Dodaj do ulubionych

Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze...

23.02.11, 16:04
Dziewczyny (i nieliczni faceci), wypowiedzcie się w tej materii, bo mnie sie włos na głowie jeży jak czytam forum "Przedszkola".
To co laski tam wypisują mnie się w głowie nie mieści- dziecko oddać najlepiej o 5:30, odebrać o 18:30 i jeszcze radocha, że tak mu z obcymi dobrze ("dziecko wychodzić nie chce z przedszkola, jak go odbieram"). Do tego położyć spać o góra 19:30, bo mamuśka musi "mieć czas dla męża", czyli chyba z tatusiem kolejne bejbi robić. Dzizas.
Sama pisałam na tym chyba forum, że ja sie ciesze, że mój mały uwielbia przedszkole i nie chce wychodzic, ale na Boga, nie po calutkim dniu! I one piszą, że spedzają czas z dzieckiem, przeciez zakupy zrobią razem czy kolację. Ło matko. A mnie się kiedys tutaj dostało, że z 4 godzin spędzonych w domu, TYLKO 2 z nim się bawię, bo ok. 2 mam swoje zajęcia (lektura, film) i wtedy bawią się z meżem.
Ja wiem, ze nie kazdy ma kase na opiekunkę, tudzież ma babcię, że nie kazdy moze pracować za biurkiem do 16 itd, itp. ALE...Czy obowiązkiem jest mieć dziecko? Czy to ma sens, kiedy nie ma się dla niego czasu na codzień?
Liczę na ostrą dyskusję.
Obserwuj wątek
    • krolowanocy Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 16:17
      a to twoje dzieci, twoj problem?
      chcesz sie dowartosciowac, jaka jestes super mamusia?
      ja oddaję dziecko do przedszkola o 07.00, odbieram o 17.30. idzie spać o 20.00
      tak pracuję/tak robi się śpiące. nie moge rzucic pracy i zyc z powietrza, wyobraź sobie.
      so? twoj problem?

      jak czyjes dizecko wiecej czasu spedza w przedszkolu niz z rodzicem, to ktos ma to dziecko oddac czy co? czy wlasnie rzucic prace i zyc "miłością"?
      jaki masz problem?
    • mikams75 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 16:24
      hehe, moge zaczac dyskusje big_grin
      kazde forum ma swoja specyfike i nie mozna brac wszystkiego na serio. Jak 10 mam tak napisze, to nie znaczy ze wiekszosc tak robi. Na tym forum tez juz byly watki "podsumowujace".

      Jak to wyglada u nas? Zdarza sie, ze corka siedzi w przedszkolu od 7 do 18 (tyle jest otwarte, przydaloby sie dluzej...)i ciesze sie, ze jej sie tam podoba, ma fajnie czas zorganizowany, towarzystwo, zajecia jakich w domu bym jej nie zorganizowala. Spedza tam 3 dni w tygodniu, czasem jeszcze ktores przedpoludnie odpadnie. I te dni to wygladaja mniej wiecej tak, ze wracamy, gotujemy, chwile pogadamy, poczytamy i spac. Odbijamy sobie w inne dni.

      Nie ma obowiazku posiadania dzieci. Nie ma tez obowiazku stosowania antykoncepcji.
      • mikams75 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 16:26
        poza tym jak patrze na niektore rodziny to stwierdzam, ze lepiej zeby dziecko poszlo do przedszkola na tyle godzin niz siedzialo w domu przed tv razem z kochajaca je mamusia.
    • pelapa Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 16:27
      W wawie na osiem godzin pracy musisz doliczyc 1-2 dojazdu, czyli jakby nie liczyć dziecię spędza 9-10 godzin w p-lu. I tak, często mąż odbierając go po 17 dostaje w nagrodę płacz " dlaczego tak wczesnie, chciałem być ostatni" a córka ze świetlicy "no mamo, bawię sie jeszcze" (jak rozumiem mam płakac, bo więzi nie nawiązały?) Logiczne jest ze jak młodzież wstaje o 6 to musi iść spać o 20. Nie bawię sie z dziećmi bo wolą zabawy wspólne a nie ze starymi ramolami, ponadto w domu mamy: kolację, odrabianie lekcji, ćwiczenia logopedyczne z młodym, ćwiczenia motoryki z młodym. Za kolejnego bejbika dziękuję wink
      • paliwodaj Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 16:51
        nie moje dzieci nie moj interes, ja wiem ze moje dzieci maja ze mna wspolny jezyk i lubia wracac do domu
        Ale sa takie ktore faktycznie lepiej zeby byly w przedszkolu, tam maja wiecej uwagi ze strony doroslych. Osoba ktora spedza 2 godziny dziennie w obecnosci dziecka ( nie z dzieckie) musi liczyc sie z tym ze dziecko nie zbuduje z nia trwalego zwiazku emocjonalnego, dziecko moze obyc sie bez rodzica, dziecko( mlodziez) w wieku 15 lat nie bedzie chetnie rodzica odwiedzac gdy mieszka juz poza domem ( internat, akademik) , ani otwarcie z nim rozmawiac, bo nie czuje takiej wyuczonej potrzeby.
        Strach pomyslec gdy przyjdzie starosc rodzica, dlatego w USA gdzie sytuacja braku wiezi dziecka z rodzicem ma miejsce od dawna, buduje sie osiedla malych domkow dla 55+ lat ludzi, ktorzy maja tam tez jakas opieke medyczna, ktos im posprzata, przytnie trawnik. Nagminne jest tez ubezpieczanie rodzicow na zycie przez dzieci na grube pieniadze. Rodzic kiedys umrze, a niepracujace dzieci maja pozniej pewna kase.

        Sumujac kazdy jest kowalem wlasnego losu i kazdy ma dobrowolny wobor jak ma wygladac zycie jego rodziny
        • pelapa Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 17:05
          Moje dzieci mają w poważaniu uwagę dorosłych, wolą się bawić w grupie rówieśniczej choć często okazuja nam swoją miłość (słowem i czynem). Sama w dzieciństwie od zawsze nie wymagałam uwagi rodziców, wolałam szaleć na podwórku. Mimo to mam z nimi dobry i ciepły kontakt.
          Trudno też nazwać obecnoscią obok dziecka jesli ćwiczy sie z nim wierszyki logopedyczne i motorykę. Na pewno jednak nie można nazwać tego zabawą.
          Zauważ że w stanach wiekszość matek nie pracuje, więc ten przykład jest jakby przeciwny.
          • paliwodaj Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 17:06
            naprawde?
          • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 17:13
            Sama w dzieciństwi
            > e od zawsze nie wymagałam uwagi rodziców, wolałam szaleć na podwórku.

            Smutne.. Ja lubiłam szaleć ale uwielbiałam kontakt z rodzicami, grę w piłkę z tatą, jadę na rowerze z mamą. Rodzinne wycieczki/wakacje..

            Ale jak się nie ma tego co się lubi to się lubi co się ma. Jakie Ty masz pojęcie jak MOŻE BYĆ jak tego NIE MIAŁAŚ.. Dzieci w afryce też orzekną że nieźle było. Huk, że bite, głodne i samopas puszczone..

            > Zauważ że w stanach wiekszość matek nie pracuje, więc ten przykład jest jakby p
            > rzeciwny.

            Przedawkowałaś desperate housewives big_grin
            • pelapa Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 17:22
              desperate housewives - nie wiem co to? Serial? Nie oglądam seriali bo siedzę w pracy.
              I wspominam swoje dzieciństwo cudownie, zresztą mieszkałam w tym samym mieście co Ty ( z tego co pamietam) i takich puszczonych pamopas szczęsliwych dziecików bez czujnych oczu matek zza pleców było po 30 w jednym bloku...
              • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 17:27
                Hmm. Nie możesz PAMIĘTAĆ miasta mojego wychowania bo nigdy nie pisałam gdzie to było, więc albo mnie znasz, albo nie.. to nie to miasto wink

                Ale pamiętam sytuacje w których koleżanki zazdrościły mi mamy w domu, ciepłego obiadu i ogólnie kogoś kto tam na mnie czeka, któremu mogę się pochwalić z 5-tki itd. Dzieci wracały od pierwszych klas podstawówki do pustych domów.. Szału i radości nie było, bo zanim wyszły to miały nakaz siedzieć w domu i czekać na rodzica..
                • pelapa Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 17:35
                  Wychowania nie, obecnego zamieszkania - Białystok? Może źle pamiętam....
                  • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 17:42
                    Tak, ale wychowałam się w małym miasteczku na Mazurach. Tam to dopiero dzieci samopas chodziły..
                • hanalui Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 19:03
                  leneczkaz napisała:

                  > Ale pamiętam sytuacje w których koleżanki zazdrościły mi mamy w domu, ciepłego
                  > obiadu i ogólnie kogoś kto tam na mnie czeka, któremu mogę się pochwalić z 5-tk
                  > i itd.
                  Ale u ciebie ta 5 to musiała być nizmierna rzadkość skoro do dziś ortografy w podstawowych słowach walisz big_grin
                  Ja za to pamietam ze się dzieci wzruszony podawać ze mama gospodyni domowa tongue_out

                  > Szału i
                  > radości nie było, bo zanim wyszły to miały nakaz siedzieć w domu i czekać na r
                  > odzica..

                  Lojej to ty się bidulko sama na tym podwórku bawilas, bo reszta siedziała w domu w oczekiwaniu na rodzica, No szał i radosc straszna paletac się samemu lub tylko z mama dzień w dzień bez rowiesniczego towarzystwa tongue_out
                  • hanalui Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 19:06

                    > Ja za to pamietam ze się dzieci wzruszony podawać ze mama gospodyni domowa tongue_out

                    Wstydzily a nie wzruszony,

                    • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 19:21
                      No tak bo w patologii to wstyd, a u zamożnych to zaszczyt .. Nie zrozumiesz raczej tongue_out
                      • hanalui Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 19:40
                        leneczkaz napisała:

                        > No tak bo w patologii to wstyd, a u zamożnych to zaszczyt .. Nie zrozumiesz rac
                        > zej tongue_out
                        Dziwy prawisz...od kiedy to patologia się wstydzi ze nie pracuje?przecie ona pracować nie chce?coś ci się lenka jak zwykle pokielbasilobig_grin
                        • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 19:47
                          Oj proszę Cię.. Patologia nie ma pracy bo nie ma wykształcenia i pije.
                          Nie-patologia nie pracuje bo np. uważa, że więcej korzyści przyniesie dziecku spędzanie większej czasu z rodzicem (spoko, spoko chodziłam trochę do przedszkola i do zerówki..) niż robienie kariery (która sama pukała do drzwi i prosiła, coby jej dosiąść).
                          Jest jeszcze klasa średnia co to pracuje bo a nóż widelec się czegoś dorobi albo kupi więcej zabawek i komputer pierwsza we wsi i konsolę modną.. Tych nie rozumiem najbardziej..
    • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 16:37
      A ja nie idę do pracy bo sobie nie wyobrażam zostawić dziecka na tyle godzin. Szczególnie teraz jak młody taki kontaktowy, kochany.. No sama przyjemność..
      Chodzi do przedszkola na 4-5h. Zazwyczaj 12.30- 13 jest już w domku. Już nie mogę się doczekać wiosny/lata i wspólnych spacerów, licznych wyjazdów. To jest nasz czas. Zresztą planujemy drugie, więc jak się zatrudnię to tylko żeby perfidnie siedzieć na zwolnieniu bo i tak nie pozwolą mi pracować jak zaciążę.
      Także nie rozumiem po co robić dzieci a potem porzucać na całe dnie. Nie logiczne i nie ludzkie.
      • pelapa Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 16:48
        leneczkaz napisała:

        > A ja nie idę do pracy bo sobie nie wyobrażam zostawić dziecka na tyle godzin. ...> > Także nie rozumiem po co robić dzieci a potem porzucać na całe dnie. Nie logicz
        > ne i nie ludzkie.
        Dlaczego uważasz że świat dziecka kończy sie na mamie? Przedszkolne dzieci często wolą towarzystwo rówieśnicze niz nawet najukochańczych rodziców. I gdzie jest napisane że pobyt 9 godzinny w p-lu jest ze szkodą dla dziecka? Wyniki badań np? Bo ja widziałam tylko propagandowe twierdzenia że dzieci przedszkolne lepiej sobie radzą w szkole niż mamusiowe.
        Wiele ludzi z naszego pokolenia wychowało sie "z kluczem na szyi" Cieszyliśmy sie znacznie większą wolności niz dzieci teraz i mniejszą uwagą rodziców. Deficytów nie przejawiamy.
        • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 17:05
          No ja akurat nie byłam 'z kluczem na szyi' bo moja mama pracować nie musiała, więc puki byłam mała to tego nie robiła.
          Mój chodzi do przedszkola ale nie na cały dzień tylko na 4-5h. więc bawi się z dziećmi, uczy ale także spędza dużo czasu z rodzicami (Od 15 do 21).

          Rozumiem jak ktoś MUSI pracować. Wtedy się nie dyskutuje bo lepsze przedszkole niż przymieranie głodem. Są też mamy które mają super warunki zatrudnienia.
          Ale jeśli chodzi tylko o karierę to nie rozumiem po co 'psuli' sobie sytuację dzieckiem.
          • misia_matysia Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 12:37
            > Rozumiem jak ktoś MUSI pracować. Wtedy się nie dyskutuje bo lepsze przedszkole
            > niż przymieranie głodem. Są też mamy które mają super warunki zatrudnienia.
            > Ale jeśli chodzi tylko o karierę to nie rozumiem po co 'psuli' sobie sytuację d
            > zieckiem.

            Ja chodzić i muszę i chcę i co ty na to? Dziecko chodzi do żłobka. Moja mama też chodziła do pracy bo musiała i chciała i jakoś wychowała nas i ani pretensji do niej nie mamy ani traumy po dzieciństwie spedzonym z "karierowiczką".
            Nie przejmuj sie tak bardzo popsutym życiem innych ludzi tylko ciesz swoim dzieckiem i wolnym czasem bo na razie po ilości twoich postów widać, że do pracy może nie chodzisz ale czas lubisz spedzać przed kompem krytykując innych - nawet z dzieckiem na kolanach to nie najlepiej spędzony czas wink
            • hanalui Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 13:22
              misia_matysia napisała:
              > Nie przejmuj sie tak bardzo popsutym życiem innych ludzi tylko ciesz swoim dzie
              > ckiem i wolnym czasem bo na razie po ilości twoich postów widać, że do pracy mo
              > że nie chodzisz ale czas lubisz spedzać przed kompem krytykując innych - nawet
              > z dzieckiem na kolanach to nie najlepiej spędzony czas wink

              Zaraz ci lenka odpowie ze to w czasie kiedy jej dziecie jest 4-5 godzin w przedszkolu a ona taka obrotna ze w tych 4-5 godzinach to na szmacie cala chalupe przejedzie, firemke poprowadzi, zakupy zrobi, obiad ugotuje i jeszcze na forum sie poudziela big_grin.
              • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 14:14
                Obiady gotuję, sprząta pomoc domowa a firemkę ogarnę w dzień i wieczorem. Takam sprytna smile
                • hanalui Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 15:41
                  leneczkaz napisała:

                  > Obiady gotuję, sprząta pomoc domowa a firemkę ogarnę w dzień i wieczorem. Takam
                  > sprytna smile

                  Raczej konfabulujesz tongue_out
                  • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 18:45
                    a to chyba też konfabulowałaś, w dodatku bez pomocy domowej i przedszkola na kilka godzin.....
                    "Urodzilam dziecko a i tak pomimo ze wszystko bylo oporzadzone,
                    ksiazki przeczytane, internet obleciany we wszystkie strony, moja
                    potrzeba wlasnego hobby zaspokojona, nadal sie nudzilam i narzekalam
                    na nadmiar czasu"
                    • hanalui Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 22:02
                      slonko1335 napisała:

                      > a to chyba też konfabulowałaś, w dodatku bez pomocy domowej i przedszkola na ki
                      > lka godzin.....
                      > "Urodzilam dziecko a i tak pomimo ze wszystko bylo oporzadzone,
                      > ksiazki przeczytane, internet obleciany we wszystkie strony, moja
                      > potrzeba wlasnego hobby zaspokojona, nadal sie nudzilam i narzekalam
                      > na nadmiar czasu"


                      A czemu? Jakbys nie zauważyła to było na macierzyńskim który u mnie trwał 11 miesięcy. Przy nieruchliwy niemowlaku który większość dnia przesypia można o wiele wiecej zrobić, oczu wokół głowy nie trzeba mieć bo raczej daleko nie polezie, wiele nie zmajstruje, z niczego nie spadnie wiec mozna się wynudzic jak mops, przy 2- 3 latku już nie bardzo, bo trzeba go spacyfikowac, zajac, w sklepie łapać, wymyślać złożone zabawy, książki to już raczej spokojnie nie poczyta itd. To bardziej czasochłonne
                      niż guganie i machanie grzechotka, nie sądziłam ze trzeba takie rzeczy ci tłumaczyć. tongue_out
                      Chodź może trzeba, bo ty po tyłku nie miałas się kiedy poskrabac latajac od lekarza do lekarza, wiec pewnie nie masz bladego pojęcia tongue_out
                      • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 07:38
                        Przy nieruchliwy niemowlaku który większość dnia przesypia można o wiel
                        > e wiecej zrobić, oczu wokół głowy nie trzeba mieć bo raczej daleko nie polezie,
                        > wiele nie zmajstruje, z niczego nie spadnie wiec mozna się wynudzic jak mops,
                        > przy 2- 3 latku już nie bardzo, bo trzeba go spacyfikowac, zajac, w sklepie ła
                        > pać, wymyślać złożone zabawy, książki to już raczej spokojnie nie poczyta itd.

                        tak, tak zwłaszcza jak ten 2-3 latek jest w przedszkolu a niemowlak nie, buhahasmile
                        • hanalui Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 16:47
                          slonko1335 napisała:
                          > tak, tak zwłaszcza jak ten 2-3 latek jest w przedszkolu a niemowlak nie, buhaha
                          > smile

                          Jesli zalozysz ze i niemowlak i 2-3 latek jest w domu to przy niemowlaku ma sie wiecej wolnego czasu dla siebie niz przy 2-3 latku w domu, ale ty chyba za prosta jestes bys mogla to wyczytac z mojego wczesniejszego tekstu tongue_out
                          • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 17:20
                            > Jesli zalozysz ze i niemowlak i 2-3 latek jest w domu to przy niemowlaku ma sie
                            > wiecej wolnego czasu dla siebie niz przy 2-3 latku w domu,

                            aaa i dlatego z niemowlakiem w domu mogłaś wszystko mieć zrobione a leneczka bez 2-3 latka, który jest w przedszkolu nie może??? tak. tak typowe rozumowanie hanalui...
                            • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 18:21
                              Nie, mi nie wolno sprzątać, bo jak mam pomoc która przyjdzie raz w tyg. to przecież oznacza, że cały tydz. leżę na kanapie i jak nie daj boże na flogu napiszę, że sprzątałam znaczy, że KŁAMIĘ.

                              No i koleżanka nie może pojąć, że sprzątanie po remoncie i przeprowadzce to nie starcie kurzu i wyczyszczenie kibla a dochodzenie do stanu właściwego tygodniami, bo tu pył został, a tu kurz..

                              Ale co sobie język strzępić.. Jaki sens dyskusji jak jakieś dno Ci napisze, że kłamiesz? No co masz wtedy napisać "a właśnie, że nie.." tongue_out
                              Swoją drogą ja tu widzę jakąś traumę jak Hanka widzi we wszystkich kłamców. Pewnie po latach się okazało, że tatuś jest listonoszem big_grin
                              Ja tam nie podejrzewam ludzi o kłamstwa bo a) nie kłamię b) mnie nie okłamywano c)nie fascynuję się życiem innych więc słaby wiem co tam im wypominać. No ale niektórzy mają hobby jakie mają (lub na jakie ich stać big_grin).
                            • hanalui Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 18:24
                              slonko1335 napisała:


                              > aaa i dlatego z niemowlakiem w domu mogłaś wszystko mieć zrobione a leneczka b
                              > ez 2-3 latka, który jest w przedszkolu nie może??? tak. tak typowe rozumowanie
                              > hanalui...

                              W przedszkolu jest podobno 5 godzin choć na blogu było coś o 3 godzinach w ramach oszczędności, wiec nie bardzo widzę w tym czasie poprowadzenie firmy, zakupów, gotowania obiadu i siedzenie na forum, no a potem dziec w domu i już jeczy ze nie śpi wiecej po przedszkolu żeby mogła się swoimi sprawami zajac.....tongue_out oz tak sobie nasza lenia radzi...ale wymadrzac się potrafi
                              • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 18:37
                                No i niech nawet trzy będą-naprawdę widzisz problem wtedy? to wychodzi tak mniej więcej jak niemowlę cały dzień na głowie, wiec skoro ty się strasznie nudziłaś bo już wszystko zrobione miałaś ktoś inny zamiast się nudzić może się ze znajomymi spotkać i czymś zająć...
                                • hanalui Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 19:08
                                  slonko1335 napisała:

                                  >bo już wszystko zrobione miałaś ktoś inny zamiast się nudzić może się ze znaj
                                  > omymi spotkać i czymś zająć...

                                  A ja się nudzilam, zbrodnia? żal ci dupsko ściska ze się nudzilam, czy jak? Noz wytłumacz czy się nudzić nie można? O zajęciach było, znowu ci się zapomniało, wróć do tego tekstu raz jeszcze bo walkujesz go i walkujesz i nadal się w twoim ptasim mozdzku nie mieści ze można się nudzić z niemowlakiem nie podrzucajac go rodzinie tongue_out
                                  • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 19:55
                                    Noz
                                    > wytłumacz czy się nudzić nie można?

                                    no to pojmij wreszcie, że niektórzy się nie nudzą tylko coś w tym czasie robią dlatego mają zrobione więcej dla siebie i domu przy 2-3 latku niz ty przy niemowlaku
                                    • hanalui Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 21:15
                                      slonko1335 napisała:
                                      > no to pojmij wreszcie, że niektórzy się nie nudzą tylko coś w tym czasie robią
                                      > dlatego mają zrobione więcej dla siebie i domu przy 2-3 latku niz ty przy niem
                                      > owlaku

                                      Ale jak mozna zrobic wiecej jak wszystko zrobione, intelektualne potrzeby zaspokojone i czas na nude sie ma?surprised ;> To ty chyba nie rozumiesztongue_out, WSZYSTKO bez podrzucania babci i pomocy gosposi ZROBIONE tongue_out. Coś ci się znowu pomieszalo ja narzekam na nudę a
                                      nie nadmiar obowiązków. Odwrotnie slonko, odwrotnie: zajęć mi brakowało (np mogłam jeszcze raz poscierac podłogę lub jeszcze raz kurze powycierac - lopatologolicznie żebyś zrozumiała, bo widzę ze masz problem ;>wink a nie ze z zajeciami sobie nie radzilam. Kuma? Językiem lenki- za dobrze byłam zorganizowana, za szybko sobie radzilam z obowiązkami, za szybko pochlanialam książki przyniesione z biblioteki itd -
                                      może ten język chwalipiety do ciebi przemówi bo z lenka się rozumiecie wiec trzeba chyba jezyka samochwaly używać smile
                                      • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 23:08
                                        To ty chyba nie rozumiesztongue_out, WSZYSTKO b
                                        > ez podrzucania babci i pomocy gosposi ZROBIONE

                                        no jak zrobione przecież matka 2-3 latka nie może wszystkiego bo czasu jej zabraknie, ni huhu posprzątane, ugotowane być nie może, na forum wejść nie da rady już a prowadzeniu firmy nie wspomnę, ten 2-3 latek będący w przedszkolu kilka godzin notabene, strasznie w tym przeszkadza...

                                        Odwrotnie slonko, odwrotnie: zajęć mi brakowało
                                        > (np mogłam jeszcze raz poscierac podłogę lub jeszcze raz kurze powycierac - lop
                                        > atologolicznie żebyś zrozumiała, bo widzę ze masz problem ;>wink a nie ze z za
                                        > jeciami sobie nie radzilam.

                                        no patrz ale że ktoś sobie radzi i to z wiekszą ilością rzeczy to już pojąc nie potrafi???

                                        może ten język chwalipiety do ciebi przemówi bo z lenka się rozumiecie wiec trz
                                        > eba chyba jezyka samochwaly używać smile

                                        z lenką rozumiem się mniej więcej tak jak z tobą z tą różnicą, że kiedyś myślałam, że to największa idiotka na forum ale zmiotłaś ją z piedestału, górujesz nad wszystkimi w tej kwestii.
                                        • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 26.02.11, 07:13
                                          > z lenką rozumiem się mniej więcej tak jak z tobą z tą różnicą, że kiedyś myślał
                                          > am, że to największa idiotka na forum ale zmiotłaś ją z piedestału, górujesz na
                                          > d wszystkimi w tej kwestii.

                                          To się zdziwiłam słonko bo uważałam, że od pół roku jesteśmy w stosunkach neutralnych- pozytywnych. Ale ja ostatnio naiwna jestem...
                                          • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 26.02.11, 09:13
                                            Lenka na to jak jesteś postrzegana na forum sama sobie zapracowałaś i wiem, że teraz temu nie zaprzeczysz bo kiedyś "stara" lenka zaczęłaby zaciekle obrzucać inwektywami rozmówcę na takie zarzuty a "nowa" lenka przemyśli i się zgodzi bo to fakt.
                                            Z czasem zmieniło się to i sama ja wielokrotnie o tym pisałam, zauważyły też to inne osoby. Okazało się, że jesteś człowiekiem jednak, masz jakieś słabości i normalne ludzkie uczuciawink zaczęłaś wchodzić na forum nie tylko po to by komuś dokopać, dosr... i być chamską-co robi od dłuższego czasu moja ulubienica. Ja cię traktuję z przymrożeniem oka osobiście i jak najbardziej uważam że nasze stosunki są neutralne-pozytywne, choć faktycznie niekoniecznie wierzę we wszystko co wypisujesz choć nawet nie uważam, że kłamiesz ale bardziej jako koloryzowanie i naciąganie sytuacji to odbieram. Nie widzę powodu dla którego miałabym się z Tobą kłócić dla zasady, jak piszesz rozsądnie i sensownie możemy dyskutować bo już kilka razy nam się udałosmile
                                            • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 26.02.11, 14:52
                                              Ja
                                              > cię traktuję z przymrożeniem oka osobiście i jak najbardziej uważam że nasze st
                                              > osunki są neutralne-pozytywne, choć faktycznie niekoniecznie wierzę we wszystko
                                              > co wypisujesz choć nawet nie uważam, że kłamiesz ale bardziej jako koloryzowan
                                              > ie i naciąganie sytuacji to odbieram.

                                              Rozumiem w sprawach dzieciowych bo w innych piszę sporadycznie. No dyskutować z osobą której się nie zna czy ma pomoc domową czy nie ma.. To tak jakbym jak wykłócała się z Tobą, że Twój mąż ma gruby brzuch jak go na oczy nie widziałam.
                                              A już najgłupsze, jest zarzucanie mi 'koloryzacji' w temacie zamożności która jest niemierzalna i określać ją poprzez fakt oszczędzania. Ty forum dla zakupoholików wiesz, że dumam długo co kupić i lubię przeceny i promocje i staram się być oszczędna (i bardzo chciałabym być gospodarna). I co to ma niby sugerować? Że na chleb nie mamy? big_grin

                                              A jeśli w Twoich oczach 'koloryzuję' w kwestii syna to przymykam oko, bo każdej matce czasami nachodzi na oko matczyna ślepota i widzi wszytko przez inne okulary niż otoczenie. Pewnie i mi się zdarza. Ale czepiać się sprzątaczki? W tym temacie nie kłamię i nie kłamałam. Jak i w żadnym innym nt. mojego życia. Nie mam po prostu takiego nawyku. Nigdy nikogo o to nie posądzam bo sama tego nie robię.

                                              Ja Twoje rady cenię, szczególnie na forum którym jesteś moderatorem (tongue_out) bo to ułatwia mi mądre zakupy smile
                                              • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 26.02.11, 19:17
                                                Wiesz dla niektórych osoba do sprzątania w domu czy gosposia to symbol niebywałego luksusu i nie mogą uwierzyćwink moje życie (forumowe oczywiście-całkowicie wymyślone przecież) bez gosposi jest jak z amerykańskiego filmu, więc wiesz taka gosposia to już musi być kosmos big_grin
                                                • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 26.02.11, 19:46
                                                  Nie.. Gosposia to taka co przychodzi codziennie i ugotuje co tongue_out. Do mnie przychodzi pani raz w tyg. i prasuje oraz sprząta. Jako matka dzieciĄ wiesz, że jak byś nie sprzątała to i tak na drugi dzień nic nie widać i tyrka zaczyna się od nowa (bo np. Szym postanowi urządzić przemarsz z ciastkiem a Ala je pomarańcze i cieknie jej na stół który zamienia się w lepką breję tongue_out). Więc nie ma co się dziwić, że ja i tak codziennie sprzątam. A piorę to już bez przerwy.

                                                  BTW Ty moim zdaniem kupujesz znaaaacznie więcej niż ja więc albo jesteś bardzo gospodarna, albo ukrywasz męża milionera tongue_out
                                                  • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 26.02.11, 20:34
                                                    No nie mam milionera, wygląda więc na to żem gospodarnawink a nie co ja gadam w amerykańskich filmach mężowie to milionery, więc coby moje życie zbytnio od amerykańskich filmów nie odbiegało odwołuję, mam milionera tylko te miliony na kochanki wydaje, mi dał tylko na powiększenie cycków i odessanie tłuszczuwink
                                                  • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 26.02.11, 20:41
                                                    dał tylko na powiększenie cycków i odessanie tłuszczuwink
                                                    >

                                                    A mi nie dość, że nie dał to zabronił. Bieda i hołota indifferent
                                          • hanalui Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 26.02.11, 17:37
                                            leneczkaz napisała:


                                            >
                                            > To się zdziwiłam słonko bo uważałam, że od pół roku jesteśmy w stosunkach neutr
                                            > alnych- pozytywnych. Ale ja ostatnio naiwna jestem...

                                            Ups....współczuje... Pocieszajace ze w słonka ustach każda obelga to komplementbig_grin
                              • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 18:53
                                już jeczy z
                                > e nie śpi wiecej po przedszkolu żeby mogła się swoimi sprawami zajac..

                                Zacytuj mnie proszę.. Bo ja jęczę raczej, że za długo śpi i wybudzam codziennie.
                      • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 07:48
                        Chodź może trzeba, bo ty po tyłku nie miałas się kiedy poskrabac latajac od le
                        > karza do lekarza, wiec pewnie nie masz bladego pojęcia tongue_out

                        Misiu przy moim pierwszym niemowlaku wróciłam do pracy jak miało 5,5 m-ca, przy drugim miałam na stanie 2-3 latka dodatkowo a jakimś dziwnym trafem nikt głodny nie chodził, w brudzie nie gniliśmy, na zajęcia dodatkowe z dzieckiem pójść mogłam, do lekarza również, no ale może to kwestia dobrej organizacji bo jak sama twierdzisz to najważniejsze przykro mi że nie potrafisz się z własnym dzieckiem i we własnym domu zorganizować...
                        • hanalui Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 16:53
                          slonko1335 napisała:

                          > Misiu przy moim pierwszym niemowlaku wróciłam do pracy jak miało 5,5 m-ca,

                          Wspolczuje, czemu dluzej nie siedzialas? Bo lepiej bylo dzieciaka komus podrzucic niz sie nim zajac?
                          A ja widzisz sobie siedzialam tongue_out i sie nudzilam

                          przy
                          > drugim miałam na stanie 2-3 latka dodatkowo a jakimś dziwnym trafem nikt głodn
                          > y nie chodził, w brudzie nie gniliśmy, na zajęcia dodatkowe z dzieckiem pójść m
                          > ogłam, do lekarza również,

                          Myslisz ze cie sie order za to nalezy? big_grin

                          no ale może to kwestia dobrej organizacji bo jak sam
                          > a twierdzisz to najważniejsze przykro mi że nie potrafisz się z własnym dziecki
                          > em i we własnym domu zorganizować...


                          A niby skad to wyczytalas ze sie nie potrafie zorganizowac? surprised No przeciez jak maniaczka przytaczasz ze sie nudze, to co nudze sie czy nie? Bo juz sie sama chyba pogubilas w swoich domyslach tongue_out
                          • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 17:32
                            > Wspolczuje, czemu dluzej nie siedzialas?
                            bo chciałam wrócić do pracy?

                            Bo lepiej bylo dzieciaka komus podrzuc
                            > ic niz sie nim zajac?
                            zonksmile nigdy nikomu dziecka podrzucać nie musiałam, w przeciwieństwie do Twojego dziecka moje ma rodzinę na miejscu

                            > Myslisz ze cie sie order za to nalezy?
                            za zajęcie się niemowlakiem i dwulatkiem jednocześnie? ja nie uważam tego za wyczyn ale ty tak skoro z samym dwulatkiem widzisz ogromny problem...

                            A niby skad to wyczytalas ze sie nie potrafie zorganizowac?
                            a to nie ty nie jesteś w stanie zrozumieć jak można sobie w domu poradzić mając 2-3 letnie dziecko w przedszkolu...

                            No przeciez jak
                            > maniaczka przytaczasz ze sie nudze, to co nudze sie czy nie?

                            to Ty tak twierdziłaś bidulko, nie dość ze co robić nie było to jeszcze gęby do kogo otworzyć-straszne to musiałoby dla takiej duszy towarzystwa tongue_out
                            • hanalui Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 18:50
                              slonko1335
                              > zonksmile nigdy nikomu dziecka podrzucać nie musiałam, w przeciwieństwie do Twojeg
                              > o dziecka moje ma rodzinę na miejscu

                              A co to ma za zanaczeni kogo i co ma... Komuś 5 miesieczniaka zostawilas... No chyba ze zostało z ojcem... Jak nie to podrzucilas dla kariery wink
                              >
                              > > Myslisz ze cie sie order za to nalezy?

                              > za zajęcie się niemowlakiem i dwulatkiem jednocześnie? ja nie uważam tego za wy
                              > czyn ale ty tak skoro z samym dwulatkiem widzisz ogromny problem...

                              Znowu nie zrozumialas...nie przekrecaj bo nie o problemie tylko o mniejszej ilości czasu mówiłam, a skoro ktoś chce w domu siedzieć z 2-3 latkiem, który wymaga wiecej czasu niż guganie i machanie grzechotko, a w tym samym czasie na forum się udzielać, firmę prowadzić
                              i dom to gdzieś coś będzie kulec i nie sorry jeśli tego nie rozumiesz to widać małos pojetna wiecej tłumaczyć nie zamierzam

                              > a to nie ty nie jesteś w stanie zrozumieć jak można sobie w domu poradzić mając
                              > 2-3 letnie dziecko w przedszkolu...

                              Serio?? surprised a gdziez to wyczytalas? Znowu cos nie zrozumialas jak zwykle, wyrwalas sobie zdanie z kontekstu ofpowiedzi na wypowiedz i sobie dospiewalas reszte big_grin Ale przecież opcja

                              > to Ty tak twierdziłaś bidulko, nie dość ze co robić nie było to jeszcze gęby do
                              > kogo otworzyć-straszne to musiałoby dla takiej duszy towarzystwa tongue_out

                              No ale gdzie jest o tym ze sobie nie radzę? Czy brak towarzystwa i nudzenie jesT dla ciebie nie radzeniem sobie z domem i dzieckiemsurprised?
                              • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 19:10
                                >A co to ma za zanaczeni kogo i co ma...
                                dla mnie ma ogromne ale rozumiem, że tobie wsio radno czy obcy człowiek czy nie...

                                Komuś 5 miesieczniaka zostawilas... No
                                > chyba ze zostało z ojcem...
                                owszem, ojcu zostawiałam, pozostałe cztery godziny aktywności spędzało z ukochaną babcią jak tata wychodził

                                >Jak nie to podrzucilas dla kariery wink
                                a z ojcem dziecka dla kariery zostawić nie można? dość ograniczone rozumowanie...

                                a skoro ktoś chce w domu siedzieć z 2-3 latkiem, który wymag
                                > a wiecej czasu niż guganie i machanie grzechotko, a w tym samym czasie na forum
                                > się udzielać, firmę prowadzić
                                > i dom to gdzieś coś będzie kulec i nie sorry jeśli tego nie rozumiesz to widać
                                > małos pojetna wiecej tłumaczyć nie zamierzam

                                no ale to już chyba ustaliłyśmy dwulatka przez kilka godzin dziennie nie ma, ma ojca zdaje się babcię-jakoś tego nie ogarniasz....

                                >No ale gdzie jest o tym ze sobie nie radzę?
                                no przecież to ty ciągle piszesz, że z 2-3 latkiem nie da się wiele zrobić bo czasu wymaga, znaczy ty nie dawałaś rady? czy na jakiej podstawie tak twierdzisz? ja jakoś mam dwulatka i tragedii nie widzę..
                                • hanalui Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 19:27
                                  slonko1335 napisała:

                                  > >Jak nie to podrzucilas dla kariery wink
                                  > a z ojcem dziecka dla kariery zostawić nie można? dość ograniczone rozumowanie.
                                  No tak można, bo ojciec to rodzic a babcia już nie wiec sorry dla kariery pozostawilas 5 miesieczniaka, który akurat najbardziej matki potrzebuje tongue_out

                                  > a skoro ktoś chce w domu siedzieć z 2-3 latkiem, który wymag
                                  > > a wiecej czasu niż guganie i machanie grzechotko, a w tym samym czasie na
                                  > forum
                                  > > się udzielać, firmę prowadzić
                                  > > i dom to gdzieś coś będzie kulec i nie sorry jeśli tego nie rozumiesz to
                                  > widać
                                  > > małos pojetna wiecej tłumaczyć nie zamierzam

                                  > no ale to już chyba ustaliłyśmy dwulatka przez kilka godzin dziennie nie ma, ma
                                  > ojca zdaje się babcię-jakoś tego nie ogarniasz....

                                  No wlasnie ze nie, bo lenia chce być full time mama to raz, 2- babcia to nie mama, rodzic temat jest o czasie spedzanym z dzieckiem, ty chyba nie ogarniasz ze można dziecie na 10h zostawić w przedszkolu lub babcia i wychodzi na to samo ze nie jest to czas spedzany z dzieckiem, tylko gaski twojego pokroju uważają ze z jakiś względów dziecie podrzucone do babci, cioci czy rodziny to ok, a już do przedszkola to be
                                  >
                                  > >No ale gdzie jest o tym ze sobie nie radzę?
                                  > no przecież to ty ciągle piszesz, że z 2-3 latkiem nie da się wiele zrobić bo c
                                  > zasu wymaga, znaczy ty nie dawałaś rady? czy na jakiej podstawie tak twierdzisz
                                  > ? ja jakoś mam dwulatka i tragedii nie widzę..
                                  • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 19:53
                                    >No tak można, bo ojciec to rodzic a babcia już nie
                                    no i ? znaczy że nie kocha? krzywdę zrobi? nie zajmie się odpowiednio?

                                    wiec sorry dla kariery pozos
                                    > tawilas 5 miesieczniaka, który akurat najbardziej matki potrzebuje tongue_out
                                    naprawdę, ten nieruchliwy niemowlak który większość dnia przesypia? babcia nie może mu machać grzechotka i gugac do niego-traumę będzie mieć z tego powodu? nie martw się moje dzieci zawsze najwięcej czasu spędzały z rodzicami i póki co nie zanosi się na zmiany...

                                    ty chyba nie ogarniasz ze
                                    > można dziecie na 10h zostawić w przedszkolu lub babcia i wychodzi na to samo z
                                    > e nie jest to czas spedzany z dzieckiem,
                                    no nie ogarniam bo moje dziecko nie spędza codziennie 10 godzin w przedszkolu ani z babcią

                                    tylko gaski twojego pokroju uważają ze
                                    > z jakiś względów dziecie podrzucone do babci, cioci czy rodziny to ok, a już d
                                    > o przedszkola to be

                                    o proszę a miała być taka zorientowana(bo to podobno cecha inteligentnych ludzi)w tym co pisze o innych...musisz wyszukiwarki użyć bo akurat ta gąska uważa dokładnie przeciwniesmile
                                    • hanalui Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 20:52
                                      slonko1335 napisała:

                                      > no i ? znaczy że nie kocha? krzywdę zrobi? nie zajmie się odpowiednio?

                                      Nie ma to znaczenia wg tutejszych twierdzen dziecko do lat 3 winno być z rodzicem. Babcia nie rodzic, kuma.
                                      Jezdzisz po osobach zostawiajacych 3-4 latki w przedszkolu a same 5 miesieczniaka zostawilas
                                      > wiec sorry dla kariery zos
                                      > > tawilas 5 miesieczniaka, który akurat najbardziej matki potrzebuje tongue_out
                                      > naprawdę, ten nieruchliwy niemowlak który większość dnia przesypia? babcia nie
                                      > może mu machać grzechotka i gugac do niego-traumę będzie mieć z tego powodu?

                                      No wg forumowych madrosci niemowlak powinien być z mama, rodzicem a nie w żłobku, babcia, niania to ta sama kategoria co zlobek, bo to nie rodzic.
                                      Dlatego tez sama wolałem machac smile

                                      > nie martw się moje dzieci zawsze najwięcej czasu spędzały z rodzicami i póki co
                                      > nie zanosi się na zmiany...

                                      Mnie to zwisa, jeździsz po tych co zostawiają w przedzkolu duże dzieci a sama maluszka zostawilas, ot taka twoja filozofia

                                      > no nie ogarniam bo moje dziecko nie spędza codziennie 10 godzin w przedszkolu
                                      > ani z babcią

                                      A niektóre spędzają i krzywda się im nie dzieje, zawsze to lepsze niż 3 godzinki z babcia potem przelotem po sklepach z mama bo zakupy trza zrobic, plytki do lazienki wybrac, banki inurzedy obleciec, potem paletanie się pod nogami matki jak gotuje lub sprzata, bo przeciez nie lezy caly tydzien, gosposia raz w tygodniu w koncu, potem radośnie w foteliku i korku podczas zawozenia starszego na balet, potem w poczekalni przychodni z młodszym, w międzyczasie może jakiś placyk zabaw da się zaliczyć, ale krótko, bo trza do domu wracać
                                      itp, itd, a dziecie w przedszkolu na nic nie czeka, cały czas się bawi, ma zorganizowane zajęcia jedne po drugich, po urzędach latać nie musi, w kolejkach stać nie musi itd
                                      Ale co tam...najważniejsze żeby było z mama, nie ważne ze przez wiekszsc i tak kula u nogi strofowana żeby się zachowywała, nie halasowala wink

                                      > o proszę a miała być taka zorientowana(bo to podobno cecha inteligentnych ludzi
                                      > )w tym co pisze o innych...musisz wyszukiwarki użyć bo akurat ta gąska uważa do
                                      > kładnie przeciwniesmile

                                      Alez oczywiście ze uważasz...10 h w przedszkolu be, ale 5 w przedszkolu i 5 podrzucone do rodzinki, znajomych to już ok, bo w przedszkolu krzywdę robia
                                      • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 23:01
                                        Nie ma to znaczenia wg tutejszych twierdzen dziecko do lat 3 winno być z rodzic
                                        > em.

                                        no to świetnie bo moje są z rodzicamismile

                                        Jezdzisz po osobach zostawiajacych 3-4 latki w przedszkolu a same 5 miesiecznia
                                        > ka zostawilas

                                        hm...ja? a osób nie pomyliłaś? ja uważam, że przedszkole jest dziecku jak najbardziej potrzebne

                                        No wg forumowych madrosci niemowlak powinien być z mama, rodzicem a nie w żłobk
                                        > u, babcia, niania to ta sama kategoria co zlobek, bo to nie rodzic.
                                        > Dlatego tez sama wolałem machac smile

                                        a no tak bo ty musiałaś na forum mądrości przeczytać i wiedzieć do czego się stosować bo sama nie mogłaś ogarnąć tematu...

                                        >Mnie to zwisa, jeździsz po tych co zostawiają w przedzkolu duże dzieci
                                        czyżbyśmy znowu dyskutowały ostatnio i nie możesz mi podać linku do tej dyskusji???

                                        Alez oczywiście ze uważasz...10 h w przedszkolu be, ale 5 w przedszkolu i 5 pod
                                        > rzucone do rodzinki, znajomych to już ok, bo w przedszkolu krzywdę robia
                                        myszko obudź się bo cosik ci się musiało przyśnić....
      • noemi29 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 26.02.11, 14:02
        Jestem dzieckiem z "kluczem na szyi", edukowanym złobkowo i przedszkolnie. moja mama rozwiodła się z moim ojcem alkoholikiem i naprawdę musiała pracować. Nie uważam że mam przez to super start, że łatwiej mi nawiązywać kontakty. Przebywanie wiele godzin z gromadą dzieci to taka super sprawa dla małego dziecka? Strasznie wspominam dzieciństwo, powroty do pustego domu, mamy nie było na wielu uroczstościach szkolnych itp. Kontakt z rówieśnikami jest bardzo ważny, ale nie w zamian za towarzystwo mamy czy taty. Mój synek ma 20 miesięcy, ja jestem na wychowawczym i już ze zgrozą myślę o przyszłości. Nie wyobrażam sobie zostawić go na cały dzień w przedszkolu.
    • joshima Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 16:40
      A Ty się znów podniecasz innymi. Po co tracisz na to czas zamiast poświęcić go swojemu dziecku? Zajmij się zwyczajnie swoimi sprawami i nie wtykaj nosa tam gdzie Cię nie proszą.
    • iwoniaw Szokuje cię, że matki pracują na cały etat? 23.02.11, 16:53
      No niestety, niewiele osób może sobie pozwolić na to, by nie pracować, lub pracować w niepełnym wymiarze. Jeśli ktoś pracuje np. 8.00-16.00 i jedzie 1h w jedną stronę do/z pracy, to jakie ma wyjście inne niż zostawienie dziecka w przedszkolu na 10h? A jeśli 3-5-latek musi znaleźć się w przedszkolu najpóźniej o 7.00 (czyli odpowiednio wcześniej wstać, zjeść, ubrać się, dotrzeć), to co dziwnego, że chodzi spać o 19.30-20.00? Jeśli dziecko się w przedszkolu źle adaptuje, to dla takich rodziców jest to najczęściej dramat, jeśli lubi tam być - nie dziwię się, że się cieszą.

      "Czy obowiązkiem jest mieć dziecko?" - no cóż, czy prawo do dziecka mają mieć tylko ci, którzy mogą sobie pozwolić na życie z 1 pensji? Ja doceniam to, że nie muszę zostawiać malucha na 10h pn-pt, ale zdaję sobie sprawę, że tak dla mnie, jak i dla moich dzieci jest to komfort i luksus, na który nie każdy (uczciwie pracujący, normalny człowiek!) może sobie pozwolić.
      • elan-o100 Re: Szokuje cię, że matki pracują na cały etat? 23.02.11, 17:20
        mnie nie interesuje ile czasu poswiecaja swoim dzieciom INNI. Ich dzieci, ich zycie i wybory co jest wazne....
        Mnie interesuje ile czasu Ja spedzam ze swoim dzieckiem i czy nam to obojgu wystarcza. Mysle, ze jest OK. Tak, pracuje na caly etat, powiem wiecej, cieszylam sie, ze wracam do pracy po roku bycia w domu.
        Teraz mamy dla siebie 4-5 godzin w dni powszednie i weekendy, nie jest zle. Mamy czas i na zabawe i na obiad i na inne rzeczy. W koncu dziecko ma tez ojca, ktory konczy prace o 16 i moze zajac sie dzieckiem, wiec czas po przedszkolu to nie jest siedzenie przed TV, tylko aktywnie spedzony czas z rodzicami. Tak, odbywa sie to kosztem naszych spraw, zajec, znajomych itp. Ale czy nie warto poswiecic tych kilku pierwszych lat zycia dziecka kiedy jest najbardziej spragnione naszej uwagi? sadze, ze warto, bo za kilka lat koledzy, czy jakies zainteresowania, hobby, sympatie beda wazniejsze niz rodzice.
        Wtedy drogie mamy bedziemy sprzatac do woli, spedzac czas z mezem az do znudzenia, pic kawe z kolezankami az do wyrzygania big_grin

    • 18_lipcowa1 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 17:30
      Zapisałam córkę do żłobka i mam nadzieję że dostanie się akurat na 2 latka.
      Do roku uważam że dobrze by dziecko było z mamą.
      Potem, fajnie jak ma opiekę w swoim domu.
      Po skonczeniu 2 lat juz fajnie jak idzie do dzieci.

      Ale to tylko moja opinia oparta na moich odczuciach osobistych i na moim doswiadczeniu.
      • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 17:43
        Ale lipcowo może iść do dzieci śmiało ale ie koniecznie na 10h.
        • iwoniaw Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 17:52
          No, ale ja jakoś nie widzę tej szalonej radości u matek, które MUSZĄ dziecko na 10h zostawiać - ani w realu, ani nawet na forum; kto tylko może, tak sobie organizuje pracę, żeby mieć jak najszybszy/najłatwiejszy dojazd i jak najwięcej czasu dla rodziny; zadowolenie, że dziecko się dobrze aklimatyzuje w przedszkolu jakoś nie jest dla mnie tożsame z uciechą, że się potomstwa nareszcie można pozbyć na parę godzin, co autorka wątku sugeruje.
          • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 18:31
            A ja znam mnóstwo takich co to nie muszą, ale "więcej kasy zawsze się przyda", "możemy kupić lepsze zabawki/ubrania dla dziecka". Taaaa. Na pewno ten 2-latek marzy o ciuchach Next i zabawkach Haba..
            • aleksandra1357 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 00:09
              Leneczka, popieram Cie w calej rozciaglosci!
            • michalinaa80 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 08:05
              leneczka ale Ty przecież pracowałaś mimo, że z tego co pisałaś Twój mąż dużo zarabia więc w sumie mogłaś sobie pozwolić na siedzenie w domu a mimo to nie siedziałaś. Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Więc jeśli w tym okresie pracowałaś nie dla kasy, to po co? No oczywiśie można powiedzieć, że dla swojego własnego rozwoju itp itd ale przecież można było ten czas poświęcić dla dziecka.
              p.s powem Ci lena, że zmieniłaś się na plus, podczytuję często forum i już tak nie "pierdzielisz" jak dawniej , no czasami jesteś jeszcze wybuchowawink
              • leneczkaz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 09:13
                No właśnie michalino się zmieniłam smile.. Już pisałam w słonkowym wątku, że nie wyobrażam sobie zostawić syna na cały dzień bo "będę się realizować". Realizuję się jako matka. Widzę jak mój syn mnie potrzebuje, jak docenia moją obecność, nasze wspólne zabawy i wycieczki.. Jeszcze rok temu dałabym sobie oczy wydrapać, że matka ma pracować, że robić karierę, a teraz dojrzałam ,żeby być matką pełnoetatową smile
                Pewnie wpłynął na to fakt, że mój 2-latek to taki fajny, gadułka.. Inna bajka siedzieć z niemowlakiem co się gapi w sufit i ślini wink
                A dla siebie robię podyplomówkę.. Może mini firemkę otworzę.. Pomalutku i bez stresów.
    • deela Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 18:10
      ale po co to TU piszesz, tam to napisz, okaż gram odwagi a nie tak tchórzliwie za plecami....
      • aretahebanowska Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 20:02
        Pisała tam, pisała. I do tej pory nie rozumie, że ludzie mają różną sytuację życiową, że niektórzy muszą pracować, że muszą wstawać rano, a wtedy dziecko też musi, że nie zawsze dla dziecka wstawanie o 6 to dramat, że czasem odbieranie dziecka po 10h to konieczność, że nie każdy mieszka w odległości 5 min. na piechotę od przedszkola, że wspólne spędzanie czasu to nie tylko wspólna zabawa (dosłownie) ale może to być też wspólne sprzątanie, gotowanie, zakupy, co też może być dobrą zabawą, że czasem to konieczność, że nie każda matka chce i może siedzieć w domu, że tacy ludzie też kochają swoje dzieci i są często lepszymi rodzicami niż ci, którzy siedzą w domu. Jak to mówią - każdy orze, jak może. Uprzedzę zarzuty - nie budzę dzieci o 5, nie odbieram o 18, spać chodzą koło 20.30-21, ale ja mam nienormowany czas pracy (w każdym tygodniu MUSZĘ być w konkretnych godzinach, ale w każdym tygodniu inaczej i raz jest to 8h/tydzień, a raz 40; raz mam całkowicie "wolny" (tzn. do mojej dyspozycji jeśli chodzi o ilość czasu pracy) dzień, raz muszę w niej być 12h. Mój mąż jest nieco bardziej ograniczony, ale też ma możliwość zmiany godzin pracy, więc się dopasowujemy. Poza tym mamy 2 babcie i 1 dziadka "do dyspozycji" w razie katastrofy. W związku z tym dzieci odprowadzamy na 8-8.30 (mamy te 5 min. drogi),, odbieramy 16-16.30. Mimo to rozumiem, że może być różnie, doceniam swoją sytuację i nigdy nie przyszłoby mi do głowy krytykowanie kogokolwiek za to, że ma inną sytuację życiową i w związku z tym postępuje w inny sposób.
        • deela Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 20:36
          > Pisała tam, pisała. I do tej pory nie rozumie, że ludzie mają różną sytuację ży
          > ciową, że niektórzy muszą pracować, że muszą wstawać rano, a wtedy dziecko też
          > musi,
          a to spoko, nie wiem bo nie zaglądam na tamto forum big_grin
          a że nie rozumie - ancymon jest odporna na wiedzę, przecież to widać - druga lipcowa nam rośnie big_grin
      • bacha1979 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 20:02
        deela napisała:

        > ale po co to TU piszesz, tam to napisz, okaż gram odwagi a nie tak tchórzliwie
        > za plecami....


        Nie wdziałam Twojego postu a to samo mi przyszło na myśl.
    • guderianka Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 19:55
      patrzysz na świat i to co czytasz oczyma mamy dziecka 2 letniego. I nie dziwię się, że nie do pomyślenia wydaje Ci się, że można miec dla dziecka tylko 2 godziny. Tymczasem dziecko im starsze tym chętniej sie socjalizuje i mama przestaje być 'calym światem"- chętnie spędza czas z rowesnikami, pepowina z matką zrywa sie. Moje dzieci gdy aura jest korzystna po przyjściu z placówek nazwijmy to opiekuńczo-wychowawczych leca na dwór i do domu wołami niemalże trzeba je ściągać.
      Po drugie -im dziecko starsze tym później chodzi spać a takie które śpi jeszcze w przedskzolu 4-5latek może być aktywne i do "dyspozycji" rodzica nawet do 22 wink
    • bacha1979 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 19:55
      Czemu nie napiszesz tego w tamtym wątku/ forum??

    • zonkil17 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 20:11
      halo ancymon wydaje mi się , że trochę nieopatrznie zrozumiałaś matki tam piszące, na pewno są dziewczyny, które opisujesz ale wydaje mi się , że w większości rodzice nie mają wyjścia a cieszą się, że jak są w pracy to ich pociecha nie robi scen dantejskich i się klimatyzuje w przedszkolu. Dziewczyny cieszą się, że chociaż mogą zrobić z dziećmi kolację albo zakupy.
      Z tego co piszesz wynika, że kto nie ma pracy do 16 to nie może mieć dzeci?bo nie spędzi z nimi czasu -zastanów się ?
      No i co ostrego chcesz usłyszeć ?
    • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 20:24
      Przyznam, że zadziwił mnie ten wątek w Twoim wydaniu, podobnie jak posty na przedszkolach, zwłaszcza po niedawnym wątku o Twoim rozczarowaniu macierzyństwem
      • aura1508 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 21:22
        No cóż....w Moskwie po dziś dzień funkcjonują przedszkola tygodniowe smile
        Oddajecie dziecko w poniedziałek, odbieracie w sobotę. Niedzielę spędza w domu a potem znowu do przedszkola smile
        Posiadanie dziecka to nie jest kara smile A odnoszę wrażenie, że dla niektórych z was dziecko jest kulą u nogi a przecież trzeba się (bo to jest trendy).......realizować smile Buahahahahaha smile
        Trendy matka pracuje, najlepiej na kierowniczym stanowisku, po pracy idzie z koleżankami na kawę lub w inne dni zalicza fitness,w sobotę i niedzielę oddaje dziecko dziadkom i zalicza klubbing albo zakuping z koleżankami , czasem trafi się jakiś day-spa a od poniedziałku zaczyna jobbing. Mąż dla trendy mamuśki jest dawcą spermy, zresztą on ma swoje zainteresowania jak np. tenis lub zagraniczne "służbowe" wyjazdy......
        A dziecko......jest bo
        - zegar biologiczny tyka
        - rodzina nalega
        - wypada i wręcz trendy jest mieć potomstwo
        No cóż....nie rozumiem tego a dzieci z takich rodzin jest mi najzwyczajniej w świecie żal sad
        Dla mnie dzieci są całym światem smile
        • aretahebanowska Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 22:06
          No pacz, pani! Same tu prezeski wredne.

          > A odnoszę wrażenie, że dla niektórych z
          > was dziecko jest kulą u nogi
          Dla tych co tu piszą to nie sądzę. Tak ogólnie, to na pewno są i takie.

          > Trendy matka pracuje, najlepiej na kierowniczym stanowisku, po pracy idzie z ko
          > leżankami na kawę lub w inne dni zalicza fitness,w sobotę i niedzielę oddaje dz
          > iecko dziadkom i zalicza klubbing albo zakuping z koleżankami , czasem trafi si
          > ę jakiś day-spa a od poniedziałku zaczyna jobbing. Mąż dla trendy mamuśki jest
          > dawcą spermy, zresztą on ma swoje zainteresowania jak np. tenis lub zagraniczne
          > "służbowe" wyjazdy......
          Nie za dużo filmów i seriali?

          > Dla mnie dzieci są całym światem smile
          Taki był Twój wybór i takie możliwości. Tyle, że poza Twoim światem też istnieje jakieś życie. Inni ludzie, którzy mają inne problemy, potrzeby, możliwości. Ty dokonałaś wyboru i inni też dokonują wyborów, każdego dnia. Może byś im na to pozwoliła? Każdy model życia ma swoje plusy i minusy, i każdy człowiek musi zdecydować jakie są jego priorytety i możliwości. Naprawdę uważasz, że matki, które pracują (niekoniecznie na kierowniczym stanowisku, bo tych jest jakby mniejszość) są upośledzone i mniej kochają swoje dzieci? Stykasz się chyba z ludźmi, i praca wielu z nich ułatwia, a czasem umożliwia Ci życie. Uważasz, że pracujący nie powinni mieć dzieci?
        • mantha Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 11:18
          > Trendy matka pracuje, najlepiej na kierowniczym stanowisku, po pracy idzie z ko
          > leżankami na kawę lub w inne dni zalicza fitness,w sobotę i niedzielę oddaje dz
          > iecko dziadkom i zalicza klubbing albo zakuping z koleżankami , czasem trafi si
          > ę jakiś day-spa a od poniedziałku zaczyna jobbing. Mąż dla trendy mamuśki jest
          > dawcą spermy, zresztą on ma swoje zainteresowania jak np. tenis lub zagraniczne
          > "służbowe" wyjazdy......


          Oderwalo pania od rzeczywistosci?? ja pracuje normalnie na etacie i po pracy lece do corki a nie na zadne fitnessy i kawki.
          Jak masz takie znajome matki - coz gratuluje - znajomych sie WYBIERA - widocznie masz podobny system wartosci.
          nie znam ani jednej pracujacej matki zachowujacej sie w opisany wyzej sposob.
    • w_miare_normalna Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 22:01
      Co prawda nie jest jeszcze czas na to bym się wypowiadała bo młoda idzie do przedszkola dopiero we wrześniu, ale już teraz planuję sobie jak to zrobię. Oczywiście wszystko zależy od tego gdzie i w jakich godzinach będę pracowała, ale chcę zrobić tak by młoda szła do przedszkola na 8 i o 14 chcę ją odbierać.
      Mam nadzieję, że mi się to uda.
      • zjawa1 Ktos napisal, ze to nie jest ,,problem" 23.02.11, 22:25
        Ancymon, bo to nie jej dziecko itp. wiec ogolnie co ja to interesuje!
        Ten ktos bardzo mylil sie!
        Otoz to jest PROBLEM nie tylko Ancymon ale i moj, Wasz i calego, naszego spoleczenstwa!

        ....Nie od dawna niektore media, grupy spoleczne staraja sie wmowic Waszymm-naszym dzieciakom: ,, Robta co chceta"
        Nie jedna osoba pewnie pomysli, co to ma wspolnego z watkiem Ancymon??!!
        Otoz ma i to wiele wspolnego.
        ...Zaczyna sie ,,niewinnie" od przedszkola. Dziecko siedzi w nim po 10 godzin choc wcale, w wielu przypadkach nie musi tyle tam siedziec. Rodzice takiego dziecka podnieceni, ze ich potomek ,,swietnie sie tam czuje". Zastanawiam sie tylko jaki normalny czlowiek ,,czuje sie rewelacyjnie" kiedy oddawany jest do instytucji przedszkolnej jako pierwsze i odbierany jako ostatnie?

        ...Potem kolejny etap, szkola. Swietlice to nie jest juz ,,przechowalnia przedszkolna" jesli wogole istnieja w danej szkole i co sie pojawia?
        Wlasnie przyslowiowe ,,robta co chceta". A wiec komputer po 12 godzin dziennie, organizjcaj wlasnego czasu i obcowanie ,, z zyciiem" w roznych tego obliczach,
        Ewentualnie ,,nadambitni rodzice", ktorzy zapelniaja caly wolny czas dziecka: zajeciami z angielskiego, niemieckiego itp.
        A gdzie tu najistotniejsza rzecz w wychowaniu nastepnego pokolenia? Bliskosc rodzica?
        Na to nie ma czasu, pozniej tacy rodzice ,,buda sie z reka w nocniku" i tlumaczac sie 24 godzinnym systeme pracysmile niemoca, i .. zaskoczeniem twierdzac, ze nie tak ,,wychowali swoje dziecko"
        Ja zatem pytam kiedy je wychowywali?
        W przedszkolu zostawiajac na 10 godzin? Przy niani od 4 miesiaca zycia?
        • guderianka Re: Ktos napisal, ze to nie jest ,,problem" 23.02.11, 23:27
          Nie demonizuj zjawa. Pewnie celowo to robisz chcąc ukazac problem ale póki co na kilka grup w przedszkolu ile dzieci zostaje do samego końca ?2-5? Poza tym - dzieci te nie zostają do końca STALE , owszem są wyjątki ale nie można z tego robić reguly. To samo ze świetlicami i szkołami- są potrzebne. No chyba ze wyobrażasz sobie, że matka nie pójdzie do pracy żeby tylko jej 9latek nie trafil do świetlicy-bo to wtedy jest chore. Dzieci rosną a wraz z nimi zmieniają sie ich potrzeby i sposób ich wychowania. Z dnia na dzień potrzebuja rodziców w innym zakresie, w inny sposob i w innych sprawach. Powiem więcej- wmawianie matkom, że bycie z dzieckiem do (wlasnie do kiedy?do 10 roku życia? 14roku życia) i poswięcanie mu maksimum czasu jst chore i toskyczne Bo wychowanie polega na tym, by nauczyć dziecko żyć -a nie by żyć za nie.
          • zjawa1 Re: guderianka 23.02.11, 23:43
            Sorry ale popadasz w skrajnosci!
            Kto kaze siedziec matce do 14 roku zycia z dzieckiem w domu?
            mnie chodzi o zwyczajna rownowage!
            Jesli ktos decyduje sie na dziecko to usi byc swiadom konsekwencji takiej decyzji-fakt zycie pisze ronze scenariusze.
            Mimo tego dla mnie nie zrozumiale jest kupowanie nowego ,,kompa czy kladu" dziecku w zamian za bliskosc z dzieckiem. Wiesz, lepiej ,,biedneiej" a blizej... taka wyznaje zasade!
            • guderianka Re: guderianka 24.02.11, 15:13
              Skrajnością dopasowałam sie do Ciebie wink-aczkolwiek nie sposób odmówić Ci słusznosci,. Równowaga- to jest to
          • hanalui Re: Ktos napisal, ze to nie jest ,,problem" 24.02.11, 09:03
            guderianka napisała:
            > Powiem więcej- wmawianie matkom, że
            > bycie z dzieckiem do (wlasnie do kiedy?do 10 roku życia? 14roku życia) i poswi
            > ęcanie mu maksimum czasu jst chore i toskyczne Bo wychowanie pole
            > ga na tym, by nauczyć dziecko żyć -a nie by żyć za nie.

            No niektore glupie daja sobie tak wmawiac i spedzaja po 10-15 lat bez pracy wychowujac kolejne dziecie do 14-15 roku zycia, potem budza sie z reka w nocniku bo nikt 35-45-50 do pracy nie chce po tym jak spedzila szmat czasu w domu, dzieci zaczynaja miec wlasne zycie, coraz mniej czasu spedzaja w domu, a bidula nie wie co ma z soba poczac bo caly sens zycia jej sie rozsypal.
            • leneczkaz Re: Ktos napisal, ze to nie jest ,,problem" 24.02.11, 09:35
              Widzisz.. Twój mózg tego nie ogarnia, że dzieci matek niepracujących chodzą i do przedszkola i na zajęcia.. Mają tylko więcej wakacji bo ja wyjeżdżam w różne miejsca po kilka razy w roku pracujące raz albo w ogóle bo nie mają urlopu..
              Ja mam 26 lat i 3 lata stażu pracy.. Właśnie jestem w procesie otwierania firemki domowej która da mi ciągłość pracy i wiele nauczy.
              Ja po prostu widzę więcej niż praca po 10 "bo mama jest toksyczna". Ok może i Ty jesteś dziwna i wspułczujem Twojem dziecią, ale jest milion matek realizujących się nie tylko będąc podwładną kogoś i tyrając 10h. Masz silnie ograniczone horyzonty i rozumiem, że rodzice Twoi dali ciała, ale jak to baha napisała jesteś żadnym ekspertem w sprawach wychowania ani życia jako takiego. Potrafisz tylko pisać "ahahaha" i "misiaczku pysiaczku robaczku masz mały móżdżek". Kompleksy jak Wielki Kanion..
              • joanna_poz Re: Ktos napisal, ze to nie jest ,,problem" 24.02.11, 10:19
                przeczysz sama sobie.
                teraz piszesz:

                Właśnie jestem w procesie otwierania firem
                > ki domowej która da mi ciągłość pracy i wiele nauczy.

                ale wyżej napisałaś:

                >Rozumiem jak ktoś MUSI pracować. Wtedy się nie dyskutuje bo lepsze przedszkole niż
                > przymieranie głodem. Są też mamy które mają super warunki zatrudnienia.

                to po co otwierasz firmę?
                Chcesz?
                Czy musisz?

                Tylko nie pisz, że da się firmę prowadzić bez kosztów po stronie dziecka.

                • leneczkaz Re: Ktos napisal, ze to nie jest ,,problem" 24.02.11, 10:41
                  Dlatego napisałam 'firemkę' wink. I tak ogarnę ją w czasie w którym synek jest w przedszkolu (pisałam, że chodzi na 4-5h.)
                  • joanna_poz Re: Ktos napisal, ze to nie jest ,,problem" 24.02.11, 10:44
                    no widzisz - a więc jednak zakładasz, że oprócz sytuacji MUSZĘ pracować jest jeszcze sytuacja CHCĘ PRACOWAĆsmile
                    • leneczkaz Re: Ktos napisal, ze to nie jest ,,problem" 24.02.11, 11:03
                      Ok. Jest. Ale nie TYLE godzin (oczywiście wciąż piszemy o sytuacji 'mogę' a nie 'muszę').
              • hanalui Re: Ktos napisal, ze to nie jest ,,problem" 24.02.11, 12:57
                leneczkaz napisała:

                > Widzisz.. Twój mózg tego nie ogarnia, że dzieci matek niepracujących chodzą i d
                > o przedszkola i na zajęcia.. Mają tylko więcej wakacji bo ja wyjeżdżam w różne
                > miejsca po kilka razy w roku pracujące raz albo w ogóle bo nie mają urlopu..

                NIe slyszalam zeby ktos pracujacy nie mial uropu...wszyscy maja, inna rzecz ze nie korzystaja. W wielu krajach jest wrecz przymus urlopu tzn nie mozna go wykorzystac potem a w danym roku kalendarzowym inaczej przepada, platnosci za niego nie ma. To tylko w PL ludzie kolekcjonuja urlopy po 2-3 lata tongue_out

                > Ja mam 26 lat i 3 lata stażu pracy.. Właśnie jestem w procesie otwierania firem
                > ki domowej która da mi ciągłość pracy i wiele nauczy.

                Jak to dziwne ze w poprzednim poscie bylo ze moze otworzysz, a tu juz ze otwierasz tongue_out
                A mozesz sobie miec i 15 lat stazu pracy, jak bedziesz miec dziure to sobie bedziesz mogla w swojej minifiremce pracowac big_grin, bo jak wygladaja te domowe minifiremki wiekszosc pracodawcow dobrze wie wink

                > Ja po prostu widzę więcej niż praca po 10 "bo mama jest toksyczna". Ok może i T
                > y jesteś dziwna i wspułczujem Twojem dziecią, ale jest milion matek realizujący
                > ch się nie tylko będąc podwładną kogoś i tyrając 10h.

                Przykro mi ze musialas tyrac po 10 godzin - teraz wiem skad to skrzywienie, w tej hameryce to pewnie jeszcze wiecej tongue_out.
                Mnie sie tez zawsze udawalo miec max 8 godzinny dzien pracy big_grin

        • aretahebanowska Re: Ktos napisal, ze to nie jest ,,problem" 24.02.11, 09:48
          Zastanawiam sie tylko
          > jaki normalny czlowiek ,,czuje sie rewelacyjnie" kiedy oddawany jest do instyt
          > ucji przedszkolnej jako pierwsze i odbierany jako ostatnie?
          A ile jest takich dzieci? Znasz takie? Bo ja szczerze mówiąc nie. Rzadko jest tak, że to samo dziecko zawsze przychodzi pierwsze i wychodzi ostatnie. Zresztą jeśli nawet są takie dzieci to na każde przedszkole wypada po jednej sztuce wink.
          Jednak przesadzasz. Nie dajesz kobietom specjalnie dużego wyboru jeśli chodzi o sytuację życiową. Skoro mamy siedzieć w domu i zajmować się dziećmi to albo musimy mieć męża, który całą rodzinę utrzyma bez problemu, albo możemy oddać się pod opiekę MOPS i żyć z zasiłków, bo każdy inny wariant wiąże się z zostawieniem dziecka pod opieką innych osób. Pewnie zaraz napiszesz, że OK, jesli ktoś musi, bo nie ma z czego żyć, to ewentualnie niech sobie pracuje (jest to jakieś wytłumaczenie, ale najlepiej, żeby taka osoba dzieci nie miała - przytaczam z wcześniejszych postów w tej dyskusji). Nie daj Boże, praca będzie sprawiać przyjemność. Jak matka może myśleć o czymkolwiek innym niż o dzieciach. Czyli albo pracujesz i wtedy zapomnij o dzieciakach, bo i tak będziesz je upychać po przedszkolach i świetlicach i sadzać przed komputerem na pół dnia, albo masz dzieci, ale absolutnie nie pracuj. Piszesz o problemie społecznym, wynikającym z rzekomego rozluźnienia więzi z dzieckiem, na skutek jego kilkugodzinnego pobytu w przedszkolu. Ciekawe jaki skutek społeczny miałoby wycofanie z rynku pracy takiej ilości rodziców (zakładając, że część panów zostałaby w domu) - na pewno bylibyśmy krajem kwitnącym (choć nawet teraz nie jesteśmy). A poza tym to ja będąc matką jestem nadal odrębną istotą, żyjącą w stadzie zwanym rodziną ale jednak istotą odrębną, a zadaniem stada jest troszczyć się o wszystkich. Oczywiście, z naciskiem na młode, ale jednak zabezpieczamy potrzeby wszystkich jego członków. Nie jesteśmy mrówkami tylko ludźmi chyba. I jeśli moją potrzebą jest praca (nie mówię o pracy koniecznej) a nie koliduje to z zabezpieczeniem potrzeb młodzieży to czemu mam tego nie robić? Bo przez parę godzin pobędzie z innymi ludźmi niż rodzice?
    • camel_3d Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 23.02.11, 22:24
      nie wiem..nie uwazam, ze od 5.30 do 18 to dobra rzecz..al emoze po prostu niektorzy tak musza..i tyle. chociaz ja nie bylbym z tego taki happy.
    • ka_siulek1 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 09:31
      Witajcie.
      Osobiście uważam, że nie można popadać ze skrajności w skrajność...możnaby wiele pisać na ten temat i zapewne każdy miałby po części trochę racji. To jest temat rzeka. Każde dziecko ma podobne etapy rozwoju i na każdy etap nakładają się inne potrzeby, wiadomo że nie do końca można brać to pod uwagę po każdy malutki człowiek jest inny. Jednakże wg psychologii np dziecko jest gotowe (teoretycznie) do rozłąki z matką ok 3 roku życia. Wiadomo, że nie każdy tak może, to jest życie, nie uważam że wówczas nie powinno się mieć dzieci. Ważne jest aby ten czas który się poświeca dziecku po powrocie był jak najbardziej "owocny" a można go wykorzystywać na wiele sposobów, również robiąc czasem zakupy z dzieckiem. Znam całą masę przykładów gdzie matka musi pracować, bo np jest samotna, wyjezdza z agranicę służbowo bo taką ma pracę, ale zawsze w wolnym czasie poświęca swój czas małej, musi zrobić zakupy, posprzątać i ugotować. Mam też przyjaciółkę, ktora oddaje mała do żłobka, też pracuje(czasem całe weekendy) pisze doktorat, kocha mała całym sercem, są związane ze sobą...ja akurat wybrałam inną drogę, jestem z dzieckiem w domu. Staram się zapewniać jemu w miarę atrakcyjnie czas, ale wiem że już pora na przedszkole, bo nie mam aż tylu pomysłów na zapenianie mu czasu i fakt ogląda bajki, bo czasem ma mnie dość, tych samych zabawek, mamy itd. Nie można krytykować innych za to że żyją inaczej niż my. Bo tak na prawdę na to nie ma recepty. Czas który teraz poswięcamy dziecku zaowocuje w przyszłości albo i nie. Ja chodziłam do przedszkola, złóbka, mama pracowała w szpitalu, miałą nocne dyżury, ale jak była w domu była ze mną i dla mnie. Mamy świetny kontakt. Moja teściowa była caly czas z chłopakami bo nie chciała by jej dzieci chodziły z tym kluczem, teściu tyrał na dwie zmiany...teraz siedzi w domu, nie ma znajomych bo poza dziecmi nie dbała o inne relacje spoleczne, to też smutne. Tym bardziej ze nam przez to uprzykrza zycie, bo nie ma co z czasem zrobić.
    • tempera_tura Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 09:56
      Zgadzam sie ze wszystkim co napisałaś.
      Zresztą jak zwyklesmile
      Ja czekałam z ciążą na moment w którym bez stresu, kłopotów finansowych i emocjonalnych mogłam na luzaku zostać w domu z Młodym tak długo jak bede uważała za stosowne.
      Inaczej posiadanie dziecka nie bardzo miałoby dla mnie sens.....
      Młody ma 15 miesięcy, w ciąży myślałam że posiedze z nim do 18. Teraz widze że zostane raczej aż przyjdzie czas na przedszkole...
    • mama-ola Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 09:58
      > Czy obowiązkiem jest mieć dziecko?
      > Czy to ma sens, kiedy nie ma się dla niego czasu na codzień?

      A nie ma sensu mieć dzieci, gdy się nie ma dla nich zbyt wiele czasu na co dzień? Przecież oprócz dni powszednich są jeszcze weekendy. Ja mam dla dzieci ok. 3 godzin w dni powszednie + prawie całe weekendy. Nie sądzę, by ich życie było nieszczęśliwe, bo mnie nie ma na wyciągnięcie ręki. Przedszkole, niania, babcia - to też jest życie dziecka. A Ty (mam wrażenie) sądzisz, że jak jest mama w pobliżu to życie dziecka ma sens, a jak mama znika, to życie traci sens i jak tak to ma wyglądać, to lepiej dziecka nie mieć.
      Jak Twój mały podrośnie, to zobaczysz, jak Ci te poglądy wybije z głowy smile Mój starszy już podrósł i zdecydowanie woli jakieś judo czy inne zajęcia, niż wrócić szybciej do domu i bawić się ze mną. Miał 4 lata, gdy byłam na wychowawczym - po lipcu spędzonym ze mną w domu i na przydomowym podwórku zdecydował, że na sierpień chce iść do przedszkola, bo tam jest ciekawiej.
      • ancymon123 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 11:07
        Zjawa i tempera_tura - dzieki za pewnego rodzaju poparcie w moim zadziwieniu.
        Oczywiście, zawsze można powiedziez, że nic nie powinno nas inne dziecko obchodzić. Ale czy tak jest na prawdę? Nie mozna się zasnanowić jak biedne jest to, zostawiane na calutki dzień w przedszkolu, wśród 25-30 dzieci, małe 3,4- letnie dziecko? Ja się zastanawiam co ono czuje i martwi mnie jak będzie sie rozwijać emocjonalnie, co będzie dla niego kiedyś w życiu ważne, czy aby rodzina, relacje z bliskimi? Jak potraktuje na starość swoich rodziców itp itd.
        Nie krytykuję oddawania dziecka na kilka godzin do przedszkola czy klubiku (żłobków do 1 r. ż nie uznaje, moje prawo), mój syn chodzi do przedszkola na 5 godzin. Krytykuje oddawanie ledwo otworzą i odbieranie jako ostatnie plus cieszenie sie jak mu tam dobrze i zmartwienie, ze nie mozna na dłużej.
        Nie krytykuje mam pracujących, sama pracuję. Ale krytykuję te, które pracują i jęczą, że ato nie mozna zmienić pracy na bliżej domu, ato, ze nie mozna zmienic godzin pracy itp - g...no prawda.
        Mam prawo do tej krytyki, takie samo jak wy macie prawo napisac tutaj, że to nie moja sprawa itp. smile
        I mam prawo twierdzić, że jesli ktos ma dajmy na to 1500 zł brutto na rodzine to lepiej wydać 50 zł miesiecznie na antykoncepcje niż robić sobie dziecko.
        • aretahebanowska Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 11:33
          Ale krytykuję te, które pracują i
          > jęczą, że ato nie mozna zmienić pracy na bliżej domu, ato, ze nie mozna zmienic
          > godzin pracy itp - g...no prawda.
          A wiesz, że czasem nie można? A czasem można - tylko koszty (nie tylko finansowe) mogą nie być tego warte?
          > I mam prawo twierdzić, że jesli ktos ma dajmy na to 1500 zł brutto na rodzine t
          > o lepiej wydać 50 zł miesiecznie na antykoncepcje niż robić sobie dziecko.

          A jak dziecko pojawiło się gdy było 10 tys. a potem, niespodziewanie zrobiło się 1500, to co? Oddać dziecko do domu dziecka? Czy do beczki? Nie życzę Ci śmierci męża, bezrobocia, czy wieloletniej choroby, ale weź pod uwagę, że takie sytuacje są możliwe i nie zawsze można sobie z nimi łatwo poradzić. No chyba, że jest się superbohaterem, o nadludzkich mocach i gotowej recepcie na wszystko. Widzę, że Twój świat jest bardzo prosty, w sumie masz łatwiej, nie musisz się nad niczym zastanawiać, wszystko od razu wiesz.
          • ancymon123 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 12:15
            A jak dziecko pojawiło się gdy było 10 tys. a potem, niespodziewanie zrobiło si
            > ę 1500, to co?

            ŻADNA z tych laseczek nie jest w takiej sytaucji, po co wiec hipotetyzować.
            Oczywiście jest to tragedia, przy czym mając te 10 tysi nalezy zadbac o ubezpieczenie siebie i dziecka na wypadek śmierci lub kalectwa oraz ubezpieczenie np. kredytu na mieszkanie. Nikt o tym nie mysli, a ubezpieczenie to podstawa (nie pracuje w tej branzy).
        • joanna_poz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 11:58
          Nie mozna się zasnanowić jak biedne jest to, z
          > ostawiane na calutki dzień w przedszkolu, wśród 25-30 dzieci, małe 3,4- letnie
          > dziecko? Ja się zastanawiam co ono czuje i martwi mnie jak będzie sie rozwijać
          > emocjonalnie, co będzie dla niego kiedyś w życiu ważne, czy aby rodzina, relacj
          > e z bliskimi? Jak potraktuje na starość swoich rodziców itp itd.

          może wcale nie jest biedne.
          może czuje się tam świetnie.
          może świetnie rozwija się emocjonalnie.
          po co od razu stawiac tezę, że ewidentnie odbywa się to ze szkodą dla dziecka?


          mnie tam np. zastanawia co czuje i jak emocjonalnie rozwija się dziecko, które bo się odkurzacza, fryzjera, szczoteczki, psów i paru innych rzeczy jak Twoje:

          forum.gazeta.pl/forum/w,566,122149101,122152909,Re_lakierowanie_moda_.html
          utwił mi dość w pamięci ten opis, więc go przytoczyłam.
          może jakby chodził do przedszkola na 7 godzzin, a nie na 4 to by nie miał takich fobii?

          więc może nie kreuj się na matkę idealną z jedynym slysznym patentem na zycie, bo go nie masz.
          • ancymon123 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 12:18
            Moja droga, ja się nigdzie na matke idealną nie kreowałam. Chyba nawet forumki, które nie akceptują moich poglądów, mogą potwierdzić, ze nigdy nie uważałam sie za ideał, ba- uważam, że w wielu kwestiach sobie nie radzę! Ale w morde jeża, nie zostawiłabym dziecka na 12 godzin w przeszkolu!!! A jakbym zostawić musiała na 10h to z ciężkim sercem, i na pewno nie cieszyłabym sie, że nie chce wychodzić/wracac do domu!
            • joanna_poz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 12:26
              Ale w morde jeża,
              > nie zostawiłabym dziecka na 12 godzin w przeszkolu!!! A jakbym zostawić musiał
              > a na 10h to z ciężkim sercem, i na pewno nie cieszyłabym sie, że nie chce wycho
              > dzić/wracac do domu!

              ancymon, nie popadajmy w przesadę.
              w morde jeża to ja nie znam ani jednego przedszkola czynnego 12 godzin, a co za tym dziecka spędzającego tyle czasu w przedszkolu.

              moje własne dziecko natomiast (przy moim 7/8 etacie) spędzało w przedszkolu 8 - 8,5 godziny (ale zaczął jako 4-latek) i na boga - żadnej krzywdy emocjonalnej z tego nie wyniósł.
              raczej zbieram pochwały za wspaniałe wychowanie syna, który teraz - jako dojrzały emocjonalnie 6-latek - świetnie radzi sobie w I klasie.
              • ancymon123 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 13:42
                I ja sie Ciebie nie czepiam. Super!
                Zobacz mó pierwszy post- te kobiałki chca, żeby przedszkole było czynne od 5:30, bo od 7 to za późno i do 18:30, bo 17:30 to za krótko! Ok. Pewnie część mam przyprowadzi na 7 do 17, ale cześć "w morde jeża" chciałaby od 5:30(6.00) do 18:30 (18.00) i tym powinni dziecko odbierać!
                • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 13:49
                  ale gdybasz teraz czy są rzeczywiście tam takie kobiałki? napisała któraś, że chce dzieciaka trzymać w przedszkolu od 5.30 do 18.30? pomyśłałaś, że może któraś na dwie zmiany pracuje raz od 6 do 14 a drugi raz od 14 do 22 i przedszkole standardowo czynne ich nie urządza nijak

                  Sygnaturka się zgubiła....
                  • joanna_poz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 13:55
                    dokładnie.

                    tez nie wiem, o jaki konkretnie wątek chodzi, ale zastanawia mnie, czy to te same osoby chca otwarcia o 6 i zamknięcia o 18 w celu pozostawienia tam dziecka na 12 godzin.
                    czy moze jednak jedni chcą otwarcia o 6 (bo tak zaczynają pracę), a kompletnie inni - zamykania o 18.
                    ewentualnie tak ,jak napisała słonko - mają pracę zmianową i chcą otwarcia w takich godzinach, co wcale nie oznacza, że dziecko będzie tam przez 12 godzin.
                    • slonko1335 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 14:07
                      pewnie chodzi o ten wątek:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,587,122277480,,Przedszkola_przyjmujace_dzieci_od_2_5_roku_W_wa_.html?v=2
                      i o ten:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,587,121867665,,Przedszkole_na_Ursynowie_godne_polecenia.html?v=2
                      za diabła nie widzę osoby która chce dzieciaka trzymać w przedszkolu od 5:30 do 18:30...
                      • joanna_poz Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 14:26
                        przeczytałam.
                        i zgodnie z moim przypuszczeniem jedna pisze o 5:30, a zupełnie inna o 18 (z czego tak od 18 zaznacza, ze o 5:30 smacznie śpi)smile
                    • ancymon123 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 14:07
                      Oby, dziewczyny, oby.
        • ona_bez_ogona Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 12:13
          martw sie raczej tym jak odbije sie na dziecku twoja niechęc do macierzyństwa, twoje klaspy w przypadku nieposłuszeństwa, zostawianie dziecka aprzed telewizorem na kilka godzin. Ale jak ktoś wyżej napisał- ty jesteś mocno oporna na wiedzę.
          • ancymon123 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 12:26
            ona_bez_ogona napisała:

            > martw sie raczej tym jak odbije sie na dziecku twoja niechęc do macierzyństwa,
            > twoje klaspy w przypadku nieposłuszeństwa, zostawianie dziecka aprzed telewizor
            > em na kilka godzin. Ale jak ktoś wyżej napisał- ty jesteś mocno oporna na wiedz
            > ę.

            Niechęc do maciezyństwa nie odbije sie na tym dziecku, tylko na tych, których mieć już nie zamierzam, w postaci, że sie nigdy nie urodzą. Strata emocjonalna dla tych duszków chyba niewielka smile Syn był chciany, wyczekany i zaplanowany i nigdy nie odczuł, że go nie chce, bo tak nie było. To co pisałam kiedyś to fakt, że sie rozczarowałam, bo miało byc super, a nie było. Bo nie nadaje sie do siedzenia w domu z niemowleciem, "świruje". Więc więcej nie planuje, proste. A to co mam "biore na klate" i do przodu.
            O klapsach nie dyskutuje, zdanie swoje mam. Krzywdy nikomu nie robie.
            zostawianie dziecka aprzed telewizorem na kilka godzin - hę? niby kiedy miałby te kilka godzin przed TV spedzić, chyba w nocy smile
            ty jesteś mocno oporna na wiedzę. - na tą wszechwiedzę niektórych forumek, tak, jestem mocno oporna.
    • tsaria Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 24.02.11, 19:34
      Zamiast pierdzielić od rzeczy na forum poświęciłabyś czas swojemu dziecku i w końcu nauczyłabyś korzystać z toalety,moje żłobkowe, zanidbywane, niekochane, które pewnie wg Ciebie nie powinno się narodzić tą umiejętność posiada od dwóch miesięcy.
      Tylko ja zamiast wtykać nos w sprawy innych ludzi,zamiast przesiadywać na forum, klepać dziecko po pupie, poświęcam mu cały swój wolny czas i przez zabawę uczę.
      • ancymon123 Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 10:24
        Ty mundra, to korzystanie z toalety to nie nabyta umiejetność ( tą ma, umie usiąśc na nocnik i zrobić), ale fizjologia, czego nie przeskoczysz - mój nie czuje parcia. Bylismy u lakarza, kazał czekać. Takich mundrych ja słuchać na pewno nie będę.
        W złobie wszystkiego nauczą/wytresują, nawet nie płakać gdy płakać sie chcesad
        Piszę w pracy, nie zaniedbując dziecka.
        • tsaria Re: Czas spedzany z dzieckiem raz jeszcze... 25.02.11, 16:19
          Sama sobie zaprzeczasz, najpierw piszesz, że się fizjologii nie da przeskoczyć, a potem że w żłobku wszystkiego nauczą, więc zdecyduj się, która wersja bardziej Ci odpowiada.

          PS Mojego odpieluchowałam podczas tygodniowego urlopu , tyle wystarczyło. Ztym złobek nie wiele miał nic wspólnego.
    • ciociacesia wg mnie 25.02.11, 00:50
      jak dziecko chodzi do przedszkola to wlasnie tam sie bawi
      a z mama moze wlasnie zakupy zrobic w praniu pomoc i ksiazeczki na polce poukladac - wiec godzina poswiecona na 'zabawe z dzieckiem' to w sam raz
    • kunnegunnda akademicki marginalny problem... 25.02.11, 09:55
      Liczę na ostrą dyskusję.

      zjawa, znow chciałas zainstnieć dżisaz, po co ci to?
      problem jest chyba tylko tearetyczny. moje dzieci chodziły do przedszkola otwartego od 6-18!. super, nie?
      2 dzieci rodzeństwo przychodziło na 5.50- rodzice pracuja na lotnisku i musza byc w pracy o 6. ida spac, maja łóżka takie. trudno takie życie.
      jak byłam kiedys po cos o 17.00- to w przedszkolu było 3 dzieci. największy tłok rodziców/babć/opiekunek jest rano miedzy 8-8.30 (wtedy można dziecko najpóxniej przyprowadzić) i między 14.30 (najwcześniej mozna wtedy odebrać) do 15.30.
      czyli większość dzieci przebywa w tym czasie (moja mała między 8-14.30)
      podobnie jest w szkole, u nas dużo zajęć, częściowa zmianowość, ale gro dzieci jest odbieranych zaraz po lekcjach, ew. po pół godzinie p skończeniu lekcji. znów mama/tata/dziadkowie/opiekunki.
      nikt w moich znajomych trrzyma dzieci przez więcej niż 7, max 8 godzin w placówkach opienuńczych. staje sie na głowie, żeby jednak dzieck troche w domu tez przebywało.
      w przedszkolu jedynymi dziecmi, które sa chyba od 6-18 sa bliźniaki prostytutki i dilera- i dl anich naprawde lepiej, zeby w domu jak najmniej były....
      jeżeli chodzi o kwestię zabawy- to ja moje dzieci ucze od najmijeszego bycia "samowystarczalnymi" w domu. tj, zawsze jest duzo wyjsc typu zajecia dodatkowe, warsztaty, teatr etc, rower czy piaskownica/boisko/bałwan- ale w domu raczej zachecam do samodzielności, ew. pomocy mamusi w czynnosciach domowych ;P
      mamusia, zeby dzieci nie musiały byc 10 godzin w placowkach cięzko pracuje, część obowiazków musi wykonac w domu, wiec mimo fizycznej obecności, rozsiewania uczucia bezpieczenstwa, podzielności uwagi- jej obecnośc w zabawach jest ograniczona. poza tym- to bawienie sie z dziecmi to jest jakis mit- ja tam samochodami i lalkami sie nie bawie, bo NIE ZNOSZE i juz. baaardzo chetnie wykonuje wszelkie prace plastyczne z dziecmi/razem gotujemy/czasme jakies gry planszowe/karty i to by było na tyle.
      • forio Re: akademicki marginalny problem... 25.02.11, 17:07
        Zjawa - to nie dobre określenie. ancymon ma tyle czasu dla swojego dziecka, że dokładnie na każdy post odpowiada od razu, czy ma coś do powiedzenia, czy nie.
        • ancymon123 Re: akademicki marginalny problem... 28.02.11, 10:37
          A zauważyłas w jakich godzinach pisuję i czy np. robię to w weekendy, które spedzam z dzieckiem? Nie? No to sprawdź zanim coś głupiego znowu napiszesz.
          W czasie, który jestem z dzieckiem, nie siedzę na forum (w przeciwieństwie do Ciebie).
          • julka-4 To raczej o ten watek chodzi;) 01.03.11, 09:03
            forum.gazeta.pl/forum/w,587,121916860,121916860,Pora_wstawania_do_przedszkola.html?wv.x=2

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka