nic konkretnego nie je

15.09.06, 14:26
z natury nie jestem panikara w kwestii chowania mojej 1,5 rocznej corci, ale
ostatnio zaczynam sie denerwowac.
wcale absolutnie nie je miesa zupek obiadow i takich tresciwych rzeczy. tylko
kaszki, serki jogurty itd a jak nie zje caly dzien to tez nic sie jej nie
stanie, na pewno sama nie zawola.
Proponuje jej rozne rzeczy ale zawsze jest na nie, troche mnie to juz martwi.

Agata
    • mamusia111 Re: nic konkretnego nie je 15.09.06, 16:21
      Witam.Przechodzę dokładnie ten sam problem z corcia w tym samym wieku.To chyba
      przejściowy problem,wiadomo dzieci mają swoje widzi misie.Dodam że zawsze
      chętnie jadła obiadki siadanka .Teraz domaga się mamby,ale ostro walcze by
      zjadła wpierw cos porządnego a potem może być mamba.Przekonywanie by jadła
      jednak niedaje rezultatu,jeśli jest głodna to coś tam zje,ale nie tak jak
      robiła to wcześniej.Myśle że trzeba to przeczekać,delikatnie oczywiście
      namawiając dziecko do jedzenia.Bo przecież nikt nielubi jak "wpycha"mu się na
      chama.Mam nadzieje że szybko ten stan wróci do normy,i nasze dzieciątka zaczną
      z chęcia jeść.
      Pozdrawiam Ewelina
    • emwu55 Re: nic konkretnego nie je 15.09.06, 18:57
      ciesz się, że to jada bo Tymek nie je nic od 2 dni. Kaszka to moje marzenie a
      gdyby zjadł obiad to chyba bym poszła na pielgrzymkę.
      • afryka11 Re: nic konkretnego nie je 15.09.06, 20:44
        nie wiem czy wszystkie dzieci tak mają ale moje tak. przede wszystkim 2-latek.
        Mniej więcej zaczął gdy miała tak jak Twoje dziecko, ok.1,5 roku. A więc: pezz
        kilka dni głoduje - dosłownie, wypija tylko baaaardzo dużo płłynów. Potem kilka
        dni robienia zapasów - w brzuchu lądują niesamowite ilości kiełbas, sera,
        mięcha. Potem mamy dni jogurcików ( tylko te do picia), żelków, słonych
        paluszków. Kiedyś zarzucałóam sobie , żę moje dziecko źle się odżywia. Ale w
        sumie to bilans miesięczny jest całkiem dobry - pochłonie wszystko co mu
        potrzebne. Synek jest na 97 centylu we wzroście i w wadze, czyli tylko trójka
        na sto w jego więku jest większa ( a proporcje długości do szerokości idealne)-
        to gdyby znalazła się super mama, która napisze, że dziecko należy dobrze i
        regularnie odżywiać. Ja jestem zdania, że nasz ( dziecka również) organizm
        domaga się potrzebnych składników. Czasem są one w mięsie, czasem w jogurcie, a
        czasem nawet w czekoladzie. Pozdrawiam serdecznie, jestem pewna,. że dziecku
        przyjdzie niebawem ochota na coś konkretnego.
        • nicole369 Re: nic konkretnego nie je 16.09.06, 18:36
          No cóż - moja 2, 5 latka je tylko: slodycze, serki waniliowe, słone przegryzki,
          ziemniaki i pieczywo z drobiowym pasztetem. Raz na m-c zje zupe pomidorowa,
          innej nie tknie, z owoców tylko banany, warzyw żadnych. Strasznie mnie to
          gryzie, bo jest pulchna, a nie rośnie, ma tylko 85 cm wzrostu.
          • bezi Re: nic konkretnego nie je 16.09.06, 19:22
            To może nie dawaj jej słodyczy i słonych przegryzek, to może wtedy zje coś
            zdrowszego i będzie szczuplejsza.
            • nicole369 Re: nic konkretnego nie je 17.09.06, 10:24
              Wtedy nie zje nic, oprócz mleka. Takie odchudzanie nie bardzo mi leży. O to
              właśnie chodzi, że nic u nas nie daje głodzenie, podsuwanie atrakcyjnie
              wyglądających porcyjek, nowości - ja nic nie rusza. Ciagle słyszę tylko "nie
              ciem".
              • kfiacikkfiacik Re: nic konkretnego nie je 17.09.06, 12:30
                Wydaje mi się, że jak dziecko jest zbyt pulchne w stosunku do wzrostu, to
                spokojnie może przez kilka dni pojeść tylko produkty mleczne. Słone przegryzki
                i słodycze są w zasadzie bezwartościowe, dostarczają tylko kalorii. Zdrowiej
                pewnie będzie, jak zje mniej, ale sensownych rzeczy.
                Moja siostrzenica je podobnie - wcina prawie wyłącznie słodycze i na nic innego
                nie ma apetytu. Ale ona dla odmiany jest chudziutka. Wiem, że dzieci mają swoje
                żywieniowe dziwactwa (mój synek też nie je modelowo), ale niejadek, który
                zapycha się słodyczami, to już tradegia - jedzenie śmieci to nie jest jedzenie.
              • katklos Re: nic konkretnego nie je 17.09.06, 15:01
                Mimo to słodyczy "zamiast" bym nie dała...
                • nicole369 Re: nic konkretnego nie je 17.09.06, 19:35
                  ja jej nie daję zamiast, dostanie czasem małego wafelka albo biszkopta.
                  Pilnuję, żeby nie dostawała od innych, ale wiecie jak jest u cioci i
                  babci...Najgorsze jest, że jak dostanie np. mały serek na deser, to domaga się
                  kolejnych 3 - ech. Tym sie napcha i nie je do wieczora. Na mleku i suchych
                  pyrach dziecko też mozna utuczyc, to nie kwestia słodyczy, bo tych nie jest az
                  tak dużo na codzień. Po prostu mam takie dziecko, dla ktorego zamiast zupki
                  jarzynowej, atrakcyjniejsza jest sucha bułka.
                  • weronikarb Re: nic konkretnego nie je 18.09.06, 09:07
                    nicol to nie jest jeden wafelek, czy maly biszkopcik.

                    Moj synek uwielbia slone przekaski, slodyczy prawie wcale - jest wielki dzien
                    jak zje.
                    Danonki nieraz na jedno posiedzenie zje 4

                    Tez woli suchy chleb niz z maslem
                    Jednak on wazy 12 kg przy 92 wzrostu wink

                    Zakazalabym slodyczy, gdyby nie jadl tresciwych rzeczy - a ja niemam czego
                    zakazac, bo slone przekaski teraz to daje najwyzej raz w tygodniu aby sie nimi
                    nie zapychal.

                    Takze przejrzyj dokladnie menu malej, bo mnie sie cos nie zgadza w tym jednym
                    wafelku smile
    • lindan Re: nic konkretnego nie je 25.09.06, 14:25
      Witam,
      Ja też mam niestety ten problem. Od czasu wielkich upałów w lecie mój synek
      stopniowo przestaje jeść. Właściwie nie je już wogóle obiadów, czasem wcisne mu
      kotlecika, zup nie chce, żadnych warzyw iowoców. Nie chce pic soków ze świerzych
      owoców również. No nie wiem już co wymyslać bo tylko nie nie i placz. Jego menu
      jest tak ubogie że aż strach myśleć z czego czerpie taką siłę bo temperament
      ogromny. Czasami zje kanapke z miodem lub serkiem białym, garsciami je płatki
      zbożowe ale na sucho, troche danio ale tylko waniliowe i to chyba dlatego że sam
      łyżeczką je, lubi bardzo kakao i pije litr dzinnie soku pomarańczowego, ostatnio
      pieke mu z ciasta francuskiego kwadraty do raczki i to jeszcze je. Czasami mam
      ochote wyć - z czego to moje dziecko ma rosnąć. A i wszystkie spodnie mu wisza
      na tyłku a że ma dosyc papusną buźke to do szału mnie doprowadzaja komenterze że
      on jest w sam raz. Goły nie chodzi na spacerach a w domu do kąpieli to skóra i
      kości. No nic idę szykować obiad może dzis uda się wcisnąc znów kotleta .Pozdr.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja