Niecałe 3 latka - beksa

18.05.06, 09:11
Mam pytanie: czy dzieci w tym wieku mają jakiś marudząco - płaczliwy etap?

Inka jest dzieckiem pogodnym, bardzo rzadko było nam dane słyszeć jej płacz,
kiedy upadła, uderzyła się, przewróciła - też przeważnie nie płakała tylko
otrzepywała się i biegła dalej.
Ostatnio musi sobie popłakać. Wręcz na siłę wyszukuje sobie powód i się
nakręca - najpierw szloch wymuszony, bo np. mama pierwsza doszła do drzwi
pokoju a to ona chciała być pierwsza, potem szloch przechodzi w bardzo
żałosny płacz z fontanną łez i trwa, trwa i trwa... Nie pomaga przytulanie,
zagadywanie, musi się wypłakać i tyle. Po wszystkim przychodzi i się przytula
mówiąc "maruda już poszła!".
Przez ostatnie 3 dni nasz powrót z placu zabaw wyglądał następująco: Inka się
przewróciła i w bek, że boli nóżka (na pewno mocno nic nie mogło jej boleć).
Masowałam, całowałam, przytulałam, ale nic nie przynosiło ulgi. Inka skuliła
się gdzieś w kącie i rozkoszowała własnym wyciem. Pytałam czy bawi się dalej
czy ma zamiar płakać. Odczekiwałam 5 min po czym brałam mokre stworzenie na
ręce i szłyśmy do domu. Wyła całą drogę i w dom u jeszcze ze 20 min.

Czy to jeszcze bunt 2-latka? Czy Wasze 3-latki też są takimi beksami? Czy
moja mała nadrabia lata bez łez?
    • tynia3 Re: Niecałe 3 latka - beksa 18.05.06, 11:52
      Może przeżywa coś mocno (jakieś wydarzenie z domu np. rozstania z mamą czy tatą)
      i próbuje zwrócić na siebie uwagę? Ja bym próbowała rozumieć, pocieszyć,
      przytulać, r.o.z.m.a.w.i.a.ć, a jak już na pewno zaobserwujesz, że to taki ot,
      płacz dla płaczu, to może zignoruj, pozwól na "płaczliwy etap", aż sam przejdzie.
      pzdr
    • fify Re: Niecałe 3 latka - beksa 18.05.06, 15:38
      emonik napisała:

      >mama pierwsza doszła do drzwi
      > pokoju a to ona chciała być pierwsza, potem szloch przechodzi w bardzo
      > żałosny płacz z fontanną łez i trwa, trwa i trwa... Nie pomaga przytulanie,
      > zagadywanie, musi się wypłakać i tyle.

      u mnie mój syn robi dokładnie to samo, tzn. płacze, gdy zamiast jego ja cos
      pierwsza zrobie. z tego co troche poczytałam, w tym wieku dziecko zaczyna
      rozumiec, ze moze samo cos zrobic i wymyslec, na tym etapie rodzi sie
      jego "ja".cieszy sie ze od niego moze tyle zależec, staje sie samodzielne i
      niezależne. gdy na początku mój syn płakał i próbował wymuszac cos na mnie, tez
      go tuliłam, próbowałam uspokoic, ale to nic nie dawało. popłakał sobie a potem,
      po kilku minutach zapytałam go o zupełnie cos innego, by odwrócic uwage od
      poprzedniego zdarzenia. jak to nie pomagało, to po prostu mówiłam do niego, ze
      moze sobie płakac, ale i tak nie wymusi tego co chce. i wiem, ze tłumaczenie w
      chwili jego "ataku złości" nic nie daje. po prostu - tak jak napisałas- musi
      sie wypłakac.

      > Czy to jeszcze bunt 2-latka? Czy Wasze 3-latki też są takimi beksami?

      moze to byc bunt dwulatka, zwłaszcza, że mógł nadejsc troche później (tak u nas
      było)

      doskonale Cie rozumiem, bo na każde "widzi mi sie" mojego syna, zaczynam tracic
      coraz wiecej cierpliwości sad. ale licze, że przejdzie i będzie oki.

      pozdrawiam

      • emonik Re: Niecałe 3 latka - beksa 18.05.06, 21:54
        Dzięki za rady.
        Na szczęście morze łez napływa tylko raz dziennie - i nie jest to histeria -
        więc postaram się jakoś to przetrwać, pewnie minie.
        Mam tylko nadzieję, że w przedszkolu nie będzie płaczu o byle co i moja do
        niedawna ciągle uśmiechnięta Inka pozostanie ciągle uśmiechniętą Inką smile
        A może za dużo bym chciała...
        Pozdrawiam!
        • emonik Re: Niecałe 3 latka - beksa 18.05.06, 21:56
          Acha, jeszcze coś.
          Inka strasznie przeżywa jeśli ktoś jest od niej lepszy - np. szybciej biega i
          ją wyprzedzi. Uczymy ją przegrywać, ale na razie z dość marnym skutkiem.
          Nie macie takich problemów?
    • fify Re: Niecałe 3 latka - beksa 20.05.06, 19:33
      nie. nie zaobserwowałam braku sztuki przegrywania, ale myśle ze to nic złego.
      nauczy sie jeszcze jak pójdzie do przedszkola.wtedy będzie musiała
      współpracowac z innymi dziecmi i dzielic sie.a wydaje mi sie, ze w zyciu jest
      masa dosrosłych ludzi, którzy nie umieją przegrywac - jedni lepiej znoszą
      przegraną, inni gorzej

      pozdrawiam
Pełna wersja