aniamala123
27.04.16, 22:19
Mamy ogromny problem z 3,5 letnią córką. Od września kiedy to poszła do przedszkola, od czasu do czasu trafiają się jej ataki szału wywołane drobiazgiem (nie chce czegoś zrobić, zabawka spadła jej na podłogę etc...). W trakcie ich trwania przeraźliwie wrzeszczy, wali pięściami np. w drzwi, co gorsza w szybę w drzwiach (więc trzeba ją szybko zabierać w bezpieczne miejsce, co wywołuje jeszcze gorszą furię). Niestety młodszy brat (14 ms) bardzo się tych wybuchów boi i sam zaczyna płakać, co jeszcze pogarsza sytuację. Nie da się jej posadzić na "karnym krzesełku", bo nie usłucha - schodzi i biegnie za mną lub mężem wrzeszcząc. Odprowadzona do pokoju, ponownie wybiega i pędzi krzycząc za nami. Jeśli nie odchodzimy, a zostajemy przy niej i próbujemy mówić spokojnym tonem, drapie do krwi, pluje - oczywiście wrzeszcząc.
Stosujemy system nagród i kar za grzeczne/niegrzeczne zachowanie. Kary to np.: dorysowanie smutnej buźki ("minusa") na kartce, na której rysujemy buzki smutne i wesole (w zaleznosci od zachowania), schowanie na jakiś czas jednej zabawki, ominięcie dobranocki w TV, naturalnie przy jednoznacznym komunikacie, za co otrzymuje karę.
Z przedszkola nie mieliśmy skarg, aż do teraz, kiedy to Pani poskarżyła, że córka bije inne dzieci, szczypie, jest agresywna do tego stopnia, że robi się to niebezpieczne, nie potrafi poprosić o zabawkę, którą bawi się ktoś inny, tylko ją wyrywa. W domu też nie potrafi prosić o zabawki, zawsze je wyrwie. Powtarzamy, że trzeba się nimi dzielić i prosic, jeśli bawi się ktoś inny, nie wolno zabierać bez pytania, to jest niegrzeczne, komuś może zrobić się przykro itd. - bez skutku. W domu jest normalnie, nie ma mowy o żadnej przemocy, nigdy w życiu nie dostała klapsa, nie krzyczymy ani na nią, ani na siebie, nie przeklinamy do siebie wzajemnie, jej też z drugiej strony nie rozpieszczamy nadmiernie. Poświęcamy dzieciom cały czas po powrocie z pracy, czyli od godz. 17 do pójscia spać pomiędzy 20-21. Nie je śmieciowego jedzenia, słodycze w aptekarskich dawkach, zero tabletów/komputerów/ telewizora oprócz bajki na dobranoc parę razy w tygodniu. Czy oprócz wizyty u psychologa, na którą oczekujemy, forumowicze mogą coś doradzić?