Gość: guest
IP: *.*
21.11.02, 12:54
Rzadko tu bywam, ale dzisiaj muszę się z Wami podzielić tym, co mnie spotkało dziś rano. Mój syn (zerówka)zaksztusił się cukierkiem NIMM. Szliśmy właśnie do przedszkola. Uderzałam go w plecy, podnosił ręce do góry, usiśnięcie okolic mostka też nic nie dało. Chwyciłam go i zaczęłam biec do najbliższego sklepu, żeby stamtąd wezwać pogotowie. W końcu dostał strasznych skurczy (to byo coś podobnego do odruchu wymiotnego) i super cukierek został wyrzucony. Piszę wyrzucony, bo poleciał z taką siłą, że znalazł się dwa metry dalej.... Nie mogę się jeszcze pozbierać. Jedna chwila, jeden głupi cukierek i mogło się stać coś okropnego ...Ala