Dodaj do ulubionych

Po co nam te dzieci

    • olo773 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 06:39
      Tempe myślenie... ty też człowieku byłeś/aś kiedyś dzieckiem. Gdyby twoi rodzice
      tak tempo jak ty myśleli, toby ciebie człowieku na tym świecie nie było... ale
      może akurat w tym przypadku dobrze by zrobili. Jednego tempaka mniej by było.
      • sasanka2411 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 07:11
        Od rana wyskakujesz z "tempakami"
        Chyba niezbyt dobrze rodzice Cie wychowali
        • kotbert Pomijając już fakt 22.12.06, 07:16
          że jakby jego rodzice się na niego nie zdecydowali, byłoby jednego niedouczonego mniej. Oloileśtam - czy nie chciałeś napiszać: "tępy"?
          • rangheros dajcie spokoj 22.12.06, 07:48
            Nie mam dzieci i nie zamierzam miec. Nie lubie. Nie mam zamaru dostarczac
            swiatu nastepnych meczennikow. Poza tym nienawidze presji, ze musze miec i
            wrzeszczacych bachorow, ktorymi mam sie zachwycac.
            • goshas3 Re: dajcie spokoj 27.12.06, 14:33
              Też nie przepadałam za dziećmi,(dopóki nie urodziłam swojego) ale nie
              wypisywałam na forach o "wrzeszczących bachorach", zastanawiam się skąd się
              bierze u niektórych taka niechęć. Szanuję posty osób, które grzecznie i
              racjonalnie przedstawiają swoje argumenty "przeciw", nie mam zamiaru
              przekonywać ich do posiadania dzieci, po co? Ale naprawdę nadużyciem jest
              pisanie, że powiększanie rodziny jest bez sensu bo dzieci są: i tu epitety
      • taja11 Re: Po co nam te dzieci 29.12.06, 17:32
        Wlasnie po to zeby sie bac,denerwowac,wychowac dla zony.Mój 18-letni syn-jedynak
        nosi wszystkie zakupy,myje okna umie przygotowac sobie jedzenie,jak trzeba umyje
        naczynia,wyprasuje sobie spodnie....
    • p.kami Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 07:49
      Jak już jakimś cudem będziesz mieć dziecko, zrozumiesz dlaczego warto je
      mieć ... smile

      Zanim urodziłam swoje, miałam dokładnie takie zdanie jak Ty. Uważałam, że
      dzieci śmierdzą, że wcale nie są rozkoszne i w ogóle nie rozumiałam dalczego
      moje koleżanki się podniecają jak widzą jakieś małe ubranka w sklepie czy
      zdjęcie dziecka.
      Uważałam, że w moim życiu nie było miejsca na kogoś takiego. I nie było.
      Ale się znalazło, samo. Nie planowałam ciąży.

      Ale teraz to zupełnie coś innego, nowe życie... nie zawsze lepsze ale nowe.
      I to ja je dałam.
    • justyna302 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 08:39
      Niektórzy piszą o rozwrzeszczanych bachorach - jakby potomek był lalką, która
      nie urośnie nigdy. Do diabła, a ile będzie tego wrzeszczenia i robienia kupy w
      pieluchy, dwa, trzy lata? Zleci, nie wiadomo kiedy. Ci co sprowadzają
      rodzicielstwo do kup i nieprzespanych nocy, są wybitnie krótkowzroczni. Owszem,
      później są inne problemy, ale z biegiem lat dziecko staje się partnerem,
      dorosłym człowiekiem, z którym można porozmawiać jak równy z równym. To co
      włożymy w dziecko kiedy będzie małe, później zaprocentuje.

      I jeszcze sprawa tej wyśmiewanej na forach nadziei na miłość dziecka do późnej
      starości. Przeciwnicy rzucają hasłami typu: "jesteś naiwny, jeżeli myślisz ze
      dziecko nie odda Cię do domu starców! Albo będzie dzwonić do ciebie raz na
      miesiąc".
      Nie jestem naiwna. Wiem, że jeśli będzie mnie kochało, jeżeli oboje będziemy
      się kochać, nie "odda" mnie nigdzie. I będzie się mną opiekowało nie z poczucia
      obowiązku, ale z miłości. Moja mama opiekuje się swoją mamą kochając ją bardzo,
      ja wciąż martwię się o swoją mamę i wiem że będę przy niej zawsze, nigdy jej
      nie opuszczę. Mimo, że mam teraz swoją rodzinę i swoje sprawy.
      Wejdźcie sobie proszę na forum Zdrowie, zwłaszcza na wątki o nowotworach, o
      śmierci i żałobie. Poczytajcie sobie, przeciwnicy rodzicielstwa, jak wiele jest
      wpisów zrozpaczonych dzieci, które chcą ratować umierających rodziców, a są
      bezradne. Ile rozpaczy, że tak mamy czy taty brakuje.. Ile próśb o radę, ile
      przepełnionych rozpaczą opisów ostatnich chwil przed ich śmiercią. Ile
      wspomnień "Mój tato był wspaniałym człowiekiem..".
      Zal mi tych którzy widzą miłość rodziców i dzieci jednostronnie, wyłącznie jako
      uczucie tych pierwszych do tych drugich, nieodwzajemnione zresztą. Muszą mieć
      po prostu przykre doświadczenia..
      • kropkacom Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 09:15
        Jeśli ktoś mówi że nie chce mieć dzieci bo one zabiorą mu wlność i zajmą mu jego
        cały czas jest dla mnie egoistą. Każdy może być jednak taki jaki chce. To się
        nazywa wolny wybór.

      • luana4 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 09:30
        .....po to, by zarywac noce, gdy maja goraczke, choruja, by odmawiac sobie
        roznych przyjemnosci, by nie miec czasu dla siebie, by sluchc wrzaskow i placzu
        w chwilach, gdy nam najbardziej trzeba spokoj, by im zmieniac smierdzace
        pieluchy, chodzic z nimi do lekarza, nie spuszczac z nich wzroku, gdy zaczynaja
        chodzic, by ze zmeczenia po ich calodziennych pomyslach wieczorem ze zmeczenia
        pasc na pysk, by im calkowicie podporzadkowac swoje zycie, by miec dodatkowe
        zamrtwienia, co z nich wyrosnie.......

        .... a takze po to, by ich trzymac za raczki, gdy robia pierwszy krok, by
        roztopilo nam sie serce, gdy pierwszy raz slyszymy slowo "mama", by widziec
        pierwszy usmiech, ktory jest wylacznie dla nas, bysmy byli dumni, gdy w
        przedszkolu na przedstwaieniu z okazji "Dnia Matki" przyjda do nas z bukietem
        polnych wlasnorecznie ubranych kwiatkow, by niewinnymi oczkami prosily nas, by
        ich do siebie przytulic, by o polnocy wkradaly nam sie do lozka i malutka
        raczka nas obejmowaly, by widziec iskierke w oczkach, gdy kupimy nowa zabawke,
        by uslyszec od nich: "mamo, kocham cie".

        Ja mam dzieci po to, by ich KOCHAC!
    • veroy reprodukcja 22.12.06, 09:08
      dlaczego nikt nie wymienił najważniejszego chyba w gruncie rzeczy argumentu,
      który jest zarazem biologicznym sensem życia ? chce mieć dzieci, aby osiągnąć
      sukces reprodukcyjny i by moje -z mojego punktu widzenia - wspaniałe geny nie
      przepadły wink nie będę się tu rozpływać nad słodkością małych rączek i gładkiej
      pupci, bo te czynniki zrównoważone są w jakiś sposób smrodem i robotą przy
      dziecku i tymi wszytskimi poświcęniami, by je odchować i by wyrosło na ludzi.

      Nie mam jeszcze dziecka, ale śmiem przypuszczać ,że posiadanie
      małego ,wymagającego ciągłej uwagi brzdąca w domu będzie jednym z najgorszych
      etapów w moim zyciu. ale taka jest natura inwestycji - trzeba coś poświęcić by
      coś mieć, a jeśli się postaramy ,to wysiłek ten na pewno się opłaci.
      • h32 Re: reprodukcja 28.12.06, 11:20
        "Nie mam jeszcze dziecka, ale śmiem przypuszczać ,że posiadanie
        > małego ,wymagającego ciągłej uwagi brzdąca w domu będzie jednym z najgorszych
        > etapów w moim zyciu. ale taka jest natura inwestycji"

        Nie. To będzie właśnie najpiękniejszy etap Twojego życia.
        Co więcej, nie uwierzysz, że kiedyś myślałeś o tym, jak jakiś pusty
        metroseksualny śmieć.
    • gosieja1 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 09:26
      nigdy nie usłyszałabym KOCHAM CIE od własnego dziecka. Kiedy to usłyszałam po
      raz pierwszy, pomyślałam, że tej chwili nie oddałabym za żadne skarby świata.
    • karola1008 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 09:31
      Mam trzyletniego synka, a w styczniu urodzę córeczkę. DZieci rzeczywiście
      ograniczają. Nie mogę wyjść gdzie chcę i kiedy chcę, a po męczącym dniu w pracy
      nie mogę po prostu walnąć się na kanapę. Z drugiej strony posiadaniu dziecka
      towarzyszy cała gama uczuć,których nie poznałabym gdybym nie miała dziecka.
      Przede wszystkim uczucie potężnej miłości, która sprawia, że dla dziecka jestem
      w stanie zrobić rzeczy, które mnie przerastały. A dodatkowo-wszystkie święta,
      imieniny itp. wydarzenia, nawet pierwszy śnieg, z dzieckiem zyskują zupełnie
      nowy wymiar. Obawiam się, że osoba, która dziecka nie ma może tego po prostu
      nie zrozumieć. Zanim zaszłam w pierwszą ciążę, widok dzieci znajomych napawał
      mnie po prostu przerażeniem.Ryczące, a w najlepszym razie zadające setki pytań,
      domagające się uwagi. NIe trafiały do mnie zupelnie argumenty o urokach
      rodzicielstwa. aby to zrozumieć, sama musiałam urodzić.
      Gazaro, dziecko nie musi być ryczącym bachorem z superniani. Weż pod uwagę, że
      na to co oglądamy w tym programie, rodzice po prostu solidnie sobie
      zapracowali, odpuszczając sobie wychowywanie dzieci. Bo to bardzo ciężka praca.
      A tym z Twoich znajomych, którzy utrzymują dzieci do trzydziestki-serdecznie
      współczuję. Na tę przyjemność niestety też sami sobie zapracowali.
      • justyna302 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 10:14
        karola1008 napisała:
        Zanim zaszłam w pierwszą ciążę, widok dzieci znajomych napawał
        > mnie po prostu przerażeniem.Ryczące, a w najlepszym razie zadające setki
        pytań,
        >
        > domagające się uwagi. NIe trafiały do mnie zupelnie argumenty o urokach
        > rodzicielstwa. aby to zrozumieć, sama musiałam urodzić.


        Ano właśnie. A może by tak zaufać tym, którzy przekonują że rodzicielstwo to
        coś pięknego? Chyba nie mówią tego na złość, ani z głupoty - tylko z
        doświadczenia, bo sami mają już za sobą etap kiedy dobrze im było samemu. Ci
        którzy krzyczą - kupki, smrody, wrzaski - opisują nie to co przeżyli, ale to co
        im się wydaje. Myślą, że wszystko zrozumieli, a powtarzają stereotypy. Skoro
        nikt z wpisujących się tu rodziców nie pisze "Tak, racja, dziecko to udręka,
        żałuję, że się zdecydowałam", a wyłącznie "Dałbym się za nie poćwiartować", "To
        wspaniała przygoda, podróż w głąb siebie", to chyba jednak coś w tym jest?
        Chyba nie można tego zlekceważyć? Chyba nie da się tego pokonać argumentem
        pt. "Ja wiem lepiej jakie są bachory, bo widziałem w Superniani".
        • crises Re: Po co nam te dzieci 24.12.06, 20:25
          Bo to normalne, że jak człowiek wpakuje się w jakieś szambo bez wyjścia, to je
          sobie racjonalizuje i zachwala, po części dlatego, żeby przekonać samego siebie,
          a po części dlatego, że czemu niby inny ma mieć lepieć od niego.

          I właśnie dlatego nie ufam tym, którzy opowiadają, jakie piękne jest rodzicielstwo.

          Poza tym przyznawanie się do tego, że się żałuje posiadania dziecka jest
          strasznie niepoprawne politycznie - ale takie osoby też się zdarzają, tak.
    • m.kotarska Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 09:49
      przeciw:
      1. przez parę lat nie da się wyspać (opcja "ktoś zajmuje się dzieckiem odpada i
      tak masz wewnętrzny budzik)
      2. nie zabalujesz do rana
      3. nigdy nie będziesz więcej wesołym, nieodpowiedzialnym młodym człowiekeim
      4. dzieci postażają wink
      5. ale rezygnujesz z sushi, albo gotujesz dwa obiady
      Za:
      1. nic nie budzi tak jak mokry buziak 2 latka
      2. można znowu być dzieckiem, jeździć na zjeżdżalni, malowac palcami skakac w
      kałuży ( jakos bez dzicka nie przyszło mi to do głowy)
      3. można zacząć "odkrywać świat" i zastanawiać się czemu niebo jest niebieskie
      4. można na nowo odkrywać sztukę ( mój syn kocha pollocka wink

      A co do zapuszczenia inteleektualnego. coż, większość moich znajomych po 30-
      stce się "zapuszcza". głównie z powodu pracy i ilości kanałów w tv. Może to
      taki wiek. Co prawda nie byłam w dorosłym teatrze od pół roku, ale to chyba i
      tak lepiej niż średnia krajowa. W nowościach ksiązkowych, wystawowych i
      kinowych jestem na bieżąco smile

      I najważniejsze dziecko trzeba chcieć. Nie ma nic gorszego niż dziecko, bo już
      czas, bo wypada...
    • jusytka Dla magicznych słów - Kocham cię :) 22.12.06, 09:51
      i tego cudownego, wtulonego ciałka, które tak ufnie i szczerze przytula sie do
      swojej mamy smile))
    • pajda Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 09:52
      Jestem w 6 miesiacu ciązy. Tydzień temu dowiedziałam sie, ze moja córcia ma
      poważna wade serca - niedorozwój lewej komory jej serduszka. I wiesz co? Zycie
      dla mnie straciło sens - tak po prostu z minuty na minute. Teraz juz troche
      ochłonęłam i wiem że musze walczyc o życie mojej małej i jestem gotowa w
      związku z tym zrobić wszystko, a gdyby było trzeba oddać nawet własne życie ...
      Szkoda, ze nie rozumiesz co to znaczy macierzyństwo bo bardzo, ale to bardzo
      wiele tracisz. A nie bedzie Ci tego w stanie wynagrodzic nic - ani dalekie
      podróże, ani super ciuchy, ani kupa wolnego czasu, który mozesz spożytkowac jak
      tylko chcesz ... Lekarze nie potrafia mi obeicać, ze moja córcia będzie zyła,
      ale ja wiem, ale te chwile które teraz razem spędzamy razem są dla mnie
      najpiękniejszym przyżyciem jakiego doznałam. Kocham Cie moja mała Haneczko !!!
      • kropkacom Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 10:25
        pajda napisała:
        > te chwile które teraz razem spędzamy razem są dla mnie
        > najpiękniejszym przyżyciem jakiego doznałam. Kocham Cie moja mała Haneczko !!!

        Bardzo sie wzruszyłam Twoim postem. Mam nadzieje że Twoja historia skończy się
        szczęśliwie. Najwartościowsze jest to że nawet w tej chwili doceniasz to piękno
        i miłość jaką daje dziecko.
        Wiem że wiele wad serca dziecka można leczyć jeszcze w łonie matki. Czytałam że
        w Czechach takie operacje są bardzo częste. Nie przestawaj szukać pomocy.

        • pajda Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 10:28
          Bardzo dziękuje za wsparcie - nawet nie wiesz ile ono daje siły do dalszej
          walki !!!
    • panpaniscus Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 09:57
      To ja może o tym zapuszczaniu intelektualnym. Wychowywanie dziecka, opieka nad
      dzieckiem, to praca emocjami. Bardzo dużo wymagająca - wiekszość z nas nie
      potrzebuje nawet 10% tego, co musimy uzywać przy dziecku, na codzień.
      Owszem, nie bywam teraz niemal na imprezach, rzadko wychodzę wieczorami z domu.
      Nie uważam, żebym coś traciła. Dużo silniej odbieram i przeżywam, to, na co w
      końcu się zdecyduję, niż te dziesiątki atrakcji, które kiedyś ciurkiem
      odbywałam. Wydaje mi się, że osoby bezdzietne mogą nie dostrzegać lub słabo
      zauważać tę nową stronę osobowości osoby z dzieckiem.


      To prawda, że dziecko jest wielką przygodą - podróżą w głąb siebie. Jesli ktoś
      się do takiej podróży nie przygotowuje ani nie chce z niej czerpać“, to bedzie
      dla niego tylko udręką - podobnie jak udręką będzie wyprawa w najciekawszy
      zakątek świata, jeśli człowiek nie jest nią zainteresowany.


      Ja jestem bardzo zadowolona, że mam córeczkę. Decydowaliśmy się na dziecko
      bardzo świadomie (choć i tak nie da się tego sobie wyobrazić przedtem...), z
      wizją ograniczeń i odpowiedzialności, która na nas spadnie. Myślę, że jeśli
      ktoś uważa, że nie jest w stanie (nie chce) ponosić tej odpowiedzialności,
      znosić ograniczeń - to mądrze z jego strony, że nie ma dzieci.


      Natomiast dobrze by było, żeby obie strony tej dyskusji, dzietne i bezdzietne,
      zdobyły się na empatię i zrozumiay, że można żyć inaczej i to nie znaczy, że
      gorzej.
    • clariee do Galaxii 22.12.06, 10:11
      "A poza tym ludzie dzieciaci są pogodniejsi , łagodniejsi , bardziej skorzy do
      pomocy itp." - polemizowałabym z tym stwierdzeniem!
    • magania Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 10:15
      Babki,ktore nie mogą miec dzieci sa zfrustrowane i ukladaja ideologie,ze to
      wygoda,ze kariera,trele morele.Oczywiscie pomijam odsetek kobiet cierpiacych na
      "brak uczuc wyzszych",oraz tych,ktore sa bardzo mlode i jeszcze niewiele rozumieja.
      • bezebeze Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 12:53
        niektórzy ludzie po prostu nie chcą mieć dzieci i wcale nie musi to oznaczac ze sa sfrustrowani,głupi bądz pozbawieni wyższych uczuc.posądzilabym o większą znieczulicę kogoś kto rodzi dziecko zeby sobie pustkę życiową wypelnić,albo zeby miec kogos dla kogo jest" najwazniejszą osobą na świecie"bo dopiero to są niskie pobudki.nie mając dziecka przynajmniej się go nie skrzywdzi.
    • olamazur Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 10:19
      Bardzo kocham moje dziecko, i męża też bardzo kocham. Może to będzie dla Ciebie
      jakaś odpowiedź: gdy ktoś kocha swoją rodzinę, to kolejny członek tej rodziny
      jest witany z utęsknieniem, od razu bardzo kochany, lubiany i dobrze
      traktowany. Jestem bardzo szczęśliwa prywatnie i często to mężowi mówię smile
      Jak ktoś tego nie doświadczył (nie jest zadowolony ze swojego dzieciństwa) i
      nie doświadcza (związek z partnerem nie bardzo udany), to i na dziecko nie ma
      ochoty.
    • palaga Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 10:28
      tak naprawdę to dziwne i wydaje mi się wbrew naturze, ze w ogóle się nad tym
      zastanawiamy. ja nie musiałam szukac powodów dlaczego warto mieć dzieci, bo
      czułam taki silny instynkt macierzyński, że bez dziecka po prostu byłabym
      okropnie nieszczęśliwa. wydaje mi się, że czasem należałoby wrócic do tych
      pierwotnych instynktów stłamszonych przez cywilizację. dodam, że nie jestem
      jakimś prymitywem. znam kilka języków, mam wyższe wykształcenie, ciekawą pracę,
      dużo podróżuję (czy raczej podróżowałam i będę podróżowała jak dzieci odrosną
      od ziemi)
      • des4 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 10:38
        Ten argument z podrózowaniem powalił mnie na kolana...ze śmiechu. Czy naprawdę
        niektórzy nie moga sobie odpuścić wyjazdów na te dwa lata? Przecież potem też
        wszędzie mozna jeżdzić, a radośc dzieska z podrózy tylko podnosi jej
        atracyjność...

        Mam dwoje rodzeństwa, moja żona troje. Czy Święta u moich rodziców, czy u
        teściów zawsze jest wesoło, gwarnie, z rozrabiającymi i szalejacymi
        dzieciakami. Ciekawe jakich świąt za ileś tam lat ci którzy nie chcą mieć
        dzieci? Ze znajomymi i przyjaciółmi? Znajomi i przyjaciele bedą mieć własne
        dzieci....
    • babka71 Re:A po co nam faceci?? Po co nam te dzieci 22.12.06, 10:56
      faceta, męza masz?? to tak samo jak z dziećmi??
      Po co Ci facet???..
      dupe zawraca, trzeba się z nim męczyć, chodzić na randki, wysłuchiwać jego
      humorów itp..itd..
      Najlepiej być zawsze sama/samym i kłopot z głowy n/t
    • goblin666 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 10:59
      > Oto są moje:
      > -Mogę iść i jechać kiedy chce i gdzie chce

      moze nie wszedzie i nie zawsze, ale generalnie z dzieckiem nawet malym jesli sie
      chce i potrafi to zorganizowac nie ma w tym zakresie az takich problemow

      > -Nie zamartwiam się do śmierci że z maleństwem coś się stanie

      cale zycie martwimy sie o zdrowie i zycie swoje innych ... jesli masz takie
      podejscie - nie ... costam bo sie bede martwic to chyba masz poprzestawiane
      priorytety.

      > -Nie jestem niewolnicą wrzeszczącego bachora jak w superniani.

      i to jest dobry argument, z takim nastawieniem dzieci faktycznie miec nie nalezy
      bo skonczy sie to zle (glownie dla tych dzieci)
    • seth11 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 11:02
      gazaro napisała:
      >Po co nam te dzieci

      Debilne pytanie. Nie mając dzieci, nie zrozumiesz tych co je mają.
      Jak w powiedzeniu "Głodny sytego nie zrozumie".
      Zaręczam jednak, że jeżeli przytrafi Ci się zostać matką, będziesz sobie
      zadawała pytanie "Dlaczego ludzie nie chcą mieć dzieci"
    • eezee Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 11:23
      Obie strony zarzucaja sobie egoizm. To ciekawe...
      • meg_s Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 11:33
        mojego syna warto było urodzić bo jest lubianym dobrym człowiekiem na którym
        można polegać
    • sandwich1 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 11:45
      Jeden powód. Wystarczający


      www.sawicz.yoyo.pl/2006/HPIM0277.htm
    • frusto Powody za 22.12.06, 11:56
      No coz.. nalezy jak najszybciej zlikwidowac ZUS. Wtedy sens posiadania dzieci
      sie objawi dosc szybko.
      Ale moze to i dobrze, ze sa ludzie, ktorzy nie chca miec dzieci. Dobrowolnie
      usuwaja swoje geny z puli genow ludzkiego gatunku. Za tysiac lat moge miec
      przynajmniej nadzieje (choc nigdy nie pewnosc!), ze cos po mnie zostanie.
      Natomiast ci, co dzieci nie maja, maja _pewnosc_, ze po nic nie zostanie nic.
      Nic, w ogole nic, bo co przyszlo Aleksandrowi Wielkiemu z slawy po wszystkie
      czasy, skoro nie ma nikogo, kto moglby powiedziec: to moj przodek, jestem z
      niego dumny? Po kiego grzyba robic kariere, zarabiac pieniadze, jezeli nie
      bedziesz miec komu to przekazac?

      Dobra, teraz wracajac do tematu, konkretnie:
      1) Dostajesz istote, dla ktorej jestes najwazniejsza osoba na swiecie (no, jest
      jeszcze mama, babcia i pluszowy kotek Mruczus).
      2) Za czterdziesci lat bedzie ktos, kto bedzie cie odwiedzal w domu starcow
      3) Dostajesz cel w zyciu
      4) Uczysz sie tysiecy rzeczy, o ktorych wczesniej nie miales pojecia
      5) Poznajesz nowych, ciekawych ludzi (pretekst do poznania sasiadow na przyklad)
      6) Zyskujesz swiety spokoj z strony rodzicow, ktorzy wreszcie przestana meczyc o
      wnuka
      7) A wszystkie te inne powody sa niczym wobec jednego, bezzebnego usmiechu malej
      drobinki, ktora jest z twojej krwi i kosci, tak bezbronnej i tak cudownej. Nic
      nie jest warte wiecej niz te chwile zadumienia nad tym niesamowitym cudem, ktory
      masz szczescie i niezwykly przywilej obserwowac - jak male dziecko rosnie, jak
      zmienia sie w malego czlowieka.
      Ktos, kto tego nie przezyl, nie przezyl niczego i jego zycie bedzie zawsze jedna
      wielka pustka, ktora bedzie musial wypelniac nic nie waznymi, bezwartosciowymi
      substytutami.
      • setorika Re: Powody za 22.12.06, 12:02
        HEHEHE typowy kij w mrowisko
        - bo możesz pójść pobawić się w piaskownicy i nikt nie powie, że jesteś idiotą
        - bo pod pretekstem dziecko możesz kupować słodycze i wcinać razem z nim, bo to
        "przezcież dla dzieci"
        - bo zaden facet nie pachnie tak słodko jak dziecko i żaden nie powiec ci tak
        wzruszająco: "mamusiu, kocham cię"
        oczywiscie lista jest o wiele dłuższa, ale muszę wrazać do pracy

        Co do Niania i wrzeszczacych bachorów: dziecko jest jak tabularaza - to co w nim
        "zapiszemy" (my, rodzice) to "przeczytamy i zobaczymy
        • utharaptor Re: Powody za 22.12.06, 12:38
          tu sie akurat nie zgodze: moj facet pachnie najpiekniej na swiecie, zaden bachor
          go nie przebije!
          A slodycze i tak wcinam, nie musze sie nikomu tlumaczyc. wink
        • p.kami Re: Powody za 22.12.06, 12:42
          Amen!
      • bezebeze Re: Powody za 22.12.06, 12:36
        cel zyciowy?a jak dlugo zamierzasz zyc zyciem dziecka?po jakichs 20 latach dziecko w swiat wyfrunie i co wtedy?co z zyciowym celem?
      • mlot_na_oszolomow Re: Powody za 29.12.06, 01:48
        > No coz.. nalezy jak najszybciej zlikwidowac ZUS. Wtedy sens posiadania dzieci
        > sie objawi dosc szybko.

        > 6) Zyskujesz swiety spokoj z strony rodzicow, ktorzy wreszcie przestana
        meczyc
        > o
        > wnuka

        To chyba żart? Jeśli nie, to EGOISTYCZNA ŻENADA...

        > Ktos, kto tego nie przezyl, nie przezyl niczego i jego zycie bedzie zawsze
        jedn
        > a
        > wielka pustka, ktora bedzie musial wypelniac nic nie waznymi, bezwartosciowymi
        > substytutami.
        Taka kategoryczna i niczym niezmącona pewność siebie, łatwość z jaką przychodzi
        Ci unieważnienie sensu życia innych ludzi ("pustka", "bezwartościowe
        substytuty") dlatego, bo wybrali inne niż TY cele życiowe świadczy o Twoim
        egoizmie i niedojrzałości. I o głupocie. Bez odbioru.
        • frusto Re: Powody za 02.01.07, 15:42
          > > 6) Zyskujesz swiety spokoj z strony rodzicow, ktorzy wreszcie przestana
          > meczyc
          > > o
          > > wnuka
          >
          > To chyba żart? Jeśli nie, to EGOISTYCZNA ŻENADA...

          Alez oczywiscie, ze to egoistyczna zenada.
          A mi sie wydawalo, ze jezeli pisze cos z przymruzeniem oka i smiejac sie z
          samego siebie, to nie musze stawiac smilejow i dopisywac w PS. uwaga, pisze
          zartobliwym tonem.


          > Taka kategoryczna i niczym niezmącona pewność siebie, łatwość z jaką przychodzi
          >
          > Ci unieważnienie sensu życia innych ludzi ("pustka", "bezwartościowe
          > substytuty") dlatego, bo wybrali inne niż TY cele życiowe świadczy o Twoim
          > egoizmie i niedojrzałości. I o głupocie. Bez odbioru.

          Mimo wszystko z odbiorem (bo obrzucanie kogos wyzwiskami i konczenie tego "bez
          odbioru" jest zachowaniem podobnym do pieska obszczekujacego przechodniow, a
          potem kulacego ogon pod siebie i uciekajacego do budy - zakladam wiec, ze nie
          jestes takim pieskiem).

          Bardzo podoba mi sie kategoryczna i niczym niezmacona pewnosc siebie i latwosc,
          z jaka przylepiasz mi etykietke niedojrzalego, glupawego egoisty.

          Zastanow sie jednakze chwilke nad tym co napisalem i powiedz, co moze byc
          wazniejszego od zapewnienia szczescia malej istotce. Kariera? Kolejne zero na
          bankowym rachunku? Nie uwazasz, ze takie rzeczy SA bezwartosciowe? Co z nich
          zostanie za sto, dwiescie lat? Bo jakie inne przyklady byly podawane w dyskusji
          przez osoby nie majace i nie chcace miec dzieci?
    • niewygodny Do toman5 22.12.06, 12:35
      Napisałaś (eś)


      "dziecko ogranicza, przewraca życie do góry nogami, przestawia
      priorytety. Ale to samo robi z nami też każda inna wielka miłość
      czy wielka fascynacja. Możesz mieć rozmaite plany życiowe - na wakacje, na
      zawód, na miejsce zamieszkania. Lecz jeżeli poznasz i pokochasz jakąś inną
      ludzką istotę, jeżeli natrafisz nagle na cel życia potrafisz przeprogramować
      swoje plany od A do Z bez cienia uczucia żalu czy poczucia straty."


      Zgadza się, tyle, że ja nie takiej miłości szukam i jeśli zostanę „zmuszony”
      teraz do dzieci to niczego nie przeprogramuję, niczego nie zmienię a jeśli z
      jakichś powodów i to zrobię to na pewno z poczuciem straty i z poczuciem i żalu.

      Dlatego nie mam i na razie nie będę miał dzieci.
      • des4 Re: Do toman5 22.12.06, 12:45
        niewygodny napisał:

        >>
        >
        > Zgadza się, tyle, że ja nie takiej miłości szukam i jeśli zostanę „zmuszo
        > ny”
        > teraz do dzieci to niczego nie przeprogramuję, niczego nie zmienię a jeśli z
        > jakichś powodów i to zrobię to na pewno z poczuciem straty i z poczuciem i
        żalu
        > .
        >
        > Dlatego nie mam i na razie nie będę miał dzieci.
        >
        >
        >
        Załosne, egoizm i własna wygoda do potęgi, a i znalezienia takiej miłości nie
        widzę różowo...lepiej zostań z mamą...
        • jasiek33 Re: Po co warto miec dzieci? 22.12.06, 13:01
          Ano dlatego warto mieć (szczególnie synówsmile)bo nikt inny nie powie ci tak
          szczerze (majac 3 lata)
          - mamcia! jak ty pięknie wyglądsz!
          i bez powodu nie zacznie cie całowac po rękach i mówić: moja piękna mamunia.
          Zakochana (nie tylko w synu) Mama
        • niewygodny Re: Do toman5 22.12.06, 13:45
          des4 napisał:

          > Załosne, egoizm i własna wygoda do potęgi,

          A niby dlaczego egoizm i własna wygoda są żałosne czy złe ?
          W życiu ma MI być dobrze - bylem nikogo nie krzywdził - a przecież dzieciom,
          których nie mam krzywda się nie dzieje.

          A poza tym jeśli tak piszesz to stawiasz na przeciw siebie posiadanie dzieci i
          wygodę w relacji : albo-albo. Jeśli tak podchodzisz do sprawy (dzieci to
          zdecydowana niewygoda i konieczność wyłącznie poświęceń)_ to jesteś pewien że
          chcesz je mieć ?

          Ja sobie zdaję sprawę że dzieci to obok konieczności pewnych poświęceń również
          cała masa satysfakcji i radości tyle że nie jestem gotów ponieść kosztów TEJ
          radości i TEJ satysfakcji. Wulgaryzując sprawę i wyrażając ją językiem
          marketingu: satysfakcja i wszelkie radości jakie dają dzieci to nie jest ten
          produkt za który jestem gotów zapłacić w tej chwili jakąkolwiek cenę.

          Oczywiście - dla wrażliwszych - nie porównuję dzieci do produktu a jedynie
          staram się w miarę czytelnie zobrazować mój pogląd.
    • justyna302 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 12:59
      A czy wy, dorośli ludzie, przeciwnicy posiadania dzieci, nadal walicie kupy w
      pieluchy, drzecie się po nocach, albo wyzywacie rodziców od idiotów i nie
      chcecie z nimi rozmawiać? Chyba ten okres jakoś przeminął, mylę się?

      Przecież w większości wypadków, my dojrzali ludzie bardzo kochamy naszych
      rodziców, martwimy się i nich i opiekujemy nimi z własnej, nieprzymuszonej
      woli. Nie oddajemy masowo do domów starców, nie wiem skąd ta paranoja z tymi
      widmem przytułków na forum.
      Cieszymy sie że istniejemy.
      Ze mamy mamę, do której możemy nawet jako stare baby polecieć i się wypłakać.
      Ze jest tato, który jest z nas dumny i dla ktorego jesteśmy najpiękniejsze i
      najmądrzejsze na świecie.

      Więc dlaczego nie możemy założyć, że nasze dzieci w przyszłości też będą tak
      nas traktować? Boimy się, że wyrosną z nich jakieś potwory? A dlaczego?
      Przyjrzyjmy sie tym młodocianym potworom z gazet i codziennych wiadomosci. Z
      reguły są to dzieciaki totalnie zaniedbane wychowawczo.


      • bezebeze Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 13:20
        czytam te posty i za głowę się łapię.przewijają się dwie postawy w stosunku do dziecka-albo jak do interaktywnej zabawki,która ma całować,mówić "kocham cię" i patrzec maslanymi oczkami na wspaniała mamusię i tatusia,albo postawa"wrzeszczący potwór". a dziecko to indywidualny byt,człowiek po prostu.a tu jakby wszyscy o tym zapominają.zwolennicy posiadania dzieci twierdzą ze dziecko stanowi ich cel w zyciu,wypelnia pustkę itd.a ja uważam ż ktos kto nie potrafi życ dla siebie,nie ma swoich wlasnych celów,nie powinien po prostu miec dzieci.dowartosciowywac powinnismy sie sami,a nie przez dzieci dla których jestesmy autorytetami tylko dlatego ze dluzej zyjemy na tym swiecie.ja mam synka i nie wymagam od niego bezwzględnego zapatrzenia na mnie,nie wymagam wdziecznosci tylko dlatego ze ja go urodzilam.zdaje sobie sprawe ze juz teraz jestesmy zupelnie rózni,ze na autorytet moge zapracowac{albo i nie} przez to jakim jestem czlowiekiem a nie przez to ze jestem rodzicem.uwazam tez ze niektorzy ludzie powinni miec dzieci a niektórzy nie.to jest ich osobisty wybór nie podlegający ocenie.o ile jest to wybór a nie egoistyczna i naiwna zachcianka.
      • crises Re: Po co nam te dzieci 24.12.06, 20:18
        Ale robimy inne rzeczy, które rodzicom się nie podobają. Mamy nie taką pracę jak
        oni by chcieli, nie takich partnerów jak oni by chcieli i nie mieszkamy tam,
        gdzie by chcieli.

        Ja nie kocham moich rodziców - utrzymuję z nimi kontakt tylko dlatego, że
        odwalenie paru wizyt wiąże się z mniejszymi kosztami psychicznymi niż zerwanie z
        nimi kontaktów.

        I w razie czego - odpukać - mam nadzieję, że będzie mieć stać na zapewnienie im
        przyzwoitej prywatej opieki. Jeśli nie - cóż, będą mieli pecha. Dom starców.

        Nie wypłakuję się mojej matce - to jakiś z gruntu chory pomysł. Jeśli ojciec
        jest ze mnie dumny, to tego nie okazuje.

        I nie, nie byłam zaniedbana wychowawczo, wręcz przeciwnie. A mimo to jestem -
        według Twoich kryteriów - potworem.
    • tatamatyldzi Źle zadane pytanie 22.12.06, 13:14
      Masz dzieci, kochasz je, więc nie zadajesz sobie takich pytań. Pytanie sugeruje,
      że nie warto, bo kto kocha dziecko, nie zadałby go. W ogóle nie myślałby w
      takich kategoriach.




      ikaimatyldzia.blox.pl/html
      • joasiiik25 Re: po co nam te dzieci 22.12.06, 13:50
        DO KOCHANIA
        • nel27 Dzieci to nasi nauczyciele 22.12.06, 14:22
          Dzieci są jak nauczyciele życia dzięki nim wiemy co to cierpirnie, wiemy że
          miłość jest nieskończona i dzięki niej potrafimy wybaczać i zapominać. Dzieci
          uczą nas wrażliwości na cierpienia ludzkie, uczą nas również że szczerość nawet
          ta najbardzie goszka jest najlepsza i zawsze popłaca. Uczą nas jak się cieszyć
          nawet z najmniejszej i najgłupszej rzeczy.
    • scubabe Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 13:50
      Dziecko to część człowieka którą się pozostawia na tym świecie po sobie. To ono
      najbardziej będzie wspominać Ciebie i wielbić za wszytki chwile które z nim
      spędziłeś, to ono będzie kreowało historie dotyczące ciebie i to dzieki niemu
      pozostajesz nieśmiertelny.
      • teyoo Re: Po co nam te dzieci 23.12.06, 21:28
        scubabe napisała:

        > Dziecko to część człowieka którą się pozostawia na tym świecie po sobie

        Rzeczywiście, świetny powód posiadania dziecka.. żeby 'coś po sobie
        pozostawić'.. ale pycha.

        > To ono najbardziej będzie wspominać Ciebie i wielbić za wszytki chwile które z
        nim
        > spędziłeś

        Heh, ale naiwny idealizm. Równie prawdopodobne jest, że jak dorośnie, to cię
        oleje. Co jest prawdopodobne, zważywszy, jakim rodzicem chcesz być - żeby
        dziecko się w ciebie wpatrywało jak w obraztongue_out
        W ogóle z twoich wypowiedzi przebija jakiś kompleks niższości, chcesz być jakimś
        bóstwem dla kogoś, więc rodzisz sobie dziecko, zaspokajając swoje frustracje.
        Tylko że po kilku latach dziecku przejdzie uwielbienie i nie będzie cię
        podziwiać, hłe hłe.

        > to dzieki niemu
        > pozostajesz nieśmiertelny

        Ojej, no ale zadęcie.. i ten patoswink Nieśmiertelność, ho ho... ciekawe jak?
        Umrzesz i tyle z twojej nieśmiertelności. Dziecko to nie twój klon, ani nie ty
        sama. To inna osoba.
        A tak przy okazji - po co chcesz się 'unieśmiertelniać'? Naprawdę jesteś tego
        warta? smile))
    • agnieszka_r_d Ta dyskusja jest bez sensu 22.12.06, 14:09
      Ten kto nie ma dzieci, nie zrozumie osób "dzieciatych".
      Jeżeli ktoś zadaje takie pytanie (warto / nie warto), to moim zdaniem NIE chce
      dzieci mieć.

      KONIEC DYSKUSJI
      pozdrawiam i życzę spokojnych, RODZINNYCH Świąt
      Aga
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka