IP: *.* 21.11.02, 20:34
Alek zaczyna raczkować... A wokół same niebezpieczeństwa. Kable, kontakty i inne tego typu atrakcje jakoś zabezpieczymy – ale co z zabawkami starszej siostry? Wszystkie te drobne części układanek, spinki do włosów, kredki, buty lalek... Nawet jeśli wymyślilibyśmy dla nich inne miejsce (do tej pory były w łatwo dostępnych pojemnikach na podłodze i niskich półkach), jak ich upilnować w czasie zabawy? Zastanawiamy się więc nad kupnem kojca. Napiszcie, czy u was ten patent się sprawdził? A może macie inne dobre pomysły na bezpieczne współistnienie w jednym pokoju 4,5 letniej panny i ciekawskiego niemowlaka?
Obserwuj wątek
    • Gość: EdyR Re: Kojec??? IP: *.* 21.11.02, 22:58
      Kupilismy kojec, największy jaki był, ponad 1,2m x 1,2m. Dopóki pilnowałm, by Kuba siedział tam celem przyzwyczajania sie - to siedział i nawet jakoś strasznie nie marudził. Ale potem pojechalismy na miesiąc do abbic gdzie kojca nie było no i teraz stoi jako kosz na zabawki a mały czasem usilnie do niego chce wejść!!! Generalnie jednak uważam za przydatny - uzywam kiedy np. muszę zrobić obiad a Kubeł uwieln=bia bawić się szyfladami..., albo gdy znosze wózek z II pietra i nie ma mnie przez 2 minuty.Ale i tak musisz sama sobie z tym poradzić. Ed.
      • Gość: IlonaD Re: Kojec??? IP: *.* 22.11.02, 01:12
        Kojec kupiłam okazyjnie,firmy Graco(za jedyne 90 zł.-nowiutki),jak mały miał 5,5 m-ca.-przestał być potrzebny,jak synek skończył 9,5 m-ca i powiem Ci szczerze,że jest to rzecz mało przydatna a bardzo,bardzoograniczająca rozwój ruchowy dziecka.Naprawdę lepszym wyjściem jest rozłożony koc na podłodze,gdzieś w rogu,jak wydawanie pieniędzy na kojec(300-350 zł).Moim zdaniem bardziej przydatne jest łóżeczko turystyczne,jak kojec. Jeżeli porównasz te dwa przedmioty to zobaczysz,że w kojcu wcale tak wiele miejsca nie jest więcej,jak w łóżeczku a z ustawieniem łóżeczka,wierz mi,jest o wiele mniej problemów.(jest prostokątne).Łatwiej będzie Ci odsprzedać,ceny tych rzeczy są porównywalne.Mogę te dwie rzeczy porównać,ponieważ wyjeżdżając na wczasy,byłam zmuszona kupić łóżeczko z tego względu,że synek zrobił się straszny wiercipiętek i spadł mi ze dwa razy z wersalki.Było używane z Chicco i tanie 50 zł.Nad jeziorem dziecko zakosztowało przestrzeni i już po powrocie z wczasów zaczął się wydzierać,jak tylko próbowałam go włożyć do kojca.Tam też zaczął stawiać swoje pierwsze kroki,od tego czasu obserwuję duży postęp motoryczny.Twój problem jest spory,ale myślę,że do przeskoczenia;starsza siostra nauczy się chować swoje rzeczy,trochę popuści małemu bratu,podzieli się zabawkami i bedzie o.k.Moi znajomi rozwiązali podobny problem w ten sposób,że starszemu wygospodarowali,jedną z szafek w segmencie,którąsobie zamykał sam na kluczyk.Czuł sie ważny,duży odpowiedzialny i od tej pory sprzatał sam swoje zabawki.Powodzonka Ilona.
    • Gość: plaft1 Re: Kojec??? IP: *.* 22.11.02, 03:29
      A ja tam jednak jestem za kojcem. Ten mój to taki ciężki klamot drewniany i trochę sie bałam, gdy go dostałam, że następny grat w domu do kolekcji, ale teraz jestem zadowolona. Mały zacząl w nim przebywać właśnie od czasu, gdy sie raczkowanie zaczęło. Teraz jeszcze nie chodzi, ale bardzo lubi stać w nim. A gdy jest na zewnątrz, potrafi obejść kojec dookoła trzymając sie szczebelków. Do tych szczebelków naprzywiązywałam dziecku różnych ciekawych rzeczy: m.in. sznury piłeczek poprzylepianych do taśmy z materiału przy pomocy dwustronnej taśmy klejącej, zabawki grające. Na dno kładę mu czasem naszą dużą poduszkę i zdarza mi sie całkiem często, że Mały kokosi sie na tej podusi i kokosi, aż w końcu uśnie czasami. Ciągam ten kojec po całym mieszkaniu i zauważyłam, że trzeba koniecznie zrobić mu przeprowadzkę, gdy Małemu znudzi sie jedno otoczenie. Bywają dni, że Mały zupełnie nie ma ochoty przebywać w kojcu, bardzo dobitnie potrafi to wyrazić krzykiem, więc sie wtedy nie upieram, a czasami widzę, ze chętnie sie tam umości i byle miał rączki i mała główkę czym zająć, to i sobie posiedzi sam na sam ze swoimi skarbami i nawet fakt, że go od czasu do czasu zagadnę nie sprawia, że chce stamtąd wyjść ;-) PozdrawiamAnia
    • Gość: ez Re: Kojec??? IP: *.* 22.11.02, 09:24
      My próbowalismy kojec u koleżanki i moja Asia rozhuśtała się w nim i przewróciła razem z kojcem i nie kupiliśmy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka