Dodaj do ulubionych

Agresja u dziecka

27.04.16, 22:19
Mamy ogromny problem z 3,5 letnią córką. Od września kiedy to poszła do przedszkola, od czasu do czasu trafiają się jej ataki szału wywołane drobiazgiem (nie chce czegoś zrobić, zabawka spadła jej na podłogę etc...). W trakcie ich trwania przeraźliwie wrzeszczy, wali pięściami np. w drzwi, co gorsza w szybę w drzwiach (więc trzeba ją szybko zabierać w bezpieczne miejsce, co wywołuje jeszcze gorszą furię). Niestety młodszy brat (14 ms) bardzo się tych wybuchów boi i sam zaczyna płakać, co jeszcze pogarsza sytuację. Nie da się jej posadzić na "karnym krzesełku", bo nie usłucha - schodzi i biegnie za mną lub mężem wrzeszcząc. Odprowadzona do pokoju, ponownie wybiega i pędzi krzycząc za nami. Jeśli nie odchodzimy, a zostajemy przy niej i próbujemy mówić spokojnym tonem, drapie do krwi, pluje - oczywiście wrzeszcząc.

Stosujemy system nagród i kar za grzeczne/niegrzeczne zachowanie. Kary to np.: dorysowanie smutnej buźki ("minusa") na kartce, na której rysujemy buzki smutne i wesole (w zaleznosci od zachowania), schowanie na jakiś czas jednej zabawki, ominięcie dobranocki w TV, naturalnie przy jednoznacznym komunikacie, za co otrzymuje karę.

Z przedszkola nie mieliśmy skarg, aż do teraz, kiedy to Pani poskarżyła, że córka bije inne dzieci, szczypie, jest agresywna do tego stopnia, że robi się to niebezpieczne, nie potrafi poprosić o zabawkę, którą bawi się ktoś inny, tylko ją wyrywa. W domu też nie potrafi prosić o zabawki, zawsze je wyrwie. Powtarzamy, że trzeba się nimi dzielić i prosic, jeśli bawi się ktoś inny, nie wolno zabierać bez pytania, to jest niegrzeczne, komuś może zrobić się przykro itd. - bez skutku. W domu jest normalnie, nie ma mowy o żadnej przemocy, nigdy w życiu nie dostała klapsa, nie krzyczymy ani na nią, ani na siebie, nie przeklinamy do siebie wzajemnie, jej też z drugiej strony nie rozpieszczamy nadmiernie. Poświęcamy dzieciom cały czas po powrocie z pracy, czyli od godz. 17 do pójscia spać pomiędzy 20-21. Nie je śmieciowego jedzenia, słodycze w aptekarskich dawkach, zero tabletów/komputerów/ telewizora oprócz bajki na dobranoc parę razy w tygodniu. Czy oprócz wizyty u psychologa, na którą oczekujemy, forumowicze mogą coś doradzić?
Obserwuj wątek
    • sfornarina Re: Agresja u dziecka 27.04.16, 22:40
      Zajmowałam się przez rok jako au pair podobnym dzieckiem. Młody miał 3.5 roku, jak zaczęłam. Był bardzo agresywny, i w domu, i w przedszkolu. Bardzo fajna rodzina poza tym, że mama wracała do domu o 17:00, ojciec często jeszcze później. Mama tłumaczyła wszystko niezdiagnozowanym adhd.

      Po roku młody wyszedł mniej więcej na ludzi, a pomogło moim zdaniem:

      1. Bardzo dużo aktywności na świeżym powietrzu.

      Gdy zaczęłam tam pracować, młody odmawiał chodzenia na piechotę. Wózek albo noszenie na rękach. Nie ze mną były takie numery - po roku młody zdobywał ze mną 400 metrowe górki na piechotę albo szedł 2km do sąsiedniego miasteczka na lody i z powrotem. Trochę czasu taka "tresura" zajęła, ale warto było. Młody "wyszalany" był zupełnie innym, spokojnym i fajnym dzieckiem smile

      2. Nowe znajomości.

      Młody nie miał ani jednego znajomego dziecka, kiedy zaczęłam tam pracować! Matka zajęta pracą w hotelu, dzieciak zawsze miał au pair wyłącznie do towarzystwa. W przedszkolu od niedawna.

      Ja poznałam dużo mam (z przedszkola) - i zaczęłam umawiać się z nimi i ich dziećmi na placu zabaw albo na wizyty u nas lub u nich. Po kilku takich spotkaniach młody zaczął nabywać pierwsze umiejętności towarzyskie. Na początku oczywiście było strasznie, bo oczywiście szalał, bił inne dzieci, potrafił znienacka chwycić jakiś ciężki przedmiot i uderzyć siedzące obok dziecko w głowę... Ale z każdym kolejnym razem było lepiej. Po kilku miesiącach młody miał pierwszego przyjaciela w przedszkolu i potem poszło z górki.

      3. Sprytne i konsekwentne kary.

      To znaczy na ile sprytne one były, to nie wiem, bo to był mój pierwszy w życiu kontakt z dzieckiem i postępowałam w miarę po omacku, na czuja. Ale jeśli dzieciak na wszystko miał odpowiedź "kupa" i "gó...", to mu wyjaśniłam, że dla mnie te słowa oznaczają, że on musi iść zrobić kupę do ubikacji. I jeśli jeszcze raz to słowo usłyszę, to go wyślę zrobić kupę smile
      Wysłać musiałam raz. Siedział i ryczał 2 godziny w łazience. Aż zrobił tę nieszczęsną kupę. Nie wiem, jak się psychologia zapatruje na takie metody wychowawcze, ale zadziałało. Nigdy więcej tego słowa przy mnie nie wypowiedział smile
      Generalnie do wszystkiego miałam podobne podejście i jakoś te moje metody działały smile


      Oczywiście nie ma cudów i po roku młody nadal był hiperaktywnym dzieckiem, ale był o wiele bardziej ogarnięty. I całkiem fajny smile
      • aniamala123 Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 06:08
        Bardzo dziękuję. Myślę, że na pewno wypróbujemy zwiększenie aktywności fizycznej, bo towarzyska jest, śmiało bawi się z innymi dziećmi, ma też najlepszą przyjaciółkę w przedszkolu. Ale rzeczywiście biegania i zabawy na polu z naszej strony jest mało. Może to dobry trop.
      • rulsanka Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 15:16
        jeszcze raz to słowo usłyszę, to go wyślę zrobić kupę smile
        Wysłać musiałam raz. Siedział i ryczał 2 godziny w łazience. Aż zrobił tę nieszczęsną kupę. Nie wiem, jak się psychologia zapatruje na takie metody wychowawcze, ale zadziałało. Nigdy więcej tego słowa przy mnie nie wypowiedział smile

        Matko boska, to przemoc w najczystszej postaci uncertain Oskórowałabym taką aupair. Brzydkie słowa się ignoruje, dzieciak je wypowiada, bo widzi reakcję u dorosłych. Gdy tej reakcji nie ma, zabawa w brzydkie słowa szybko się nudzi.
        • sfornarina Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 15:22
          Rodzice dziecka mnie nie oskórowali, wręcz przeciwnie.

          Nie widziałaś sytuacji, więc się nie nakręcaj. Nie siedział sam w tej łazience, tylko byłam tam z nim i były zabawki. Łazienka była rozmiaru dużego salonu i miała słoneczny taras. Głosu nie podniosłam ani razu.

          Brzydkie słowa może się ignoruje, ale Ty nie widziałaś tego dziecka. Gdy młodego poznałam, miał zwyczaj zatrzymywać się przed każdą starszą osobą i wrzeszczeć do niej :"ty sku.r.wy...u". Norma. Kupę i gów.no ignorowałam przez dwa tygodnie. Inni też. Myślisz, że poskutkowało? smile
          • rulsanka Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 15:35
            "Nie widziałaś sytuacji, więc się nie nakręcaj. Nie siedział sam w tej łazience, tylko byłam tam z nim i były zabawki. Łazienka była rozmiaru dużego salonu i miała słoneczny taras. Głosu nie podniosłam ani razu. "

            Napisałaś dokładnie to, że wrzeszczał przez 2 godziny. Jak mam to rozumieć, wrzeszczał z radości na widok słonecznego tarasu i zabawek w łazience, oraz cieszył się z twojego towarzystwa. A napisałaś, że wysłałaś go do łazienki, a nie że z nim poszłaś. Mniejsza z tym zresztą. Wymuszanie na kimś wykonywania potrzeb fizjologicznych to głęboka przemoc, coś w stylu gwałtu. Przykro mi że tego nie widzisz.
            Moje wyobrażenia odpowiadają tylko twojemu pierwszemu opisowi.

            Gdy młodego poznałam, miał zwyczaj zatrzymywać się przed każdą starszą osobą i wrzeszczeć do niej :"ty sku.r.wy...u". Norma.

            Gdzieś się tego nauczył, czyli rodzinka podejrzana. Tu mogłaś przetresować wymuszając np. przeprosiny albo ćwiczyć ładne mówienie dzień dobry. Nawet jakieś metody behawioralne typu żelka za dzień dobry mogłyby się sprawdzić do przełamania złych nawyków. Ale zmuszanie przez 2 godziny do zrobienia kupy to jakiś kosmos.
            • sfornarina Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 15:43
              > Gdzieś się tego nauczył, czyli rodzinka podejrzana.

              Sama jesteś podejrzana big_grin

              Umiesz trochę humorystycznie do opisu podejść, czy będziesz wszystko rozkładać na czynniki pierwsze i nadinterpretować?

              Nie napisałam "wrzeszczał" tylko "ryczał". Słowo "ryczał" używam w opisie zachowania własnego dziecka też, dlatego, że je lubię, i dlatego, ze podkreśla upierdliwość jego płaczu. W rozmowie z dzieckiem używam wyłącznie słowa "płakać".
              Ale oczywiście Ty zinterpretujesz to od razu jako psychopatyczne big_grin big_grin

              Swoją drogą, odnosząc się do Twojego poniższego wpisu w temacie, dawanie dzieckom słodkich żelków na koniec dnia żeby je wyciszyć i zapobiec histerii to jest dopiero metoda wychowawcza! Wow.
              • rulsanka Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 16:04
                Gdy młodego poznałam, miał zwyczaj zatrzymywać się przed każdą starszą osobą i wrzeszczeć do niej :"ty sku.r.wy...u". Norma.

                > Gdzieś się tego nauczył, czyli rodzinka podejrzana.

                Sama jesteś podejrzana big_grin

                Moje dzieci nie miały możliwości usłyszenia słów ty skur... synu i jeżeli uważasz, za normę, że dziecko powtarza coś takiego to cóż, współczuję doświadczeń.


                >Nie napisałam "wrzeszczał" tylko "ryczał". Słowo "ryczał" używam w opisie zachowania własnego dziecka też, dlatego, że je lubię, i dlatego, ze podkreśla upierdliwość jego płaczu. W rozmowie z dzieckiem używam wyłącznie słowa "płakać".<

                Problemem nie jest jak to nazwałaś, tylko fakt, że dziecko płakało, bo zmuszałaś je do robienia kupy! Przez 2 godziny! W ramach kreatywnej KARY.
                Moje dziecko czasem wrzeszczy i ryczy, tak swoją drogą, ma temperament choleryka, więc pełna ekspresja dźwiękowa. Nie jest to po prostu płacz. Nazwa to nie problem.

                "Swoją drogą, odnosząc się do Twojego poniższego wpisu w temacie, dawanie dzieckom słodkich żelków na koniec dnia żeby je wyciszyć i zapobiec histerii to jest dopiero metoda wychowawcza! Wow. "
                Podstawowe powody histerii to głód, pragnienie, zmęczenie, przebodźcowanie. W momencie gdy dziecko jest na granicy wybuchu, jest już za późno na danie posiłku, czy położenie po prostu spać, czyli na krawędzi histerii, lepiej dać żelkę a za 10 minut obiad/lub kąpiel i spanie niż borykać się z godzinną histerią wynikającą z przemęczenia. To nie są kwestie wychowania, to kwestia pewnej racjonalności. Dziecko na krawędzi histerii nie działa logicznie. Trzeba doprowadzić je do stanu, w którym kontaktuje z rzeczywistością a wtedy okazuje się, że dużo lepiej współpracuje, jest miłe dla wszystkich.
                • sfornarina Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 16:12
                  Pozwól, że moje dziecko będę wychowywać bez stosowania żelków big_grin
                  • ichi51e Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 17:22
                    Za to zamykajac w kiblu uncertain i to nie bylo twoje dziecko z tego co rozumiem?
                    • sfornarina Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 17:31
                      > Za to zamykajac w kiblu uncertain i to nie bylo twoje dziecko z tego co rozumiem?

                      No nie było moje. Ale z tym kiblem to doczytaj, proszę? To nie był kibelek jaki większość ludzi ma w domu, no i samo tam nie siedziało smile

                      Sześć lat zajmowałam się dziećmi jako niania. Dziećmi aktorów, ambasadorów, etc. Na takie dziecko jak to pierwsze nigdy więcej nie trafiłam.

                      Ja zamknęłam je (albo raczej siebie z nim) w łazience, a pani w przedszkolu puściły nerwy i je po prostu stłukła uncertain
                      A ja nigdy na nie nawet głosu nie podniosłam, więc naprawdę taka zła nie byłam. No i wówczas świata za nim nie widziałam, więc naprawdę nie ma co oceniać po opisie jednej kary (zresztą najbardziej ekstremalnej, ale jedynej, jaka mi wówczas do głowy przyszła i dzięki której nie rzuciłam pracy w cholerę.)
                      • rulsanka Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 19:53
                        Sama się podłożyłaś. Po co opisujesz najbardziej kontrowersyjną sytuację w swojej karierze nianiowej jako wzór do naśladowania?
                        • sfornarina Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 20:02
                          Po pierwsze nie Tobie oceniać, na ile sytuacja była kontrowersyjna. Wyciągnęłaś z mojego opisu minimum trzy błędne wnioski, więc odpuść sobie dalszą ocenę. Rodzice dziecka i inni z jego otoczenia nie uznali mojego zachowania za kontrowersyjne - jeszcze raz powtórzę: nie masz zielonego pojęcia jak trudne dziecko to było.

                          Po drugie, metoda zadziałała. I rodzice, i przedszkole, i poprzednia niania próbowali innych metod; bezskutecznie.

                          Po trzecie, dziecko po roku ze mną wyraźnie się ogarnęło. W przedszkolu znalazło przyjaciół, stało się wyraźnie sprawne fizycznie, rodzice przedłużyli mi umowę, a dzieciak świata za mną nie widział.

                          Powtarzam Ci jeszcze raz - to nie było po prostu niegrzeczne dziecko. Tak jak mówiłam, przedszkolance jego po prostu puściły raz nerwy i go sprała, ryzykując własną pracą. Bo dzieciak na oczach innych przedszkolanek mało drugiego nie zabił, okładając go kijem po głowie i karku; zanim przedszkolanki zdążyły podbiec i zareagować.

                          Po doświadczeniu z nim żadne dziecko nigdy nie wydało mi się niegrzeczne smile
                          • rulsanka Re: Agresja u dziecka 29.04.16, 10:44
                            "Po pierwsze nie Tobie oceniać, na ile sytuacja była kontrowersyjna. "

                            A czemu nie? Opisujesz sytuację na publicznym forum i podlega ona ocenie.

                            "Wyciągnęłaś z mojego opisu minimum trzy błędne wnioski, więc odpuść sobie dalszą ocenę. "

                            Wnioski są oparte tylko i wyłącznie na tym co napisałaś i jak to opisałaś. Może popracuj nad opisami bardziej trafnie odzwierciedlającymi rzeczywistość. Jeśli nie chcesz by sytuacja była komentowana to jej nie opisuj, proste.

                            "Rodzice dziecka i inni z jego otoczenia nie uznali mojego zachowania za kontrowersyjne - jeszcze raz powtórzę: nie masz zielonego pojęcia jak trudne dziecko to było."

                            Rodzice, którzy na tyle często używają wyrażenia "skur..synu" że załapuje to dziecko 2-3 letnie i powtarza wielokrotnie przez wiele tygodni, raczej nie są źródłem miarodajnej oceny co jest kontrowersyjne a co nie.

                            "Po drugie, metoda zadziałała. "

                            Bicie też działa. Ty zastosowałaś przemoc i to zadziałało, nie ma się czym chwalić. Ja rozumiem, że czasami może się sytuacja wymknąć spod kontroli, ale ty wyraźnie się chwalisz przetrzymywaniem dziecka na kiblu jako metodą wychowawczą. Co do przedszkolanki, to tak, moim zdaniem powinna wylecieć.

                            "Bo dzieciak na oczach innych przedszkolanek mało drugiego nie zabił, okładając go kijem po głowie i karku; zanim przedszkolanki zdążyły podbiec i zareagować."

                            Czyli sytuacja musiała trwać przynajmniej chwilę. Okładanie kijem to nie jest jedno uderzenie. Poza tym skąd kij na przedszkolnym placu zabaw? Przedszkolanki nie dopilnowały dzieci, nie zadbały o bezpieczeństwo placu zabaw. Podobnie rodzice nie zadbali o wychowanie dziecka, nauczyli go wulgaryzmów. A potem narzekania, że dziecko trudne. I zamiast wychowywania następuje bicie przez przedszkolankę i zastraszanie przez nianię, przy pełnej akceptacji rodziców. Po czym nagle "trudne" dziecko staje się grzeczne i ułożone. Cuda.
                  • rulsanka Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 20:02
                    Pozwalam smile
                    Natomiast wspomnisz moje słowa, gdy twoje dziecko po powrocie z długiej wycieczki nagle zaczyna popłakiwać w wiatrołapie/przedpokoju, że np. ma krzywo zawiązanego buta. I jak nic się nie da zrobić, bo jak zawiążesz tego buta na nowo, to ON chciał zawiązać. A jeśli poprosisz, by sam sobie zawiązał, to będzie dalej płakał, że to ty masz zrobić. Czyli marudzenie nieadekwatne do sytuacji u dziecka, które przed chwilą i w ogóle zazwyczaj jest oazą spokoju i kompromisu. Bo faktycznie nie chodzi o żadnego buta, tylko marudzenie jest ze zmęczenia. Tak jak mówię, żelka nie jest kwestią wychowania tylko czasami działa jak magiczna różdżka w trudnych sytuacjach. Równie dobrze może być kawałek kiełbasy, czyli coś co dla dziecka jest przysmakiem. U mnie to nie jest na co dzień ani nawet raz na miesiąc, ale tak bywa, że ten cukier/przekąska ratuje sytuację.
                    Natomiast uważam i powtarzam ponownie, wymuszanie na kimś robienia kupy w ramach kary to nie jest drobny grzeszek wychowawczy, tylko jakaś totalna patologia.
                    • sfornarina Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 20:52
                      > Natomiast wspomnisz moje słowa, gdy twoje dziecko po powrocie z długiej wycieczki nagle zaczyna popłakiwać w wiatrołapie/przedpokoju, że np. ma krzywo zawiązanego buta. I jak nic się nie da zrobić, bo jak zawiążesz tego buta na nowo, to ON chciał zawiązać. A jeśli poprosisz, by sam sobie zawiązał, to będzie dalej płakał, że to ty masz zrobić. Czyli marudzenie nieadekwatne do sytuacji u dziecka, które przed chwilą i w ogóle zazwyczaj jest oazą spokoju i kompromisu. Bo faktycznie nie chodzi o żadnego buta, tylko marudzenie jest ze zmęczenia

                      Ja sześć lat pracowałam z dziećmi w takim wieku; uwierz, do takiego marudzenia mam cierpliwość anielską. I na pewno nie rozwiązuję tego typu marudzenia podaniem dziecku żelka big_grin
                      • rulsanka Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 23:41
                        Ale to nie chodzi o cierpliwość, tylko o to, że dziecko szybko po etapie marudzenia wpada w etap ryku i nie da się na to nic poradzić. Niektóre dzieci tak mają. Wtedy po prostu wrzeszczą aż padną, dosłownie. Mój starszak miał tak raz w życiu, natomiast młodszy zaliczył takie sytuacje ze 3 razy. Po prostu nie położyliśmy go w porę i niestety przestał kontaktować. Święta cierpliwość tu nie pomoże, przynajmniej nie dziecku. Bo dziecko cierpi, nie rozumie co się z nim dzieje, nie daje sobie pomóc, jest po prostu w amoku. I nie chodzi o mityczne wymuszanie czegokolwiek tylko zwyczajne zmęczenie.

                        To, że masz pewne doświadczenia jako niania o niczym nie przesądza, dzieci przy obcych osobach zachowują się lepiej niż przy rodzicach, więc być może wszystko przed tobą.

                        Zresztą, tłumaczę ci jak przysłowiowej krowie na rowie, a tak naprawdę odchodzimy od tematu, czyli twojej szkodliwej porady, przechwałki (?) cudownego utemperowania małego diabełka za pomocą przetrzymywania go na sedesie przez 2 godziny.
    • alpepe Re: Agresja u dziecka 27.04.16, 22:43
      Wysterylizuj się. Rozmnożyłaś się bez myślenia o starszym dziecku. Właśnie młodsze dziecko zabrało jej rodziców, a ty jeszcze jej każesz się dzielić? Czy ty rozum straciłaś do reszty? Dziecko jest niepewne, dziecko chce czuć się bezpiecznie. Możliwe, że terapia pomoże, ale całej rodziny, bo to nie dziecko jest złe, tylko cały układ u was. Widzisz symptomy, nie widzisz przyczyny.
      • amiralka Re: Agresja u dziecka 27.04.16, 22:58
        Wow, zajebista, za przeproszeniem rada. Dziecko wysterylizowanej matki wyzbywa sie agresji jak zlego ducha. Podwój wysiłki w tej walce ze złem.
      • wro-tka Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 07:55
        rzyg... poziom sięgający dna...
      • justaaaaa Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 11:19
        A tobie to chyba za to usunięto ale mózg.
    • amiralka Re: Agresja u dziecka 27.04.16, 23:35
      Ja bym Ci doradzila poczytac troche o pozytywnej dyscyplinie i dac spokoj tym jeżykom, karnym buźkom, itp no to nie dziala. Nagrody tez - chcesz, zeby byla "grzeczna" dla nowej zabawki czy dla satysfakcji wynikajacej z tego, ze wspolpracuje i wszyscy sa zadowoleni? Zamiast kar tzw naturalne konsekwencje - np wyrywa zabawke, zabawke od razu traci, zabierasz od razu. Jak wyjdzie z furii - tlumaczysz prostym komunikatem: wyrywasz - ja mama zabieram. Przy furii zamiast ja zostawiac sama - jestes przy niej, trzymasz tak zeby nie zrobila sobie krzywdy. Jak juz minie - tlumaczysz co sie stalo (nie pytasz: dlaczego - dziecko nie wie dlaczego!), skad zlosc. Tlumaczysz obojgu dzieciom, ale pamietaj, ze one sa oboje przerazone, nie tylko mlodszy.
      Dzielenie sie zabawkami - do 5 roku dzieci sie tego ucza. Chetniej dziela sie te, ktore nie byly zmuszane, ktore maja wybor. Tak wiec lepiej mowic - to jest twoja zabawka, mozesz ja komus pozyczyc ale nie musisz. Ta zabawka jest wspolna - poczekasz na swoja kolej i dostaniesz pozniej. Ta sama zasada powinna dotyczyc mlodszego, nie ze siostra musi mu wszystko oddac, bo starsza.
      I pamietaj, Twoje dziecko zachowuje sie tak, bo sie jeszcze uczy zycia i ma niedojrzaly umysl, a nie bo jest "niegrzeczna". Z tego co piszesz to wynika ze problem jest w przedszkolu, ale nic wiecej nie wiemy - czy jest towarzyska czy ma problemy z nawiazywaniem relacji, czy Ty zostalas w domu z mlodszym a ona czuje sie odrzucona, itp, czy to przedszkole to dobre miejsce czy takie sobie... Dobry psycholog moze Wam duzo pomoc, dobry pomysł.
      • aniamala123 Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 06:17
        Amiralko, dziękuję. Zabawki zabieramy - ale nie "na zawsze" oczywiście, więc to jest. Przy furii - tak jak pisałam, wypróbowaliśmy obie szkoły: zostawania przy niej - wtedy jest drapanie, plucie, bicie, jeśli jej przytrzymuję ręce - wije się jak piskorz, pluje i wrzeszczy. Drugi sposób czyli zaprowadzenie do pokoju, wychodzi równie źle. Tłumaczenie też z naszej strony jest, ona też sama przychodzi po tym, gdy się wyciszy i przeprasza.
        Z zabawakami - będziemy robić tak jak piszesz, przy jej zabawkach. Niestety ona też zabiera bratu jego zabawki - tzn. wyrywa.
        Tak, mam świadomość, że układ nerwowy jeszcze dojrzewa, ale musimy jakoś przez to przejść też tak, aby nie zagrażać otoczeniu, a z tym jest problem właśnie w przedszkolu. Ja nie zostałam w domu z młodszym - ma nianię, więc raczej to nie to. Przedszkole - do tej pory miałam dobrą opinię, zresztą dalej tak jest. Podobnie wielu moich znajomych, u których specjalnie wcześniej zasięgałam w tym temacie języka.
        Dziękuję bardzo za rady, spróbujemy przede wszystkim tak jak piszesz mówić, że zabawkę może pożyczyć, ale nie musi.
        • amiralka Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 09:34
          Z wyrywaniem zabawki bratu jest tak samo - wyrywasz (nie prosisz, nie czekasz na swoją kolej) - tracisz prawo do zabawki. I jak nie jestem zwolenniczką konsekwencji za wszelką cenę w wychowaniu, tu - trafnie piszesz - żelazna konsekwencja jest konieczna, dzięki temu dziecko rozumie związek: przyczyna-efekt, a Ty nie musisz krzyczeć, robić wymówek, denerwować się, bo dziecko wie, że jesteś spójna w tym co robisz i nie czeka aż się doprowadzisz do nerwów. I też nie przedstawiałabym tego jako kary, tylko właśnie naturalnej konsekwencji, takiej jak to, że gdy pada to mamy mokre ubraniewink Ja na przykład oddaję mojemu synkowi skonfiskowane zabawki (akurat nie przy wyrywaniu innym dzieciom), jeśli wiem, że teraz nie będzie robił niepożądanej czynności (powiedzmy stukania sąsiadom w podłogę drewnianym młotkiem), bo wiem, że i on wie - że "stukasz=zabieram". I to działa.
          Z tą furią - jeśli Wasz sposób działa to ok. Przede wszystkim - nigdy nie mówimy do dzieci w furii. Wyciszona wraca, piszesz że nawet przeprasza, to ok. Tylko na przeprosinach bym się nie zatrzymywała, ważne jest, żeby rozumiała swoje emocje. Jest taki sposób, żeby uczyć dziecko dojrzałości emocjonalnej (warto samemu się wcześniej dowiedzieć coś o działaniu mózgu, ja polecam ten blog dla angloczytających rodziców: www.heysigmund.com/how-to-teach-kids-about-the-brain-laying-strong-foundations-for-emotional-intelligence-by-dr-hazel-harrison/) - mówić co się stało z ich ciałem i mózgiem w stanie złości. W wielkim skrócie: tłumaczysz córce wcześniej w zabawie, że w mózgu córki (powiedzmy: Kasi) na dolnym piętrze mieszka pan Potworniak i pan Straszek. I kiedy pan Straszek czuje się zagrożony, a pan Potworniak zły, bo na przykład ktoś nie daje zabawki, to biegną do góry i głośno krzyczą, a wtedy Kasia nie wie co robić więc kopie, gryzie i szczypie (a tego wiadomo - nie robimy). I tu możesz ją na spokojnie nauczyć innych technik radzenia sobie z emocjami, niż te, które stosuje, bo są jej dostępne (np szczypanie). Powiedz jej, że u góry w jej umyśle mieszka też Pan Spokojnik, który może wysłać Potworniakowi i Straszkowi przekaz: a teraz spokojnie oddychamy. I uczysz ją technik oddychania, albo gniecenie papieru, rysowania rysunku na złego braciszka, który nie oddaje zabawki. Oczywiście to nie jest metoda typu kara, która ma zadziałać od razu, ale to jest powolna nauka dla dziecka, co to są emocje i jak sobie z nimi radzić. Wtedy masz dobre narzędzia językowe, kiedy przychodzi po furii Cię przeprosić, żeby ją zapytać coś w stylu "Przyjmuję przeprosiny, ale chciałabym wiedzieć co tam się stało na dole: myślisz, że to pan Potworniak znowu zrobił za duży hałas, bo brat nie chciał Ci dać zabawki?" - to brzmi jak "zwalanie winy" ale tak naprawdę to uwalnia dziecko od wstydu i poczucia winy i otwiera miejsce na jakąś refleksję, typu: jak następnym razem mogę zrobić inaczej, żeby poczuć się lepiej. Oczywiście dziecko musi wiedzieć, że jest odpowiedzialne za swoje zachowanie i że furią nie dostanie tego, czego chciała.
          Z drugiej strony: waloryzuj każde jej DOBRE zachowanie, ale nie serduszkami czy czymś innym do zbierania. Raczej tak jak w życiu, zdaniami typu: "Patrzę już od 10 minut, jak zgodnie się bawisz z bratem, jak współpracujecie, bardzo mnie to cieszy, to się nazywa solidarność braterska." To jest naturalna konsekwencja pożądanych zachowań w społeczeństwie smile Albo przy odbierze z przedszkola: "jak było? Pani powiedziała, że dziś czekałaś na swoją kolejkę do zjeżdżalni bez popychania dzieci, no proszę, możesz być z siebie dumna, ja jestem z ciebie". Skupiłabym się na tym bardziej niż na tych niefajnych zachowaniach. (oczywiście też nie krzyczymy w ekstazie: wow, nie pobiłaś braciszka dzisiaj, super, jesteś wspaniała - bo to też nie o to chodzi i wcale nie jest wspaniała, jeśli kogoś nie pobijewink
          Zastanawia mnie jeszcze jedno: piszesz, że synek ma nianię, a czy córka wcześniej miała do czynienia z jakimś kolektywem (typu klubik malucha, może żłobek)? Bo jeśli nie, to może to właśnie sprawia jej trudność w przedszkolu - znalezienie sobie miejsca wśród dużej grupy dzieci? Może jest duży hałas, który ją męczy i wtedy szybciej się reaktywuje jej "pan potworniak?" czyli mechanizm autobrony? Może macie jakieś książeczki o przedszkolu, albo na przykład o biciu innych dzieci (może ktoś podsunie tytuły?) - to jest też dobry sposób, żeby omówić wcześniej różne sytuacje trudne dla dzieci: ktoś kogoś szturcha, ktoś płacze za mamą i na spokojnie z dzieckiem zastanowić się, co wtedy robimy, co inne dzieci myślą o takiej osobie i tak dalej.
          Swoją drogą, wiek 3,5 lat to jest kolejny moment nierównowagi u dziecka - zarówno motorycznej jak i dotyczącej braku pewności i bezpieczeństwa. Taka agresywność też może z tego właśnie wynikać. Im więcej wspólnej zabawy i śmiechu z dzieckiem, tym lepsza więź i zrozumienie w rodzinie więc poświęcajcie jej póki co jeszcze więcej czasu, bawcie się w jakieś przepychanki i turlanki, z kontaktem fizycznym, korzystajcie z pięknej pogody i placów zabaw (z mojego doświadczenia korzystanie ze wspólnych instalacji uczy dzieci więcej o dzieleniu się niż wszystkie pogadanki) i miejmy nadzieję, że minie jej szybciej niż się obejrzycie.
    • wro-tka Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 07:57
      a może psycholog? mają narzędzia aby sprytnie dowiedzieć się o co chodzi dziecku.
      może jakieś badania? tarczyca (kłopot wszystkich nadpobudliwych dzieci)?
    • baba_za_kolkiem Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 08:58
      Mam spojrzenie podobne do Amiralki.
      W takich sytuacjach zło lecze dobrem, a nie karami.
      A synek potrafi mieć takie akcje jak twoja córeczka, aczkolwiek są one teraz już sporadyczne. Również od niedawna chodzi do przedszkola ale jet młodszy.
      Ale zagrywki miał i miewa takie same: bicie, gryzienie, pięściami w drzwi, trzaskanie drzwiami i drzwiczkami od szafek, szufladami.
      Jeśli widze że robi to tylko po to by zwrócić na siebie uwagę, to poświęcam mu więcej uwagi. Jeśli robi to bo złośliwie bo ma takiego focha, to go upominam i odciągam.
      Ale w czasach kiedy robił tak intensywnie, uważałam, ze jest jednak jakiś głębszy powód takiego zachowania, i w ataku szału np. brałam go na ręcę i mocno sciskałam / przytulałam. Do głowy by mi nie przyszło karać go za atak szału, bo widziałam to raczej jako jego zagubienie, rozpaczliwą prośbę o moją uwagę.
      Myślę, że twoja córka też potrzebuje więcej twojej uwagi, a systemem kar tylko pogarszasz sprawę, w jej oczach nie dosyć że musi się tobą dzielić z drugim maluchem to jeszcze karzesz ją za okazywanie swoich uczuć, których inaczej niż w ten sposób okazać nie umie.
      Oczywiście pokazuj dezaprobatę dla takiego zachowania (drzwi się zepsują, drapanie mnie boli itd.) ale pytaj czemu jest zła? Co ja złości? Czy chce się do ciebie przytulić?
      U nas to działa coraz częściej, teraz często jest tak, że synek jak wpada w taką histerię i agresję, to klękam koło niego, czekam spokojnie, i nagle on wstaje i wyjąc krzyczy "Ja cem się psytuliiiic!!" i biorę go wtedy na ręce i zawsze wczepia się we mnie jak małpka.
      Dla mnie to jest potwierdzenie, że ta agresja nie była skierowana przeciwko mnie tylko jakby przeciwko sytuacji.
      Daj sobie spokój z karnymi krzesełkami i karami w ogóle. Córka widzi w tobie przeciwnika a nie sprzymierzeńca.
      Wg mnie powinnas zmienić troch e sposób podejścia, w myśl zasady "pomogę jej sobie z tym poradzić, nie będę z tym walczyć" bo ona z pewnością nie jest w tym szale agresji szcześliwa ze sobą samą.
      • amiralka Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 09:43
        >"Jeśli widze że robi to tylko po to by zwrócić na siebie uwagę, to poświęcam mu więcej uwagi." - dokładnie! Jeśli dziecko złymi zachowaniami chce przyciągnąć swoją uwagę, to znaczy po prostu, że ma jej za mało, nasz błąd, nie jego. Uwaga i czas rodzica - to dziecka zbójeckie prawowink
    • zabka141 Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 11:18
      Ja jeszcze postawilabym na cwiczenie asertywnosci, komunikacji. Moze corka ma problem z powiedzeniem nie i dlatego bijhe? Cwiczcie - na przekor - jak reagowac gdy inbe dziecko bije. Ja ze swoja corka wycwiczylam taka technije ze ona wystawia raczke do przodu (by zaznaczyc swoja granice/ nie pozwolic na uderzenie) i mowi "stop, nie bijemy". Moze takie cwiczenie corce pomoze zrozumiec ze nie powinna bic?
      • babybump Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 23:57
        zabka141 napisał(a):

        > Ja jeszcze postawilabym na cwiczenie asertywnosci, komunikacji. Moze corka ma p
        > roblem z powiedzeniem nie i dlatego bijhe? Cwiczcie - na przekor - jak reagowac
        > gdy inbe dziecko bije. Ja ze swoja corka wycwiczylam taka technije ze ona wyst
        > awia raczke do przodu (by zaznaczyc swoja granice/ nie pozwolic na uderzenie) i
        > mowi "stop, nie bijemy". Moze takie cwiczenie corce pomoze zrozumiec ze nie po
        > winna bic?

        Czy mogłabyś prosze opisać jak to 'wyćwiczyłaś'?

        • zabka141 Re: Agresja u dziecka 29.04.16, 10:01
          Corka miala taka sytuacje ze kolega podrapal ja w przedszkolu. Po tym czesto wspominala ta sytuacje, pokazujac babci, nam reke na ktorej jej podrapal i mowila "(Tutaj imie chlopca) nie wolno bic".

          Wykorzystywalam to i tlumaczylam "Mozesz powiedziec "Stop, nie bij" (to po niemiecku uczylam, bo mieszkamy w Niemczech i tak glownie corka komunikuje sie z dziecmi). I pokazywalam wyciagniecie reki i jak zrobic ten gest stop.

          Przyznam ze moja corke to chyba bawilo i tak podlapala. Potem mowilam pokaz babci co robic w takiej systuacji, pokaz tacie i ona chetnie pokazywala smile Babcia wiadomo brawo i inne pochwaly, bo byla pod wrazeniem co to juz wnuczka nie potrafi, wiec pewnie dlatego tak corka lubila pokazywac. Troche to chyba byla dla niej byla zabawa to cwiczenie.
    • justaaaaa Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 11:25
      W moim odczuciu dzieci zaczynają być agresywne z zazdrości o młodsze rodzeństwo. My sobie nawet nie zdajemy sprawy jak bardzo wpływa na nie pojawienie się siostry lub brata, gdy cała uwaga skupia się na nich. Agresywność u mojego syna zaczęła się w przedszkolu pół roku temu i wydaje mi się, że mimo, iż nie widzieliśmy w domu zazdrości o siostrę to jednak ona była. Złością zwracał na siebie uwagę.
      Teraz robimy tak, że są chile poświęcone tylko i wyłącznie jemu. Siostra nie uczestniczy np w składaniu klocków lego albo grze w piłkę. To są chwile spędzone tylko syn - tata, syn - mama.
      Oczywiście wspólne zabawy też są.
      Pomijając porady dziewczyn, przeanalizuj wasze relacje, może okaże się, że brakuje wam tego czasu spędzonego tylko z córką.

    • rulsanka Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 15:12
      Stosujecie dziwne, sztuczne, okropne kary. O ile rysowanie buziek i tym podobne absurdy mają jakieś uzasadnienie w placówkach publicznych, gdzie dzieci jest dużo i trudniej jest do wszystkich podejść indywidualnie, to wychowanie w domu powinno być oparte na innych zasadach. Przede wszystkim powinnaś zrozumieć, że córka przechodzi trudny okres. Spędza wiele godzin w przedszkolu, a w domu ma towarzystwo upierdliwego berbecia, z którym nie da się pobawić, a z którym trzeba się dzielić wszystkim co ważne: uwagą i miłością rodziców, zabawkami, przestrzenią. Złym zachowaniem domaga się od was uwagi.
      Reakcja na agresję fizyczną powinna być bezpośrednia. Nie żadne buźki czy jeżyki. Skupiasz się na pobitym i to jego przytulasz, obcałowujesz. Jeżeli córka bije ciebie, to obraź się na nią na chwilę, powiedz, że nie chcesz się z nią bawić czy rozmawiać, bo cię bije. Koniec. Zero pogadanek umoralniających, dalszych tłumaczeń czy następujących po tym kar. Daj córce powrzeszczeć, jeśli potrzebuje być sama w tym czasie to ok. Jeśli zagraża sobie lub otoczeniu to przenieś ją do bezpiecznego miejsca. Jak się wywrzeszczy to normalnie przytul i ukochaj, nie wracaj do tematu. Jeśli bije w przedszkolu, to od tego są wychowawczynie, żeby sobie z tym radzić. Ty potraktuj to bardziej jako informację, że córka jest rozstrojona nerwowo, być może nie jest w pełni zaaklimatyzowana w przedszkolu, być może spędza tam za dużo czasu, a być może dom nie pozwala jej na odbudowanie poczucia bezpieczeństwa, bo ciągle ją tam tresujecie.
      Mam wrażenie, że bardzo książkowo podchodzicie do tego rodzicielstwa, bardzo sztywno przestrzegacie zasad. Te ograniczenia telewizji, słodyczy o których wspominasz - ok, założenia słuszne. Ale czasem warto, gdy widać że dziecko zmęczone, przebodźcowane po przedszkolu - włączyć tę bajkę już teraz, a nie za godzinę. W czasie bajki przytulić się do córeczki, wziąć ją na kolana.
      Tak samo słodycze. Czasem, gdy dziecko zmęczone po całym dniu, na granicy histerii, takie 2 okienka czekolady lub kilka żelek potrafią automatycznie poprawić humor. Natura nas tak ukształtowała, że szukamy słodkich smaków, i to mówię jako osoba bardzo dbająca o zdrowe odżywianie. Odżywianie to nie tylko pokarm, to też radość, przyjemność, relaks.
      Czy nie jest tak, że córka wydaje wam się TAKA DUŻA w porównaniu z młodszym bratem? Jakie przywileje ma ona a jakie młodszy brat? Czy nie jest tak, że ona ma po prostu więcej obowiązków, a zarazem mniej praw?
    • haus.frau Re: Agresja u dziecka 28.04.16, 20:43
      Odnosnie tych kar bardzo polecam ksiazke "Wychowanie bez nagrod i kar" A.Kohna.

      Mozna zaczac od tego artykulu:
      dziecisawazne.pl/wychowanie-bez-nagrod-i-kar-fragment-ksiazki-alfie-kohna/

      Pomysl moze sie wydawac kontrowersyjny, ale ksiazke warto przeczytac chocby zeby zrozumiec, jak dzieci odbieraja nasze (sluszne w naszym mniemaniu) kary.
    • adam.2x Re: Agresja u dziecka 29.04.16, 06:39
      Moim zdaniem córeczka nie czuje się dobrze w przedszkolu i w ten sposób uzewnętrznia stress który się w niej buduje miesiącami. To nie musi być wina przedszkola, po prostu dziecko może jeszcze nie być gotowe na opuszczenie domu i rodziców na dłuższy czas. Kary czy nagrody w tej sytuacji dużo nie zrobią. Natomiast przedłużająca się taka sytuacja może mieć negatywne konsekwencje dla emocjonalnego rozwoju dziecka. Mieliśmy dawno temu podobną sytuację z 3-letnią córką tylko że ona reagowała płaczem i chorobą. Szybko zabraliśmy córkę z przedszkola i teściowa zamieszkała z nami. Problemy minęły.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka