moja mama ma teorie (poparta praktyka), ze jak dziecko juz umie samo siedziec,
to mozna sadzac na nocnik.Oczywiscie nie w celu zalatwienia sie, choc
niewykluczone, ze przypadkiem tak sie zdarzy, ale aby dziecko sie
przyzwyczailo do "pozycji" i sie pozniej nie balo.Zakupilam wiec dla Matka
zolty nocnik z kaczuszka i go czasem sadzam.U Mlodego wywoluje do salwy
smiechu, pododnie rzecz sie ma jak go posadze na sanki, ale nic poza
tym.Wiadomo,ze jest za maly zeby wiedziec do czego sluzy owo siedzisko ale
moze w koncu zatrybi

Jak u Was (oczywiscie pytam Wenus, Duramgamy, Mamy Olka, Xemm....a nie dzieci
mlodszych) wyglada "trening czystosci"? czy macie juz nocniki na stanie?