aczerk
07.02.05, 13:24
Muszę podzielić się z Wami wrażeniami dnia wczorajszego.
Mój Oskar (17 miesięcy) bawił się u babci takim małym porcelanowym pieskiem.
Po kilku chwilach zabawy rzucił nim na ziemię patrząc na naszą reakcję -
ostatnio takie zabawy są na porządku dziennym u nas. Niestety, pieskowi
odpadła łapka. Aby wytłumaczyć Oskarowi, że nie można rzucać pieskami o
podłogę wzięłam go i pokazałam, że rzucił pieskiem na ziemię, pieskowi
odpadła nóżka i teraz pieska to boli i na pewno piesek płacze. I wiecie
co....? Byłam w szoku..... Mój malutki synek najpierw się strasznie zmartwił,
potem zaczęła mu chodzić brudka, zrobił podkówkę i SIĘ TAK STRASZNIE
ROZPŁAKAŁ, zaczął rozpaczać nad tym pieskiem. Jezu, nie wiedziałam co mam
robić - zaraz z babcią wzięłyśmy klej i zaczęłyśmy kleić tą łapkę, zaczęłam
mu tłumaczyć że teraz wyleczymy pieska, że już będzie zdrowy, ale że ma
następnym razem pamiętać co się może stać jak rzuca zabawkami. Jejku,
przeżywał to z 2 godziny a ja potem miałam wyrzuty sumienia że wogóle
zaczęłam mu tak mówić.
Czy Wasze dzieci są też takie wrażliwe? Ja nawet nie przypuszczałam że mój
maluch zrozumie o co mi chodzi i tak sobie to weźmie do swojego małego
serduszka.....