U nas w weekend Myszem zajmuje sie Tata, a ja mam wychodne, robie troche
innych rzeczy ew. odpoczywam - tzn. zawsze sobie obiecuje, a potem kusi 100
innych rzeczy. Fajnego mam meza

Przy Malym robi wszystko, chetnie i tak
samo dobrze jak mamusia

Z tym jednym wyjatkiem, ze jest ... odporniejszy na
placz Myszy. Chodzi mi o taki mocny placz, zanoszenie sie, kiedy Maly jest juz
zmeczony po np. kapieli albo nie lubi ubierania po niej. Momentalnie spina sie
wszystko we mnie wewnatrz i zaczyna bolec zoladek - mnie to po prostu
FIZYCZNIE boli, kiedy on tak placze. Mnie lataja rece, maz pozostaje opanowany.
Ciekawa jestem, czy u Was Tatusiowie robia wszystko przy dziecku, czy tez sa
rzeczy, od ktorych sie wykrecaja, tudziez nie umieja?