobie przygotowywał.
        • mama_kotula Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 20:59
          CytatSzkoda mi tych biednych dzieci, których matkom nawet nie
          chce się dupy ruszyć, żeby dziecku pomóc. Najlepiej to żeby dwulatek
          sam sikał, ubierał się, kąpał i posiłki sobie przygotowywał


          Patrz i mdlej:


          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/mg/bd/q4ws/yXzT5TZhvBHbaYtwpX.jpg

          Tak wygląda biedne dziecko w wieku 4,5 roku.

          Posiłki - kolację i śniadanie - przygotowuje sobie sama odkąd skończyła 3, konkretnie - np. sama sobie robi kanapki i nakłada sałatkę przy wspólnym śniadaniu, od jakiegoś czasu posługuje się ostrym nożem i kroi np. warzywa do sałatki. Potrafi sama ugotować zupę jarzynową oraz przygotować kotlety z piersi kurczaka w panierce. Nie jest do tego zmuszana, bo matce się nie chce. Ona to po prostu LUBI i chce robić.
          I wiele, bardzo wiele dzieci lubi, chce i potrafi, wystarczy poczytać blogi homeschoolerów - niemniej wielu dzieciom zwyczajnie nie daje się szansy na samodzielność, bo: mama zrobi szybciej, lepiej, bo za małe, bo - koronny argument mojej mamy - "ostatni raz widziałam dwulatka który sam się ubierał w Domu Małego Dziecka, biedactwo" tongue_outtongue_out.


          I tak, uważam, że średnio inteligentny 2-2,5-latek jest w stanie sam się wysikać i ubrać, średnio inteligentny trzylatek jest w stanie sam się umyc (pod nadzorem, aby się nie utopił).
          Moja 5,5-latka właśnie myje sobie głowę pod prysznicem. Powinni mi ją odebrać.
          • alpepe Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 21:21
            fajnie, moja dwulatka się zapowiada tak, jak to dziecię. Ma dwa lata i usiłuje
            jeść nożem i widelcem i generalnie jest strasznie samodzielna.
            Natomiast u starszej dopiero przymierzam się do obierania warzyw, bo mam tępe
            noże i to paradoksalnie może doprowadzić do wypadku, a obieraczki się boję. Za
            to kanapki i sałatki robi sama.
            • mama_kotula Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 21:33
              CytatNatomiast u starszej dopiero przymierzam się do obierania warzyw, bo mam tępe noże i to paradoksalnie może doprowadzić do wypadku, a obieraczki się boję.

              Ja też się boję obieraczki, ja w ogóle się noży boję. Ale moja córka się nie boi big_grinbig_grinbig_grin. Obieraczka jest oficjalnie jej.
          • betty842 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 03.02.10, 12:24
            Ok,kotula.Twoje dziecko ma 4,5 roku.Proste posiłki zaczęła
            przygotowywać mając 3 lata,ale wcześniej INFORMOWAŁA że chce jeść,a
            dopiero potem zaczęła się usamodzielniać.Wg mnie dziecko powiedzmy
            1,5-roczne najpierw informuje że chce siku a dopiero potem zaczyna
            radzić sobie samo.Dla mnie to normalna kolej rzeczy. Mój mały (jak
            miał 22m) wołał siku przez ok 2 tygodnie potem już sam sobie radził.
            Jakoś to "wołanie siku" nie zaburzyło w żaden sposób jego nauki
            samodzielności.
    • mamitymi Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 20:34
      Mysle ze to zalezy od wieku dziecka. Roczniak sam sie nie rozbierze. A dwulatek juz tak.
      Sama zastanawiam sie kiedy zaczac owa nauke korzystania z nocnika. Maly ma 15 miesiecy i na razie nie bardzo kuma kiedy mu sie chce siku. Wiec chyba zaczekam. Albo zaczne uczyc wolania wink
    • budzik11 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 31.01.10, 22:07
      Moje dzieci wołają jak już zrobią (lub wołały, bo starsza, 4-letnia jest już
      samodzielna), żeby im tyłek wytrzeć, bo same sobie nie radzą. Słysze tylko
      "Mama, juś!". A tak - dziecko samo idzie do łazienki, rozbiera się (ściągnięcie
      majtek i spodni/rajstop to żadna filozofia), siada na nocnik/sedes, robi i już.
      Starsza wylewała zawartość do sedesu, ale po kilku razach, kiedy musiałam
      wycierać kupę rozbryzganą na podłodze i sedesie poprosiłam ją, żeby tego nie
      robiła.
    • alin9 lupa 01.02.10, 09:27
      Co wy z tym wyścigiem szczurów i grochem o ścianę.Może to takim matkom ,które
      prezentujesz w tekście nie chce się ruszy ć tyłka żeby pomóc dziecku nie sikać
      do 30 tki?Chyba wytłumaczono że wszystko zależy od dziecka.Ja do 18 nastki
      obsługiwać nie mam zamiaru.Ja też dorzucę"wyzysk"małych dzieci.Moja córka odkąd
      miała 5 lat(czyli4+)ma parcie na mycie naczyń.Synek lubi
      odkurzać,zamiatać.Dobrze trafiłaś bo dwulatek to już tak samodzielne dziecko że
      to umie.Twoje samo się nie kapie?Pamiętaj że dwa lata to 12miesięcy wzwyż.Wg
      mnie albo nie wierzysz w swoje dziecko albo wychowujesz na królewnę/królewicza.
    • mondovi Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 01.02.10, 09:39
      ano na przykład u nas było tak, że drzwi do łazienki mamy na gałkę i syn na
      początku nie umiał jej otwierać - to raz. a dwa, że od początku robi do
      ubikacji, a nie nocnika i nie sięgał zwyczajnie, więc trzeba było go podsadzać.
    • asiam.33 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 01.02.10, 16:23
      Kolejność jest taka: najpierw równocześnie pokazujesz jak i uczysz wołać, potem
      pomagasz w samodzielnych próbach....ale trzeba też zachęcić do tego, żeby samo
      chętnie korzystało z toalety. Co stoi na przeszkodzie, żeby najpierw nauczyć
      wołać, liczy się to aby dziecko wiedziało, że ma nie robić tego do pampersa.
      Jeśli woła to już pierwszy etap zaliczony, w takim razie UFF. Teraz przechodzisz
      do drugiego, czyli wspierasz w samodzielnym korzystaniu z toalety i wycofujesz
      się w odpowiednim momencie.
      Mam oczywiście na myśli dziecko małe, bo jeśli mama 3-4latka uczy dziecko wołać
      to nieporozumienie. Ale dziecko do 2-óch lat nie przestawi się tak z dnia na dzień.
      • mama_kotula Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 01.02.10, 16:38
        CytatKolejność jest taka: najpierw równocześnie pokazujesz jak i uczysz wołać, potem pomagasz w samodzielnych próbach (...)

        Dziecka, które nie jest gotowe na korzystanie z toalety, nie NAUCZY się wołać, choćby matka się dwoiła i troiła (oczywiście, zawsze matka potem może z dumą mówić, że NAUKA korzystania z toalety trwałą u nich jedynie 2-3 miesiące).

        Dziecko, które jest gotowe do korzystania z toalety, przestawia się właśnie o tak - z dnia na dzień, choćby brzmiało to nieprawdopodobnie. Oczywiście, bywają wpadki - z reguły nie dłużej niż tydzień-dwa.
        Syna ANI RAZU nie posadziłam na nocniku i nie uczyłam, że ma WOŁAĆ. Pewnego pięknego dnia, a było to w okolicy jego 2 urodzin, po prostu "wziął i zrobił". Zdjął majtki (akurat było lato i miał na sobie kąpielówki, a nie pampersa) i się załatwił, po czym włożył majtki z powrotem. Dodam, że syn jest dzieckiem zaburzonym autystycznie, a nie jakimś wybitnym geniuszem tongue_out. I nie jest przypadkiem odosobnionym, jeśli chodzi o rezygnację z pieluchy, bo wiele dzieci moich znajomych również dokładnie w taki sposób się "odpieluchowało".

        Jedyną NAUKĄ zasadną stosowaną w przypadku treningu toaletowego to nauczenie dziecka, że po załatwieniu potrzeb trzeba umyć ręce.
        • lukrecja34 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 01.02.10, 17:52
          widać nie wszystkie dzieci są tak fantastyczne jak twoje..
          i jeszcze jedno-dlaczego uważasz,że zakładanie 2-latkowi body świadczy o
          średniej inteligencji matki? moja córka ma 2,4, nosi jeszcze pieluchy,których
          nic nie utrzyma tak świetnie w miejscu jak właśnie body.radzi sobie z
          odpinaniem,zdejmowaniem rajtów i pieluchy ale body mieć musi.no i jaką diagnozę
          mi postawisz domorosła pani psycholog?
          • mama_kotula Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 01.02.10, 18:09
            Cytatwidać nie wszystkie dzieci są tak fantastyczne jak twoje

            Moje dzieci, jakkolwiek fantastyczne, nie są jakieś wyjątkowe - naprawdę znam bardzo dużo dzieci, które nie wymagały żadnego wysadzania, nauki itp. - któregoś dnia po prostu rezygnowały z pieluchy. U jednych było to w wieku 20 miesięcy, u innych w wieku 3 lat.
            Większość problemów w kwestii pieluchy/nocnik biorą się najczęściej z tego, iż zaczyna się zbyt wcześnie, pod presją rodziny, forum, finansową, czy jakąkolwiek inną.


            Cytatuważasz,że zakładanie 2-latkowi body świadczy o
            > średniej inteligencji matki? moja córka ma 2,4, nosi jeszcze pieluchy,których nic nie utrzyma tak świetnie w miejscu jak właśnie body


            Uściślę: mówiłam o zakładaniu body dziecku, które nie korzysta z pieluch, tylko z nocnika. O takich dzieciach traktuje ten wątek, Lukrecjo, zgadza się? smile

            Nie przeczę, iż body jest świetne jeśli chodzi o trzymanie pieluchy na miejscu, jak również nie zaprzeczam, że dziecko 2,5-letnie jak najbardziej potrafi sobie odpiąć zatrzaski w body smile. Niemniej logicznym jest, że łatwiej i szybciej jest zsunąć majtki, niż rozpinać body, gdyż to pierwsze dziecko jest w stanie uczynić nawet w biegu.

            Diagnozę ci postawię taką, że nie skupiasz się dokładnie na tym, co i o kim piszę smile. Pozdrawiam serdecznie.
    • nikusica Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 03.02.10, 05:38
      Kiedy corka uczyla sie kozystac z nocnika mowilam "jak chcesz siku albo kupke to
      usiadz na nocnik".Teraz jak widze ze mala dawno nie sikala (tak ze 4 godziny),to
      pytam czy nie chce siku.
      • bpauli Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 03.02.10, 11:36
        Nie wiem jak u Was ale u mnie mój prawie 4 latek woła mnie kiedy chce siku, bo
        mamy ubikację bez okna i muszę mu światło zapalić. I za każdym razem przeklinam,
        dlaczego włączniki światła muszą być tak wysoko.
        A Wasze dzieci sikają po ciemku czy macie może ubikacje z oknem? wink
        • nika1310 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 03.02.10, 11:46
          u mnie niestety to samo, a boi sie ciemnosci i nie wejdzie sam do ciemnego pomieszczenia
        • efidorek Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 03.02.10, 12:06
          > A Wasze dzieci sikają po ciemku czy macie może ubikacje z oknem? wink

          moja (3 lata i 3 msc) dostaje do włącznika. Jak ją przypili potrzeba
          i nie zdąży zaświecić to sika po ciemku, ale z otwartymi drzwiami,
          więc światło wpada do środka.
          • dzoaann Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 03.02.10, 18:16
            ja byłam tak leniwa,że mojego najstarszego syna nauczylam zaświecać światło
            pilotem od telewizorasmile
            brał pilot, lecial do kibelka, pukal pilotem we włącznik i po krzykusmile

            moja 17 miesieczna córka, namietnie chce sikac na nocnik po tym jak zobaczyła
            kolegę w akcjismile woła siusiu i próbuje sie rozbierać, pare razy juz nasiusiała,
            niezmiernie ją to cieszy. Oczywiście jak zapomni o nocniku to leje w pieluchę, a
            ja mam watpliwosci- oduczać ja, czy czekac? To już ten sygnal,że jest gotowa,
            czy tylko naśladuje, a siku to przypadek?
        • mama_kotula Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 03.02.10, 18:33
          U nas włącznik był wysoko - przeniosłam go niżej po jakimś czasie, młode i tak
          przez jakiś czas bezproblemowo sikały po ciemku.

          To samo uczyniłam z wieszakami na kurtki dzieci w przedpokoju - dzieci mają swój
          drążek i wieszaki na wysokości takiej, aby mogły dosięgnąć same i same powiesić
          kurtkę. Również nisko mają szufladę na czapki/szaliki/rękawiczki.
          Oraz z blatem w kuchni - część jest niżej, stoi tam dzbanek z sokiem, kubki i
          przegryzki typu suszone owoce, aby młode mogły same sobie korzystać.
          • myelegans Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 03.02.10, 19:24
            Filozofie rodzicielska mam mniej wiecej jak kotula. Nie uczylam
            dziecko wolac na nocnik, zreszta jak sie okazalo, nocnik mu nie
            podszedl i w wieku 27 miesiecy sprobowal z nakladka. Sam sie
            rozebral, sam skorzystal jak dorosl. Do swiatla dostawal wczesnie, w
            lazience bylo kilka podkladek do przy zlewie, przy toalecie, przy
            wannie.

            Tak mu ubrania kupowalam, zeby mu bylo latwo w obsludze, zeby sie
            nie zaplatal. Jedynie na co nalegam jeszcze, to poprawki po
            wycieraniu po grubszej sprawie, bo pomimo 5-lat potrafi sie jeszcze
            odparzyc.

            Tez szybko zrobil sie samoobslugowy, jak chce jesc to nie pyta, nie
            prosi, tylko idzie do lodowki bierze mleko (baniak 4-litrowy),
            jogurt, platki, tosta zrobi, maslem orzechowym posmaruje. Kotletow w
            panierce nie robi jeszcze sam, ale juz niedlugo wink
            Ubiera sie tez sam, nie wybieram mu w co ma sie ubrac, sam decyduje,
            tylko pilnuje, zeby w szafkach byly rzeczy sezonowe.
            Zreszta przedszkole mi w tym pomoglo, bo tam calkowita samoobsluga,
            wlacznie z nakrywaniem do stolu, sprzataniem ze stolu, segregowaniem
            smieci (tych organicznych na kompost rowniez), nakladaniem na
            talerze, nalewaniem zupy, wody, mleka czy co tam maja. Odkladaniem
            rzeczy na polki, wieszaniem odziezy itd. Panie wlasciwie
            nieobsluguja i dzieci odpieluchowane jak potrzebuja to prosza o
            pomoc, nikt nie robi tego z automatu. Acha, i nie oczekuje sie
            rowniez od 3-latkow zupelnego odpieluchowania, jak dziecko niegotowe
            to pieluche zmienia bez problemu.
            • mama_kotula Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 03.02.10, 19:58
              CytatJedynie na co nalegam jeszcze, to poprawki po
              wycieraniu po grubszej sprawie, bo pomimo 5-lat potrafi sie jeszcze
              odparzyc.


              Odkąd używają papieru nawilżanego, mam w nosie poprawki wink
              • myelegans Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 03.02.10, 20:28
                U nas nawet to nie pomaga, nie siega tak daleko. Zalezy od dnia, ale
                zagladnac trzeba.

                Jeszcze do niedawna poprawialam zeby, teraz juz nie, odkad
                instruktaz ze szczoteczka elektryczna i farbka do zebow ktora trzeba
                bylo wyczyscic przeszedl. Nitkowanie tez sam uskutecznia, nawet
                przypominac nie trzeba.
              • malwisul Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 03.02.10, 20:32
                kurcze ja tak nie pisze zeby sie czepiac czy cos, ale jak czytam o 2 latkach
                ktore same biegna do kibelka (bo jest taki samodzielny) to przypomina mi sie jak
                ogladalam "Rozmowy w toku" i wypowiadala sie babka ze jej dziecko 2 letnie
                wlasnie, poszlo do lazienki i..... nie, nie zrobilo siusiu- wypilo DOMESTOSA i
                sie dzialo uncertain dlatego ja z tych co beda uczyc wolac.
                • mama_kotula Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 03.02.10, 21:10
                  Cytatwypowiadala sie babka ze jej dziecko 2 letnie
                  wlasnie, poszlo do lazienki i..... nie, nie zrobilo siusiu- wypilo DOMESTOSA i
                  sie dzialo uncertain dlatego ja z tych co beda uczyc wolac.


                  Twój wybór. Ja lubię proste rozwiązania i po prostu schowam Domestos wysoko w
                  zamkniętej na klucz szafce smile
                  • myelegans Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 03.02.10, 21:25
                    A ja szafki z chemia, lekarstwami mialam zabezpieczone, tak ze 2
                    latek nie mogl otworzyc, zreszta 5-latek tez nie smile.
                • mabel20 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 03.02.10, 22:56
                  Ech, no właśnie - lepiej schowaj dobrze Domestos... Bo nawet wołanie nie pomoże,
                  jeśli stoi w zasięgu ręki dziecka.
            • betty842 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 04.02.10, 09:51
              myelegans napisała:
              Nie uczylam
              > dziecko wolac na nocnik, zreszta jak sie okazalo, nocnik mu nie
              > podszedl i w wieku 27 miesiecy sprobowal z nakladka.

              No gdybym ja uczyła dziecko korzystania z nocnika/sedesu w wieku 27m
              to pewnie też bym się nie bawiła w wołanie siku tylko od razu
              samodzielnego korzystania z nocnika/sedesu.Mój mały został
              odpieluchowany w 1 dzień w wieku 22m ale nie był na tyle samodzielny
              żeby się rozebrać i wysikać.Więc najpierw wołał i ja go rozbierałam
              a potem po ok 2-3 tygodniach już sam spuszczał i podnosił
              spodenki.Tak więc na mając 2 lata sam korzystał z nocnika.
              • myelegans Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 04.02.10, 17:40
                Ja niczego nie uczylam, tylko czekalam, az DZIECKO zdecyduje kiedy
                gotowe, to nie ja mam tutaj kontrole, tylko on. Zreszta nie
                odpieluchowal sie w wieku 27 miesiecy, skonczylo sie tylko na
                probach, a zrobil to w okolicach 3 lat. Przez nastepne pol roku byly
                czeste regresy. Taki osobnik sie trafil.
                Wczesniej nauczyl sie czytac, niz przesypiac noce na sucho.
                • betty842 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 04.02.10, 18:58
                  myelegans napisała:
                  Wczesniej nauczyl sie czytac, niz przesypiac noce na sucho.

                  Suchych nocy dziecko się nie uczy. Sika w nocy nieświadomie. Akurat
                  za to odpowiedzialny jest mózg i pęcherz moczowy.Zazwyczaj najpierw
                  dojrzewa ukł.moczowy i zaczyna produkować zagęstnik żeby można było
                  wytrzymać bez sikania całą noc.W przypadku mojego małego najpierw
                  dojrzał mózg,który odbiera od pęcherza wiadomość że jest pełny i
                  trzeba się obudzić. Dlatego mój mały w nocy sika 1-2 razy. Widzę że
                  za niedługo i ukł.moczowy dojrzeje bo już zdarzają się noce bez
                  sikania.

                  > Ja niczego nie uczylam, tylko czekalam, az DZIECKO zdecyduje kiedy
                  > gotowe, to nie ja mam tutaj kontrole, tylko on. Zreszta nie
                  > odpieluchowal sie w wieku 27 miesiecy, skonczylo sie tylko na
                  > probach,

                  Ja wiem że to od dziecka zależy kiedy dojrzeje do
                  odpieluchowania,ale wydaje mi sie że czasem jest potrzeby jakiś
                  bodziec od rodzica,który to przyspieszy.Może gdybyś najpierw kazała
                  dziecku tylko wołać że chce siku to może chętniej pozbyłby się
                  pieluchy.Myślę,że gdybym JA nie zdecydowała "Dziś zdejmujemy
                  pieluchę i robimy próbę" to mały sam by się o to nie upomniał,mimo
                  że był na to gotowy.Nie wątpię,że nadszedłby dzień,w którym moje
                  dziecko SAMO zdęłoby pieluchę i się wysikało,ale napewno nie jak
                  miałby 22m. JA zdecydowałam i udało się w jeden dzień.Byłam
                  przygotowana na stos mokrych majtek a tu zonk-były tylko jedne.Mały
                  od razu zrozumiał "Wołaj jak będziesz chciał siku".Podejrzewam że on
                  już był gotowy kilka dni wcześniej ale dopiero jak zdjęłam mu
                  pieluchę i powiedziałam że ma WOŁAĆ to zrozumiał. Dziecko szybciej
                  zrozumie KRÓTKIE,PROSTE komunikaty. A jak ty zaczynasz dziecku
                  tłumaczyć "Jak będziesz chciał siku,to biegnij do toalety,zdejmij
                  spodnie,majteczki,usiądź na nocniczku i się wysikaj" jest zbyt
                  skompliowane,dlatego do dziecka to nie trafia.Wiadomo,im starsze tym
                  rozumie więcej.
                  • mama_kotula Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 04.02.10, 19:09
                    CytatDziecko szybciej
                    zrozumie KRÓTKIE,PROSTE komunikaty. A jak ty zaczynasz dziecku
                    tłumaczyć "Jak będziesz chciał siku,to biegnij do toalety,zdejmij
                    spodnie,majteczki,usiądź na nocniczku i się wysikaj" jest zbyt
                    skompliowane,dlatego do dziecka to nie trafia.


                    Betty, ale własnie o to chodzi.

                    Tego "biegnij do toalety itd." nikt dziecka nie uczy, bo to dziecko robi samo z siebie, gdyż ten ciąg zna na pamięć. Widziało go setki razy podczas wizyty rodzica/rodzeństwa w toalecie - i dziecko SAMO decyduje o tym, kiedy jest gotowe taką akcję wykonać - i wykonuje, bez potrzeby ŻADNEJ nauki.
                    Chyba, że nigdy nie widziało, jak rodzic/rodzeństwo się załatwia, ale w to nie wierzę.
                    • myelegans Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 04.02.10, 19:24
                      widzisz, ja mam taka filozofie rodzicielska, Ty inna. Efekt koncowy
                      taki sam = dziecko bez pieluchy.
                      Nie mialam nacisku na odpieluchowanie w wieku 22 miesiecy, b moje
                      dziecko prezylo sie na widok nocnika i nigdy kolan nie ugial zeby
                      usciasc, tak jak nie mialam nacisku na uczenie chodzenia, bo tego
                      sie po prostu nie da, to przychodzi rozwojowo. Tak samo z
                      odpieluchowaniem (1.5roku -3 lat to jest jak najbardziej rozwojowo
                      dopuszczalna norma, tak samo jak chodzenie, niektore dzieci
                      zaczynaja jak maja 9 miesieyc inne jak maja 18), jak gotowy to
                      zacznie, nie jest wychowany wsrod wilkow, widzial co my robimy w
                      toalecie, ksiazeczki sie czytalo, filmy ogladalo. Teorie mial,
                      pewnego dnia zdecydowal, ze sprobuje i sprobowal, pozniej
                      zdecydowal, ze jednak nie, i wrocilismy do pieluch.
                      Moje dziecko jeszcze w wieku 3.5 lat mialo zakladane pieluchomajtki
                      na wyjscia, bo zdarzaly mu sie wypadki i sikal w spodnie np. podczas
                      zajec w bibliotece, albo wizyt u znajomych. Nie stresowalam ani
                      siebie, ani jego. Latwiej bylo zalozyc te pieluchomajtki, ktore w
                      wieszosci przypadkow byly suche. Obslugiwal sie sam, z prostego
                      wzgledu, nie pozwala mi pomagac, i tak bylo ze wszystkim.
                      Odkad skonczyl rok przestal dac sie karmic lyzeczka.
                      • betty842 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 05.02.10, 20:05
                        myelegans napisała:
                        > Nie mialam nacisku na odpieluchowanie w wieku 22 miesiecy, b moje
                        > dziecko prezylo sie na widok nocnika i nigdy kolan nie ugial zeby
                        > usciasc,

                        Mój na początku też nie chciał siadać na nocnik i dlatego robił siku
                        tylko i wyłącznie na stojąco.
        • mabel20 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 03.02.10, 22:53
          > A Wasze dzieci sikają po ciemku czy macie może ubikacje z oknem? wink
          Moje dziecko przystawia sobie stołek, na którym staje, żeby zapalić światło.
          Podobnie jak ja przystawiam sobie stołek, gdy muszę sięgnąć gdzieś, gdzie nie
          sięgam bez stołka. A jak zapali światło, to przestawia stołek pod sedes, ściąga
          spodnie, majtki i siada na sedesie.
        • slonko1335 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 04.02.10, 19:31
          W lidlu co jakiś czas są lampki z sensorem ruchu, włączają się na jakiś czas
          przy otwieraniu drzwi - u nas to służy zamiast latania żeby włączyć światło.
    • bebatka21 Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 05.02.10, 14:09
      Chodzi tu o bardzo prosta rzecz-zakładam, że dziecko uczy się korzystać z
      nocnika mając dwa latka. rzadko które dziecko potrafi i zdąży samo zdjąć:
      piękne, ciasne, zapinane na suwaki i guziki dżinsowe spodenki, rozpiąć dwie pary
      bodów i zdjąć pieluszka bu samodzielnie usiąść na nocnik (nie mocząc przy okazji
      wiszących z tyłu bodów) wink Dlatego ma wołać, by przybiegł ktoś dorosły na pomoc
      • mama_kotula Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 05.02.10, 14:14
        Cytatrzadko które dziecko potrafi i zdąży samo zdjąć:
        piękne, ciasne, zapinane na suwaki i guziki dżinsowe spodenki, rozpiąć dwie pary
        bodów i zdjąć pieluszka bu samodzielnie usiąść na nocnik (nie mocząc przy okazji
        wiszących z tyłu bodów) wink


        ROTFL big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
        Piękne big_grin
        • batutka Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 05.02.10, 15:01
          z jakim wolaniem? moja corka juz pierwszego dnia odpieluchowania (miala wtedy
          niespelna dwa lata) sama, bez pytania biegla na sedes, zdejmowala spodnie,
          majtki, siadala, robila siku, podcierala sie papierem, zakladala spodnie,
          majtki, pieknie spuszczala wode i wracala do zabawy
          a - zapomnialam dodac: po zrobieniu siku, wchodzila do lazienki, stawala na
          krzeslo przy umywalce, myla rece i po klopocie
          wieczorem moglam tez na nia liczyc w sprawie kolacji - sama robila sobie kanapki
          i herbate - takie mam samodzielne dziecko
          • batutka Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 05.02.10, 15:04
            a tak na serio - moja corka czasem powie, ze chce sie siku/kupe - czasem sama
            pojdzie, usiadzie na nocnik i zrobi
            nie widze problemu, jesli dziecko chce, to mowi, jesli nie, to nie - tez problem
            sobie wymyslilas
        • truscaveczka Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 05.02.10, 15:32
          mama_kotula napisała:

          > Cytatrzadko które dziecko potrafi i zdąży samo zdjąć:
          > piękne, ciasne, zapinane na suwaki i guziki dżinsowe spodenki,
          rozpiąć dwie par
          > y
          > bodów i zdjąć pieluszka bu samodzielnie usiąść na nocnik (nie
          mocząc przy okazj
          > i
          > wiszących z tyłu bodów) wink

          >
          > ROTFL big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
          > Piękne big_grin

          Ty, to nie może być prawdziwe.

          Po namyśle: chociaż nie. Ja bym nie miała aż takiej wyobraźni
          big_grinDDDDDDDDD
          W tym - językowej. Ale ja nigdy bodów nie nosiłam wink
          • mama_kotula Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 05.02.10, 15:40
            Ja wiem, że to nieprawdziwe, i że to był sarkazm - który mi się cudnie spodobał, bo co prawda to prawda (gdzieś wyżej stało jak wół: "przecież dziecko nie zdąży się rozpiąć!").

            Bodów też nie wkładałam dzieciom. Nigdy.
    • lee_a Re: O co chodzi z tym wołaniem??? 05.02.10, 15:09
      moje dziecko najpierw nauczyło się wołać, potem po prostu samo korzystało z
      nocnika, samo się podcierało i ubierało. Problem pojawił się jak poszła do
      przedszkola - bo tu nie może wyjść sama z sali do łazienki a ona "zosia-samosia"
      nie mogła się przemóc, żeby zawołać do pani, że jej się chce. Efektem były
      zasikane majtki. Po kilku dniach się przyzwyczaiła i jest ok, ale stres był.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka