Dodaj do ulubionych

Cukierek nimm2 - koszmar.....

IP: *.* 21.11.02, 12:54
Rzadko tu bywam, ale dzisiaj muszę się z Wami podzielić tym, co mnie spotkało dziś rano. Mój syn (zerówka)zaksztusił się cukierkiem NIMM. Szliśmy właśnie do przedszkola. Uderzałam go w plecy, podnosił ręce do góry, usiśnięcie okolic mostka też nic nie dało. Chwyciłam go i zaczęłam biec do najbliższego sklepu, żeby stamtąd wezwać pogotowie. W końcu dostał strasznych skurczy (to byo coś podobnego do odruchu wymiotnego) i super cukierek został wyrzucony. Piszę wyrzucony, bo poleciał z taką siłą, że znalazł się dwa metry dalej.... Nie mogę się jeszcze pozbierać. Jedna chwila, jeden głupi cukierek i mogło się stać coś okropnego ...Ala
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Cukierek nimm2 - koszmar..... IP: *.* 21.11.02, 13:03
      Ala wierze ze przezylas koszmar, ale czy to wina cukierka???Z pozdrowieniamiBeataCh
      • Gość: guest Re: Cukierek nimm2 - koszmar..... IP: *.* 21.11.02, 13:31
        Cukierek jak cukierek, mogło to być cokolwiek innego.Chyba nie chcesz powiedzieć, że to moja wina?!?! Ja nie widzę nic zdrożnego w dawaniu cukierków sześcioletniemu dziecku. To po prostu straszny wypadek, który na szczęście nie przyniósł nic złego. No może poza tym, że mój synuś prawdopodobnie nie będzie chciał przez co najmniej pół roku wziąć do ust niczego podobnego do cukierka owocowego.
        • Gość: beatach Re: Cukierek nimm2 - koszmar..... IP: *.* 21.11.02, 13:59
          Alu zle mnie zrozumialas.Wcale nie oskarzam Ciebie. To nie Twoja wina.Ale Twoj poprzedni post zrobil nieco antyreklame dla cukierkow NIMM 2, a przeciez, jak juz napisalas, moglo to byc cos innego.Wierze ze jestes po tym wszystkim jeszcze w wielkim szoku, ale nie podchodz do Swiata z taka opryskliwoscia.Ja nie chcialam Ciebie urazic.BeataCh
    • Gość: eBeata Re: Cukierek nimm2 - koszmar..... IP: *.* 21.11.02, 15:12
      Nie łudz się Alu, że na 1/2 roku będziesz miała spokój z cukierkami :-).Ale faktycznie tytuł ... też myślałam, że coś nie tak akurat z tymi cukierkami.Na szczęście dobrze się skończyło.
      • Gość: guest Re: Cukierek nimm2 - koszmar..... IP: *.* 21.11.02, 15:17
        Wlasnie, jak powiedziala eBeata, najwazniejsze, ze nic sie nie stalo. :bounce:Zycze Wam wszystkiego dobrego.BeataCh
    • Gość: AgnieszkaP. Re: Cukierek nimm2 - koszmar..... IP: *.* 21.11.02, 18:10
      Hej,a moze, zamiast sie zastanawiac czy ten post jest antyreklama cukierka, pomyslmy czy wiemy co robic w takich sytuacjach ?Dzieci moga sie zakrztusic wieloma rzeczami, w przypadku synka Ali jestem pewna ze zakrztusil sie on wlasnie tym nieszczesnym cukierkiem. W Kanadzie, gdzie mieszkam, przegladajac np. ogloszenia opiekunek dzieciecych szukajacych pracy, rzadko mozna znalezc ogloszenie w ktorym nie ma wzmianki o tym ze posiada ona swiadectwa ukonczenia kursu pierwszej pomocy. Wielu ludzi takiej opiekunki by nie zatrudnilo. Napisze krotko jakie sa glowne zasady postepowania w przypadku zakrztuszenia sie cialem obcym ...1. jezeli dziecko jest przytomne, kaszle, moze mowic/wydawac dzwiek - nie robimy nic ( czyli nie walimy w plecy - to jest nawet przeciwskazane w tym momencie ) natomiast KAZEMY KASZLECWalenie w plecy kiedy dziecko jest pozycji stojacej, czy siedzacej moze nawet pogorszyc sytuacje i spowodowac ze cialo obce wpadnie glebiej, do tchawicy.2. jezeli dziecko nie moze wydac zadnych dzwiekow, kaszel jest slaby i nieefektywny, nastepuje dusznosc, stridor ( swist oddechowy ), dziecko sinieje - wtedy musimy wkroczyc do akcji . Niemowlaki ( do roku ):kladziemy dziecko twarza w dol na swoim ramieniu, glowka podtrzymywana nasza dlonia, i nizej niz reszta ciala. Nasza druga reka uderzamy piec razy w plecy pomiedzy lopatkami. Nastepnie przekladamy ostroznie dziecko na plecki, glowa rowniez nizej niz reszta ciala, i wykonujemy piec pchniec, mniej wiecej w dolnej czesci mostka. I tak na zmiane az obstrukcja nie ustapi ( dziecko zacznie plakac, kaszlec, oddychac prawidlowo )Dzieci powyzej rokuWykonujemy tzw. Manewr Heimlich"adziecko moze stac, siedziec lub lezec.stajemy za dzieckiem, obejmujemy ramionami, i wykonujemy piec pchniec zacisnieta dlonia ( piescia ), pchniecia powinny byc skierowane do gory, w brzuch zaraz pod mostkiem, tam gdzie zebra lacza sie z mostkiem. Starac sie nie naciskac na zebra czy mostek aby zapobiec urazowi. Kontynuowac az cialo obce nie zostanie wydalone. Dziecko lezace - kladziemy na plecach, i rowniez wykonujemy takie same pchniecia "do gory" , w tej samej okolicy. Nie probujemy usunac ciala obcego z jamy ustnej "na slepo" -kiedy go nie widzimy. Usuwamy palcem tylko wtedy kiedy jest widoczne ( uwazac zeby go nie wepchnac z powrotem do gardla ) lub polecamy dziecku go wypluc.Po wszystkim dziecko moze wymiotowac.To tyle, pozdrowienia,Agnieszka :hello:
    • Gość: guest Re: To nie miała być antyreklama IP: *.* 25.11.02, 12:49
      To nie miała być antyreklama. Dopiero dzisiaj mogę myśleć i pisać w miarę sensownie. Ale i tak jeszcze nie otrząsnęłam się do końca. Muszę powiedzieć, że NIMM2 są jednym z dwóch rodzajów witamin, jakie moje dziecko może jeść, na wiele reaguje alergią (barwniki). Mamy w domu ładny mały młotek z żółtym trzonkiem, który wczoraj posłużył nam jako środek przeciw zakrztuszeniu się. Po prostu stwierdziliśmy, że będziemy wszystko, co podejrzane rozbijać, żeby od razu można było pogryźć. Mały się bije w piersi, że całego cukierka nie weźmie do ust, że jeśli ktoś go poczęstuje, to przyniesie do domu (w przedszkolu na urodziny dzieci częstują przeważnie twardymi, owocowymi).Przepraszam, że byłam opryskliwa, ale to było na prawdę dla mnie straszne przeżycie, a bardziej chyba świadomość, do czego mogło dojść. Przypomniała mi sie córka aktorki Ewy Błaszczyk, która zakrztusiła sie wodą i chyba do dzisiaj nie jest zdrowa.Pozdrawiam.Ala
    • Gość: Gosia1 Re: Cukierek nimm2 - koszmar..... IP: *.* 27.11.02, 13:32
      Alu, faktycznie mogło to być wszystko - mój mąż jak był mały zakrztusił się jabłkiem...Do pewnego momentu mąż uczył Krzysia ssać cukierki, bo jak twierdził - inaczej szybko popsują się ząbki. No i pewnego dnia w kinie Misiu odgryzł kawałek lizaczka i zgodnie z sugestią tatusia zaczął go ssać, coby ząbków nie popsuć. I to cholerstwo utkwiło Mu w gardle...Co przeżyłam, już wiesz. Udało mi się dosyć szybko, walnęłam Krzysia w plery tak, że aż jęknęło, ale lizak wyskoczył jak z procy! Od tej pory WSZYSTKIE cukierki, lizaki inne takie Misiu gryzie. Od razu po wzięciu do pysiaka. A męża pobiłam za taką głupią teorię, bo ja mam w nosie zęby (no nie całkiem, ale w takiej sytuacji...) - ważniejsze jest życie, bo zęby można wyleczyć, a życie? Trzymaj się kochana! I już uspokój, będzie dobrze.Gosia
    • Gość: apynia Re: Cukierek nimm2 - koszmar..... IP: *.* 28.11.02, 09:49
      Cześć!Synek mojej siostry w ten sam sposób zakrztusił się cukierkiem miętowym. Nie pomagało "pompowanie", czyli obejmowanie od tyłu i uciskanie na klatkę piersiową. Dopiero pomogło płukanie buzi i gardła wodą, bo cukierek się przykleił do gardła. Sylwek do tej pory ma uraz do cukierków (ma 6 lat, a to było 1,5 roku temu). Co wszyscy przeżyliśmy, to był koszmar. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka