Mam wrażenie, że większość mam na tym forum to matki idealne - zawsze spokojne, wyważone, tłumaczą dzieciom na spokojnie, nigdy nie krzykną, a klaps to największa rodzicielska porażka i trzeba go tydzień opłakiwać.
Czy naprawdę nigdy nie macie chwili słabości, nie macie ochoty wystawić dziecka na balkon i mieć chwili spokoju?

Oczywiście balkon to przenośnia, żeby nie było niedomówień