Gość: ATAX
IP: *.*
10.04.02, 07:51
Mój dwuletni synek zaczyna wykazywać niezwykły spryt, który objawił się wczoraj w następujacej sytuacji: Mały chciał sobie wysypac na łóżko zabawki więc po stwierdzeniu "Musze posprzątać ..." zdjął z łózka leżące tam: gitarę, trąbkę i cymbałki i połozył je po prostu na podłodze obok łóżka po czym poprosił żebym mu otworzyła pudełko. Na to ja stwierdziłam, że otworze dopiero wtedy jak pozbiera instrumenty z podłogi i odłozy na miejsce. Na to mój rezolutny dwulatek powiedział: "Ty podnieś" (nauczyła go tego babcia, która na takie polecenie skwapliwie je wypełnia), na co ja ze spokojem, że ja nie podniosę, a jak ich nie sprzątnie to nie otworzę pudełka. Moje sprytne dziecko pobiegło do drugiej babci (tamta z nami nie mieszka) i poprosiło o podniesienie zabawek z podłogi. Na szczęście teściowa nie porusza sie zbyt dobrze więc plan małego spalił na panewce. Niestrudzony malec pobiegł do tatusia i mówi: "Tatusiu, podnieś zabawki", ale tatus po moim ostrzeżeniu, że mały szuka jelenia, nie spełnił jego prośby. Synek wypróbował jeszcze repertuar pojekiwań i przymilań po czym zrezygnowany podniósł zabawki i zapytał: "Gdzie je odłozyć ?" Dostał pochwałę i pudełko z nowymi zabawkami zostało otwarte. Ale kombinator z niego niezły. Ciekawe czym jeszcze mnie zaskoczy ?A jak kombinuja wasze dzieci ?ATA