Dodaj do ulubionych

Re:postinor-skutki

IP: *.* 04.04.01, 17:21
Z tego co widzę wszystkie uważacie, że postinor nie jest środkiem antykoncepcyjnym więc o co się kłócić?I ja się z tym zgadzam.Zakładam jednak, że mogą pojawić się sytuacje w których to jedyny ratunek(np.pękła prezerwatywa).Zresztą o ile mi wiadomo postinor jest na receptę.Lepiej uważać.Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 05.04.01, 08:23
      Moim zdaniem na pękniętą prezerwatywę jest jeszcze jedna metoda - poczekać parę miesięcy i zobaczyć, co z tego będzie. Może śliczne, różowe, kochane dzieciątko?
    • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 05.04.01, 14:31
      Agato zgadzam się z Tobą.Niestety nie zawsze można sobie pozwolić na więcej dzieci (z różnych przyczyn).Dlatego korzysta się z prezerwatyw.Ja osobiście stawiam na jakość warunków w których wychowuje się dziecko a nie na ilość dzieci.Napewno śledzisz na bierząco wieści ze świata i słyszysz ile niechcianych dzieci staje się ofiarami rodziców.Mnie to przytłacza.Nie rozumiem jak matka może zabić własne dziecko!Pobić,okaleczyć!Dlatego lepiej zapobiegać.Pozdrawiam
    • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 05.04.01, 17:11
      maszaja też zapobiegam, ale trzeba moim zdaniem odróżnić środki zapobiegawcze od wczesnoporonnych. Nie jestem maniaczką, kiedyś uważałam, że brzuch kobiety to jej własność, ale z biegiem czasu coś mi się zmieniło. Bardzo starannie dobieram metody zapobiegania ciąży. Nie akceptuję postinoru. Też mnie załamują tragedie niechcianych dzieci, ale przecież my tu nie mówimy o jakichś wyrodnych matkach, tylko o SOBIE! Skoro masz już jedno dziecko, to i drugie chyba przyjmiesz, prawda?
    • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 06.04.01, 16:09
      Agato tak mam dziecko i kocham je nad życie.A też było "wpadowe".Niestety póki co jestem na utrzymaniu rodziców, którym się nie przelewa i na drugie dziecko nie mogę sobie teraz pozwolić.Dopóki nie staniemy na własnych nogach mój synuś powinien zostać jedynakiem.Jak mówię stawiam nie na ilość a na jakość.Postinoru nie pochwalam.
      • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 06.04.01, 16:26
        Uważam taką postawę za relatywizm moralny. Chyba, że zapłodniona komórka jajowa to dla Ciebie nie człowiek. Jeśli uznajesz działanie postinoru za wczesnoporonne (a chyba tak jest, skoro go nie pochwalasz), to jest to stanowczo relatywizm moralny. Po prostu przymykanie oczu na zabijanie. Zaznaczam, że nie jestem z rodziny Radia Maryja
        • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 06.04.01, 17:55
          Postinor przyjęty zaraz po stosunku zagęszcza śluz i nie dopuszcza do zapłodnienia.Masz rację to chyba kwestia moralności.Ja jestem bardziej realistką niż ideowcem.Chcę abyś mnie dobrze zrozumiała-nie pochwalam tego, ale jestem sobie w stanie wyobrazić sytuacje, które mogą zmusić do wzięcia postinoru.
          • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 06.04.01, 19:56
            Urodzilam i przyjelam juz dwoje, trzeciego nie chce po prostu nie chce, a przed braniem pigulek musze sie wyleczyc ze skutkow dwoch porodow. Dlatego postinor ratuje mi zycie i nie wpedzam sie w paranoje mysleniem o zygotkach jako o ludziach, bo zanim stanie sie plodem, ma zawiazki skrzelowe oraz ogon, a postinor dziala jeszcze wczesniej.
            • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 07.04.01, 05:44
              Yoda zgadzam się z Tobą.
            • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 07.04.01, 14:48
              Yoda poczytaj sobie troche wiecej, zanim zaczniesz pisac takie bzdury.
              • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 07.04.01, 18:46
                o czym? o zaplodnieniu? o zygotach? o tym ze zygotka na zawiazki skrzeli i ogon? Jesli uwaza sie ze czlowiek sensu stricte jest od chwili poczecia to co z tymi komorkami jajowymi i plemnikami, ktore marnoja sie, tam przeciez siedzi ludzki material genetyczny...Nie lubie jak do dyskusji fizycznych wtraca sie ideologia, a o postinor gdzie dziewczyny sie maja pytac. To legalny srodek w Polsce, jesli komus ideologicznie nie pasuje, to niech nie czyta. Pigulki sa niedopuszcalne wedlug Kosciola chcialam zauwazyc, prezerwatywy rowniez. A postinor uzywalam raz i mam nadzieje ze ostatni, bo nic w tym przyjemnego, ale lekarz w gabinecie nie wszystko ci powie, dlatego dobrze ze sie dziewczyna zapytala. A biolog jestem doksztalcac sie nie musze.
                • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 07.04.01, 21:19
                  O wczesnoporonnym dzialaniu tego g...a, i nie chodzi tu o ideologie, ale jako biolog powinnas to wiedziec doskonale.A jako polonista, przypomne Ci, ze "uje" sie "nie kreskuje".Nie trzeba bedzie uzywac positonoru, jesli wczesniej uzyje sie mozgu :-))).Bo przeciez ruja nie dotyczy chyba gatunku ludzkiego??? prawda?
                • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 08.04.01, 19:27
                  Mam pytanie do Anny.Masz dzieci?Planowane?Czy używasz środków antykoncepcyjnych?
                  • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 09.04.01, 04:02
                    Mam dziecko, planowane :-)))). Uzywam srodkow antykoncepcyjnych, ale nie wczesnoporonnych! Wiecej dzieci nie planuje, ale w razie gdyby tak sie mialo zdarzyc na pewno nie uzyje positonoru, bo mysle, ze i o to Ci w pytaniu chodzilo :-)
                    • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 09.04.01, 08:28
                      no i dobrze ze nie uzyjesz widocznie stac cie na dziecko w razie czego. Ja uzyje. A antykoncepcje stosuje, bywa jednak ze zawodzi i nie ma to nic wspolnego z ruja. Dyskusja se zrobila scisle ideologiczna, wiec juz sie nie odezwe, ale ciesze sie ze ktos mnie tak szybko rozgryzl- orgiastyczna Yoda, ktora nawet po polsku pisac nie umie, co tym bardziej swiadczy o jej glupocie. Postinor jest dozwolony powtarzam. zeby miec z tego dylemat moralny trzeba miec taka defonicje, ze czlowiek zaczyna sie w momencie zaplodnienia. Ja do zarodkow i zygotek nie mam uczuc osobistych, jak jeszcze pomysle, ze 50% ciaz usuwa sie w momencie miesiaczki, kobieta nawet o tym nie wie, to ten zlepek komorek w ogole do mnie nie przemawia. Chociaz wiedzac ze jestem w ciazy, nie poddalabym sie aborcji. Kazdy czlowiek ma takie momenty ze gotow jest przyjac dziecko, u niektorych trwa to cale zycie, u mnie nie. Mam tyle ile uwazam, ze moge, a i tak mysle, ze wielu ludzi w mojej sytuacji i na tyle by sie nie zdecydowalo. Kolejnego nie chce teraz, choc moze za pare lat po pekietej prezerwatywie wzrusze ramionami i poczekam co bedzie. Teraz wezme postinor. Wiem ze to srodek wczesno poronny, wiem tez ze do godziny po porodzie NIE dopuszcza on do zaplodienia, a nie usuwa, gdyz wlasnie okolo godziny zajmuje plemnikom dotarcie do jajowodow. Ale tak czy inaczej, co z tego, ze jest to srodek wczesnoporonny?
    • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 09.04.01, 08:59
      To smutne ale ideologią się dziecka nie wykarmi.Więc Anno jeżeli przyjmuje się tabletki antykoncepcyjne również może dojść do zapłodnienia.Przeważnie kobieta nie wie,że jest w ciąży i bierze pigułki dalej.A do czego to może doprowadzić( nie musi)?Otóż do poronienia!Biorąc postinor też nie wiesz czy doszło do zapłodnienia.Zgadzam się z Yodą-zygota, czy może dwie komórki połączone ze sobą (które dopiero po tysiącach podziałów i innych skomplikowanych procesach stają się zarodkiem ludzkim)nie są człowiekiem.Aborcję,a więc świadome usunięcie istniejącej ciąży potępiam.Coś mi sę wydaje,że nie przekonamy się wzajemnie.
      • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 09.04.01, 09:21
        Maszacos mi tu nie gra. Jeśli dwóch połączonych komórek nie uważasz za człowieka, to dlaczego "postinoru nie pochwalasz", jak byłaś łaskawa wcześniej zauważyć?
    • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 09.04.01, 17:48
      Po pierwsze i najwazniejsze stac mnie na myslenie. Owszem ideologia sie dziecka nie wykarmi, ale tez nikt nikogo do tego nie zmusza. Jesli nie potrafisz poradzic sobie sama ze soba i zeby nie posiadac dzieci musisz uzywac positonoru, to moze czas sie nad soba zastanowic. Mam jeszcze pytanie, kiedy w takim razie zaczyna sie zycie, jesli nie w momencie zaplodnienia i czym jest ludzka zygota zanim stanie sie zyciem??? I na koniec chcialam dodac, ze to nie ideologia przezemnie przemawia, ale sumienie, moralnosc i zwykla ludzka godnosc. Czy zastanawialyscie sie co by bylo gdyby wasi rodzice mysleli o was jako o zlepku komorek, nijakiej zygocie??? Ludzie przeciez nikt wam nie kaze powolywac nowego zycia.
      • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 10.04.01, 07:41
        Pragne przypomniec, ze postinor nie jest moja stala metoda antykoncepcyjna i jak dobrze sie wszystko ulozy za miesiac bede mordowac tylko niewinne komorki jajowe, ktore przy takim mysleniu tez sa zyciem. I nie bede musiala juz korzystac z tej formy interwencji przykrej dosyc, na szczescie dla mnie ie z powodow mordowania czegokolwiek. A wzielam wlasnie po to zeby nie powolywac zycia i wlasnie dlatego ze po przygodzie z peknietym lateksem pomyslalam troche i doszlam do wniosku ze teraz nie chce dziecka. Nie tam zaden zly czas, zawsze na dziecko jest zly czas. Po prostu nie mam na to teraz sily. Anno, a co by bylo gdyby moja mama wziela pigulke w tym samym miesiacu w ktorym mnie poczela? albo tata zalozyl prezerwatywe? Albo mama wyliczyla sobie ze dzisiaj sa dni plodne i nie poszla z tata do lozka? Staloby sie to samo, co gdyby wziela postinor, gdyby jednak ta prezerwatywa pekla... czyli nie byloby mnie, co pewnie dla ciebie byloby lepiej. powstaniezycia jest dzielem tak wielkiego przypadku, a jego trwalosc tak krucha, ze staram sie do niego nie przywiazywac. I nie dac zwariowac. Zdecydwanie bardziej wole postinor niz poczucie kleski, ze wpadlam, niz nawet mozliwosc rozwazania aborcji, niz zrezygowane nech sie dzieje co chce. Czy postinoru nie pochwalam? To nie tak. To bardzo silny srodek, dlatego nie chcialabym go wziac ponownie. Ale do samego leku nie mam stosunku emocjonalnego.
        • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 10.04.01, 11:32
          Anno, czy nie zastanawiałaś się kiedyś nad tak prostą sprawą, jak chęć współżycia dwojga kochających się ludzi. Po prostu współżycia, bez powoływania nowego życia. Jasne, powiesz, że od tego są środki antykoncepcyjne, niestety nie są one niezawodne. Sama jestem tego najlepszym przykładem, bo pomimo zażywania pigułek jestem właśnie w piątym miesiącu ciąży. Bardzo się z tego cieszę, bo akurat i tak w najbliższym czasie planowałam dziecko. Ale są ludzie, którzy w danej chwili nie mogą pozwolić sobie na godne wychowanie małego człowieka, na odpowiedzialność za niego. Czy w takim razie tacy ludzie mają zrezygnować z przyjemności, jaką daje im sex??? Dlaczego??? Jest on naturalną potzrebą każdego z nas. Co Twoim zdaniem powinni więc zrobić ludzie, których zawiodły środki antykoncepcyjne, a którzy nie mogą pozwolić sobie na posiadanie dziecka, gdyż nie są w stanie zapewnić mu godnych warunków egzystencji?? Może Ty masz jakiś inny sposób niż środki tzw. wczesnoporonne (o ile ludzie Ci są w tak dobrej sytuacji, że domyślają się "wpadki"). A może powinni poczekać na urodzenie się dziecka i oddać je do adopcji??? Chętnie dowiem się, jakie jest Twoje rozwiązanie.Marta
          • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 10.04.01, 14:12
            Otóż to, dlaczego nie poczekać i oddać je do adopcji? Przecież tak wielu ludzi czeka na taką szansę nie mogąc mieć dzieci. A dlatego nie, bo to już byłby wstyd oddać własne dziecko obcym ludziom.
            • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 10.04.01, 16:38
              no tak jak juz sie jest taka kobieta bez serca, to w sumie dlacvzego nie... pekla prezerwatywa, gonitwa mysli a potem zamiast spokojnie siegnac do torebki po postinor, pomyslec. Eee tam co sie bede przejmowac, najwyzej poczekam te 9 miesiecy, przeczekam mdlosci, puchniecie nog, ze spokojem patrzec na rozstepy, a potem wymeczyc sie kilkanascie godzin przy porodzie i podpisac papiery bo przeciez tyle ludzi czeka na dziecko. A dlaczego tyle dzieci czeka na adopcje? Tyle istot uposledzonych, nieszczesliwych, za duzych i zbyt nieladnych. U mnie juz jedno takie mieszka w domu. I dlatego jeslikiedyolwiek bede sie zastanawiac czy przypqdkiem nie wpadlam- siegne po postinor. A ludzie nieh czekaja dale, albo siech sie w koncu zdecyduja na tego chlopca z porazeniem mozfowym, albo te szescioletnia autystyczna dziewczynke.
            • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 10.04.01, 23:07
              nie wytrzymałam,chociażdługo próbowałam...tak-oddanie do adopcji jest lepszym rozwiązaniem niż zabijanie (likwidowanie)zygot-czy jak je tam nazywacie-miłośniczki wygodnego życia.myślę,że edziecko nie jest miejscem na dyskusje o tego typu środkach-tu się rozmawia o dzieciach a nie o tym jak się ich pozbywać,bo to przecież takie uciążliwe...ciekawe,że postinor jest dla was czymś innym niż aborcja...a moze nie?
              • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 11.04.01, 06:25
                Oddać Dziecko do adopcji - Agato łatwo Ci mówić. Ale czy kiedyś odwiedziłaś może Dom Dziecka?? Powiedz dlaczego jest tam tyle dzieci żyjących w nędzy, bez miłości, skoro tylu ludzi na nie czeka? Czy wiesz ile w Polsce trwa procedura adopcyjna?? Około dwóch lat. Co radzisz zrobić z dzieckiem przez ten czas? Wydaje mi się, że bardziej moralne jest w tym przypadku "usunięcie" tzw. zygoty (jakkolwiek o niej myślimy) niż narażanie narodzonego dziecka na tułanie od Domu dziecka do Domu Dziecka, zanim (o ile w ogóle) znajdzie nową rodzinę. Czy nie uważasz, że jednak zygota jest "mniej-życiem" niż niemowlę??Marta
                • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 11.04.01, 07:58
                  Marto, prawdopodobnie Yoda odpowiedziałaby bardziej precyzyjnie na Twój post, w którym zaznaczyłaś, że procedura adopcyjna trwa 2 lata. Chyba jest tak w przypadku, gdy dziecko jest porzucone a matka nie zrzekła się praw do niego. Jeśli matka podpisała odpowiednie papiery, to dziecko może pójść do rodziny, która chce je przyjąć, a cała procedura przysposobienia trwa w tym czasie.Myślę, że dyskusja o postinorze przybrała zbyt gwałtowny charakter. Muszę się chyba zgodzić z tym, że każda kobieta w swoim wnętrzu (umyśle i sumieniu) powinna o tym rozstrzygać. Jest to środek dozwolony w Polsce, więc użycie go pozostaje wyłącznie sprawą światopoglądu. Ja kiedyś być może nie zastanawiałabym się tak bardzo nad tym, ale odkąd mam dziecko nie wyobrażam sobie, abym mogła następnego dziecka się pozbyć. Może to stąd, że moja sytuacja materialna nie jest zła (choć nie rewelacyjna, zaznaczam). Widząc mojego Szymka cały czas myślałabym o tym drugim, jak wyglądałoby, jakie by było. Miałabym wyrzuty, że wybrałam sobie tylko jedno do kochania, a z drugiego zrezygnowałam. To wyłącznie moje zdanie. Dostrzegam tylko pewną niekonsekwencję w niektórych wypowiedziach, co mnie rozzłościło i sprowokowało. Uważam, że użycie postinoru jest sensowne i logiczne tylko wówczas, gdy kobieta nie uważa zapłodnionego jajeczka za początek życia ludzkiego. Nauka też się spiera na ten temat. Jeśli jednak kobieta uznaje to życie, ale mówi, że nie ma warunków, nie jest gotowa, chce mieć tylko jedno itp, to jest już moim zdaniem przestępstwo przeciwko sobie i temu dziecku. Przeprasza, za gwałtowność niektórych moich wypowiedzi. Nie chciałabym poróżnić się z nikim, bo na wiele tematów rozmawiamy i zgadzamy się ze sobą, wspieramy i potrzebujemy siebie nawzajem.PozdrawiamAgata
                  • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 11.04.01, 12:15
                    Dziecko, ktorego mama zrzeka sie praw w szpitalu idzie do adopcji natychmiast, rozprawy trwaja kilka tygodni i wtedy przyuszli rodzice juz moga dziecko odwiedzac, opiekowac sie nim, wybierac tapete do pokoju.....Nawet jesli dziecko nie ma wyjasnionej sytuacji, pozna je przysposabiac jako rodzina zastepcza. MOzna byc takze rodzina zaprzyjazniona, takim rodzajem cioci, ktora na sieta zabiera na weekendy i na wakacje. Porownywanie postinoru do aborcji jest o tyle ciosem ponizej pasa, ze aborcja jest nielegalna. Tak wiec nie jest dla mnie tym samym co srodek wczesnoporonny. Poza tym, jak juz napisalam, postinor wziety do godziny po stosunku nie usuwa zarodka, lecz zapobiega zaplodnieniu. Po trzecie wreszcie czy wykonalabym aborcje? Nie. Dlatego ze nie ma takiej potrzeby, gdyz wzielabym postinor. Gdyby jednak natura przechytrzyla mnie i bylabym w ciazy uznalabym jej wygrana i sprobowala sie dostosowac do nowej sytuacji. Mysle ze jest wiele czynnikow ograniczajacych posiadanie dzieci. Jednym z nih jestesmy my same, gdy czujemy lub nie czujemy radosc z perspektywy posiadania dziecka. Pieniadze sa nim rowniez, ale takze czas. Byc moze znalazlyby sie fundusze na wychowanie jeszcze jednego dziecka u mnie tym bardziej ze prawo zabrania eksmisji matek z malymi dziecmi, czy;i mozna poszalec.... ale co z czasem, gdy rodzice walczyliby zeby nie utonac? Co z rozmowami, zabawami? Zostalby zlobek, odbieranie jako ostatniego dziecka brak rozmow i zabaw. Ja mam troje dzieci, czy tez za chwile bede miala troje niech no wyrok sie uprawomocni.... i zawsze obok prezerwatyw bedzie postinor....
                    • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 11.04.01, 13:16
                      Chcialabym dolaczyc do zagorzalej dyskusji w temacie postinoru. Yoda-brawo za kliniczne, nieemocjonalne podejscie do tematu. Podoba mi sie twoj profesjonalizm. Reszta tez niczego sobie. Czy popieram postinor? Oczywiscie, ze nie. Ale sama raz go uzylam. I nie uwazam, ze jestem morderczynia! Nie uwazam, ze dokonalam aborcji! Zapobieglam ciazy. Jesli takowa mialaby byc. A dlaczego to zrobilam? Bo chcialam. Nie bylam w ciazy! Ta ciaza moglaby dopiero byc! A dzieki postinorowi jej nie bylo. Nie rozumiem wiec dyskusji, ze to zle, ze nieetyczne. Pozwolmy nam samym decydowac o naszym ciele, decydowac co dla nas jest etyczne i moralne a co nie jest. A postinor, pomimo tego ze jest silnym srodkiem, jest rowniez srodkiem zapobiegania ciazy. A nie jej usuwania!
    • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 12.04.01, 07:20
      Kliniczne, nieemocjonalne..... cyniczne, wygodnickie... Przeciez my tu nie rozmawiamy o kartoflach...
      • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 12.04.01, 08:30
        Dokladnie!Moze jestem niedouczona ale z nazwa tego specyfiku spotkalam sie dopiero tutaj.Zaciekawilo mnie cos - kilka mam przyznalo sie ze uzylo postinoru i ze do godziny nie jest to srodek wczesnoporonny ale niedopuszcza do zaplodnienia, skoro jest on tylko na recepte to jak w godzine zdazyly "obleciec" lekarza i apteke - pelny romantyzm!Pozdrawiam
        • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 12.04.01, 22:44
          o recepte mozna poprosic wczesniej, a nie latac po lekarzach, szczegolnie jesli czlowiek wie, ze prezerwatywy pekaja, nie wierze ze tak trudno to wymyslic....
          • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 13.04.01, 08:45
            jeden aspekt jest taki.... peka ci prezerwatywa, a ty lezysz sobie rozkosznie przy facecie, pelen romantyzm, eee... tam najwyzej bedziemy mieli dzidziusia, oppieka spoleczna mu zginac nie da, najwyzej sie do adopcji odda.... ale romantyzm zachowany.....Jest drugi aspekt sprawy- zostalam zgwalcona. Policja, koszmar i nagle uprzejma pani doktor, robiaca obdukcje, ktora zaproponowala mi postinor, wytlumaczywszy jak on dziala. Wtedy generalnie mialam klopoty z mysleniem w ogole, ale jedno wiedzialam na pewno- nie chcialam zadnego dziecka z zadnego gwalty, ani oddawac do adopcji, ani rodzic.... zostalo mi to oszczedzone dzieki pani doktor o trzeciej w nocy za co jej dziekuje...jest jeszcze trzeci aspekt tej sprawy. Mam wrazenie czytajac te dyskusje, ze wszystkie piszace tu dziewczyny kochaja dzieci. I te, ktore wziely postinor, nie zrobily tego z cynizmu czy wygodnictwa, albo dlatego, ze lubia, ale dlatego, ze sa przekonane, ze ani finansowo, ani psychicznie ie chca zmagac sie z ciaza i kolejnym dzieckiem. To wstretne, ze zwolenniczki naturalizmu okazuja sie tak nieludzkie i tak surowe feruja wyroki. Niech miara czlowieczenstwa nie jest przeciez to, w jaki sposob traktuje sie dzieci, ktorych nie ma, ale te ktore juz mamy. Sam fakt ze wchodzi sie na takie forum, ze szuka sie informacji, ze przyjmuje sie dzieci siwadczy dobrze o tych mamach. Dlaczego sa uwazane za cyniczki i wygodnickie?? Dlaczego nie jest to pozostawione ich wlasnemu sumieniu. Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem. ja po odchorowaniu tego silnego specyfiku czuje sie wolna , mam poczucie, ze pomimo tego ze zostalam wykorzystana, nie odebrano mi prawa kontroli nad wlasnym cialem. A nie ludzie beda mnie sadzic. Wierze, ze dzieci nie sa nasze, lecz nam dane, pozyczone na krotki czas, abysmy mogli je wypuscic jak ptaki przez szeroko otwarte okna z duza dawka milosci dla ludzi. Dlatego uwazam, ze kazda para powinna sama wedlug wlasnego sumienia wybierac, czy chca wychowywac jeszcze jedno piskle czy tez nie.
            • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 13.04.01, 09:54
              Brawo. Pieknie to opisalas. Czegos takiego brakowalo w tym watku. Dziekuje Ci za to. Zycze wesolych swiat.
    • Gość: guest Re:postinor-skutki IP: *.* 23.04.01, 11:32
      Witam po krótkiej przerwie.Piękne podsumowanie.Postinor nie jest dla mnie metodą jest ostatecznością.Zresztą wzięłam go tylko raz. Mojego synka kocham ponad życie a nie planowaliśmy dziecka.Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży nawet nie przyszła mi do głowy aborcja.Narazie jesteśmy na etapie układania sobie życia w trójkę.A nie jest lekko gdyż mój mąż kończy studia a ja jestem bezrobotnym magistrem filologii z półrocznym dzieckiem.Mieszkamy w akademiku na utrzymaniu rodziców.Nadmienię tylko, że żyjemy w Krakowie, który też tani nie jest.I jak w takiej sytuacji ryzykować i liczyć na to, że chociaż prezerwatywa pękła może nic się nie stanie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka