Dodaj do ulubionych

Matki idealne?

23.04.11, 17:23
Mam wrażenie, że większość mam na tym forum to matki idealne - zawsze spokojne, wyważone, tłumaczą dzieciom na spokojnie, nigdy nie krzykną, a klaps to największa rodzicielska porażka i trzeba go tydzień opłakiwać.

Czy naprawdę nigdy nie macie chwili słabości, nie macie ochoty wystawić dziecka na balkon i mieć chwili spokoju?smile Oczywiście balkon to przenośnia, żeby nie było niedomówieńsmile
Obserwuj wątek
    • tempera_tura Re: Matki idealne? 23.04.11, 17:25
      ble ble ble, kiepsko znasz e matki. Trafiają sie paskudne jednostkismile
      • pamplemousse1 Re: Matki idealne? 23.04.11, 17:31
        Naprawdę mam takie wrażenie! tempera_turo. Jak tylko piszę coś "wbrew regułom", od\razu atak smile
    • klara154 Re: Matki idealne? 23.04.11, 17:55
      Na forum pewnie takie matki, jak się widuje na placu zabaw. Jedne krzyczą i leją dziecko, za to, że się przewróciło, inne zawsze pogodne i z walizką cierpliwości.
      Tyle, że na forum łatwiej się zakamuflować.
      • dotka1987-20 Re: Matki idealne? 26.04.11, 20:02
        No co ty!!Przecytaj sobie moja historie to sama sobie odpowiesz na to pytanie!!Matki idelane??Nie ma takich!!Ja nia nie jestem bynajmniej czasami to wogole mam dosc wszytskiego a przeciez kocham swoje dziecko!
    • futro.1 Re: Matki idealne? 23.04.11, 18:10
      eee tam idealne, takie nie istnieją tak jak nie istnieją idealni faceci wink klawiatura cierpliwą jest a "koń jaki jest każdy widzi" w miejscach publicznych
    • krolowanocy Re: Matki idealne? 23.04.11, 18:13
      Oczywiście, że idealne!
      Nie jesteś idealna? Sio stąd!
    • mama_amelii Re: Matki idealne? 23.04.11, 18:15
      eee tam idealne, takie nie istnieją tak jak nie istnieją idealni faceci klawiatura cierpliwą jest a "koń jaki jest każdy widzi" w miejscach publicznych

      Święte słowabig_grin Jeśli chcesz zostać na forum to radze trochę dystansu do większości wypowiedzismile
    • leneczkaz Re: Matki idealne? 23.04.11, 19:46
      Ja jestem idealna (oczywiście poza momentami w których nie jestem.. wink).
    • koza_w_rajtuzach Re: Matki idealne? 23.04.11, 19:59
      Staram się być spokojna, wyważona i tłumaczyć dzieciom wszystko. Prawie zawsze mi to wychodzi, ale nie ma to nic wspólnego z byciem idealną. Co to w ogóle matka idealna? Chodzi o to, żeby się starać i nie praktykować patologicznych zachowań względem swoich dzieci. Klapsów nie daję nigdy, bo uważam, to właśnie za patologię. Jeśli czuję, że muszę wybuchnąć, to wolę krzyknąć niż uderzyć, ale rzadko są takie sytuacje.
    • imogen0 Re: Matki idealne? 23.04.11, 20:07
      Oczywiście,że miewam chwile słabości i mam ochotę wystrzelić moją dwójkę w kosmos(czasami trójkę).Ale wiem,że krzykiem nic nie wskóram,krzykłam nie raz na dzieciaki...nie lubię tego uczucia.
      Ale ja z natury jestem spokojna i cierpliwa i myślę,że temperament rodziców jest ważny,ludzie są różni i w różnych sytuacjach życiowych...jak mam jakiś stres to chodzę podminowana i dzieciaki mnie strasznie wtedy irytują.Ale wiem,że nie mogą obrywać bo mama ma gorszy dzieńsmile
      Pozdrawiam świątecznie.
    • joshima Re: Matki idealne? 23.04.11, 21:17
      pamplemousse1 napisała:

      > Czy naprawdę nigdy nie macie chwili słabości, nie macie ochoty wystawić dziecka
      > na balkon i mieć chwili spokoju?smile Oczywiście balkon to przenośnia, żeby nie b
      > yło niedomówieńsmile

      Ale, według mnie, od chwili słabości w postaci chęci wystawienia dziecka na balkon, do dania mu klapsa to jeszcze daleka droga. A poza tym opanowanie, panowanie nad swoimi emocjami i niebicie dziecka to jeszcze nie pretenduje do bycia matką idealną.

      Tak uważam, że to tylko kwestia dojrzałości emocjonalnej i umiejętności panowania nad sobą. Tego się można nauczyć i trzeba, bo raczej nikt się z taka umiejętnością nie rodzi.

      Poza tym, każdy (ze mną na czele, żeby nie było) ma czasem ochotę walnąć kogoś innego w ucho i jakoś na ogół, normalni ludzie potrafią się powstrzymać jeśli chodzi o dorosłego a jeśli chodzi o własne dziecko, to już się niektórym nie udaje.
    • agnieszka_z-d Re: Matki idealne? 23.04.11, 21:34
      Oczywiście, że mam rożne myśl..., z tym, że czasem nie tyle wystawić Dziecko na balkon, co po prostu wywalić przez zamknięte okno mam ochotęwink
      Wtedy sama wychodzę po prostu na wymieniony wyżej balkon wziąć kilka głębszych wdechów świeżego powietrza i jakoś udaje się przeżyć kolejny dzień moim Córkomwink
      Poza tym jestem perfectbig_grin
    • w_miare_normalna Re: Matki idealne? 23.04.11, 22:42
      Oj idealną matką to ja na pewno nie jestem bo i klapsa przywalę (ostrzegawczego) jak na prawdę zasłuży (za nic nie bije) i krzyknę nie raz, no i słodycze daję również, oraz przed tv sadzam jak ma płaczliwy dzień smile

      -
      Mama Roksany, ur. 16/06/2008 .
    • futro.1 Re: Matki idealne? 23.04.11, 22:48
      jestem wyrodną matką ale w oczach mojego syna jestem idealna winkbig_grin

      klaps jest rodzicielską porażką. niekoniecznie największą ale jest. oznacza bowiem, że skończyły nam się argumenty słowne. zapewne większość dzieciaków kiedyś przekracza granicę cierpliwości rodziców i wtedy my, rodzice krzyczymy. i to nie jest nic wstydliwego ani bardzo złego, ważne aby nie wyzywać, nie poniżać. zdarza mi się wrzasnąć lub zaryczeć, najczęściej jednak wychodzę na papierosa i to jest sygnałem dla młodego że przesadził. czasami nachodzą mnie myśli co by rzucić to wszystko w cholerę i przez przynajmniej tydzień być bezdzietną singielką big_grin

      ideały w przyrodzie nie występują wink rzecz w tym aby dogadać sie z własnym dzieckiem. wtedy wszystko staje się łatwiejsze
      • w_miare_normalna Re: Matki idealne? 23.04.11, 23:17
        futro no proszę Cię ile to już razy słyszałam ten tekst, że klaps jest klęską rodzica. Wiesz co Ci poiwiem ? WALI MNIE TO.
        Moja 3 latka już jest an tyle duża, ze rozumie co można, a czego nie. W takim razie skoro proszę Ją jakieś 30 minut, żeby sżła koło mnie, a nie uciekała na ulicę, a ona ucieka dalej patrząc mi w oczy, to za setnym powtórzeniem "Roksana wróć, nie uciekaj, tam jest ulica, jeżdżą auta", wtedy po prostu z bezsilności daje klapsa bo nerwy mi wysiadają.
        • green.szate Re: Matki idealne? 23.04.11, 23:28
          Dla mnie taka sytuacja jest jak najbardziej normalną i logiczna. Bo co gorsze? Klaps i tzw rodzicielski porażka czy......
          • joshima Re: Matki idealne? 24.04.11, 00:13
            Skoro już dopadłaś to dziecko, żeby dac mu klapsa, znaczy że nic mu się nie stało. Tak więc tylko odreagowujesz. A wystarczy wziąć za rękę i prowadzić, nawet mimo protestów. Płaczu tyle samo a mimo wszystko jakieś takie sensowniejsze, bo rzeczywiście służy zapobiegnięciu czemuś a nie odreagowaniu na kimś swojego stresu i bezsilności.
            • imogen0 Re: Matki idealne? 24.04.11, 00:21
              Zgadzam się Joshima
              Ja przy pierwszym dziecku często ustępowałam bo w przeciwnym razie był ryk na całą ulicę i wpatrzone we mnie oczy przechodniów.
              Dzisiaj młodszą biorę stanowczo za rękę,trochę płaczu i żadne klapsy niepotrzebne.
              Takie uspołecznienie malucha to żmudna praca,chodzimy często na spacery,dużo tłumaczę,pokazuję i pilnuję,np.nigdy nie wypuszczam rączki przy ruchliwej ulicy.
            • green.szate Re: Matki idealne? 24.04.11, 11:55
              Klaps w moim rozumieniu jes oczywiscie bardziej psychiczny niż fizyczny, przeciez niemowimy
              o przemocy, biciu itp skrajnych przypadkach. Moje wnioski są bardziej poparte obserwacja niż z autopsji. Moje dziewczyny nie wiedzą co to klaps, ale przyjmuje do wiadomości ze są takie sytuacje i nie potępiam ich. Na odreagowanie jest milion innych sposobów, więc nie upraszczajmy sprawy, ze każdy czyn to nasza porazka i bezsilność. Nad kalkulatkiem jesteśmy wstanie zapanować, to nie jest wielki wyczyn, a jak to robimy i jakimi sposobami to kwestia wyboru, decyzji i panujących zasad.
            • mgd3 Re: Matki idealne? 27.04.11, 14:50
              A mnie najbardziej rozwalają te wszystkie wymyślne teorie o szkodliwości klapsów.
              Bo klaps jest poniżający, uwłaczający godności dziecka, wyżywasz się na nim z bezsilności, czuje że je krzywdzisz bo jesteś silniejszy bla bla bla bla.... (to tak z grubsza co pamiętam z tego forum). A "stanowcze trzymanie za rękę" wyrywającego się wyjącego malucha to czym się różni? Nie jest przypadkiem stosowaniem przymusu fizycznego potwierdzającego dominację w stadzie? I drugi argument "innego dorosłego byś nie uderzyła" - a ilu innych dorosłych trzymałabyś przemocą za rękę gdyby z wrzaskiem próbowali się wyrwać i gdzieś iść?
              Moim zdaniem "trauma, poczucie bezradności itp, itd" będą identyczne w obu przypadkach.
              i demonizowanie klapsów jest bez sensu. Nie mówię o jakimś biciu krzywdzącym fizycznie, tylko o symbolicznym "klepnięciu w tyłek". Moim zdaniem dokładnie taki sam wymiar psychiczno-pedagogiczno-... będzie miało podbiegnięcie za dzieckiem i zaciągnięcie wyjącego z powrotem z ulicy na chodnik co zawołanie "wracaj natychmiast bo dostaniesz klapsa".
              • joshima Re: Matki idealne? 27.04.11, 19:56
                mgd3 napisała:

                > A "stanowcze trzymanie za rękę" wyryw
                > ającego się wyjącego malucha to czym się różni?
                Tym, że trzymanie za rękę jest po to by czemuś zapobiec a klaps jest fakcie po to by odreagować własną złość.
                • mgd3 Re: Matki idealne? 28.04.11, 08:33
                  No wiem. Chodziło mi o to, że jako "psychologiczno-upokarzająco-..." niczym się nie różni smile I takie demonizowanie, że klaps to trauma jest dla mnie jakimś pomieszaniem pojęć. Jasne, że trzeba dziecko traktować z szacunkiem, liczyć się, słuchać, itp itd... Ale zanim dorośnie i będzie rozsądne i samodzielne to miliard razy ograniczymy jego wolność i upokorzymy zmuszając do postąpienia tak jak go zmuszamy a nie jak sam chce. Niezależnie od tego czy go klapsamy czy nie wink Po prostu "stanowcze trzymanie za rękę" wydało mi się dobrym przykładem "upokarzania zmuszaniem przemocą" big_grin
                  • joshima Re: Matki idealne? 28.04.11, 10:37
                    mgd3 napisała:

                    > No wiem. Chodziło mi o to, że jako "psychologiczno-upokarzająco-..." niczym się
                    > nie różni smile I takie demonizowanie, że klaps to trauma jest dla mnie jakimś po
                    > mieszaniem pojęć.
                    A dla mnie nie. Jak na mnie ktoś krzyknie, żeby mnie powstrzymać to przełknę to bez problemu, ajle jak mnie zjedzie, żeby odreagować stres to znacznie mniej mi się to będzie podobać. Uważasz, że dzieci są głupie i nie odróżniają?

                    > Po prostu "stanowcze trzymanie za rękę" wydało mi się dobrym przykładem "upokar
                    > zania zmuszaniem przemocą" big_grin
                    Nie sądzę, by było to upokarzaniem. Choćby dlatego, że intencje są inne niż wprzypadku bicia z bezsilności i nerwów.
              • imogen0 Re: Matki idealne? 27.04.11, 22:21
                Ja zawsze wyobrażam sobie co ja bym czuła w określonych sytuacjach.
                Jak bym się czuła gdyby mnie ktoś opieprzył na ulicy pełnej ludzi?Albo klapnął w dupę?A dzieciaka mozna bo to tylko dziecko.Dla mnie to mały człowiek i jeśli wyje bo kółko od samochodziku odpadło to szanuję to bo dla niego to naprawdę koniec świata...
        • w_miare_normalna Re: Matki idealne? 24.04.11, 01:24
          Mało tego, sytuacja ktora opisalam zdarzyla sie w zeszlym tygodniu na oczach panow policjantow siedzacych w radiozowie. czekalam tylko kiedy wysiada i w najlepszym wypadku wlepia mandat (?) w, a w najgorszym zabiora dzieciaka, alle juz nerwy mi pusciy i nie zwracalam uwagi na nikogo, policjanci widzieli cala sytuacja., I to jak puszczam siatki i wozek i gonie mloda, i to jak krzycze,prosze i blagam i rowniez to jak mloda z szyderczym usmiechem na twarzy ucieka. po moim solidnym klapsie, pokiwali tylko glowamim czylki jakby dlai przyzwolenie. minelam ich potem z dzieciakiem na rece z wozkiem w rekach i siatkami i z tych nerwow wypalilam " i co sie szczerzysz ", odpowiedzial usmiechem. chyba widzieli, ze juz stracilam kontrole nad soba.

          ps" to nie pierwsza taka sytuacja, raz samochod zatrzymal sie z piskiem opon jakis metr przed nia, doslownie
          • koza_w_rajtuzach Re: Matki idealne? 24.04.11, 07:24
            > ps" to nie pierwsza taka sytuacja, raz samochod zatrzymal sie z piskiem opon ja
            > kis metr przed nia, doslownie

            To ile Ty masz dzieci? Bo jeśli tylko jedno to naprawdę mnie dziwi, że nie potrafisz je dopilnować. Jak to możliwe, że 3-letnie dziecko znalazło się samo na jezdni? Gdyby zaistniała podobna sytuacja, to bym obwiniała przede wszystkim siebie. Jeśli dziecko biega wszędzie i nie reaguje na "stój", to idzie za rękę, bo się nie słucha i tyle. Osobiście nawet 5-latkę pilnuję bardzo uważnie, mimo, że nigdy nie miała zapędów, żeby wybiegać na ulicę (w przeciwieństwie do 2-letniego brata), ale zdarzyło się np. że stałyśmy na przejściu dla pieszych i zaczęłam mówić "chodź, pójdziemy zaraz do...", nie miałam na myśli, że już teraz mamy iść, ale dziecko słysząc "chodź" momentalnie zabrało się do biegu przez jezdnię, ale ponieważ zawsze stoję obok i mam oczy dookoła głowy, to szybko ją złapałam. Naprawdę nie wiem co musiałoby mi się stać, żeby malutkie dziecko znalazło się na ulicy, tuż przed hamującym autem.
            • w_miare_normalna Re: Matki idealne? 24.04.11, 11:23
              Po prostu przemknęła między moimi nogami. Wiesz , każdy kto kiedyś zwrócił mi uwagę na to, że nie umiem dopilnować dzieciaka, przekonał się na własnej skórze, że nie jest to łatwe.
              Myślisz, że sama wypchnęłam dzieciaka na ulicę, żeby pózniej mieć powód bo dawania klapsa ?
              • aleksandra1357 Re: Matki idealne? 24.04.11, 21:29
                w_miare_normalna napisała:

                > Po prostu przemknęła między moimi nogami. Wiesz , każdy kto kiedyś zwrócił mi u
                > wagę na to, że nie umiem dopilnować dzieciaka, przekonał się na własnej skórze,
                > że nie jest to łatwe.
                > Myślisz, że sama wypchnęłam dzieciaka na ulicę, żeby pózniej mieć powód bo dawa
                > nia klapsa ?

