Jestem przemęczona już chyba nawet uważam że jest to obrzydliwe, żeby karmić
dziecko które chodzi mówi podstawowe słowa.
Odstawiam usilnie małego już z miesiąc. Było już tak że cycek tylko na noc i
nad ranem ale regres ciągle się pojawia. Dziś np. karmiłam go już 3 razy a
jest dopiero 15. Jak nie dostanie cycka to płaczę aż mu oczka puchną i nie
mogę na to patrzyć. Jak chce go uspokoić to kopie gryzie wygina się - dla mnie
to istna masakra. Nie umiem sobie psychicznie z tym poradzić i nie wiem jak
swój problem rozwiązać.
Noce też są rożne od przespanych do 7 pobudek
We wrześniu chce wyjechać na jakieś wczasy, mają jechać z nami dziadki i mogli
by z nim zostać wieczorem i w nocy żebyśmy z mężem troszkę wyszli sami do
knajpki na przykład ale jak jeśli on bez cyca nie zasypia po przebudzeniu
nocnym? Na noc zasypia po cycu... poje po kąpieli a potem się wymajga i pada
ale mimo wszystko zawsze po kąpieli domaga się cyca...
Jestem zmęczona nie lubię już tego a nie chce łez, zanoszenia się i wrzasków.
Nikt mi nie pomoże nie ma opcji wszyscy pracują nie będą nocy zarywać a w
dzień jestem zawsze sama z nim ;/
Już raz prosiłam moją mamę o pomoc obiło się echem i koniec rozmowy........
Mąż nie może znieść tego jak on płacze i wije się w nocy jak mnie nie ma przy
nim w nocy ;/
A na dodatek wszyscy się dziwią że karmie 13 miesięczne dziecko............
BLLLEEEEEEEE jestem tym zdruzgotana
Doradźcie, wesprzyjcie......