Dodaj do ulubionych

umiejetnosci zerówkowicza

25.03.14, 08:08

Czy Wasze 6 latki idace do 1 kl potrafia czytac?
czy licza w pamieci, jesli tak to do ilu?
mam chyba ymagajaca Pania w zerowce, powiedzila iz jak dziecko nie bedzie czytalo sylabyami nie pusci do 1 kl.

Obserwuj wątek
    • igajos Re: umiejetnosci zerówkowicza 25.03.14, 08:17
      Syn poszedł jako sześciolatek. Czytać ani pisać nie umiał. Podobnie jak większość pozostałych sześciolatków w jego klasie. Tego dzieci uczą się w pierwszej klasie. Z liczeniem nie miał problemów, ale liczenie w szkole jest na początku na patyczkach, palcach i innych pomocach. W pamięci dzieci nie muszą liczyć idąc do pierwszej klasy. Pod koniec pierwszej klasy umiejętności dzieci już się wyrównują. Wszyscy potrafią czytać, pisać i liczyć.
    • lucyjkama Re: umiejetnosci zerówkowicza 25.03.14, 08:37
      Moja córa (5 lat i prawie 5 m-cy) czyta płynnie, dzieli na sylaby tylko trudne, nowe słowa. Dodaje i odejmuje prawie w pamięci, czasem pomaga sobie na palcach, szczególnie przy odejmowaniu (zakres do 10), bez problemu odczytuje liczby 2 i 3 cyfrowe.
      Ona dość kumata jest (w porównaniu do przeciętnego dziecka i swojego brata) mam wrażenie, że wiedzę wdycha z powietrzem.

      Dziecko nie musi czytać sylabami idąc do 1 klasy. Tego dopiero ma się uczyć w szkole.
    • slonko1335 Re: umiejetnosci zerówkowicza 25.03.14, 09:09
      Jeśli mój syn(5,5) pójdzie do szkoły w tym roku to nie będzie umiał czytać, nie zna nawet literek, za to matematycznie jest świetny i liczbami lubi się bawić-literki go nie interesują kompletnie.
    • jagienka75 Re: umiejetnosci zerówkowicza 25.03.14, 09:16
      rzeczywiście pani wymagająca.
      moje dziecko we wrześniu pójdzie do I klasy ( rocznik 2007), więc dzieci mają/kończą po 7 lat i na całą ponad 20 osobową grupę, może 1-2 dzieci czyta.
    • truscaveczka Re: umiejetnosci zerówkowicza 25.03.14, 09:33
      A co to znaczy czytać sylabami? Moja nauczyła się czytać mając pięć lat i nigdy nie czytała sylabami/literami tylko od razu "po ludzku" wink
      Tak, umiała czytać idąc do zerówki.
      Nie wiem, w jakim sensie liczyć - dodawać i odejmować w pamięci? To już pomału zaczyna. Ma prawie 9 lat. Dotąd na zbiorach pomocniczych było.
      • betty842 Re: umiejetnosci zerówkowicza 25.03.14, 10:20
        truscaveczka napisała:

        > A co to znaczy czytać sylabami?

        Ja nie uczyłam syna czytać sylabami tylko on sam wpadł na to,że łatwiej jest mu czytać po dwie literki i potem je połączyć. Pani w przedszkolu nie uczy sylabować tylko czytać po literce. Np słowo DINO,kazała dzieciom literować i za którymś razem dzieci przeczytały to słowo.Natomiast mój syn sam sobie zaczął dzielić wyrazy na sylaby.Zakrył palcem pół wyrazu i przeczytał DI a potem NO,DI-NO,DINO. Tak jest mu po prostu łatwiej.Jesli dziecko od razu umie czytać "po ludzku" to super,nic tylko się cieszyć. Ja na początku czytaniem mojego syna byłam załamana bo nie umiał tych liter łączyć.Kiedy miał przeczytać BO to czytał to "byo", DI czytał "dyi". Ale potem zatrybił i teraz jest ok.

        > Nie wiem, w jakim sensie liczyć - dodawać i odejmować w pamięci?

        Tak,liczenie w pamięci to dodawane i odejmowanie "w głowie" a nie na palcach czy innych pomocach. Mój syn (6,5) dodaje i odejmuje w pamięci w zakresie 0-12 od jakiegoś pół roku.
    • wanessa31 Re: umiejetnosci zerówkowicza 25.03.14, 09:41

      liczyc w pamieci to znaczy nie na patyczkachsmile
      moj idzie od wrzesnia do 1 klasy liczy w pamieci do 30
      Wiekszosc dzieci z grupy czyta sylabami(bo to najsuteczniejsza metoda) ale tak jak powiedziałam Pani wymagajaca, kazdy rodzic ma obowiazek cwiczyc literowanie wyrazów, czytanie 15 mindzienie - efekty sa rewelcyjne
      • slonko1335 Re: umiejetnosci zerówkowicza 25.03.14, 09:46

        > liczyc w pamieci to znaczy nie na patyczkachsmile

        ale chodzi Ci o odejmowanie, dodawanie, może mnożenie i dzielenie w zakresie tych 30 czy że potrafi po kolei cyfry wyrecytować?
        • annubis74 Re: umiejetnosci zerówkowicza 26.03.14, 15:29
          moja potrafi dodawać odejmować do 20. wyrecytować liczby do 100 (i jakoś nikt jej tego specjalnie nie uczył)
          mnożenie, dzielenie to chyba nie ten etap, chociaż kiedyś trafiłyśmy na fajną książkę "matematyczna" w bibliotece i coś tam załapała. Żeby było jasne - ja akurat nie uczę mojego dziecka forsownie. Jesli o coś pyta i chce sie dowiedzieć to sie bawimy, wspólnie szukamy róznych zabaw zwiazanych z tematem który ja intersuje
          co więcej zauważyłam ze moja 5,5 latka dużo lepiej radzi sobie z liczbami niż z literami. Litery zna ale jakoś czytania nie załapała jeszcze. A dryg matematyczny raczej nie po mnie
    • irima2 Re: umiejetnosci zerówkowicza 25.03.14, 10:01
      W klasie mojego syna, gdzie były głównie 7-latki i paru 6-latków z początku roku we wrześniu umiało czytać dwoje dzieci.
    • betty842 Re: umiejetnosci zerówkowicza 25.03.14, 10:10
      Mój zerówkowicz czyta sylabami ale tylko dlatego,że uczyłam go w domu. Liczy w pamięci (dodaje,odejmuje) tak w zakresie 0-12. Jego pani jakaś bardzo wymagająca nie jest.
    • makurokurosek Re: umiejetnosci zerówkowicza 25.03.14, 10:26
      > mam chyba ymagajaca Pania w zerowce, powiedzila iz jak dziecko nie bedzie czyta
      > lo sylabyami nie pusci do 1 kl.

      Nauczycielka ma najwyraźniej kompleks portiera.
      Dziecko idące do klasy pierwszej nie musi umieć czytać ba nawet nie musi znać liter. Oczywiście będzie mu łatwiej jeżeli potrafi już czytać ale czytać będzie uczyło się w szkole.
    • baskokvet Re: umiejetnosci zerówkowicza 25.03.14, 10:32
      Pani w zerówce może sobie decydować o tym, czy "puści"do szkoły SWOJE OSOBISTE DZIECKO. I tyle.
    • budzik11 Re: umiejetnosci zerówkowicza 25.03.14, 11:21
      wanessa31 napisał:

      >
      > Czy Wasze 6 latki idace do 1 kl potrafia czytac?
      > czy licza w pamieci, jesli tak to do ilu?

      Nie umieli czytać, uważam, że to szkodliwe bardziej niż pomocne. Liczyć umieli do 10, ale żadnych działań.
      Syn, będąc już w I klasie i znając kilkanaście liter sam zaczął czytać elementarz, poznał sam np. wszystkie dwuznaki, jak nie znał jakiejś litery - pytał mnie - w ten sposób sam nauczył się dobrze czytać. I ostatnio wyleciał do mnie (!) z pretensjami "Mamo, po co mnie uczyłaś czytać, teraz mi się nudzi na lekcjach". Tak dokładnie mi powiedział, bo faktycznie - to, czego pani uczy dzieci, co oni z mozołem poznają, on już umie.

      > powiedzila iz jak dziecko nie bedzie czyta
      > lo sylabyami nie pusci do 1 kl.

      A to paradne - to znaczy co zrobi? W jaki sposób pani może dziecka "nie puścić"?? Póki co, to rodzice o tym decydują, nie pani od zerówki.
      • annubis74 Re: umiejetnosci zerówkowicza 26.03.14, 15:23
        > > powiedzila iz jak dziecko nie bedzie czyta
        > > lo sylabyami nie pusci do 1 kl.
        >
        > A to paradne - to znaczy co zrobi? W jaki sposób pani może dziecka "nie puścić"
        > ?? Póki co, to rodzice o tym decydują, nie pani od zerówki.

        nie rozumiem - jedni odraczają dzieci na potęgę niezależnie od tego jak de facto wygląda gotowość do szkoły - inni niezależnie od opinii min. nauczyciela upierają się ze dziecko pójdzie i już
        nauczycielka być może ocenia gotowość szkolną dziecka i wskazuje na potencjalne problemy. Moze warto z nia usiaść i porozmawiać - tym bardziej ze to ona będzie klasę uczyć nadal
        • budzik11 Re: umiejetnosci zerówkowicza 27.03.14, 10:51
          annubis74 napisała:

          to ona będzi
          > e klasę uczyć nadal

          Jak ona? U nas są panie tylko od zerówek, klasy 1-3 uczą inne nauczycielki. Zwykle więc dzieci spędzają 3 lata w przedszkolu (1 wychowawczyni), potem idą do zerówki (na 1 rok inna pani) i w klasach 1-3 mają kolejną panią (tę samą na 3 lata). A potem znów następna dla klas IV-VI.
          • slonko1335 Re: umiejetnosci zerówkowicza 27.03.14, 11:01
            Niekoniecznie u nas są panie które mają uprawnienia do nauczania w zerówce i wczesnoszkolnego i czasami Pani która ma zerówkę idzie z dziećmi dalej do końca 3 klasy.
            • annubis74 Re: umiejetnosci zerówkowicza 31.03.14, 18:37
              po pierwsze zazwyczaj w trakcie studiów licencjackich realizowany jest moduł nauczania przedszkolnego i wczesnoszkolnego. jeszcze nie słyszałam o nauczycielu który moze uczyć w zerówce a nie moze w 1klasie
              pewnie w róznych szkołach jest różnie ale w znanych mi jest tak ze Pani która prowadzi w danym roku zerówkę później z częścią/wszystkimi dziećmi przechodzi do pierwszej klasy i dalej uczy te dzieciaki. Nie wiem czy tak jest zawsze
              • slonko1335 Re: umiejetnosci zerówkowicza 31.03.14, 19:47
                a taki przedszkolny który uczy w przedszkolu i potem w przedszkolnej zerówce może tak po prostu w szkole uczyć jak będzie chciał?
                Jak podpytywałam na dniach otwartych w szkole to niektórzy nauczyciele którzy mieli mieć zerówki twierdzili, że mają uprawnienia żeby uczyć dalej w nauczaniu wczesnoszkolnym a niektórzy twierdzili, że nie mogą i mogą tylko w przedszkolu(znaczy w zerówce akurat w tym wypadku) i dalej po "Zerówce"z tymi dziećmi iść nie mogą-tylko, że może szkoła wewnętrznie jakiegoś stażu czy czegoś wymagała. Sądziłam, że to jakieś dwie różne specjalizacje, kierunki czy co tam, znaczy nie mam pojęcia jak wygląda formalnie.
                • annubis74 Re: umiejetnosci zerówkowicza 31.03.14, 22:17
                  co prawda teraz różnych szkól pseud-wyższych sie namnożyło ale mam wrazenie że nawet w tych prywatnych cykl kształcenia reguluje ministerstwo. ja pracuję na pedagogice na uniwerku i w kolegium nauczycielskim (którym uniwerek się opiekuje) w obydwu tych placówkach studenci przechodzą kształcenie w zakresie pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej + słuchacze kolegium maja uprawnienia do nauki jeszcze jednego przedmiotu np. plastyki w klasach IV-VI. Nie wiem czy staż nauczycielski czyli stopnie awansu zawodowego mają jakiś wpływ na prowadzenie np. tylko oddziału 0. nie spotkalam się z taką regulacją
                  • slonko1335 Re: umiejetnosci zerówkowicza 01.04.14, 20:44
                    a wiesz teraz tak wydumałam, w przedszkolu jest kilka nauczycielek które nie mają ukończonych studiów-może to o to chodzi? mogą wtedy uczyć w szkole? bo w "zerówce" uczą na bank.
                    • annubis74 Re: umiejetnosci zerówkowicza 01.04.14, 21:18
                      z tego co wiem ustawa stanowi ze nauczyciel (każdy) musi mieć skończone studia wyższe. wiem że część moich studentek kolegium była zatrudniana w przedszkolach zaraz po licenciacie (jako pomoc nauczyciela, albo nauczyciel ale z zastrzeżeniem konieczności uzupełnienia studiów magisterskich w ciagu 2lat)
                      nie wiem jak to możliwe że pracują osoby bez studiów wyższych - tzn. nie uważam ze do pracy w przedszkolu potrzeba bóg wie jakiego wykształcenia teoretycznego - bardziej umiejętności praktycznych. np. moje słuchaczki z kolegium często są dużo lepiej przygotowane do zawodu niz teoretyzujące studetki uniwerku - ALE zastanawiam sie jak przy takiej ilości bezrobotnych nauczycieli komus udało się zatrudniać wciąż osoby bez wymaganych kwalifikacji.
                      • slonko1335 Re: umiejetnosci zerówkowicza 01.04.14, 21:27
                        Możliwe, że mają jakiś licencjat, nie mają literek przy nazwisku podczas gdy u innych przy każdej okazji te literki są wsadzane i myślałam, że może żadnych studiów nie kończyły i dlatego ale w sumie licencjat mogą mieć a wtedy mgr nie ma przy nazwisku(córka miała dwie panie i jedna-młoda zawsze była podpisana z mgr, druga starsza kobieta nigdy, u syna w grupie teraz tak samo-dwie inne panie-młodsza z mgr, starsza bez)...ale jeśli nie można w przedszkolu uczyć bez studiów to już nie wiem. Może uda mi isę jutro u źródła spytać o co chodzi bo mnie zaintrygowało.
                        • annubis74 Re: umiejetnosci zerówkowicza 01.04.14, 21:50
                          sama sie zaintrygowałam tym tematem i znalazłam to
                          www.matematyka.wroc.pl/prawo/kwalifikacje-zawodowe-nauczycieli
                          co prawda z 2009r a później trochę zmian było ale wygląda na to ze osobom zatrudnianym przed 2007 honorowano uzyskane wcześniej uprawnienia (co by sie zgadzało - starsza widocznie zdobyła wcześniej uprawnienia w studium nauczycielskim/kolegium czy w inny sposób)
                          a co do kwalifikacji - mam wrazenie ze w przypadku nauczycieli wychowania przedszkolnego to przerost formy nad treścią, zmuszanie ludzi by kontynuowali studia II stopnia. Te osoby, które kończyły kolegium mocno narzekały ze musiały płacić za studia II stopnia które polegały na sluchaniu wykladów (na tematy wałkowane juz sto razy wcześniej, że nie miały zajęć praktycznych ani praktyk w szkole/przedszkolu). ja obserwując moich studentow z uniwerku i z kolegium na praktykach muszę powiedzieć ze ci ostatni zdecydowanie lepiej sobie radzą z grupą - organizacyjnie, wychowawczo. A najlepiej to działa w przypadku studentek zaocznych, które często mają swoje dzieci. ale cóż - MEN wie lepiej czego naszym dzieciom potrzeba. Dobrze ze nie trzeba sie doktoryzować zeby uczyc w przedszkolu tongue_out
    • camel_3d nie musi czytac.. 25.03.14, 19:26
      powiedz pani, ze TY decydujesz czy dzecko pojdzei czy nie..a dziecko uczy sie czytac w pierwszej klasie.a nie w zerowce.
      • annubis74 Re: nie musi czytac.. 26.03.14, 10:21
        paradoks polega na tym że dziecko niby uczy się czytać w Iklasie ale do pierwszej klasy trafiaja dzieci które znają litery i/lub już czytaja i takie które nic a nic (zalezy to od zaangażowania pań w przedszkolu, zaangażowania rodziców, indywidualnych zdolności dziecka) i zaraz na poczatku odbywa się selekcja i podział na kumate i niekumate (skazane od poczatku na zajecia wyrównawcze)
        • camel_3d Re: nie musi czytac.. 26.03.14, 10:54
          litery moze znac. Ale czytanie w zerowce nie jest obowiazkiem i tak bym pani powiedzial.

          A jezeli bedzie sie burzla to poprosilbym o wyciag programu nauczania i pokazanie gdzie jest napisane, ze dziecko idace do 1 klasy ma umiec czytac.
          • annubis74 Re: nie musi czytac.. 26.03.14, 12:22
            ależ powiedzieć zawsze mozesz - co nie zmieni faktu, że twoje dziecko wyladuje na zajęciach wyrównawczych - które przecież maja mu pomóc nadrobić braki. Pytanie tylko - dlaczego na początku edukacji dziecko ma juz braki?
            • makurokurosek Re: nie musi czytac.. 26.03.14, 12:28
              Moje dziecko idąc do szkoły czytać nie umiało. Na zajęcia wyrównawcze trafiło w klasie 2 na MOJĄ USILNĄ PROŚBĘ ( młoda gubiła literę y, dla niej ta litera nie istniała). Tak więc opowiadasz głupoty.
              • annubis74 Re: nie musi czytac.. 26.03.14, 15:19
                słuchaj "opowiadasz głupoty" to nie tylko chamska odzywka ale też żaden argument
                opowiadam o tym co znam - póki co z opowiadań- moich znajomych mam pierwszaków oraz opowieści moich studentów. to trochę szersze spektrum opinii niż twój czubek własnego nosa
                • makurokurosek Re: nie musi czytac.. 26.03.14, 18:01
                  Moja córka chodzi do trzeciej klasy, tak i nie była jedynym dzieckiem w klasie nie mówiąc już o szkole które poszło do szkoły bez umiejętności czytania. Nie wiem o jakich szkołach piszesz ale we wszystkich których znam na zajęcia wyrównawcze trafiają dzieci
                  a) z deficytami
                  b) z trudnościami w nauce tz takie które nie potrafią opanować bieżącego materiału

                  Ciekawi mnie więc na jakiej podstawie nauczyciel wrzuca na zajęcia wyrównawcze dziecko które nie ma problemów z bieżącym materiałem a jedynie nie posiada wiedzy wykraczającej ponad podstawę. Przy takim kryterium to u córki w klasie praktycznie cała klasa na takie zajęcia powinna chodzić, bo o ile w pierwszej klasie dzieci reprezentowały zróżnicowany poziom o tyle w klasie trzeciej większość jest na tym samym poziomie.
                  Na zajęcia wyrównawcze z polskiego w klasie drugiej klasyfikowany był jeden chłopak, bo moich usilnych prośbach dołączyła do tych zajęć młoda. Po dwóch miesiącach miesiącach dołączyło pół klasy , ot rodzice stwierdzili że zamiast dziecko ma szaleć na świetlicy lepiej aby sie pouczyło ( gdy nastał ten tłum młodą wypisałam, bo zajęcia przestały spełniać swoją funkcję indywidualnego nauczania).

                  Takie debilne poglądy jak ty posiada również pani pedagog w szkole córki, dzięki bogu że nauczyciele jak i rodzice mają odmienne poglądy.
                  • annubis74 Re: nie musi czytac.. 26.03.14, 19:15
                    nie pisałam o swoich poglądach (nie wiem skąd to wzięłaś) tylko o tym co słyszę od rodziców i od moich studentów po praktykach w szkołach. moja córka do szkoły dopiero idzie
                    akurat zgadzam sie ze wysyłanie dzieci na zajęcia wyrównawcze dlatego że nie wiedzą czegoś czego wiedzieć w sumie nie maja prawa jest głupotą
                    tym bardziej nie rozumiem dlaczego rzucasz epitetami - inaczej nie umiesz wyrazać poglądów
                    • makurokurosek Re: nie musi czytac.. 26.03.14, 19:54
                      Ależ to są moje poglądy. Debilizm to zgodnie z encyklopedią upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim. Według mnie osoba która zaleca zajęcia wyrównawcze uczniowi który wyrabia się z bieżącym materiałem, a nie umie materiału do przodu musi być upośledzona, tak więc nie jest to inwektywa tylko określenie upośledzenia danej osoby. I wybacz ale nauczyciel który we wrześniu przerobił w klasie dwie litery , a ucznia tejże klasy wyrzuca na zajęcia wyrównawcze bo nie potrafi czytać jest osobą upośledzoną.
                      • annubis74 Re: nie musi czytac.. 27.03.14, 07:11
                        ej umiesz czytać?
                        ja akurat zgadzam się z tobą co do meritum
                        natomiast nie wiem dlaczego napisałaś "tak debilne poglądy jak ty..."
                        • makurokurosek Re: nie musi czytac.. 27.03.14, 08:40
                          Wybacz ale po twoich wypowiedziach można sadzić ,że albo to sa twoje poglądy albo usilnie próbujesz nastraszyć rodziców. Nie znam ani jednej szkoły w których nauczyciel sugerowałby zajęcia wyrównawcze dlatego, że uczeń nie opanował materiału ponadprogramowego nie przerabianego na lekcjach.
                          • annubis74 Re: nie musi czytac.. 27.03.14, 12:20
                            NIE SĄ TO MOJE POGLĄDY. Nie próbuję też nikogo nastraszyć ale wskazać na absurdy w działaniu szkoł i funkcjonowaniu niektórych nauczycieli. też jestem nauczycielem i jak słyszę takie rzeczy to włos mi się jeży na głowie. Moim zdaniem niedopuszczalne jest że wymaga się od dzieci znajomości materiału którego właściwie nie mają prawa znać i stygmatyzuje na początku te które nie znają
                            nie twierdzę ze tak jest we wszystkich szkołach - mam nadzieję że to o których słyszałam to tylko niechlubne wyjatki
        • budzik11 Re: nie musi czytac.. 26.03.14, 12:18
          annubis74 napisała:

          > zaraz na poczatku odbywa się selekcja i podz
          > iał na kumate i niekumate (skazane od poczatku na zajecia wyrównawcze)

          Nie gadaj. Obydwoje moje dzieci poszły do I klasy nie umiejąc czytać ani pisać. Starsza jest w 3 klasie, młodszy w 1. Z nią różnie bywa (jest dyslektykiem), ale obydwoje są jednak w tej bardziej kumatej grupie, córka chodzi na zajęcia wyrównawcze z polskiego (bo taki ma prikaz z poradni i nie ma to nic wspólnego z jej brakiem umiejętności czytania na początku edukacji). Młodszy jest jednym z lepszych uczniów w klasie, chodzi na zajęcia dodatkowe dla uczniów zdolnych, prawdopodobnie dostanie nagrodę na koniec roku.
          • annubis74 Re: nie musi czytac.. 27.03.14, 07:14
            nie wiem czy tak jest we wszystkich szkołach.
            natomiast w kilku o których słyszałam tak jest.
            • camel_3d Re: nie musi czytac.. 27.03.14, 09:04
              ale nie dlatego ze tak musi byc, tylko dlatego, ze sobie tak panie ubzduraly. Ja bym poprosil o program dla zerowki i 1 klasy i zapytal gdzei w zerowce jest nauka czytania.
            • irima2 Re: nie musi czytac.. 27.03.14, 09:34
              Ale to jest absurd. Jakby nagle jakaś pani stwierdziła, że jak dziecko w 4 klasie nie zna trygonometrii to należy go zostawić na drugi rok albo zapisać na zajęcia wyrównawcze to byś się z tym zgodziła? Bo pani tak sobie ubzdurała?
              Dzieci idące do pierwszej klasy nie muszą umieć pisać i czytać. Żadne znane mi dziecko, które poszło do pierwszej klasy nie mając tej umiejętności nie było kierowane na zajęcia wyrównawcze.
        • zjawa1 annubis 27.03.14, 21:25
          Ja, tak kategorycznie nie oceniałabym nauczycielek wczesnoszkolnych. Często pytają o to, sprawdzają wiedzę swych podopiecznych nie dlatego, żeby komuś zrobić przykrość, naznaczyć w jakiś negatywny sposób, ale po to, aby wiedzieć z kim i jak pracować. Nauczyciel musi wiedzieć na jakim poziomie znajdują się poszczególne osoby w klasie. Dzięki temu może przyjąć najbardziej optymalną i dogodną metodę nauczania dla każdej z grup. Bez szkody dla każdej z nich. Do dzieci, które liter nie znają, czytać nie potrafią metody postępowania w nauce, są znacząco inne niż dla tych, które czytać już potrafią.
          A to, co ,,rodzice mówią", a raczej powtarzają, czasami mija się z prawdą, znam to na co dzień. Bardzo często przemawia przez nich rozgoryczenie, złość i bezsilność związana z tym, że ich dziecko nie jest tak idealne jak im się cały czas wydawało. To, ostatnie co napisałam jest bardzo ważne, dlatego trzeba podchodzić do problemu z dystansem.
          Osobiście znam mamy, które przechwalały się, że ich dzieci w wieku lat 3 potrafią: odliczać do 100, wymieniać wszystkie miesiące w roku itp. Jak przyszło im pójść do szkoły, to te same dzieci, które nie raz faktycznie posiadły umiejętność przeliczania do 100, przed 3 urodzinami, nie potrafiły poradzić sobie już jako 7 latki z prostymi działaniami z matematyki.
          Także różnie to bywa.
          • annubis74 Re: annubis 28.03.14, 07:06
            nie oceniam i nie wrzucam do jednego worka wszystkich nauczycieli (wszystko jedno czy nauczanoa początkowego czy na późniejszych etapach). jak we wszystkich zawodach są rózni
            To co napisałam było trochę pod wpływem emocji - rozmowy ze studentami, którzy wrócili z kolejnych praktyk i o różnych rzeczach mówili. Traktuję ten temat emocjonalnie - bo mam zamiar posłać moją córkę od września do szkoły i niestety różne pomysły nauczycieli zwłąszcza wobec małych dzieci mnie bulwersują. Niestety system powinien eliminować tych którzy do tego zawodu sie nie nadają - ale w przypadku nauczycieli nie jest to łatwe.
            • zjawa1 Re: annubis 28.03.14, 21:14
              No niestety, w naszych czasach często bywa tak, że nie liczą się kompetencje nauczyciela tylko powinowactwo z dyrektorem szkoły.
              Dlatego, tak jak piszesz szeregi zasilają ludzie mijający się z powołaniem do tej pracy.

              Ja-tak szczerze-nie mam obaw co do nauki i umiejętności syna w tym temacie. Martwię się natomiast tym, czy emocjonalnie faktycznie jest gotowy na rozpoczęcie edukacji szkolnej.
              Czasami przychodzą mu do głowy bardzo oryginalne pomysły, w negatywnym tego słowa znaczeniu. W przedszkolu Panie pilnują dokładnie każdego ruchu dziecka, a w szkole- wiadomo jak to jest.
              Nie wiem, może ja bardziej nie dorosłam emocjonalnie do tego, że mój mały synuś pójdzie do szkołysmile niż on, sama nie wiem. W każdym razie obawy kłębią się we mnie nieustannie.
              Gł. martwię się o jego zdrowie fizyczne, ewentualny wypadek itp.
              • makurokurosek Re: annubis 28.03.14, 22:32
                > Czasami przychodzą mu do głowy bardzo oryginalne pomysły, w negatywnym tego sło
                > wa znaczeniu.

                Mam pytanie czy każdy twój ruch jest racjonalny i przemyślany, bo ja nie znam ani jednego dorosłego który będąc już osobą dorosłą nie zadziałał emocjonalnie, całkowicie nieprzemyślane i nie wykazał się oryginalnymi pomysłami . Albo znam i obracam się w towarzystwie wyjątkowo niedojrzałych emocjonalnie ludzi albo ty masz wyidealizowany obraz siebie i swojego świata.
                • zjawa1 Re: makurokurosek 28.03.14, 22:56
                  Pamiętaj, że działanie emocjonalne nie zawsze równa się irracjonalne!
                  a oryginalne pomysły często bywają przemyślane i dają pozytywne rezultaty!smile

                  Myślę, że Ty trochę pogubiłaś się w tych synonimach, a już na pewno nioe zrozumiałaś tego, co napisałam. Może trochę więcej uwagi i spostrzegawczości w tym co czytasz i interpretujesz?
                  Jednym słowem rozwagiwink
                • zjawa1 Re: 28.03.14, 23:04

                  > Mam pytanie czy każdy twój ruch jest racjonalny i przemyślany, bo ja nie znam a
                  > ni jednego dorosłego który będąc już osobą dorosłą nie zadziałał emocjonalnie,
                  > całkowicie nieprzemyślane
                  i nie wykazał się oryginalnymi pomysłami . Albo znam
                  > i obracam się w towarzystwie wyjątkowo niedojrzałych emocjonalnie ludzi albo ty
                  > masz wyidealizowany obraz siebie i swojego świata.

                  To przykre, skoro nie znasz ani jednej takiej osoby która:,, Będąc osobą dorosła nie zadziała całkowicie nieprzemyślanie".
                  Czyli reasumując: nie znasz ani jednej osoby dorosłej, która działa całkowicie przemyślanie.
                  No, ja znam i nie jedną taką. To są osoby dorosłe, dojrzale odpowiadające za swe czyny. Normalny człowiek, a więc nie ,,debil" z łacińskiego debilissmile powinien orientować się w tematyce przyczyny i skutków/konsekwencji.
                  • makurokurosek Re: 28.03.14, 23:29
                    No cóż widać obracam się w towarzystwie osób upośledzonych, ale zgodnie z powiedzeniem z kim przystajesz takim się stajesz. Ja bardzo często działam pod wpływem impulsu i nie każda moja decyzja była i jest przemyślana, niejednokrotnie przez to znalazłam się w niezbyt bezpiecznych sytuacjach, ale cóż taka jestem i nie chce tego zmieniać. Wolę być wariatką niż matroną smile, w sumie dzięki temu moje dotychczasowe życie było ciekawe i zabawne.
                  • annubis74 Re: 29.03.14, 06:56
                    > To przykre, skoro nie znasz ani jednej takiej osoby która:,, Będąc osobą dorosł
                    > a nie zadziała całkowicie nieprzemyślanie".
                    > Czyli reasumując: nie znasz ani jednej osoby dorosłej, która działa całkowicie
                    > przemyślanie.

                    zjawa nie idealizuj siebie i innych dorosłych. Nawet jeśli ktoś PRZEWAŻNIE działa racjonalnie to ja nie znam takich którzy działaja tak przez cały czas. U każdego dochodzą czasem do głosu irrajonalne emocje albo nasz gadzi mózg i sami siebie potrafimy zaskoczyć.
                    Pracuję z dorosłymi - ze studentami i wierz mi sporej częśći daleko do tego by podchodzili do studiów w sposób "emocjonalnie dojrzały".Mam wrazenie że często nie łączą związku przyczyna-skutek (albo przynajmniej świetnie udają)
                    też boje się czy córka podoła emocjonalnie - właśnie czy poradzi sobie w nowej sytuacji, czy emocjonalnie ją ogarnie. znam dzieci które w zderzeniu ze szkołą zaczęły się ponownie moczyć (bo np. wstydza sie powiedzieć że muszą iść do toalety)
                    • zjawa1 Re: annubis74 29.03.14, 21:55
                      Ja martwię się, że mój syn, choć pełen entuzjazmu pójścia do szkoły, zawiedzie się na tej placówce i zniechęci.
                      Bardziej martwię się o to, że wszystkie te ,,nowości" go przerażą.
                      Inny plan dnia, całkowicie odmienne metody postępowania, bytowania itp.
                      O moczenie puki co nie martwię się, bo nigdy nie miałam z nim takich problemów. On jest z grupy tych dzieci, które należą do odważnych. Wg. opinii psychologa i wychowawcy przedszkolnego należy do tzw. lidera. Nawet w karcie otrzymał opinie chłopca który, ma zdolności organizatorskie. tj. organizuje różne zabawy w grupie rówieśniczej i pilnuje odpowiedniego ich przebiegu. Trochę to mnie pociesza, jednak nie wiem na ile będzie to adekwatne w szkole.
                      Może w końcu dopadnie go moczenie się nocne, wycofanie itp.
                      Trochę śmiać mi się chce, bo jeszcze rok temu to, że syn sterował większością grupy, uznawane było przez nauczycielki za negatywne. Na dzień dzisiejszy okazuje się, że to jego zaleta. I bądź tu mądry.
                      • annubis74 Re: annubis74 29.03.14, 22:26
                        "tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono..."
                        martwię się podobnymi rzeczami, chociaż póki co nic nie wskazuje na to że będzie źle. Zobaczymy w praniu, problem jest tego rodzaju że wcześniej nie da się niczego przewidzieć. Ostatnio rozmawiałam ze znajomą i powiedziałam ze chyba jej zazdroszczę tego przymusu - bo za nią decyzję podjął ktoś inny. Ja czuję sie bardziej obciążona tym że decyzję muszę podjąć sama i być moze będę żałować tego że córkę do szkoły posłałam - chociaż nie musiałam
                        no ale może nie będę żałować - tylko sie cieszyć... zobaczymy
                        • zjawa1 Re: annubis74 29.03.14, 22:40
                          Rozumiem Cię doskonale. Dlatego ja cieszę się właśnie z tego, że za mnie podjęto już decyzje.
                          Jednocześnie mam cały czas takie dziwne wrażenie, że to raczej ja nie dorosłam jeszcze emocjonalnie do tego, iż moje dziecko zaczynie edukację szkolnąsmile Może to, podświadomie jest jedynym i głównym problemem moich zmartwieńsmile Mam taką cichą nadziejęsmile
                          Wiem, że na 100% jeśli chodzi o samą naukę syn świetnie da sobie rade, mało tego czuje, że rozwinie się dzięki pójściu do szkoły.... Wiesz, myślę że te obawy, które my mamy ma chyba każdy rodzić nawet 7 czy prawie 8 latka idącego do szkoły.
                          I to jest właśnie ,,sponta" chyba trzeba pójść na żywioł.
                          • makurokurosek Re: annubis74 30.03.14, 18:15
                            Powiem ci więcej takie obawy ma każdy rodzic dziecka wkraczającego na kolejne szczeble edukacji .
    • jw.ow Re: umiejetnosci zerówkowicza 26.03.14, 11:10
      ale po co ta dyskusja ? Wszystko czarno na białym jest napisane w podstawie programowej ( co powinno umiec dziecko kończące edukacje przedszkolną i rozpoczynające nauke w szkole podstawowej):

    • saszanasza Re: umiejetnosci zerówkowicza 26.03.14, 19:56
      Moje dziecko czyta ale metodą mieszaną (sylabowo- głoskową). Dodaje i odejmuje w zakresie do 20. Potrafi mnożyć a raczej zna zasady mnożenia, ale do odpowiedzi dochodzi dodając. Rozróżnia samogłoski od spółgłosek, litery od głosek. Próbuje pisać litery pisane.

      Ale....dziecko idące do pierwszej klasy wcale tego umieć nie musi, bez przesady. To nie jest podstawa by dziecko odroczyć.
    • ismenamalena Re: umiejetnosci zerówkowicza 27.03.14, 14:47
      Pani nie ma nic do gadania w kwestii zapisania dziecka do 1 klasy, nie może odmówić uczenia dziecka w 1 klasie, bo wg niej nie umie tyle ile powinno. Decyzja należy tylko i wyłącznie do rodziców.
      Mój syn z października 2008 r. idzie do 1 klasy, literki zna, ale form pisanych i drukowanych dopiero się uczy. Liczy po kolei do 20, dodaje do 10 w pamięci (niedawno się nauczył, z tydzień temu), odejmowanie idzie mu gorzej - liczy na palcach. Nie czyta, nie pisze (pojedyncze litery i wyrazy tak ale nie równo w liniaturze). Potrafi dzielić wyrazy na sylaby, wie na jaką literę zaczyna się i kończy wyraz. Ładnie rysuje, robi szlaczki.
      • zjawa1 Re: umiejetnosci zerówkowicza 27.03.14, 21:00
        Jeśli zapiszesz dziecko do szkoły na pewno przyjmą je.
        Mój syn rocznik 2008 zalicza się do grupy, która musi pójść do szkoły w wieku lat 6-ciu.
        I przyznam tutaj szczerze na forum, zwracając jednocześnie honor tym, z którymi kiedyś kłóciłam się o pomysł wysyłania 6-latków, że miały racje.
        Tzn. jeszcze rok temu sądziłam, że mam racje, że jest to idiotyczne, w chwili obecnej zaczynam cieszyć się, że mam teraz taki przymus, bo prawie na 95% gdybym miała wybór nie posłałabym syna wcześniej i popełniła wielki błąd!
        Na dzień dzisiejszy nie wyobraża, sobie mojego dziecka siedzącego kolejny rok w zerówce!
        On już nudzi się tam, momentami śmiertelnie, choć mamy naprawdę świetny materiał.
        Panie pracowały z dzieciakami na książkach, które były używane do 1 klas.
        Oczywiście z tymi, którzy wymagali takiej wiedzy, a bez problemu radziły sobie z podstawowym programem.
        I tak, patrząc masowo, każde dziecko kończące zerówkę w grupie mojego syna-a zaznaczam, ze połowa to rocznik 2007, jednak ja mam tutaj na uwadze dzieci z rocznika 2008-zna wszystkie litery, potrafi je napisac, zna pojęcie dodawania i odejmowania, rozumie znaki matematyczne i potrafi wykonać proste działanie. Dzieli bez problemu wyrazy na sylaby.
        Natomiast mój syn potrafi czytać, nie płynnie czasami ma problemy z odczytaniem ,,ch", ,,rz", ,,sz". Zna system 10-tkowysmile do 100 milionow.
        Rozwiązuje działania matematyczne ze znakami: plus, minus, większości, mniejszości, równe.
        Posługując się patyczkami do liczenia, czasem liczy na palcach.
        Potrafi przeliterować dość długie wyrazy, napisać je, choć popełnia czasami błędy co do poprawności pisania danej litery, tzn. zaczyna pisać od dołu, mimo, że trzeba napisać literę zaczynając od góry. Napisze każdą cyfre i liczbe bez pomyłki tak do 1000.
        Sa w grupie dzieci z 2007, które czytać jeszcze nie potrafią wcale.
        • zjawa1 I na koniec, wyluzujcie z tymi... 27.03.14, 21:39
          ... Bóg wie jak wygórowanymi oczekiwaniami względem Waszych dzieci!
          Bo jak tak dalej pójdzie, to poziom za kilka lat dorównywać będzie do 5-klasisty ,,dukającego" nieudolnie pod nosem.

          Nie odezwą się osoby uczęszczające do zerówek pod koniec lat 70-tych czy początku lat 80-tych!
          Edukacja i tak w ostatnim 10-cioleciu zeszła ,,na psy". Poziom momentami zakrawa o kpiny.
          A tu jeszcze oczekują, ,,żeby dziecko 7 letnie idące do szkoły znało litery alfabetu, a co gorsza fanatyczki, nauczycielki oczekują przeliterowania wyrazów, i ....czytania".... No abstrakcjasmile

          Ja i 94% dzieci kończących zerówkę musiałam znać każdą literę, i czytać proste zdania.
          Te ok. 6% dzieci, które tego nie potrafiło trafiało na tzw. zajęcia wyrównawcze.
          Podkreślam procent!
        • annubis74 Re: umiejetnosci zerówkowicza 28.03.14, 07:10
          Moja córka nie musi - ale też pójdzie. Podobnie jak Ty ostro protestowałam przeciwko tej reformie - ciągle uważam ze dla wielu dzieci tych posłanych przymusowo skończy się ona porażką. Ale - w przypdku mojej córki też doszłam do wniosku ze jeszcze jeden rok w przedszkolu to rok nudy...
          niestety wszyscy zatracili w tym konflikcie zdrowy rozsądek i rzad gnajac 6latki do przepełnionych w tym roku szkół i Stowarzyszenie Praw Rodzica nawołując do hurtowego odraczania
        • budzik11 Re: umiejetnosci zerówkowicza 28.03.14, 10:12
          zjawa1 napisała:


          > On już nudzi się tam, momentami śmiertelnie (...)
          > Panie pracowały z dzieciakami na książkach, które były używane do 1 klas.
          (...) zna wszystkie litery, potrafi je napisac, zna pojęcie dodawania i ode
          > jmowania, rozumie znaki matematyczne i potrafi wykonać proste działanie. Dzieli
          > bez problemu wyrazy na sylaby.
          > Natomiast mój syn potrafi czytać,(...)
          itd...

          No to teraz zamiast nudzić się śmiertelnie w zerówce, będzie się nudził w I klasie.
          Zamienił stryjek siekierkę na kijek.
          • zjawa1 Re: umiejetnosci zerówkowicza 28.03.14, 20:59
            Nie uważam tak i mam nadzieje, ze tak nie będzie.
            W szkole do której pójdzie jest wiele ciekawych zajęć dodatkowych dla dzieci z klas 1-3.
            Najbardziej cieszy mnie fakt, ze syn jest bardzo podekscytowany pójściem do szkołysmile
            Szkoła rozwija nie tylko pod względem nauki czytania i pisania, ale i emocjonalnym. Ma wpływ na samodzielność dziecka.
            Jeśli chodzi o dojrzałość emocjonalną, myślę że to jest główny problem dla dzieci i rodziców.
            I to powinno stanowić podstawę ku temu, czy dziecko powinno pójść do szkoły jako 6 latek czy też nie!
            To, co podaje ministerstwo jako minimum wspomnianej wyżej sfery jest wg. mnie śmiechu warte.
            Co z tego, że dziecko zna zagrożenia płynące ze świata, numer tel. na policję, pogotowie itp. skoro w skrajnych okolicznościach wiedza często mija się z praktyką.
            U nas w przedszkolu jak na dłoni widać, że dziewczynki są dużo bardziej dojrzałe emocjonalnie od chłopców. Nie wiem, czy u Was podobnie?
            • makurokurosek Re: umiejetnosci zerówkowicza 28.03.14, 22:27
              "> Co z tego, że dziecko zna zagrożenia płynące ze świata, numer tel. na policję,
              > pogotowie itp. skoro w skrajnych okolicznościach wiedza często mija się z prakt
              > yką. "

              Mieszkając na pierwszym roku w akademiku miałam dość niemiłą sytuację, do naszego pokoju przyszli ostro wstawieni sąsiedzi jeden z nich rzucił się na moją współlokatorkę. Co z tego, że wiedziałam jak użyć patelni by delikwenta walnąć w głowę, co z tego że chodziłam na judo skoro w tamtej sytuacji nie byłam w stanie go obezwładnić. Kilka lat wcześniej na temat wykorzystania umiejętności w praktyce rozmawiałam z kumpelom z zajęć judo, ona ćwiczyła już ładnych parę lat , miała zielony pas, jej odpowiedz no cóż nie wiem czy w takiej sytuacji umiałabym się obronić.
              Kilka lat temu młody wstawił frytki i o nich zapomniał, na ratunek dymiącej kuchni wpadł sąsiad w pierwszym odruchu chwycił za garnek wlał wodę i zalał palący się tłuszcz wodą, nie muszę chyba mówić jak po tym ratunku wyglądała kuchnia .

              Oczekujesz od sześciolatka w chwili zagrożenia racjonalnego myślenia podczas gdy niewielu dorosłych w takich sytuacjach racjonalnym myśleniem się wykazuje.
              • zjawa1 Re: 28.03.14, 22:49
                Sorry, ale wydaje mi się, że zbyt abstrakcyjnie podchodzisz to tego, co napisałam.
                Ale skoro piszesz już o tak skrajnych przypadkach to powiem Ci, że ja mimo tego iż nie chodziłam na: ,,kursy samoobrony, judo" itp. obroniłam się w trakcie napaści przez gościa, który w chwili obecnej siedzi od kilkunastu lat w więzieniu. W sumie byłam jedyną jego ofiarą, która prócz szkód psychicznych, innych nie odniosła, może było takich jak ja więcej, ale tego nie zgłosiły na policję, tego nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem.
                A powracając do tematu, martwię się, że syn nie będzie umiał należycie zadbać np. o umiejętne dobranie sobie stroju przed wyjściem na dwór itp.
                Takie prozaiczne klimaty.
                • mikams75 Re: 30.03.14, 22:43
                  > A powracając do tematu, martwię się, że syn nie będzie umiał należycie zadbać n
                  > p. o umiejętne dobranie sobie stroju przed wyjściem na dwór itp.

                  hmmm serio 6latek nie bedzie umial ew. nie skoryguje stroju po wyjsciu i poczuciu temperatury?
                  masz jeszcze pare mies. zeby tego nauczyc.
        • jakw Re: umiejetnosci zerówkowicza 02.04.14, 23:19
          > Panie pracowały z dzieciakami na książkach, które były używane do 1 klas.
          >Oczywiście z tymi, którzy wymagali takiej wiedzy, a bez problemu radziły sobie z >podstawowym programem
          A dzieci, które miały jakieś problemy z podstawowym programem korzystały z innych książek czy miały po prostu nie przeszkadzać?
          • annubis74 Re: umiejetnosci zerówkowicza 02.04.14, 23:48
            akurat w pracę z ksiązkami do 1klasy to nie bardzo wierzę - bo tego robić nie wolno - nauczyciel ma obowiązek korzystać z podręczników zatwierdzonych przez MEN dla danego poziomu
    • melancho_lia Re: umiejetnosci zerówkowicza 31.03.14, 08:09
      Syn jak szedł do 1 klasy nie umiał czytac ani pisać. Litery jakoś tam rozróżniał.
      Co do liczenia- akurat tutaj jest nadwyraz rozwinięty (nie pamiętam ale chyba już setkami operował).
      Córka od września idzie jako 6 latka- umie czytać całkiem płynnie (sama się nauczyła), trochę pisze.
      Liczy sprawnie w zakresie mniej więcej 1-100.

      U nas dziecko idące do 1 klasy nie musi umieć czytać. Syn czytanie załapał na dobre tak w połowie 2 klasy. Nikt problemu nie robił.
      • 1maja1 Re: umiejetnosci zerówkowicza 31.03.14, 10:52
        MOj syn jest z grudnia '08 wiec do szkoly raczej nie pojdzie, ale w przedszkolu juz drugi rok uczy sie czytac, pisac, potrafi liczyc powyzej 100, potrafi odczytac bardziej skomplikowane liczby np 533, dodawac tez umie (w myslach). I co najwazniejsze syn bardzo lubi te zajecia.
    • mama-ola Re: umiejetnosci zerówkowicza 31.03.14, 11:33
      Jak mój syn szedł do 1 klasy jako sześciolatek to nie umiał czytać ani porządnie liczyć, mylił się przy różnych -naście. Znał oczywiście litery, ale czytać nie umiał.

      > mam chyba ymagajaca Pania w zerowce, powiedzila iz jak dziecko nie bedzie czyta
      > lo sylabyami nie pusci do 1 kl.
      W 1 klasie dzieci uczą się w tempie 2 liter tygodniowo i uczą się czytać sylaby typu ma, mo, mi, me. Jak będzie umiała wcześniej, to ok., ale nie musi.
      • agar2208 Re: umiejetnosci zerówkowicza 02.04.14, 14:41
        W zerówce nie można uczyć dzieci czytać. Dzieci poznają literki, nabywają umiejętności, które przygotowują je do pisania ( szlaczki, poprawianie po wzorze) ale nie piszą wyrazów, zdań.
        Pani ma jakieś aspiracje chore. Dzieci uczą się czytać i pisać dopiero w pierwszej klanie.
        Oczywiście niektóre dzieci same z siebie w tym wieku czytają , piszą , ale nie jest to wymagane w zerówce. Zerówka ma tylko przygotowywać do tego.
        Jak masz wątpliwości to zawsze możesz zadzwonić do kuratorium i się dokładnie dowiedzieć.
        • agar2208 Re: umiejetnosci zerówkowicza 02.04.14, 14:46
          prawo.rp.pl/artykul/837170.html
          • annubis74 Re: umiejetnosci zerówkowicza 02.04.14, 18:48
            ten artykuł zawiera sporą dozę dziennikarskiej nadinterpretacji. to oczywiscie prawda że sześciolatek który zostanie na kolejny rok w przedszkolu będzie realizował program oparty na tej samej podstawie programowej ALE nigdzie nie ma zapisu ze nauczycielowi nie wolno tego programu roszerzyć jeśli poziom ogółu dzieci na to pozwala. Nieprawda jest że jakakolwiek ustawa czy rozporządzenie zabrania nauczycielowi realizowania treści wykraczających poza podstawę. Podstawa jak sama nazwa wskazuje - to program minimum - nauczyciel zawsze może go rozszerzyć jesli chce. W przedszkolu mojej córki dzieci poznają litery (jest to wąłśnie w ramach przygotowania do czytania i pisania) jedne potrafia litery rozrózniać, inne potrafią je zapisać (spoa grupa potrafi zapisać proste wyrazy) a jeszcze inni potrafią przeczytać proste słowa i pewnie w pierwszej kalsie wyladują i takie które czytają i takie które nie potrafia
    • jakw Re: umiejetnosci zerówkowicza 02.04.14, 23:12
      wanessa31 napisał:
      > mam chyba ymagajaca Pania w zerowce, powiedzila iz jak dziecko nie bedzie czyta
      > lo sylabyami nie pusci do 1 kl.
      Akurat pani w zerówce to nie ma wiele do decydowania co do puszczania lub niepuszczania. Co najwyżej może sugerować rodzicowi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka