spacer jedynaka

IP: *.* 20.01.02, 22:28
Wyobraźcie sobie, co czuję w takiej sytuacji:wychodzę z moim dzieckiem na spacer, dziecko jest jedynakiem, spotykam inne mamy, babcie, nianie..., które podchodzą do mojego dziecka i zwracają się do niego: poproś mamusię, to urodzi ci braciszka albo siostrzyczkę. Moje dziecko patrzy na mnie ogłupiałe, a ja wiem, że ono nie będzie miało rodzeństwa, bo... zresztą, mniejsza o powody! Jak mam zareagować na takich natrętów spacerowych? Może znacie jakieś argumenty skutecznie zamykające usta "życzliwym", a jednocześnie pozwalające mi zachować twarz przed dzieckiem? Liczę na Waszą pomoc. Pippi_L
    • Gość edziecko: Gosiafka Re: spacer jedynaka IP: *.* 20.01.02, 23:07
      Ludziska to są jednak niemożliwe czasami.Odpowiedz jest równie odpowiednia jak pytanie.* A skąd pani wie czy mamusia może mieć jeszcze dzidziusia ?(powinno wprawić w zakłopotanie i może zmusi do myślenia)a dziecku ,nie wiem w jakim jest wieku ale może można już wyjaśnić że o dzisiusia się nie prosi mamy ,dzidziuś rodzi się z miłości .I wtedy kiedy mama i tata zachcą mieć dzidziusia raz jeszcze swoje dziecko poinformują jako pierwsze.Pozdrowionka i odporności życzę Gosia :hello:
    • Gość edziecko: rudka Re: spacer jedynaka IP: *.* 20.01.02, 23:22
      Wiesz co? Tacy życzliwi zawsze znajdą powody, by uprzyjemnić innym spacer. Znam te pytania, najpierw "a to kiedy drugie?", potem "a co byś wolał braciszka czy siostrzyczkę?", teraz stwierdzenia "a to się pani udało - parka!"(tak jak gdybym urodziła drugiego chłopca miałabym powód do zmartwienia). Aha, no i jeszcze "a dlaczego to synek taki duży i nie chodzi do przedszkola?", "taki malutki, pewnie niejadek?" i "czy nie za lekko ubrany?". Wybacz tę wyliczankę, ale chcę Ci powiedzieć, że na takich pytalskich naprawdę nie ma rady, zawsze coś sobie znajdą i nie trzeba się tym przejmować tylko z uśmiechem odpowiadać cokolwiek (oni i tak wiedzą swoje), albo zmieniać temat (rzucić hasło w rodzaju "on tak mało je" - gwarantuję, że nie będziesz musiała rozwijać - "pytalski" zrobi to za ciebie opowiadając o setce niejadków i sposobach na nich). Życzę większej radości ze spacerów.
      • Gość edziecko: Anias Re: spacer jedynaka IP: *.* 21.01.02, 00:18
        Przypomniała mi się pewna historyjka.Kiedy mieszkaliśmy kilka lat u moich rodziców w ciasnym pokoiku, była taka jedna "przemiła" sąsiadka, dobrze po 70-tce, która zamęczała mnie pytaniem "A kiedy będzie dzidziuś?". Za którymś razem uprzejmie odpowiedziałam pytaniem na pytanie: "A u Pani?". Jakoś już więcej mnie nie pytała.A.
        • Gość edziecko: guest Re: spacer jedynaka IP: *.* 21.01.02, 16:25
          skąd ja to znam..... mam Pippi L ten sam problem - mamy 2 letnią Olę, udane dziecko nie powiem, więc: no to teraz braciszek, albo no to teraz drugie trzeba itp. itd. drugiego nie będzie, choćbym i chciała, zresztą nie w tym rzecz, ale czasami jest mi przykro, bo niby dlaczego mam się każdemu tłumaczyć, że nie mogę.... nie możemy, że narodziny Oli to cud boski.... , strasi ludzie i tak nie rozumieją, dawniej niby to wszyscy mogli, nie możemy czyli egoiści pewnie nie chcemy.... trzeba wzruszyć ramionami, ale czasem własnie przykro.... maria
    • Gość edziecko: Agnieszka,mamaAniZosiJulki Re: spacer jedynaka IP: *.* 21.01.02, 20:48
      Pippi, nie mam odpowiedzi na tak nietaktowne odzywki, zawsze brakuje mi słów.Nie wiem czy Cię to pocieszy, ale żadna liczba dzieci nie chroni przed równie taktownymi tekstami. Ja mam trzy córki i już w drugiej ciąży słyszałam życzenia, żeby tym razen był to chłopak. Jedna z sąsiadek powaliła mnie tekstem, że "ludzie zawsze chcą mieć parkę". Ponieważ powtarzała to prawie zawsze jak mnie widziała, więc w końcu przemyślalam odpowiedź: "Nie zależy mi na parce, nie zamierzamy ich rozmnażać." Podziałało.Nasi przyjaciele zawsze chcieli mieć dużo dzieci. Los na początku obdarzył ich "parką" i słyszeli zewsząd: "no to wszystkie dzieci w domu". Kiedy spodziewali się trzeciego, sąsiadki nie mogły zrozumieć "Po co ?"Ja natomiast często słyszę, że chyba nie poprzestaniemy na trzech i będziemy dalej starać się o chłopca. Szlag mnie trafia, że moje córki wciąż są narażone na słuchanie, że są jedynie efektami ubocznymi nieudanych prób spłodzenia faceta. :gun:Na bliźnich nie ma rady, można się tylko nie przejmować, choć to trudne.:hello: Agnieszka
Pełna wersja