mój synek ma półtorej roku. Kiedy był sporo młodszy kilka razy załatwił sie na
nocniczek. Do niczego go nie zmuszałam, poprostu siadał na nocnik, ściągałam
mu pieluszke i robił kupe. Ale trwało to tylko kilka dni. Zdaje sie taka
zabawe sobie wymyslił, i szybko mu przeszło.Jako ze miał wtedy jakies 10
miesiecy, kiedy zaczal plakac na nocniku zrezygnowalismy z wysadzania
go,.Uznalismy ze to chyba za wczesnie,tym bardziej ze po tym paro dniowym
"incydencie" nocnik wzbudzał w nim dosłownie spazmy.
No a teraz do sedna.Kilka dni temu mały przyniósł mi nocnik, sciagnał spodenki
i na nim usiadł. Idąc za ciosem zdjełam mu pieluche i wysadziłam, bijąc przy
tym gromkie brawo! Od tamtej pory młody co jakis czas sam siada na
nocniku.Jednak o załatwieniu se do niego nie ma mowy.Posiedzi chwilke, sam
sobie brawo bije, a potem szybciutko wstaje i idzie sie załatwic gdzies w kąt
- najchetniej w przedpokoju pod drzwiami

Próbowałam juz stawiac nocnik
dokladnie w miejscu gdzie z uporem maniaka sie załatwia, ale on go poprostu
odnosi do pokoju i dalej robi swoje. Myslicie ze to za wczesnie na nauke
nocnikowania? Przyznam szczerze ze juz mi zbrzydło pranie dywanów. Trwa to juz
jakies 5 dni, a w nocniku nie wyladowała ani kropelka!!!
Zakładam mu majtki bez pieluchy,myslałam ze moze gdy poczuje dyskomfort to
załapie.Ale on sobie zmoczone majtki poprostu sciaga. Przyznaje - nie wiem czy
zrezygnowac jeszcze na jakis czas, czy dalej próbobwac mu tłumaczyc, i biegac
za nim z nocnikiem próbując "złapac" ten moment. Bardzo licze na wasze opinie.