Dodaj do ulubionych

Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...?

03.02.06, 18:35
To będzie dość przykry wątek, ale ja w końcu muszę się wygadać i to najlepiej
wam - fajnym kobietom, które są matkami. Fantastycznym matkom, które są super
babeczkami.

Wszystko się zaczęło od tego, że po 4 roku studiów wzięłam ślub z moim
pierwszym (i ostatnim) mężem G.
Żeby pogodzić życie małżeńskie ze studiami musiałam sobie wziąć indywidualny
tok studiów. Mieszkam na Podkarpaciu, studia w Lublinie...
Do tej pory wiodłam szalone luzackie nieodpowiedzialne życie z burzliwymi
imprezami i totalną głupowatą beztroską.
A wszystko kręciło się wokół mojej dobrej paczki czyli kabaretu właśnie.
Kabaret i tak przechodził kryzys, więc mniejsza z występami, które uwielbiałam
i ludźmi, z którymi traciłam kontakt.
I niedługo potem w świat poszła wieść, że Maja - to ja - jest w ciąży.
Dla mnie dziecko - to było największe szczęście na tym łez padole.
Osiągnęłam pewną dojrzałość, która pozwoliła mi zrobić krok naprzód w moim
człowieczeństwie...
aż tu się nagle dowiedziałam, że oni to wszystko uznali za "rezygnację z ambicji"
Czemu? Bo dziecko nie pozwoli mi nigdy pisać, kręcić filmów amatorskich, robić
teatru choćby dziecięcego, kabaretu? - Bo to wszystko robiliśmy zanim...
Całe ich ambicje???

Teraz gdy pojawiła się Marysia mam ochotę wysłać im jej zdjęcia z komentarzem:
tak wygląda rezygnacja z ambicji.
Kurza dupa a jakie ambicje mogą być ponad to.

Proszę napiszcie swoje przemyślenia, wy też na pewno macie swoje pasje,
których nie wyzbyłyście się mimo macieżyństwa, owszem, może poszły na razie w
kąt, ale nie umarły, prawda..............?
A ja w dodatku teraz dobiero czuję się twórczo spełniona - jeśli już można
wysnuć taką refleksję. Rodzina i dziecko to chyba najwspanialszy akt twórzy
człowieka.

dla Kangurka i chętnych:
dobramy.webpark.pl/
Obserwuj wątek
    • wiolkak Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 18:44
      jak to ładnie ujęłaś, macierzynstwo jest oznaką dojrzałości i zrobieniem kroku
      naprzód! a moją ambicją jest dodatkowo wychowanie córki na wartościową osobę,
      ktora będzie chłonęła życie nie depcząc innych, będzie miała swoje pasje i
      marzenia, a któregoś dnia też zostanie matką i to będzie dla niej
      najwspaniajlsza rzecz na świecie i ukoronowanie jej człowieczeństwa i kobiecości
      • kura17 Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 18:58
        jejku, Wiolka, sama lepiej bym tego nie ujela, slicznie napisalas! dla mnie tez
        najwazniejsze jest wychowanie kurczaka na dobrego (i szczesliwego, jesli tak sie
        ulozy) czlowieka (Ty, Wiolka, to jestes i do tanca i do rozanca, widze wink

        a pasje? szczerze mowiac, moja praca byla i jest moja pasja. miedzy innymi
        dlatego wrocilam do pracy na pol etatu od stycznia (troche dla forsy tez, ale
        jakbym sie uparla, to nie musialabym jeszcze). niby mala i prosta ta pasja, ale
        pasjonujaca smile i wcale nie uwazam, ze te 10 miesiecy spedzone z kurczakiem w
        domu cokolwiek mi odebraly. i ze teraz to juz nic ciekawego az po grob...

        wiesz, ci bez dzieci, to (banalne, ale prawdziwe) w ogole nie maja pojecia, jak
        dzieci zmieniaja nasz swiat smile na lepszy
        • be-ko Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 19:15
          A znowu Ty pieknie ujełaś to: "Ci bez dzieci w ogole nie maja pojęcia, jak
          dzieci zmieniaja na lepszy nasz świat" smile
          Też tak uważam - moje zycie i relacje z innymi ludźmi radykalnie się zmieniły.
          Tylko wydaje mi sie, że przede wszystkim ze strony innych. Ja rozumiem, że
          dziecko to obowiązki, reorganizacja życia itp. ale wydaje mi się, że jeśli się
          stworzy odpowiednie okoliczności i ma się sparwdzone i znające nas towarzystwo
          (związane z pasją na przykład) to nic nie stoi na przeszkodzie, by życ jak
          przedtem. Czasami więc wydaje mi się (patrząc po tym, jak mi sie towarzystwo
          wykruszyło), że dla wielu moje macierzyństwo jest pretekstem by np. odpuścic
          sobie znajomośc. (bo po co taka znajoma, co jest np. ograniczona czasowo,
          czasami niedyspozycyjna?)
          Maju, prawdę powiedziawszy (pisawszy wink) zazdroszczę tak nietypowej pasji. Ja
          tez mam swoje malutkie (np. rysowanie - kilka moich dzieł wisi u Koleżanki w
          pokoikusmile, ambicje też się znajdą - chociażby powrót do pracy
          społeczno/socjalnej. Zobaczymy jak to będzie... Póki co - moje macierzyństwo co
          niektórzy traktują jak chorobe - czsami dla zasady mnie odwiedzaja, nawet
          współczuja (!!!). Kij im w oko!
          • pampeliszka Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 19:27
            A ja Wam powiem, ze moi znajomi zostali przy nas, mimo tego, ze jestemy za
            granica i mimo tego,ze mamy dziecko. Widac to są znajomosci i przyjaznie warte
            tego, zeby je w ogole zaczynac...
            Dziecko zmienia cały swiat, trudno chyba przejsc obojetnie kolo kogos tak
            malego, kto kocha bezgranicznie i za nic. Jak mowilam kiedys do meza, nikt mnie
            wczesniej tak nie uwielbiał i nie wyczekiwał na kazde moje spojrzenie i nie
            zabiegał o uśmiech. To zobowiązuje. Przez jakis czas jestesmy dla tych malenstw
            całym ich światem. Jaki awans to zrekompensuje?
            Nie mam poczucia rezygnacji z marzen czy ambicji. Niektore wciaz sa na biezaco
            realizowane, inne troche poczekaja, na wszystko przyjdzie pora.
          • z1mka super 03.02.06, 20:08
            chciałabym pooglądać te twoje pracesmile
      • z1mka Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 19:09
        odnośnie wychowania podpisuję się czterema kończynami i jeszcze dodam: Tak
        wychować, żeby zawsze używała rozumu, nawet wśród ludzi bezmyślnych...
        takich co to nie wiedzą, jak dziecko zmienia świat, jakimże wielkim jest dziełem
        rodziców i jakim wielkim twórcą ich życia zarazem.
      • mooh Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 19:50
        Zachodząc w ciążę doświadczyłam procesu społecznego znikania. To nie ja
        zamknęłam się w gettcie czasopism dla mam i pieluch, lecz - paradoksalnie -
        moje otoczenie. Z jakiegoś powodu moi znajomi uznają, że można ze mną
        porozmawiać tylko o dziecku, a o sytuacji politycznej już nie. Tymczasem to, co
        interesowało mnie zanim zostałam mamą, interesuje mnie nadal. Mam do tego
        większy dystans, ale dzięki temu moje spojrzenie zyskało na obiektywizmie i
        dojrzałości. Powolutku piszę swój doktorat i nie przejmuję się opiniami innych.
        Nie zrezygnowałam z ambicji, ale też nigdy nie mierzyłam ich zewnętrznymi
        atrybutami sukcesu zawodowego. Nie twierdzę, że podejście znajomych czasem
        nie boli. Owszem, boli. Usłyszałam nawet kiedyś pytanie, po co mi stopień
        naukowy, skoro "poszłam w pieluchy". Kiedyś ryczałabym przez co najmniej trzy
        noce, a teraz stać mnie na odpowiedź: "żeby nie odstawać wykształceniem od
        innych mam przy piaskownicy".
        • kura17 Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 20:40
          a z czego piszesz doktorat, Mooh?
          3mam kciuki i powodzenia, bo to ciezka praca! smile
          • mooh Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 20:42
            Z filozofii polityki/filozofii prawa. Praca dotyczy aksjologii konstytucyjnej.
            Czyli, piszę o wartościach.
            • kura17 Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 20:48
              to chyba musi byc bardzo trudne - w koncu wartosci, w jakims tak stopniu, nie sa
              zupelnie obiektywne. i zawsze w takich sytuacjach latwo o krytyke. i krytyka
              jest bardziej, ze tak powiem, namietna i "nie-przekonywalna". w matematyce czy
              fizyce przedstawiasz dowod lub chociaz przeslanki i duzo latwiej obronic swoje
              zdanie.
              kurcze, nie boisz sie obrony???
              • mooh Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 21:03
                Nie myślę o obronie. Staram się włozyć maksimum wysiłku w solidne przygotowanie
                argumentacji. Podpieram się wszystkimi możliwymi autorytetami. Promotor mówi,
                ze jak dotąd wszystko jest bardzo solidnie uzasadnione. Jak ktoś będzie chciał,
                to się przyczepi, ale trudno mu będzie znaleźć punkt zaczepienia.
                • z1mka mooh 03.02.06, 21:08
                  a pracujesz na uczelni i zamierzasz pracować, czy doktorujesz się dla tytułu -
                  głupio brzmi, ale wiesz o co mi chodzi?
                  • mooh Re: mooh 03.02.06, 21:33
                    Wyłącznie dla tytułu smile Do mieszania w garach doktorat jest niezbędny, nie
                    wiedziałaś?
                    • z1mka Re: mooh 03.02.06, 22:02
                      to ja też kcę!!!
                • kura17 Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 21:12
                  a co robisz, jak autorytety sie ze soba nie zgadzaja w jakims temacie? wink
                  • mooh Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 21:39
                    Eliminuję ten autorytet, który ma mniej fajne poglądy smile Tak na serio, to po
                    prostu wyjaśniam i komentuję rozbieżności.
            • pancerniczek Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 21:06
              ...o naczelnych wartościach obywatelskich, hę?
              • mooh Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 21:39
                hę!
                • pancerniczek Super! 03.02.06, 21:44
                  Super ,że robisz coś tak fajnego jak doktorat z wartości obywatelskich!
                  baaardzo mi się to podoba!
                  O tytuł doktoratu Kury nie spytam, bo i tak nie zrozumiem odpowiedzi....chyba,
                  że Kura zechce go przybliżyć szerszej publiczności....? smile)
                  Prawdopodobnie pospadamy z krzeseł smile))
                  • kura17 Re: Super! 04.02.06, 09:52
                    heh, moja rodzina w czasie obrony nie pospadala z krzesel, ale jedynie dlatego,
                    ze pozamieszczalam w prezentacji "fajowe obrazki" dla szerszej publicznosci wink
                    no i bic chcieli (zwlaszcza moja chrzestna) pania profesor, co sie mnie czepila
                    i pytala, pytala, pytala... wujek ledwo moja chrzestna na krzesle utrzymal ("no
                    juz mialam jej powiedziec, zeby cie zostawila w spokoju, malpa wredna..." smile))

                    a moj temat to nic tak kuuuulowego, jak badanie wartosci sad o mezonach
                    wektorowych pisalam (a moze o wektorach mezonowych??? wink; moge przyblizyc, ino
                    czy ktos chce mnie sluchac?... smile)
                    • mooh Kura 04.02.06, 14:19
                      Napisz parę słów o mezonach, bo coś mi dzwoni, ale nie wiem w którym kościele.
                      Moją matematyczną fascynacją były fraktale: piękne, tajemnicze matematyczne
                      stwory o przedziwnych kształtach i niewiadomym zastosowaniu. Do tej pory mnie
                      pociągają.
                      • mooh Re: Kura 04.02.06, 14:26
                        Czekaj, czekaj, to chyba były jedne z cząstek elementarnych? Dobrze pamiętam?
    • hipcia5 w pełni sie zgadadzam!!!!!!! 03.02.06, 19:33
      Sama mam 2 dzieci a 3 w drodze i nigdy bym tego nie zamieniła na nic innego, jak już kiedys pisałam na forum, dzieci i miłośćrodzinna to coś niepomierzalnego, bezcenngeo coś czego nie przelicza sie na pieniądze ani czas, bo to najlepsza inwestycja w przyszłość. Ja np zawsze chciałam być matką z gromadka dzieci i prowadzić dom, mam swoje pasje, bo śpiewam i gram na kilku instrumentach i pisze piosenki (śpiewam tez dla dzieci) i też czuje sie spełniona bo uważam że toj est najlepsza rzecz jaką kobieta może osiągnąć-macierzyństwo. I nie czuje ani nie odbieram tego jako rezygnacje z moich ambicji, bo ambicje mam różne, ale one sa niczym w porównaiu do tego co robie teraz. Za pare lat może zmienię patentsmile)
      Nie patrz na innych rób swoje zwłaszcza że wiesz że jesteś że stoisz w dobrym miejscu vi nikt ci tego nie odbierze, a co ludzie myslą to myślą, ty masz swojego skarbeczka a tego nie ma mnóstwo kobiet.........chociaż mają karierę i ambicje
      • hipcia5 iii 03.02.06, 19:35
        i one tez nie czują sie spełnione choć mają wszystko tak myslą)
    • pampusia Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 19:33
      Macie racje. Dziecko jest tym co czyni nas dojrzałymi, ale też uczy nas
      dojrzałości. Dopóki wiedliśmy małżeńskie życie kawalerskie (znaczy bezdzietne)to
      wszystko było luzackie i fajne, zawsze mielismy czas. Ale to nie było to. Nasze
      dziecko jest świadomie planowane, ale nieświadomoa byłam tego że coś może się
      stać. Wydawało mi się że praca, którą mam jest ważna. planowałam sobie pracować
      do ostatnich dni etc Ale stało się inaczej. W 12 tyg ciąży wylądowałam z cięzkim
      krwotokiem w szpitalu. Lekarze wydali wyrok - odklejenie ciąży na 75%
      powierzchni. Nikt z nich nie wierzył, że ta ciąża się utrzyma. A jednak stało
      się inaczej. Wyleżałam swoje, każdy dzień tej ciąży zmieniał mnie. Praca
      przestała być aż tak ważna. Ola szczęśliwie urodziła się w 37 tyg. Zdrowa i
      silna. Nigdy juz moje życie nie będzie takie samo i cieszę się z tego. Cieszę
      się z bycia mamą i to jest teraz moja ambicją. Ta mała kruszunka jest
      najważniejsza w moim życiu. A reszta? reszta przyjdzie z czasem. Ale Dziecko nie
      oznacza rezygnacji z siebie przecież. Nie jest przeszkodą w somorealizacji.
      Tylko że na tą resztę patrzy się zawsze przez pryzmat dziecka. I to spojrzenie
      jest lepsze, mądrzejsze i dojrzalsze.
      • mmala6 Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 20:05
        W zasadzie,to za pozno przyszlam, bo juz nic nie mam do powiedzenia.Podpisuje
        sie z kolezankami w calej rozciaglosci.

        Dlugo zanim mialam Matusia moja kuzynka urodzila synka (teraz prawie
        5lat).Siedziala z nim w domu i go wychowywala.Pamietam jak czesto ja odwiedzalam
        i sie pytalam "kiedy wracasz do pracy?" i "czy nie nudno tak caly dzien z
        dzieckiem...?".Tak, przyznaje sie,ze tak myslalam i takie pytania
        zadawalam.Kobieta bez dziecka nie zrozumie kobiety z dzieckiem.T
        Teraz juz nie musze jej pytac, teraz sama znam odpowiedz.
        Owszem, sa chwile ze mam dosc,ze chcialbym isc do ludzi i robic cos
        "pozytecznego" ale przeciez ja TO wlasnie robie.Wychowuje syna najlepiej jak
        potrafie, zapewniam mu baze do przyszlego zdrowego i szczesliwego
        funkcjonowania.Tylko i az tyle moge dla niego zrobic.Nie przezyje zycia za niego
        ale moge sprawic,ze bedzie ono mniej wyboiste.
        Co do ambicji...kazda z nas ma swoje mniejsze i wieksze ambicje i plany.Ja chyba
        naleze do tych co maja mniejsze, bo nie mam takiej prawdziwej PASJI, takiej dla
        ktorej wczesniej poswiecalam caly swoj wolny czas.Jest pare rzeczy, ktore lubie
        robic ale w tej chwili sa one niewazne.Niewazne dla mnie.Osoby mi najblizsze
        wiedza, ze najwazniejsze dla mnie jest dziecko, co nie oznacza, ze zamykam sie w
        kokonie o nazwie Rodzina i tak sobie tu w trojke siedzimywink
        Nie czuje presji, nie czuje wyrzutow, nie czuje odsuniecia.
        A Ci, ktorzy (ktore) teraz mysla inaczej, to wroca do Was i do mnie jak same
        beda mialy dziecko.Wroca i powiedza to co ja mojej kuzynce "teraz wiem, co wtedy
        czulas".
        • hipcia5 Re: mmala 03.02.06, 20:12
          Amen, te które myślą inaczej jeszcze wróca za jakiś czas jak się przekonają czym jest macierzyństwo, mnie z tego powodu było przykro jak sporo znajmości sie urwało z powodu dziecka, no ale niech żałują babska jedne no! smilesmilesmile
        • kura17 Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 20:46
          mmala6 napisała:

          > Kobieta bez dziecka nie zrozumie kobiety z dzieckiem.

          przypominialo mi sie cos z pierwszych tygodni mojego macierzynstwa... wink dla
          rozluznienia atmosfery zapodam (tak jak sliwki suszone...)

          mieszkam daleko od rodziny, na poczatku odwiedzila nas tylko mama, siostra nie
          mogla. ale czesto rozmawialysmy przez telefon. wiecie, jak to jest na poczatku,
          czasem czlowiek sam nie wie, jaka pora dnia, dziecko absorbuje w dzien i w
          nocy... no i oczywiscie i przez telefon sie nie da zwasze byc radosna,
          usmiechnieta i umalowan wink
          i moja siostra (mlodsza i bezdzietna!) tak mi prawila - musze sobie odpowiednio
          ustawic prioritety!!! jak dziecko spi, to powinnam najpierw zadbac o siebie -
          kapiel, ukladanie wlosow (!), makijaz... potem jedzenie, a potem spanie...
          czasem nie mialam nawet sily jej powiedziec, ze stawiam jej liste do gory
          nogami, hehe... ukladalyscie wlosy w pierwszych dniach z maluchami w domu? smile)
          • z1mka jakie włosy? 03.02.06, 20:52
            jasne na żel dwa razy, falka nad czolem i z tyłu dywanwink
            he, żebym ja wiedziała co to włosy tamtego czasusmile
            • mooh Re: jakie włosy? 03.02.06, 21:04
              Ja miałam tak obcięte włosy, ze właściwie wystarczyło wysuszyć z głową w dół i
              wyglądały fajnie.
              • kura17 Re: jakie włosy? 03.02.06, 21:10
                ja tez mialam (mam) krotka fryzurke, z ktora prawie nic robic nie trzeba.
                rozbawil mnie jedynie bardzo powazny ton mojej siostry i te priorytety... ja
                wtedy najbardziej to spac pragnelam... i zeby mnie piersi nie bolaly, niestety sad
          • mmala6 nie rozumiem skad zdziwienie? 03.02.06, 21:32
            ja jak tylko mialam wolna chwile to modelowalam sobie wlosy w mysl zasady
            "zadowolona matka= zadowolone dziecko", hihiwink
            Alez ten czas ucieka, rok temu nie wiedzialam jak sie nazywam, jaka jest data i
            godzina, kto jest moim ojcem i czyje to male ryczace dziecko jest....wink
            • z1mka Re: nie rozumiem skad zdziwienie? 03.02.06, 21:43
              mmala6 napisała:

              > i czyje to male ryczace dziecko jest....wink

              ja się na przykład do dziś zastanawiam...

              bo ja na przykład płuca mam słabe, to po kim ona tak wrzeszczy
    • z1mka Wątek o pasji nie może przygnębiać:) 03.02.06, 20:25
      Właśnie. Takie z nas rasowe kobiety, mamy poukładane w głowach i gdzieniegdzie
      indziej i choć to, co ktoś o nas myśli i mówi lata nam mówiąc nieelegancko koło
      pyrdla, to jednak takie słowa bolą...
      Zwłaszcza, że ja naprawdę nie czuję, jakobym z czegoś rezygnowała, wręcz
      przeciwnie, dziecko jest natchnieniem. Bo przecież wszystko, co teraz robimy,
      robimy dla niego, pod jego wpływem...
      A oni ci co mi to powiedzieli stali się zapyziałymi pordzewiałymi ikonami
      utraconej młodości, realizacja pasji to hasło, które uwięzło im w gardle i
      drapie jak kaktus - ten z reklamy... Są marionetkami, których sznurki kończą się
      w kościstych dłoniach omamu o nazwie "za wszelką cenę, muszę być artystą"
      I to oni stoją w miejscu.
      Pufff.
      ale mi lżej

      Mooh - jak fajnie że piszesz doktorat. nie to żebym się chwaliła, ale mój promo
      od mgr tez mnie strasznie do tego namawiał, ale ja sama nie wiem...)
    • pancerniczek Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 20:33
      Ten problem pojawia się wyłącznie w sytuacji porównywania. Porównują ludzie lub
      my porównujemy się do nich.
      Dodatkowym nieporozumieniem są punkty odniesienia - dla każdego inne. Karierą,
      szczytem ambicji może być zarówno dziecko, jak i doktorat lub hodowla
      mysikrólików.
      Zależy do czego przywiązujesz większą wagę. Uczciwie przyznam, że mnie ten
      problem nie dotyka, bo porównywanie się z innymi nie leży w mojej naturze, jak
      też rozważanie - co kto robi lub czego nie robi - mało mnie interesuje.
      Jedyną osoba, z którą się porównuję jestem ja sama z wczoraj, sprzed roku, 10
      lat...
      Przyjaciół mam od lat tych samych - dziecko niczego nie zmieniło.

      Myślę, że nie warto się przed nikim tłumaczyć ze swoich ambicji. Szkoda czasu.
      Jeśli jesteś spełniona w macierzyństwie - zbuduj na tym swoja siłę. Jeśli
      zapragniesz robić coś innego...zacznij to robić. I już.
      • z1mka Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 20:41
        Nie, nie, to nie o porównywanie, bo ja też sie nie porównuję.
        Bo tak to jest każdego osobista sprawa co chce robić w życiu... to bierze to i robi
        ale czemu ktoś, kto odzieciach nie marzy, uważa, że macieżyństwo, czy
        rodzicielstwo to upupienie totalne. Ja nie uważam, że rezygnuje z ambicji ktoś,
        kto nie zamierza rodzić dzieci...

        i odwraca się do nas tylną częścią ciała.
        i myślę, że nie tylko w sytuacji porównywania sie ten problem pojawia, on się
        pojawia także po latach, kiedy niedojrzali rodzice przerzucają na dziecko swoje
        ambicje, lub mają do nich żal, że z czegoś musieli zrezygnować... ale to inna bajka.
        • pancerniczek Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 20:58
          Nie Ty się porównujesz.
          To oni porównują się z Tobą. I na tej podstawie wyciągają fałszywe wnioski na
          temat Twój i Twoich ambicji.

          A czemu to robią? Nie wiem...może im lepiej po takiej "krzepiącej
          autoanalizie", z której wynika że mają ambicje ? wink))) marna to podstawa na
          budowanie własnej "potęgi".

          Szkoda Twojego czasu na te pierdoły.
          Ps: jak się czyta twój nick? zjedynkamka? wink)
          • z1mka Zimka 03.02.06, 21:10
            ale może być zjedynkamka bardzo mi się podoba...
            A odnośnie wątku to troche mnie to co ktoś myśli smieszy, troche smuci temu
            musiałam pogadać...
            • mmala6 Re: Zimka 03.02.06, 21:25
              Nie martw sie kochana.Ludzie czasem musza, za pomoca czy nawet kosztem innych,
              utwierdzic sie w przekonaniu, ze dokonali dobrego wyboru, ze dobrze zyja, ze nie
              powinni niczego zalowac i miec watpliwosci.Bardziej przekonuja siebie niz
              Ciebie, nie smuc sie z tego powodu, pokaz ze jestes NAPRAWDE szczesliwasmile
              • hipcia5 Re: Zimka 03.02.06, 21:31
                włacha
              • z1mka moja szczęśliwość 03.02.06, 21:31
                w wersji elektronicznej uwaga będę pokazywać:
                )(*&%$^%$%#@@#$%^$&*(*()+_(*(^&%&^$#$@#$%$^&*()(_)_+)(
                może trochę skąpa, ale lata mi kolo pyrdla co kto powiesmile))
                • mmala6 Re: moja szczęśliwość 03.02.06, 21:34
                  no i o to mnię chodziwink
                  jak tam Jezyk Niemowlat, udalo Ci sie cos przeczytac?
                  • z1mka jeszcze nie, 03.02.06, 21:41
                    bo sobie wolnego czasu efektywnie zorganizować nie umiem, gadam z jakimiś babami
                    na forum zamiast poczytać jak się zabrać za zabawianie dziecka, albo też co
                    gorsza, kosztem samej z dzieckiem zabawy... smile
                    • mmala6 Re: jeszcze nie, 03.02.06, 21:42
                      albo też co
                      > gorsza, kosztem samej z dzieckiem zabawy... smile

                      Wypluj szybko przez lewe ramie! tfu, tfu, jeszcze ktos zobaczy, jakis szpieg z
                      Niemowlaka i bedzie pieklo!!smile
                      • z1mka Re: jeszcze nie, 03.02.06, 21:45
                        odszczekuję pod stołem trzy razy i "charkam" przez lewę ramię... na szpiegawink))
                        • mmala6 Re: jeszcze nie, 03.02.06, 21:46
                          hehehehe
    • mama_olka Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 03.02.06, 22:45
      Ja mam ambicję, zeby być szczęśliwą i dziecko w niczym mi nie przeszkodziłowink

      Moze mam łatwiej bo żadnej kariery nie robiłam i dalej nie robię, ale
      wyluzowałam. Co nie znaczy że odpuściłam sobie realizację swoich planówwink
      Dopiero teraz mam motywację!

      Na razie mam jeden głowny projekt w życiu, projekt Aleksanderwink
      • pancerniczek Mama_Olka, szukasz pracy może? 03.02.06, 22:50
        bo moja przyjaciółka szuka kogoś do pracy w agencji PR...a mnie się coś obiło,
        że Ty w PR robiłaś...hę?
        • mama_olka Re: Mama_Olka, szukasz pracy może? 03.02.06, 22:58
          Pancerniczek, mam pracę, ale szukam nowej!!
          Dawaj tę ofertę, please!
          • pancerniczek masz gazetowego mejla? 03.02.06, 23:04
            napiszę na priva zaraz;
            • mama_olka Re: masz gazetowego mejla? 03.02.06, 23:11
              Ok, to czekamsmile
              • pancerniczek poszło! 03.02.06, 23:28

    • pancerniczek ps: chociaż... 03.02.06, 22:55
      ...na bezrobotną to mi raczej nie wyglądasz smile)
    • kubona Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 04.02.06, 00:05
      pasje -aktorstwo, wierszoklectwo, reżyseria zasnęły na razie i jest im ciepło
      i wygodnie. kiedys wstaną wypoczęte i pełne npoowych pomysłów. na razie moją
      jedyną pasją jest rodzina: Kuba, Mariusz, dom,. za mało? zapytajcie tych którzy
      nie mają nawet tego - co usłyszycie? marnuję się? tworzę nowego obywatela
      pełnego werwy, świeżych pomysłów, wychowuję człowieka. to za mało? jestem
      świadkiem ogromnych wyczynów: pierwszy usmiech, ząb, krok, słowo - gdzie się
      dzieją tak ważne rzeczy? spełniam swe marzenia o rodzinie, spokoju, miejscu do
      którego zawsze mozna wrócic- kto mi tego zabroni?

      kiedy zaczęłam pracowac i zabrakło mi czasu na siedzenie bez przerw w domu
      kultury, gdy odmówiłam prowadzenia kolejnej imprezy, gdy zaszłam w ciążę -
      pytano mnie dlaczego? przecież można wszystko pogodzic, przeciez nie ejstem
      osobą któa nie da rady, przeciez dziecko nie znaczy że trzeba się zamknąc w
      czterech ścianach. wiem, że mogę, pogodzę dam radę, ale za cene czego? zabawy z
      kubusiem? jego usmiechu? pierwszego kroczku który był wspanialszy niz wygrana w
      totka? jest czas na wszystko - na prace, odpoczynek, na koniec świata, na picie
      kawy, jest czas na czas
      realizuję się w inny sposób ładuję akumulatory do przyszłości, czy to nie jest
      wazne? za mało? a czegóż chciec więcej? mam w końcu rodzinę dom, szczęście,
      moje okna wieczorem są ciepłe, pełne radości spokoju i szczęścia. gdy mój
      Człowiek sie usamodzielni choć trochę wrócę do pędzącego na oślep świata i
      dalej będę spełniac swe marzenia......

      jakoś mi wyszło trochę chyba nie na temat, przepraszam, ale musiałam wylać
      trochę żółci.....
      • z1mka Kubona! 04.02.06, 09:56
        Czy Ty też jesteś animatorem kultury, albo kaowcem jak kto woli???
      • kura17 Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 04.02.06, 09:58
        wlasnie, Kubona, ten swiat tak pedzi na oslep, ze szkoda gadac sad
        ja nie chce robic zadnej kariery, nie chce "byc kims". chce robic to, co do tej
        pory i czerpac z tego radosc (no, moze na mniejszym biegu, zeby miec wiecej
        czasu dla kurczaka). ale w moim zawodzie sie NIE DA sad albo "kariera" albo...
        nic sad strasznie mi smutno, gdy o tym mysle, bo moze bede musiala zrezygnowac sad
        a bardzo bym nie chciala... ale tez nie chce tego ciagnac za taka cene. jeszcze
        przed dzieckiem powaznie sie nad tym zastanawialam... ciezko jest sad za jakies
        1.5 roku konczy mi sie kontrakt i musze szukac pracy (juz zaczynam...), a w tym
        roku mija mi magiczny wiek, gdy do pracy chca przyjmowac "mlodych"... potem bede
        juz "stara" i nikt mnie nie zechce sad
    • agga_27 Zimka 04.02.06, 00:53
      Dziewczyny już wszystko wyżej napisały, za późno włączyłam kompa by przeczytać
      Twój wątek. Prawda jest taka, że nikt kto nie jest sam rodzicem nie zrozumie, że
      wychowywanie dziecka to też jest pasjonujace zajęcie, i nie ogranicza sie tylko
      do zmieniania pieluch, że kobieta rodząc dziecko nie cofa się nagle w rozwoju
      intelektualnym i nie traci swoich umiejetnosci, pasji, które nadal jest w stanie
      realizować, ale niekoniecznie wtedy, kiedy inni tego od niej oczekuja. Moi
      znajomi równiez dziwili się, że odrzucam ofertę dobrze płatnej pracy (ale
      jednoczesnie bardzo absorbujacej), na którą długo czekałam i pracowałam,
      marzyłam o niej od dawna, a jednak kiedy wreszcie miałam mozliwość spenienia
      moich ambicji, to jednak zrezygnowałam, ze wzgledu na moja Kruszynkę. I nie
      żałowałam ani chwili. Bo wiem, że mogę do tego jeszcze wrócić, a jesli nawet nie
      uda mi się, to nie szkodzi,moge bez tego zyć, bo teraz moje priorytety uległy
      przetasowaniu, teraz najwazniejsza jest moja córeczka. Moja przyjaciółka, która
      pracuje tam, gdzie ja zawsze marzyłam, jest zarobiona po uszy, nie ma czasu
      cieszyc się z tej pracy, a kiedy zobaczyła moją córeczkę i jak nam ze soba jest
      cudownie, przestała mi więcej wyrzucać tę moją rezygnację i - jak przyznała,
      zaczęła mi zazdrościć mojej córeczki, rodziny, małej stabilizacji.

      A tak na marginesie Zimka, to, eh wstyd przyznać, ja jestem własnie z Lublina,
      ale o Twoim kabarecie nie słyszałam, biję się w piersi stukrotnie! Sama też za
      studenckich czasów "grywałam" troszkę, ale to był teatr wizualny, taka odmiana
      pantomimy, miło to wspominam.
    • joa8 Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 04.02.06, 14:15
      w życiu nie byłam tak twórcza i ambitna, jak przez ostatni rok!!!
      Moja kreatywność sięga zenitu! Ryli! Żaden konsultant, prawnik czy inna szycha,
      nie wymyśliłby tylu zastosowań plastikowej bransoletki smile

      A tak poważnie: to po urodzeniu Antka, jakoś tak przestałam być zablokowana na
      różne sprawy. Wydaje mi się, że jak urodziłam i wychowuje dziecko, umiem i mogę
      to robić, to umiem i mogę robić wszytsko inne. Przestałam miec jakieś dziwne,
      hamujące przekonania na swój temat: takie wiecie, kompleksy: tego nie, do tego
      się nie nadaje, itp.
      Jak robię coś tak TOTALNEGO, jak wychowywanie Antka, to cała reszta to pikuś smile

      Moje ambicje zostały wręcz rozbudzone i co więcej w końcu skryztalizowane (bo
      do Antka, to nie bardzo miałam pomysł na siebie).

      Ale jestem też dojrzałą kobitką wink i nie rzucam się w te ambicje na łeb na
      szyje, bo wiem, że piskle jeszcze troche musi podrosnąć. I jak na troche dłużej
      będzie oddalać się z gniazda, przyjdzie czas na te twórcze pomysły, co to razem
      z Antkiem się urodziły! Howgh!
      • pomme Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 04.02.06, 15:22
        to ja dorzucę trzy zdania od siebie.
        macierzyństwo jest dla mnie bardzo ważne. Planowalismy dziecko i synek
        przyszedł do nas własnie wtedy, kiedy go oczekiwalismy. wczesniej staralismy
        sie zapewnić sobie i naszemu przyszłemu dziecku takie warunki materialne,żebym
        nie musiała sie zastanawiać czy kupić bułkę czy spioszki dla maleństwa. Pod
        względem finansowym idealnie nie jest, ale jak dla nas zupełnie przyzwoicie.
        Mój mąz ma, że tak powiem ambicje zawodowe i stara sie piąc w górę ( na razie
        jest na dolesmileJa jakoś chyba przestałam być ambitna (zawodowo) i wciąż szukam
        swojej pasji i zastanawiam sie co chciałabym w życiu robic. macierzyństwo nie
        pozbawiło mnie ambicji szukania, aczkolwiek nie odnalazłam w nim celu i sensu
        mojego zycia. Kocham mojego synka, dzieki niemu świat stał sie bogatszy
        piekniejszy i wogóle, ale nie czuje sie spełniona ( nie wiem czy dobrze sie
        wyrażam). Nie pochodzę z ciepłego rodzinnego domu, a chciałabym taki stworzyc
        mojemu meżowi i dzieciom ( planujemy drugie), ale nie zamierzam poswiecic temu
        całego swojego czasu.
        Kiedyś pisałam, przez ostatnich kilka lat jakos nie było ku temu okazji, ale
        ostatnio mam ochote wrócić. Mam nadzieję,że to da mi satysfakcję. I nie chodzi
        o to by ktos mnie czytał, chodzi o to żebym pisała. mam nadzieję,że to pozwoli
        mi być lepszą mamą bo spełnioną, a dziecko przyniesie inspiracje.
        I jeszcze jedna kwestia, nie uważam aby poświęcenie sie całkowicie dziecku czy
        dzieciom i ich wychowaniu było rezygnacją z ambicji. Jeżeli kobiecie przynosi
        to satysfakcje radość i szczęście, to powinna sie temu poświecić. Bo nie ma nic
        lepszego dla dziecka od szczęśliwej mamy
    • tu.acha Re: Zrezygnowałyście ze swoich ambicji...? 04.02.06, 15:59
      Późno odpisuję,ale właściwie chciałam podzielić się tylko taką refleksją apropo.
      Być może zabrzmi to co nieco infantylnie,ale mam w tej chwili swój najlepszy
      czas. Jestem cholernie szczęśliwa. Dziecko niczego mi nie zburzyło i mimo że
      czasem marudzę, że skończyło się balowanie do rana, to mówię tak raczej z
      przymrużeniem oka niż z rzeczywistego żalu.Wychodzę z domu, spotykam się ze
      znajomymi i nikt nigdy o żadnych ambicjach mi nie wspomniał.przeciwnie,niektórzy
      bardzo mi tej mojej "stabilizacji" zazdroszczą.Natomiast niektórzy cieszą się,
      że się nie zmieniłam - czego znów nie rozumiem.Bo kim się niby miałam
      stać?Realizuję się tak samo jak przed urodzeniem Igi, po prostu inaczej dzielę
      mój czas. I jest mi dobrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka