qamyczeq
10.05.06, 11:19
No właśnie, chciałabym dowiedzieć się, jak to u Was z tymi wizytami jest, a
chodzi mi o dzieci zdrowe. Lekarka mojego dziecka przyjmuje zdrowe dzieci
tylko dwie godziny w tygodniu. Mieszkam dość daleko od przychodni, więc
próbuję zawsze rejestrować małą telefonicznie (trzeba mieć wilekie szczęście
by się dodzwonić!) . Jeśli się już uda, najczęściej słyszę - "nie ma już
miejsca, trzeba prosić panią doktor, żeby przyjęła bez numerka". I to
strasznie mnie wkurza - "prosić". Człowiek czuje się zawsze jak na łasce! A
p. doktor,przyjmie w końcu, ale nie dość, że "na wariata", bo przeciez bez
numerka, to jeszcze z pretensjami, że się człowiek nie zarejestrował, mówiąc
przy okazji: ":następnym razem proszę się rejestrować". I koło się zamyka.
Szlag mnie trafia, bo potrzebuję skierowanie do ortopedy, a wiem już teraz,
że będą problemy, żeby się do niej dostać. Czy u Was jest podobnie? Czy
służba zdrowia wszędzie w Polsce tak beznadziejnie funkcjonuje?