                Skoro masz dziecko, które wybiega notorycznie na jezdnię z bezczelnym uśmiechem, to trzeba z tym po prostu coś zrobić, zamiast bić, bo to, jak widać, NIC nie zmienia, skoro problem się powtarza. Rozwiązań jest kilka:
                - dodatkowy sprzęt: podwójny wózek, dostawka itp.
                - bezwzględny nakaz trzymania się wózka/ręki mamy w określonych miejscach (nie zawsze, żeby nie stwarzać bezsensownych nakazów) i za złamanie tego nakazu dotkliwa kara, ale nie cielesna (np. brak słodyczy/TV/zabawy) albo po prostu osadzenie na pupie na chodniku i dalsza droga dopiero po przeprosinach i złapaniu się wózka. Oczywiście połączyć to z rozmawami poglądowymi o wypadkach i nieustannie chwalić za trzymanie się wózka.

                Moim zdaniem córka po prostu jest zazdrosna o malucha w wózku i w ten sposób zwraca na siebie uwagę. Spróbuj ją jakoś dopieścić, ukochać, wmówić, że młodsze dziecko ją podziwia, jak umie się trzymać wózka itp.
                • w_miare_normalna Re: Matki idealne? 24.04.11, 23:01
                  Od czasu tego klapsa nie ucieka smile
                • koza_w_rajtuzach Re: Matki idealne? 25.04.11, 07:31
                  > Moim zdaniem córka po prostu jest zazdrosna o malucha w wózku i w ten sposób zw
                  > raca na siebie uwagę.

                  ale w miarę normalna ma chyba tylko jedno dziecko.. w innym wypadku jakieś problemy z dopilnowaniem byłyby jeszcze dla mnie zrozumiałe.
                  • aleksandra1357 Re: Matki idealne? 25.04.11, 16:26
                    koza_w_rajtuzach napisała:

                    > > Moim zdaniem córka po prostu jest zazdrosna o malucha w wózku i w ten spo
                    > sób zw
                    > > raca na siebie uwagę.
                    >
                    > ale w miarę normalna ma chyba tylko jedno dziecko.. w innym wypadku jakieś prob
                    > lemy z dopilnowaniem byłyby jeszcze dla mnie zrozumiałe.

                    Zmyliło mnie to, że mówiła, że trzyma wózek, a dziecko ucieka.
                    No to w takim razie też już nie rozumiem.
                    • zabulin Re: Matki idealne? 26.04.11, 12:30
                      Zmyliło mnie to, że mówiła, że trzyma wózek, a dziecko ucieka.
                      > No to w takim razie też już nie rozumiem.



                      Ja tam rozumiem. MaMy takiego agenta smile, ZE nawet siły specjalne by nie zdolaly przewidzieć, co zrobi smile


                      bardzo grzecznie chodzil za rękę, wozka nie uzywamy odkąd skończył rok i 10 m-cy. NIGDY nie rwal na ulicę bo nie wolno. I wie, ze nie wolno. No, to idziemy raz z zakupami- ja torby w obu rękach. On trzyma się torby i nagle ratatuj przez jezdnię. Torby na ziemię. ja za nim.
                      Zlapalam, skrzyczalam, nie powiem. I klops. Bo ja mam dwie siaty, tylko dwie ręce, zero wozka (co to w ogole jest?), a Misiu decyduje, ze on nie pojdzie na nogach.

                      Fajowo, bo jakby nie bylo, nie wezmę na ręce jego i dwóch siat.
                      Tlumaczę, proszę, nie pomaga. To złapalam siaty obie w jedną rękę, syna za drugą. Przeszedł metr i się kladzie na ziemi.
                      Siaty na chodnik, podnosze go.

                      I tak do samego domu.
                      Ciśnienia mialam pewnie dwieście. Do domu sżłam godzinę (normalnie 10 minut), a on sie śmiał i miał ubaw.
                      Tak, skrzyczałam go, nie mam wyrzutow sumienia. Nie jestem idealna.

                      Wiem, moja wina, po co kupowalam dwie siatki zakupow, czemu nie wzięłam auta, no i wreszcie "mogłam przewidziec".

                      Ale skoro nie przewidziałam, nie jestem idealna.

                      Przyklad dwa.

                      Wielki piątek. Jesteśmy w ogrodzie. Jest tam rowniez nasz samochód. Jak zwykle, zresztą.Wjeżdżamy do garażu zawsze wieczorem. Samochód jest dokładnie tydzień starszy od syna.Czyli ma trzy lata i trzy miesiące.

                      Podjazd jest wysypany kamieniem. Od dwóch lat.

                      Ja zamiatam chodniki, mąz wyciąga z garażu odkurzacz samochodowy. Misiu podbiega z wiaderkiem i slodziutko mowi:' Mamusiu nazbieram kilka kamyczkow z podjazdu do wiadereczka"

                      Sielanka. Podbiega do podjazdu, wklada kamyki do wiaderka, jest w odległości 5 m od nas.
                      W sekundzie wyciągnąl kamień z wiaderka i zaczał rysowac po masce. Krzyknęłam "zostaw", na co zaczął uciekać, ale ręką uzbrojoną w kamień ciągnął po cąłym boku samochodu.

                      I to też jest nasza wina. Nasz trzylatek był w odległości większej niż długość ramienia od nas. Toż to prawie bez opieki (to nic , ze teren zamknięty, wlasny dom z ogrodem). Nie ma oczek wodnych, dziecko jest zawsze w zasięgu wzroku. Jak jest na dworze, ktores z nas też.

                      No i nasza wina, bo nie pomyśleliśmy, ze mozę wpaść na taki głupi pomysł.

                      Po tyłku nie dostał, ale chyba tylko dlatego, ze zbyt byłam zajęta płakaniem (nie stanęłam na wysokości zadania, nie opanowałam emocji, płakalam zamiast przytulic i spokojnie oraz łagodnie tłumaczyć, zeby wiecej tak nie robił).

                      Zawaliłam równiez, bo od urodzenia nie powtarzalam:'Nie rysuj kamykiem po samochodzie"
                      A powinnam była przewidzieć, ze może tak się stać.


                      Mea culpa, nie jestem idealna.
                      Mąż jest jeszcze gorszy. W ogole się nie znalazl w tej sytuacji. Byl wsciekły, zamiast głęboko odetchnąć na balkonie i powiedzieć sobie z uśmiechem, ze to tylko samochod.

                      Jesteśmy okropną rodziną.

                      A najlepszy był komentarz takiej jednej mądrej:" No po co kupowaliście taki drogi samochod? Macie teraz za swoje."


                      smile smile smile

                      Acha, Syn powiedzial, ze chcial mięc srebrny samochod, nie czarny i chciał sobie pokolorować srebrnym kamykiem.
                      Urocze smile
                      • joshima Re: Matki idealne? 26.04.11, 13:03
                        zabulin napisała:

                        > Po tyłku nie dostał, ale chyba tylko dlatego, ze zbyt byłam zajęta płakaniem (n
                        > ie stanęłam na wysokości zadania, nie opanowałam emocji, płakalam zamiast przyt
                        > ulic i spokojnie oraz łagodnie tłumaczyć, zeby wiecej tak nie robił).
                        Zrozumiałabym, gdyby Ci nerwy puściły, bo dziecku groziło niebezpieczeństwo. Płakałaś z powodu porysowanego samochodu? Poważnie?
                        • zabulin Re: Matki idealne? 26.04.11, 13:15
                          Zrozumiałabym, gdyby Ci nerwy puściły, bo dziecku groziło niebezpieczeństwo. Pł
                          > akałaś z powodu porysowanego samochodu? Poważnie?


                          No, poważnie, poważnie.
                          Wiem, joshima, ty jako matka idealna nie rozplakalabyś się nawet gdyby twoje dziecko podpaliło dom.
                          Dziecku nic by się nie stało, dom by spłonął, ale ty trwalabyś jak głaz bez emocji. jak robot, cyborg albo idalna e-matka.
                          Oczywiście przesadzam- twoje dziecko nie podpaliło by domu teraz, bo byś na to nie pzowoliła (dziecko na długość ramienia wink a w przyszlości będzie idelanym dzieckiem idelanej e-matki i żadne głupie pomysly do głowy mu nie przyjdą.


                          Ja się wkurzylam i rozpłakalam.
                          Mnie jednak wzrusza jak ktoś niszczy moją rzecz warta 100 tys. Nawet jeśli jest to moje dziecko.
                          GDyby to byl ktos obcy, pewnie bym mu nogi z d...y wyrwała, jakbym zlapala. A poniewaz zrobiło to moję dziecię, okazalam emocje w taki wlasnie sposob.

                          Ale juz napisalam- nie jestem idealna.

                          PS. A tak na marginesie? Czy zawsze się dziwisz jak ktoś przezywa to, ze zniszczy im sie coś materialnego, czy tylko na potrzeby tego forum???
                          • joshima Re: Matki idealne? 26.04.11, 14:21
                            zabulin napisała:

                            > Wiem, joshima, ty jako matka idealna
                            Nie uważam się za matkę idealną, ale jeszcze nie upadłam na dłowę, żeby płakać z powodu kawałka żelastwa na kółkach. I nie przesadzaj. Rysa na lakierze kilkuletniego auta to nie pożar domu. No cóż. Dla mnie to po prostu śmieszne.

                            > Mnie jednak wzrusza jak ktoś niszczy moją rzecz warta 100 tys. Nawet jeśli jest
                            > to moje dziecko.
                            To następnym razem kup tańsze, skoro Cię to naraża na takie nerwy.

                            > PS. A tak na marginesie? Czy zawsze się dziwisz jak ktoś przezywa to, ze zniszc
                            > zy im sie coś materialnego, czy tylko na potrzeby tego forum???
                            Zawsze. Dla mnie rzeczy to tylko rzeczy. Służą do tego, żeby ich używać. Naturalna koleją jest, ze się starzeją i niszczą a potem się kupuje drugie. Nie kupuję rzeczy ponad moje możliwości finansowe i nie stresuję się jak się coś zniszczy lub zużyje. Naprawdę są ważniejsze dla mnie sprawy niż rzeczy codziennego użytku.

                            Owszem, mogę się czasem zmartwić, że zniszczyło się coś co wyjątkowo lubiłam. Ale płakać z powodu rysy na lakierze samochodu? Toż ja z domu bym musiała autem nie wyjeżdżać, gdyby to stanowiło dla mnie aż taki problem. Przecież może mnie ktoś zahaczyć na parkingu, albo wjechać we mnie na skrzyżowaniu. Kamień mi może strzelić spod kół i będzie ryska. Za każdym razem miałabym ryczeć? Wolne żarty. Tyle razy ile nasze samochody stały u blacharza, to ja bym chyba w wariatkowie wylądowała.
                            • zabulin Re: Matki idealne? 26.04.11, 14:51
                              To następnym razem kup tańsze, skoro Cię to naraża na takie nerwy.

                              Spodziewalam się bardziej konstruktywnego komentarza smile
                              Nie, nie kupię następnym razem tanszego. Lubię komfortowe auta.

                              Wiesz, ludzie normalni maja emocje- wzruszaja się, denerwują, płacza, śmieje z różnych powodów.
                              Jak na osobe z doktoratem masz strasznie ciasny umysl, ze nie potrafisz tego zrozumieć.

                              Ja nie twierdzę, ze płakalam trzy dni, ale jak zobaczyłam ja mój urwis maźga te kółka kamieniem po masce, zagotowalam.
                              I sie poryczalam- ja płacze z wscieklości.

                              Ty nie placzesz, jesteś zawsze opanowana, racjonalna do bólu, mdła po prostu?

                              I na dodatek udajesz. Nie tak dawno czytałam wątek, w którym już ostro jechałas plebejskimi tekstami do jakiejś dziewczyny.Ostro byłas zdenerwowana.

                              I mnie z kolei dziwilo, ze tak się wkurzasz o takie pierdoly smile smile smile
                              Acha, ty się irytowac możesz ale jak ktoś się popłacze, to już zdziwienie??
                              A, chodzi o skalę problemu?
                              Wszak porysowany samochod to pestka, ale szpilka od forumowej koleżanki emocje usparwiedliwia smile smile


                              Za każdym razem miałabym ryczeć? Wolne żart
                              > y. Tyle razy ile nasze samochody stały u blacharza, to ja bym chyba w wariatkow
                              > ie wylądowała.


                              To może jakieś lekcje jazdy weź, bo to nie jest norma, zeby auto ciągle stalo u blacharza wink


                              Czy zawsze się dziwisz jak ktoś przezywa to, ze
                              > zniszc
                              > > zy im sie coś materialnego, czy tylko na potrzeby tego forum???
                              > Zawsze.


                              A jak komus powodź zaleje mieszkanie i płacza tez się dziwisz? Naprawdę? Dziwna jesteś.

                              Nie kupuj
                              > ę rzeczy ponad moje możliwości finansowe i nie stresuję się jak się coś zniszcz
                              > y lub zużyje. Naprawdę są ważniejsze dla mnie sprawy niż rzeczy codziennego uży
                              > tku.


                              Ja też nie. I stać mnie na wydanie 2000 na malowanie auta. Tylko, ze nie jest mi to obojetne. Niezaleznie od ilości kasy, którą posiadam, nie lubie wyrzucac pieniedzy.
                              I bardzo szanuje wszystkie swoje rzeczy i książkę za 20 zł i samochod za 100 tys.
                              Niektorzy nie- zwisa im, ze jeźdża brudnym, porysowanym, chodzą w poplamionym- mnie nie.

                              I inaczej gdy spod mijajacego cię samochodu wyleci kamyk i zarysuje ci zderzak- trudno, nie dąło się przewidzieć, zdarza się. A inaczej ze zniszczeniem w taki sposób.






                              • joshima Re: Matki idealne? 26.04.11, 18:03
                                zabulin napisała:

                                > Wiesz, ludzie normalni maja emocje- wzruszaja się, denerwują, płacza, śmieje z
                                > różnych powodów.
                                No poatrz to ja jestem normalna. Bo miewam emocje. Tyle, że z powodów, które są tego warte tongue_out


                                > Ty nie placzesz, jesteś zawsze opanowana, racjonalna do bólu, mdła po prostu?
                                Nie wiem czy jestem mdła, nie mnie to oceniać. Uważam jednak, że rysa na kawałku żelastwa to nie powód do płaczu.

                                > I na dodatek udajesz.
                                Skoro tak twierdzisz. Wygląda na to, że znasz mnie lepiej.

                                > A jak komus powodź zaleje mieszkanie i płacza tez się dziwisz?
                                No sorry, ale jakoś nie potrafię sobie rysy na samochodzie porównać do utraty domu, poczucia bezpieczeństwa i miejsca do życia. Jeśli to dla Ciebie porównywalne kategorię, to nie mamy o czym mówić.

                                > Ja też nie. I stać mnie na wydanie 2000 na malowanie auta.
                                To tym bardziej nie rozumiem.
                                • zabulin Re: Matki idealne? 27.04.11, 11:21
                                  No poatrz to ja jestem normalna. Bo miewam emocje. [u]Tyle, że z powodów, które są
                                  > tego warte tongue_out
                                  [/u]

                                  No, np. w watku o "niezdarnym dziecku" i poruszanym tam kwestiach wyprowadziłas się z rownowagi takimi bzdurami jak to, ze ktoś sie z toba nie zgadza/ma inne zdanie. Masz rację to był powod wart twoich emocji.

                                  najbardziej podobał mi sie tekst, ze "nie warto kopać sie z klacza" co rozumiem było zawoalowanym i eleganckim synonimem stwierdzenia, ze dalej dyskutować nie bedziesz smile wink wink

                                  O, albo jeszcze lepiej- ty w ogole nie wylałaś wtedy z siebie negatywnych emocji. takich tekstów używasz w ramach postawy stoickiej???

                                  Tak, w tym watku jest dowod na to, ze ty sie emocjonujesz kiedy naprawde warto i racjonalnie podchodzisz do sprawy smile smile smile

                                  Nie widzisz, ze jestes śmieszna ironizując z tego, ze sie poplakałam, kiedy dziecko porysowalo mi samochod, a sama toczysz pianę/jestes wulgarna bo na "MD" ktoś śmie sie z toba nie zgadzać??

                                  Sumam sumarum udajesz- kreujesz się na zawsze-racjonalną-i-łagodną a irytujesz się taka bzdurką smile

                                  No sorry, ale jakoś nie potrafię sobie rysy na samochodzie porównać do utraty d
                                  > omu, poczucia bezpieczeństwa i miejsca do życia. Jeśli to dla Ciebie porównywal
                                  > ne kategorię, to nie mamy o czym mówić.


                                  Zapytałam czy zawsze się dziwisz jak ktoś przezywa, ze zniszczyło mu się coś materialnego. odpowiedziałaś, ze zawsze.
                                  Nie moja wina, ze nie znasz znaczenia słowa zawsze tudzież nie zrozumiałas pytania.


                                  PS. I chyba wyraźnie napisałam, ze to nie była ryska długości 5 cm.
                              • w_miare_normalna Re: Matki idealne? 26.04.11, 20:19
                                wiesz ZABULIN lubię Cie smile
                            • quilte Re: Matki idealne? 26.04.11, 16:59
                              joshima? A jak Ty zareagowałabyś w sytuacji "dziecko drapie samochód kamieniem"? Z ciekawości pytam.
                              • joshima Re: Matki idealne? 26.04.11, 18:05
                                quilte napisała:

                                > joshima? A jak Ty zareagowałabyś w sytuacji "dziecko drapie samochód kamieniem"
                                > ? Z ciekawości pytam.
                                Kiedy moje dziecko zaczęło ostatnio rysować kluczem po moim samochodzie wzięłam mimo protestów na rękę i wyjaśniłam, że nie należy tak robić i zaproponowałam inną zabawę. Potem, w wolnej chwili, wzięłam trochę pasty polerskiej i wygładziłam powstałą rysę. Wielkie mi co.
                      • futro.1 Re: Matki idealne? 29.04.11, 00:08
                        > y. NIGDY nie rwal na ulicę bo nie wolno. I wie, ze nie wolno.

                        nigdy nie mów nigdy

                        > ą. Przeszedł metr i się kladzie na ziemi.
                        > Siaty na chodnik, podnosze go.
                        >
                        > I tak do samego domu.

                        heh, ja był postała i poczekała aż przejdzie mu histeria

                        > Ciśnienia mialam pewnie dwieście. Do domu sżłam godzinę (normalnie 10 minut), a
                        > on sie śmiał i miał ubaw.

                        ano właśnie, tylko patrzeć jak będzie powtórka z rozrywki
                        • zabulin Re: Matki idealne? 29.04.11, 11:30
                          O, następna mądra

                          heh, ja był postała i poczekała aż przejdzie mu histeria


                          No, no rada z cyklu "złota bezsensowna"

                          na pewno bys stala i czekala. Zwłaszcza, ze miałam umowiony termin na pewną sprawę na który czekalam 2 miesiace. I jakbym sie spożniła, to czekałabym następne dwa.
                          I tak ldwo zdążyłam wlokąc się do tego domu, a skad pewność, ze histeria przeszlaby szybciej gdybym stala i czekała???
                          Takie madre, a nie wpadło, ze nie zawsze ma się czas czekac i stać aż histeria sie skończy..

                          Dajesz dobre rady w stylu mojej szwagierki. Dzieci ma mdłe/vel grzeczniuteńkie.
                          Powie im" zbierajcie zabawki, bo jak nie, to w niedzielę nie pojedziecie do babci"
                          I jej aniołeczki mało nóg nie pogubia,tak lecą sprzatac.

                          Moj na taką "groźbę" odpowiada: "No, to nie"

                          I uprzedze. Jestem konsekwentna. Jak zapowiadam, ze nie pojedzie, nie jedzie, ze nie dostanie słodyczy-nie dostaje.
                          On się po prostu nie boi takich rzeczy, bo mu nie zalezy.

                          Zakazem słodyczy nie dasz rady, bo moze jeść lub nie. Bez znaczenia.

                          Schowaniem zabawek??Chowam. To wyciagnie garnek z kuchni i się będzie bawił. Ani jęknie.


                          Dzieci sa różne.temperamenty też.
                          Jak bylam w jego wieku dzieci plakaly na potęgę o byle co. Jak coś spsociłam i byla kara,mogla trwac i tydzień. Nie przeprosilam, nie było zmiluj.
                          Nie moglam iść do kolezanki, to nie , bez laski. Nie moglam się bawić lalką, to nie, bez łaski.

                          plakać się nauczylam jak mialam kolo 10 lat. Wczęsniej zaciskalam zęby, rzucalam piorunujące spojrzenia, a rodzice twierdzą, ze byłam uparta i twarda jak glaz.
                          Kiedyś poszarpala się z kuzynką. Miałyśmy się przeprosić, bo jak nie, to nie pójde do cyrku. A prosiłam o to chyba z pół roku.
                          Nie przeprosiłam i nie poszłam.



                          ano właśnie, tylko patrzeć jak będzie powtórka z rozrywki
                          No, a wystarczyło stac i czekac aż przejdzie i by byla gwarancja, ze się wiecej nie powtorzy.
                          O, naiwność.

                          Na szcżęście wybryki u niego sa rzadkie, ale standardowo tu polecane złote metody nie sparwdzaja się kompletnie.


                          • joshima Re: Matki idealne? 29.04.11, 12:38
                            zabulin napisała:

                            > O, następna mądra
                            >
                            > heh, ja był postała i poczekała aż przejdzie mu histeria

                            >
                            > No, no rada z cyklu "złota bezsensowna"
                            >
                            > na pewno bys stala i czekala.
                            A bo to raz? Zgadza się, nie zawsze można sobie na to pozwolić, ale sądzę, że to by i tak trwało krócej niż opisana szarpanina.

                            > I tak ldwo zdążyłam wlokąc się do tego domu, a skad pewność, ze histeria przesz
                            > laby szybciej gdybym stala i czekała???
                            To zależy od dziecka.
                            • zabulin Re: Matki idealne? 30.04.11, 00:02
                              > I tak ldwo zdążyłam wlokąc się do tego domu, a skad pewność, ze histeria
                              > przesz
                              > > laby szybciej gdybym stala i czekała???
                              > To zależy od dziecka.


                              I to jest sedno. Zalezy od dziecka.
                              To, że twoje pomysły sprawdzaja się przy twoim dziecku, nie znaczy że sprawdzą sie przy innym.
                              Mój jest wytrzymały. Rzadko daje "czadu", ale zdarzyło sie i krzyki nie trwaja 15 minut, ale o wiele dłużej.

                              Dlatego wszelkie teksty w stylu "gdybys zrobiła tak, to on by sie uspokoił, a ze zrobilas tak, to będzie gorzej...." wypowiadane przez samozwańcze psycholożki (czyt. guzik wiedzące=myslace, ze kazde dziecko jest takie jak ich) można sobie włozyć...między bajki smile

                              W zwiazku z powyzszym ide spać spokojnie, czego wszystkim życzę.
                              • joshima Re: Matki idealne? 30.04.11, 00:09
                                zabulin napisała:

                                > To, że twoje pomysły sprawdzaja się przy twoim dziecku, nie znaczy że sprawdzą
                                > sie przy innym.
                                A czy ja kiedykolwiek tak twierdziłam?

                                > Dlatego wszelkie teksty w stylu "gdybys zrobiła tak, to on by sie uspokoił, a z
                                > e zrobilas tak, to będzie gorzej...."
                                Tak napisałam? Serio? Jesteś pewna?
                                • zabulin Re: Matki idealne? 01.05.11, 10:12
                                  > Tak napisałam? Serio? Jesteś pewna?

                                  Nie, nie napisałaś tak DOSŁOWNIE, ale napisałaś:
                                  A bo to raz? Zgadza się, nie zawsze można sobie na to pozwolić, [b]ale sądzę, że to by i tak trwało krócej niż opisana szarpanina. [/b][u]

                                  czyli jak sądzę, a sądzę dobrze, sugerujesz, ze jednak powinnam była tam stać i czekac aż przestanie bo to i tak trwałoby krócej.I miałoby lepszy efekt.
                                  Nie, no w ogóle nie mogłam na podstawie tego zdania przypuszczać, ze jednak "twój sposób" byłby wg ciebie lepszy. Nie, no skąd.

                                  Znaczy lepiej znasz moje dziecko niż ja???
                                  Wiesz co, wydaje ci się, ze jesteś taka sprytna, a jednak nie za bardzo smile

                                  Madrzysz się tutaj jak typowa pani psorka a nie bierzesz pod uwagę jednej ważnej kwestii.
                                  Ludzie są różni, a wiec i dzieci też. Dla nikogo(a na pewno nie dla mnie) nie jesteś autorytetem, a tak się zachowujesz.
                                  Nawet nie potrafisz przyswoić, ze ludzi wzruszają/smucą/cieszą różne rzeczy i w różnym stopniu je przeżywają.
                                  Nie dawaj rad ludzion i nie wydawaj sadów, bo oprócz zjawisk fizycznych sa jeszcze emocje smile, a o nich najwyraźniej nie masz pojęcia.
                                  • joshima Re: Matki idealne? 01.05.11, 23:14
                                    zabulin napisała:

                                    > czyli jak sądzę, a sądzę dobrze, sugerujesz, ze jednak powinnam była tam stać i
                                    > czekac aż przestanie
                                    Ależ ja sugeruję, że warto choć raz spróbować czegoś innego, żeby się przekonać tongue_out W końcu po to ludzie proszą o porady na forum, żeby poznać inne sposoby, które mogliby wypróbować, nie?

                                    Reszta to Twoja nadinterpretacja.


                                    > Madrzysz się tutaj
                                    Powtarzam do znudzenia. Nie ma obowiązku czytania wszystkiego na forum. Jak Ci się nie podobają moje wypowiedzi to nie otwieraj ich i nie czytaj.
                                    • zabulin Re: Matki idealne? 02.05.11, 19:54
                                      Ależ ja sugeruję, że warto choć raz spróbować czegoś innego, żeby się przekonać
                                      > tongue_out W końcu po to ludzie proszą o porady na forum, żeby poznać inne sposoby, kt
                                      > óre mogliby wypróbować, nie?


                                      Joshima, czytaj ze zrozumieniem. Wyraxnie napisąłm, ze moje dziecko rzadko, ale da czadu. Nie był to pierwszy raz i napisałam, ze branie go na przeczekanie nie działa.
                                      Znakiem tego, już próbowałam.
                                      I nie pokazujesz mi sposobu, którego nie znalam. Zaiste, nie jest on jakiś wymyślny.
                                      Opisąłam pewną sytuację i zgóry się madrzysz, ze gdybym zrobiła inaczej, tobyłoby lepiej. Nie bo u nas inaczej nie działa.
                                      A ty za duzo oceniasz.
                                      • joshima Re: Matki idealne? 02.05.11, 20:25
                                        zabulin napisała:

                                        > I nie pokazujesz mi sposobu, którego nie znalam.
                                        Nie jesteś ani pępkiem świata ani jedyną osobą czytającą ten wątek.

                                        Aha. Nie zauważyłam, żebym gdziekolwiek w tym wątku oceniła Ciebie. Pokażesz palcem (gotowa jestem przeprosić jeśli rzeczywiście), czy też wyczytałaś sobie między wierszami i coś mi wpierasz?
                                        • zabulin Re: Matki idealne? 04.05.11, 09:38
                                          Aha. Nie zauważyłam, żebym gdziekolwiek w tym wątku oceniła Ciebie. Pokażesz pa
                                          > lcem (gotowa jestem przeprosić jeśli rzeczywiście), czy też wyczytałaś sobie mi
                                          > ędzy wierszami i coś mi wpierasz?


                                          Nie, skąd.
                                          Ta subtelna szydera ( subtelna jak uroda King Konga), ze moglam się poplakać nad zniszczonym autem nie miala w sobie nic z oceny.Nic a nic.
                                          Wszak teksty: "jak mozna płakać nad kupą żelastwa?' w ogole nie maja wydźwięku oceny. W ogole.

                                          I tego sie trzymajmy.
                          • futro.1 Re: Matki idealne? 02.05.11, 00:00
                            jak nie ma się czasu to nie stoi się i nie czeka tylko bierze dzieciaka pod pachę i idzie lub dzwoni się do kogoś po pomoc.

                            > Takie madre, a nie wpadło, ze nie zawsze ma się czas czekac i stać aż histeria
                            > sie skończy..

                            secundo jak nie ma się czasu to nie zabiera się dzieciaka na zakupy ewentualnie pakuje się takiego do woza i ma się pewność

                            Dzieci ma mdłe/vel grzeczniuteńkie.
                            > Powie im" zbierajcie zabawki, bo jak nie, to w niedzielę nie pojedziecie do bab
                            > ci"
                            > I jej aniołeczki mało nóg nie pogubia,tak lecą sprzatac.
                            >
                            > Moj na taką "groźbę" odpowiada: "No, to nie"

                            ot, pochwaliła się.
                            i amerykę odkryła
                            > Dzieci sa różne.temperamenty też.

                            resztę pozostawię bez komentarza bo mi ręce opadły i nie chce mi się ich podnosić
                            • zabulin Re: Matki idealne? 02.05.11, 19:48
                              [i] jak nie ma się czasu to nie stoi się i nie czeka tylko bierze dzieciaka pod pac
                              > hę i idzie lub dzwoni się do kogoś po pomoc.


                              Ot, Amerykę odkryła.
                              A cóż ja innego zrobiłam jak nie to???
                              A trwało to tyle, bo miałam do zaciągnięcia dziecko i dwie torby.

                              Teraz to mnie ręce opadły, bo widac nie przeczytałaś, albo nie zrozumiałaś a taką mądra zgrywasz.

                              resztę pozostawię bez komentarza bo mi ręce opadły i nie chce mi się ich podnos
                              > ić


                              Mi ręce opadają jak widzę na ekranie takie madrości jak twoje.
                              Trzeba było:
                              - wziąć pod pachę- no to jakoś się wlekliśmy, może nie pod pachą ale jakoś
                              -zadzwonić po kogoś- serio??? zadzwoniłabyś po kogoś, ze ci dziecko nie chce do domu iść???
                              Po kogo? Po męża (Kochanie zwolnij się z pracy, bo bejbi nie chce iść do domu?)
                              Słuchaj, naprawdę nie uważasz że jest sie śmiesznym dzwoniąć po kogoś, bo ci dziecko w beton wrosło??? To ma być rada??? Wezwanie posiłków w takiej chwili???? Kolezankę, supernianie, czy Ci babcia przylatuje z odsięczą???

                              - jak nie masz czasu, nie zabieraj dziecka na zakupy- tak wszystkie matki mają zawsze z kim zostawić dziecko lub zawsze powinny mieć wszystko kupione i przewidziec i w ogóle, itp.
                              -zapakować dziecko do woza-
                              Chwalić Boga, mój trzylatek nie używa wózka od ponad 1,5 roku i nie będe go jak niektóre matki wozić do zerówki w wózku.
                              Nawet kosztem takiej akcji raz na ruski rok.

                              • futro.1 Re: Matki idealne? 02.05.11, 20:51

                                ty chyba nie pamiętasz co napisałaś więc przypominam:
                                "To złapalam siaty obie w jedną rękę, syna za drugą. Przeszedł metr i się kladzie na ziemi.
                                Siaty na chodnik, podnosze go.

                                I tak do samego domu."

                                nie ma ani słowa o tym, że wzięłaś dzieciaka pod pachę, ale spoko, 3latek jest ciężki.
                                • zabulin Re: Matki idealne? 04.05.11, 09:36

                                  > nie ma ani słowa o tym, że wzięłaś dzieciaka pod pachę, ale spoko, 3latek jest
                                  > ciężki.


                                  Nie, no rzeczywiście. To jest najistotniejsze w jaki sposob go transportujesz.
                                  czy trzymasz go pod pachą, czy ciągniesz za rekę. Masz rację.
                                  To zasadnicza kwestia.
                                  W tym tkwi tajemnica sukcesu.

                                  Jak sie ciągnie za ręke, to porażka, jak się niesie pod pachą- superaśne rozwiązanie godne idealnej e-matki.

                                  Transportowałam tak, jak warunki pozwalały.
                                  Bo oprócz trzylatka, mialam jeszcze dwie siaty. Dość ciężkie.



                                  • joshima OT 04.05.11, 10:17
                                    Zmarszczki Ci się zrobią jak sie będziesz od rana tak napinać smile
                                    • zabulin Re: OT 04.05.11, 13:00
                                      Zmarszczki Ci się zrobią jak sie będziesz od rana tak napinać smile

                                      Widziałam kiedyś twoje zdjęcie.
                                      Tobie się już dawno zrobiły i żyjesz smile
                                      • joshima Re: OT 04.05.11, 16:04
                                        Wiem, ale moje są od śmiechu smile Przez Ciebie zrobia mi sie kolejne.
                                        • zabulin Re: OT 04.05.11, 23:27
                                          Wiem, ale moje są od śmiechu smile Przez Ciebie zrobia mi sie kolejne.

                                          Od śmiechu się takie bruzdy nie robią smile nie ściemniaj.Musiałabyś mieć uśmiech Jokera.

                                          Ty mnie nie śmieszysz (za bardzo przynudzasz w tonie starej belferzycy) ale racja- będe uważać, od ziewania też mi się moga zmarszczki zrobić.
                                          Chociaż ciebie nieprędko dogonię wink
                                  • futro.1 Re: Matki idealne? 04.05.11, 13:28
                                    proponuję ci rano zamiast kawy wypij sobie melisy i weź kilka głębszych oddechów
                                    • zabulin Re: Matki idealne? 04.05.11, 13:48
                                      proponuję ci rano zamiast kawy wypij sobie melisy i weź kilka głębszych oddechó
                                      > w


                                      Proponujesz to kazdemu kto śmie odpisać na tój post w tonie ci nie pasującym??

                                      Moim zdaniem meliska bylaby dobra dla ciebie, choć moze lepiej nie. Zaczęłabyś smęcić jeszcze bardziej niż teraz.
                                      • futro.1 Re: Matki idealne? 04.05.11, 14:51
                                        nie, nie każdemu tylko takim nerwowym osobnikom jak ty

                                        Zaczęłabyś
                                        > smęcić jeszcze bardziej niż teraz.
                                        nie ma obowiązku czytania i odpowiadania ma moje posty. skoro twoim zdaniem smęcę to po jaką cholerę marnujesz czas na czytanie moich wypocin i co gorsza odpowiadanie na nie?
                                        • zabulin Re: Matki idealne? 04.05.11, 15:11
                                          > nie, nie każdemu tylko takim nerwowym osobnikom jak ty


                                          No nie wiem kto tu jest nerwowysmile

                                          skoro twoim zdaniem smę
                                          > cę to po jaką cholerę marnujesz czas na czytanie moich wypocin i co gorsza odpo
                                          > wiadanie na nie?


                                          Zaznaczone wyrażenie świadczy raczej o twoim zdenerwowaniu, czyż nie? smile
                                          No, chyba ze cholerujesz bezwiednie smile

                                          Czyli, ze tak uzyję błysku poetyckiej metafory, "przyganiał kocioł garnkowi" smile





                                          • futro.1 Re: Matki idealne? 04.05.11, 15:18
                                            > No nie wiem kto tu jest nerwowysmile

                                            no, ja też nie wiem big_grin


                                            > Zaznaczone wyrażenie świadczy raczej o twoim zdenerwowaniu, czyż nie? smile
                                            nie, świetnie się bawię i mam doskonały humor big_grin
                                            • zabulin Re: Matki idealne? 04.05.11, 23:17
                                              nie, świetnie się bawię i mam doskonały humor big_grin

                                              Świetnie to ja się bawię, ty już się zapluwasz "po jasną cholerę" czy jakoś tak smile

                      • mumi7 Re: Zabulin-Matki idealne? 02.05.11, 08:06
                        Hehe, dobrewink Chciał pokolorować kamyczkiemwink No to i tak nie xle to wytrzymaliście, ja pewnie bym olała sprawe, choć wiadomo, że to koszt, ale mój mąz, który syna uwielbia, chyba by mu dał klapa z tych nerwwink
            • golden_e_ye Re: Matki idealne? 29.04.11, 13:08
              a jak ma się dwoje dzieci to już można nie ogarniać? Zlitujcie się... nie wszystko jest czarne i białe.
          • joshima Re: Matki idealne? 25.04.11, 14:19
            1. Chyba nie do końca jest OK, skoro się w kółko tłumaczysz.
            2. Dla mnie zawsze bicie słabszych (nawet jeśli to tylko klaps) będzie przejawem niedojrzałości emocjonalnej. I tyle.
        • futro.1 Re: Matki idealne? 27.04.11, 23:11
          > Moja 3 latka już jest an tyle duża, ze rozumie co można, a czego nie. W takim r
          > azie skoro proszę Ją jakieś 30 minut, żeby sżła koło mnie, a nie uciekała na ul
          > icę, a ona ucieka dalej patrząc mi w oczy, to za setnym powtórzeniem "Roksana w
          > róć, nie uciekaj, tam jest ulica, jeżdżą auta", wtedy po prostu z bezsilności d
          > aje klapsa bo nerwy mi wysiadają.

          czyli
          a. nie rozumie co można a czego nie
          b. ma frajdę z tego że ty się wkurzasz

          ja w takiej sytuacji wzięłabym dzieciaka pod pachę i zapowiedziała że będzie jeździć w wózku i co z tego że 3latek, skoro nie chce iść grzecznie przy mamie i ma gdzieś jej prośby i ostrzeżenia. oczywiście nast razem zapakowałabym do wózka i zapięła pasy a jak spróbuje sama rozpiąć to ma szlaban na...coś na czym jej bardzo zależy
          wiem, wredna jestem
    • green.szate Re: Matki idealne? 23.04.11, 23:24
      A ja napisze tak drogie mamy: jestem idealna jak Wy wszystkie tu na forum. Dlaczego? Bo te "nieidealne" rodzą bo muszą i poza kamieniem nie widzą większych potrzeb dziecka, a z pewnością nie zagładą na forum. Tak myślę, klaps czy chwile słabości są wpisane w normalne życie czy wychowanie. Bo nie ma nic cenniejszego niz miłość matki do dziecka, a dziecko kocha bezinteresownie i bezgranicznie i to jest piękne. Każdy dom żyje swoim trybem, zależnym od wielu czynników, łatwo jest oceniać postępowanie innych, trudniej odnaleźć sie w danej sytuacji, której zwykle nie znamy... Tak więc wspierajmy sie nie oceniamy. Życząc samych sukcesów wychowawczych pozdrawiam Was idealne mamy.
      • paliwodaj Re: Matki idealne? 24.04.11, 05:40
        w miare normalna bo to wieli blad dziecku powtarzac w kolko to samo przez 30 minut, oj niedobrze...u mnie sa 3 powtorzenia, jezeli prosba nie spelniona, jest kara, jezeli dalej nic jest nastepna kara... zwykle zakaz bajki, zabawy czyms lub w cos, zakaz wyjscia na basen gdy pozostale rodzenstwo idzie ( oj to potworna kara) 3 latak jeszcze naciaga i testuje na ile moze sobie pozwolic. a najbardziej motywujaca jest nagroda, gdy dzieci maja sprzatac zabawki i dwoje sie obija a jedno sprzata i w nagrode dostaje cos...
        I jeszcze jedno, naprawde nie wiem jak w czasie karcenia corki jestes w stanie obserwowac otoczenie, ze ten sie patrzy , ten usmiecha, ten przyzwala a inny wspolczuje, no i policjant gdzies tam widzial...? zadziwiajace...

        A co do mateki idealnej...nie nie jestem taka, mimo ze sie staram, jak chyba kazda z nas. Mam swoje emocje, potrafie je pokazac , potrafie sie polenic i egoistycznie zajac sie soba nie tylko dziecmi
        • jotka_k Re: Matki idealne? 24.04.11, 13:24
          ależ oczywiście, że jestem matką idealną... dla mojej córki smile a to że jestem matką idealną nie oznacza, że nie tracę cierpliwości i nie mam ochoty dziecięcia za okno wystawić tongue_out
        • futro.1 Re: Matki idealne? 27.04.11, 23:03
          naprawde nie wiem jak w czasie karcenia corki jestes w stanie
          > obserwowac otoczenie, ze ten sie patrzy , ten usmiecha, ten przyzwala a inny ws
          > polczuje, no i policjant gdzies tam widzial...? zadziwiajace...

          ano właśnie, ona prawdopodobnie zawsze jest bardziej zainteresowana tym co się dzieje wokół niej niż tym co robi jej dziecko a później jak dzieciak właduje się pod koła jest płacz i "jeżdżą jak wariaty, nie patrzą czy dziecko nie wbiega na ulicę" bo ulica jest do biegania a nie do jeżdżenia.
    • lilka69 ja nie jestem idealna! 24.04.11, 22:34
      dlatego od urodzenia dziecka mialam nianie ( jak maz pracowal) abym mogla wyjsc i wypoczac, wzglednie dziecko podrzucic niani na 3-4 godzinki.dziecko ma prawie 5, 5 lat, spodziewam sie drugiego i tez planuje takie rozwiazanie.
      tylko wypoczeta matka moze cieszyc sie z dzieci. to dotyczy tez ojca oczywiscie.
      • lilka69 Re: ja nie jestem idealna! 24.04.11, 22:39
        dodam, ze nie dzieje sie to czesciej niz 3 razy w tygodniu po 3-4 godz. przeciez nie po to dzieci rodze aby ktos inny je wychowywal.
      • imogen0 Re: ja nie jestem idealna! 24.04.11, 23:07
        Oj,to świetne rozwiązanie.Ja wprawdzie na niańkę ani na babcie nie mogę liczyć ale czasami mąż zabiera małą np.na dłuuugi spacer a ja mam chwilę dla siebie...
    • lejla81 Re: Matki idealne? 26.04.11, 10:24
      Ja jestem idealna, bo mam idealne dziecko wink
      Ale kilka razy klapsa dostał. Nie jestem z tego powodu dumna.
      • najnaa Re: Matki idealne? 26.04.11, 12:40
        Ja mam anielska cierpliwość i wielkie pokłady ciepła i miłości dla swojego dziecka. Nigdy ale to nigdy nie krzyknęłam na swojego dwulatka zawsze mu spokojnie tłumacze! Nigdy mu też nie pozwalałam płakać dłużej niż 5 sekund nawet w atakach histerii. I dlatego jest bardzo mądrym, spokojnym dzieckiem.
        Dodam że jestem taka tylko dla swojego syna, aż mnie to dziwi bo tak naprawdę to niezła złośnica ze mnie!
        • carinica011 Re: Matki idealne? 26.04.11, 14:50
          nie biję, nie krzyczę, bawię się z nią i czytam jej ksiażki, ale idealna nie jestem, bo raz w tygodniu robię jej frytki na kolację smile

          dodam, że odkąd wróciłam do pracy i nie mam czasu siedzeć na foróm jestem jeszcze idealniejsza, bo mam paradoksalnie więcej czasu dla dziecka.
          • listopadowka2008bis Re: Matki idealne? 26.04.11, 15:47
            a ja sadze, ze to wielkie uogolnienie. Co drugi temat tutaj dotyczy roznych problemow wychowawczych ( a to nocniki, a to kapania bez opieki, a to usypianie etc.). Ile ludzi, tyle modeli wychowawczych. Ja tam zazwyczaj pisze jak jest, nawet jesli jest to niezgodne z ogolnie przyjeta linia wychowawcza wink
    • olifra1 Re: Matki idealne? 26.04.11, 20:30
      pamplemousse1 napisała:

      > Mam wrażenie, że większość mam na tym forum to matki idealne - zawsze spokojne,
      > wyważone, tłumaczą dzieciom na spokojnie, nigdy nie krzykną, a klaps to najwię
      > ksza rodzicielska porażka i trzeba go tydzień opłakiwać.

      idealna - ???
      zawsze spokojna - nie
      zawsze wyważona - nie
      zawsze spokojnie tłumaczy - nie
      nigdy nie krzyknie - nie
      klaps to porażka rodzicielska - tak !
      tydzień klapsa opłakiwać - nie

      > Czy naprawdę nigdy nie macie chwili słabości, nie macie ochoty wystawić dziecka
      > na balkon i mieć chwili spokoju?smile Oczywiście balkon to przenośnia, żeby nie b
      > yło niedomówieńsmile
      chwile słabości - są
      ochota na wystawienie dzieci na balkon dla chwili spokoju - tak

      jestem idealna ?
      prawie smile
      • zjawa1 Re: Matki idealne? 26.04.11, 21:26
        Tez uwazam, ze klaps to porazka rodzicielska, akt bezsilnosci.
        Ja krzycze czasami, ale tez nie uwazam tego za normalny sposob wychowawczy, bo wiem, ze kiedy mam wiecej cierpliwosci to wszystko da sie zalagodzic w bardziej pokojowy sposob. Mimo wszystko pracuje nad sobasmile
    • dagmara-k Re: Matki idealne? 27.04.11, 21:49
      ja wystawiam na balkonwink mam bezpiecznie obudowane barierki.
      ale klapsa bym tydzien oplakiwala. nie uznaje takich metod i licze na siebie ze mnie nigdy nie poniesie. jak poniesie, bede oplakiwala.
      • dagmara-k Re: Matki idealne? 27.04.11, 21:58
        a za te auto tez bym plakala. dla mnie auto to luksusowy towar, szkoda by mi bylo okropnie.

        a o klapsach mam jedno zdanie zawsze w tego typu dyskusjach - szefa nie klepne, meza nie klepne, matki nie klepne, przyjaciolki, ani sasiada tez nie, chocby nie wiem jak nie chcieli robic tego co ja chce zeby robili, czy chcieli, czego nie chce. dzieci tez nie klepie.
    • sila1982 Re: Matki idealne? 28.04.11, 19:35
      ja tam nie idealna matka smile
      nie bije ale kary idą ino szumi smile
      rane krzesełko puki co skutkuje
      chociaz mloda mnie wtedy strasznie nie kocha i za kazdym rzem kupuje nowa mame smile
    • bimbumbam Re: Matki idealne? 28.04.11, 23:25
      Jestem normalną matką,
      czasem mam dość i krzyknę, chce mi się uciekać, albo najchętniej oddać dziecko ojcu by mieć trochę czasu dla siebie, szczególnie kiedy jestem niewyspana albo zbliża mi się okres...

      Myślę że takich jak ja jest tu więcej...
      • pysia_35 Re: Matki idealne? 29.04.11, 14:15
        tez sie czuje normalna matką "nieidealną". Wracałam do pracy jak syn miał 15mscy z mieszanymi uczuciami - wiadomo, nie bede sie rozpisywac bo każda pracująca mama wie o co chodzi. Pracy swojej nawet nie lubie - ale wiecie co ? Ciesze sie ze pracuje bo moge "uciec"od dziecka na te pare godzin...Jak wracam z pracy to mam wieksza cieprliwość, jestem stęskniona i pełna zapału do zajmowania sie dzieckiem. Siedząc dalej z nim w domu zwariowałabym na pewno chociaż kocham synka nad życie !
    • bubcia75 Re: Matki idealne? 01.05.11, 22:31
      Zdecydowanie daleko mi do ideału - mój 2 latek od dawna ogląda TV, bo nie wyobrażam sobie ze względu na niego zrezygnować ze swoich ulubionych programów czy seriali (na szczęście nie są to takie ociekające przemocą). Dużo czytam dziecku, są więc wieczory, gdy zasypia po tym, jak mu czytam książkę, ale dzisiaj zasnął na sofie oglądając X-factora. Na pewno ma tej telewizji więcej niż dozwolone przez psychologów 15 czy 30 minut. I wiecie co? moje dziecko od paru miesięcy mówi pełnymi zdaniami, ma bardzo szeroki zasób słów, co przeczy teoriom, jakoby oglądanie telewizji hamowało rozwój mowy. Uważam wręcz, że dzięki telewizji moje dziecko jeszcze szybciej się rozwija.
      Klapsów nie stosuję, chociaż, gdy mój zbuntowany 2 latek daje czadu to ręka mnie świerzbi. Wiem jednak, że to była by tylko moja zemsta, a nie coś, co by zmieniło jego zachowanie.
      Czasem myślę, że jakbym małemu oddała (potrafi jak mu coś zabraniam mnie uderzyć), to czy to nie byłby głupi pomysł, ale póki co nie sprawdziłam.
      Nie potrafię małego nauczyć załatwiania się do nocnika, karmię dwulatka łyżeczką, bo sam nie chce, zabawiam przy jedzeniu, bo nie interesuje się obiadami - mógłby cały dzień jeść kaszki i bułki.
      Pewnie popełniam jeszcze więcej błędów, ale cóż, postanowiłam się za mocno nie spinać i nie robić rzeczy, do których nie mam przekonania, tylko dlatego, że tak piszą na forum czy w książkach. Teorie na temat wychowywania dzieci się zmieniają i kieruję się po prostu sercem (lub lenistwemwink )
      Cieszę się, że wróciła do pracy jak młody miał 14 mcy, bo siedzenie w piaskownicy (ulubione zajęcie syna) oraz bujanie nudzi mnie jak nie wiem i wolę to robić tylko wieczorami po pracy i w weekendy. O to bym się nie podejrzewała wcześniej - wracałam do pracy z rozdartym sercem, ale jak już wróciłam, to poczułam się jak na wakacjach smile
    • marcowa1982 Re: Matki idealne? 04.05.11, 14:38
      dzis był właśnie taki dzień,mała ma dopeiro 3 miesiące, a ja zadzwoniłam dziś do męża i oznajmiłam mu , że mu ja zostawię i wyjde z domu bo oszaleje, ehh... nie ma mam idealnych choćbyśmy chciały zawsze jest jakaś chwila słabości, mimo, że kochamy nasze dzieci najbardziej na świeciesmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka