motylek-28
21.03.11, 15:12
..jak słyszę komentarze pt:" o.. a pani synek chyba nie ma problemu z jedzeniem?..tak dobrze sobie wygląda..."
kurde mać...czy jak dziecko nie jest chodzącym szkieletem tzn. że w domu pałaszuje wszystko co mu się pod nos podstawi???.. może zbyt ekspresyjnie podchodzę do tematu, ale już kilka razy byłam świadkiem takiej wypowiedzi gdzie (zazwyczaj) dwie starsze panie oceniają wagi swoich podopiecznych stwierdzając jakie to okropne z nich niejadki są -ale po takiej wypowiedzi oczywiście patrząc na moje dziecko jedna milo stwierdza, że on to raczej nie gardzi jedzeniem...
naprawdę jak słyszę takie coś nóż mi się w kieszeni otwiera.. nie chodzi mi o to że jestem mało krytyczna czy coś.. moje dziecko nie jest chude, ale proporcjonalne do swojego wzrostu... ponieważ jestem bardzo przewrażliwiona na punkcie prawidłowej wagi przy okazji wizyt u lekarza waże i pytam pediatrę czy waga i wzrost ok..wkurzają mnie takie wszystko wiedzące kobiety bo w gruncie rzeczy oceniają coś co w gruncie rzeczy jest nieprawdą... bo ja byłabym przeszczęśliwa gdyby młody usiadł choć raz w tygodniu i wpałaszował cały podany mu obiad..a zazwyczaj połowę zjada tatuś..
może powiecie, że przesadzam..może że powinnam olać takie wypowiedzi... ale może miałyście podobne sytuacje i macie jakieś sposoby aby zamknąć takim paniom usta..ja zdaję sobie sprawę z tego że dzieci są różne..ale nie wypowiadam otwarcie i głośno przy dzieciach swojej opinii że dziecko może niedożywione i poszarzałe jakieś albo inne wygląda jak mały mopsik...