Dodaj do ulubionych

Zasadnicza służba macierzyńska;-)

23.01.06, 16:43
na fali polityki prorodzinnej (i modelu szwedzkiego) postudiowaliśmy trochę z
tata_olka obowiązujące przepisy kodeksu pracy. Wyszło nam, ze urlop
macierzyński to nie prawo a obowiązek kobiet. Tak jak służba wojskowa, której
automatycznie podlegasz z tytułu urodzenia dziecka. Nikt Cie o zdanie nie
pyta, zakład pracy zgłasza fakt urodzenia do ZUS-u i zostajesz wcielona do
służby nowemu obywatelowiwink Z urlopu macierzyńskiego nie możesz zrezygnować,
ani podzielić sie nim z ojcem dziecka, (bo co to za podział, gdy Ty musisz
wykorzystać 14 tygodni a on może ewentualnie 2!), nie masz wyboru!
Podkreślam, nie chodzi mi o to czy kobieta chce czy nie chce wykorzystać
urlop macierzyński w całości; nie chodzi o to czy uważa (albo ze jej
otoczenie uważa) ze jej osobista opieka jest najwłaściwsza z punktu widzenia
noworodka, chodzi mi o to, ze kobieta nie ma wyboru, nawet jeśli chce (lub
musi) szybko do pracy wrócić. I obawiam się, ze proponowane przez rząd
rozwiązania legislacyjne tego wyboru wciąż nam nie dadzą.

Co o tym sadzicie? Wiem, wiem, większość z Was przeszła na zawodowstwowink,
ale kiedyś trzeba będzie na rynek pracy wrócić. Bo mnie osobiście roczny
urlop RODZICIELSKI satysfakcjonowałby tylko w przypadku możliwości
podzielenia się z nim po polowie z tata_olka. Może wykorzystałabym go w
całości, może nie, chodzi o możliwość wyboru.
Jeśli tego wyboru nie będzie to nadal w Polsce będzie jak w dzisiejszej GW „w
pracy dzieci ma tylko kobieta”.
Obserwuj wątek
    • schaapje troche na temat troche nie :) 23.01.06, 17:39
      ja od zawsze jestem za prawem do wyboru
      pewnie nie odkryje Ameryki, ale nic mnie tak nie boli/swedzi/wkurza, jak brak
      mozliwosci wyboru. i co z tego, ze swiadomie zdecydowalam sie na porod na
      Starynkiewicza, co z tego, ze wiedzialam, ze dziecko bedzie wychodzic w
      poziomie - jak doszlo co do czego, o malo nie wyszlam z siebie z wscieklizny!
      bo ja chcialam sobie poprobowac, chcialam sama sie przkonac, czy w innej
      pozycji nie bedzie mi lepiej... sad.
      i kto wie, moze koniec koncow wrocilabym do tego cholernego lezenia na plecach,
      ale wtedy bylaby to moja decyzja... zreszta podobnie z nacieciem krocza...

      dla mnie odebranie mozliwosci wyboru jest jak odebranie wolnosci... no ale ja
      psychologie studiuje, wiec nie jestem do konca normalna, nie? smile
      • mmala6 Re: troche na temat troche nie :) 23.01.06, 20:11

        ... no ale ja
        > psychologie studiuje, wiec nie jestem do konca normalna, nie? smile

        no no no!!Tylko bez takich imputacjiwinkco ja mam powiedziec jak ja juz mgr psy
        jestem!
        Zgadzam sie z Owieczka i Toba Mamo Olka, chodzi o wybor.
        Ja bym sie tym rocznym urlopem nie podzielila nawet z Tata-Matka ale chcialabym
        miec taka mozliwosc gdybym nagle zapragnela.

        A tak w ogole to myslalam, ze tytul Twojego watku, to tytul art. w Politycesmile
    • mooh Mamo_olka 23.01.06, 21:29
      Rozumiem i w zasadzie podzielam Twój pogląd. Wolność wyboru nie jest niestety w
      naszej mentalności zbyt wysoko cenioną wartością. Zresztą w naszej mentalności
      wolność w ogóle zajmuje poślednie miejsce w hierarchii spraw ważnych. Myślę
      jednak, że ustawodawca miał powód uregulować kwestię urlopów macierzyńskich
      właśnie w taki sposób, by nie było mozliwości rezygnacji z prawa do tych 14
      tygodni wolnych od pracy. Jesteśmy nadal gospodarką, w której w stosunkach
      pracy stroną nieproporcjonalnie silniejszą jest pracodawca. Gdyby kwestia wziąć
      czy nie brać urlopu macierzyńskiego była kwestią wyboru pracownicy, można sobie
      łatwo wyobrazić, że wiele kobiet, z obawy o utratę pracy lub nawet pod
      naciskiem pracodawcy, zrzekałoby się tego prawa. Przyznasz chyba, że nie
      miałoby to wiele wspólnego z wolnym wyborem. Prawdopodobnie w dużych ośrodkach
      miejskich, gdzie stopa bezrobocia jest relatywnie niska, a pracodawcy poszukują
      wysokiej klasy specjalistów, problem w ogóle nie byłby widoczny. Jestem jednak
      przekonana, że w regionach o wysokim bezrobociu, gdzie potrzebna jest
      średniowykwalifikowana siła robocza, a każdego pracownika da się bez trudu
      zastąpić innym, urlop macierzyński stałby się fikcyjnym przywilejem.
      Dlatego właśnie nie można zrzec się prawa do uropu macierzyńskiego, podobnie
      jak nie można zrzec się prawa do wynagrodzenia. W obecnej sytuacji to chyba
      jedyne rozwiązanie.
    • mama_olka Re: Zasadnicza służba macierzyńska;-) 23.01.06, 22:16
      Mmala, na tytul to jeszcze zrobie odzielny castingwink Roboczo jest generacja
      BOBAS.

      Mooh, masz racje co do niebezpieczeństwa ą zrzekania się urlopu pod presją.
      Ok, zrzec sie nie mozna, aby uniemozliwic naduzycia ze strony pracodawcy, ale
      dlaczego nie mozna podzielic sie urlopem z ojcem dziecka? Czy aby nie dlatego
      ze ktos za nas zdecydowal ze tak bedzie lepiej dla nas i dla dziecka?

      W ciazy czulam sie swietnie, ale w szostym miesiacu lekko skrecilam noge.
      Ortopeda chcial mi dac zwolnienie do konca ciazy (stanęło na dwóch tygodniach)
      mówiąc protekcjonalnie: posiedzi sobie Pani w domu, poczyta poradniki na temat
      opieki nad dzieckiem. Poradniki przez trzy miesiące ! Na dodatek ja szybko
      czytamwink

      Inna sprawa, ze teraz zaluje ze go wtedy nie posłuchałamwink
      • mooh Re: Zasadnicza służba macierzyńska;-) 23.01.06, 22:56
        mama_olka napisała:
        > dlaczego nie mozna podzielic sie urlopem z ojcem dziecka? Czy aby nie dlatego
        > ze ktos za nas zdecydowal ze tak bedzie lepiej dla nas i dla dziecka?
        >
        >Tak, to rzeczywiście nie fair. Na dodatek w takiej sytuacji jak nasza, to
        znaczy ulubionym modelu rodziny według standardów PiS (On pracuje, Ona zajmuje
        się domem), ojciec dziecka nie ma żadnej możliwości dłuższego pobytu z
        nowonarodzonym dzieckiem, chyba że wykorzysta do tego celu urlop wypoczynkowy.
        Tylko dlatego, że żona nie pracuje, więc dzieckiem ma się kto zająć. Gdyby
        wszystkie rodziny odpowiadały takiemu modelowi, problem urlopów macierzyńskich
        w ogóle by zniknął, a kobiety zostałby trwale wyeliminowane z rynku pracy.
        Czasem myślę, że o to właśnie chodzi.
        • pancerniczek Re: Zasadnicza służba macierzyńska;-) 23.01.06, 23:37
          hej hej hej....
          w temacie wypowiem się jak będę bardziej przytomna, czyli może (?) jutro.
          zwłaszcza, że ten temat mnie telepie. Planuję drugie dziecko (niedługo!)...i
          zdaję sobie sprawe z tego, że dla mnie to prawdopodobnie pożeganie z pracą -
          bez względu na stare/nowe proponowane rozwiązania. Bo w Polsce naprawdę jest
          tak, że tylko kobiety mają dzieci.
          Multikorporacje podskórnie nie tolerują mamusiek. A ja z tego powodu nie
          zamierzam z dziecka rezygnować.
          A nie w temacie to coś mi ten roboczy tytuł "generacja BOBAS" przypomina wink

          mooh: jak na nosicielkę mooh mooh całkiem sprawnie wykorzystujesz zwoje
          mózgowe wink
          • mooh Pancerniczek 24.01.06, 10:00
            pancerniczek napisała:

