Dodaj do ulubionych

szlag mnie trafia...

21.03.11, 15:12
..jak słyszę komentarze pt:" o.. a pani synek chyba nie ma problemu z jedzeniem?..tak dobrze sobie wygląda..."
kurde mać...czy jak dziecko nie jest chodzącym szkieletem tzn. że w domu pałaszuje wszystko co mu się pod nos podstawi???.. może zbyt ekspresyjnie podchodzę do tematu, ale już kilka razy byłam świadkiem takiej wypowiedzi gdzie (zazwyczaj) dwie starsze panie oceniają wagi swoich podopiecznych stwierdzając jakie to okropne z nich niejadki są -ale po takiej wypowiedzi oczywiście patrząc na moje dziecko jedna milo stwierdza, że on to raczej nie gardzi jedzeniem...
naprawdę jak słyszę takie coś nóż mi się w kieszeni otwiera.. nie chodzi mi o to że jestem mało krytyczna czy coś.. moje dziecko nie jest chude, ale proporcjonalne do swojego wzrostu... ponieważ jestem bardzo przewrażliwiona na punkcie prawidłowej wagi przy okazji wizyt u lekarza waże i pytam pediatrę czy waga i wzrost ok..wkurzają mnie takie wszystko wiedzące kobiety bo w gruncie rzeczy oceniają coś co w gruncie rzeczy jest nieprawdą... bo ja byłabym przeszczęśliwa gdyby młody usiadł choć raz w tygodniu i wpałaszował cały podany mu obiad..a zazwyczaj połowę zjada tatuś..
może powiecie, że przesadzam..może że powinnam olać takie wypowiedzi... ale może miałyście podobne sytuacje i macie jakieś sposoby aby zamknąć takim paniom usta..ja zdaję sobie sprawę z tego że dzieci są różne..ale nie wypowiadam otwarcie i głośno przy dzieciach swojej opinii że dziecko może niedożywione i poszarzałe jakieś albo inne wygląda jak mały mopsik...
Obserwuj wątek
    • mamma.80 Re: szlag mnie trafia... 21.03.11, 15:31
      Nie denerwuj sięsmile))
      Ludzie muszą coś tam se pogadać tylko po to żeby popieprzyć.
      Mój w maju kończy dwa lata. Dziś rano ważony 15,800. W życiu jakbyś go zobaczyła to nie powiesz ze tyle waży. Nie wiem gdzie to pochował. Ale też zawsze są komentarze jaki duży itp. Wcale sie tym nie przejmuje, cieszę sie ze mam zdrowe dziecko i tyle.
      To co mnie naprawdę wkurza, wręcz doprowadza do szału to to , że zawsze jak uspię małego po południu to minimum trzy razy dzwoni domofon.I po spaniu. Oczywiście nikt konkretny nie przychodzi, tylko ulotki.smile))Nie na temat ale wyrzuciłam to z siebie. Może nie zabiję kolejnego ulotkarza.smile
      Pozdrawiam
      • deela Re: szlag mnie trafia... 21.03.11, 15:39
        > To co mnie naprawdę wkurza, wręcz doprowadza do szału to to , że zawsze jak usp
        > ię małego po południu to minimum trzy razy dzwoni domofon.I po spaniu. Oczywiśc
        > ie nikt konkretny nie przychodzi, tylko ulotki.smile)
        odwiesić słuchawkę od domofonu i już, jak ktoś znajomy itd to może zadzwonić na kom
    • ancymon123 Re: szlag mnie trafia... 21.03.11, 15:43
      Tzw. nabite dzieci zawsze są oceniane jako te dużo jedzące. W wielu kręgach osoba bardziej "przy kości" to osoba dobrze odżywiona, a co za tym idzie, uwaga, bogata! Właśnie tak myslą strasze panie.
      Mój mąz mi opowiadał jak był ze swoją wcześniejsza dziewczyną u rodziny, i ona taka większa- taka dajmy na to Liszowska- a rodzinka (ciotki jakieś) waliły komplementy typu- o powodzi wam sie, dobrze odżywiona jesteś, kochanego ciałka nigdy za wiele itp. A panna cała jak burak się zrobiła.
      Olewaj więc, zwłaszcza jesli wiesz, że syn jest zbudowany proporcjonalnie.
      Teraz jest w naszym pokoleniu raczej moda na szczupłą sylwetke, wrecz chudą, i dlatego uwagi starszych pań odbieramy nie jako komplementy, a jako krytyke. One jednak mówią wg mnie życzliwie.
    • krolowanocy Re: szlag mnie trafia... 21.03.11, 15:44
      Ja cię rozumiem. Ma dwójkę, oboje żrą na potęgę, w przedszkolu/szkole śniadanie, obiad, podwieczorek, ten obiad w placówce jest koło 13, więc jak wychodzą po piątej, to w domu jedzą ze mną drugi obiad, potem jeszcze kolacja, chudzi są oboje przeraźliwie, spodnie trzeba z paskiem nosić, bo zjeżdżają z tyłka. I też ciągle, zwłaszcza o córce słyszę, że taka chudzina, ojejejku!
      W przypadku obcych ludzi na ulicy się nie patyczkuję, na uwagi dotyczące jej wagi czy wyglądu odpowiadam zimno, żeby dana osoba zajęła się swoją osobą, swoimi sprawami albo swoją wagą. W przedszkolu czy w innej sytuacji kiedy nie mogę tak odpalić, na szczęście nikt się nie czepia (zresztą trudno, żeby w przedszkolu ktoś coś mówił o wadze córki, skoro widzą ile ona tam je).
      Ja miałam tak całe dzieciństwo (słyszałam ciągle uwagi, jaka to jestem chudziutka, szczupaczek, że w ogóle mamusia nie karmi, itepe) i pamiętam, że było to dla mnie nieprzyjemne. Sorry, dziecko nie jest głuche i tez słyszy. Nie została mi żadna trauma oczywiście, ale niemiłe, no niemiłe, staram się chronić córkę przed takimi uwagami.
    • blaszany_dzwoneczek Re: szlag mnie trafia... 21.03.11, 16:01
      Och, takie komentarze to nic jeszcze. Moja koleżanka jechała kiedyś autobusem ze swoją ok. 2,5-latką, dziewczynką normalnie zbudowaną, ani nadmiernie szczupłą, ani nadmiernie pulchną, jedynie może buzię ma nieco pyzatą, ale nie jakoś bardzo - taką ma urodę. Dziewczynka w tymże autobusie siedziała u mamy na kolanach i jadła kawałek czekolady. I oburzony komentarz osoby siedzącej naprzeciwko: To dziecko jest otyłe i jeszcze je czekoladę?!!!
    • mruwa9 ciesz sie, jestes szczesliwa, 21.03.11, 17:16
      ze takiej skali masz problemy i tak banalne rzeczy cie ruszaja. A jesli dziecko jest napakowane i nie wyglada na zaglodzone, to znaczy, ze nie ma powodu, zeby denerwowac sie niedojedzonym obiadem. Widac ta polowa, ktora zjada , mu wystarcza i nie ma o co drzec szat ani szukac problemu tam, gdzie go nie ma.
    • rulsanka Re: szlag mnie trafia... 21.03.11, 17:47
      Cytat : ponieważ jestem bardzo przewrażliwiona na punkcie p
      > rawidłowej wagi przy okazji wizyt u lekarza waże i pytam pediatrę czy waga i wz
      > rost ok..wkurzają mnie takie wszystko wiedzące kobiety bo w gruncie rzeczy ocen
      > iają coś co w gruncie rzeczy jest nieprawdą... bo ja byłabym przeszczęśliwa gdy
      > by młody usiadł choć raz w tygodniu i wpałaszował cały podany mu obiad..a zazwy
      > czaj połowę zjada tatuś..


      Piszesz, że jesteś przewrażliwiona. I w tym jest problem. Twoja postawa może się odbić na dziecku. Wyluzuj. Po pierwsze, co być zrobiła gdyby waga i wzrost u synka nie były proporcjonalne? Nie daj Boże waga na wyższym centylu niż wzrost? Wpadłabyś w panikę i zaczęła odchudzać, bo co ludzie powiedzą? Chcesz, żeby dzieciak nabawił się kompleksów, bo mamusia się stresuje byle komentarzem? Jest jaki jest. O ile zdrowy i dobrze się rozwija, to się ciesz i nie przejmuj głupotami, tym bardziej że komentarze mogą być wręcz życzliwe, tylko ty je postrzegasz inaczej.
    • koza_w_rajtuzach Re: szlag mnie trafia... 21.03.11, 19:07
      Normalka...
      Moja córka jest niejadkiem, naprawdę niedużo rzeczy je, choć jest z tym ostatnio poprawa, a do niedawna ciągle słyszałam komentarze, że jest pulchniutka itd. Był czas kiedy moja córka nic w ogóle nie jadła w przedszkolu, wracała o 15 i dopiero wtedy jadła pierwszy posiłek w ciągu dnia, przeważnie nie więcej niż jeden mały naleśnik, bo nic innego nie chciała. I ona na tym jednym naleśniku przez cały dzień była. Taki stan rzeczy bardzo długo trwał, był moment nawet kiedy dziecko wyglądało bardzo źle i blado, a przy tym nie była jakaś szczupła, raczej taki trochę "pulpecik". Nikt nie mógł mi uwierzyć, że ona nic nie je, a w rodzinie mi zarzucano, że nie je, bo na pewno żywi się samymi słodyczami (sami dawali jej słodycze podczas wizyt, a potem mieli jakieś dziwne pretensje, że je je, bo ja nie jestem zwolenniczką, żeby zabierać dziecku z ust, to co dostało i wydzielać, bo u mnie zasada jest prosta "zjesz, to potem nie będziesz już mieć", bo osobiście rzadko słodycze kupuję, piec też nie piekę, bo nie lubię).
      Mój dwulatek je więcej od pięciolatki, choć zaczyna się to wyrównywać... a on od zawsze jest szczupły, fałdek nigdy nie miał, a córce ostatecznie fałdki znikły jak miała 3,5 roku, bo bo była bardzo pulchnym niemowlaczkiem, wykarmionym piersią.
      Takie życie, jedno je dużo, a wygląda jak z Oświęcimia (mam w rodzinie taki przypadek), a drugie je mało, a jest pulchne.
    • zawszeolga111 Re: szlag mnie trafia... 21.03.11, 19:19
      ...

      zamiast zastanawiac sie jak zamknac buzie pania,zacznij myslec co zrobic zeby syn wygladem nie prowokowal takich uwag ,bo w szkole bedzie dramat,
      • motylek-28 zawszeolga111 21.03.11, 19:31
        zawszeolga111 napisała:

        > ...
        >
        > zamiast zastanawiac sie jak zamknac buzie pania,zacznij myslec co zrobic zeby s
        > yn wygladem nie prowokowal takich uwag ,bo w szkole bedzie dramat,

        wiesz co? widzę że Twoja postawa przypomina te opisane panie niby życzliwe... według Ciebie powinnam odchudzić syna do rozmiaru szkieletu aby przypodobać się komuś tak?? otóż w szkole nie będzie dramatu, w przedszkolu również nie...nie zrozumiałaś chyba mojego poirytowania... wkurza mnie głupie gadanie a nie to że one widzą że moje dziecko jest duże bo nie jest.. po prostu nie jest szkieletorem jak wnuczkowie wspomnianych dam..a więc według nich jest GRUBE...
        chyba nie doświadczyłaś nigdy w swoim życiu żadnych głupich uwag i docinków i troszkę nie rozumiesz problemu..
      • longpath Re: szlag mnie trafia... 25.03.11, 16:02
        zawszeolga - ma zawszerację. Taki oksymoronik smile
        • aleksandra1357 Re: szlag mnie trafia... 26.03.11, 10:40
          longpath napisała:

          > zawszeolga - ma zawszerację. Taki oksymoronik smile

          To nie jest oksymoron.
      • franczii Re: szlag mnie trafia... 26.03.11, 06:41
        Srutututu tos pojechala. Nie o otylosc chodzi kochana tylko o to ze dziecko bardziej rozwiniete na tle rowiesnikow.
        Moj syn za pare mcy bedzie mial dopiero 5 lat a wiekszosc ludzi mysli ze chodzi juz do 1 klasy. Sadla nie ma wcale, nie mozna nawet o nim powiedziec ze pulchny czy nabity a jak koszulke sciagnie to zebra widac i z przodu i z tylu, dupka malutka. Ale nie przypomina watlej galazki to juz znaczy ze odzywionybig_grin
    • longpath Re: szlag mnie trafia... 21.03.11, 21:24
      A ja to poirytowanie bardzo dobrze rozumiem. Chodzi o przyczepianie łatek. Moje małe ma oba centyle 50, więc jakby na to nie patrzeć średnia krajowa, a ciągle słyszy, że ma "duży brzuszek" od obcych. Ostatnio lekarzowi na tak sformułowaną opinię wystosowaną do mojej córki powiedziałam po prostu: pan też ma wielki brzuch i nie robię z tego afery. mało tego, już w szpitalu, teściowa koleżanki z sali powiedziała o mojej córce, że pulchniutka, a dziecko ważyło niecałe 3 kg przy długości 52 cm. Ale miała "poliki". uważam, że przypinanie łatek dotyczących wagi (wszystko jedno czy to mówią, że chude, czy, że grube dziecię) należy tępić, bo jest to temat drażliwy i nieprzyjemny i dla rodziców, i dla dzieci, i później dla nastolatków.
      Można sobie mówić o potrzebie wyrobienia odporności psychicznej czy braku ważniejszych problemów, ale pragnę zauważyć, że prawidłowa waga i żywienie zaczyna być w Polsce tematem problematycznym. I lepiej tego w dzieciach nie podkręcać.
    • akonita Re: szlag mnie trafia... 25.03.11, 15:59
      ja tak mam tak z moja mama,co widzi moja corke(ponad 3l) to wyglasza jaka to ona gruba i ja tucze,ze najlepiej zeby tak ze 2 dni nie jadla,ja dostaje bialej goraczki bo corka jest naprawde szczupla i je bardzo malo,ale mama czepia sie bo syn mojej ciotki(a mamy siostry)jest polowa moej corki a 2 m.starszy,ale on je tylko i wylacznie mleko z butli bo nic nie lubi i wyglada co najwyzej na 2 lata i zadne argumenty do mamy nie trafiaja,gruba i juz!!!wkurza to na maksa
      • mamu-chaa Re: szlag mnie trafia... 25.03.11, 16:47
        Ja Ciebie rozumiem, to może być problem. Mój roczny syn jest bardzo dużym dzieckiem, do 6 msc. życia był tylko na piersi i ważył 12 kg wiec przybierał na wadze strasznie dużo, co tu gadać - był pulpetem i tyle. Co ja się nasłuchałam, od obcych ludzi, rodziny, nawet lekarzy - dwie starsze lekarki mnie zjechały że upasłam dziecko - no tak, wg jednej z nich "jak się ma takiego grubasa, to trzeba go przetrzymywać żeby przesypiał noc" a ja głupia matka karmiłam miesięczne dziecko w nocy. Jedynie nasza pediatra mnie pocieszała, ze jak na piersi to jest szansa że wyrośnie. I rzeczywiście, teraz ma rok i waży 13 kg,więc bardzo wyhamował.
        Ja jestem osoba spokojną, naprawdę, nie lubię się wykłócać o byle co, ale pewnego dnia nie wytrzymałam, byłam z synem na spacerze w parku, przechodziła obok mnie kobieta z córką chyba i jadły lody, rzuciła okiem na małego w wózku i powiedziała głośno - patrz, ale grubas, o matko co on je! Normalnie coś się we mnie zagotowało i warknęłam do niej "a co to panią obchodzi, a od lodów dupsko rośnie" , baba miała tyłek jak szafa trzydrzwiowa. Potem trochę żałowałam że tak się uniosłam, ale postanowiłam sobie wtedy że nigdy nikt nie będzie przy mnie obrażał mojego dziecka, nieważne jakie by było. I to jest chyba jedyny sposób na chamstwo. A ludzie zawsze wiedzą lepiej jak karmić, wychowywać cudze dzieci.
    • migotka23.0 Re: szlag mnie trafia... 25.03.11, 17:16
      Nie przejmuj sie to tylko gderaniewink Moja corka tez nigdy nie byla szkieletowym dzieckiemsmile Urodzila sie duuuuza i tak ciagnela do ponad roku a pozniej zaczela wyrastac. tez nie raz slyszalam ze jaka ona duza, gruba i pyza to ja zawsze odpowiadalam pol zartobliwie ze mam za to wiecej dziecka do kochania i ze mi to nie przeszkadza a jak ktos ma mi wydziwiac to niech sie nie patrzy i tylewink
      Majac rok wazyla 12kg a teraz majac ponad 2,5 roku wazy 14kg i waga od ponad pol roku (mysle ze jakies 8mcy) ani drgnie a teraz moge powiedziec ze je juz pieknie a najlepiej jej wchodzi czekolada i cukierki i guma do rzuciabig_grin

      Nie piszesz ile twoj synek ma i ile wazy, no chyba zem gapasmile
      • lidka73 Re: szlag mnie trafia... 25.03.11, 20:41
        A mnie szlag trafia jak słyszę podobne uwagi na temat wzrostu mojego siedmiolatka.
        O ile gadanie na temat wagi może ma na celu podtekst "odchudź kobieto to dziecko" to stwierdzenia z którymi ja się ciągle spotykam to: "O Boże jaki on wielki" służą wyłącznie do przekazania niesmaku komentującego, że dziecko mogło tak urosnąć.
        Lat 7 i 9 miesięcy wzrost 143, zawsze powyżej 97 centyla. Ja mam 180, mąż 197 to jakie do diabła ma być dziecko ? Ale każdy, nawet po kilka razy czuje się w obowiązku wyrazić swoje zdumienie i niedowierzanie.
        Pamiętam, że Krzyś miał 3 lata, kiedy, po kolejnym komentarzu sąsiadki, zapytał się mnie czy to źle być wysokim i dlaczego.
        Czasem mam wielką ochotę wykrzyknąć na widok znajomej "O Boże jaka ty jesteś stara, niesamowite!". Ma na to taki sam wpływ jak ja na wzrost dziecka.
        Wygadałam się, ale temat mnie sprowokował.
    • camel_3d jakies kompleksy?? 25.03.11, 20:35
      ?
    • scarlet_s Re: szlag mnie trafia... 25.03.11, 23:39
      Olej sobie głupie baby. Ja mam to samo. Moja mała jest bardzo duża, ludzie na jej widok robią wielki oczy, ciągle slyszę komanterze jaka to ze mnie dobra matka, bo moje dziecko tak rewelacyjnie wygląda. Nie odzywam się, tylko szybko uciekam od takich ludzi. Radzę to samo.
      Ja się przekonuję i w życiu i na często forum, że głupota ludzka nie zna granic. Jak ktoś ma inne dziecko to już ludzie mu spokoju nie dadzą.
    • franczii Re: szlag mnie trafia... 26.03.11, 06:28
      ja olewam i nie mam potrzeby odparowac slyszac takie uwagi. A podobne uwagi na temat moich dzieci i ja slysze. Bo moje nie sa wychudzone, maja prawidlowa wage, dobrze rosna, wygladaja na wiecej niz maja w rzeczywistosci co spotyka sie z podziwem u innych osob i biadoleniem nad wlasna chudzinka ale tez z takim zalozeniem, ze problemow z jedzeniem moje na pewno nie maja. A to nieprawda bo ile ja sie nauzeram w sprawach jedzeniowych to moje. Zwlaszcza starszy, owszem chetny do jedzenia ale samych swinstw. Do jedzenia obiadu trudno go zagonic. Ja sie juz do tego przyzwyczailam. Kolezanki syn, rowiesnik mojego starszego zawsze byl chudziutki, pol glowy nizszy i 5 kilo lzejszy od mojego. I kolezanka wpycha w niego zarcie zeby go podtuczyc i biadoli ze mlody juz nie chce a on juz zjada chyba wiecej niz moj synbig_grin
    • leneczkaz Re: szlag mnie trafia... 26.03.11, 10:05
      No ale może wygląda dla tej pani jak gruby więc oceniła fakty. Mi też się nie podobają upasione dzieci i mamusie które tłumaczą 'taki zbity' a dzieć do 18 kg. dobija.
      • franczii Re: szlag mnie trafia... 26.03.11, 14:58
        Lo matulu nastepna co nie wie o czym mowa.
        Nie wszyscy sa watlutkiej budowy ciala. Wsrod doroslych sa roznice i wsrod dzieci tez musza byc. I nie znaczy ze te niewatle sa spasione czy chocby pulchne. One po prostu nie sa watle i tyle.
    • black.joanna Re: szlag mnie trafia... 26.03.11, 17:42
      Nie masz większych problemów??? I jeszcze piszesz o tym na forum???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka