bo ona mi bezczelnie syna rozpieszcza, a jak potem on krzyczy żę chce a ja
nie pozwalam to ja jestem niedobra. i on tez, bo krzyczy. pytam się ja kto go
nauczył???? babcia mówi żę ja.
ale do rzeczy
wczoraj i dzis zauważyłam -po kilkudniowej dokładnej obserwacji, żę Kuba jak
tylko widzi babicę natychmiast do niej leci -cokolwiek by robił. nieważne czy
bawi się ze mną czy sam, czy je , czy mu pampersa zmieniam - leci i krzyczy,
wspina się do niej na ręce i wymaga zwiedzania mieszkania.
więc babcia pokazuje mu pieska za oknem, - w porządku
pokazuje mu pieska w tewizorku i pozwala go pogłasakć - mniej w porządku - ze
względu na moją wadę wzroku nie chcę żęby był blisko tego wstrętnego pudła
sadza go na komodzie obok miski z owocami i pozwala gniesć owoce, gryźc
mandarynki ze skórką - zupełnie nie w porządku - i tylko mówi nie wolno
Kubulek tego jeśc, po czym niosą mi mandarynki, jabła, banana i pada tekst:
mama, kuba będzie jadł

a doskonale wiemy obie żę przed chwilą jadł obiad i
nie wciśnie w siebie ani kawałeczka,
dziś pozwloiła mu bawić sie moimi notatkami do egzaminu -twierdząc że
przeciez on chce i mam mu kupić kredki żęby sobie rysował bo on już umie
no ja nic o tym nie wiem......
poza tym nosi go na rękach bez przerwy, kuba przy niej nie umie bawić się
sam, krzyczy jak tylko dotyka ziemi, ale najgorsze dla mnie jest to, żę
on....woli babcię niż mnie

no tak, bo ja usiądę znim na podłodze i będę
się bawic, a babcia pozwoli w kuchni wziąc nóz do rączki - "przecież
uważąm".....
po raz kolejny dziś powiedziałam jej co myslę o noszeniu go na rękach i
obraziła się i poszła - jutro rano jak zwykle przyjdzie i nie weźmie kuby na
ręće - mówiąc do niego: kubus mama nie pozwala babci cię nosić....
pomoże na jakiś tydzień - potem znowu razem z dziadkiem przystąpią do akcji:
rozpieszczanie wnuka
najgorsze w tym jest to, że Kuba umie i powienien bawić się na podłodze, bo
jest duzy i ma juz skłonności do garbienia się poza tym wciąz chodzi o to
nieszczęsne napięcie mięśniowe - noszenie wciąz na jednej ręce, nie pomaga
mu w wyrównaniu napięcia....
serce mi się dzis ścisnęło jak moje dziecko płacząc a raczej wrzeszcząc bo
czegoś mu nie dałam poszło do babci zamiast przytulić się do mojego
ramienia...
jest mi trudno sprzeciwić się babci bo co dwa tygodnie jeżdzę do szkoły -
jeśli odmówi to nie pojadę bo nikt znim nie zostanie,
nie możemy się na razie wyprowadzić bo po prostu brak nam kasy, zresztą nawet
nie ma gdzie bo jakoś nic do wynajęcia nie ma....
babcia jest pewna żę robi dobrze -przeciez nic złego się nie stało -
faktycznie nic, tylko zniszczył mi już kilka drogich sercu pamiątek, bo
babcia pozwoliła się pobawić.....
no dobra, dośc o babci. ja jestem pogdna, bezkonfliktowa, nie umiem
prowokować, ale dziś naprawdę podniosłam głos, zabrałam Kubę do sypialni i
udowodniłam babci że mozna go uspokoić bez noszenia na rękach i pokazywania
niedozwolonych rzeczy.....
no i co? skutek na tydzień, a co potem? moja teściowa to niewyuczalny
przypadek....