Moja córeczka ma skończone 4 latka, od jakiegoś tygodnia zrobił się z niej straszny płaczek, przeważnie popołudniami i tak do wieczora, płacze w sumie bez powodu, jak jej się pytam dlaczego płacze to odpowiada że np babcia tak daleko mieszka (jeździmy do babci w każdy weekend) albo że nie umie zbudować takiej samej wieży z klocków jak ja. Nie ma różnicy czy jest zmęczona czy nie po prostu się rozpłakuje, jak ją zacznę przytulać żeby sobie odpoczęła i leżymy na łóżku to jak tylko wstanę (czy po 10 minutach czy po godzinie) zaraz jest płacz żeby dalej ją przytulać

, mam jeszcze jedną córeczkę która akurat jest podczas nauki korzystania z nocniczka i ona też potrzebuje mojego czasu

a ja mam już czasami serdecznie dość tego marudzenia i płaczu

wasze dzieci też tak robią/robiły? Jak sobie z tym poradzić? Doradźcie coś