            > .
            > Multikorporacje podskórnie nie tolerują mamusiek.

            Pracowałam w korporacji dosłownie przez chwilę, mój mąż pracuje nadal, więc
            wiem, o czym mówisz. Mam wrażenie, że korporacje nie tylko nie tolerują
            mamusiek, ale w ogóle nie tolerują życia prywatnego swoich pracowników. Wielkie
            machiny nie życzą sobie, by maleńkie trybiki miały jakikolwiek świat poza
            pracą, jakichkolwiek przyjaciół poza współpracownikami, jakiekolwiek rodziny
            lub inne związki będące poza strefą wpływów korporacji.
      • kangur4 Re: Zasadnicza służba macierzyńska;-) 24.01.06, 00:46
        W teorii rzeczywiście urlop macierzyński mógłby być dzielony (aczkolwiek mam
        pewne wątpliwości, o których za chwilę). Myślę jednak, że w praktyce bardzo
        niewiele rodzin w Polsce zdecydowałby się na taki model. Dokąd zarobki mężczyzn
        będą średnio o 30 % wyższe od zarobków kobiet, niewiele gospodarstw podejmie
        ryzyko wyeliminowania lepiej zarabiającego członka rodziny z rynku pracy. Co
        zresztą widać na przykładzie urlopu wychowawczego, z którego, o ile mi wiadomo,
        mężczyżni też mogą korzystać. Znam tylko jedną rodzinę, gdzie na urlopie
        wychowawczym jest tata, ale on zarabiał mniej od żony, czerpiąc jednocześnie
        duże profity z zasiadania w rozmaitych radach nadzorczych, w czym urlop
        wychowawczy nie przeszkadza.
        Natomiast wracając do wątpliwości związanych z samą teorią urlopu
        tacieżyńskiego, uważam, ze byłoby szkodliwe wprowadzanie go tylko dla idei
        zrównania szans, czyli uczynienia ojców równie nieatrakcyjnymi na rynku pracy
        co matki. Pachnie mi to, mówiąc kolokwialnie psem ogrodnika, a chyba nie o to
        chodzi.
        • kangur4 Re: Zasadnicza służba macierzyńska;-) 24.01.06, 01:19
          Przypomniała mi się historia, o której parę lat temu było dośc głośno, a
          dotyczyła ona zakazu szkolenia kobiet z US Air Forces (chyba) w lataniu na
          myśliwcach. Wyszkolenie jednego pilota myśliwca kosztuje grube miliony dolarów.
          Dowództwo zorientowało się, że w wypadku wielu kobiet są to grube miliony
          wyrzucone w błoto, ponieważ zdarzało się, że po jakimś czasie kobiety
          te "odnajdywały" się w rolach matek lub żon i rezygnowały z wojskowych karier.
          W wypadku mężczyzn pewne rozwiązania prawne (myślę, że nazywa sie to po prostu
          Sąd Wojskowy) uniemożliwiają nagłe przerwanie kariery, natomiast w wypadku
          kobiet political correctness, czyli uświęcone prawo do macierzyństwa czyniło
          prawo bezużytecznym. Dlatego podjęto decyzję o zakazie szkolenia kobiet.
          Podniósł się oczywiście wielki szum, że to bezprawna dyskryminacja. Nawet ja w
          pierszym odruchu byłam zdziwiona, że w tak praworządnym kraju jak Stany coś
          takiego jest możliwe. Natomiast po przemyśleniu stwierdziłam, że decyzja była
          jak najbardziej słuszna.
          Historia ta nie ma jakiegoś powalającego z nóg morału. Pokazuje jedynie jak
          bardzo prawo kobiet do macierzyństwa koliduje z prawem do pracy/kariery. I nie
          ma chyba żadnego złotego środka i żadne rozwiązania systemowe tego dylematu
          definiywnie nie zakończą.
    • ezrapound Re: Zasadnicza służba macierzyńska;-) 24.01.06, 08:52
      Mamo Olka, zgadzam się z Tobą w stu procentach - tyle, że ja nie byłabym w
      stanie o polskiej polityce prorodzinnej pisać tak stonowanym, kulturalnym
      tonem. Wobec powyższego wolę wogóle nie rozpoczynać tego tematu. Wracamy do
      średniowiecza. Proponuję, żeby jeszcze opodatkować bezdzietne pary - wtedy
      będzie na większe becikowe - i wprowadzić ograniczenia w kształceniu kobiet.
      Może jak nie będą miały wykształcenia (a tak się składa, że obecnie są lepiej
      wykształcone niż mężczyźni) to im się w głowach nie poprzewraca i z większą
      pokorą będą wypełniały swój macierzyński obowiązek, jaśniejąc niewypowiedzianym
      szczęściem macierzyństwa, sprowadzając na ten świat coraz większą liczbę
      Polaków, aby nasz ród maryjny nie poddał się teutońskiej zarazie i innym
      europejskim zarazom... no dobra, koniec.
      • mooh Re: Zasadnicza służba macierzyńska;-) 24.01.06, 10:19
        Ezrapound, nie dziwię się że na hasło "polityka prorodzinna" dostajesz piany na
        ustach. Mam to samo.
        Uważam, że państwo może, a nawet musi, mieć jakąś politykę demograficzną. Gdy
        poziom przyrostu naturalnego zagraża ekonomiczemu bytowi społeczeństwa w
        niedalekiej przyszłości, państwo musi wprowadzić mechanizmy, które zapobiegną
        katastrofie. Właśnie dlatego płacimy podatki na państwo, żeby o takich sprawach
        za nas myślało. W obecnej sytuacji Polska powinna prowadzić politykę
        prourodzeniową. A w zamian prowadzi politykę prorodzinną. Politykę prorodzinną,
        która przynosi antyurodzeniowe skutki. Podobnego dziwoląga na świecie nie można
        spotakć. Zasadniczy problem tkwi w niezdolności państwa do zidentyfikowania
        źródła problemu i podjęcia działań zaradczych. Jeśli kobiety nie chcą decydować
        się na dzieci, ponieważ obawiają się wykluczenia ze sfery ekonomicznej, to
        wprowadzanie uregulowań, które jeszcze bardzie będą je wykluczać, jest
        strzelaniem sobie kolano. Niestety nad polityką demograficzną w Polsce od 1989
        roku zaczął się unosić ideologiczny smrodek, który wszystkim zainteresowanym
        odbiera jasność myślenia. Dyskusja, czy jakieś działania będą "służyć polskiej
        rodzinie" czy nie jest pozbawiona sensu. Sęk w tym by działania te skłoniły
        Polki do rodzenia dzieci. Becikowe tego nie załatwi.
        • ezrapound Antyurodzeniowa polityka prorodzinna 24.01.06, 14:57
          Mooh, masz świętą rację! Dodam tylko, że próba przywrócenia i ugruntowania
          modelu w którym to KOBIETA ma dziecko, kobieta jest za nie odpowiedzialna,
          decyduje się na nie, jest po prostu idiotyzmem - przecież DWOJE ludzi ma
          dziecko, dwoje ludzi podejmuje tę decyzję i ponosi jej konsekwencje. We
          wszystkich normalnych krajach już dawno to zrozumiano.
    • pancerniczek Re: Zasadnicza służba macierzyńska;-) 24.01.06, 12:21
      "Natomiast po przemyśleniu stwierdziłam, że decyzja była
      jak najbardziej słuszna.
      Historia ta nie ma jakiegoś powalającego z nóg morału. Pokazuje jedynie jak
      bardzo prawo kobiet do macierzyństwa koliduje z prawem do pracy/kariery. I nie
      ma chyba żadnego złotego środka i żadne rozwiązania systemowe tego dylematu
      definiywnie nie zakończą."

      Kangur, wybacz ale się z Tobą nie zgodzę. Ten przykład pokazuje jedynie jak
      bardzo kariera kobiety pilota US Air Forces w lataniu na
      myśliwcach koliduje z macierzyństwem, a nie pokazuje jak "prawo kobiet do
      macierzyństwa koliduje z prawem do pracy/kariery".
      Bo generalnie rzecz ujmując nie koliduje, tylko sprawia, że kobieta na jakiś
      czas musi opuścić swoje miejsce pracy zawodowej, by dziecko odchować, a potem
      powinna na to miejsce pracy wrócić. Macierzyństwo generuje przerwę w pracy, a
      nie niemożność dalszego robienia kariery.

      Ponadto istninie dobrego, systemowego (i działającego!) rozwiązania pokazuje
      właśnie model szwedzki, o który pyta Mama_Olka. Model, który maksymalnie
      ułatwia powiązanie dwóch ważnych sfer rodzicielstwo-praca i daje wybór
      rodzinie - jak najlepiej zagospodarować ten urlop rodzicielski.
      Trudno mi sobie wyobrazić bardziej przyjazny rodzinie system.

      Niestety - nie mamy szans na taki w Polsce, nie tylko dlatego że Polska w
      porównaniu ze Szwecją to biedny kraj, ale też dlatego, że rządzą nami cyniczni
      debile, którzy "politykę pożalsięBożeprorodzinną" robią wyłacznie po to, żeby
      zrobić dobrze swojemu wizerunkowi. Żaden - choćby średnio przytomny człowiek
      nie uwierzy w prourodzeniowe działanie becikowego i w zbawienną moc wydłużonego
      o kilka tygodni macierzyńskiego.

      W Polsce dzisiejszych czasów urodzenie dziecka rzeczywiście często oznacza
      koniec kariery - ba! - utratę pracy - i to nie dlatego, że ta praca polegać by
      miała na lataniu myśliwcem, tylko dlatego, że pracodawcy (mali) muszą do tego
      dopłacać, a duzi (korporacje) pozbędą się wszystkiego, co mogłoby z nimi
      konkurować. Ciekawe - bo na zachodzie już odkryli, że kobieta z dzieckiem to
      lepszy pracownik, u nas nadal liczy się fasada, czyli kto wyśle mejla o 23.48
      z "superważną informacją do wszytskich", tylko po to, żeby było wiadać tę
      godzinę w nagłówku. (przepraszam za nutę kąśliwą - mam to na co dzień).

      Mooh: zgadzam się z każdym Twoim słowem.
      I wrrrrr mnie też ta "polityka" telepie. Tfu!
    • guruburu Re: Zasadnicza służba macierzyńska;-) 24.01.06, 12:39
      chciałam tylko na marginesie dorzucić, ze niestety w szwecji też nie jest AŻ
      tak różowo, bo np. matki które nie planują wrócić do pracy, tylko CHCĄ zostać w
      domu z dziećmi narażone są na ostracyzm i generalnie dziwnie się na nie patrzy.
      Jak również jest to dobrze widziane, że po tych 400 iluś dniach dziecko idzie
      do żłobka. I kropka.
      • mmala6 Re: Zasadnicza służba macierzyńska;-) 24.01.06, 13:01
        w Szwecji jest najwiekszy odsetek dzieci popleniajacych samobojstwo.Ma na to
        wplyw i pogoda tam panujaca, i brak autorytetu jakim sa rodzice i rodzina.
        Wiec tak naprawde po co im ten macierzynski czy wychowawczy skoro nie moga
        wychowywac dzieci tak jak chca? nie jestem za karami cielesnymi ale rodzic nie
        ma byc dla dziecka partnerem ale rodzicem i dziecko musi wiedziec,ze sa pewne
        zasady i prawa, ktorych trzeba przestrzegac.To wlasnie,paradoksalnie, buduje
        poczucie bezpieczenstwa, pewnosci siebie i stabilizacji a nie wolnosc wyboru i
        robta co chceta.
        To nie na temat ale a propos Szwecji.

        Byc moze jednak u nas nie jest tak zle? U nas jest jeszcze cos takiego jak
        rodzina a to jest dla dziecka najwazniejsze, nie dlugosc macierzysnkiego.
    • mama_olka Re: Zasadnicza służba macierzyńska;-) 24.01.06, 13:21
      Kangur, jesli na rynku pracy ojciec zrobi sie rownie nieatrakcyjny co matka to
      obie kategorie staja sie wtedy ROWNIE atrakcyjne dla pracodawcywink

      Pancerniczek, ja tez planuje drugie dziecko (i tez niedlugowink

      Dorzuce jeszcze osobista historie: w trzecim miesiacu ciazy ubiegalam sie o
      wymarzone stanowisko (w kulturzewink. Rekrutacje wygralam, przyszly pracodawca
      powiadomil mnie o tym mailem. Zaplanowalismy z tata_olka podzial urlopu (nie
      sprawdzilismy wtedy jak to jest dokladniewink i ja przedstawilam optymistycznie
      sprawe przyszlemu pracodawcy, ze bardzo mi zalezy, ze praca na lata, a urlop
      tylko na kilka miesiecy. No i co, nie zatrudnili mnie!

      W tym samym czasie u taty_olka w pracy przyjmowali pracownika-mezczyzne. Na
      badaniach wstepnych wyszlo ze ma raka. No i co, zatrudnili go!
      • mmala6 Re: Zasadnicza służba macierzyńska;-) 24.01.06, 13:29
        ja mialam podobne sytuacje.Dlugo przed ciaza wyslalam oferte do bardzo fajnej
        firmy szkoleniowej.Wszystko super, rozmawialam z prezesem i juz mnie prawie
        przyjal.Niestety "walczylam" z jakas babka i to ona ostatecznie dostala te
        prace.Pare m-cy pozniej (bylam w polowie ciazy) dostalam od nich meila, ze
        proponuja mi prace w firmie czy jestem zainteresowana itp itd.Ja odpisalam, ze
        jak najbardziej ale ze jestem w ciazy, rodze za pare m-cy i po maciezynskim
        jestem gotowa sie stawic....do tej pory nie odpisali.Pewnie mieli wirusa i
        wcielo im mojego meilawink
        Potem, jak Matus mial 2 m-ce mialam tez super oferte pracy w dziale personlanym
        (po znajomosci a jakze) gdzie mialabym niezla kase i spokoj do emerytury.Oni tez
        "bardzo" mnie chcieli.Ale zebym zaczla od zaraz.Nie wchodzilo to w gre, zostawic
        2miesieczne dziecko?!!??i na dodatek tak mowila moja niedoszla szefowa, babka w
        moim wieku mowiac "wiem co pani czuje, tez mam malego synka....".Oczywiscie
        zatrudnili kogos innego.
        • mooh Re: Zasadnicza służba macierzyńska;-) 24.01.06, 14:34
          Kiedy kończyłam studia, zwolnił sie etat na jednej z katedr. Kierownik katedry
          był bardzo przekonany do mnie jako przyszłego asystenta, ale dziekan wybił mu
          to z głowy. Zatrudniono dziadka, który habilitację robił z filozofii
          marksistowskiej i od tego czasu NIC nie opublikował. Kierownik katedry był
          wściekły, ale z dziekanem się nie dyskutuje, bo na uczelniach panują stosunki
          feudalne. Kazda z nas ma do opowiedzenia co najmniej kilka takich historii.
          Moim zdaniem problem w tym, że rozwój cywilizacyjny o całe wieki wyprzedził
          rozwój mentalny naszego nieszczęsnego gatunku. Mężczyźni już nie muszą wyruszać
          z maczugą na mamuta, ale stosunki ekonomiczne są tak zdefiniowane, jakbyśmy
          nadal mieszkali w jaskiniach. Nic, absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie, by
          zarówno mężczyźni, jak i kobiety, wykonywali część swoich służbowych obowiązków
          w domu. Prawie każda praca składa się między innymi lub wyłącznie z czynności,
          które można wykonać poza biurem i przesłać do firmy przez internet. Tak mogłaby
          pracować na przykład księgowość. To de facto ma już miejsce, skoro większość
          małych firm oddaje tę dziedzinę w ręce firm rachunkowych. Tyle, że panie
          księgowe zamiast siedzieć w domach, robią nadgodziny w jakichś zapyziałych
          norach, dojezdżając na drugi koniec miasta tylko po to by
          właścicielka/właściciel mogła/mógł strzelać z bacika i pędzić je do jeszcze
          bardziej wytężonej pracy. Inna organizacja pozwoliłaby na oszczędność czasu
          (dojazdy, pogawędki w pracy), cięcie kosztów (wynajem przestrzeni biurowej),
          ograniczenie absencji (mozna kichać i kaszleć w monitor, nie trzeba brać
          zwolnienia z powodu grypy). Taka organizacja pracy pozwoliłaby na bezkolizyjne
          połączenie obowiązków domowych, rodzicielskich i pracowniczych, opłacałaby się
          pracodawcy, pracownikowi i społeczeństwu w szerokim wymiarze potencjalnych
          zysków (dochody z podatków od osób, które w innych okolicznościach pobierałyby
          świadczenia socjalne, większa dzietność, wyższe PKB). To nie są szklane domy.
          To funkcjonuje w wielu krajach. Podawałam juz kiedyś przykad kuzyna mojego
          męża, który mieszka w Stanach i zajmuje sie spekulacjami giełdowymi. Jego żona
          jest terapeutką dzieci autystycznych. Gdy urodziło się im dziecko, jego
          pracodawca przystał na podłączenie niezbędneg oprogramowania u nich w domu i
          kiedy jej się skończył urlop macierzyński, on został z dzieckiem w domu, nadal
          wykonując dokładnie tę samą pracę.
          My niestety jesteśmy jeszcze w głębokim mezozoiku stosunków społecznych i
          pracodawca, nawet wbrew rachunkowi ekonomicznemu, nie spuści z oka swoich
          podwładnych, bo pewnie będą się obijać, oszukiwać, kraść (wstaw dowolne), a już
          na pewno przestaną czuć przed nim tak miły mu respekt.

          Kangurku, nie zgadzam się z Tobą. Dzielenie urlopów rodzicieskich z mężczyznami
          nie uczyni mężczyzn MNIEJ atrakcyjnymi dla pracodawców. Uczyni ich RÓWNIE
          atrakcyjnymi co kobiety, eliminując tym samym kryterium płci z rachunku
          atrakcyjności kandydatów na pracowników. Pozwoliłoby to może procodawcom
          bardziej skupić się na walorach merytorycznych osób ubiegających sie o pracę.
      • pancerniczek Mamo_Olka!!! 24.01.06, 15:10
        Wiem, Wiem!! Już wyczytałam w innym wątku smile
        I cieszy mnie to bardzo, że nie będę osamotniona.
        Założymy sobie jakieś podforum wink;

        Ja bym w grudniu chętnie powitała drugą kreseczkę, hehe.
        a muszę odczekać do końca roku, bo jestem po cc.
        • mama_olka Re: Mamo_Olka!!! 24.01.06, 15:34
          he,he, podforum pt: Maluch z niemowlakiemwink
          Ja tez obstawiam grudzien!
          • kangur4 Re: Mamo_Olka!!! 24.01.06, 15:44
            A ja wymrażam tę cholerną nadżerkę, odczekuję przepisowe 6 tygodni... i do
            roboty. Mam nadzieję na jesień dwie kreski ujrzeć wink
            • mooh Re: Mamo_Olka!!! 24.01.06, 15:54
              A ja muszę czekać jeszcze 1,5 roku sad((
            • xemm1 Re: Mamo_Olka!!! 24.01.06, 16:11
              no no dziewczyny jakie sprecyzowane plany wink) podziwiam tempo wink
              • kangur4 Re: Mamo_Olka!!! 24.01.06, 16:20
                Och, bo trzeba iśc za ciosem. Znam siebie i wiem, że później juz by mi sie nie
                chciało. A na razie jestem na fali wznoszącej radochy z macierzyństwa i muszę
                ją wykorzystać.
                • guruburu Re: Mamo_Olka!!! 24.01.06, 16:37
                  no to wstępne gratulacje!!!
                  I zazdroszczę. Co prawda córka ma dopiero 4 m ale ja też uważam, ze lepiej za
                  ciosem smile)) Tylko, ze niestety powinnam najpierw pracę znaleźć bo inaczej czeka
                  nas bankructwo sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka