ktosiowa.waw
24.09.11, 00:12
Witajcie.
Piszę ponieważ mój 2,4 letni syn niestety nie zaprzestał ssania języka.
Nigdy nie miał smoczka - próbowałam podać po paru dniach od narodzin (być może za późno), testując też jak miał 1-3 miesiące, ale nic z tego. Smok był okropny i wypluwał go od razu. Raz czy dwa, udało się gdy zassał na dłuższą chwilę.
Nie pamiętam dokładnie, ale założmy że od 12 miesiąca ssie swój język, czyli przygryza przednimi zębami jego czubek wywalając częsc na wierzch. Robi to gdy jest zmęczony i "wpadnie w dziurę", czyli zapatrzy się na cos, gdy przytula się spiacy do kocyka, jak ogląda bajkę, jak jeździ w wózku - generalnie w chwilach kiedy chce się uspokoić, zrelaksować. Próbuję go odzwyczaić, przypominam 'gdzie mieszka język? - w buzi', zwracam uwage 'schowaj jezyk' i probowalam metodą szokową "oj, chyba obetniemy język, niby zartem ale wyciagam nozyczki z szuflady'.
Pije jeszcze mleko z butelki, rano i wieczorem, pozostałe płyny z kubka lub przez słomkę. Szukając w wyszukiwarce podobnego tematu natrafiłam na podobny wątek i uswiadomilam sobie, że pora skończyć z butlą. Podchodziłam do niej łagodnie, bo używam Tommy Tippie (smoczek niby jak piers) no i nigdy nie miał smoczka.
Mówi ładnie, do 2 rz był raczej przyblokowany z mówieniem, ale teraz idzie mu nieźle. Robi dużo powtórzeń, takie jakby utarte zwroty, ale stara się tworzyć konstrukcje wieloczłonowe (tata idzie z mama do auta szybko).
Czy któras z Was miała taki problem?
Jak oduczyć do ssania języka?
Zrobię uroczyste pożegnanie z butlą - czy picie przez słomke jest ok dla prawidlowego rozwoju mięsni wokół ust?