Dodaj do ulubionych

KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!!

27.08.04, 15:13
Chciałam publicznie i na tym forum przeprosić moje dzieci Syna 21lat i 17
letnią córkę.
Do przeprosin skłoniła mnie lektura kilku wątków z tematów Mama/Teściowa
kontra Młoda Mama.
Dzieci kochane przepraszam,że:
....nie karmiłam was piersią
....karmiłam mieszanką z mleka krowiego ( z butelki przynoszonego przez
mleczarza pod drzwi) z dodatkiem mąki pszennej od 3m.
....podawałam zupkę jarzynowa od 6m z w/w kaszą
....dawałam wam do rączki sórkę od chleba/herbatnik/sucharek
....słodziłam kompociki
....w starszym wieku dawałam czekoladę, wyroby czekoladopodobne, kupowałam
oranżadę w foliowym woreczku.
....narażałam na kontakty z miłymi starszymi paniami w parku które ( o
zgrozo) niejednokrotnie głaskały was po główce.
....naraziłam na kontakt z nocnikiem w wieku ok. roku.
....naraziłam na samotne spanie w swoim łóżeczku od urodzenia.
....przy pierwszej próbie wyegzekwowania czegoś tam metodą " rzucania się na
podłogę i walenia nią głową"dostałyście 3 szybkie klapsy ręką na goła d... -
była to jedna i jedyna lekcja-zakumałście od razu.

Więcej grzechów nie pamietam.
Zadnego nie żałuję
nie obiecuję poprawy.

Wysyłam sie w kosmos nie nadaję sie na mamę

Kasia + 32tg Dzidziuś
Obserwuj wątek
    • jagienkaa Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 15:19
      big_grin się uśmiałamwink
      i co, dzieci żyją? mają tiki? boją się w nocy spać same? chodzą do psychologa?
      mają uczulenia? pewnie niewink))
      • anetapc Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 15:24
        To ja też przepraszam mojego Karolka!
        Co prawda ma dopiero 2 latka, ale mam zamiar wychowywać go w sposób, w jaki ja
        byłam wychowywana. Czyli opisany powyżej. Mnie nic nie jest, chyba mam zdrowe
        zmysły, więc syneczku, Tobie też nic nie będzie....
    • kasik751 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 15:35
      podpisuje sie pod tym rachunkiem sumienia!!!! smile))))))
      ja dodatkowo przepraszam za nieprasowanie ubranek i pranie w "normalnym"
      proszku oraz niezakupienie sterylizatora - to na pewno z chciwosci,
      nonszalancji, bezmyślnosci, ignorancji i ogólnej głupoty!
    • kasia64 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 15:47
      Dzięki wszystkim dziewczynom za opinie.MYślałam że wsadziłam kij w mrowisko i
      posypią się na mnie gromy z jasnego nieba.Pozdrawiam "zdroworozsądkowe mamy"
      • edytafg1 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 15:54
        Wszytsko ok ale te klapsy na gola pupe......
        • saba76 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 16:06
          moze mleka krowiego z mąka /kaszą niepamietam ale żyje i czuje sie dobże
          do listy grzechow przeciw swoim panna(5lat i 15mc ) dozuce
          -brak sterylizatora
          -niegotowanie za kazdym razem smoczków i butelek
          -pranie w zwyklym proszku
          -mimo postepu zakładanie w wieku 1,5 roku celem szypszej nauki nocnikowania -
          tetry
          - niekupowania sloiczkowych obiadków
          -podania kaszy mannej w wieku 10mc
          -spania u siebie w pokoju
          no i pewnie paru innych grzeszków
          klapsa(nie na goła dupke)
    • kasia64 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 16:22
      No z tej gołej pupy to sieę chyba muszę wytłumaczyć.Była goła bo synka wyjełam
      z wanny i wyniosłam do pokoju owiniętego recznikiem ( wymiary łazienki nie
      pozwalały na wykonanie dalszych abdulcji).Cos tam chciał i wykonał
      w/wzmiankowaną scenkę.Druga pupa była ubrana.
    • kubusala Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 16:28
      mam tylko jedna uwagę, co do mleka krowiego. Pewnie Twoje dzieci nie maja
      alergii, więc nie znasz tego bólu. Kiedys jak ktoś miał alergiw to był
      wyjątkiem, dzis jest to problem powszedni.Więc niestety czasy sie zmieniają, a
      efekty postepu cywilizacji są widoczne w przychodniach. poza tym medycyna idzie
      do przodu i coraz to nowe badania pozwalaja obalić niektóre mity sprzed lat.
      Chyba dziś nie trzymasz dziecka w beciku całego w potówkach, nie jeździsz autem
      bez fotelika, a w szpitalu? odwiedzano Cię? kiedys nawet mąz nie miał wstepu,
      oglądał dziecko przez okno. Więc bez przesady.
      • kasia64 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 16:51
        no wiec bez przesady- nie było mowy o becikach... itp.jestem i byłam
        zwolenniczką raczej "zimnego wychowu".w szpitalu nie było odwiedzin-fakt.
        Wytrzymałam jakos te 5 dni bez męża i reszty rodziny podobnie jak inne mamy.
        Dzidziusia urodze sama w towarzystwie sympatycznej położnej i kompetentnego
        lekarza.Jest to mój wybór i kolegi małżonka.Nie mam w rodzinie alergików i
        zapewne stąd bieże się mój sceptycyzm co do profilaktycznej diety bezglutenowej
        dla wszystkich dzieci.
        PS. ten post był w założeniu " do śmiechu"
        • menadka Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 18:02
          Boskie smile))
          Pamiętam te metody wychowawcze, mamusia stosowała je wszystkie na mnie smile
          Nie mam żadnych pretensji, alergi nie mam na nic.
          Za kilka dni urodzi się moja córeczka, sterylizatora nie kupiłam i nie mam
          zamiaru, głupawej diety w ciąży nie stosowałam i po porodzie stosować nie
          zamierzam, dziecko chcę kąpać (o zgrozo) w kranówie i do tego nieprzegotowanej !

          Pozdrawiam

          Ula i Honoratka (~04-09-04)
          • mamania Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 18:32
            menadka napisała:

            sterylizatora nie kupiłam i nie mam
            > zamiaru, głupawej diety w ciąży nie stosowałam i po porodzie stosować nie
            > zamierzam, dziecko chcę kąpać (o zgrozo) w kranówie i do tego
            nieprzegotowanej

            sterylizatora nie mialam i nie mam, diet nie stosowalam zadnych
            ale ta kranowa mnie zaintrygowala, w czym w takim razie kaza teraz kapac
            dziecko? czy jest cos o czym nie wiem? moze kaza z lodowca sprowadzac?
            • kasik751 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 18:38
              no jak to, nie wiesz??? mineralna z flaszki 4 razy gotowana a nastepnie
              filtrowana laboratorium smile
              chcialam jeszce przeprosic, bo zapomnialam o wycieraniu malucha, a zwlaszcza
              rączek spirytusem kilka razy dziennie - pamieci i checi starczylo mi tylko do
              pępka
              • verdana Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 18:53
                Ja dorzucę
                - przepraszam, ze budziłam, jak chciałam nakarmić i wynieść się z domu, a nie
                pozwalałam spać ile chce
                - przepraszam, ze żarłam tony czosnku, cebuli, grochu, czekolady (bo lubię) w
                trakcie karmienia
                - przepraszam, ze zakonczyłam karmienie pierwszego w wieku 3 miesiecy, po 3
                zapaleniach piersi i niedostatecznym przyroscie wagi, a nie stanęłam na głowie
                żeby kontynuować karmienie. Przeciwnie, byłam zachwycona, ze już nie karmię.
                - i naprawdę przepraszam, Najstarszy Synu, ze za poradą lekarzy nie karmiłam
                cie w nocy. To było głupie i zemściło się na mnie.
              • lizbetka Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 18:59
                A ja oprócz wielu wymienionych wyżej " grzechów " :
                nie zakładałam czapki po kąpieli
                w ogóle od wiosny do późnej jesieni nie zakładam czapki
                Lizbetka
            • saba76 woda 27.08.04, 20:09
              slyszałam że niektore mamy kupują wode mineralna niskomineraliuzowaną czy jaka
              niewiem i wtym kompią dzieci ,albo przegotowywują nawet po pare razy kranowe.
              No ja wrednia mamabig_grin kompie w kranowiesmile
          • iwles Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 30.08.04, 09:06
            menadka napisała:

            > Boskie smile))
            > Pamiętam te metody wychowawcze, mamusia stosowała je wszystkie na mnie smile
            > Nie mam żadnych pretensji, alergi nie mam na nic.

            no to masz szczęście..........
            bo ja po tych wszystkich metodach (m.in. od noworodka na sztucznym mleku) - co
            miesiąc: przeziębienie, gorączka, antybiotyki, zastrzyki, mama znów na
            zwolnieniu..... smile a i alergię mam jak diabli ......
            Zresztą jak któraś z dziewczyn zauważyła: przesadza w żadną stronę nie wskazana.

            Acha! ....smile do przyszłych mamuś czekających na pierwszego potomka smile
            Większość planów i założeń co do opieki i wychowania - po narodzinach dzidzi
            bierze w łeb !! smile

        • domali Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 12:17
          kasia64 napisała:

          > w szpitalu nie było odwiedzin-fakt.
          > Wytrzymałam jakos te 5 dni bez męża i reszty rodziny podobnie jak inne mamy.

          Wiadomo, że wytrzymałaś. Bo musiałaś. W sumie też mogłam nie brać męża do
          szpitala - bo co mieć lepiej, skoro można mieć gorzej.
      • izalia Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 29.08.04, 16:16
        Alergie były i 50 lat temu i były diagnozowane.Nie jest to jakieś ostatnie
        odkrycie,tyle że rzeczywiście wystepują częściej.20 lat temu w becikach już
        raczej nie trzymano dzieci.
    • kasia64 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 19:29
      To ja się zapytam - co tojest ten wyparzacz? nigdzie nie widziałam? ( może nie
      zauważyłam).Widziałam odciągaczki do pokarmu owszem- wyparzacz jak sama nazwa
      wskazuje służy do wyparzania - ale po co.ten sam efekt uzyskuje się w komplecie
      duże sitko+czajnik z przegotowaną wodą.Mylę się!?
    • lideczka_27 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 19:37
      Wspaniały wątek! wink
      Ja też przepraszam:
      - że syn poznał nocnik przed pierwszym rokiem życia,
      - że od początku spał i do tej pory śpi w łóżeczku - samotnie
      - że kupuję mu polskie zabawki a nie fiszerprajsy i inne cziko
      - że słoiczki dawałam tylko wtedy, gdy brakło mi czasu na ugotowanie samej
      - że dawałam soczek z marchwi w drugim miesiącu życia
      - że kąpałam w kranówie
      - smoczki i butelki wyparzałam tylko raz - gdy były nówkami
      - że często gęsto tylko płukałam butelki i smoczki - bez szorowania szczotką, a
      czasem miast mydła używałam - o zgrozo! - płynu do naczyń
      - że zamiast Bebiko3 przerzuciliśmy się na karton
      - że dupsko zasypywałam kartoflanką
      - że oliwiłam krótko
      - że nie kąpałam malucha codziennie, tylko co drugi a nawet trzeci dzień
      - że dałam banana jak miał 7 miesięcy
      - że młóci codziennie piętkę chleba
      - że pozwalam lizać brudne łapki i pakować do usta różne sprzęta z podłogi
      - lubię sprzedać go babci i pójść na wieczorny spacer z mężem „bez ogonów”


      Jest tego więcej, ale czasu brak, bo mój zdrowy chłop (15 m-cy) domaga się już
      am i trze oczka.

      Pozdrówka
      lidka
    • triss_merigold6 Boski wątek :))) 27.08.04, 20:16
      Popełniłaś dokładnie te same grzechy jakie moja Mama wobec mnie.smile)
      Dodam, że będąc na wsi w wieku przedszkolnym wielokrotnie piłam mleko prosto od
      krowy przecedzone do kanki przez gazę, jadłam niemyte zielone jabłka, jagody z
      krzaczków, tuliłam zapchlone wiejskie kociaki i psiaki i jakoś nie padłam
      trupem. Wręcz przeciwnie, nie mam żadnej alergii.
      Deklaruję, że wobec własnego dziecka już niedługo będę postępować tak samo.
      - żadnej diety ciążowej nie stosowałam (pleśniaka zjadłam i wątróbkę i rybkę
      wędzoną i wino popijam czasem
      -poród w obecności własnego chłopa? never
      - karmienie piersią? tak o ile nie sprawi mi to bólu i kłopotów, z pewnością
      nie za wszelką cenę
      - żadnego spania z dzieckiem (do wspólnego łoża to mam męża)
      - żadnego pozwlania na bicie czy gryzienie przez potomka, to się pacyfikuje
      klapem wg. mnie, ciekawe, że jakoś dzieci z mojego pokolenia to rozumiały
      doskonale
      - sterylizator? co to jest? i elektroniczna niania?
      • menadka Re: do kasia64 27.08.04, 20:52
        Uprzejmie służę wyjaśnieniem:
        sterylizator może być parowy lub mikrofalowy. Wytwarza jakąś potworną
        temperaturę i wszystko zdcha. Podobno żeby uzyskać taki efekt musiałabyś
        GOTOWAĆ we wrzącej wodzie butelki przez 10 minut, a nie proszę Ciebie po prostu
        polać wrzątkiem (ja tylko wszystko polałam, tak jak ty - wredne matki).
        Aaaa, sterylizator kosztuje ok 300 zł

        Triss, przypomniałaś mi piękne czasy wakcji na wsi.... Pamiętam jak wlazłam na
        widły (2 dziury w nodze)- odkażono mi spirytusem, bo do szpitala było ze 100 km
        i nie było czym jechać. Przeżyłam.
        Mleko od krówki, wszystkie niemyte owoce... mniam.
        Dziecko ma przygotowany swój pokoik, ale nadal wiele osób nie wierzy, że nie
        weźmiemy małej do łóżka.

        No i najstraszniejsze: z własnej i nieprzymuszonej woli wrócę do pracy za 4
        miesiące !!!!!

        Pozdrawiam
        • kasia64 Re: do kasia64 27.08.04, 21:03
          Dzięki za wyjasnienie.Sukcesów zawodowych i pociechy z dzieciaków życzę ci z
          człego serca.
        • triss_merigold6 Re: do kasia64 27.08.04, 21:13
          Aaa i kąpano mnie w balii!!! W wodzie ze studni bo kanalizacji nie było! i z
          wychodka musiałam korzystać, takiego drewnianego z gazetą na haku i milionem
          much! I osa mnie nieraz ugryzła. Trauma na zawsze, majątek powinnam wydać na
          psychoterapeutę. D.

          Dziecię będzie spało w naszej sypialni we własnym łóżeczku z czystego naszego
          egoizmu (jakoś dla noworodka nie spieszy mi się z likwidacją "dorosłej"
          sypialni i przemeblowywaniem gabinetu lub salonu).
          Ja też do pracy po 4 miesiącach wrócę, mam nadzieję.smile
          • oltynka1 Re: do kasia64 31.08.04, 18:46
            Taaaak, a dzieciątko pierwsze jak sądzę smile. Ja też byłam taka mądra(bez obrazy)
            przed urodzeniem Tysi, później się trochę myślenie zmienia smile.
            Myślę, że nie ma tu znaczenia kupienie sterylizatora lub nie(nie miałam),
            jedzenie jabłek umytych, czy też prosto z drzewa (moje dziecko jabłek nie
            lubi), karmienie piersią (karmiłam do dwóch lat), spanie z dzieckiem lub bez
            (dla własnej wygody spałam z, bo karmiłam), wczesnego wracania do pracy lub
            kilku lat z dzieckiem (wróciłam do pracy, gdy Tysia miała 11 m-cy, chociaż też
            myślałam, że zrobię to wcześniej...). To praktycznie ma bardzo małe znaczenie.
            Czego chcesz dziecko nauczyć? W jaki sposób będziesz mówiła mu o sprawach
            ważnych i trudnych? Co zrobisz, aby czuło się bezpieczne (i nie mówię tu tylko
            o nie wychodzeniu na ulicę)?
            Tak, ta cała sterylizatorowo-kaszkowa oprawka jest ważna, ale nie
            najważniejsza smile. Można być mamą 24h na dobę i MAMĄ tylko co drugi wieczór w
            tygodniu (ja lawiruję między tymi dwiema opcjami), trzeba tylko wiedzieć po co.
            Pozdrawiam smile
            Ola i Martynka (6 lat-prawie)
            "Oooo! Mleczyk!!!|Myślałem że je wszystkie wymroziło!"
    • kassik Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 20:49
      Ja to muszę obu moich przeprosić za brak sterylizatora i niewyparzanie butelek
      i smoczków. Starszego za mleko z kartonu od 10 m-ca (a co miał pić jak
      sztucznym pluł na odległość smile)), obu przepraszam za pomidory od 5 m-ca (ale
      mieli wyżerkę), no i kąpiel w kranówie i bez takiego wynalazku do kąpieli w
      który wkłada się malucha żeby go nie utopić smile))Przepraszam ich też za spanie
      ze mną w łóżku z wrodzonego lenistwa (a po kiego miałam wstawać po kilka razy w
      nocy żeby karmić).
      Kajam sie też za tarzanie się z psem, lizanie podłogi i takie różne inne
      strrrrrrraszne rzeczy smile))))))))))))
      Kasia
      • malwes Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 21:08
        Hi...hi....a ja to jestem z tych co to sterylizator, Angelcare i nie podawanie
        rzeczy z podłogi (o kąpaniu w czymś innym niż kranówa to jednak nie
        słyszałam)...i nie żałuję, bo Angelcare pomógł nam zdiagnozować zapalenie płuc
        w piątej dobie życia a potem trzeba było uważać na dziecko po
        antybiotykoterapii...ale jak już pediatra pozwoli, a już się przymierza....to
        nie będzie strylizacji, będą brudki z podłogi a na wspomnienia Triss z
        dzieciństwa to aż mi sie cieplutko zrobiło...
        Gosia
    • kasik751 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 21:24
      na smierc zapomnialam przeprosic za przeoczenie zakupu wanienki i narażenie
      dziecka na smierc w duzej wannie pelnej obrzydliwej kranówy bez termometru;
      ponadto smiertelne zagrozenie wiejskimi jajami od dziadka, ktorych nie
      szorowalam szczota wyparzając naprzemian oraz fatalne przyprawianie czosnkiem i
      sola bezpłciowych gerberow o wygladzie i zapachu...eee mniejsza z tym czego;
      za to sloiki przydaly sie do rozlewania i porcjowania wyrobow wlasnych typu
      pulpety ze swinki lub kalafiorowa z "doroslymi" przyprawami - w mysl zasady
      tanio, szybko i smacznie (fast food?)
      • wok.as Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 03.09.04, 08:59
        Nie wiem czym się tak ekscytujecie, chwaląc się niedbalstwem i lekceważeniem
        zdrowia własnych dzieci. Jestem wrogiem nadmiernych sterylizacji itp., ale
        dawanie jedzenia z glutenem i innych niebezpiecznych rzeczy to przesada.
        Dzieciom nie przyprawia sie jedzenia tak jak dorosłym, bo one nie są do tego
        przyzwyczajone. Co do spania z dzieckiem - spałam przez pierwsze dwa lata i nie
        widzę w tym nic dziwnego. Karmiłam do dwóch i pół, potem po prostu spokojnie
        skończyłam. Bez żadnych ekscesów, wszystko odbyło się łagodnie. Dziecko jest
        zdrowe i odporne, a ja myślę że to było po prostu właściwe. I tak dyktował mi
        zdrowy rozsądek, a nie podręczniki. Trudno podejmować jakieś stanowcze
        postanowienia, że coś będę albo nie, bo życie wszystko weryfikuje. Pozdrawiam
    • ligia76 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 21:42
      Winna jestem również.
      - kąpiel w kranówie,
      - brak sterylizatora,
      - podawanie zabawek z ziemi,
      - używanie od początku pampersów (3 dni wytrzymałam na tetrze),
      - częste "sprzedawanie" dzieciaczków mojej ukochanej mamusi i wypuszczanie,
      się na całonocne imprezy, czasami wyjazdy kilkudniowe,
      - karmienie butlą.
      Więcej grzechów nie pamiętam, a pewnie jakieś by się znalazły smile

      Pozdrawiam
      Grzeszna Ligia
      W
    • katarzyna11 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 21:53
      Bardzo to fajne smile). Jestem mamą 15 miesięcznego chłopczyka i widać też muszę
      go przeprosić za:
      -kąpanie w kranówie i to w dodatku w wanience bez uprzedniej sterylizacji
      -brak wyparzacza, sterylizatora etc i nie gotowanie butelek, smoczków i czego
      się tylko da
      -zostawianie samego w łóżeczku jak musiałam coś zrobić (np. iść do toalety)
      -czekoladkę bez zgody lekarza
      -kotlecik schabowy w wieku 10 mies.
      -klapsa jak potrzeba
      -brudek na dywanie
      -zabawy z pieskiem
      -piaskownicę pod blokiem (przecież to tyle bakterii!!!)
      -zabawy w łazience, o zgrozo, w pobliżu muszli klozetowej
      -samotne spanie we własnym łóżeczku
      -wywrotki przy nauce chodzenia
      -zupę ogórkową z kiszonych ogórków i pieczarkową z pieczarek, lody z Mc
      Donalds'a
      -pozostawienie pod opieką tej złej i niedobrej teściowej (mojej) co to na
      niczym się nie zna
      -to, że nie dawałam Ci pić herbatki koperkowej jak Cię karmiłam piersią
      Jak sobie jeszcze coś przypomnę to się dopiszę. Pozdrawiam te wszystkie "złe i
      niedobre" mamy!!!
    • mela007 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 22:01
      Tu mela67 wink
      Gratuluje wink
      Mnie zabraklo trzech lat wink
      I musze przepraszac swoja 12 letnia corke za wszystko co napisalas powyzej.
      Do dwoch lat "zarlo" z jedynym wyjatkiem ze zamiast mleka od mleczarza Humana
      Potem gorzej.
      Waga czterolatki jak dwulatki.
      Choroby, zabranie z przedszkola.
      Za to alergia i przez szesc lat tylko
      ziemniaki, ryz, wieprzoewina, marchew, jablko.
      Bez maki, jajek, mleka, chleba, kluski, jogurtu, drobiu, soi, orzecha ....
      Jedzenia poza domem...
      Nie uwierzylabym ze takie zycie istnieje.
      Mlodszej czterolatki za to nie zamierzam przepraszac za to ze:
      urodzila sie dwa miesiace za wczesnie,
      karmilam ja za dlugo piersia,
      podrozowalam z nia po swiecie jak skonczyla pol roku w mocno brudne miejsca,
      nie ustanawialam jej do trzech lat zadnych regul,
      nie ma do tej pory zadnych stalych godzin karmienia,
      spi caly czas z nami,
      nie poscilam jej jeszcze do przedszkola,
      po urodzeniu jej starszej corci w pol roku przeszla alergia smile))))

      aaaa.. jedyny minus ze starsza tez zaczela z nami spac wink

      Pozdrawiam i zazdroszcze ze nie jestem z rocznika 64 wink
      • grzalka Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 22:43
        Hehe, a czy niemowleta juz sie wyparza i sterylizuje, czy sterylizator do
        sterylizacji niemowlat to jeszcze przyszlosc ?
        Mam tez wizje komory steryllizacyjnej przed drzwiami do sterylnego pokoju
        dzieciecego.

        Ja tez spedzalam wakacje na wsi i zadnej diety nikt na mnie nie stosowal-
        alergie pokarmowa mam do tej i nikomu tego nie zycze....
    • emilka_emilka Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 22:48
      O rany, co za grzesznicesmile
    • anek.anek Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 23:14
      Możecie podziekować przypadkowi, że Wasze dzieci nie miały problemów:
      alergicznych (i pokarmowych i wziewnych i dotykowych) czy ortopedycznych czy
      innych.
      Sama byłam dzieckiem z poważnymi problemami, czemu mozna było zaradzić gdyby
      rodzice słuchali rad nowatorskich jak na ówczesne czasy pediatrów. Teraz mnie
      za to przepraszają.
      To znaczy przepraszają mnie za to, że:
      1/ nie byłam karmiona piersią (bo mama "nie miała" mleka czyli nikt jej nie
      powiedział, że można się postarać, a wtedy NIE BYŁO mieszanek modyfikowanych!)
      2/ byłam karmiona równo co trzy godziny z zegarkiem w ręku, i dziwili się, że
      non-stop ryczę, aż ojciec na czas pisania pracy dyplomowej wyniósł się z domu
      do akademika, bo nie dawałam spokoju - nikomu nie przyszło do głowy pojęcie
      karmienia "na żądanie"
      2/ korzystali z dobrodziejstwa wujka z Australii, który przywiózł mi chodzik,
      3/ nie kąpali mnie w wodzie przegotowanej dzięki byłam pokryta czerwonymi aż
      piekącymi plamami suchej skóry
      4/ stosowali proszek Ixi od wczesnych lat, co tylko pogłębiało moją alergię
      5/ nie chodzili ze mną od najwcześniejszych lat na rehabilitację (kręgosłup),
      co mści choćby teraz kiedy siedzę przy komputerze
      6/nie oddali psa, bo przecież jeśli wychowuję się od początku razem z nim, to
      nie mogę mieć alergi, a szkoda zwierzaka
      7/ przy byle chorobie pozwalali na faszerowanie mnie antybiotykami, co
      powodowało kolejne choroby
      itd. itp.
      W sanatorium z powodu ostrej astmy (co jest następstwem alergii!!) wylądowałam
      po raz pierwszy w wieku trzech lat. Na trzy tygodnie. Daleko, rodzice
      odwiedzali mnie w każdy wekend. Dla mnie to było straszne przeżycie, rozłąka,
      którą pamiętam do dzisiaj, chociaż mam lat prawie 30.Teraz kiedy mówią, że to
      były "tylko trzy tygodnie" nie chce mi się wierzyć, bo dla mnie to była
      wiecznośćsad
      Po szpitalach tułałam się notorycznie. Pamiętam nawet wigilię w szpitalu.
      Nikomu nie przyszło do głowy żeby wydłużyć wtedy godziny odwiedzin... Do tej
      pory odczuwam (i to coraz bardziej) brak wczesnej rehabilitacji.

      Można było tego unikąć. Nie znalazł się żaden mądry lekarz. Swojego syna
      chowam normalnie, ale do pewnego wieku zachowywałam się "profilaktycznie".
      Nikomu włos z głowy z tego powodu nie spadł, a być może jego uratował od
      męczarni jakie ja jako dziecko przeszłam.
      Twój post jest prowokujący, rozumiem, ale łatwo urazić tych, którzy mają
      rzeczywiste problemy (mnie nie uraziłaś, ale na własnej skórze przekonałam się,
      że postęp medycyny i sposobu "chowu" dzieciaków ma swoje powody....)
      • triss_merigold6 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 23:17
        No wiesz, wtedy zdecydowana większość dzieci była karmiona co 3 godziny a nie
        na żądanie i jakoś nic się nie działo wink
        A psa z powodu alergii też bym nie oddała. Mam go 10 lat. Dziecko będzie
        musiało się przyzwyczaić.
        • anek.anek Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 23:39
          Triss, lubię cię, bo masz jasno określone poglądy, ale jednak czasem potrafisz
          zdenerwowaćsmile
          Jeszcze dziecka niemasz, jeszcze nie wiesz co byś zrobiła. Jeśli chodzi o psa,
          to nie wiesz po prsotu co to jest alergia iastma, i nie wiesz co to jest nie
          rozstawanie się z inghalatorem do 15-go roku życia.
          Nie życzę Ci kłopotów zdrowotnych z potomkiem. Sama już przeszłam ze
          swoim "małe co nieco". A jeśli pomimo wiedzy nie zrobisz wszystkiego żeby
          dzieciaka uchronić przed problemami, to wybacz, ale lepiej żebyś matką nie była.
          Wątek jest żartobliwy, więc może niepotrzebnie sama włożyłam kij w mrowisko.
          Ale autopsja uczy, że pewnych (!) kwestii nie należy ignorować.
        • mela007 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 00:23
          Triss,
          Pracowalam w zlobku. 20 lat temu.
          Jedno z dzieci ktore tam jest/bylo (bo nie zyje) bohaterem w TV -
          kroniki kryminalnej.
          Jeden z bardziej wzietych mafiozow. EX.
          Przystopuj. Mamuska miala wypisz wymaluj Twoje poglady "3 miesiace do zloba, ma
          przywyknac" A tak naprawde ich brak. I miotanie sie w zamian. Co jest
          charakterystyczne dla ludzi przeniesionych nagle z jednego srodowiska w drugie.
          Ktorego sie boja i nie rozumieja. Jak przeczytalam o tej wsi to zalapalam.

          Szczerze mowiac to lepiej gdyby Ci odebrali prawa rodzicielskie.
          Ale w Polsce to malo realne. Slaby zawodnik z Ciebie panno. Widac to okrutnie w
          postach. Szkoda tylko dzieciaka.
          • triss_merigold6 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 10:43
            Czytaj ze zrozumieniem, proszę. Urodziłam się w W-wie i całe życie mieszkałam w
            mieście. Moi rodzice również. Wieś to wspomnienia wakacyjne, z wczesnego
            dzieciństwa. Wbrew pozorom taka kombinacja jest możliwa: dziadkowie i rodzice z
            miasta a część dalszej rodziny ze wsi.
            Dziecko prawdopodobnie pójdzie do żłobka bo: nie chcę odpuścić pracy (niepełny
            etat), nie mam babci do zajmowania się maluchem, opiekunka na cały dzień jest
            za droga i nie mam zaufania.
            Dziecko będzie musiało przywyknąć do psa, trudno żeby oddawała swtorzenie które
            mam od 10 lat.
            Jakoś nie widzę podstaw do odebrania mi praw rodzicielskich jeszcze przed
            porodem.
            • mama_buby Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 11:41

              > Dziecko będzie musiało przywyknąć do psa

              Naprawdę tak sądzisz? Pozwoliłabyś alergicznemu maluchowi, uczulonemu na sierść, na stały kontakt z psem?
              To gratuluję odwagi. I chyba bezmyślności. Ja już raz jechałam jak wariat z duszącym sie dzieckiem na pogotowie. Nikomu nie życzę przeżycie takiego strachu i bezradności. I nie ma takiej rzeczy w domu, której bym nie wyrzuciła, gdyby chodziło o jego zdrowie.
              Życie małych alergików wygląda inaczej niż zdrowych dzieci - i chyba mamom owych dzieci ciężko to czasem zrozumieć.

              Pozdrawiam,
              Monika.

        • zillka Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 07:20
          Triss, ja tam Cię bardzo lubię, kiedyś bardzo mi pomogłaś (gdzieś, kiedyś, w
          odmętach netusmile)) ale wszystko mozna opisać w ten sposób. Na przykład można
          napisać w jakim paranoicznym kraju żyjemy, albo jak się chowało dzieci dawno
          temu, etc.

          Wiesz, to ciekawe bo moja mama jak patrzy na mnie i Florkę, jak poczytała
          trochę z tych "biblii współczesnych matek" to powiedziała - "bardzo mi się
          podoba jak chowasz Florkę i żałuję, że jak Wy byliście mali to nie było tych
          wszystkich fajnych książek i tyle pomocy".
          Uwierz mi to naprawdę nie chodzi o to czy dziecko będzie jadło z podłogi czy
          nie.

          Poza tym - pogadamy jak już urodzisz to dziecko. Zwłaszcza, że Ty chyba nie
          masz 20-stu lat a zdaje się, że zwłaszcza te trochę 'starsze' mamy wink nie mają
          skłonności do "lekceważenia" dzieci. Polecam lekturę www.zimno.blog.pl - - >
          cofnij się trochę do tyłu, do czasów sprzed porodu. Zimna, wyrachowana
          chciałabym napisać 'suka' ale bardzo lubię zimno bo to super kobietka. Prawie
          jak Ty. Poczytaj jaka jest teraz.

          Do alergii miałam stosunek podobny jak Ty - wymysły i histerie współczesnych
          matek. Do czasu jak w wieku 20 miesięcy Florka się załzawiła, rozkaszlała,
          rozkichała. Uwierz mi, gdybym miała psa i gdyby to było z jego powodu, z bólem
          serca ale wyleciałby szybciej niż przyszedł (w jakieś dobre miejscesmile

          Tak więc pozdrawiam ciepło i ogólnego luzu życzęsmile)))

          zilka
        • domali Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 12:20
          triss_merigold6 napisała:

          > No wiesz, wtedy zdecydowana większość dzieci była karmiona co 3 godziny a nie
          > na żądanie i jakoś nic się nie działo wink

          Oj działo się, działo. Ja nie przybierałam na wadzę, ryczałam non stop i w
          końcu przeszłam na butlę.

          > A psa z powodu alergii też bym nie oddała. Mam go 10 lat. Dziecko będzie
          > musiało się przyzwyczaić.

          Poczekamy, zobaczymy. Jak Ci dziecko (czego nie życzę oczywiście) zacznie
          puchnąć, gorączkować albo się dusić, to od razu zmienisz zdanie.
          • domali I jeszcze do triss 28.08.04, 12:37
            Tak czytam Twoje postu w różnych wątkach, na różnych forach i się zastanwiam,
            skąd u Ciebie tak kategoryczne stwierdzenia, jak się zachowasz w pewnych
            sytuacjach, jak na pewno nie.
            Oczywiście pewne rzeczy można przewidzieć (na przykład to, że męża nie będzie
            przy porodzie), ale nie masz pewności, czy jak już się Twoje dziecko urodzi, z
            taką radością i z takim luzem, jak tu piszesz, w wieku trzech miesięcy oddasz
            je do żłobka.
            Macierzyństwo, wbrew temu co piszesz nie może byc jedną z aktywności (no chyba
            że w grafiku wyliczysz, ile czasu dziennie będziesz poświęcać dziecku).
            Przynajmniej na początku. Przez pierwsza 2,3 co najmniej miesiące życia to jest
            całodobowa aktywność, przerywana raczej krótkimi chwilami 'wolnego czasu'.
            Chyba, że z założenia nie będziesz karmić piersią, a dziecko wychowywać będzie
            ktoś inny. Wtedy owszem, może to być tylko jedna z aktywności.
            • triss_merigold6 Re: I jeszcze do triss 28.08.04, 14:20
              Przecież to zależy od zdrowia malucha. Jeśli będzie (odpukać) chorowite to
              wiadomo, że moje plany dotyczące pracy wezmą w łeb. Nic na siłę.
              Do żłobka mam zamiar oddawać 2-3 razy w tygodniu na jakieś 4 godziny, nie
              więcej ze względu na specyfikę swojej pracy (zajęcia raz rano raz po południu).
              Mąż wraca do domu hiperpunktualnie więc problemu z popołudniami nie przewiduję.
              Raczej nie wyobrażałam sobie oddania 3-4 miesięcznego dziecka do żłobka w
              pełnym wymiarze godzin.
              Z założenia mam zamiar przyzwyczajać malucha do mojego mleka z butelki jeśli
              będę miała pokarm.
              W kwestii alergii na sierść: musiałabym mieć wyjątkowego pecha, nikt u mnie w
              rodzinie ani w rodzinie męża (przynajmniej bliskiej) alergii nie ma (ani
              odzwierzęcych ani pokarmowych). Z tego co wiem to prawdopodobieństwo dziecka-
              alergika jest większe jeśli rodzice są alergikami.
              • aga_rn Re: I jeszcze do triss 28.08.04, 15:40
                triss_merigold6 napisała:

                > W kwestii alergii na sierść: musiałabym mieć wyjątkowego pecha, nikt u mnie w
                > rodzinie ani w rodzinie męża (przynajmniej bliskiej) alergii nie ma (ani
                > odzwierzęcych ani pokarmowych). Z tego co wiem to prawdopodobieństwo dziecka-
                > alergika jest większe jeśli rodzice są alergikami.

                No, to brzmi zupelnie sensownie. Ale to:

                "A psa z powodu alergii też bym nie oddała. Mam go 10 lat. Dziecko będzie
                musiało się przyzwyczaić"

                juz nie. Do alergena nie mozna sie przyzwyczaic, chociaz dzieci czasem z
                alergii wyrastaja. Rwac siersci na zapas nie ma co wink jednak lepiej sie w
                jakas podstawowa wiedze zaopatrzyc. Niestety, opowiesci o duszacych sie
                dzieciach i zyciu na sterydach i inhalatorach nie sa wyssane z palca. A widok
                dziecka na respiratorze do przyjemnych nie nalezy sad

                AgaRN
              • domali Re: I jeszcze do triss 28.08.04, 21:20
                Widzisz triss, potwierdza się teza, że od tego, jak się napisze swoje zdanie,
                zależy jego odbiór. Porównaj swoje dwie wypowiedzi:

                z tego wątku:

                " Przecież to zależy od zdrowia malucha. Jeśli będzie (odpukać) chorowite to
                wiadomo, że moje plany dotyczące pracy wezmą w łeb. Nic na siłę. Do żłobka mam
                zamiar oddawać 2-3 razy w tygodniu na jakieś 4 godziny."

                i z emamy:

                "Karmić chcę jak najkrócej bo mam zamiar po 3 miesiącach wrócić do pracy na
                niepełny etat i zostaje opcja żłobek. O zostaniu w domu z dzieckiem nigdy nie
                marzyłam, przypuszczam, że dość szybko wpędziłabym siebie i rodzinę w ciężką
                nerwicę."

                Zdecydowanie bardziej podoba mi się ta pierwsza. Bo sama stwierdzasz, że to
                zależy od dziecka. I właśnie tak jest.


                > W kwestii alergii na sierść: musiałabym mieć wyjątkowego pecha, nikt u mnie w
                > rodzinie ani w rodzinie męża (przynajmniej bliskiej) alergii nie ma (ani
                > odzwierzęcych ani pokarmowych). Z tego co wiem to prawdopodobieństwo dziecka-
                > alergika jest większe jeśli rodzice są alergikami.

                No i ten kawałek - tu już odpowiedni cytat zaserwowała inna forumowiczka.
                Nikt przecież nie pisze, że w momencie, gdy rodzi się dziecko, należy pozbyć
                się psa. Wręcz odwrotnie - bardzo wskazane jest, żeby dziecko miało kontakt ze
                zwierzakami. Mój syn ma ten kontakt w trakcie wizyt u moich rodziców (pierwszy
                raz, jak miał 3 dni) i bardzo mu z tym dobrze. I pewnie, w związku z brakiem
                obciążeń, u Ciebie też tak będzie.

                Pozdrawiam, Dominika
          • kasiacs kazdemu sluzy co innego 28.08.04, 21:19
            Raz jeszcze sie wypowiem w kwestii karmienia na godziny. Jednym sprawdza sie
            jedno innym drugie moj maluch wyglada jak maly budda wszedzie ma faldki (7,5 kg
            3,5 miesiecy a to jest wczesniak urodzony w 36 tygodniu) a jest karmiony
            (wylacznie piersia) co 3 godziny i z nocna przerwa. Ma sie swietnie i tak sie
            przyzwyczail ze mozna wedlug niego nastawiac zegarki a ja moge sobie spokojnie
            wyjsc bez strachu ze za 15 minut znowu bedzie chcial jesc.
            Co do psa to posiadam i jego klaki sa wszedzie, no ale pewnie jakby cos sie
            dzialo (twu twu odpukac)to przeprowadzilabym go do Mamy albo tesciow, wyrzucic
            nigdy!!!! Nienawidze ludzi ktorzy wyrzucaja psy jak rzeczy, dla mnie pies to
            nie COS tylko KTOS.
            Pozdrawiam
            K.
        • kasiacs a ja karmie co trzy godziny... 28.08.04, 21:04
          a ja karmie co trzy godziny i z nocna 6-godzinna przerwa i wcale za to nie
          przepraszam moj Maly tak sie przystosowal ze budzi sie jak z zegarkiem w reku 5
          minut przed pora karmienia. Lepsze to niz wciskanie dziecku piersi jak tylko
          zaplacze, nie ma wtedy mozliwosci ani wyjsc na zakupy ani nic zaplanowac. Na
          zaglodzonego moj synek tez nie wyglada (3,5 miesiaca i 7,5 kg - wyglada jak
          maly budda smile)). Pewnie mnie zakrzyczycie ale jestem przeciwniczka "karmienia
          na rzadanie".
          Pozdrawiam
          K.
        • skarolina Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 30.08.04, 09:14
          triss_merigold6 napisała:
          > A psa z powodu alergii też bym nie oddała. Mam go 10 lat. Dziecko będzie
          > musiało się przyzwyczaić.

          Triss, tu się akurat grubo mylisz. Równie dobrze mogłabyś napisać - dziecku z
          powodu cukrzycy nie będę odmawiać cukru - będzie musiało się przyzwyczaić.
          Najwyraźniej nigdy nie miałaś do czynienia z alergią.
      • kasik751 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 23:35
        nie sadze zeby post mial byc prowokujacy, a jedynie zartobliwy i jestem
        przekonana, ze kazda z wpisanych tu grzesznic, gdyby zauwazyla jakiekolwiek
        problemy wynikajace ze stosowanych przez siebie metod, to by je po prostu
        zmieniła; np. ja zarzuciłabym persil na rzecz loveli, gdyby dziecko mialo
        alergie - ale nie mialo! traktuje wszystkie moje wypowiedzi w tym watku jako
        protest przeciwko ogolnonarodowej histerii panujacej w tym kraju i zerujacym na
        naszych uczuciach do dzieci przemysle dzieciecym probujacym nas wycyckac na
        kazdym kroku; jest to rowniez prostestsong skierowany do matek histeryczek
        pozbawionych wyobrazni, ktore chowaja swoje dzieci w prozni pozbawionej zycia
        wyrzadzajac im tym samym krzywde;
        problemy z kregoslupem wymienione w pkt 5 masz najprawdopodobniej z powodu
        australijskiego chodzika z pkt.2 a wlasciwie 3; jesli chodzi o wode
        przegotowana to skoro mialas problem - mogli cie w niej kapac, jesli byla taka
        potrzeba i nie wiem czemu tego nie robili;
        my tu piszemy o rzeczach, ktorych nie robimy, bo nie sa potrzebne (nam i naszym
        dzieciom), a uczyniono z nich przedmioty kultu (sterylizator), wyrzut sumienia
        (prasowanie) i powszechny odgórny obowiazek (pierś) - sorry dziewczyny za
        liczbe mnoga, ale sadze ze mozecie sie z tym mniej wiecej zgodzic;
        mojemu dziecku tez niejeden lekarz zaszkodzil i nie kazdy byl madry, ale po
        prostu nie o tym jest ten watek i nieslusznie poczulas sie urazona; rzeczy, o
        ktorych piszesz omawiane sa na forum edziecko zdrowie
        pozdrawiam grzesznie i grzecznie
        • anek.anek Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 23:41
          napisałam już wyżej, że niepotrzebnie wsadziłam kij w mrowisko. Zgadzam się co
          do "ogólnonarodowej histerii", ale w tej kwestii brak mi poczucia humorusmile
          • kasik751 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 27.08.04, 23:42
            widze wink rozumiem smile udzielam rogrzeszenia wink
      • weronikarb Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 30.08.04, 07:56
        Anek zgadzam sie z Tobą. Tez wiem ze ten post to na "wesoło", tez tamte czasy
        mszcza sie na mnie. Nie bylam karmiona piersia, tylko przekarmiona, czyli caly
        czas problem z waga. Ach co do zwierzat tez sie nie martwili i dzis nie widze
        na jedno oko jako 5 -latka wszystkie szpitale w Polsce - okulistyczne przebylam
        nie bylo mnie w domu prze ponad rok, na szczescie uratowali mi jedno.
        Toksoplazmoza to niestety niczyj wymysl to realia. Sama staram sie
        byc "normalna" nie przesadzam tylko stosuje to co jest wygode i bezpieczne w
        tych czasach.
        Moje dziecko wie co to zarazki, nie jest chowane sterylnie, jednak nie pozwalam
        lizac przez psy, obcych zwierzat nie dotyka, zreszta tego w kojcu tez nie.
        Warzywa i owoce jak je na surowo to myje i polewam wrzatkie, mleko zagotuje,
        jajka wyparze.
        Pozdrawiam i zycze zdrowia waszym dzieciom
    • camel_3d genialne... 28.08.04, 09:50
      to pewnie dlatego teraz dzieci sa wkolo chorowite i maja mase roznych
      przypadlosci smile)) zero kontaktu z bakteryjkami, na ktore trzeba sie uodpornicsmile)

      watek super.
      gratulacjesmile

      camel
      • anek.anek Re: genialne... 28.08.04, 10:43
        no, co ty, mogłabym tutaj dopisać równie dużo "grzechów". Jedzenie z podłogi,
        bawienie się w publicznej piaskownicy, bieganie w mieszkaniu na bosaka zimą,
        jedzenie warzyw nie z "ekologicznych" ogródków. Na bakterie można się
        uodpornić, ale problem alergii to nie jest kwestia uodpornienia, ale
        skłonności, również dziedzicznychsad Jeśli cokolwiek co robię okazałoby się złe,
        to faktycznie będę przepraszać swoje dziecko. Rozumiem żartobliwy ton
        wypowiedzi, ale pachnie to też napadem i atakiem na obecne na forum mamy, które
        jak z rękawa sypią dobrymi radami. W życiu realnym nikomu nie mówię jak ma
        chować swoje dzieci. Jeśli ktoś zadaje pytania na forum, to owszem,
        przedstawiam swój punkt widzenia. Mam nadzieję, że histeryczką nie jestem.
    • kasia64 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!!-ANEKS 28.08.04, 12:58
      Drogie Panie!
      Mój post miał być w założeniu humorystyczny i z "przymróżeniem oka".No cóż
      konkurencja dla Chmielewskiej to już chyba nie będę.Zjawiłam sie na tych forach
      ponieważ spodziewam się potomka i chciałam dokoształcic się w "nowoczesnej
      insrukcji obsługi nowonarodzonego".No i sie dowiedziałam.Po lekturze niekturych
      to nawet powinnam poczuć się obrażona ( może to wynik tych szalejących
      hormonków).Gdybym chciała odpisać w tym samym stylu to tytuł postu powinien
      brzmiec"A co wy tam wiecie - młode jeszcze jesteście".Ja wychowałam dwoje to
      się znam i mam monopol na dobre rady.Ale tak niestety nie jest i wcale tak nie
      sądzę.Stosowane przeze mnie 20 lat temu metody zgodne były z ówczesnymi
      wytycznymi IMiD i nie mam sobie nic do zarzucenia.
      Niektóre nowe metody b. mi się osobiście podobają. Zamierzam ( to pobożne
      życzenia-życie pewnie mnie zweryfikuje)
      -kupić kołyskę
      -karmić piersią wg najnowszych wytycznych
      -nisić Dzidzię- z umiarem bo nie wiem ile wytrzyma mój kregosłup.
      -spania w jednym łózku nie popieram.Chcę sie po prostu wygodnie wyspać przed
      kolejnym pracowitym dniem.
      -utrzymywać w mieszkaniu tak jak dotychczas względna czystośc.
      - W razie choroby ( odpukajcie) stosować się do zaleceń pediatry- zawsze tak
      było.
      - sterylizatora nie kupię- mam w domu garnek,gaz i wodę.
      mam w domu psa ( pies był zawsze przy tamych dzieciach też- no nie ten sam
      oczywiście).Modlę się abym kiedyś nie stanęła przed wyborem pies-dziecko z
      alergią bo suczkę kocham i na samą myśl robi mi się niedobrze.
      Pojawił się tu wątek żłobka.Nie wiem możę się mylę - ale przeżywają one swój
      renesans.Żadne z moich dzieci do żłobka nie chodziło- uważam,żę do trzech lat
      dziecko powinno być wychowywane w domu.Moje dzieciaki socjalizowały sie w
      piaskownicy parę godzin dziennie.Podobnie jak większości moich
      koleżanek.Dobrodziejstwem tamtego systemu było to że powrót do pracy po
      wychowawczym nie stwarzał większych problemów.Za pare miesięcy zapewne ja stanę
      przed dylematem praca-dziecko.Sama nie wiem jak go rozwiązać.
      Nie chce prowokowac dyskusji o żłobkach-TO MOJE OSOBISTE ZDANIE.Każdy robi jak
      uważa.
      A i jeszcze jedno- tym razem sie pochwalę.Moje metody wychowawcze odniosły
      skutek.Syn studiuje i aktualnie w czasie wakacji pracuje.Nie pije nie pali nie
      ćpa.Córka też.Uczy sie w liceum trochę problemów z nią jest-jak to z
      nastolatkami bywa- ale chyba sobie poradzę.
      Generalnie jestem za ZDROWYM ROZSĄDKIEM w wychowaniu i pielęgnacji dzieci.Nie
      dajmy się zwariować.
      • aga_rn Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!!-ANEKS 28.08.04, 16:12
        Kasiu, no i o to wlasnie chodzi smile Popatrz, jaki teraz (w porownaniu do
        rzeczywistosci sprzed 20 lat) masz wybor smile
        Mozesz rodzic z mezem, mozesz rodzic bez. Jak jest bez - juz wiesz, i to
        przezylas. A tu dla odmiany mozesz sprobwac "z" i nikt Ci marnego slowa nie
        powie, a podczas pobytu w szpitalu zaoszczedzisz na kieszonkowym dla pana
        portiera zeby Ci torbe z walowka od rodzinki na oddzial zamkniety wniosl.
        Rodzinka sama przyjdzie i jeszcze z dzieckiem posiedzi jak bedziesz chciala
        prysznic wziac bo teraz to dzieci nasze sa i bedziesz malenstwo miala przy
        sobie 24 godziny, siostrzyczka nie przyjdzie i nie zabierze "tobolka" po
        karmieniu jak to kiedys bywalo ...
        Karmienie piersia - nikt Ci nie powie ze piersia to tylko chlopki lub w Afryce,
        a nowoczesna mama to butelka i smoczek - mozesz karmic, i jeszcze Cie
        pochwala smile A jak nie bedziesz chciala - to ortodoksom pokazesz swoje dzieci,
        nie na cycku wychowane, ktore sa tak samo fajne, zdrowe i inteligentne jak i te
        co smoka z butelka w buzi nie mialy smile
        Mozesz przyniesc do domu nocnik i sadzac od kiedy moga siedziec, mozesz tez dac
        sie zauroczyc Pampersowi ( LOL ) i dac se spokoj az same do tego dorosna, lub
        tez wysadzac i nie przejmowac sie jezeli i tak, mimo wysadzania, wala kupy i
        siku w majty az milo do 3 roku zycia. Wszystkie opcje dozwolone i jeszcze nikt
        Ci nie powie (no, prawie nikt wink ) ze dziecko masz opoznione w rozwoju. A
        nawet jak ktos powie, to masz kupe fachowej literatury na swoja obrone wink
        Jezeli masz ochote z dzieckiem w lozku spac to przynajmniej nikt na Ciebie nie
        nakrzyczy ze rozpuszczasz jak dziadowski bicz, i ze Ci dziecko z Twojego lozka
        nie wyjdzie az do momentu zawarcia wlasnego malzenstwa. Oczywiscie, Ty masz
        swoje argumenty ktore przemawiaja za tym zeby dziecko spalo w swoim pokoju i
        mozesz co najwyzej wzruszyc ramionami smile
        I tak dalej, wiecej grzechow (Kasi wink ) nie pamietam ...
        Ja sie bardzo ciesze ze nie mialam dzieci 20 lat temu wink
        Karmilam piersia Z WIELKA RADOSCIA I PRZYJEMNOSCIA, niestety, syn sie mi
        zbiesil i wczesnie odstawil - 20 lat temu nie mialabym raczej szansy poznac jak
        fajne jest karmienie.
        Syn spal ze mna przez pierwszy rok swojego zycia, dla mojej wygody i
        przyjemnosci, bez stresow przeszedl do wlasnego lozka i pokoju - nie musze
        powtarzac co na temat spania razem z dzieckiem twierdzono 20 lat temu. Na
        szczescie nikt teraz nie twierdzi ze rodzice MUSZA spac z dzieckiem, wiec
        sprawa jest bardzo prosta.
        Moje dzieciaki nocnika prawie nie znaly, w zwiazku z tym zaczely zalatwiac sie
        w swoim wlasnym czasie, do ubikacji, bez (moich) presji i frustracji, w ciagu
        pary dni i z minimalna iloscia "wpadek". 20 lat temu nie tylko moglyby byc
        uznane ze "cos z nimi nie teges" plus pampersow nie znano smile Tym lepiej teraz -
        zero prania ! smile A ja sie ciesze ze oszczedzilam synowi zlobkowego
        nocnikowania (pamietam z lat 70-tych) - wszystkie dzieci na nocnikach, duchota,
        smrod, brrr... a on jest jakis strasznie "prywatny" i kupe woli robic (na
        ubikacje) w samotnosci wink
        Jako ciekawostke dodam ze 20 lat temu, gdybym urodzila syna tu gdzie od 10 lat
        mieszkam (Kanada), pewnie by mi go obrzezali, dla jego dobra, higieny i
        estetyki. Bo to bylo tutaj na porzadku dziennym. Na szczescie to nas ominelo,
        bo urodzilismy sie 20 lat pozniej, w czasach wolnego wyboru.
        Zyj, i dac zyc innym - tego wszystkim zycze ...
        Pozdrowienia,
        AgaRN
        • izalia Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!!-ANEKS 29.08.04, 16:40
          25 lat temu zalecano karmienie dzieci piersią jak najdłużej,no jak było w
          Kanadzie to nie wiem.
          • aga_rn Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!!-ANEKS 29.08.04, 19:21
            Izalia, nie bierzmy wszystkiego tak doslownie, te 20 lat to tak symbolicznie,
            dla podkreslenia jak zmienily sie zalecenia dla mam i dzieci.
            20 lat temu owszem, zalecano karmienie piersia (sama w tamtym czasie
            uczeszczalam do Liceum Pielegniarskiego i mialam praktyki na poloznictwie) ale
            wedlug tamtejszych zalecen bylo to prawie nie wykonania na dluzsza mete wink
            Karmienie co trzy godziny (i tego "grafiku" trzymano sie przez te pare dni
            pobytu matki po prodzie w szpitalu, - ktore sa tak wazne dla karnienia),
            dzieci nie z mamami a w osobnych salach "noworodkowych", dopajanie glukoza
            czyli uzywanie butelek/smoczkow - robiono wszystko to co dzisiaj okresla sie
            jako czynniki przeciwdzialajace ustalenia sie normalnej laktacji.
            Po takich doswiadczeniach nic dziwnego ze kobiety nie karmily piersia tak
            powszechnie jak dzisiaj. Nie mialy takich samych szans aby przekonac sie jak
            fajne karmienie moze byc, dla matki i dziecka.
            A roznica jest tez taka ze wtedy nikt nie wzbudzal w nich poczucia winy jezeli
            piersia nie karmily. Nie przyszlo nikomu do glowy zeby za niekarmienie
            przepraszac. A dzisiaj, czasami, tak sie dzieje, jak widac ...
            Pozdrowienia,
            AgaRN
        • dwasinska Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!!-ANEKS 30.08.04, 10:57
          Wątek żartobliwy, ale w każdym stwierdzeniu nawet jest jednak troche ironii i
          na przekór innym.
          Aga, super wypowiedź, bardzo mi sie podoba to co napisałaś!!!
    • jokrru Kasiu, a przypadkiem nie było tak 28.08.04, 12:58
      1.tzw. "przygotowywanie piersi do karmienia",
      tj. przemywanie ich rozcieńczonym spirytusem
      2. przygotowanie (sterylizowanie) po,
      3. karmienie co 2 godziny
      w efekcie:
      - dziecko pleśniawki
      -karmienie niezwykle pracochłonne i uciążliwe i niekończące się
      -brodawki bolące
      -brak czasu dla starszego dziecka - podrzucanie dziadkom
      -decyzja:
      4.mleko prosto od krowy rozcieńczone z wodą:
      i:
      -dziecko nie wiadomo czemu ciągle płacze,
      wymiotuje non stop
      -prawie w ogóle nie śpi, całą noc płacze
      -znów brak czasu dla starszego i znów podrzucanie dziadkom
      5.dziecko 5 ciomiesięczne na obserwacji w szpitalu,
      oczywiście bez odwiedzin, wraca całkiem niekontaktowe, tępo patrzące w sufit
      i bez diagnozy
      6.pieluchy gotowane, prasowane,podobnie jak wzystko inne
      i znów brak czasu dla starszego i znów podrzucanie...
      7. sterylność w domu i zagrodzie,
      dziecko na podłogę !!!!! przecież tyle zarazków dolepi się
      do rączek...
      w efekcie:
      8. brak etapu: raczkowanie,
      w efekcie:
      9. wczesne prowadzanie za rączki
      10. absolutna cisza, gdy dziecko śpi
      11. rozmowy przy śniadaniu na temat kupek i ich konsystencji,
      12 itd. itp. czyli ogólny

      terror i histeria !!!

      To postępowanie mojej bratowej mieszkającej wówczas
      w domu moich rodziców ze mną wówczas nastolatką.
      Efekt:
      -starsze dziecko, obecnie 23 letnie, brak kontaktu z rodzicami,
      -ja uraz psychiczny na punkcie dzieci (własne miałam dość późno)
      -bratowa obserwując moje podejście do dzieci
      mawia:

      "ale człowiek był głupi !!!,
      i po co było tak się wygłupiać ?!"

      Pozdrawiam i radzę trochę powspominać,
      a grzechy wyliczaliśmy już na
      Noworodku:
      "co robicie czego absolutnie nie wolno",
      i tamten wątek bawił mnie,
      a ten....
      choć sympatycznie napisany smile)),
      jakoś nie bardzo...
      K.
      • kasia64 Re: Kasiu, a przypadkiem nie było tak 28.08.04, 13:37
        Zachęcam do lektury aneksu- ale jak nie masz ochoty to ci odpiszę.
        Ad1.Piersi myłam 3x dziennie ciepłą woda i mydłem-nad umywalką.Żałuje, że
        wtamtych czasach nie było tak dużego nacisku na karmienie piersią i nikt mnie
        młodej mamie nie poradziłjak to robić.Tego też trzeba się nauczyć.Plesniawek
        nie było do 3m smoczki i butelki myłam normalnie pod kranem w płynie domycia
        naczyń iwyparzałam wrzątkem na sitku-dotyczyło to równiez gryzaczków-później
        tylko mycie.
        ad4-Dzieciaki -obydwoje wytrzymywały na butli 3godz.przerwę - bez przesady
        czasem było to 2,5 czasem 3,15. nie stałam pod drzwiami z zegarkiem w ręku-
        dzieciak nie maszyna do jedzenia.Kolek i nietolerancji mleka krowiego nie
        zauważyłam.biegunek nie było.Każde z moich dzieci w wieku około 2m życia
        przesypiało przynajmniej 7-8 godzin w nocy.A wyspana mama to szczęśliwa mama-
        dzieki dzieciaki.
        Syn znalazł się wszpitalu po raz pierwszy w wieki 18lat!!!!!!!!!!!!
        córka 3,5lat -migdałki odwiedziny były
        Ad6-nie gotowałam i nie prasowałam pieluch nigdy -szkoda mi było czasu-
        odparzonych pupek też sobie nie przypominam.
        Ad7.Utrzymuje wdomu "ogólnie przyjętą" czystość(odkurzam,myje podłogi,nie mam
        robactwa naczynia w zlewie staram sie myć na bierząco- nie zawsze się udaje -sa
        dużo lepsze panie w prowadzeniu domu ode mnie.Cóż nikt nie jest doskonały.

        Ad reszta- syn raczkował,zaczął chodzić jak miał 13mcy córa nie chciała
        chodziła w wieku 10m-cy.warunki mieszkanowe pozwalały na to by dzieci spały w
        osobnym pokoju.Reszta mieszkania zwykłe życie rodzinne-telewizor,rozmowy- nie o
        kupkach FE swoje życie też człowek ma, goście.
        odnosnie dziadków-żąłuję podrzucic nie było do kogo nawet na wyjscie do kina.
        moja mama juz nieżyła ojciec za granicą-teściowa pracująca i obciążona opieką
        nad teściem inwalidą 1-szej grupy.
        Zadnego terroru ogólnego sobie nie przypominam.A na sklerozę jeszcze za
        wcześnie.
        Współczuję szwagirki- miałam taką "nawiedzoną"koleżankę.
        pozdrawiam.
    • bo_kompocik_byl_slodzony Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 14:18
      Przeprosiny przyjęte - pokutę wymyślę kiedy indziej ;]

      Wszelkie problemy ( ej? jakie problemy ? ) wychowawcze jakie Mamuś masz z moją
      skromna osobą - to wina tych traumatycznych przeżyć w dzieciństwie ... pewnie
      wyląduję u psychoanalityka na kozetce, w najlepszym przypadku poproszę o pomoc
      panią pedagog w mojej szkole.

      Tych starszych Pań Ci nigdy nie wybaczę! Do tej pory mam opory przed rękami
      starszych Pań które usiłuja mnie pogłaskać po głowce.
      i kto to widział skórkami od chleba karmić crying wstyd! Kupować oranżadki w
      foliowym woreczku ... zapewne przez to miałam tylko dostateczny z matematyki!
      a kompleksy to mam dlatego, że słodziłas mi kompocik, ot co!
      Wybaczcie drogie Panie ( względnie Panowie ), ale wg. tego co wyczytuję czasem
      na tym forum, powinnam być osobnikiem niezdolnym do życia w współczesnym
      społeczeństwie z powodu takich a nie innych warunków w moim domu, kiedy byłam
      jeszcze małym dzieckiem ...

      córka Kasi64
      • galia29 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 15:49
        Kasiu 64! Chyba nie było tak źle skoro masz taką inteligentną i dowcipną córkę
        jak kompocik (jeśli to rzeczywiście Twoja latorośl ).Gratulacje
        • kasia64 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 15:55
          Nie było.Bylo nawet całkiem fajnie.To faktycznie moja córa.Po prostu
          zainteresowała sie co tam ta mamucha tak klepie po tej klawiaturze z wypiekami
          na twarzy- i postanowiłam dac jej ten wątek i odpowiedzi do przeczytania.
          • kasik751 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 18:08
            eech, a taki fajny wątek był; zawsze znajdzie sie ktos, kto lubi ideologie
            dorobic i zepsuc zabawe
            a najlepsze z tym psem triss - bo oczywiscie "typ-histeryczka" juz widzi oczyma
            wyobrazni jak dziecko triss sie dusi a ona barykaduje sie z psem w pokoju i za
            nic nie pozwoli ruszyc go z chaty - predzej dziecko to złoba calodobowo odda.
            nic babki luzu nie macie, człowiek chce sobie troche pozartowac a aktywistki
            juz chyhaja w zaroslach z kontratakiem, zeby sie tylko ktos za dobrze nie bawil
            ja tam w moich wypowiedziach (to na wypadek gdyby zaraz ktoras pospieszyla z
            odpisywaniem i ciskaniem gromow, ze niby kogos obrazam) zadnej z was konkretnie
            na mysli nie mialam (sic!!!), a jak ktoras z mojego powodu ma problem to ona
            ma, a nie ja wink
            • kasia64 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 18:18
              Kasik- brawo!!!!!- a żlobki całodobowe są jeszcze?? mnie się wydawało,że odszły
              w niepamięc wraz z minioną epoką????
              • verdana Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 19:08
                Cos mie się wydaje, że czasy jakowoś niektórym się pomyliły. 20 lat temu (21
                konkretnie, bo wtedy przyszedł na swiat mój najstarszy) nie było kurnych chat.
                A nacisk na karmienie piersią był już wtedy ogromny (do książeczki zdrowia
                wpisywano, czy się dziecię karmi piersią, czy nie!). Z higieną jeszcze wieksze
                idiotyzmy były niż teraz, bo kazano m.in. trzymać dziecko w sterylnym pokoju
                (szczyt sterylnosci przypadka jednakze na okres międzywojeny i lata 50-60, gdy
                radzono, aby zlikwidować nawet zasłony, podłogę i łóżeczko dziecka myc
                codzienie, do dziecka podchodzić tylko w maseczce i białym fartuchu oraz nie
                całować dziecka (zarazki!) Dwadzieścia lat temu już trochę to opanowano, ale i
                tak epidemię alergii z powodu czystości mamy, ze aż ha!
                Rozumiem Triss. Ja też nie zakładałam (wprawdze mówiąc to do głowy mi nie
                przyszło) ze dziecko może być uczulone na psa i kota. Starsze były trochę - na
                kota, ale ustalilismy, ze wolimy przejściowe zapalenie spojówek (astmy na pewno
                bym nie wolała) od wyrzucenia kota.
                I tak najmłodszy (nie przepraszam) był brany do karmienia za pozwoleniem
                pediatry do łóżka, w którym sypiałam ja+pies. Następny pies pierwszy tydzień
                swego życia spędził w łózku mojego 1,5 roczniaka, odgrodzony wałkiem - tylko
                tam był bezpieczny. Kot spał gdzie chciał. Alergi nie stwierdzono.
                Najmłodszy (nie przepraszam) poszedł w wieku 1 miesięy do żłobka. Skłonosci
                przestępczych jak dotychczas nie wykazuje. Skierowano go o rok wcześniej do
                szkoły. W wieku 6 lat bowiem czytał i miał słownictwo dziecka 12 -letniego.
                Przedew wszystkim zdrowy rozsądek. Nie dajmy się zwariować zaleceniami, ktore
                zmieniają się bezustanie, podczas gdy niemowleta pozostają takie same. I co
                najdziwniejsze, porzadnych ludzi wychowuje się niezaleznie od aktualnych
                najnowszych osiągnięć pedagogiki.
            • sylwiahf obrazacie mamy dzieci chorych........... 28.08.04, 21:22
              bardzo smieszne ze nabijacie sie z mam krore nie daja dziecku mleka z kartonu,
              czy czegos tam jeszcze
              a moze im sie nie chce Wam tlumaczyc, ze starsze dziecko jest alergokiem na
              prawie wszystko i jaki z tym klopot
              I takie jestescie dumne ze maja brudne raczki, zajzyjcie sobie na forum zdrowie
              dziecka i zobaczcie jak malej dziewczynce grozi utrata oka bo umiejscowil sie w
              nim pasozyt prawdopodobnie z piaskownicy

              smieszne nie?
              zepsulam wam zabawe?
              • kasik751 Re: obrazacie mamy dzieci chorych........... 28.08.04, 21:40
                sluchaj sylwia, jakbys miala cien pojecia jakie PRAWDZIWE problemy ze zdrowiem
                ma moje dziecko wynikajace z czego innego to bys zamknela ten gł..ią m...ę w 5
                sekund!
                ty mi nie bedziesz zabraniac zartowac dziewczynko!
                idz sie modlic na do innego wątku! albo nie, zostan - pozartujemy jeszcze
                chwilke!
                i nie chrzan mi tu o alergiach bo doskonale wiem czym jest alergia z autopsji i
                to smiertelna, a brudne to ty masz mysli nawiedzona!
                ktora z dziewczyn chwali sie ze nie myje dziecku rak????

                dziewczyny przepraszam za jezyk (ciebie sylwia nie przepraszam), ale to jakas
                paranoja. a ja sie dziwiłam skad andrzej l. i roman g. biora elektorat!
                • blanqua Re: obrazacie mamy dzieci chorych........... 28.08.04, 21:52
                  Co do mycia rączek. Opowiem króciutką historię. Kiedy urodziła się moja Mama to
                  moja babcia bardzo chciała chować ją w czystych warunkach. Ciągle myła rączki,
                  pilnowała, żeby nie były zbyt zabrudzone, żeby nie pakowała do buzi jak brudne.
                  Z tego mycia było więcej żalu jak pociechy bo szybko się porobiły plamki,
                  czerwona wysypka. W końcu jakiś stary pediatra powiedział "dziecko nie dorośnie
                  zdrowe jak kilograma brudu nie zje.". I od tego czasu trzymamy się tej zasady
                  wszyscy w rodzinie.
                  jasne, że nikt nie lata brudna a podłoga nie jest zapaskudzona jakoś
                  szczególnie ale mowy nie ma o jakiś czyszczeniach nadmiernych,
                  sterylizowaniach, wyrywaniu każdej rzeczy bo spadła na podłogę.
                  Zaznaczam - jako dziecko byłam chora, leżałam w szpitalu, operacja w wieku 9
                  miesięcy. A jednak wychowano mnie zupełnie normalnie, żadnej przesady,
                  przesadnego dbania o czystość.
                  Cóż, dzieci dzielą sie na czyste i szczęśliwe smile
                  Blanka
                • sylwiahf Re: obrazacie mamy dzieci chorych........... 28.08.04, 21:52
                  Ach chyle glowe przed Pani madroscia, wiekiem i doswiadczeniem i w ogole
                  i niczego Pani nie zabraniam, gdziez bym smiala,
                  i przepraszam ze w ogole sie odzywam

                  wszystkiego dobrego i milej zabawy
                • kasik751 Re: obrazacie mamy dzieci chorych........... 28.08.04, 21:58
                  i jeszcze jedno zanim sie czepisz, bo tu kazde slowo jest brane pod lupe, a
                  triss to sie nawet darmowej psychoanalizy doczekala, slowo PRAWDZIWE zastepuje
                  slowem FAKTYCZNE, bo juz widze twoj elaborat z milionem przykladow oswiecajacy
                  mnie, ze nie uwazam powaznych alergii za prawdziwe, a na to przeciez umrzec
                  mozna, wiec uprzedzam- WIEM. i nie po to zostal załozony ten watek!
                • lideczka_27 Re: obrazacie mamy dzieci chorych........... 28.08.04, 22:30
                  „ktora z dziewczyn chwali sie ze nie myje dziecku rak????”

                  Ja! big_grin
                  I powiem więcej: każdej zabawki rzuconej na tę zbrodniczą, nie wysterylizowaną
                  podłogę i dywan pełen roztoczy też nie myję!
                  Skąd się biorą tacy ludzie, którzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem??????? Z
                  dala widać, że to jest wątek na wesoło traktujący z przymrużeniem oka
                  nadopiekuńczość i pewną modę na trzęsienie się nad dzieckiem, gdy ono tymczasem
                  zdrowe i szczęśliwe. Czy tak trudno pojąć, że każda wypowiedź tutaj NA CHŁOPSKI
                  ROZUM dotyczy jedynie dzieciaków zdrowych, nie alergików??? Nie myję
                  dzieciakowi stale łapek, ale to nie znaczy, że chodzi brudne i nie zna wody.
                  Litości!!!!!!!!! Nie myję, zaprzyjaźnił się z domowymi bakteriami (a poczytać
                  mądre książki, specjaliści to doradzają) i w życiu nie miał jednej, jedynącej
                  pleśniawki, a ile podłóg się nalizał i zabawek to tylko on wie, bo ja za synem
                  wszędzie nie nadążę. I pije z kartona mleko i pić będzie, bo mu służy. A do
                  piaskownicy dziecka nie puszczam i puszczać nie będę już kiedyś o tym pisałam w
                  stosownym wątku, gdzie poruszany był problem toksokarozy – z tym żartów nie ma.
                  Jutro niedziela, do spowiedzi pójdę, skoro taka grzesznica jestem i na dodatek
                  czyjeś uczucia macierzyńskie obraziłam.

                  Ech….
                  • kasik751 Re: obrazacie mamy dzieci chorych........... 28.08.04, 22:33
                    lideczka gdzie znajde watek o toksokarozie?- to mnie bardzo interesuje
                    akurat mnie zacytowalas z tymi rekami, ale z tego co piszesz to jednak czasami
                    je myjesz - i to chodzi, gdy trzeba a nie hobbystycznie pasjami i do tego
                    spirytusem
                    pozdrawiam k.
                    • lideczka_27 Re: obrazacie mamy dzieci chorych........... 28.08.04, 22:39
                      Cholerka, nie pamiętam dokładnie, wątek był chyba na emamie i dotyczył
                      piaskownic. Wpisz sobie do googli "toksokaroza", wyskoczy sporo info na ten
                      temat, naprawdę okropność. U nas z bloku mała dziewczynka złapała właśnie to
                      świństwo z naszej piaskownicy, więc młodemu odpuszczam, chyba, że kupię mu
                      przenośną z plastiku i postawię na balkonie wink
                      pozdrówka
                      lidka
                      • kasik751 ok, dziekuje n/t 28.08.04, 22:42
                        • lideczka_27 znalazłam ;) 28.08.04, 22:48
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=13307551&a=13323140
                          • kasik751 super, wchodze, dziekuje n/t 28.08.04, 23:06
    • anita001 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 19:01
      Wy chyba zartujecie z tym kapaniem w odzie mineralnej iles tam razy
      przegotowanej?????????????????????

      Ja mojego prawie trzylatka kapalam i kapie w kranowie i nic sie nie stalo,
      dziecko zyje bez alergii i czegos tam jeszcze..
    • bea.bea Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 20:40
      Nie będe przepraszała mojego rocznego jeszcze syna zasmile smile
      - kapanie go w wodzie kranowej....w dodatku zimnej;
      - chodzenie z nim na zwykły ...chlorowany basen....od 2go ca życia
      - codzienne kontakty z rówiesnikami...wymiany płynów ustrojowych , poprzez
      zabieranie smoczków i picie z cudzych butelek
      - spanie z kotem
      - oj....grzebanie w kociej misce
      - memłanie bułek od 7mego miesiąca
      - i picie normalnej herbaty...
      - jedzenie czekolady i innych świństw słodkich
      - spływ kajakowy w 9 miesiącu
      - oj.....wsadzą nie chyba...pranie w zwykłym proszku
      - i te kontakty z sąsiadami...
      - wywalanie na balkon w wózku , bo pogoda była tak strasna , ze psa by nie
      wywalił,
      - spanie w zimie przy otwartym oknie



    • blanqua Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 21:17
      Hej

      A mnie moja Mama nie musi przepraszać za to, że:
      - wróciła do pracy niecały rok po moim urodzeniu (chyba po 6 miesiącach)- no i
      świetnie!
      -krótko karmiła mnie piersią
      -od zawsze (od przyjścia ze szpitala jako noworodek) spałam w osobnym pokoju,
      opcja wspólnego spania w ogóle nie wchodziła w grę
      -na wakacjach kąpana byłam na wsi w zwykłek wannie, z raczej zimnawą wodą
      -jadłam to co wszyscy i nie było mowy o jakimś wydziwianiu, dietach
      -jak najszybciej wprowadzano mi wszelkie pokarmy dorosłe
      -miałam trochę ponad trzy lata jak poszłam do przedszkola
      -żadnego sterylizowania butelek, kąpania w małej wanience zbyt długo, używania
      jakiś niesłychanych specyfików
      -szybko pojawił się pies a w podstawówce kolejne zwierzątko
      -za szczególną niegrzeczność zdarzało się dostać klapsa, mowy nie było o
      wychowaniu bezstresowym, dokładnie uczono co wolno czego nie
      I za to wszystko jestem Mamie wdzięczna. poza wadą wzroku zdrowa jestem,
      zadowolona z Mamą mam kontakt świetny jak mało kto.
      Blanka
    • domali Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 21:54
      Wiem, że wątek miał być śmieszny i do śmiechu, ale po przeczytaniu niektórych
      wpisów nasunęła mi się pewna refleksja...
      Oczywiście nie należy kurczowo trzymać się tego, co napisane jest w
      poradnikach, co mówią specjaliści lub 'specjaliści'. Ale też nie możne tego
      zupełnie ignorować - bo w końcu wiele z tych rad wynika z lat doświadczeń,
      badań itd.
      I chyba największą mądrością jest umiejętność wypośrodkowania, a nie
      skrajności. Skrajnością jest mycie w wodzie mineralnej, wyparzanie wszystkiego
      i wszędzie, kurczowe trzymanie się rozpiski co, kiedy i jak wprowadzać do
      jedzenia. Ale nie jest nią już, moim zdaniem, oddanie psa, gdy okazuje się, że
      dziecko jest uczulone. I nie jest to postępowanie 'typu - histeryczki'.
      No i jeszcze jedno - 20 lat temu było inaczej, na przykład banany dla dziecka
      to był rarytas. I te dzieci (w tym na przykład ja) żyją i mają się dobrze.
      Ale czy to oznacza, że teraz, gdy owoce i inne dobrodziejstwa mamy w zasięgu
      ręki, mamy z nich zrezygnować, bo można sobie bez nich poradzić? Kiedyś nie
      było internetu, komputerów, komórek i się żyło. Więc po co teraz nimi się
      posługiwać?
      Chyba rozwój, postęp medycyny, techniki ma na celu polepszanie warunków życia,
      przy jednoczesnym braku przymusu do korzystania z jego zdobyczy. Jeśli może być
      lepiej, to trzeba się cieszyć.

      No i jeszcze o przesadnej higienie itd - polecam artykuł z 'Wysokich obcasów':

      kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53663,2189529.html#dalej
      • kasik751 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 22:08
        no i o to chodzi domali - jesli okazuje sie dziecko ma alergie - oddajemy psa,
        ale nie odwrotnie, czyli wyjaławiamy do poziomu prozni cale otoczenie z
        dzieckiem na czele na wszelki wypadek, bo z takiego postepowania oprocz tego ze
        jest upierdliwe i kosztowne moga wyniknac przykre konsekwencje gdy okaze sie ze
        dziecko nie ma zadnej odpornosci na zwykle codzienne bakcyle- i wtedy bardoz
        czesto zaczynaja sie seryjne infekcje z kilogramami antybiotykow
        • domali Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 22:19
          Ależ oczywiście, zgadza się.
          Jakiś spec od alergii powiedział kiedyś, że dobrym sposobem na uodpornienie
          dziecka i zapobieżenie alergii jest posłanie półroczniaka do żłobka.
          A ja tak o tym psie, bo to ja roztoczyłam tę 'histeryczną' wizję duszności i
          innych przykrych objawów alergii, którą to uprzejmie wyłowiłaś. A takie reakcje
          (nagłe) się zdarzają. Stąd moje zdziwienie na kategoryczne stwierdzenie -
          dziecko się musi przyzwyczaić. Ot i tyle.

          Pozdrawiam, Dominika
          • kasik751 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 22:24
            a ja tak o tej dusznosci bo akurat mam smiertelne dusznosci w zwiazku z pewnym
            alergenem smile
            psa to tak przykladowo podaje, mam na mysli ze robimy porzadek ze zrodlem
            alergii - kolezanka pod spodem pisze o tym, ze psa sie nie oddaje i na pewno ma
            racje
    • blanqua Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 22:12
      Z niektórymi tezami się zgadzam ale nie z tym o oddaniu psa.
      Oddać to można przedmiot a pies nie jest rzeczą. To jest domownik, on czuje,
      przywiązuje się do rodziny, do domowników. Oddanie jest największą tragedią dla
      zwierzęcia. Nie umiałabym tego zrobić
      Przecież są rozwiązania pośrednie. Można podawać dziecku leki antyalergiczne.
      Przede wszystkim można uniemożliwić dziecku kontakt z psem, używać nawilżaczy
      powietrza, filtrów wciagających i oczyszczających powietrze, psa często kąpać i
      czesać, używać specjalnych szamponów dla psów, wydzielić pomieszczenie gdzie
      przebywa pies albo nauczyć psa, że do dziecka się nie podchodzi i nie wchodzi
      do pokoju. to wszystko jest możliwe.
      Nie mówiąc o tym, że z czasem organizm może się przyzwyczaić - tak stalo się z
      jedną osobą u nas w rodzinie.
      Oddanie psa to jest największa tragedia dla zwierzęcia i najprawdopodobniej nie
      zdecydowałabym się na to.
      Blanka
      • domali Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 22:21
        Oczywiście, że można starać się zapobiegać reakcjom alergicznym. Myślisz
        jednak, że na przykład częste kąpanie cośda? Ważna jest obecność sierści, nie
        poziom jej czystości.
        Oddanie zwierzaka to dla niego horror - zgadzam się. Ale jednak gdybym nie
        miałą wyjścia, z dwojga złego wybrałabym oddanie psa, a nie skazywanie dziecka
        na przewlekłe katary, duszności czy inne 'atrakcje'.
        • blanqua Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 22:41
          A ja jednak nie wybrałabym oddania psa...
          Kąpanie wiele daje. Dlatego przede wszystkim, że sierść jest czystsza, usuwa
          się wszystkie wydzieliny, które są często powodem alergii. Temu samemu słiży
          także częste wyczesywanie psa, ale kąpanie jednak lepsze. Częste kąpanie
          sprawia także, że w jej trakcie usunięta zostaje pewna część sierści, sama
          schodzi. tak więc znacząco zmniejsza się ilość sierści w otoczeniu dziecka.
          Poza tym tak jak powiedziałam - wyznaczenie stref jest możliwe, pies nie
          wchodzi do pomieszczenia dziecka, dziecko nie dotyka psa. Częste mycie podłóg i
          odkurzanie mieszkania - usuwa sierść. A jeśli sierść jest kąpana często to i
          alergenów na niej znacznie mniej. Bo uczulają często właśnie te wydzieliny, to
          co jest w futrze.
          Poza tym uczulać mogą wydzieliny znajdujące sie na skórze. Ich ilość i
          zawartość uczulających składników także zmniejsza częsta kąpiel, używanie
          odpowiednich środków.
          Mozna starać się zapobiegać, zmniejszać do najniższego poziomu ilość alergenów.
          I sprawić, że dziecko bedzie spokojnie żyło i pies.
          Blanka
          • kasik751 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 22:46
            jak czesto mozna kapac psa, bo chyba codziennie nie prawda? nie mam psa,
            slyszalam jedynie ze za czesto nie wolno- prawda to? wlasnie oczekuje na odbior
            pieska i mnie to interesuje.
            • blanqua Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 23:21
              Co do kąpania psa. To przede wszystkim zależy od rasy, sierści i konieczności
              spowodowanej stanem zdrowia i potrzebami domowników.
              Mówi się, że najlepiej dwa razy do roku. No ale wiadomo, że jak jest potrzeba
              to kąpie się częściej. Tylko odpowiednio wtedy się kosmetyk dobiera.
              Wszystko zależy od rasy ponieważ są takie, które kąpie się co tydzień (york),
              takie, gdzie można często kąpać bo jest to szybkie i takie, które tego nie
              potrzebują.
              U mnie kwestia higieny rozwiązana jest następująco: po każdym spacerze mycie
              łap, przetarcie pyska też czasem. Codziennie a nawet dwa razy dziennie
              wyczesanie porządne, reszta zabiegów higienicznych w zależności od potrzeb. No
              i mycie zębów i uszu oczywiście także często - co najmniej dwa razy w tygodniu.
              Na jakiego psa czekasz?
              Blanka
              • kasik751 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 28.08.04, 23:33
                giblartar czyli rabarbar czyli labrador czyli wzglednie łysy smile
                • blanqua Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 29.08.04, 09:44
                  Labradory to fajne psiaki. Polecam psie przedszkole - bardzo im pomaga.
                  Blanka
                  • kasik751 Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 29.08.04, 19:54
                    co to jest psie przedszkole i na co pomaga?
          • bebepep a najlepiej oddac dziecko ...... 29.08.04, 21:34
          • anek.anek Re: KOCHANE DZIECI - PRZEPRASZAM!!!! 30.08.04, 10:33
            Można zminimalizować poziom alergenów w powietrzu i otoczeniu. To fakt. Ale
            powtórzę ponownie, że na alergię nie da się uodpornić poprzez kontakt z
            alergenem, to wcale nie jest dobry sposób na pozbycie się alergii.
            Nie wiem też jak jest teraz, ale kiedy ja byłam dzieckiem, to nie miałam leków
            antyalergicznych, tylko leczona byłam ju objawowo (inhalator - na duszności,
            różne maści na skórę i krople do oczu w wieku nastoletnim, bo zaczęłam mieć
            notoryczne zapalenie spojówek).
            Druga sprawa, łatwo powiedzieć o wydzieleniu pomieszczenia dla psa, jak ma się
            np. dom. Ale jak to zorganizować w trzypokojowym mieszkaniu? Pies nie bdzie
            wchodził do pokoju dziecka- ok, ale przecież nie mogę dziecka trzymać tylko w
            jego pokoju?! Czasem minimalny ślad alergenu może spowodować reakcję
            uczuleniową. Wystarczy, że wejdę do domku moej babci i od razu po pół godziny
            jestem cała czerwowa i zaczynam sie drapać. To rekacja na kotka, który i tak do
            tego domu wchodzi tylko raz dziennie na miskę mleka i jedzenie, i to tylko do
            kuchni (babcia mieszka na wsi, i kot nie spi w domu tylko w sprzichlerzu).
            zgodnie z Twoją teorią tego alergenu powinno być tam bardzo mała. I na pewno
            jest, ale to jest coś co mnie sszczególnie uczula. Do mieszkania gdzie kot
            przebywa non-stop, wolę w ogóle nie wchodzić, bo mogłoby się to źle dla mnie
            skończyć. Pewnych znajomych więc nie odwiedzamsad
            Zgadzam się co do jednego: zachować zdrowy rozsądek. Ale w miarę możliwości
            korzystać z dobrodziejstw i natury i cywilizacji (postęp nauki i wiedzy).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka