kajakam 15.03.12, 18:39 mój starszy syn (5l) ostatnio upodobał sobie kanapki z ketchupem i jadłby je na snaidanie , na obiad i na kolację.... i zadne prosby by zjadł co innego nie pomagają Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
annakate Re: kanapkowy dylemat 15.03.12, 18:59 to mu dawaj, po trzy razy dziennie ale bądź konsekwentna; inni domownicy co innego, a on kanapki z keczupem. Po trzech dniach bedziesz miała problem z głowy. Kiedys juz pisałam, jak kolezanka potraktowala synka, ktory poza ulubionymi daniami nie chciał nic jesć -kiedys doprowadzona do rozpaczy przez potomka, który wyrażał chęc jedzenia najchętniej rosołu i kotletów mielonych, inne rzeczy powodowały niekończące się jęki w desperacji wymyśliła sposób, który okazał się skuteczny - gotowała raz na 3 dni gar rosołu i kilka porcji kotletów mielonych. Dla rodziny pozostałej były inne rzeczy, a Adrian dostawał rosół i mielonego. tydzień byl zachwycony, w drugim tygodniu łamał się i próbowal się łasić (co masz? mogę spróbować?), ale dla większego efektu rodzice byli niewzruszeni (masz swój obiad, jedz, nic innego nie dostaniesz, przeciez nic innego nie lubisz). w trzecim tygodniu z płaczem prosił o cos innego. może to i drastyczna metoda, ale zadziałało. nie oznacza to oczywiście, że je wszystko ale repertuar rozszerzył sie na tyle, że w domu znormalniało, i na wyjazdach w razie braku rosołu znika widmo głodowej śmierci. Delikwent miał wtedy chyba około 5 lat, jak pamiętam. Odpowiedz Link Zgłoś
gemmi18 Re: kanapkowy dylemat 15.03.12, 19:28 Suuuper metoda. Ty nie miewasz smaku na coś konkretnego, co mogłabyś jeść przez tydzień? Zapewne miewasz i jesz, ale nikt Cię za to nie kara. Nie rozumiem dlaczego ta 'metoda' ma w podtekście karę? Odpowiedz Link Zgłoś
annakate Re: kanapkowy dylemat 15.03.12, 23:39 metoda nie miała na celu kary, tylko przelamanie nawyku i uporu, bo mlodzian przy posiłkach wydziwiał nadmiernie, i utwierdzał siebie (i otoczenie) w przekonaniu, że będzie jadł jedynie to co lubi (patrz wyżej) i stanowczo odmawiał próbowania rzeczy innych. To nie było na dłuższa meta zdrowe, oraz było bardzo kłopotliwe. Czare goryczy przelał wyjazd wakacyjny, gdzie załozeniem było, że nie gotujemy tylko się stołujemy "na mieście" (a rzecz się działa w niewielkiej nadmorskiej miejscowości, więc do wyboru były trzy jadłodajnie serwujące obiady). Efekt był taki, że ów młodzian (skądinąd miłe dziecko) organizował zycie dwóm rodzinom, bo koło południa zaczynało się szukanie, które z miejsc serwuje cos z nader krótkiej listy tego, co młody zechce jeść (jesli chcieliśmy jeśc razem). Nie działały prośby, żeby jednak spróbował, pokazywanie, że inne dzieci jedzą to czy tamto ze smakiem, próby przekupstwa, nic. Metoda może i drakońska, na pewno nie z repertuaru przewidzianego w wychowaniu bezstresowym - ale okazała się skuteczna. Owoc zakazany smakuje najlepiej; dziecię zaczęlo próbowac innych rzeczy i okazało się, że są jadalne. Oczywiście, że jak prawie każdy miewa "fazy" na jedzenie czegoś; kilka dni nie szkodzi niczemu, ale jesli nabiera cech natręctwa to trzeba zawalczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna Re: kanapkowy dylemat 15.03.12, 23:49 Chyba nie zawsze skuteczna metoda... Moja 6latka od dobrego roku je na śniadanie wyłącznie kakao z miodem i kromkę chleba (bez niczego), a do szkoły (od września) bierze kanapkę - wyłącznie z pesto.... I jakoś smak jej się nie zmienia Odpowiedz Link Zgłoś
kocio-kocio Re: kanapkowy dylemat 16.03.12, 00:14 Ja przez całą karierę szkolną rano jadłam kanapkę z dżemem z czarnej porzeczki. Przez wiele lat na obiady zupę ogórkową i mielone, ew. pieczone udko z mizerią. Nie każdego da się złamać. Odpowiedz Link Zgłoś
gemmi18 Re: kanapkowy dylemat 16.03.12, 07:31 > metoda nie miała na celu kary, tylko przelamanie nawyku i uporu Wiem co miała na celu i nie napisałam, że to była kara. Sposobem, czyli tą metodą była właśnie kara. Widocznie zależy to od podejścia do człowieka. U nas na wakacjach każdy je, co chce i gdzie chce, nie walczę o to, żeby dzieci zjadły na śniadanie bułkę z nutellą a nie z dżemem. Dzieci jedzą to, co jest w lodówce. Jeżeli dzisiejszy obiad im nie odpowiada, to nie jedzą go wcale, a i tak zawsze jest tak, że zjedzą, ale wieczorem. Można było zrobić tak, jak koleżanka zrobiła, ale bez drugiego dna, jakim była kara. Odpowiedz Link Zgłoś
pregen Re: kanapkowy dylemat 15.03.12, 19:33 Może nie kupuj ketchupu, jak się skończy. On go je, bo ma dużo cukru, jak słodycze. Albo kup heinza chili taki w szklanej butelce może mu nie posmakuje. Dziecko czerpie wzory żywieniowe od rodziców. U mnie nie bywają rzeczy niezdrowe i problem z głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
gemmi18 Re: kanapkowy dylemat 15.03.12, 19:31 Bywa i tak . Każdy ma czasami 'fazę' na jakiś konkretny smak, nieraz za mną 'chodzi' coś, co jem przez cały następny tydzień. Jak się przeje, to poprosi o coś innego. Odpowiedz Link Zgłoś
doti_2 Re: kanapkowy dylemat 15.03.12, 22:40 powiem tak.. ja tak miałam, mój brat, córka szwagra ... wszyscy około 5-6 lat, wszyscy żyjemy Jak przyszło tak poszło, choć trwało długo. Mój brat dodatkowo mieszał ketchup z musztardą i to do wszystkiego albo z samym masłem. wszyscy wyrośli, rodzice nie zwariowali, daj mu spokój. A jak nie możesz to koleżanki sposób wcześniej podały. Odpowiedz Link Zgłoś
kocio-kocio Re: kanapkowy dylemat 16.03.12, 00:15 Pomidory poddane obróbce cieplnej są zdrowsze niż surowe. Znajdź keczup, który ma dużo pomidorów, a mało chemii. Są takie. I niech je na zdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
karro80 Re: kanapkowy dylemat 16.03.12, 20:17 Kup przyzwoity ketchup i niech je. Siostrzenica wyrosła na kanapkach z serem i ketchupem, zapiekanych kanapkach z serem i ketchupem oraz kanapkach na ciepło z mikrofali z serem i ketchupem. Ale postaw warunek, że np obiad zjada normalny i kolację- po obiedzie oraz kolacji<nie musi być duża> może sobie trzasnąć na deser kanapkę z ketchupem. Odpowiedz Link Zgłoś
dominiczka201 Re: kanapkowy dylemat 16.03.12, 21:53 Hehe, ale się uśmiałam, bo poczułam się jakbym czytała o sobie sprzed lat . Wtedy był tylko keczup włocławek w małych słoiczkach moja mama wtedy musiała kupować 1 dziennie lub co dwa dni. Jednak mi nie znudziło się po kilku dniach było to moje topowe danie przez jakieś pół roku ewentualnie dochodził jeszcze pasztet . Do dziś pamiętam jak ciocia u której spędzałam część wakacji dzwoniła do mojej mamy zaniepokojona, że jej kuchnia chyba mi nie odpowiada, bo w kółko tylko ten keczup. Szczerze mówiąc do dziś lubię keczup i jak czasem najdzie mnie ochota to robię sobie taką kanapkę jak sprzed lat . Daj mu jeść ten keczup, bo ja wyrosłam to zdrową i myślę porządną dziewczynę mimo pochłoniętych setek litrów keczupu Odpowiedz Link Zgłoś
magda1104 Re: kanapkowy dylemat 17.03.12, 17:39 Ja bym pozwoliła jeść przez jakiś czas, moze sam się znudzi. Odpowiedz Link Zgłoś
dzoaann Re: kanapkowy dylemat 17.03.12, 18:00 kup dobry keczup, bez chemii, lub zrob w domu sama i niech je ile chce. Gotowane pomidory sa zdrowsze niz surowe Odpowiedz Link Zgłoś