ma_niusia
11.02.11, 13:33
Właśnie dzwonili ze żłobka, żeby zabrać dziecko, bo ma biegunkę i się boją, że to rota i zarazi inne dzieci.
Wczoraj były 4 kupy, wszystkie ok, jednak z kawałkami fasoli (na obiad jadł fasolówkę domowej roboty, sama mu gotuję). Dziś rano jedna wielka brzydka, śmierdząca, rzadka, ze śluzem. W żłobku 4 takie same. Poza tym syn czuje się ok, nie ma gorączki, ma apetyt, ma chęć i wielką energię do zabawy.
Syn alergik, ale nic nowego nie jadł, wczoraj na kolację wsunął jajecznicę i jogurt. Rano chlapnął parę łyków nutramigenu, poza tym piła dużo wody.
Do lekarza chyba nie będę od razu lecieć, tym bardziej, że Młody jest w bardzo dobrej formie (raz pokazał, że niby go brzuszek boli, ale czy na pewno o to chodziło - panie ze żłoba nie są pewne). Na rota był szczepiony, miał raz rok temu, przeszedł leciutko, jeden dzień wymiotów i biegunki i po wszystkim.
Macie pomysł co mu teraz jest? Co robić poza podawaniem ryżu, dawaniem wody do picia (smecty ani orsalitu nie ruszy!)?