kamisa7
21.10.11, 22:28
Moja 4,5 letnia córcia tydzień temu zaczęła kaszleć. Poszłam z nią do lekarki, która przypisała jej leki, które w/g ulotek wykluczają się. Zadzwoniłam do przychodni, skonsultowałam z inną lekarką zmianę leku, skombinowałam go po koleżankach, bo na receptę. Po tygodniu zero zmian. Kaszle i wymiotuje nadal, bez gorączki, bez kataru. Kaszel nocny, z wymiotami. Idę więc dziś, może coś poradzi. Trafiłam do innej. Bada ją, osłuchuje i ...każe głeboko oddychać. Dziecko odruchowo wstrzymuje oddech a ta przerywa badanie, i tak kilkukrotnie. W końcu orzeka, że nie może nic usłyszeć, bo dziecko "nie współpracuje", i obrażona wypisuje antybiotyk( jak dla mnie na odpie.... No i co z tym fantem począć. Pewnie pomoże w tej sytuacji ale jak znam życie, w ogólnym rozrachunku tylko dzieciaka bardziej osłabi. No i co to za obrażanie się na 4 latka???Ona serio nie wiedziała co ma zrobić i popłakała się, że nie dostała naklejki w nagrodę, jak zwykle.Poza tym to wypisywanie antybiotyków na wszelki wypadek powinno być karane. Lekarka zachowała się jak palant, no serio...Przykre i żenujące.