Proponuję zabawę w pisanie bajki o naszych dzieciach. Zaczynam z ograniczoną
liczbą postaci, ale wszelkie nowe osoby i nieoczekiwane zwroty akcji- mile
widziane

Piszę tylko początek i niech każdy z mniejszą lub większą weną
twórczą spróbuje się produkować dalej.
Aha! Jedna prośba: w tym wątku piszcie tylko tekst bajki, bez komentarzy- tak
będzie chyba bardziej czytelnie (później chciałabym to sobie wydrukować-
strasznie ciekawa jestem, co nam z tego wyjdzie!)
BAJKA O NASZYCH DZIECIACH (chwilowo bez tytułu)- CZĘŚĆ PIERWSZA
Pewnego pięknego poranka, Frutka otworzyła swe błękitne oczęta i zobaczyła
swoją mamę znowu rozmawiającą na forum z koleżankami. Zrezygnowana,
postanowiła znaleźc sobie przyjaciół do zabawy. Wyszła więc z domu i
powędrowała w ich poszukiwaniu. Szła i szła, a nikogo w zasięgu wzroku nie
było. Już zaczęła się zastanawiać, czy nie wracać, gdy usłyszała kilka
głosów. Podeszła bliżej i zobaczyła Matka, Mysza i Glizdeczkę. Bardzo się
ucieszyła na ich widok, bo nareszcie będą się mogli pobawić. Początkowo nie
bardzo mogli się zdecydować, co bedą robić, aż w końcu Matek zaproponował
wycieczkę do lasu.
- Co to jest las?- zapytała Glizdeczka
- To taki duży park, w którym mieszkają sarenki i niedźwiadki- odpowiedziała
Frutka, która niedawno czytała o tym ze swoją mamą.
- O! to superowo! Będziemy jeździć na niedźwiedziu!- ucieszył się Mysz
Wszyscy bardzo zapalili się do tego pomysłu, ale za chwilę pojawił się
problem: nikt z nich nie wiedział, którędy mają tam dotrzeć.
- Chodźcie za mną! Jestem najstarsza i was doprowadzę- powiedziała Frutka
- A nie wiesz, że młodszemu się ustępuje?- zaperzyła się Glizdeczka
- Przecież każdy wie, że chłopaki najlepiej orientują się w terenie- odezwał
się Matek.
Tylko Mysza się nie odzywał i patrzył to na jedno, to na drugie. Tamci na
dobre zajęli się kłótnią, gdy nagle zauważyli, że Mysz się oddala. Zaczęli go
wołać, ale nie reagował, więc chcąc nie chcąc musieli podążyć za nim...