Dodaj do ulubionych

Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrzeć...

31.07.13, 10:10
(..) z niechęcią.
które miejsca dodałybyście jeszcze do tej listy?
Ja dodałabym jeszcze sklep zoologiczny, który zresztą dzieci uwielbiają.
Jak tam wchodzimy, mimo, ze córka jest zawsze grzeczna, muszę udawać, że chce coś kupić, bo patrzą na nas jak na nieproszonego klienta smile
Obserwuj wątek
    • kondolyza Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 10:56
      pierwsze co przyszło mi do głowy to kościół-naprawdę jest to chyba podstawowe miejsce w którym ta niechęć jest jawna, bardzo wyraźnie okazywana i powszechna. a najgorsze jest to że nie chodzi o pogrzeb czy ślub (tutaj rozumiem, że komuś mogłoby przeszkadzać-zapłakanej rodzinie krzyki mojej córki-oooo Pani, oooo kwiatki... itp czy młodej parze-mogliby nie chcieć mieć pamiątki na całe życie z wrzaskiem mojego dziecka w tle), ale na Boga-na mszy dziecięcej? skoro jest tych mszy 7 w ciągu całego dnia to czy na wredna starucha bo inaczej nie nazwę-nie mogłaby przyjść sobie na inną godzinę? przychodzi co tydzień na 10 i co tydzień opieprza jakiegoś ojca/matkę za to że chodzą z dzieckiem albo za dzieckiem....

      co do restauracji-niechęci nie obserwuję, ale głupotę czy raczej brak wyczucia-dla mnie kelnerzy są w temacie dzieci nieogarnięci. pewnie wynika to z faktu, że sami jeszcze dzieci nie mają i poza tą knajpą w której pracują - nie mają z dziećmi styczności. Przykład: zamawiamy jedzenie, niestety menu dziecięcego nie ma, wyboeramy przy kelnerze, no może makaron?-makaron, niech będzie, jedyny w karcie jakiś z kurczakiem. makaron wjeżdża na stół i okazuje się że jest ostry! a przecież stał ten kelner obok, mógł coś powiedzieć. albo inny przykład-nieostrożne serwowanie gorących dań w obecności dzieci. a szczytem było gdy kelner przynosząc posiłki przyniósł w tym samym momencie-lizaka! i jak to dziecko ma zjeść danie skoro już dostało lizaka...

      co do urzędów, samolotów-w mojej opinii aktualnie wszędzie już mozna z dzieckiem wejść, są kąciki zabaw w urzędach, w samolotach też pełne dostosowanie i duża powszechność, nie ma lotu bez niemowląt i małych dzieci na pokładzie, wg mnie nikogo to już nie dziwi.

      ale do biura bym dziecka nie zabrała, chyba że idę zanieść jakieś papiery do księgowości, na chwilę, z dzieckiem za rękę. oburzam się gdy w sezonie ogórkowym-urlopowym ktoś przychodzi z dzieckiem na cały dzień do pracy. dla mnie to przegięcie i niedopuszczalne nadużycie.
      • gazeta_mi_placi Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 11:27
        Skoro w owej restauracji nie było w menu dań dla dziecka to znaczy, że nie była to restauracja przeznaczona dla dzieci, jest pełno rodzinnych restauracji, zawsze tam można się wybrać, a nie wymagać od restauracji "nie rodzinnej" dostosowania się do małego dziecka.
        Skoro zaś nie była to restauracja z menu dziecięcym to po Twojej stronie należało ewentualnie dopytanie się o smak (czy ostry itp.).
        Zauważyłam swoją drogą, że częściej buraczanego rodzica można zobaczyć w restauracjach nie rodzinnych (bez udogodnień dla dzieci, bez menu dziecięcego), zaś bardziej pilnującego potomstwo w restauracjach rodzinnych, co mnie (ostatnia sytuacja) mile zdziwiło.
        • kondolyza Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 13:36
          sam jesteś burak.
          poszliśmy do der elefanta, należy do sieci tego samego właściciela co szwejk, kompania piwna i jeff'sy więc kwestia braku menu dziecięcego nie wynika z tego że nie są nastawieni na dzieci (bo są, mają przewijaki w toaletach, przeznaczone na to miesjce itp. kredki, malowanki itp) ale tego menu JESZCZE nie mają, otwarci są dopiero od kilku tygodni, a strona internetowa JESZCZE nie jest aktualna.
          i w tym przypadku utrzymuję-była to wina kelnera. wybieraliśmy menu "głośno myśląc", od sam podpowiedział że najlepiej dla dziecka będzie ten makaron z kurczakiem (była opcja z krewentaki do wyboru) ale nie wspomniał o pikanterii z czego wniosek-jest niedouczonym świeżakiem i najzwyczajniej w świecie - nie znał smaku, a nawet jeśli wiedział że ten makaron robią na ostro- to nie mając obycia z dziećmi jakoś nie wpadł na pomysł żeby zaznaczyć że ostry jest.

          ja natomiast nie mam w zwyczaju pytać przy każdym daniu na wszelki wypadek o ostrość. nikomu normalnemu po przeczytaniu opisu tego dania nie przyszłoby do głowy że ono może być ostre (makaron, z sosem z duszonych z warzyw do wyboru z kurczakiem lub krewetkami).
          • illegal.alien Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 14:17
            A moze po prostu nie wiedzial, ze Twoje dziecko chilli nie jada?
            On nie nie mial obycia z dziecmi, tylko z Twoim konkretnym. Wiele osob dzieciom podaje normalne, dorosle dania.
            • feronique Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 02.08.13, 12:39
              Dokładnie. Moja dwulatka akurat nie ma nic przeciwko daniom ostrym. To samo dotyczy gorących potraw - po prostu od zawsze jest uczona, że na stole coś może być gorące i uważa. Nigdy nie praktykowałam stawiania kubków z kawą itp. poza jej zasięgiem i tak samo jak nakładam na talerze w domu wie, że często dania i naczynia są gorące. Za lizak zawsze można grzecznie podziękować albo powiedzieć dziecku, że dostanie po obiedzie. Jeśli wiem, że moje dziecko czegoś tam nie jada (np. pikantnych dań) to owszem, dopytuję przy zamawianiu, żeby uniknąć takich sytuacji, a nie oczekuję, że kelner będzie przeszkoloną niańką - ja zanim miałam własne dziecko też nie wiedziałam w jakim wieku dzieci jedzą co i nie widzę w tym nic dziwnego, że ktoś inny takiej wiedzy nie posiada.
              • gazeta_mi_placi Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 02.08.13, 12:58
                Dokładnie. Dziecko ma się uczyć życia w społeczeństwie i unikania różnych niebezpieczeństw (np. gorące dania czy napoje), a nie oczekiwać że cały świat się pod nie dostosuje bo to zwyczajnie jest niemożliwe.
              • illegal.alien Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 02.08.13, 13:07
                No moja corka akurat goracych rzeczy nie lubi jesc - w zasadzie je jedzenie dopiero, kiedy ono ostygnie do temperatury ciala albo nawet nizej - ale nie oczekuje, ze ktos bedzie to wiedzial. Zawsze jej przypominam, ze moze byc gorace, zeby sprawdzila i jakos sie przyzwyczaila, ze czesto musi poczekac. Tez nie stawiam kubkow/talerzy poza jej zasiegiem, bo moja corka jest wyjatkowo ostrozna i zawsze albo delikatnie sprawdzi, albo na wszelki wypadek po prostu omija wszelkie naczynia.
      • illegal.alien Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 12:22
        Z kosciolem masz racje, zdarza sie, wlasnie na Mszach dla dzieci.

        Natomiast co do restauracji - nie zgodze sie. To Twoim zadaniem jest dowiedziec sie, czy danie bedzie pasowac dziecku. Skad kelner ma wiedziec, ze Twoje dziecko nie je ostrego? (moje dziecko np. je). Z lizakiem mala wtopa, ale tez bez przesady - jak dziecko zje lizaka, to przeciez nie straci od tego calkiem apetytu (no chyba, ze lizak wielkosci piesci), albo rodzic moze powiedziec, ze lizak jest na deser, do zjedzenia po obiedzie.
        • kondolyza Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 13:40
          jasne że tak-powiedzielismy ze deser itp. ale co innego wytlumaczyc coś 5-latce a co innego 2latkowi i nie chodzi o to czy mu się zupełnie zapełni żoładek-wystarczy że będzie awantura - już nici ze spokojnego posiłku, a poza tym jak pomemła stroche słodkiego to sie zamuli i nie zechce spróbować.
          o makaronie pisałam już w odpowiedzi na post gazety-opis w karcie: makaron z sosem z duszonych warzym z kurczakiem lub krewetkami do wyboru-no sorryy, ale jeszcze jak kelner przytaknął że to będzie danie neutralne pod kątem dziecka to do głowy mi nie przyszło pytać czy na pewno fantazją kucharza nie było posypać go chili...co innego gdyby był to makaron z peperoni, z nazwą jakąś sugerującą ostrość... jaka zamawiacie kotleta czy sałatki to też zawsze pytacie czy aby na pewno nie są ostre? a skoro kelner stoi nade mną i niejako pomaga wybrac coś dla dziecka to byłam zaskoczona taką wtopą.
          • illegal.alien Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 14:15
            Nie, ja nie pytam o chilli, bo mi chilli w daniu dla mojej dwu-i-pol-latki nie przeszkadza.
            Zjedzenie jednego lizaka rowniez nie przeszkodziloby jej w zjedzeniu drugiego dania (przetestowane).
            Moze dlatego nie widze problemu.
            • bluemka78 Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 01.08.13, 14:28
              Co do lizaka to ja czasem klade na stol nowo-kupione słodycze i dzieci maja właśnie motywacje do jedzenia posiłku, by juz moc sie poczestowac slodyczami wink
          • silje78 Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 02.08.13, 11:01
            nie oczekuj od klenera, że będzie wiedział w jakim wieku można wytłumaczyć dziecku, że lizaka dostanie na deser, tak zeby obyło się to bez krzyku.
            w restauracjach billy's dzieci dostają popcorn w małej miseczce, przed posiłkiem. nie po to żeby zrobić po złości rodzicowi, a po to by sprawić dziecku przyjemność.
            nie każdy sprzedawca, kelner, właściciel restauracji itp. musi znać podstawy dziecięcej psychologii.
      • mia_siochi Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 02.08.13, 17:51
        Moje dziecko w kościele było raz, na chrzcinach mojego siostrzeńca. Staliśmy na zewnątrz, żeby nie przeszkadzać. Chciał zajrzeć, zajrzał, polazł na środek i usiadł na dywanie z komentarzem "o, siedzę na dywaniku". Jakaś kobieta zaczęła na mnie syczeć, odpowiedziałam "pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie czy jak to szło?", zamknęła się. Po chwili dziecku się znudziło i wyszło. Nie krzyczało, nie biegało.
        Aczkolwiek pozwolenie na hasanie w takiem miejscu uważamm za lekką przesadę.
    • julita165 Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 11:14
      1. sądy, urzędy Z racji zawodowych obserwuję na co dzień ilu ludzi ciągnie ze sobą dziecko załatwiać sprawy sądowo-urzędowe. No nie wierzę że wszyscy Ci ludzie nie mają co z dzieckiem zrobić. W tych miejscach naprawdę z rzadka można spotkać miejsca przeznaczone dla dzieci, jeszcze w urzędach to się zdarza ale w sądach nigdy nie widziałam, te dzieci naprawdę przeszkadzają a i same się męczą
      2. fryzjer damski. Ostatnio miałam tą wątpliwą przyjemność słuchać przez prawie godzinę wrzasku niemowlaka w wózku a mamusia w tym czasie robiła sobie fryzurę chyba na królewskie wesele !
    • cotti Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 13:38
      nigdzie mnie nie spotkało niemiłe przyjęcie gdy byłam z dziećmi.
      Aczkolwiek - nie przychodzę z dziećmi do pracy wink Mój fryzjer nie ma problemu z moimi córeczkami wink tym bardziej, że one też obcinają włosy.

      • illegal.alien Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 14:18
        Ja bywalam z dzieckiem w pracy - ale dziecko mialo pol roku, siedzialo w chuscie i sobie spalo, albo patrzylo, co robie. Byly to pojedyncze dni raz na miesiac-dwa. Za zgoda i nawet na prosbe szefa (szef wolal mnie miec w biurze z dzieckiem raz na jakis czas, niz w ogole mnie nie widziec). Reszte czasu pracowalam z domu.
        • paniusia.aniusia Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 14:35
          Prawdę mówiąc jedyne miejsce, w którym "krzywo patrzono" na moje dziecko był pewien sklep z zabawkami i akcesoriami dla dzieci . Dziecko wózkowe, niemowlę w zasadzie. Poproszono mnie o zostawienie dziecka przed sklepem. Jak się później okazało nie tylko moje dziecko było tam intruzem tylko dzieci w ogóle.
          • silje78 Re: paniusia.aniusia 02.08.13, 11:03
            czyżby w pruszczu gdańskim?
    • minerwamcg Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 14:52
      Albo mam supergrzeczne dziecko, albo obracam się wśród superuprzejmych ludzi. Oboje zabieraliśmy córkę w różne miejsca - do sklepów, urzędów, muzeów, knajp różnego rodzaju, jeździliśmy i lataliśmy różnymi środkami transportu. I niiiiic. Wiadomo, że dziecka trzeba pilnować, w pociągu zawsze siadałam w przedziale dla matki z dzieckiem, w autobusie blisko wyjścia, w kościele też. Przestrzegałam - i dalej przestrzegam - żelaznej zasady, że moje dziecko to jest mój problem i do mnie należy sprawić, żeby nikomu nie przeszkadzało. Jak to zrobię - to też moja sprawa, to ma prawo nikogo nie obchodzić.
      Dlatego każdą wyprawę planowałam logistycznie, co zrobić, jak mała będzie głodna/spragniona/znudzona, i gdzie w razie czego jest wyjście awaryjne.
      W pracy z młodą też bywałam. Nie na osiem godzin, rzecz jasna, ponadto mam własny pokój, gdzie nikomu nie przeszkadza, że dziecko siedzi i ogląda bajkę na laptopie albo rysuje. Bez tego bym jej ie zabierała.
    • mojemieszkanie24 Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 15:03
      a ja powiem tak: KAŻDE MIEJSCE JEST ODPOWIEDNIE POD WARUNKIEM, ŻE DZIECKIEM ZAJMUJE SIĘ RODZIC.

      Często jest tak, że w sklepach/ kościele/ restauracjach dzieci są puszczane samopas i przeszkadzają ludziom. Trudno się wiec dziwić, że reszta niechętnie patrzy na takiego malucha.
    • mikams75 Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 16:00
      w sklepie zabawkowym (jedna sprzedawczyni do drugiej za regalem, jakby ten regal byl dzwiekoszczelny - ohhhh jak ja nie lubie malych dzieci)
      i raz w sklepie obuwniczym, jak moje dziecko dotknelo buta na polce. Dotknela, nic poza tym nie zrobila. Uslyszalam - prosze zabrac to dziecko stad, to nie jest plac zabaw!
      • minerwamcg Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 17:10
        Łomatko. Żeby tak na mnie trafiła... Dziecka pilnuję, bo pilnuję, nie przeszkadza bo nie przeszkadza - ale jakby się ktoś przyczepił o taki drobiazg, trzeba by było poprawiać mapy.
    • mika_p Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 31.07.13, 16:40
      Nie chce mi się przeklikiwać 7 razy, możesz podać, co to za miejsca?
    • mamatin Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 01.08.13, 19:53
      fryzjerka.
      raz wzielam malą, bo cały dzien jej nie widziałam, istniało ryzyko, że zasnie zanim wroce.

      Pani usługodawczyni bardzo źle sie odniosła do tego pomyslu. Najwieksza winą corki było to,że stała bliżej mnie a nie siedziała na kanapie,którą po 5 min zajela w całości jej sasiadka z malym dzieckiem i zabawkami. ZAdnego biegania i wariactw nie bylo.
      Warczała na nią i kategoycznie kazala siadać, po pierwszej odzywce chcialam wiać, ale siedzialam z mokrą glową. Stanelam w obronie dziecka i pozniej zalowalam, ze jednak nie ucieklam, tak mnie cudnie ostrzygla. Zlosliwe beztalencie.

      • mamatin Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 01.08.13, 19:56
        kolejnym miejscem jest przychodnia dla dzieci: czytaj pielegniarki i rejestracja. Lekarze maja super podejscie.

    • camel_3d co za brednie.. 01.08.13, 23:34
      szkoda, ze nie dopisalas ulicy i parku.

      nie wiem co za debile pisza takie artykuly... latam z dzieckiem od kiedy mial 9 miesiecy, jezdze pociagiem, chodze do restauracji, na imprezy rodzinne, cuda wianki.. nigdy nie mialem wrazanie, ze komus dziecko przeszkadza. I nigdy nie zaobserwowalem takiego zachownaia. Tzn zadzalo sie, ale sporadycznie... jak dzeciek ryczal pol nocy bo rodzice wpadi na omysl, zeby na urlp leciec z 7 miesieczniakiem, ktoremu zeby wychodzasmile)))

    • silje78 Re: Miejsca,w których na twoje dziecko będą patrz 02.08.13, 10:55
      do kościoła nie chodzę więc nie wiem.
      w sklepach nie spotkałam się z nieprzyjemnymi spojrzeniami, a przynajmniej nie były one zwiazane z faktem wejścia z dzieckiem. ot niektóre panie miały humorki, choć zapene też by je miały gdybym była bez dziecka.
      wchodząc do sklepu pilnuję żeby córka nie robiła glonojada na szybach, nie zostawiła na każdej z nich lepkich odcisków palców. nie dotyka ubrań i innych rzeczy jeśli jest jakiekolwiek prawdopodobieństwo, że łapki są brudne. jak jeździła w wózku to nie wpychałam się wózkiem pomiędzy blisko ustawione wieszaki, tak żeby uniknąć zabrudzenia rzeczy na nich wywieszonych. pilnuję dziecka bo ja za nie odpowiadam i rozumiem, że sklep nie ma obowiązku dostsować warunków do małych dzieci.
      do restauracji zaczęłam chodzić jak córka była w stanie wytrzymać ten czas bez wrzasku zakłócajacego spokój. poszliśmy z nią raz jak miała rok, akurat nie spała. najpierw została nakarmiona ona, później zjadłam ja, a mąż z nią dreptał, po czym zjadł mąż, a ja z nią dreptałam.
      do kina też zaczęłam z nia chodzić jak była w stanie tam spokojnie wysiedzieć.
      wszystko w imię zasady : moje dziecko - mój problem, a nie innych osób.
      co do zoologicznego to ola też lubi tam chodzić, ja nie bardzo ponieważ widok zwierzaków działa na mnie przygnębiająco. mała nie puka w szyby, nie wkłada palców do klatek itd. tak więc nie spotkałam się żeby ktoś krzywo patrzył na nas tylko dlatego, że jestem z dzieckiem.
    • silje78 Re: przypomniało mi się jedno miejsce... 02.08.13, 11:07
      fryzjer dziecięy...
      nasz fryzjerka miała urlop, a córka zarosła. poszłam do fryzjerki, która opisywała sibie jak min. fryzjera dziecięcego...
      co się nasłuchałam, że się kręci, że pani ma problem z obcięciem.... córka siedziała grzecznie, ale nie tak nieruchomo jak dorosły. chodziłyśmy do innych fryzjerów i nigdy nie usłyszałam, że coś jest nie tak... w gdańskim madisonie nawet pozwoliła sobie umyć włosy, tak dobre podjeście miała fryzjerka, ale moze to kwestia tego, że sama miała córkę w zbliżonym wieku...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka