Mamy starszych dzieci, dodajcie mi otuchy. Od 4 miesiecy jestem mama. Moj synek od poczatku duzo plakal, mial gipsy na nozkach juz od 3 tygodnia (do 9 tygodnia), teraz chodzimy na rehabilitacje zwiazana z napieciem miesni. Ciagle cos, jednym slowem. Czeka go jeszcze przekucie kanalika. Te problemy zdrowotne raczej mi nie przeszkadzaja. Moj problem tkwi we snie. O przespanej calej nocy nawet nie marze, ale tak o 6 godzinach pod rzed to juz tak. Z tym bardzo ciezko. Byl taki okres kiedy Maly zasypial o 20.00 i budzil sie 2.30, 3.00. Wtedy lekarka doradzila mi, zeby dokarmiac go ok 24.00 i synek powinien przesypiac do 6.00. Tak bylo przez 3 tygodnie, teraz zaczela sie masakra. Synek wierci sie non stop (kiedys przynajmniej od tej 20.00 do 2.00 spal bez zadnego ruchu i odglosow), od 2 w nocy nie ma mowy o tym, zebym przespala sie wiecej niz godzine. Budzi sie, wierci sie, charcha jakby cos mial w oskrzelach. Nie ukrywam. Jestem baardzo zmeczona. Jeszcze moj maz jest w delegacji od 2 tygodni, takze nie ma mi kto pomoc dac Malemu jedzenie o 24.00. Kiedy Maluchy zaczynaja lepiej spac ( nawet jesli jak skoncza 2 lata to napiszcie szczerze). Wiem, ze kazdy Maluch jest inny, ale musi byc ta ostateczna granica prawda? Chcialabym w lutym wrocic do pracy i martwie sie troche jak to ogarne bez snu, a prace mam mocno absorbujaca umysl. Mam jeszce jedno pytanie. Czy to, ze czasami jade do rodzicow i spie tam z Malym 3 dni moze zaklucac jego dobry sen? Mam na mysli zmiane otoczenia i spanie nie w swoim pokoju i lozeczku. Dodajcie mi troche otuchy bo znowu lapie jakis kryzys

. Martwie sie tez tym, ze jak jestem taka wiecznie niedospana to w dzien nie potrafie byc taka super mama dla mojego synka.