Dodaj do ulubionych

2,5 letnie dziecko w pociągu a nocniczek:)

    • witka55 Re: 2,5 letnie dziecko w pociągu a nocniczek:) 21.03.06, 20:41
      A może pomysłem byłoby pójście z dzieckiem i nocniczkiem do toalety w wagonie I
      klasy. Tam powinno być czyściej i więcej miejsca.
      • ibulka Re: pociągowe toalety 21.03.06, 22:29
        Jeżdżę pociągami nierzadko, i muszę wam powiedzieć, że wcale kibelki nie
        wyglądają już tak, jak jeszcze kilka lat temu! smile Nie jest to może
        pomieszczenie pierwszej czystości, ale nie ma moczu na desce, papieru
        porozwalanego po całym kiblu itd.
        Może trafiałam na kulturalnych współpasażerów, a może naprawdę sytuacja nie
        jest już tak tragiczna, jak nam się wydaje...? wink)

        P.S. Tak samo, jak w pociągowym kibelku, zarazki są w sklepie, przedszkolu,
        kościele... Nie uchronimy przed tym ani siebie, ani dziecka, więc po co
        odsatwiać ceregiele??
    • olik7 Re: 2,5 letnie dziecko w pociągu a nocniczek:) 22.03.06, 09:33
      Nie wkurzaj się Pati na kogoś komu przeszkadza kupanie przed publicznością w
      pociągu. Sama jestem mamą, podróżującą wszelkimi środkami komunikacji i nie
      wyobrażam sobie, żeby serwować komuś takie atrakcje.
      Poza tym jest subtelna różnica pomiędzy przewinięciem niemowlaczka a kupaniem
      2,5 latki. Jakoś nie wyobrażam sobie korzystanie w tym wieku z nocnika, toaleta
      i sedes to raczej odpowiednie miejsce dla dziewczynki w tym wieku.
    • karina1974 Re: 2,5 letnie dziecko w pociągu a nocniczek:) 22.03.06, 12:12
      Mam małe dziecko, dużo z nim podróżowałam pociągiem (od maleńkości, ze tak
      powiem) i owszem jak była maleńka to przebierałam jej pieluchę w przedziale, bo
      nie było gdzie (w zwykłym- pytałam o zgodę współpasażerów), ale jak tylko mała
      przestała nosić pieluchy to nie przyszło mi do głowy, żeby mała załatwiała się
      w przedziale.
      Zawsze mąż szedł z nią do ubikacji, obojętnie jaka była - a podróżowaliśmy i w
      przedziale dla matki z dzieckiem i w zwykłych...i różnymi pociągami.
      Jeśli nie chcesz obskurnych toalet to jedź I klasą. Niestety (lub stety) od
      załatwiania potrzeb jest ubikacja.
    • doris991 Re: 2,5 letnie dziecko w pociągu a nocniczek:) 22.03.06, 13:06
      Hi, w zeszłym roku w wakacje jechałam z córką wtedy miała 2,5 roku z W-wy do
      Kołobrzegu no i wzięłam nocnik, zawsze wychodziłam z nią na korytarz przy
      kibelkach , fakt trochę nami rzucało ale wolałam to niż kibel zwłaszcza że mam
      odruch wymiotny jak tam wchodzę - w życiu mi nie przyszło do głowy żeby moje
      dziecko miało załatwić się w przedziale. No i sama ni chciałabym też być
      świadkiem takiej sceny- mało przyjemny widok dla każdego- nie ważne czy ja
      matka czy nie.
      • ibulka Re: :))) 22.03.06, 14:28
        Autorka wątku już nam nie odpisuje, zapewne zabrakło argumentów - nikt się z
        nią nie zgadza wink) Pozostaje nam tylko czekać na komunikat w Wiadomościach -
        'Młoda mama z małą córeczką urządziła awanturę w pociągu na trasie Gdańsk -
        Wrocław, z powodu braku entuzjazmu pozostałych pasażerów na robienie kupy przez
        jej dziecko w przedziale...' wink)
        • anna_geras Re: :))) 22.03.06, 19:25
          Gdyby mnie ktos probowal wyprosic z przedzialu bo dziecko musi zrobic kupe to
          to chyba bym padla ze smiechusmile
          Co do przdzialu dla matki z dzieckiem to jest to tak jak z miejscem w autobusie
          dla matki z dzieckiem na reku- moze usiasc kazdy ale uprzywilejowanej mamusi
          trzeba ustapic, co nie zmienia faktu oczywiscie,ze kupe robimy tylko w
          ubikacji!!!
          • ibulka Re: :))) 22.03.06, 22:05
            Aniu, nie zapominaj o tym, że kible pociągowe są niesamowicie brudne, i lepiej
            nasmrodzić współpasażerom w przedziale - dla własnej wygody wink)

            Polecałabym kupno samochodu.
            • acorns Re: :))) 22.03.06, 23:36
              > lepiej nasmrodzić współpasażerom w przedziale - dla własnej wygody wink)

              Ja bym wolał w czasie podróży srającą dwulatkę dwa razy po trzy minuty niż
              przez 10 godzin obleśną babę wypryskaną dezodorantem za 8 zł z bazaru czy
              faceta prześmiardniętego fajami na wylot razem z ubraniem. Czasami można też
              trafić na spoconego grubasa, który nie myje się już trzeci tydzień i tyle samo
              czasu nie zmieniał ciuchów. Może się zdarzyć też pierdzący pies, mogą się
              trafić panowie pijący wódkę i zagryzający wędzoną rybką. Czy w obliczu tych
              wszystkich wspomnianych atrakcji kupa dwulatki czymś aż tak strasznym żeby nie
              można było wytrzymać tych kilku minut? Po prostu podróż środkami transportu
              publicznego niesie za sobą pewien dyskomfort, dlatego moim priorytetem było
              kupno jakiegokolwiek samochodu, kupiłem, od tamtego czasu korzystam z
              transportu publicznego bardzo rzadko, w samochodzie nic mi nie śmierdzi, nikt
              mnie nie wali siatami po łbie, nikt mi nie depcze po butach, nikt się na mnie
              nie pcha, żaden pijak nie pieprzy głupot ani nie spiewa - jest OK. I polecam
              każdemu.
              • mama_kotula Re: :))) 22.03.06, 23:41
                Acorns, a powiedz mi w takim razie czym się dla ciebie różni smrodząca
                dwuipółlatka od pani, która właśnie wpadła na pomysł, aby w przedziale zmienić
                sobie podpaskę? Dodam, że i ta dwuipółlatka, i ta pani są osobami
                uprzywilejowanymi, bowiem pani jest matką, dwuipółlatka dzieckiem i obie jadą w
                przedziale dla matek z dziećmi do lat 4.
                Bo że różnią się wiekiem, to logiczne. Ale nic z tego nie wynika.
                • acorns Re: :))) 23.03.06, 00:35
                  > Acorns, a powiedz mi w takim razie czym się dla ciebie różni smrodząca
                  > dwuipółlatka od pani, która właśnie wpadła na pomysł, aby w przedziale
                  > zmienić sobie podpaskę?

                  W tym przypadku to chyba tylko aromatem że tak się wyrażę.
                  Nigdy jeszcze nie spotkałem pani zmieniającej podpaskę w przedziale. A
                  wszystkich innych o których wspomnałem już spotykałem.
                  • mama_kotula Re: :))) 23.03.06, 00:49
                    acorns napisał:
                    > W tym przypadku to chyba tylko aromatem że tak się wyrażę.
                    > Nigdy jeszcze nie spotkałem pani zmieniającej podpaskę w przedziale. A
                    > wszystkich innych o których wspomnałem już spotykałem.

                    No to będę drążyć dalej: wyobraź sobie, że wysadzasz swoją córkę na nocniku na
                    środku przedziału (oczywiście o wypraszaniu pasażerów nie ma mowy, to jasne). W
                    tej samej chwili jedna z obecnych pań zaczyna zmieniać podpaskę, bo - jak
                    informuje, toaleta jest za brudna. Albo, żeby było jeszcze fajniej, zaczyna
                    zmieniać tampon. Co robisz w takiej sytuacji? Zasugerowałbyś pani, że miejsce
                    na tego typu zmiany jest w toalecie, choćby nie wiem, jak była brudna?
                    • acorns Re: :))) 23.03.06, 01:11
                      > tej samej chwili jedna z obecnych pań zaczyna zmieniać podpaskę, bo - jak
                      > informuje, toaleta jest za brudna. Albo, żeby było jeszcze fajniej, zaczyna
                      > zmieniać tampon.

                      Jeśli tej pani nie przeszkadzałaby moja obecność to jej sprawa. Niech sobie
                      zmienia. Patrząc na panienki lejące na widoku pod wiejskimi dyskotekami
                      zakładam, że sytuacja ze zmianą podpaski przy ludziach jest realna.
                      Jak do tej pory najbardziej szokującą rzeczą jaką widziałem w pociągu była
                      grupowa masturbacja żołnierzy. Wracałem z kibelka i poszedłem o jeden przedział
                      za daleko. Żołnierze niezbyt się tym najściem przejęli.
                      • prosta.krosta Re: :))) 23.03.06, 01:14
                        acorns napisał:

                        > Patrząc na panienki lejące na widoku pod wiejskimi dyskotekami

                        Acorns, litości big_grin
                      • mama_kotula Re: :))) 23.03.06, 01:21
                        acorns napisał:

                        > Jeśli tej pani nie przeszkadzałaby moja obecność to jej sprawa. Niech sobie
                        > zmienia.
                        I w ten sposób dajesz przyzwolenie na coś, co powinno się odbywać w bardziej
                        odpowiednim ku temu miejscu, prawda? Tak samo jest z sikaniem czy kupkaniem,
                        jeśli chodzi o dziecko starsze niż niemowlę. Chodzi mi o to, że nie każdy jest
                        takim liberalnym acornsem, śmiem twierdzić nawet, że jesteś przypadkiem
                        unikalnym.
                        A, za przeproszeniem, zakrwawiona ci.. również różami nie pachnie.

                        > Jak do tej pory najbardziej szokującą rzeczą jaką widziałem w pociągu była
                        > grupowa masturbacja żołnierzy.
                        big_grinDDDD
                        Fakt, w toalecie nie zmieściliby się. Ale nie sądzę, żeby robili coś takiego,
                        gdyby inne osoby siedziały razem z nimi w przedziale. Chociaż może się mylę, w
                        końcu to żołnierze wink))
                        • acorns Re: :))) 23.03.06, 12:34
                          > Chodzi mi o to, że nie każdy jest
                          > takim liberalnym acornsem, śmiem twierdzić nawet, że jesteś przypadkiem
                          > unikalnym.

                          Nie o liberalizm chodzi tylko o to, że pociągowe kible są obleśne, śmierdzące i
                          niedobrze się robi na samą myśl o wejściu tam. I to nie tylko w pociągach, ale
                          też na plażach, w parkach, na skwerach. Taką bardachę czuć z kilkunastu metrów
                          nieraz i że niby ja tam mam wejść albo moja córka? A co my jesteśmy w kolonii
                          karnej? Wydalanie to taka sama życiowa czynność jak jedzenie, spanie czy seks.
                          Czym więc się różni sranie w brudnym kiblu od jedzenia przy zażyganym stoliku?
                          Usiądziesz z jedzeniem przy takim stoliku albo dziecko posadzisz? Pewnie nie. A
                          na brudny kibel chcesz go sadzać?

                          > Chociaż może się mylę, w końcu to żołnierze wink))

                          No bez przesadysmile Ja też byłem żołnierzem, ale takich akcji to u nas nie było.
                          • jolunia01 Re: :))) 28.03.06, 23:02
                            acorns napisał:


                            > Wydalanie to taka sama życiowa czynność jak jedzenie, spanie czy seks.
                            > Czym więc się różni sranie w brudnym kiblu od jedzenia przy zażyganym
                            stoliku?

                            Świetne po prostu. Aż żałuję, że jednak kupiłeś ten samochód, bo może byś sie z
                            tą panią umówił na szybki numerek w przedziale, w którym dziecinka akurat
                            bedzie srała. Wyproszeni współpasażerowie mogliby drzwi pilnować, żeby wam ktos
                            nie przeszkodził.

                            >
                            >
                  • prosta.krosta Re: :))) 23.03.06, 00:49
                    Kiedys sporo jeździłam, jak starsze dzieciaki były małe. Zabierałam ręczniki
                    jednorazowe, papier, staraliśmy się usiąść blisko wc (nie na tyle jednak
                    blisko, żeby smierdziało lub abyśmy słyszeli trzaskające drzwi).
                    Prawda, w toaletach jest zawsze brudno i mokro, a dzieciak nie raz i nie dwa
                    protestował a to bojąc się "dziury w ubikacji" przez która widać przecież tory,
                    albo bał się - pociąg podczas jezdy telepie się i trzęsie. Albo też protest
                    tyczył się ogólnie panującego brudu. I nie pomaga tu często wytarcie ubikacji i
                    rozłożenie papierowego ręcznika.
                    Zawsze jeździliśmy I klasą. Czasami o dziwo, toalety były posprzątane - jednak,
                    im bliżej końca podróży, tym brudniej.
                    Nigdy nie brałam nocnika (zbędny bagaż), nie bardzo sobie wyobrażam załatwianie
                    się w przedziale.
                    • mama_kotula Re: :))) 23.03.06, 00:58
                      Protest dziecka odnośnie załatwiania się w pociągu tyczy się przede wszystkim
                      nieznanego miejsca, wiele dzieci tak ma, że wali tylko na własny nocnik.
                      Co do brudu, nie byłabym taka przekonana, że dzieciom przeszkadza. Przeszkadza
                      nam. Z tego, co się orientuję, dzieci lubią się babrać w różnych świństwach.
                      Inną sprawą jest odór w takich toaletach publicznych, który faktycznie powoduje
                      grymas obrzydzenia u większości dzieci.
                      • prosta.krosta Re: :))) 23.03.06, 01:02
                        Pisząc brud mam na myśli zaszczaną podłogę, porozrzucane podpaski, strzępy
                        papieru toaletowego.Moim przeszkadzało.
                        • mama_kotula Re: :))) 23.03.06, 01:07
                          prosta.krosta napisała:

                          > Pisząc brud mam na myśli zaszczaną podłogę, porozrzucane podpaski, strzępy
                          > papieru toaletowego.Moim przeszkadzało.

                          A widzisz, dobrze, że o tym piszesz, bo ja się z czymś takim - poza zaszczaną
                          podłogą - nie spotkałam, może jeździmy innymi pociągami smile)). Dodam, że w ciągu
                          ostatnich paru lat się wiele w tych kiblach obskurnych na plus zmieniło.
                          Papierek jest, i ręczniki papierowe bywają big_grinDD ale mokra połoga to przykry,
                          nadal irytujący fakt big_grinDD
                          • prosta.krosta Re: :))) 23.03.06, 01:12
                            No. To ekstra mama_kotula, że PKP i jej kible taką transformację przeszła.
                            Prawie jak załoga Dżi...
                        • ibulka Re: kresko 23.03.06, 11:49
                          Jeżdżę dość często pociągami, 2 klasą, i naprawdę w kibelkach nie spotykam
                          porozrzucanych podpasek i zaszczanej podłogi!!
              • niepytana Facet? 23.03.06, 00:06
                Ty jestes facet? Bo przewaznie faceci to gadaja do rzeczy i logicznie, a tu
                wyzej kotula Ci udowodnila ze w Twojej wypowiedzi powyzej zabraklo logiki. No
                chyba ze to tatus dziecka robiacego kupke do nocniczka w podrozy hehehehehe. A
                swoja droga to Twoje opisowe zapachy mozesz ewentualnie porownac do dziecka
                ktore zrobilo kupe w pieluche albo w majtki a nie do sytuacji gdzie wyprasza
                sie pasazerow z przedzialu zeby dziecko moglo sie skupic na robieniu kupy.

                acorns napisał:

                Czy w obliczu tych
                > wszystkich wspomnianych atrakcji kupa dwulatki czymś aż tak strasznym żeby
                nie
                > można było wytrzymać tych kilku minut?

                Kupa dwulatki to nic groznego w porownaniu z postawa mamusi dwulatki na tym
                watku hehehehehe.


                PS. Moj syn jeszcze w wieku 2.5 lat nosil pieluchy, ale jakbym w takiej
                sytuacji nawet zobaczyla ze zaczyna "produkcje" to bym go zaraz w podskokach
                wyprowadzila na korytarz zeby tam ewentualnie dokonczyl "zabieg" ze wzgledu na
                uszanowanie wspolpasazerow.
                • acorns Re: Facet? 23.03.06, 00:39
                  > A
                  > swoja droga to Twoje opisowe zapachy mozesz ewentualnie porownac do dziecka
                  > ktore zrobilo kupe w pieluche albo w majtki a nie do sytuacji gdzie wyprasza
                  > sie pasazerow z przedzialu zeby dziecko moglo sie skupic na robieniu kupy.

                  No to przecież parę postów wyżej powiedziałem, że wypraszanie ludzi z
                  przedziału to jednak nie jest dobry pomysł. Niech się Młoda skupia przy
                  publice. Ja bym w takiej sytuacji nie wyszedł bo mi jeszcze coś podpieprzy z
                  torby. A wiadomo co to za jedna? (nie obraź się Patimama, nie oskarżam Cię o
                  złodziejstwo, ale spójrz na to z punktu widzenia osoby zupełnie obcej, która
                  Cię widzi pierwszy raz w życiu w tym przedziale).
                  • falka32 Re: Facet? 23.03.06, 09:50
                    ja nie rozumiem, czemu pomysł "wyproszenia" ludzi z przedziału spotyka się z
                    takim oburzeniem. Przecież ewidentnie nie chodzi o to, że ludzie komuś
                    przeszkadzają, czy że MUSZĄ wyjść, bo mała nie może mieć publiki, tylko chodzi o
                    zwykłą prośbę, w interesie współpasażerów: "Muszę wysadzić dziecko, proponuję,
                    żeby państwo po prostu na chwilę wyszli, żeby nie narażać państwa na widoki i
                    zapachy". Nie ma to nic wspólnego z wypraszaniem.
                    Ja nadal skłaniam się ku zdaniu Acornsa: dopóki nie ma w pociągach i toaletach
                    publicznych przewijaków i odpowiedniego standardu higienicznego, będę przewijać
                    dziecko tam, gdzie się da to zrobić wygodnie i czysto. Bez względu na to, czy
                    inni uważają to za odpowiednie miejsce. Ja uważam, że pociągowe kible są właśnie
                    jednym z najmniej odpowiednich miejsc dla dzieci.

                    A tych, którzy zamierzają szerokim łukiem omijać dworzec we Wrocku zpowodu
                    przejazdu dziewczyny z dzieckiem i nocnikiem, zapytowuję grzecznie, czy
                    szczające i rzygające po całym dworcu nury są dla was za małym hardkorem i
                    dopiero wizja dziecięcego nocnika jest tym, co naprawdę was przejmuje grozą?
                    • lola211 Re: Facet? 23.03.06, 09:59
                      To pojdzmy dalej i sami zalatwialjmy sie w przedziale, dlaczego tylko dziecko
                      ma miec ten komfort?
                    • ibulka Re: falko 23.03.06, 11:52
                      Tak się składa, że żygających i szczających oblechów na dworcu Wrocławskim
                      idzie ominąć, a srającą 2,5 latkę w przedziale już gorzej...
                      Poza tym wykupuję miejscówkę i nie mam zamiaru wychodzić z przedziały tylko
                      dlatego, że jakaś mamusia nie może dziecka na 15 minut do kibla wyprowadzić.
              • ibulka Re: acorns 23.03.06, 11:46
                Acorns - a nie lepiej sobie kupić samochód???
                Wtedy nie będziesz musiał wąchać tanich perfum z bazaru, które faktycznie są
                ohydnie smrodliwe, ale wiesz - nie każdego stać na Gabrielę Sabatini, nie
                będziesz musiał wąchać grubasa, który się 3 dzień z rzędu nie myje, nie
                będziesz musiał wąchać pierdzących psów, oraz kup dwulatek, które nie są już
                niemowlętami.

                Przepraszam, ale gdyby ktoś wyprosił cię z przedziału, bo jego dziecko właśnie
                teraz będzie wymiotować, to byłbyś zadowolony??? Czy zostałbyś wąchać przez te
                3 minuty żygowiny jakiegoś dzieciaka???

                Nie chcesz wąchać smrodów ludzkości - kup sobie samochód, a jak nie kupisz, to
                ewentualnie klipsa na nos. Widzisz, ty nie chcesz wąchać obleśnych grubasów, a
                ja kup dwuletnich dzieci. Ty grubasom nakazałbyś się myć, a ja mamom dwuletnich
                dzieci wysadzać je w toalecie.

                Pozdrawiam.
                • acorns Re: acorns 23.03.06, 12:40
                  > Acorns - a nie lepiej sobie kupić samochód???

                  Oczywiście że lepiej. Kupiłem natychmiast jak tylko mogłem. Właśnie po to żeby
                  nie mieć takich atrakcji w podróży.

                  > Czy zostałbyś wąchać przez te 3 minuty żygowiny jakiegoś dzieciaka???

                  Zostałbym. No bo ja wyjdę a mamusia w międzyczasie mi coś z torby może ukraść.

                  > Ty grubasom nakazałbyś się myć, a ja mamom dwuletnich dzieci wysadzać je w
                  > toalecie.

                  Nie nakazałbym. Jeśli decyduję się na jazdę jakimś transportem publicznym to
                  wyrażam zgodę na obecność śmierdzieli. A naprawdę wolę już tę kupę dwulatki od
                  papierosów marki "Fajrant", które współpasażer namiętnie pali co 10 minut i
                  wraca obsmrodzony do przedziału wypuszczając jeszcze resztki dymu.

                  • lola211 Re: acorns 23.03.06, 12:50
                    > Zostałbym. No bo ja wyjdę a mamusia w międzyczasie mi coś z torby może
                    ukraść.
                    >
                    Rownie dobrze matke moga okrasc, gdy bedzie z nocnikiem do kibla posuwala.Chyba
                    ze zamierza tenze z zawartoscia dowieźć w przedziale do celu podrózywink.
                    > Nie nakazałbym. Jeśli decyduję się na jazdę jakimś transportem publicznym to
                    > wyrażam zgodę na obecność śmierdzieli. A naprawdę wolę już tę kupę dwulatki
                    od
                    > papierosów marki "Fajrant", które współpasażer namiętnie pali co 10 minut i
                    > wraca obsmrodzony do przedziału wypuszczając jeszcze resztki dymu.
                    >
                    A nie ma wagonow dla niepalacych?
                    • acorns Re: acorns 23.03.06, 12:59
                      > A nie ma wagonow dla niepalacych?

                      Są przedziały. Ale co mi po tym że mi nie będą palić w przedziale jak wrócą
                      prześmiardnięci tym smrodem na wylot i zasmradzają sobą cały przedział.

                      Ja bym się cieszył jakby zrobili przedziały dla nieśmierdzących. A tak na
                      poważnie to do każdego składu powinien być doczepiany wagon przyjazny dzieciom -
                      czyli fajnie pomalowany w środku, gdzie np. 3 przedziały byłyby połączone w
                      jeden i to byłaby świetlica, gdzie byłybt odpowiednio przygotowane toalety,
                      gdzie byłby dyskretny przedział dla matek karmiących piersią. Jak mi ktoś
                      załatwi posadę dyrektora PKP to tak będzie.
                      • ibulka Re: popieram 23.03.06, 14:41
                        Tu popieram acornsa - można by zrobić kilka takich wagonów. Nie mówię o
                        doczepianiu ich do każdego pociągu, ale na przykład na okres ferii zimowych i
                        wakacji... Wtedy przecież w pociągach roi się od małych obywateli...
    • mama_kotula O matko... :))))) 23.03.06, 10:05
      W pierś się biję, dziś rano się od własnej rodzicielki dowiedziałam, że w
      młodym wieku niespełna dwóch lat osobiście waliłam kupsko na nocnik umieszczony
      na środku peronu 2 na wrocławskim dworcu.
      Czuję, że powinnam wycofać wszystko, co do tej pory napisałam ;-DDDDDDDDD
      • ibulka Re: O matko... :))))) 23.03.06, 11:53
        Nie kochana, sr.. na dworcu, a sr.. w przedziale, to różnica... wink))))))
        • mama_kotula Re: O matko... :))))) 23.03.06, 12:06
          ibulka napisała:

          A jak mi jeszcze mama opowiedziała, że miałam wtedy zwyczaj scenicznego
          rozgłośnego stękania, i uciekania z nocnika z obs... tyłkiem, to mi się słabo
          ze śmiechu zrobiło wink)
      • hedonistka Re: O matko... :))))) 23.03.06, 11:59
        No super pomysl.
        A zakladajac, ze jestem w ciazy i siedze w owym przedziale dla matki z
        dzieckiem, i aromat gówna spowoduje, ze zechce mi sie puscic pawia, to jak
        rozumiem droga autorka wątku nie bedzie miala nic przeciwko, abym zrobila to w
        przedziale zamiast w toalecie?
        Wyjme sobie miske i narzygam, no co, jestem w ciazy to mam prawo, przeciez nie
        bede chodzila do smierdzacej toalety, przeciez nie bede narazala swojego
        nienarodzonego dziecka na takie bakterie....

        • ibulka Re: Hedonistko 23.03.06, 12:14
          Otóż to smile)
          Niestety wg. autorki wątku, która już z nami niestety nie dyskutuje, zawsze
          możesz wyjść z przedziału... wink)

          mamo_kotula - buahahaha smile)))
          • am55 Re: Hedonistko 23.03.06, 14:29
            qurcze żeby napisała którym pociągiem będzie jechać żeby była możliwość
            ominięcia tego przedziału wink)))
            • ewandr Re: Hedonistko 24.03.06, 02:52
              am55 jeśli dziecko poczuje potrzebę dopiero po przesiadce we Wrocławiu, to
              większe jest prawdopodobieństwo, że cały wagon będziesz musiała ominąćsmile Z
              pociągów jeżdżących w stronę Ziemi Kłodzkiej, tylko jeden na dobę ma w składzie
              wagony z przedziałami
    • uhu_an a co by bylo gdybym 23.03.06, 18:55
      ja zdjela majty i zrobiła kupę w przedziale. a co! dzien swira! fajnie by bylo.
      twoja niunia musialaby to wąchać.
      • ibulka Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))) )))))))))) 23.03.06, 20:54
        No, bo pociągowe kible takie brudne i obrzydliwe, a co to tam powąchać 15 minut
        czyjeś gówienko! wink)))
    • zebra12 Da się to zrobić! 24.03.06, 06:18
      Można posadzić dziecko w toalecie PKP na nocniku. Ale trzeba to zrobić na
      zamkniętej klapie sedesowej. Na niej stawiamy nocnik, sadzamy dziecko i już.
      Można też jeszcze pokryć papierem toaletowym ta klapę, żeby dziecko nóżki na
      czystym trzymało, jeśli jest taki syf. Tylko trzeba dziecko trzymać!!!! W końcu
      pociąg jedzie.
      • irmelin Re: Da się to zrobić! 24.03.06, 09:07
        Posadzić dziecko na nocniku, nocnik na klapie no dla mnie bomba....smile)))))))))
        2 miesiace temu jechałam z moim synkiem pociągiem na szczęście robi jeszcze w
        pieluchy...ale ja miałam przypadek, podarałam rajstopy i chciałam się przebrać
        w toalecie pociagowej...żałuje że mąż został w przedziale z dzieckiem bo jak
        Boga kocham nie dawałam rady sama...zastrzegam z góry, jestem szczupłą, jeszcze
        młodą i "gibką"kobietą a takie wygibasy robiłam w tej "toalecie" ...cała
        podłoga była przepraszam obsikana, zero klapy, na desce..szczątkowa kupa ciany
        syficzne...nie była się na nawet na czym wesprzećsad(wiem, wiem...można umyć
        ręce, są wilgotne chusteczki...ale sam fakt wejścia z dzieckiem i nocnikiem do
        takiego przybytku woła o pomstę do nieba...
        Ludzie co mi przeszkadza robiący kupskobobas,,,jak mama dziecka przeprosi
        zapyta czy można?czy Wy ...mam na mysli tych oburzonych robicie kupska pachnace
        jaśminem...wiem wasza kupa nie cudza ale wyluzujmy ciut ciut...
        Oburzona bym była jakby dzieciaczek nawalił klocka a obok istniała czysta ...no
        dobra w miarę czysta toaleta a nie chlew...

        Pozdrawiam
        • ibulka Re: irmelin 24.03.06, 09:26
          1. Jeśli mama zapytałaby czy by to mi nie przeszkadzało, lub czy mogłabym
          ewentualnie na chwilę wyjść - odpowiedziałabym, a co, to by zależało od formy,
          w jakiej mama pyta...
          2. Jeśli toaleta jest czysta, to powiedziałabym mamie, żeby jednak udała się do
          tej toalety, bo przedział nie jest miejscem do robienia kupy...
          3. Jeśli mama poprosiłaby o wyjście tonem rozkazującym i jeszcze na sprzeciw
          reagowała takimi argumentami i w taki sposób, jak w postach w tym wątku, to
          zaśmiałabym się jej w twarz i jeszcze po konduktora poszła, a nie jestem do
          końca przekonana, czy pozwoliłby dziecku rżnąć w przedziale...
          4. A po za tym - mama, która napisała posta o tym nocniku na klapie -
          (przepraszam, nie pamiętam nicka) - czyli jak się chce sobie poradzić, to
          można... :] Ale po co się trudzić?
          • irmelin Re: ibulka 24.03.06, 10:58
            zgadzam się w caluteńkiej rozciagłoścismile))))))))))))))
            • madziaro1 Re: ibulka 25.03.06, 22:59
              a ja się tak zastanawiam, dlaczego autorka wątku nie wymyśliła, żeby to ona
              wyszła z dzieckiem i nocnikiem na korytarz w pobliże wc, jak już tak bardzo do
              tej ubikacji nie chce wchodzić - chociaż ta opcja też nie jest najlepsza. Wydaje
              mi się, że chyba lepiej, żeby z przedziału wyszła ona z dzieckiem, niż pozostałe
              6 osób. Jakoś mi się to bardziej logiczne wydaje... ale może to ja się mylę wink.
              A tak mi się przypomniało, że jak to jest, że moi rodzice potrafili ze mną,
              małym dzieckiem, jechać w radosnych latach 80tych, pociągiem z okolic Katowic do
              Mrągowa na Piknik Country, czasami jechało się na korytarzu, bo ten pociąg był
              tak zapchany, i jakoś dawali sobie radę. Pamiętam jak dziś trzymanie na rękach
              nad ubikacją... jakoś się dało. A teraz naprawdę te ubikacje w pociągach nie są
              takie strasznie złe, przejechałam rok temu pół Polski pociągiem, i korzystać z
              toalety trzeba było i jakoś żyję, i nic mi nie wyrosło wink
              • ibulka Re: madziaro 25.03.06, 23:06
                Otóż to!
                Ja też mówię, że już teraz kible pociągowe wcale nie są takie, jak były ileśtam
                lat temu...
                No a autorka wątku zbyt wygodna jest... wink)
    • mamafisi Re: 2,5 letnie dziecko w pociągu a nocniczek:) 27.03.06, 13:48
      Proponuje w ramach protestu żeby wszysy zaczęli sr.. w przedziałach. Wtedy nie
      tylko w kiblach będzie syf...
      • prosta.krosta Re: 2,5 letnie dziecko w pociągu a nocniczek:) 28.03.06, 00:33
        Ja bym jednak zaczęła się zastanawiać, czy owa młoda osoba mająca wykonać
        czynność fizjologiczna na środku przedziału, a będąc obserwowana nieprzyjaznym
        wzrokiem współpasażerów wygonionych na korytarz, przyklejonych do szyby
        przedziału od strony korytarza i tęsknym wzrokiem wpatrujących się w swoje
        miejsca siedzące, a wzrokiem złowrogim w mamusię i jej srającą pociechę - czy
        ta młoda osoba srająca zniesie ten psychiczny terror współpasażerów i czy zdoła
        kupencję wydusic ?!!
        • ibulka Re: prosta krosto 28.03.06, 13:32
          Małym dzieciom to zazwyczaj nie przeszkadza. Moja starsza córeczka potrafi bez
          problemu załatwić się pod krzaczkiem, gdy na placu zabaw są inne dzieci.
          (Chodzi mi o siusiu...)

          Myślę, że tej Młodej Istocie obecność współpasażerów nie będzie przeszkadzać,
          bo sądząc po pomyśle mamusi, jest to dziecko przyzwyczajone do takich
          atrakcji wink)
    • yaponka Re: 2,5 letnie dziecko w pociągu a nocniczek:) 09.04.06, 16:17
      Kobieto, jesteś nienormalna.
      A jak w sklepie twojemu dziecku zachce sie sr.. to wyprosisz wszystkich ze
      sklepu i posadzisz mu tyłek na nocnik? A jak chce mu sie sikac to sika na
      środku chodnika?
      Myślałam, że nawiedzone mamuśki gadajace o kupkach swoich bachorów i każące sie
      nimi zachwycać są najgorsze, ale widzę, że może być jeszcze gorzej.
      • ibulka Re: bachorów? 13.04.06, 16:15
        Może nie przesadzajmy...
        Żadne dziecko nie zrobiło nic złego, żeby nazywać je bachorem...
        • largecoffe Re: 02.09.06, 17:13
          Mam nadzieję, że założycielka wątku zdecyduje się na kupkowaniem w przedziale i
          zapłaci taki mandat, na jaki zasługuje. Są jeszcze, na szczęście, jakieś
          przepisy porządkowe i SOKiści. Kupa to kupa, dla postronnych tak samo wstrętna
          jest dziecięca jak dorosła. To tak, jakby rozważać, czy podczas eleganckiej
          kolacji dziecko może pierdzieć głośno przy stole od przystawek do deseru, o
          ile przy stoliku będą jeszcze inne matki z dziećmi.

          BTW Ostatnio w przedziale I klasy wawa-lublin pani wchodząc z dzieckiem
          zapytała, czy nie będzie mi przeszkadzało towarzystwo malucha. Nie
          przeszkadzało wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka