Dodaj do ulubionych

Czy to możliwe?

09.02.12, 21:54
Mam ogromny problem ze spaniem moich dzieci - chłopaki 1,5 i 4,5 roku. Chodzenie spać o 23 to norma, zdarza się i 1 w nocy. Oboje z mężem pracujemy na całych etatach, do tego na zmiany. Żadne nie śpi w dzień, funkcjonują spokojnie śpiąc 8-9h dziennie, czyli np. 23-8. Jedyne wyjątki, kiedy pójdą spać ok. 21, to wtedy, gdy dzień wcześniej poszli spać np. o 1, wstali o 7-8 i cały dzień wariowali i nie spali, to o 21 padną, ale jak pośpią np. te 11h do 8 rano następnego dnia, to są już na tyle wyspani, że znów spokojnie do 23-24 dociągają. Są tak samo aktywni, jak inne dzieci, są zabawieni i totalnie nie wiem, o co chodzi.

I teraz moje pytanie: obie ciąże miałam zagrożone i musiałam je przeleżeć, a że jestem sową, to przy pierwszym, nie mając za wiele obowiązków domowych, czytałam do 3-4 nad ranem, potem spałam do 11-12. Przy drugim było podobnie, tzn. w nocy prawie nie spałam, bo nie mogłam zasnąć, potem wiozłam starszaka do przedszkola, przesypiałam czas, gdy był w przedszkolu i wstawałam dopiero ok. 15.30. Czy to możliwe, że to przez te moje nawyki ciążowe moje dzieci tak śpią? Dodam, że jako dziecko zasypiałam normalnie, teraz zasypiam po prostu razem z chłopakami, nie siedzę po nocach, bo pracuję.

Dodam też, że zaraz po urodzeniu oboje spali po 23h/dobę, prawie od początku przesypiali noce, oboje mając 3-4 miesiące spali w swoim łóżeczku już od 20 przesypiając całą noc i obu odmieniło się tak w wieku 6 mies.

Nie muszę Wam chyba wspominać, że moje życie przypomina koszmar, tym bardziej, że nikt kompletnie mi nie pomaga, mam tylko nianię, która i tak dużo pracuje. Czuję, że już nie dam rady, pracując na 1 zmianę odbieram starszego z przedszkola, młodszego od niani, jestem w domu ok. 16, nakarmie ich, wykąpie, powygłupiam się, próbowałam usypiać o 20, 21, czy 22 i nic nie działa. Młodszy po prostu kompletnie nie jest senny, mogę go lulać nawet godzinę, odkładam go, a ten już na nogach i gotowy do zabawy. Starszy nawet sam potrafi zasnąć, ale jak się położy o 21 to choćby nie wiem jak chciał, za chiny nie zaśnie.

Jeszcze przed tymi mrozami mieliśmy wolny dzień i obiecaliśmy sobie z mężem, że tak wymęczymy dzieciaki, że padną, jeszcze o 18 wyszliśmy na dwór, ganialiśmy się, rzucaliśmy śnieżkami, aż do 20. Byliśmy pewni, że zasną, wydawali się zmęczeni, ale poleżeli w łóżku i wstali, spać poszli o 23sad

Proszę, doradźcie mi coś, jestem już tak zdesperowana, że szukam tutaj pomocy, choć to chyba mój pierwszy post na tym forum.
Obserwuj wątek
    • sokhna Re: Czy to możliwe? 09.02.12, 22:11
      To nie nawyki ciazowe, tylko raczej tak jak Ty dzieci tez sa "sowami"?
      Ja mam podobnie: mala (3,8) spi jeszcze w dzien, w przedszkolu (podobno pierwsza stoi pod drzwiami jak jest pora drzemki). Wlasnie jak ma ta drzemke, to idzie spac o 23. Wstaje zazwyczaj przed 7, ale w przedszkolu odsypia.
      Probowalismy zrezygnowac z drzemki, to jak ja odbieralam z przedszkola do wieczora byl koszmar. Krzyki, wycie, ryki, histerie i co tylko mozliwe. Otrafila sie bawic np. na dywanie i sie w penym momencie 2przewracala" i zasypiala! Oczywiscie to bylo zazwyczaj o 18, zostawialam ja na kilka minut i to wystarczylo zeby jeszcze pozniej szla spac (po 24 nawet).
      Do drzemki trzeba bylo wrocic, ale znalazlam inne rozwiazanie - mala idzie sie kapac o 20, czasem 20:30, ubiera sie w pizamke, zjada kolacje i krotko po 21 jest u siebie w pokoju. Najpierw siedze z nia troszke, poczytam i wychodze. Jak chce to wie, ze moze sie bawic, od czasu do czasu jak cos "potrzebuje" to mnie zawola, ale zazwyczaj w ogole nie wola, pobawi sie, kladzie sie do lozka i gasi swiatlo smile Czasem faktycznie slysze ja jeszcze wlasnie o 23 i po, ale wiem, ze nie musze jej do tej godziny lulac, tulic, spiewac, usypiac, bo to po prostu nic nie da. W tym czasie zrobie w domu tysiac innych rzeczy.
      Twoje dzieci sa duze (szczegolnie starszy) powinien to zrozumiec i moze mu tak zaproponuj, ze po kapieli moze sie z bratem bawic i potem maja isc do lozka??
      • kinmalek Re: Czy to możliwe? 09.02.12, 22:51
        Piszesz że poleżeli i potem wstali i co poszli się bawić?Moja czterolatka też jest typem sowy i jakby mogła się bawić to na pewno szalała by do północy i sama od siebie by się nie wyciszyła.I dlatego po kąpieli jest czytanie bajki a potem ma leżeć w łóżku,może sobie tam śpiewać,gadać itp.ale wstawać z łóżka jej nie wolno.Jeżeli twoje dzieci wstają do zabawy to powinnaś stanowczo za każdym razem odprowadzać ich do łóżek i tłumaczyć że czas zabawy jest w dzień a mama z tatą są bardzo zmęczeni i też chcą iść spać.Musisz wyznaczyc jakieś granice bo w tym wieku to nie dzieci decydują o której idą do łożka,zwłaszcza jeżeli maja problem z wyciszeniem i zaśnięciem o normalnej godzinie.
        • dagmara-k Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 14:08
          ja tak robie ze swoja nieumiejaca sie wyciszac corka. czasem nawet godzine siedze przy lozeczku zeby zasnela. ale nie ma wychodzenia. zaczynam okolo 20 i o 21 spi. sama z siebie nie pojdzie przed 23 spac.
    • mikams75 Re: Czy to możliwe? 09.02.12, 23:12
      moja tez od zawsze z tych malo spiacych, nawet w brzuchu sie ciagle wiercila i mialam wrazenie, ze wcale nie sypia.
      Jedyne co skutkuje, to porzadnie wymeczyc dziecko na swiezym powietrzu. Z wiekiem jednak kondycja sie bardzi dziecku poprawia i trzeba naprawde duzo w dzien zrobic, zeby dziecko o 21 usnelo.

      ps. ja sama tez mialam w ciazy takie nawyki, zreszta nie tylko w ciazy.
    • obasic Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 00:37
      Nie pozwalać spać do 8.00, obudzić najpóźniej o 7.00 lub wcześniej.
      No i dyscyplina. Jeśli chodzą spać o 23 to kłaść o 22.30 przez parę dni albo dłużej, aż przywykną, potem 22.00, po jakimś czasie o 21.30 itd. itd.
      Jedynie to może poskutować. A wstawanie do zabawy bo jednak nie uśnie to duży błąd. Dziecko liczy, że może jednak jeszcze się zabawi i niekoniecznie się skupia na spaniu. No i pewnie pełne brzuszki to podstawa wink) mleko ma właściwości przymulające wink
    • melancho_lia Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 08:19
      Uparcie kładź spać wcześniej, nauczą się. M.oj syn też mógłby szaleć do północy, ale konsekwentnie kładłam go o 19.30 (teraz już ciut później). pierwsze dni okupione płaczem, krzykiem i usypianiem trwającym po 1,5-2 godziny, ale z czasem zaczął być spokojniejszy i zasypiac po max 20 minutach od zapakowania do łóżka. Teraz oboje z siostrą są kładzeni około 20, a młodsza to potrafi sama do łóżka pójść wieczorem bo chce jej się spać.
      • eliszka25 Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 08:59
        po pierwsze nie pozwalalabym spac tak dlugo, jak chca, skoro wieczorem jest problem ze spaniem. obudzic najpozniej o 7. wieczorem zamiast szalec nie wiadomo jak dlugo - wyciszyc. np. po 20 juz zadnych szalenstw tylko kapiel, czytanie, przytulanki na kanapie. po wejsciu do lozka NIE WOLNO z niego wyjsc sie bawic.

        moje dzieciaki tez sa sowami, jak rodzice. gdybym pozwolila, biegaliby do polnocy. starszego klade po 20, bo rano wstaje do szkoly. poczatkowo mial problemy z zasnieciem, ale teraz najczesciej spi w 5 minut. mlodszy jest nieco bardziej oporny. czasem i godzine gada w lozku, ale wlasnie W LOZKU. nie ma nakazu "zamknij oczy i spij", ale swiatlo zgaszone i z lozka sie juz nie wychodzi, bo to czas na spanie. mozesz sobie pogadac, pospiewac, pobawic autkiem - w lozku. gdybym pozwolila wylezc z lozka, to byloby , jak u ciebie. jednak jak sie lezy w lozku, to sen w koncu przyjdzie. ja bym nie pozwalala wychodzic z lozka.
      • kanga_roo Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 09:05
        a budzą się sami, czy są budzeni? bo moje dzieciątka muszą wstać około 6:30, jeśli pójdą spać o 20:00, budzą się sami, jeśli później, muszę ich wyrzucać z łożek. może Twoi za długo śpią rano?
    • klubgogo Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 09:42
      Po pierwsze dyscyplina. Zabawa konczy się o ustalonej godzinie, np. o 19.30, sprzątanie zabawek, wyciszanie (bajka), kapiel, czytanie. Nie wyobrażam sobie by zostawiać dziecko o tej porze samo w pokoju i niech robi co chce, ma iść spać, a nie dalej brykać i szaleć.
      Po drugie kolacja, najpóźniej przed 19.00. dziecko, które zje (o zgrozo po kąpieli i w piżamce!) o 21.00, nie zaśnie za pół godziny.
      Po trzecie pobudka, rano trzeba budzic o 7, nie 8.
      Dyscyplina jest tu chyba jednak najwazniejsza, jesli jasno nie postawisz warunkow i nie będziesz konsekwentna, nie utrzymasz ich w porządku.
    • sokhna Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 10:45
      Biedne te dzieci nie mogace wyjsc z lozka... naprawde. To podobna zasada do przymusowej drzemki w przedszkolu.
      Ja nie mam malpki, ktora jak ktos okresla bryka i skacze i nie wiadopmo co jeszcze robi, tylko dziewczynke, ktora spokojnie bawi sie klockami czy lalka. Jak jest zmeczona to odklada zabawke, sama potrafi sie polozyc i zgasic lampke. Czy to cos dziwnego?? Jak chce cos jeszcze pic czy siusiu to mnie wola i juz. Poza tym caly czas drzwi do pokoju sa otwarte a ja siedze prawie za sciana.
      Corcia czesto sama nawet pyta czy moze sie dluzej pobawic bo jest weekend i moze pospac czy musi wstawiac do przedszkola (co przy pozniejszym pojsciu spac jest malo przyjemne smile )

      Nie kumam jak mozna dziecko poniekad zmuszac do spania? Takie zasady i "dyscyplina" (naprawde piekne slowo) to moze dotyczyc dziecka do ukonczenia pierwszego roku zycia, no max do poltora roku, ale nie 4latka....

      Moim zdaniem jak dziecko jest "sowa" to sie go na sile (cale szczescie) na kure nie przerobi... Corki mojego brata (11 i 14 lat) do dzis tak maja: jedna pada o 20:30 (obojetnie czego by w dzien nie robila) a druga siedzi do polnocy i chocby lezala w lozku nie zasnie zeby nie wiem co.
      • sokhna Re: P.S. 10.02.12, 10:49
        Poza tym nasuwa sie pytanie komu tak naprawde przeszkadza, ze dziecko pozniej idzie spac?? O ile pociecha nie ma problemu z porannym wstawaniem to chyba tylko rodzicom...
        My chodzimy spac najwczesniej o 1, czesto o 2 a nawet troche po i jak mala pojdzie do lozka po 21 i sie troche pobawi to czemu mialabym miec cos przeciwko?

        Rozumiem, jakbym sama byla spiochem i padala o 21, a dziecku zachciewaloby sie zabaw, pewnie wtedy probowalabym cos z tym zrobic.
        • jakikato Re: P.S. 10.02.12, 11:20
          My chodzimy spac najwczesniej o 1, czesto o 2 a nawet troche po i jak mala pojd
          > zie do lozka po 21 i sie troche pobawi to czemu mialabym miec cos przeciwko?

          czy też nie miałabys nic przeciwko jakbys musiała wstawac do pracy o 4,30 (wystarczyłoby ci 2,5 godz. snu na dobę) ???
          • sokhna Re: P.S. 10.02.12, 11:31
            Wstaje zazwyczaj o 5, czasem uda mi sie pospac do 5:20. Jedynie w weekend moge pospac.
        • mniemanologia Re: P.S. 10.02.12, 16:49
          sokhna napisała:

          > Poza tym nasuwa sie pytanie komu tak naprawde przeszkadza, ze dziecko pozniej i
          > dzie spac?? O ile pociecha nie ma problemu z porannym wstawaniem to chyba tylko
          > rodzicom...

          "Chyba tylko rodzicom"? A nie może im to przeszkadzać?
          Mnie by strasznie przeszkadzało, gdyby dzieci kładły się spać tak późno jak my. Potrzebujemy mieć trochę czasu ze sobą, a bez nich.
          • sokhna Re: P.S. 10.02.12, 16:54
            Mniemanologia - dlatego pisze, ze jakbym chodzila wczesnie spac to pewnie tez bym cos z tym probowala zrobic, ale zalozycielka watku pisze, ze sama jest sowa.

            Moje dziecko jest u siebie w pokoju ok 21, troche po. Do czasu zanim zasnie zdarze porobic wszystko co trzeba: posprzatac, poprac, poprasowac, pouczyc sie jak trzeba itp. Jestem caly czas "do dyspozycji" dziecka, a potem zanim sami z mezem pojdziemy spac (nie wczesniej jak o 1-2) mamy duuuuzo czasu dla siebie smile
            • mniemanologia Re: P.S. 10.02.12, 17:01
              My chodzimy spać o 23-24. I dlatego dzieci zaczynamy szykować do spania (ząbki, piżamka, czytanie) już o 21. Po prostu chcemy mieć dla siebie godzinę-dwie. Nie na pranie, prasowanie, pouczenie się - choć to też. Ale dla siebie.
              Po prostu dziwi mnie, że można napisać "a komu to może przeszkadzać? Chyba tylko rodzicom" - tak jakby co, rodzice byli nieważni? smile
      • dagmara-k Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 14:12
        Jak j
        > est zmeczona to odklada zabawke, sama potrafi sie polozyc i zgasic lampke.
        a moje "biedne" dziecko co nie moze wychodzic z lozka wlasnie tej ostatniej fazy nie zalapuje bez pomocy. nigdy nie bylabym tak okrutna, zeby pozwolic jej sie meczyc do 23 a potem zeby nie mogla zasnac z przemezcenia. dzieci, ktore maja jakies pokazane granice nie sa biedne. dlamnie okreslenie pory po ktorej nie ma juz brykania to co innego niz pzrymus spania w ciagu dnia. jak wiem, ze moje dziecko potrzebuje mniej snu, to przeciez nie trzymam jej w tym lozeczku od 18.
      • klubgogo Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 19:59
        Tylko wiesz, autorce wyraźnie przeszkadza, że dzieci tak śpią. Gdyby jej ten rytm odpowiadał, nie skarżyłaby się na forum.
        Poza tym nikt tu nie mówi o zmuszaniu dziecka do spania. Dyscyplina to niekoniecznie stanie z batem i odliczanie do trzech, jeśli nie zaśnie. Dyscyplina to nawyki, które ułatwiają życie nie tylko rodzicom, ale i dzieciom. Razem z mężem wstajemy do pracy o 6, dziecko o 6.30, bo idzie do przedszkola. Gdyby nie chodziło spać o 20.00 żadne z nas, w tym i dziecko, nie funkcjonowałoby na tyle dobrze, by cieszyć się z życia.
      • mikams75 Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 22:27
        > Biedne te dzieci nie mogace wyjsc z lozka... naprawde. To podobna zasada do prz
        > ymusowej drzemki w przedszkolu.

        Wcale nie takie biedne. Jak ja bym dyscypliny wieczornej nie wprowadzala, to moje dziecko by sie bawilo do polnocy. W sylwestra szalala do 3 nad ranem a wstala poprzedniego dnia o 7.
        Zasypiajac o polnocy do rana nie ma wystarczajaco snu i choc rano zerwie sie rzezka, to jednak jest od polowy dnia marudna, widac zmeczenie a wieczorem znowu sytuacja sie powtarza az zasypia z placzem z przemeczenia. To dopiero biedne niewyspane rozdraznione dziecko.
        Nikt nie przywiazuje dziecka do lozka - od polozenia sie sa jeszcze niezbedne wyjscia - siusiu, picie, maskotka. Ale nie do zabawy.

        Nie ma co porownywac dyscypliny w domu z lezakowaniem w przedszkolu. To w przedszkolu to jakis wymysl odgorny nie uwzgledniajacy potrzeb idnywidualnych dziecka.
        Dyscyplina w domu jednak uwzglednia potrzeby dziecka. Ja widze ile moje dziecko potrzebuje snu i czuje sie odpowiedzialna za to, zeby jej zagwarantowac wystaczajaca ilosc snu.
        Zeby to osiagnac to musze dziecko zagonic do lozna i zabronic zabawy. Krzywda jej sie nie dzieje w tym momencie - polezy, poslucha bajki i zasnie. A na drugi dzien bedzie w dobrym nastroju.
    • zabulin Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 12:16
      Znam takie dziecko

      Mając ok. 1,5 roku przestala spać w dzień, wstawala o 5.00, padala o 23.00 (!)

      Zdrowa, obecnie zerówkowiczka. Matka natomiast jakby mniej energiczna wink

      Obecnie, powiem szczerze, dziecko się poprawiło. Wstaje o 7.00, a spać chodzi o 22.00
    • dagmara-k Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 14:06
      ja w swojej przelezanej ciazy spalam wiekszosc doby, jakos trzeba bylo przezyc np 8 tygodni szpitala. wieczorem zasypialam pozno, gdzies po 23, a wstawalam o 6 na ktg. w domu lezalam od 10 do 14, zjadalam obiad i lezalam do 21, potem male mycie i spanie do samej 8 rano. w szpitalu mialam w ciagu dnia po kilka godzinnych odlotow w blogi sen. a corka spi bardzo malo. moj przyklad nie potwierdza twojego, jakoby nawyki z lezacej ciazy mialy cos wspolnego z trybem snu dziecka. chyba ze brac pod uwage ze wstawalam tez w nocy co 2-4 godziny na leki i moze dlatego corka do roku budzila sie w nocy co 1-2 godziny? jakos naciagane....
    • obajabonga Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 14:39
      dzięki dziewczyny za rady, proszę o kolejne, bardzo chciałabym się ustosunkować do kilku wpisów, ale po prostu nie mam czasu, na pewno napiszę więcej, jak uda się złapać chwilę oddechu.

      Dodam tylko, że mój 4-latek idący spać o 23 aż tak mi nie przeszkadza, czasami wychodzi z łóżka i bawi się sam, układa puzzle, czy coś maluje. Gorzej z młodszym, on nawet nie ma 1,5 roku tylko konkretnie 1 rok i 4 miesiące. Jemu muszę poświęcać maksimum uwagi, bo to taki mały szkodnik, że szok. Jak go nie zabawiam, to zaraz wejdzie na stół, potrafi wchodzić na blaty w kuchni przysuwając sobie różne rzeczy służące mu za podest, wali klockiem w ekran odbiornika tv, rzuca myszką od kompa, robi totalny rozgardiasz. Co do pozwolenia na wychodzenie z łóżeczka, to u starszego trudniej, bo śpi w normalnym łóżku, natomiast z młodszym nie byłoby problemu, bo śpi w łóżeczku, z którego sam nie wyjdzie. Ale nie ma mowy o bawieniu się w łóżeczku, on po prostu stoi i ryczy wniebogłosy, nie powiem, że kilka razy próbowałam go przetrzymać, to nie przynosiło żadnego efektu, on by ryczał całą noc, zresztą, nie miałabym sumienia zostawiać go ryczącego dłużej niż kilka minut, a i tego wolałabym uniknąć.

      I jeszcze kwestia wstawania o 7. To jest przede wszystkim problem dla mnie samej, bo ja wstaję o 7, żeby się ogarnąć, młodszy w zasadzie wstaje 7.30, starszego budzę o 8. Czy ta godzina robi aż taką różnicę? Zaakceptuję to, jeśli zamiast chodzić spać o 20, jak większość dzieci będą chodzić o 21, nawet 22 by mnie zadowoliła. Ale za to niech śpią do tej 8, bo ja bym sama nie dała rady codziennie o 6 się zrywać.

      Najgorsze jest też to, że mój mąż wraca z pracy o 22, jestem praktycznie z dwójką sama, ciężko mi jest ich położyć razem. Choć jak mamy oboje wolne i się dzielimy usypianiem to nie idzie nam lepiej.

      Zaraz jadę po młodszego do niani, potem po starszego do przedszkola i znów spróbuję podporządkować cały swój czas temu, żeby zasnęli, czyli zero włączania tv, kompa, obiad, czas na dworze, zabawa w domu, ok. 19 kolacja, potem wspólna kąpiel i wyciszanie chociażby młodszego, bo starszy nawet jak nie pójdzie spać to i tak cichutko będzie się zachowywał. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, dzisiaj młodszak i tak wstał o 7, starszy przed 8. Trzymajcie kciuki.
      • sokhna Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 17:00
        Faktycznie przy poltoraroczniaku jest to klopotliwe. Nie doczytalam czy chlopcy spia razem w pokoju czy w osobnych?? Jak razem, to moze starszy potrafilby sie pobawic z malym i potem pokazal, ze teraz idziemy spac, przyjdzie mama, przykladowo przykryje, da buzi, zostanie jeszcze kilka minutek i koniec - spanie? Jak jest sam w pokoju to problem, bo zeczywiscie jak piszesz jest lobuz i nie zostawilabym bez opieki.
    • jerzozwierza Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 15:01
      Wiesz co, ja bym na Twoim miejscu dostosowała się do sytuacji. Też usypiam moje dziecko (2 godziny)- mam jedno- bo mi zależy, żeby mieć skrawek wieczoru. Ale gdyby moje dziecko mimo usypiania kładło się o 23, zmieniłabym system. Możliwe, że oni potrzebują tylko tyle snu. Ale Ty potrzebujesz wieczoru. Moja przyjaciółka ma dziecko, które chodzi spać ok 23. Zasady są u niej takie, że dziecko ma prawo nie spać, ale nie ma prawa opuszczać swojego pokoju. Proszę bardzo- niech się bawi. Ona jest zajęta/zmęczona- i nie uczestniczy. Był tak nauczony od małego. Jeśli Twoje młodsze dziecko nie daje się zostawić w łóżeczku na dłużej, spróbuj go zostawiać najpierw na minutkę (zaraz przyjdę, idę zrobić coś tam), potem na 3 itd- może zadziała? Druga opcja, to zaangażowanie starszego w zabawianie młodszego- mają się bawić razem albo leżeć pod kołdrami (można się ruszac i gadaćwink- tylko dwie opcje. Nie wiem, czy pomogłam, tego bym próbowała mając dwie rozbrykane sówki w domusmile
    • matylda07_2007 Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 15:51
      U nas jest to samo. Starsza, 4 lata i 4 miesiące, wstaje na co dzień o 7, w przedszkolu śpi 2 godziny, a później harcuje do 23.
      Młody, rok i 3 miesiące, bierze przykład z siostry i też się przestawił na późne godziny. Teraz, podczas choroby i w ferie, spędzałam z nimi najczęściej wieczory, spaliśmy razem, dzieci jadły kolację w łóżku, oglądały bajki wink
      Normalnie córka około 21 lub po jest kąpana, później krótka zabawa ze mną lub z tatą i urzęduje u siebie w pokoju. Ogląda jakąś spokojną bajkę, koloruje, wycina, bawi się pluszakami. Jak już ma dość, idzie spać, czasem trzeba Ją trochę pogonić.
      Z Młodszym zasypiam ja (czasem się zdarza, że pada wcześniej). Wstaję po 6, kiedy mąż zwolni łazienkę. Tylko ja mam komfort, że nie pracuję. Nadrabiam zaległości domowe rano, lub podczas drzemki synka.
      Jedyna moja rada: zorganizować sobie życie w takich warunkach, jakie macie. No bo przecież to nie przez brak konsekwencji chłopaki nie chcą spać, tylko przez to, że Im się nie chce spać, tak?
    • aleksandra1357 Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 15:53
      Współczuję. Też mam mało śpiące dzieci w bardzo podobnym wieku (1,5 i 4 lata), ale jak nie ma drzemki w dzień i wstaną o 7, to o 22 zasypiają. Jak mały śpi w dzień, to lata potem do 23:30. Jak słyszę, że inne dzieci zasypiają o 20, to mi się gorzej robi.
      Chyba niestety trzeba przetrzymać, za 2 lata będą układać do północy puzzle, a Ty pójdziesz spać. Pomyśl, czy nie odwozić godzinę wcześniej do przedszkola, ale w sumie stracisz godzinę rano a zyskasz wieczorem, bez sensu.
    • obajabonga Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 21:15
      Uf, młodszy śpi, choć "przeczołgałam" go nieźle. Najpierw byliśmy w bibliotece, potem w fiku miku, gdzie szalały strasznie, potem pół godzinki na dworze przed domem zabawa w łapanego, potem kolacja starszego, kąpiel obu, mleko dla młodszego, najpierw młody poleżał minutkę i zaraz wstał, ale wyjęłam swoją ostatnią broń - suszarkę, czasem na niego działa, jak go ciepłym strumieniem pogrzeję. Zasnął i śpi. Jest jeszcze jeden problem, o którym tu nie pisałam, mianowicie młodszy po 3-4 godzinach snu zaczyna się kręcić wiercić, gadać, trzeba go wziąć do nas do łóżka, ale praktycznie do samego rana śpi bardzo niespokojnie, tzn. jemu chyba to nie przeszkadza, ale my praktycznie już nie śpimy. Tzn. jedno z nas, bo odkąd młodszak nie śpi, to i my nie śpimy razem tylko wymieniamy się co drugą noc, bo noc z młodszakiem jest prawie nieprzespana. Kręci się wokół własnej osi i dziwi mnie, że te pierwsze godziny przesypia w jednej pozycji, a potem kręćka dostaje.

      Ze starszakiem pograliśmy w chińczyka, teraz bawi się przy mnie ciastoliną, zaraz postaram się go uśpić, poczytam bajeczki, które dzisiaj wypożyczyliśmy w bibliotece. Ale jemu też nie można za dużo czytać, bo kompletnie się rozbudza, zaczyna milion pytań zadawać, czasem już niby wydaje się śpiący, a od czytania się rozbudza. Ale my oboje mole książkowe jesteśmy, to trochę poczytamysmile

      W każdym razie, mimo przyzwyczajeń czy też predyspozycji moich dzieci chciałabym zrobić wszystko, żeby zasypiały przed 21. Moj dzien wygląda obecnie tak, że albo jestem w pracy, albo w drodze do pracy, albo z dziećmi. Raz w miesiącu, jak mam na tygodniu wolne, daję jednego do niani, drugiego do przedszkola i mam 5-6 godzin wolnego i to są jedyne chwile w miesiącu bez dzieci. I tylko te. Idę na wesele - z dziećmi, na imprezę - z dziećmi. Dlatego chciałabym mieć wieczorem więcej niż 1-2 godziny bez nich, bo ja już naprawdę wymiękam.

      Co do spania, to starszy śpi w swoim pokoju, a młodszy w łóżeczku koło naszego łóżka a potem ląduje u nas. Próbowałam go kłaść w pokoju starszego, ale nic z tego nie wyszło.

      Co do wspólnej zabawy to owszem, moje dzieci się uwielbiają, ale nie może to być na zasadzie, że starszy zabawia młodszego, bo młodszy wszystko dewastuje. Puzzle, gry, książki, wywala wszystkie zabawki z regałów, wiecie chyba, jak obecnie wyglądają pokoje dziecięce i ile tam jest zabawek.

      Ok, idę usypiać starszego, jak mi się uda to mój mąż będzie przeszczęśliwy, że chociaż raz, jak wraca z pracy to oboje śpią.
      • mikams75 Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 22:34
        musisz jeszcze wyczuc, co na dzieci dziala lepiej - wymeczyc tuz przed snem czy wyciszac przed snem.
        Moja trzeba stanowczo wymeczyc - wowczas szybko padnie. Zadne spokojne zabawy na wieczor, bo tylko przy nich wypocznie big_grin
    • prophetess.pl Re: Czy to możliwe? 10.02.12, 23:01
      Twoje dzieci stanowczo za mało śpią. 7-8 godzin to norma dla dorosłego. Mały powinien spać z 13 godzin chyba. I jest za mały żeby nie spać w dzień. NIe mam pojęcia jak on funkcjonuje i zdrowo rośnie z taką małą ilością snu. Może niania go usypia a mówi, że nie usypia?
      Czytałam gdzieś artykuł (może nawet na gazecie), o tym, że dzieci śpiące zbyt krótko we wczesnym dzieciństwie mają większe szanse na nadwagę w później...
      • obajabonga Re: Czy to możliwe? 11.02.12, 09:43
        ale on jest 2x tyg. z nami cały dzień sam i wiem, że nie śpi. Wygląda jak dwulatek, rośnie ładnie, zanim zaczął chodzić był grubiutki, ale teraz schudł i wygląda w sam raz.

        Tak w ogóle to moja mama, która wprawdzie mi nie pomaga, ale do oceniania mnie jest pierwsza, uważa, że moje dzieci śpią tak dlatego, bo ja w ciąży w nocy czytałam, a w dzień odsypiałam i jest o tym w 100% przekonana, bo sama widzi, że np. jak nocujemy u siostry, to nasze dzieci bawią się jednakowo, jednakowo jedzą, razem się kąpią i jej padają, a moi obaj nie.

        Zastanawiałam się jeszcze nad jedną rzeczą, mianowicie są ludzie, którym wystarcza 4h snu, mówię tu o osobach dorosłych, np. wiem, że Margaret Thatcher tak ma, a także jedna moja znajoma. I zastanawiam się, czy ja nie mam takich egzemplarzy, niemniej jednak nie wiem, ile Thatcher spała w dzieciństwie, czy też mniej, czy to dopiero w wieku dorosłym się ujawnia.
        • matylda07_2007 Re: Czy to możliwe? 11.02.12, 15:35
          W takim razie musisz przez parę ładnych dni poświęcić dzieciakom więcej czasu wieczorem. Faktycznie wyczuć co Ich nastraja do snu, stosować to i usypiać wcześniej.
    • kubona Re: Czy to możliwe? 11.02.12, 19:04
      nie pozwalałabym na wychodzenie z łózka. przed snem załatwiamy wszystko - kolacja, siku, tulenie, bajka, kolejne siku, kolejny raz "mamooooo, chodź" i dobranoc. potem oznajmiasz, ze to juz jest ta pora snu i dobranoc. możesz zostawić nocną lampkę, możesz właczyc kołysanki, lub audiobajkę, ale nie pozwalaj na wychodzenie z łozka i ponowną zabawę. najpierw młodszy, potem starszy, ale codziennie w tej samej kolejności wszystko i do znudzenia. stała pora kąpieli, czy mycia, kolacji, bajek, stały rytuał tulenia, jak kładziesz młodszego, starszy w tym czasie układa puzzle, ogląda, je kolację, jak połozysz młodego spać, masz chwilę tylko dla starszego i rytuał wieczornych przygotowań do snu.
      też sobie cenię chwile tylko we dwoje, wieczorem,rozmowy na tematy nie dla dzieci,lub o dzieciach,których one słuchac nie powinny. dlatego siedmiolatek najpóźniej o 20:15 jest w łózku i czytam mu bajkę, a 11 latka w łózku ląduje o 21, niezależnie od focha i nieskończonych rzeczy. mogą sobie rano wstac wczęśnie, ale wieczór jest dla mnie.
      zacznij młodego szykowac do snu ok 18:30 do 20 powinnaś mieć go już w łózku, starszy zaczyna ok 19
      ja nie twierdzę,że na początku będzie łatwo, ale jak będziesz konsekwentna to nauczysz dzieci zasypiać (bo teraz wydaje mi się, że zwyczajnie padają ze zmęczenia) i wieczory będa twoje. powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka