Dodaj do ulubionych

Czy ktoś też ma takie dziecko?

04.05.05, 13:57
Mam dwóch synków. Starszy ma cztery latka i jest aniołem. Zadnych problemów
wychowawczych. Młodszy ma 15 miesięcy. Jest starsznie ruchliwy, wszędzie
wejdzie,dotknie, wysypie, rozwali. Potrafi przystawić sobie stołek i wejść na
parapet, do pralki. Jak tylko wstaje to zaczyna bałaganić. Wywala wszystkie
zabawki, przyprawy w kuchni, proszki do prania, buty z szafek . Wszystko co
się dało to już zabazpeczyliśmy ale nasz dom zaczyna wyglądać jak więzienie.
Od rana sprzątam do wieczora. Najbardziej jest mi szkoda mojego starszego
syna, który nie może się spokojnie pobawić, bo młodszy syn ciągle mu wszystko
niszczy.
Oprócz tego nie można mu zmienić spokojnie pampersa bo od razu się wyrywa.
Nie poleży minutki w spokoju nawet kiedy go staram się zabawić. A usypianie
to tragedia. 40 minut układania do spania, aż w końcu ze zmęczenia pada. Nie
wiem czy mu to przejdzie, czy się wyciszy w końcu? Jestem konsekwenta w swoim
zachowaniu do dzieci. Ale syn jest wyjątkowo trudnym dzieckiem. Już braknie
mi sił. Czy ktoś też ma takie dziecko?
Obserwuj wątek
    • justimic Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 04.05.05, 15:02
      .......... też mielismy trudne chwile, gdy Ola była w różnych etapach
      rozwoju.... ale nie aż takie.... a była bardzo ruchliwa...
      ... więc jeśli faktycznie jesteś konsekwentna to porozmawiaj ze specjalistą...
      może Twój synek jest nadpobudliwy ruchowo i potrzebna Mu odpowiednia terapia...
    • cocosek1 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 04.05.05, 16:05
      wiesz, to tak jakbym czytała o swoim dziecku. teraz ma 13 m-cy i jest dokładnie
      taki sam. Cały dzień chodzę za nim i sprzątam, dziś postanowiłam posprzątać na
      koniec, więc siedzę właśnie w domu po którym przeszedł huragan. Przyprawy,
      makarony walają się pomiędzy zabawkami, mały biega z chochlą w jednej ręce i
      ubijaczką w drugiej, jak mu zabronię do kosza na śmieci to jest awantura, ach
      te dzieci. Ale powiem ci ze on jest taki tylko w domu i u babci. W gościach
      jest raczej nieśmiały. Jak miał kilka miesięcy to neurolog stwierdziła że jest
      nadpobudliwy. Modlę się żeby nie było to ADHD. Ale to podobno można stwierdzić
      w wieku 4-5 lat. Sama jestem czasem zadziwiona co takiemu maluchowi może
      strzelić do głowy, a najgorsze jest to że gdy mu czegoś zabronię albo sam nie
      daje rady np. otworzyć czegoś to robi straszliwą awanturę.
    • antonina_74 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 04.05.05, 16:08
      Podobne dziecko. Z wyjątkiem usypiania bo Zosia (19 mies.) od zawsze usypia
      szybciutko i sama.
      Ale - wszędzie wejdzie, wszystko zepsuje, rozsypie, otworzy i porozwala. Zmiana
      pampersa to wrzask i gonitwa. Zabawki starszego (5,5) porozwalane, flamastry
      wyrywa i rysuje po wszystkim, nawet garaż mu rozwaliła! Też starszy jest
      biedny, nie da się np. pobawić z nim bo siostrunia natychmiast zabiera,
      przeszkadza, wyrywa a jak nie pozwolić to w ryk. Chyba taki wiek młodszego
      dziecka plus charakter bo mój starszy synek był cichutki i spokojny.
      • lusia8 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 04.05.05, 16:30
        Może to dziwnie zabrzmi, ale cieszę się, że nie jestem sama. Tu chyba
        rzeczywiście chodzi o temperament dziecka. Starszy syn jest naprawde spokojny
        od urodzenia, młodszy to typowy choleryk. U nas też flamastry walają się po
        całym mieszkaniu. Średnio co miesiąć naprawiamy wieżę, komputer itp.
        Konsekwetnie wpajam mu zasady, czego nie wolno. Ale powoli mam dosyć. A jeśli
        przestaje sprzątać choćby przez godzinę to do domu wejść się nie da. Około 18
        jestem już tak zmęczona, że padam z nóg, a mój syn jeszcze do 21 jest aktywny.
        Pozdrawiam.
        • antonina_74 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 04.05.05, 23:54
          Co do sprzątania to my sprzątamy wieczorem jak oboje już padną. Wrzucamy
          zabawki do pudeł.
          Aha i mam to szczęście smile że pracuję, pół dnia. Więc częściowo niania ogarnia.
          Ale po długim weekendzie marzyłam tylko - pójść do pracy i WRESZCIE odpocząć smile
          O dziwo Zosia jest straszna przy mnie (akcje typu w pół sekundy wejdę na stół
          stanę, zatańczę i zwalę wszystko na pdłogę albo 5 minut wyrywania się pzy
          zmianie pampersa - przy niani się nie odbywają).
          I chyba też myślę że młodsze dziecko może być zazdrosne o uwagę poswięcaną
          starszemu... i okazywać to złością i wyskokami, żeby skupić uwagę na sobie.
    • sylvia2005 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 04.05.05, 20:58
      Witam w klubie.
      Ja też mam takie dziecko, też chłopczyk i też 15 miesięcy.
      Nic nie piszesz o swoim i męża charakterze. U nas dobraliśmy się świetnie - ja
      zestresowany nerwus, mąż wiecznie "głośno mówiący", wię nikt w naszym otoczeniu
      nie dziwi się zachowaniu Pawełka. Pociesza mnie tylko fakt, że na razie mam
      jego tylko jednego i że z tego wyrośnie. Chociaż jak spotyka się ze swoją
      kuzyneczką (3,5 roku), to też dziewczynka nie może sie przy nim bawic, nawet
      ostatnio zauważyłam, że zaczyna go naśladować!!!
      Co moge poradzić? Ja po prostu zaczynam sobie odpuszczać. Co mogłam to
      zabezpieczyłam, szafki w kuchni zamknięte na gumki wekowe więc talerzy już nie
      rozbija. Nauczyłam się już przewidywać niektóre rzeczy i np. przed
      uruchomieniem pralki sprawdzam jej zawartość (ostatnio wyciągnęłam 3
      marchewki). Szafki na buty pozaklejałam taśmą (bo już nie mogłam patrzeć jak
      nosi buciki w zębach), ale zostawiłam 3 pary za małych kapciuszków do zabawy.
      Proszki do prania stawiam wysoko, tak aby nie dosięgnął, telefon i inne cenne
      rzeczy też.Przy przebieraniu pamersa opowiadam bajki a jak to nie pomaga to
      podaję zabawki lub proszę o "kosi łapci" albo przesłanie buziaczka dla mamy -
      zawsze coś poskutkuje. A przede wszystkim staram się nie tracić kontroli nad
      sobą, co niestety nie zawsze mi wychodzi...
      Sprzątanie zostawiam na koniec dnia lub w przypadku całkowitej demolki, staram
      się też włączać małego do np. zbierania klocków (chociaż muszę szybko chować
      pudełko bo za chwilę cała zawartość jest rozsypana).
      Zasypianie też niestety pozostawia wiele do życzenia, czasami trwa godzinę lub
      dłużej. I też zdarzają mi się chwile załamania, i też mam czasami dosyć, ale
      myślę wtedy, że może Bozia mi w drugim wynagrodzi...?
      miło wiedzieć,że nie jestam osamotniona. Powodzenia i wytrwałości.
      • musia2002 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 05.05.05, 00:41
        Ja tez witam w klubie.Moj syn w lipcu skonczy 3 latka i przechodzilam juz
        codzienne odkurzanie proszku do prania itp.Teraz jedynie ten "sajgon" w domu
        [zabawki].Ja jestem pedantka i nienawidze balaganu ale coz przy takim
        teperamecie dziecka mozna "wyleczyc" sie nawet z pedanterii.Rano ledwie wstanie
        juz tylko slysze jak na srodek pokoju laduje wielkie pudlo
        resoraczkow,nastepnie klocki itd.Przez dlugosc mieszkania nie da sie przejsc w
        ciagu dnia ale coz to podobno "swiat dziecka".Czekam cierpliwie az mu to
        przejdzie.Wiec czekajmy wszystkie razem moze za kilka lat bedzie nam tego
        brakowalo.Pozdrawiam.
        • asiaasia1 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 05.05.05, 01:07
          Ja mam starszą córę - diabełka i młodszą - aniołka smileznam ten bół ..
        • edytkus Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 05.05.05, 03:31
          musia2002 napisała:

          > Ja tez witam w klubie.Moj syn w lipcu skonczy 3 latka i przechodzilam juz
          > codzienne odkurzanie proszku do prania itp.Teraz jedynie ten "sajgon" w domu
          > [zabawki].Ja jestem pedantka i nienawidze balaganu ale coz przy takim
          > teperamecie dziecka mozna "wyleczyc" sie nawet z pedanterii.

          U nas jota w jote to samo! Mysle ze dzieci z tego nie wyrastaja, taki charakter i tyle. Moja Mama mowi
          ze ja w dziecinstwie bylam niedobra, tesciowa to samo o mezu, ale obie sie zgadzaja ze Alexandra bije
          nas obydwoje na glowe wink) Ja sie smieje ze to kara za problemy jakie sprawialismy rodzicom wink) Nie
          uwazam ze mala jest nadpobudliwa ani nic w tym stylu, po prostu jest ciekawa swiata i ma
          niesamowite podklady energii (ktorej mmie coraz bardziej ubywa, ale jak to mowia rownowaga w
          przyrodzie byc musi wink).
          • lusia8 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 05.05.05, 11:33
            Fajnie, że nie jestem sama. Mam do was jeszcze jedno pytanie. Jak sobie
            radzicie w sytuacjach, kiedy macie już wszystkiego dosyć?. Ja wczoraj włączając
            odkurzacz po raz pięćdziesiąty płakałam jak bóbr. Ja już po porostu nie nadążam
            ze sprzątaniem. Od rana do wieczora sprzątam bez chwili wytchnienia. Kiedy mały
            idzie spać po południu zaczynam doprowadzać mieszkanie do ładu a jak tylko
            niuniuś wstanie to po kwadransie już wogóle nie widać efektów mojego sprzątania.
            Kiedyś sobie odpuściłam i przez cały dzień nie sprzątałam wogóle. Jak mąż
            wrócił z pracy to się przeraził. Sprzątaliśmy do północy.
            • cocosek1 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 05.05.05, 12:32
              nie sprzątaj za nim co chwilę. Dziecko traktuje to za świetną zabawę, on nabroi
              ty sprzątasz. Posprzątaj zanim mąż wróci z pracy ale raz a porządnie. Ja tak
              robię od wczoraj i jak mały już wszystko wywlecze to siada na środku tej kuby i
              trochę się bawi. Przestałam się przejmować że jest brudny on, że podłoga się
              lepi i wszystko lata wokół. Pilnuję tylko żeby coś nie połknął a tak pozwalam
              mu na wszystko bo i tak bym nie dała rady. I nawet znalazłam wczoraj chwilę na
              czytanie książki, co do tej pory było nie dopuszczalne. Prpblem w tym ze pogoda
              juest byle jaka i nie można wyjść na spacer, bo jak wychodzimy to jest mniejszy
              bałagan, bo większość czasu jesteśmy na powietrzu.
              nie wiem jakie masz duże mieszkanie, ale ogranicz do jednego, dwóch pokoi
              będziesz miała mniej sprzątania. Pozaklejaj wszystko z sypkimi rzeczami albo
              przenieś tam gdzie nie dostanie. Musisz się z tym pogodzić bo takie są dzieci,
              jak widzisz nie ty jedna to przeżywasz. A nawet jeśli nie zdążysz dokładnie
              posprzątać zanim mąż wróci to trudno, nie może być wszystko na twojej głowie.
              Mężczyżni z reguły nie zdają sobie sprawy jakie dzieci potrafią być męczące i
              ile jest z nimi roboty.
              Ja też mam masę roboty z moim małym, ale jakoś udaje mi sie zachować przy tym
              dobry humor. Robię ile moge i już a jak nie zdążę to trudno. Pozdrawiam
              • kasia0303 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 09.05.05, 09:43
                Cocosek1 ma rację, bałagan jest "wliczony w szczęcie posiadania dziecka". Ja
                mojego bałaganiarza zapraszam do sprzątania po sobie, tj. biorę za rączkę i
                razem zbieramy np. zabawki, no oczywiście on jedną a ja 3 przy okazji bawiąc
                się w kto pierwszy posprząta. Jak odkurzam, to najpierw on "odkurza" przez
                chwilkę a jak mu się nudzi (co nastepuje po ok. 3 min.) to ja mogę odkurzać. A
                takie większe sprzątanie robimy przed dziennym spaniem. A jak mąż wraca z pracy
                to jest bałagan, ale chociaż duże kawałki ciastek czy innego jedzenia nie
                walają się pod nogami. Ale czasem brakuje już cierpliwości i na to sprzątanie.
                Ale jak czytam posty od innych to nie czuję się już taka samotna w tym
                wszystkim, a na prawdę często czułam się bezradna i okropnie samotna. Dzięki za
                rozpoczęcie takiego tematu.
                • k_aska Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 16.05.05, 10:31
                  Ktoś napisał że przebieg ciązy ma wpływ. Być może to zbieg okoliczności a może
                  coś w tym jest. Z pierwszym dzieckiem byłam w domu, jeżdziłam nad może, byłam
                  radosna, wyciszona i pewna siebie. I dziecko jak aniołek, spokojne radosne, nie
                  płaczliwe, od urodzenia. A i poród bez komplikacji, szybki i mały trafił od
                  razu na brzuszek i do cyca. Dopiero po 30 min badał go lekarz. A druga ciąża
                  podczas pracy w szkole ponadgimnazjalnej, gdzie wszystkie rodzaje szkól nawet
                  gimnazjum i zawodowe specjalne. Wiadomo stres. I poród trudny, próżnociągiem i
                  mały najpierw do inkubatora, a i ja bałam się porodu jak diabli, bo już
                  wiedziałam co mnie czeka. Pewnie jedo układ nerwowy rozwija się "dzięki" temu
                  mniej prawidlowo cokolwiek mialo by to znaczyć. Pozdrowienia
    • gpat Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 05.05.05, 14:28
      Moje dziecko nie ma dostępu do proszków, mąki,itp. wobec tego po domu walają
      się tylko zabawki starzsej siostry. Tych nie sprzątam. Jak starsza wraca z
      przedszkola i chce się sama pobawić, to się zamyka w pokoju. Młodsza (14
      miesięcy) na szczęście drzwi nie jeszcze nie otwiera. A temepramencik ma.
      Doszło do tego, że upodobała sobie siostrę bić. No i też już wszędzie włazi.
      Teraz próbuje z łóżka na ławę, albo na parapet. A jak jej się zabroni to
      wrzeszcy i wali głową o podłogę albo z wściekłością rzuca przedmiotami.
      Ze spaniem mam nieco mniejszy problem. Polulam i śpi.
    • sylvia2005 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 05.05.05, 22:27
      Przychylam sie do rady: nie sprzątaj cały czas. Mój urwis też uważa, że moje
      sprzątanie i jego rozwalanie to fajna zabawa. A właściwie dlaczego zawsze ty
      masz sprzątać? Może chociaż co trzeci dzień zrób to z mężem.
      Ja dziś też sobie odpuściłam, jak mały poszedł w dzień spać to po raz pierwszy
      od czasu gdy się urodził ZACZĘŁAM CZYTAĆ KSIĄŻKĘ.
      A jak masz już dosyć i zaczynasz płakać (mi też się to zdarza) to poczekaj aż
      mały wkońcu zaśnie i popatrz na niego: czy nie wygląda jak aniołek?
    • weronikarb Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 06.05.05, 08:40
      Oj skad ja to znam. Synek 1,5 roku, diabelek w sumie od urodzenia. Tak pelen
      energii i ciekawy swiata, ze niema czasu nawet spac.
      U mnie maly na szczescie pojal ze nie wolno zrzucac z polek ksiazek i
      wwyrzucach z szaf ubran - choc zdarza mu sie od czasu do czasu.
      Zabawki, balagan i odkurzanie nieraz ze 3 razy dziennie tez znam.
      Wszedzie go pelno, wszedziue sie wdrapie wszystko wyciagnie. Obled.
      Niewiele lepiej na dworze. I on nie jest nigdy zmeczony, usypiam go prawie na
      sile sad
      Sprzątamy razem - choc jak jedna juz z emam napisala - szybko chowam
      sprzatniete zabawki bo zaraz wywala z powrotem.
      U mnie goscie sa przyzwyczajeni ze pomieszczenia na ogol wygladaja jak po
      tajfunie smile
      Kiedys mi numer wywinal - przyszedl kolega eza a moj synus podszedl do pufy
      gdzie mam bielizne wyciagnal stringi zaniosl do kolegi i mowi "ło"????
      Pokazujac mu je w calej okazalosci smile)
    • amj2 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 06.05.05, 21:15
      O dobrze mamy ,że jesteście.I,że macie takie dzieciwink),bo myślałam,że mój taki
      wyjątkowy.Dokładnie to wszystko o czym piszecie.A u mmnie dochodzą problemy ze
      spacerem i pójsciem do sklepu.Specerek w wózku to już raczej odpada,za rączkę
      też nie -najlepiej sam i w odwrotnym kierunku.A jak próbuję przytrzymac to sie
      rzuca na ziemię.Totalnie go nie interesuje,czy jestem w pobliżu.Wejscie do
      jakiegokolwiek sklepu kończy się wrzaskiem,histerią i wyrywaniem z wózka.Na
      rękach też nie-on chce stanąć na ziemi i ucieka natychmiast do drzwi.Może macie
      jakieś sposoby ,bo brakuje mi już sił.Doszło do tego,że po prostu nie mam
      ochoty z nim nigdzie wychodzićsad((
      • cocosek1 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 06.05.05, 21:29
        a to zabawne, dokładnie tak, o tym nie wspominałyśmy wcześniej. Mój mi się
        wyrywa z wózka i chce zawsze iść w przeciwnym kierunku. Do sklepu z nim nie
        chodzę. Jak nie chce iść to siada na ziemi a ja go zostawiam i mówię mu papa i
        idę(nie odchodzę za daleko), wkońcu wstaje i człapie za mną, czasem z awanturą
        ale nie chcę mu pokazać, że moze ze mną robić co chce.
        • kajka68 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 06.05.05, 21:47
          jeju no to nie jestem samasmile))))))))mój starszy syn był aniołem -rok temu
          przestał...bo zaczął dojrzewaćwink)a na "stare lata" mam diabełka wcielonegosmile
          identycznie jak wasze łobuziaki...ze mnie juz patyczek został...jak się tak
          cały dzień za nią nabiegam to diety cud mi nie trzebasmileja moją przechytrzyłam
          żelkami kupuję jej wczesniej paqczkę i juz sobie zakodowała że w wózku są żelki
          więc grzecznie siada i mogę zrobić zakupy...smile)
    • magjo Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 06.05.05, 22:05
      Ja tez!!!Dzisiaj chcialam byc konsekwentna i nie pozwolic soba kierowac(bo moj
      Michas teraz chce rzadzic swiatem) i mały płakał przez prawie godzine.Koszmar.W
      domu ciągle bałagan ale mam nadzieje, ze to nie ADHD i ,ze wyrośnie.Trzymajmy
      sie...
      • musia2002 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 07.05.05, 01:02
        Ja jeszcze kilka miesiecy temu sprzatalam caly czas-maly wysypal klocki[tylko
        dla wysypania]a ja juz sprzatalam.Teraz dalam sobie na luz[i chociaz mam
        kolezanke ktora wciaz to krytykuje]to ja caly dzien mam "sajgon" w domu
        [denerwuje mnie to bardzo,bardzo]ale mam to gdzies.Maz przychodzi z pracy to
        najczesciej trzeba troche"upchnac" zabawki aby dzrzwi mu otworzyc.Kiedys sie
        tym przejmowalam albo szybko sprzatalam bo maz z pracy zaraz przyjdzie.Teraz
        mamy balagan caly dzien i dopiero jak maly idzie spac to maz sprzata[wkoncu to
        tez jego syn].Daj sobie na luz i zostaw kiedys meza z dzieckiem[ciekawe czy
        bedzie mial posprzatane-ja juz to testowalam-nie dawal rady-maz oczywiscie].A
        co do sypkich rzeczy to lepiej zmienic miejsce[u nas codziennie rozne rzeczy
        zmienialy miejsce spowodu malego lub jezdzilam do sklepow i szukalam co raz to
        nowych zabezpieczen do szafek,lodowki,itp.].A co do uciekania,siadania przed
        sklepami ja przeczekalm ten okres nie jezdzac z malym nigdzie albo tylko z
        mezem.Wiele razy wracalam ze sklepu placzac bo juz nie dawalam rady sobie z
        malym.Pociesza mnie tylko to,ze nie tylko moj ma taki "trudny"okres.
        • cocosek1 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 07.05.05, 17:07
          a ja wam załączam fajny tekst, który dostałam w mailu:
          Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi
          > przed
          > > >> domem,
          > > >ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych
          > pudełek po
          > > >chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta
          > żony były
          > > >otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było
          > najmniejszego śladu
          > > >po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy
          > bałagan.
          > > >Lampa leżała przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę.
          > Na środku
          > > >pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a
          > jadalnia była
          > > >zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni
          > nie było
          > > >lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były
          > porozrzucane po
          > > >stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było
          > wyrzucone na
          > > >podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnich
          > drzwiach była
          > > >usypana kupka z piasku. Mężczyzna szybko wbiegł na schody,
          > depcząc przy
          > > >okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to,
          > tylko szukał
          > > >swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że
          > stało się coś
          > > >poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda.
          > Zajrzał do
          > > >środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i
          > kolejne
          > > >porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały
          > porozwijane
          > > >między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą
          > do zębów.
          > > >Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją
          > żonę, leżącą na
          > > >łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego,
          > uśmiechnęła się i
          > > >zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i
          > > >zapytał:
          > > >> - Co tu się dzisiaj działo?
          > > >> Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
          > > >> - Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do
          > domu, to
          > > >pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?
          > > >> - Tak - odpowiedział z niechęcią.
          > > >> - Więc dziś tego nie zrobiłam - odpowiedziła kobieta.
          • musia2002 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 07.05.05, 17:14
            To powinien przeczytac kazdy maz ktory gada,ze baba siedzi w domu i nic nie robi
            [osobiscie znam takiego-jego zona wychowuje mu 6 dzieci i wiecie:"nic nie robi
            w domu".
            • edytkus Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 08.05.05, 08:13
              musia2002 napisała:

              > To powinien przeczytac kazdy maz ktory gada,ze baba siedzi w domu i nic nie rob
              > i
              > [osobiscie znam takiego-jego zona wychowuje mu 6 dzieci i wiecie:"nic nie robi
              > w domu".

              Moj niestety po polsku czytac nie umie, a szkoda. Wczoraj, wciaz przeziebiona i z chorym marudzacym
              dzieckiem, probowalam calutki dzien doprowadzic mieszkanie do porzadku i poprasowac w koncu te 8
              koszy ubran uzbieranych przez tydzien. Przychodzi maz z pracy, oznajmia ze wychodzi z kumplami, ja
              na to ze tez bym chciala sie zrelaksowac, on pyta czym sie tak zmeczylam i czy moglabym wyprasowac
              mu spodnie ktore wlasnie wygniotl wybierajac garderobe? I jeszcze mial czelnosc zartowac ze
              powinnam bycdla niego mila ze wzgledu na tutejszy Dzien Matki surprised Gdybyscie widzialy w jakim tempie
              opuszczal mieszkanie wink))... w pierwszych lepszych spodniach ktore byly pod reka wink))) ... a dzisiaj byl
              taki slodki wink
              • kajka68 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 08.05.05, 08:30
                oj szkoda ,że mój tego nie przeczytasad((za długiebig_grinDDDD ..piękny-i całkowity
                obraz naszego "lenistwa"i nicnierobienia
                • lusia8 Re: Dzięki cocosek1 08.05.05, 10:28
                  Dziś od rana jestem sama z dziećmi w domu. Mąż z przyjacielem na rybach a ja,
                  choć niedziela, od rana biegam po mieszkaniu i jak zwykle sprzątam. Moje
                  dziecko już właśnie zdążyło powywalać wszystkie płyty z szafki a ja
                  postanowiłam włączyć komputer i poczytać co napisałyście. Bardzo rozbawiła mnie
                  twoja opowieść cocosek 1. Od razu mi lepeij. Jeszcze raz dzięki. A z nowych
                  pomysłow mojego dziecka- wczoraj mój 15 miesięczny urwis stwierdził, że
                  jeżdżenie na samochodziku po podłodze jest nudne, więc wciągnął swój pojazd na
                  oparcie wersalki i jeździł sobie po niej. Jak spadał to zrobił ze trzy obroty.
                  Wstał i zaczął wciągać swój pojazd jeszcze raz.
          • amj2 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 08.05.05, 21:39
            Hej.No to jak widzę wyłonił nam sie całkowity obraz naszych brzdąców smile)Ale i
            tak je kochamy -prawda? Tylko czasami brak sił i cierpliwości...A jeszcze nie
            był poruszany jeden wątek-mianowicie podróż w foteliku samochodowym.Mojemu
            starcza cierpliwości na góra 10 minut.I to tylko w przypadku ,kiedy zajada
            paluszki...
            • kajka68 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 08.05.05, 23:19
              ha ha...moja fotelik przeżyje pod warunkiem ze leci fajna muzyka jak nie ma
              muzyki jest krzyk...a wózków w sklepach nie znosi od maleńkości....sadi tez
              zdecydowanie najbardziej lubi byc na moich rękach -mimo,że chodzi to w sklepie
              wolę ją już nosić niż wpuscić w półeczkibig_grinDD
    • cocosek1 dziś w kościele 08.05.05, 12:53
      witajcie towarzyszki niedoli w kolejnym dniu "zbója" (jak nazywam swojego
      malucha). Byliśmy dziś w kościele (pierwszy raz się odważyłam) na mszy dla
      dzieci gdzie dużo jest rodziców z maluchami, zapowiadało się dobrze ale
      skończyło się na tym że latałam po kościele i przepraszałam wszystkich. Mój nie
      mógł usiedzieć w wózku i musiałam go wypuścić, grzebał ludziom w wózkach i
      wywlekał wszystko, dzieciom wyrywał pluszaki, jak ktos chciał coś od niego to
      go popychał, a jak go zabierałam to się kładł na podłodze i wrzeszczał ze
      złości. Po kim on taki naprawdę nie wiem, i boję się co z niego wyrośnie,
      przecież ma dopiero nie całe 14 m-cy.....
      • polibius Re: dziś w kościele 08.05.05, 20:06
        KOchana. Ja o kościele zapomniałam już dawno.. Po smierci papieża nie byłam w
        stanie się nawet pomodlićsad(( Ania od razu chciała wyjść z wózka - pomimo 14
        miesięcy nie potrafi jeszcze chodzić. Jak jej nie chcę wyciągnąć z wózka, to
        jest wycie, wrzaski, wykręcanie się itp. W domu tylko na ręce - myślałam, ze to
        kiedyś przejdzie, ale skąd. Najgorsze jest to, ze do noszenia upodobała sobie
        mnie. Mąż pomimo usilnych starań nie dostąpił zaszczytu noszenia naszej
        córeczki, pomimo tego, że przebywamy z Anią dokładnie tyle samo. Co się dzieje
        w sklepie lepiej nie mówić. Miesiąc temu zaczęliśmy zabierać Anię do sklepu, na
        początku było w porządku, jeździła w specjalnym siedzisku dla dziecka. Ostatnio
        można ją włożyć na parę sekund, mimo wręczenia jej różnych zabawek, książeczek
        dostępnych w sklepie, wszystko woli oglądać będąc noszona ( oczywiście przeze
        mnie). Jak się rozglądam po sklepie, to wszystkie dzieci OBOWIĄZKOWO jeżdżą w
        wózkach, tylko moje nie sad((( Dzisiaj próbowaliśmy na siłę ją wsadzić do wózka
        był taki wrask, ze ludzie zatrzymywali się i patrzyli z zaciekawieniem. Jakaś
        młoda para poinformowała mnie, ze wyleczyli się od dzieci jak zobaczyli tę
        wojnę. A ja już nie wiem, czy to ja popełniłam gzieś błąd, czy po prostu mam
        takie dziecko.
        • sylvia2005 Re: dziś 08.05.05, 23:39
          Zawsze mam w wózku picie i coś do jedzenia, bułeczke lub biszkopty. Mały jest
          łasuchem więc jak ma pełną buzie to mniej broi.
          Ja najczęściej chodze do kościoła jak Pawełek jest zmęczony i pora na drzemke,
          gorzej jak nie trafie... wtedy to mam cyrk, a nie kościół.
          Dzisiaj też byliśmy w sklepie. Na początku było OK, w sklepowym wózku świat był
          chyba ciekawszy, ale do czasu. Biszkopty już nie pomagały a kubeczek z piciem
          dawno pusty. Gdy mąż napełnił go (nie zważając na moje protesty) TRZECI RAZ
          Paweł rzygnął na podłoge nie tylko soczkiem...
    • cocosek1 Kuba - Ryby- duże miasto 09.05.05, 09:06
      słuchajcie a może by zrobić sondaż na temat przyczyn takiego zachowania naszych
      dzieci. Może to genetyczne albo "w gwiazdach zapisane" (nie bardzo wierzę w
      takie rzeczy ale spróbować można). Może będziemy podawać Imię dziecka, znak
      zodiaku miejsce zamieszkania (duże miasto, średnie, mała miejscowość, wieś),
      może uda nam się stworzyć jakąś statystykę. Jeśli macie jakiś pomysł co jeszcze
      podawać to piszcie. Może coś o rodzicach? ja naprawdę nie wiem dlaczego mój
      jest taki bo my z mężem raczej jesteśmy spokojni a jako dzieci byliśmy
      grzeczni, u mnie to chyba po wujku (czy to możliwe?).
      no to zaczynam:
      Kuba - Ryby - Duże miasto
      • kasia0303 Re: Kuba - Ryby- duże miasto: Maciek-Panna-Duże mi 09.05.05, 09:29
        Maciek-Panna-duże maisto
        To super pomysł, może znajdziemy jakiś środek na nasze "diabołki". Uważam, że
        też duże znaczenie ma czy podczas ciąży pracowałysmy i czy miałyśmy duży stres.
        Moja ciąża wyglądała tak: od 8.30 do 18.30 (chociaż moje godz. pracy były od 10
        do 18, ale pracowałam w prywatnej firmie) w pracy przy komputerze z ogromną
        ilością obowiązków i w ciągłym OGROMNYM stresie. Więc tak sobie tłumaczę to że
        mój Maciuś jest właśnie taki.
        • kajka68 Re: Kuba - Ryby- duże miasto: Maciek-Panna-Duże m 09.05.05, 09:49
          Baran,miasto ,w ciazy nie pracowałam ale zyłam w ogromnym stresie-problemy
          małzeńskie
      • polibius Re: Kuba - Ryby- duże miasto 09.05.05, 09:57
        Ania znak zodiaku ryby, Wroclaw. W dzieciństwie bylam bardzo spokojnym
        dzieckiem, ale nie chcialam jeść, mój mąż jest z bliźniaków,któreostro daway
        popalic teściowej, ale mój mąż byl ciut spokojniejszy, niestety do 7 roku zycia
        teściowa nie wyjeżdżala z bliźniakami na wczasy, praktycznie nigdzie. Nawet
        rodzina stawiala warunek odwiedzin, przyjezdzacie sami albo wcale. Kiedy mąż z
        bratem skończyli 7 lat upokoili się i stali b. dobrymi uczniami
        Moja Ania byla spokojnym dzieckem ( chwailam sie, ze zlotym, ale do 3 miesiąca).
        Aha slyszalam jeszcze, ze to jakie jest dziecko uzleżnione jest od nastrojów
        ciężarnej. Otóz ja nie mialam zlych nastrojów, bylam wręcz chodzącą radością (
        fakt, Ania jest pogodna, ale co z tego jak lobuz).
        Pozdrawiam towarzyszki lobuzerskiej niedoli
        • polibius Re: Kuba - Ryby- duże miasto 09.05.05, 10:00
          ps. w ciąży nie pracowalam, wylegiwalam się( spalam po 15 godzin na dobe), dużo
          czytalam, relaksowalam sie i zarówno mąż jak i znajomi mowili, że fajnie by by,
          gdybm zawszze tai or miala. ha i wglądalam ślicznie ( w odróżnieniu od dnia
          dzisiejszego)
      • antonina_74 Zośka - Waga - Warszawa 10.05.05, 00:25
        brat Zośki też Waga i też z Warszawy. Brat stosunkowo spokojny a siostra
        szatanek smile
    • weronikarb Dominik-Skkorpion 09.05.05, 09:55
      Mieszkamy pod miastem, w ciazy pracowalam i faktycznie mialam sporo steru.
      Praca i niestety akurat w czasie ciazy spore problemy finansowe i rodzinne. Byc
      moze to jest powodem ?
      • lusia8 Re:Piotruś-Wodnik-Warszawa 09.05.05, 11:52
        Cieszę się, że na mój wątek odpowiada tyle osób. Już nie czuję się taka
        osamotniona. Myślę, że charakter naszych dzieci jest związany z temperamentem,
        który niestety jest wrodzony. To określona budowa systemu nerowego, na który
        niestety nie mamy wpływu. Po części temperament jest dziedziczny. Istotny wpływ
        mają także czynniki w których dziecko się wychowuje, atmosfera w domu, sytuacja
        materialna rodziców.. Ja w ciązy byłam bardzo spokojna, nie pracowałam, nie
        miałam zmartwień, ale sama jestem osobą wybuchową, energiczną, typ choleryka, a
        więc moje dziecko odziedziczyło to po mnie.
        Chciałabym poruszyć jeszcze jedną kwestię, o której jeszcze nie pisałyście,a
        mianowicie stosunek rodziny do waszego dziecka. Siostra mojego męża urodziła
        chłopca prawie w tym samym czasie co ja. Kacper jest dzieckiem spokojnym,
        potrafi siedzieć sam w łóżeczku przez dwie godziny i się bawić. I wszyscy
        oczywiście zapatrzeni w to dziecko. Mojego Piotrusia nie nazywają po imieniu
        tylko łobuz, trzpiot i takie inne epitety. Ostatnio nie wytrzymałam i
        powiedziałam, że moje dziecko to nie łobuz tylko chłopak z charakterem, który w
        życiu sobie zawsze poradzi.
        • kasia0303 Re:DZIĘKI ZA TEN TEMAT 09.05.05, 13:18
          Masz rację, że duży wpływ na temperament ma atmosfera i stosunek najbliższej
          rodziny do dziecka. Moi rodzice zawsze tak samo ciepło i delikatnie odnoszą się
          do Maciusia, chociaż mój ojciec żartobliwie nazywa go "spsuj", ale mówi to w
          sposób łagodny i z usmiechem i tylko wtedy jak naprawdę narozrabia. Natomiast
          rodzice męża a szczególnie jego matka, bardzo częst odnosi się do dziecka
          ordynarnie,dla zabawy rzuca klockami o ścianę i cieszy się jak synuś to samo
          zrobi. Przy niej jest agresywny i niegrzeczny, a ona wygłasza mądrości, że nie
          wiadomo dlaczego on taki. Też kiedyś nie wytrzymałam i powiedział, że to jej
          wina.Więc na pewno i to ma duży wpływ na mojego skarba.A dzięki podjetemu
          tematowi łatwiej mi. Jak czytam posty od innych to nie czuję się już taka
          samotna w tym wszystkim, a na prawdę często czułam się bezradna i okropnie
          samotna. Dzięki za rozpoczęcie takiego tematu.
          Mama Maciusia.
          • cocosek1 Re:DZIĘKI ZA TEN TEMAT 09.05.05, 13:51
            a ja w ciązy pracowałam ale miałam takie nastawienie że jak tylko coś mnie
            zdenerwuje to idę na zwolnienie, chodziłam do pracy bo chciałam coś robić i
            mieć kontakt z ludźmi, nie stresowałam się. Co do rodziny to wszyscy Kubusia
            bardzo kochają i mi powtarzają że on jest aniołek a że żywotny no trudno, tak
            bywa. Nie ma nikogo kto by jakoś na niego krzyczał, denerwował się. Chyba tylko
            ja czasem. To ja nazywam go zbójem ale dopiero od niedawna, choć zawsze taki
            był. Ale nigdy nie krzyczę na niego. Jak miał parę m-cy to neurolog uznała że
            to ADHD a ja się oburzyłam na nią twierdząc, że poprostu żywe dziecko a nie
            jakaś mimoza i cieszyło mnie że on taki ruchliwy i mądry. A teraz się modlę
            żeby tylko nie ADHD...
            • kasia0303 Re:DZIĘKI ZA TEN TEMAT 09.05.05, 14:26
              a co to ADHD, aż się boję. Gdzie mam szukać informacji o tej chorobie?
            • lusia8 Re:DZIĘKI ZA TEN TEMAT 09.05.05, 14:27
              Dziecko które wykazuje symptomy choroby ADHD, generalnie jest dzieckiem nie
              tylko ruchliwym i żywiołowym, ale także nerwowym. Mało tego, dziecko takie jest
              ciągle niezadowolone, płaczliwe, apatyczne. Nie potrafi się skupić na jednej
              rzeczy przez chwilkę. Obserwujcie swoje maluchy. Czy potrafi się czasami bawić
              jedną zabawką? czy potrafi obejrzeć książeczkę, choć przez chwilkę? A poza tym
              ADHD jest bardzo trudne do zdiagnozowania, wymaga wielu badań psychologicznych,
              opinii kilku specjalistów. Mój synek choć jest naprawde bardzo ruchliwy i
              wszędzie go pełno potrafi zająć się jedną zabawką, pooglądać książeczkę. Jest
              również dzieckiem pogodnym, psoci z uśmiechem na twarzy.
              Acha, dzieci z ADHD nie lubią być przytulane, żadnego kontaktu fizycznego. Mój
              synek to pieszczoszek. A jak jest u Was?
              • kasia0303 Re:DZIĘKI ZA TEN TEMAT 09.05.05, 14:33
                Dzięki, trochę mnie uspokoiłaś, bo mój synuś tez potrafi się zająć czym przez
                kilka chwil a najbardziej uwielbia książki, sam bierze i przychodzi i
                mówi "mama cita". A pieszczoch, uwielbia być przytulany często sam podchodzi
                do mie jak coś robię i przytula się i mówi "moja mama". Więc może nie mam co
                się tak bardzo bać tej choroby?
              • cocosek1 Re:DZIĘKI ZA TEN TEMAT 09.05.05, 14:37
                mój też im więcej spsoci tym głośniej się śmieje. Psoci, psoci, leci do mamusi
                się przytulić sekundę, psoci dalej, potem leci ukochać tatusia a potem psoci
                dalej. Z tym skupieniem uwagi na książeczce albo zabawce to różnie bywa, czasem
                mu się to udaje ale nie dłużej niż minutę. Zgadzam się z lusią8 że ADHD ciężko
                zdiagnozować i podobno jest to możliwe dopiero w wieku ok 4-5 lat. Takie dzieci
                zazwyczaj są bardzo sprawne ruchowo, bardzo inteligentne ale mają problemy w
                szkole bo nie potrafią się skupić. Odpowiada za to jakaś substancja w mózgu,
                której jest chyba za mało u dzieci nadpobudliwych. To zostaje na całe życie
                niestety... takie dziecko nie wie co to ryzyko, robi rzeczy, które inne dzieci
                bałyby się zrobić. Takie dziecko wymaga wiele poświęcenia i pracy ze strony
                rodziców i nauczycieli. Jak my byłśmy dziećmi to się o tym nie mówiło a w
                szkole takie dzieci uważano za łobuzów i winę zwalano na rodziców. To nie jest
                ani dziedziczne ani nie wynika z wychowania, to jest wada.
                Miejmy nadzieję że nasze dzieci nie mają ADHD, a jeśli któreś ma to pamiętajcie
                że teraz są już poradnie dla dzieci i rodziców, nauczyciele mają świadomość
                choroby, a rodzice nie są sami ze swoim problemem.
                • lusia8 Re:DZIĘKI ZA TEN TEMAT 09.05.05, 15:05
                  I wbrew pozorom niewiele dzieci choruje na tę chorobę. W większości przypadków
                  jest to po prostu nadpobudliwość, którą udaje się stłumić przy współpracy z
                  psychologiem. Znam taki przypadek, kiedy od urodzenia było wiadomo, że dziecko
                  ma ADHD. Płakało zawsze wtedy gdy mama go przytulała, uspokajało się gdy było
                  odkładane do łóżeczka. Nie martwcie się dziewczyny o swoje dzieciaczki. ADHD
                  jest obecnie po prostu przereklamowane. Jak tylko dziecko jest ruchliwe to od
                  razu mówi się o ADHD, a to wielki błąd. Szkoda tylko, że niektórzy lekarze tego
                  nie wiedzą, jak pisała tu jedna z mam.
                  • amj2 Marcel-Strzelec-duże miasto 09.05.05, 20:14
                    W ciąży to była sielanka...Samo leniuchowanie ,zero stresu.Ale przyszła mi do
                    głowy inna myśl...Mój mały w trzecim tygodniu życia dostał okropnej kolki.Stan
                    ciągły-hospitalizowany.Ja przez dłuży czas miałam wrażenie ,że to od tych kolek
                    on taki nerwowy się zrobił.My z mężem należymy do spokojnych ludzi,teraz jak i
                    w dzieciństwie.
        • weronikarb Re:Piotruś-Wodnik-Warszawa 10.05.05, 07:57
          No, to tak jak u mnie. Trzy m-ce po mnie urodzila szwagierka meza coreczke
          (mieszkamy w jednym domu) - dziecko poprostu aniol, przesypia noce, nie
          marudzi, nie gada, jedna rzecza potrafi sie bawic nawet godzine. Kazdy woli z
          nia zostawac niz z moim synkiem - porpstu boja sie z nim zostawac, bo nie
          wiedza czy daja rade - jedynie moja mama i tesciowa sa na tyle odwazne smile
        • maniol4 Re:Piotruś-Wodnik-Warszawa 11.05.05, 22:55
          U mnie trójeczka w domu - te same geny rodziców , to sama środowisko , a każde
          inne. Środkowy synek najbardziej dał nam popalić. Dziś ma juz 7 lat ale nadal
          nie jest łatwy . Pozdrawiam
    • sylvia2005 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 11.05.05, 00:58
      Przypomniało mi się coś jeszcze: znajoma pani nauczycielka,matematyczka
      powiedziała mi kiedyś, że uwielbia dzieci ruchliwe, psocące, gadające i
      przeszkadzające. Cytuję: przynajmniej wiadomo, że takie to żyje.
      Ha! Mówie Wam, nasze dzieci będą jeszcze kiedyś wyróżnione. A te wszystkie
      spokojne znajome, czy kuzynostwo wtopi się w szary tłum.
      Pozdrawiam, mama Pawełka, Koziorożec, Szczecin.

      A tak przy okazji, czy wy macie na coś czas przy "takich" dzieciach? (gazetka,
      aerobik, samotne wyjścia z domu, itp) Dajcie znać!!!
      • cocosek1 pocieszcie - mam kryzys 11.05.05, 12:11
        dziś mam spadek odporności, nie daję rady. Mały zakatarzony, na dworze leje,
        nie mam pomysłu na zabawy a on marudzi. Dzis udało mu się otworzyć lodówkę i
        wyjmowac rzeczy z zamrażalnika. Ile on musi mieć siły. Albo co chwilę ciągnie
        mnie do drzwi i woła tata tata. Pokazuję mu że tam nie ma taty to on w ryk.
        Wogóle niczym go nie mogę zająć chyba ze pozwolę mu rozsypywać mąkę po domu.
        Liczę do dziesieciu a on wrzeszczy. Pocieszcie........
        • asia422 Re: pocieszcie - mam kryzys 11.05.05, 14:45
          Jutro już nie będzie lałosmile Dasz radę. To tylko taki miauczurowaty dzień.
        • polibius Re: pocieszcie - mam kryzys 11.05.05, 20:53
          Dzisiaj czytałam w kasiążce "Rozwój mózgu dziecka" ( nie jestem pewna nazwy,
          jak kupię, to podam dokładny tytuł), że dzieci, które nie potrafia się zbyt
          długo bawić jedną rzeczą są obdarzone niezwykłą pamięcią i jeśli wierzyc
          badaniom, to takie dzieci wyrastają na wyjątkowo zdolne dzieci. Chciałabym ,aby
          to była prawda. Słuchajcie dzieciństwo szybko minie, może później będziemy
          miały coś w zamian smile)
          POzdrawiam mamy małych geniuszówwink
    • betina28jan Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 11.05.05, 15:13
      Jestem mamą dwuletniej Karoliny i wiem co to znaczy mieć tak ruchliwe
      dziecko.Rzadko kiedy mam czas dla siebie chyba że śpi a wcześniej nie zdążyła
      wszystkiego rozwalić.Na nic nie ma czasu ,musze ją gonic po całym mieszkaniu
      żeby ją przebrać a o spaniu nawet nie mówie.Zdażało się już że ja zasypiałam
      wcześniej bo byłam wykończona .Musisz się uzbroić w cierpliwosć i ustalić pewne
      reguły.Ja ze spaniem już sobie poradziłam i mam nadzieje że tobie też się
      uda.Powodzenia.
      • cocosek1 już mi lepiej 11.05.05, 18:50
        dzieki. Małemu pojawił się katarek i kaszelek a więc rozwija się choroba to
        dlatego był dziś taki upierdliwy. Ale po 40 min histerycznego płaczu ja rwałam
        włosy z głowy, łzy mi kapały i myślałam że oszaleję. Nie ma na szczęście
        goraczki ale dzięki temu energie ma taką samą jak jest zdrowy.
    • liberteforever Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 12.05.05, 00:05
      U mnie jest tak , że gdy w domu jest wieeelki bałagan : zabawki na ziemi ,
      wyrzucone płyty cd i dvd z półki, ksiązki i inne rzeczy bardziej i mniej
      wartościowe,pokruszona i wysmarowana podłoga od herbatników i chleba, które
      daje dzieciom w trakcie zabawy,poza tym histerie w sklepie gdy nie chce kupić
      mu kolejnego auta to mąż uważa ,że dzieci nie mają dla mnie respektu
      (rzeczywiście przy nim tak sie nie zachowują ),że pozwalam im na wszystko,
      poprostu ...nie umiem wychowywac dzieci...A to ,że musze chodzić i cały dzień
      sprzątać za dziećmi to tylko z własnej winy...
      Jest mi naprawde ciężko samemu bez niczyjej pomocy dzień w dzień 24 godz na
      dobę opiekować się moimi chłopcami (prawie 3 lata i drugi -14 miesięcy)a
      jeszcze ciężej jak po całym dniu "ciężkiej pracy" słysze prawie dzień w dzień
      takie słowa od własnego męża...
      • weronikarb Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 12.05.05, 08:51
        U mnie akurat ze sluchaniem jest odwrotnie synek wchodzi mezowi na glowe - i to
        on mnie podziwia jak ja przy NIM zrobie obiad, posprzatam, wypiore i jeszcze
        zdarze wypic kawe smile
        A to jest proste. Przede wszystkim syn wie ze wrzaski, krzyki, kopanie to nie
        dziala na mame. Pozatym jest rozgranietym synkiem i gdy ja np. myje naczynia -
        on wywala z szafki naczynia (na polkach ktore doosiegnie mam nietlukace), gdy
        ja przechodze do robienia obiadu - namawiam go zeby posprzatnal to co wywalil -
        juz czas zyskany. Ja np. wycieram kurze daje malemu sciereczke i karze wycierac
        jego stolik, autko itp.
        Ja odkurzam - on zamiata kuchnie. On odkurza (wlaczony odkurzacz zajmuej go az
        15 min.) ja zamiatam i myje kuchnie smile
        Nieraz uda mi sie w spokoju kawe wypic i przejzec gazete (nie przeczytam bo
        maly niecierpi jak cos odwraca uwage moja od niego) smile
      • polibius Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 12.05.05, 10:12
        Wyrzy wspólczucia odnśnie męża. Co za typ !. A zostaw go najlepiej z dziećmi na
        sobotę albo niedzielę zobaczymy jak sobie będzie radzil. My na szczęcie
        wychowujemy razem Anię ( po powrocie z pracy oczywiście) i mój mąż nie wyjeżdża
        z takimi tekstami ( niechby spróbowal!)
        Podrawiam
        • lusia8 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 12.05.05, 12:56
          U nas dzisiaj też tragedia. mały ma ospę i bardzo cierpi. Nie spał całą noc, od
          rana wyje,a ja jesetm już tak rozdrażniona, że wszystko mnie wyprowadza z
          równowagi. Inne dzieci jak są chore to zazwyczaj przesypiają pół dnia, a moje
          dziecko na odwrót. Nie dość że spać nie chce to jeszcze się drze w nieboglosy.
          Wreszcie mały zasnął, a ja postanowiłam, że nie będę sprzątała. Najważniejsze,
          że obiad ugotowany i mamy co jeść. A reszta jest nie ważna. Muszę się troszkę
          zrelaksować.
          • cocosek1 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 12.05.05, 17:22
            wiem lusia co przeżywasz, ja wczoraj miałam kryzys. Dziś poszliśmy z małym do
            lekarza i ma zapalenie oskrzeli i po raz 5 w życiu bierze antybiotyk. Nie wiem
            dlaczego ma taką słabą odporność, ale oczywiście mnie też zaraził (ja po ciąży
            nie mogę wrócić do dawnej odporności i co on chory to ja też. Dziś musiałam
            załatwiać sprawy i z małym była opiekunka kilka godzin, mówiła że był jak
            aniołek, wogóle nie krzyczał, ładnie się bawił. Może on przy rodzinie musi
            pokazać jaki jest ważny?
    • ewka100 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 14.05.05, 23:10
      Wiem doskonale o co chodzi. Moj ma niecale 12 miesicey, ale enrgii mnostwo.
      Pracuje wiec czesc tego wszystkiego ogarnia niania, ale i tak jest niezle. Adas
      nie bawi sie sam, przemieszcza szybko na czworakach i zycie jest dla niego
      bardzo frustrujace - zawsze chce tego, czego mu wlasnienie wolno, kiedy
      napoytka jakakolwiek przeszkode zaraz dostaje szalu. Ale do 7 miesiaca nie
      wykrto u niego nietolerancji laktozy, ktora ma wiec zdolal sie przyzwyczaic do
      noezenia i zabawiania 24 godziny na dobe. Teraz jak dodam do tego jego
      charakter mam swietna mieszanke smile Ale zauwazylam, ze prawie wszystkie zasdady
      dotyczace wychowywania dzieci zastosowalam, zadzialaly smile Wiec wierze, ze
      jakos mozna sobie z tym poradzic (zadzialaly dopiero jak poradzilismy dobie z
      nietolerancja laktozy o wczesniej trudno bylo uczyc dziecko, ktore ciagle boli
      brzuch, czegokolwiek. Ale potem udalo sie. I tak nauczylam go m.in. zasypiania
      samodzielnego w lozeczku, reagowania na slowa: "nie wolno" wiec problem
      komputera, kontaktow itp. mam z glowy. MWciaz licze na to, ze sa jednak metody
      by "ujarzmic" nasze dzieci. Pewnie z takimi zywymi istotami zawsze bedzie
      trudniej, ale slyszalam, ze takie, bardziej wymagajace dzieci, sa bardziej
      inteligentne niz te, ktore siedza i dwie godziny bawia sie jedna zabawka.
      Wiecej wymagaj, wiecej dostaja, sa bardziej ciekawe swiata, wiecej poznaja itp.
    • k_aska Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 16.05.05, 10:22
      Mam bardzo podobną sytuację. Starszak (w lipcu 6 lat)anioł nie dziecko, młodszy
      14 miesięcy, istny szatan. Podobnie dom wygląda jak więzienie, a on i tak
      zawsze znajdzie miejsce gdzie coś mozna zbroić.Pampersa nie da sobie przewinąć
      bo ucieka, a jak go trzymam to wrzeszczy w niebogłosy. Ze spaniem nie mam tylko
      problemów bo nauczyłam go jak miał 6-8 miesięcy że odkłaDAMY DO ŁÓŻECZKA I
      ZASYPIA SAM.Troche to trwało ale chociaż z tym nie mam problemów. Czasem jak
      jest wyjątkowo rozdrażniony to potrzebne 2 podejscia ale jak na niego to i tak
      nie jest żle. Ale wiadomo jak jest coś czego nie powinien ruszać albo nie
      powinien wchodzić, to on wlaśnie to zrobismile.Ja na szczęście pracuję w szkole i
      mam nianię więc te kilka godzin dziennie się oderwę. I choć rodzice mieszkają
      na dole, to nie zajmują się małym, bo nie dają rady, włazi im na głowę, tym
      bardziej, że nie są konsekwętni. Ale jak ostatnio byłam kilka dni w domu z
      malym a duży w przedszkolu to jakby się trochę wyciszył. Dalej broi, ale jakby
      troszkę potrafi skupić dłużej uwagę na czymś. Pozdrawiam i życze dużo
      cierpliwości i wytrwałości. Bo się przyda! A i jeszcze jedno, nie wiem jak u
      Pani, ale mój mąz bywa w domu tylko w weekendy, taką ma pracę, więc praktycznie
      jestem z chłopcami sama.uncertain wink Pa Jesli znajdzie pani czas to prosze o kontakt
      • lusia8 Re: Czy ktoś też ma takie dziecko? 16.05.05, 14:36
        Moja sytuacja jest prawie identyczna. Też jestem z chłopcami sama bo mój mąż
        pracuje od rana do nocy. Niestety ja nie pracuję i dlatego nie mogę liczyć na
        chwile wytchnienia, a bardzo by mi się to przydało. Raz na dwa tygodnie ide do
        szkoły i wtedy mam luz. A co do usypiania. Jak mały skończył 12 miesięcy to
        nauczył się wychodzić z łóżeczka górą i stwierdziliśmy z mężem, że
        bezpieczniejsze będzie dla niego spanie na tapczaniku. I teraz to dopiero mamy.
        Wie, że sam może z łóżeczka zejść i nie chce wcale leżeć. Nie wiem jak to jest,
        ale moje dziecko wogóle nie ma potrzeby snu. Może biegać całą dobę i ciągle ma
        energię do szaleństw.Pozdrawiam cieplutko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka