Zawiadamiam, że dzisiaj o godzinie 4:34a.m. moja córeczka skończyła 2 lata. Jako jubilatka z pewnymi przywilejami wyspała sie do godz. 9 (!) a ja razem z nią, następnie wysłuchała z uśmiechem odśpiewanego przez mamę "Sto lat", dostała prezenty do łóżka i nie omieszkała spostrzec również pozostawionego przy łóżku przez tatusia lizaczka, natychmiast go samodzielnie rozpakować i włożyć do buzi, przez co śniadanie spożywa bez entuzjazmu do teraz.Powiem to co Wy wszystkie - to niewiarygodne że już minęły dwa lata od chwili kiedy pierwszy raz usłyszałam słowo "córka" i zobaczyłam piskającą kuleczkę. A teraz, w tym momencie, przemądrzała osóbka z pewnością nie przypominającą kuleczki, z długimi włoskami, grzebie obok mnie w szufladzie taty, wyciąga szkic jakiejś instrukcji i cieszy się: "O kololowanka!!! Polysujemy???"

.